Cześć wszystkim,
Jestem to mój pierwszy post na tym forum, więc witam wszystkim i z góry dziękuję za każdą pomoc. Problem dotyczy mojego związku. Jesteśmy ze sobą niecałe 2 miesiące, ja mam 24 lata, ona 21 (nazwijmy ją Kasia). Kasie poznałem przypadkowo na fb, gdzie wygłupiałem się z jej koleżanką, która chciała ze mną kręcić, dowiedziałem się o tym dopiero po czasie, ale na tamten dzień nie zdawałem sobie z tego sprawy. Ot tak jedna z wielu znajomych na fb. W między czasie miałem krótki związek z inną dziewczyną, nie wyszło, zacząłem gadać z Kasią, rozmowa się kleiła z fb przenieśliśmy się na gg a z gg na tel i smsowanie. Po zerwaniu z tamtą dziewczyną Kasia zaczęła mi się podobać, mimo, że na tamten czas nie spotkałem ją w realu uznałem, że nie jest mi całkowicie obojętna. Ona sama wielokrotnie zaczęła podkreślać, że nie chce ze mną być, że jej się ktoś tam podobał, że ma takiego pecha, że kończy w związku z frajerami itp. itd. W między czasie miała taką sytuacje, że podobał jej się trener na siłowni, ale jej koleżanka ją okłamała i skończyło się tak, że oboje są ze sobą, gdy o tym rozmawialiśmy uznaliśmy, że koleżanka dzięki której się poznaliśmy i ta która jest z trenerem czuły się od niej gorsze, ja powiedziałem coś takiego, że "nie rozumiem czemu, bo ta koleżanka jest ładna, ale Ty też jesteś niebrzydka". Jako, że nie przykładałem się wtedy do tego co pisze napisałem "niebrzydka" i o to ciągle są kłótnie. Po drodze "zlajkowałem" fotkę innej koleżance, która wstawiła na fb zdjęcie sesyjne, na którym leży w bieliźnie z fajkiem na łóżku. Kasia uznała, że zachowuje się jak typowy facet i patrze na zdjęcie laski z gołą d*pą i kieruję się pewną częścią ciała jak typowy facet i fakt, że kierowałem się artyzmem zdjęcia jej nie wystarczał. Później rozmawialiśmy, zaczęliśmy sobie mówić o poprzednich związkach, "zbliżać się do siebie" ale im więcej było bliskości tym więcej było spięć między nami. Koniec końców zawsze udawało się jakoś dogadać, a w między czasie przychodziły nowe rzeczy, np fakt, że moja przyjaciółka (Basia) ma ze mną zdjęcia na fb. Chciałem być wobec Kasi w 100% szczery i mówiłem jej o wszystkim, o tym, że kiedyś Basia chciała ze mną być, albo, że moja 'pierwsza miłość' podobała mi się już w podstawówce itp. W między czasie w relacji z Basią wyszło, że jej chłopak jest o mnie zazdrosny, mimo, że przyjaźniliśmy się 6 lat, to przez jej i mój związek narastały spięcia. Basia mówiła, że moja dziewczyna jest kosztem jej, Kasia mówiła, że nie wyobraża sobie mieć faceta z przyjaciółką i koniec końców Basia powiedziała, że napisze coś do Kasi jak się nie ogarnę, zerwiemy ze sobą i po problemie. Ja uznałem, że nie dam się szantażować i efekt jest taki, że mimo 6 letniej przyjaźni pożegnałem się z Basią. Te wszystkie sytuacje spowodowały, że Kasia powiedziała, że nie ma do mnie zaufania, chociażby z racji tego, że poznałem ją kiedy miałem dziewczynę, albo dlatego, że mówiąc o byłych dziewczynach mówię np. Asia zamiast Aśka i przez uznaje, że ja mówię o nich ciepło, oczywiście wcześniejsze opisane sytuacje również służą jako argument w kłótni na moją niekorzyść a te wszystkie "akcje" opisane razem skutkowały jak już wspomniałem brakiem zaufania i np. sprawdzaniem telefonu. Jak nic nie znajduje, bo z nikim prócz niej nie pisze, to mówi pod nosem, że wszystko usunąłem. Dziś usłyszałem, że to koniec, bo się nie staram, później było dobrze, znów było źle. Ja dokładnie nie wiem jak mam się starać, bo nie rozumiem za bardzo tego wszystkiego, cała ta sytuacja wydaje mi się bardzo dziecinna, ale nie mniej jednak zależy mi na tym związku i chciałbym, żeby było dobrze. W związku jesteśmy jak pisałem niecałe 2 miesiące, spotkaliśmy się 5.10. a 9.10 miała urodziny, zaproponowałem, że możemy iść na pizze. Kasia powiedziała, że wystarczy jej, żeby był i może siedzieć ze mną na ławce, jest na diecie i nie chce iść na jedzenie. Ja chciałem uszanować jej zdanie i teraz mówi mi, że zniszczyłem jej życie, związek, jestem dupkiem, nie mamy nawet rocznicy, o niej nie mówię tak jak o byłych, ona mnie zostawi itp. Nie wiem jak mam się starać, bo jak biorę sobie jej słowa do serca, to słyszę, że to jest sztuczne i na pokaz. Dziś jako tako się pogodziliśmy, ale między nami nic się nie zmienia, dlatego proszę Was o pomoc. Słyszę od niej, że się nie staram, że nie ma do mnie zaufania przez to wychodzą kłótnie. Ja natomiast zaczynam się "dusić" w tym związku, Kasia jest świetną dziewczyną pomijając robienie afer o te rzeczy, ale mój dzień wygląda tak: nie pracuje, nie studiuje, wstaje gadam z Kasią, później się z nią widzę lub nie, jak wracam to znów gadamy do wieczora i idziemy spać. Kiedyś chciałem obejrzeć głupi film to usłyszałem, że ją spławiam, od wczoraj jestem chory, powiedziałem, ze nie mogę teraz rozmawiać, bo pobiegłem do toalety, to padło w moją stronę, że nie jestem w domu, albo, że ktoś u mnie jest... Nie wiem jak to naprawić, jak odzyskać zaufania, bo dokładnie nie dociera do mnie fakt, że je straciłem. W związku zawsze jestem wierny, nawet jak dostawałem po dupie, to i tak zdrada mnie nie dotyczyła. Narastające kłótnie powodują, że mam poczucie winy chociażby do Basi czy do kolegów, których olałem przez Kasie. To wszystko powoduje u mnie mętlik, ale nie chce zrywać. Zależy mi i chciałbym jeszcze raz prosić Was o pomoc. Przepraszam za ew błędy i jeszcze raz z góry dziękuję za każdą chęć pomocy i każdemu kto przeczyta moją rozprawkę. Pozdrawiam ![]()