Hej. Mam ponad 30 lat, zone i dwoje dzieci. Moje zycie do tej pory było monotonne i leciało z dnia na dzien. Nie jestem typem który zawiera znajomości na odleglosc czy poznaje kogos przez internet a już tym bardziej się zakochuje.
Poznalismy się przypadkowo na czacie miało to by tylko popisanie głupot ale okazało się ze to się przeradza w uczucie i to z mojej strony, nie wiem jak to się stało nigdy się tak nie czulem a już tym bardziej pisząc z kims, wymieniliśmy się zdjęciami rozmawiamy na skype codziennie, kiedy z nia nie mam kontaktu to tesknie i az mnie nosi żeby się schować i napisac do niej, ona wie ze mam rodzine i podchodzi chłodno do tej znajomości ja chce się spotkać z nia zgodzila się, planuje na koniec lata pojechać do niej, jest dla mnie idealem kiedy rozmawiamy czuje się jakbym rozmawial z bratnia dusza kiedy trzeba to i charakter swój ciemny ona pokazuje ale mnie się to podoba wszystko mi się w niej poda ona jej chcarekter wszystko. Jestem dorosły i nigdy bym nie powiedział ze tak się będzie ze mna dziac, ona ma partnera i wiele razy mi mowila ze to nie milos a zauroczenie ze po spotkaniu mi przejdzie ale ja wem ze nie kiedy się nie odzywala pare dni swirowac zaczolem, nnie wiem co mam robic, nie chcem jej stracic jeśli do tego dojdzie serce mi peknie, nie uslyszalem od niej ze lubi mnie nic kompletnie a gdy mowie ze ja kocham ona konczy rozmowe. Co mam zrobić pomóżcie, jestem skłonny zostawić zone i być z nia albo sam
Podobne tematy
Hej. Mam ponad 30 lat, zone i dwoje dzieci. Moje zycie do tej pory było monotonne i leciało z dnia na dzien. Nie jestem typem który zawiera znajomości na odleglosc czy poznaje kogos przez internet a już tym bardziej się zakochuje.
Poznalismy się przypadkowo na czacie miało to by tylko popisanie głupot ale okazało się ze to się przeradza w uczucie i to z mojej strony, nie wiem jak to się stało nigdy się tak nie czulem a już tym bardziej pisząc z kims, wymieniliśmy się zdjęciami rozmawiamy na skype codziennie, kiedy z nia nie mam kontaktu to tesknie i az mnie nosi żeby się schować i napisac do niej, ona wie ze mam rodzine i podchodzi chłodno do tej znajomości ja chce się spotkać z nia zgodzila się, planuje na koniec lata pojechać do niej, jest dla mnie idealem kiedy rozmawiamy czuje się jakbym rozmawial z bratnia dusza kiedy trzeba to i charakter swój ciemny ona pokazuje ale mnie się to podoba wszystko mi się w niej poda ona jej chcarekter wszystko. Jestem dorosły i nigdy bym nie powiedział ze tak się będzie ze mna dziac, ona ma partnera i wiele razy mi mowila ze to nie milos a zauroczenie ze po spotkaniu mi przejdzie ale ja wem ze nie kiedy się nie odzywala pare dni swirowac zaczolem, nnie wiem co mam robic, nie chcem jej stracic jeśli do tego dojdzie serce mi peknie, nie uslyszalem od niej ze lubi mnie nic kompletnie a gdy mowie ze ja kocham ona konczy rozmowe. Co mam zrobić pomóżcie, jestem skłonny zostawić zone i być z nia albo sam
To zostaw żonę i bądź z nią, albo sam. To, co czujesz, to zakochanie we wyobrażeniu, ponieważ widzisz tylko dobre strony tej kobiety i dlatego to "ideał".
Hej. Mam ponad 30 lat, zone i dwoje dzieci. Moje zycie do tej pory było monotonne i leciało z dnia na dzien. Nie jestem typem który zawiera znajomości na odleglosc czy poznaje kogos przez internet a już tym bardziej się zakochuje.
Poznalismy się przypadkowo na czacie miało to by tylko popisanie głupot ale okazało się ze to się przeradza w uczucie i to z mojej strony, nie wiem jak to się stało nigdy się tak nie czulem a już tym bardziej pisząc z kims, wymieniliśmy się zdjęciami rozmawiamy na skype codziennie, kiedy z nia nie mam kontaktu to tesknie i az mnie nosi żeby się schować i napisac do niej, ona wie ze mam rodzine i podchodzi chłodno do tej znajomości ja chce się spotkać z nia zgodzila się, planuje na koniec lata pojechać do niej, jest dla mnie idealem kiedy rozmawiamy czuje się jakbym rozmawial z bratnia dusza kiedy trzeba to i charakter swój ciemny ona pokazuje ale mnie się to podoba wszystko mi się w niej poda ona jej chcarekter wszystko. Jestem dorosły i nigdy bym nie powiedział ze tak się będzie ze mna dziac, ona ma partnera i wiele razy mi mowila ze to nie milos a zauroczenie ze po spotkaniu mi przejdzie ale ja wem ze nie kiedy się nie odzywala pare dni swirowac zaczolem, nnie wiem co mam robic, nie chcem jej stracic jeśli do tego dojdzie serce mi peknie, nie uslyszalem od niej ze lubi mnie nic kompletnie a gdy mowie ze ja kocham ona konczy rozmowe. Co mam zrobić pomóżcie, jestem skłonny zostawić zone i być z nia albo sam
człowiek znudzony codziennością czasem się "zakochuje". Tylko że codzienne życie z tą bratnią duszą i chodzącym ideałem też po pewnym czasie zaczyna być rutyną. Przemyśl to, zastanów się ile jest dla ciebie ważna rodzina a ile ta "miłość"
ona kończy rozmowę bo nie chce żebyś stracił przez nią rodzinę.
widać że już kompletnie nie zależy ci na żonie, to się rozwiedź, czas najwyższy.
5 2014-07-09 10:40:24 Ostatnio edytowany przez zaklopotany (2014-07-09 10:42:27)
jej zle strony tez widze ale nie przeszkadza mi to, ona ze mna nie chce być, a ja chce walczyc o nia, wiem ze jestem dupkiem bo chcem zostawić rodzine ale nie umiem inaczej nie potrafie zyc już z zona jak kiedyś chce by wierny tamtej choć ona mnie traktuje jak kolege i na każdym kroku pokazuje jak obojętny jestem dla niej, żeby to było takie latwe jak mi się wydawalo, chciałem tak sobie popisac z kims a się zakochałem jak wariat 18 letni.
tak to prawda niezalezy mi na zonie nie ukrywam tego
Przemyśl to, zastanów się ile jest dla ciebie ważna rodzina a ile ta "miłość"
ale jaką on ma gwarancję że po rozstaniu z żoną będzie z tą kobietą - żadnej gwarancji na to nie masz.
nie mam gwarancji ona nie chce ze mna być, ale ja chce o nia walczyc chce z nia ale nie wiem co zrobić żeby odwzajemnila moje uczucia
8 2014-07-09 10:46:48 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-07-09 10:48:08)
chciałem tak sobie popisac z kims a się zakochałem jak wariat 18 letni.
ja mam podobnie, ale nie wiem czy jest to miłość czy zauroczenie, czy uzależnienie, na pewno fascynacja, zbyt wiele dobrego o tej osobie sobie wyobrażam, też wpadłam jak 18 latka.
chciałam się zaprzyjaźnić z tą osobą- żeby mieć z nią kontakt- to by mi wystarczyło, ale on nie chce.
Czy w ogóle przyjaźń w takim przypadku jest dobra? za plecami męża? przyjaźń między mężatką a żonatym? nie wiem....
Jak ona nie chce być z tobą to przynajmniej ciesz się codziennym kontaktem z tą osobą. Tyle musi ci wystarczyć. A z żoną w takim wypadku nie ma co być, bo oszukujesz ją i tkwisz w nieszczęśliwym związku.
9 2014-07-09 10:49:40 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-07-09 10:51:14)
jej zle strony tez widze ale nie przeszkadza mi to, ona ze mna nie chce być, a ja chce walczyc o nia, wiem ze jestem dupkiem bo chcem zostawić rodzine ale nie umiem inaczej nie potrafie zyc już z zona jak kiedyś chce by wierny tamtej choć ona mnie traktuje jak kolege i na każdym kroku pokazuje jak obojętny jestem dla niej, żeby to było takie latwe jak mi się wydawalo, chciałem tak sobie popisac z kims a się zakochałem jak wariat 18 letni.
tak to prawda niezalezy mi na zonie nie ukrywam tego
Wiesz co, jesteś strasznie niedojrzały. W małżeństwie Ci się nie układa, to zamiast coś zadziałać w tym temacie, to szukasz wrażeń na zewnątrz. Chciałbym Ci przypomnieć, że twoja żona to nie jest jakaś tam przypadkowa baba, która przypadkiem z Tobą zamieszkała , tylko kobieta, którą sobie samodzielnie wybrałeś.
A takie pseudozakochania internetowe są wyłącznie przejawem tego, że między Tobą, a żoną panuje emocjonalna pustka.
nie mam gwarancji ona nie chce ze mna być, ale ja chce o nia walczyc chce z nia ale nie wiem co zrobić żeby odwzajemnila moje uczucia
a może ona chce mieć z tobą romans bez żadnych deklaracji o miłości, bo tak na prawdę od swojego partnera nie chce odchodzić........
z zona mi się ukladalo az jej nie poznałem, ona nie chce zadnego romansu unika wszelkich takich tematow, powiedzia mi ze nic nie czuje i na moje wyznania reaguje cisza, ja kocham ja i nic nie poradze
zakochałeś się bez wzajemności, nie jesteś pierwszy ani ostatni ![]()
nie mów już jej że ją kochasz bo to nic nie da, a tylko ją do siebie zniechęcisz totalnie.
Nie chce jej zrazic ani nic chce z nia być chociaż kontakt mieć Kocham ja jak wariat
dlatego ciesz się ze masz z nią kontakt i nie wymagaj więcej od niej. Ciesz się tym co masz.
Nie chce jej zrazic ani nic chce z nia być chociaż kontakt mieć Kocham ja jak wariat
Taki stary, a taki gł... "Zakochanie" przez internet jest typowe dla gimbazy tudzież podobnie rozwiniętych emocjonalnie ludzi, oby ten wątek nie był autentyczny...
Wspolczuje zakochania bez wzajembosci.... ale nie masz wg mnie co walczuc otą kobiwtę, jak ona na wstępie mowi NIE. Nie Dobędziesz jej bez względu jak się będIesz starac. Idealizujesz ją. Jest twoją alternatywną rzezywistoscią, tak atrakcyjną, wyidealiOwaną, bo nieosiągalną...
odpusc sobie, ona i tak Cie nie chce, poznajesz dziewczyne przez internet i co zakochujesz sie? i myslisz ze jak sie spotkacie to cos sie zmieni? nie boisz sie ze bardziej sie zaangazujesz zastanow sie lepiej nad tym bo niszysz sobie i rodzinie zycie
assassin rozumiem Twój komentarz i ok biore to na klate, gotowy jestesm na krytykę, wiem ze zle robie mam dzieci i zone a zachowuje się jak dziecko nic ie poradzę, kiedy rozmawiamy na skype widze czasem jak na mnie patrzy wydaje mi się ze ja jej się podobam ale ona kocha swojego faceta i dlatego nie chce sprobowac ani dac szansy. obawiam się ze po spotkaniu bardziej się zaglepie ale jade praie 400 km żeby ja spotkać stać mnie na to żeby jedzic ile będzie chciała,
wybaczcie bledy ale pisze z telefonu i na szybko.
ona nie mowi może o uczuciach może i tez cos czuje do mnie chciałbym by tak było i będę się staral o nia
Babcia przed ślubem mojego brata wzięła go na rozmowę, byłam przy tym.
Powiedziała mu coś bardzo mądrego.
Powiedziała mu że musi się przygotować na mnóstwo pokus które się pojawią w życiu, a najczęściej te pokusy przychodzą po ślubie a nie za kawalera, ot taka złośliwość losu. Powiedziała mu też że trzeba nauczyć się umiejętnie definiować swoje uczucia bo będąc w małżeństwie każda nowa znajomość wydaje się lepsza od obecnego stanu. mówiła że małżeństwo to ciężka praca, cięższa niż związek "od tak". A kiedy przyjdą dzieci nagle wszystko się zmieni, żona przeleje miłość na dzieci przestanie o siebie dbać bo nie będzie miała czasu się umyć nawet a paznokcie będzie obgryzać bo do kosmetyczki nie da się iść z dzieckiem a co dopiero z 2. Dlatego tak ważne jest wspólne uczestnictwo w życiu rodzinnym. Adorowanie siebie nawzajem, pomaganie sobie.
Wtedy byłam gówniarą, nie rozumiałam. teraz wiem że miała racje.
Brat jest mega szczęśliwym tatą 3 dzieci, a moja bratowa seksi mamuśka która zostawia w kanapkach do pracy mojemu bratu liściki np o treści "masz seksowną dupeczke uwielbiam na nią patrzeć"
zakłopotany, a pasuje ci taka przyjaźń z tą kobietą? Nie męczysz się bardziej aniżeli miałbyś z nią zerwać kontakt i żyć bez żadnej wiadomości? Może byłoby ci lepiej gdybyś z nią kontaktu nie utrzymywał.
21 2014-07-09 15:02:23 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-09 15:07:55)
z zona mi się ukladalo az jej nie poznałem, ona nie chce zadnego romansu unika wszelkich takich tematow, powiedzia mi ze nic nie czuje i na moje wyznania reaguje cisza, ja kocham ja i nic nie poradze
z zona ukladalo ci się dopóki nie poznales tej nowej pani? szok to było zone zostawić zanim chciales dwojke dzieci mieć,
a mówisz stać cie jezdzic 400 km do obcej baby, a kieduy ostatnio kupiles cos zonie, bukiet kwiatow czy dzieciom jakiś super prezent, czy na rodzine skapisz?
a ta druga po co zawraca ci glowe telefonami, rozmowa na skype, skoro nie chce nic od ciebie rzekomo? może cie chce uwieść, może liczy na prezenty drogie, a jakby co ma faceta? niezle sobie to wykombinowała
nieodpowiedzialny gowniarz i tyle jesteś bo powiedz mi co robi ojciec i maz na czacie? szuka znjaomosci
a nie mogles wtedy zony wyslac do fryzjera np. a sam zajac się dziećmi?
,,Jestem dorosły ,, czy aby na pewno???
Szkoda zachodu na tłumaczenie autorowi, ze źle postępuje.
Zaatakowało mu zwoje mózgowe...działa jak w amoku. Rzucić w diabły rodzinę i pędzić 400 km do jakieś baby.
Masakra jakaś....to nie miłość tylko jakieś durne zauroczenie.
Żeby zauroczenie przerodziło się w prawdziwą miłość, potrzeba trochę więcej niż kilka rozmów na skype.
assassin rozumiem Twój komentarz i ok biore to na klate, gotowy jestesm na krytykę, wiem ze zle robie mam dzieci i zone a zachowuje się jak dziecko nic ie poradzę, kiedy rozmawiamy na skype widze czasem jak na mnie patrzy wydaje mi się ze ja jej się podobam ale ona kocha swojego faceta i dlatego nie chce sprobowac ani dac szansy. obawiam się ze po spotkaniu bardziej się zaglepie ale jade praie 400 km żeby ja spotkać stać mnie na to żeby jedzic ile będzie chciała,
wybaczcie bledy ale pisze z telefonu i na szybko.
ona nie mowi może o uczuciach może i tez cos czuje do mnie chciałbym by tak było i będę się staral o nia
Matko i córko, ale farmazony... A wytłuszczony fragment to po prostu mistrzostwo świata...
Zaatakowało mu zwoje mózgowe...
Stawiam jednak na inne zwoje...
z zona mi się ukladalo az jej nie poznałem,
mi też się z mężem przestało układać od momentu w którym poznałam kogoś,
potem pisałam z nim w necie
i wiesz co.. dziś chciałabym mieć z nim kontakt
o przyjaźni nawet nie marzę,
nawet o romansie myślałam... ale to jak widać wszystko bez sensu, ten ktoś nawet mnie nie chce znać, już nie piszemy od dawna, nie odzywa się na zwykłe zapytanie co słychać, przykre to...
Drogi autorze, ale musisz mieć przegrzane swoje zwoje mózgowe, za duzo czasu wolnego masz, że na kamerkach z inną babą siedzisz. Co za pierduty, żeby 30 letni facet pisał o takich wrażeniach podczas rozmowy na skajpie.
Wspolczuje Twojej zonie.
Zauroczenie w wyobrażeniu a nie miłość. Otrząśnij sie.
Babcia przed ślubem mojego brata wzięła go na rozmowę, byłam przy tym.
Powiedziała mu coś bardzo mądrego.
Powiedziała mu że musi się przygotować na mnóstwo pokus które się pojawią w życiu, a najczęściej te pokusy przychodzą po ślubie a nie za kawalera, ot taka złośliwość losu. Powiedziała mu też że trzeba nauczyć się umiejętnie definiować swoje uczucia bo będąc w małżeństwie każda nowa znajomość wydaje się lepsza od obecnego stanu. mówiła że małżeństwo to ciężka praca, cięższa niż związek "od tak". A kiedy przyjdą dzieci nagle wszystko się zmieni, żona przeleje miłość na dzieci przestanie o siebie dbać bo nie będzie miała czasu się umyć nawet a paznokcie będzie obgryzać bo do kosmetyczki nie da się iść z dzieckiem a co dopiero z 2. Dlatego tak ważne jest wspólne uczestnictwo w życiu rodzinnym. Adorowanie siebie nawzajem, pomaganie sobie.
Wtedy byłam gówniarą, nie rozumiałam. teraz wiem że miała racje.
Brat jest mega szczęśliwym tatą 3 dzieci, a moja bratowa seksi mamuśka która zostawia w kanapkach do pracy mojemu bratu liściki np o treści "masz seksowną dupeczke uwielbiam na nią patrzeć"
założę się ze autor tego nawet nie zrozumiał, on myśli inna główka
od razu myśli inna główką
po prostu się zakochał,
zauroczyl się może bo do zakochania długa droga, nawet się nie spotkali
bez serca napisał/a:Babcia przed ślubem mojego brata wzięła go na rozmowę, byłam przy tym.
Powiedziała mu coś bardzo mądrego.
Powiedziała mu że musi się przygotować na mnóstwo pokus które się pojawią w życiu, a najczęściej te pokusy przychodzą po ślubie a nie za kawalera, ot taka złośliwość losu. Powiedziała mu też że trzeba nauczyć się umiejętnie definiować swoje uczucia bo będąc w małżeństwie każda nowa znajomość wydaje się lepsza od obecnego stanu. mówiła że małżeństwo to ciężka praca, cięższa niż związek "od tak". A kiedy przyjdą dzieci nagle wszystko się zmieni, żona przeleje miłość na dzieci przestanie o siebie dbać bo nie będzie miała czasu się umyć nawet a paznokcie będzie obgryzać bo do kosmetyczki nie da się iść z dzieckiem a co dopiero z 2. Dlatego tak ważne jest wspólne uczestnictwo w życiu rodzinnym. Adorowanie siebie nawzajem, pomaganie sobie.
Wtedy byłam gówniarą, nie rozumiałam. teraz wiem że miała racje.
Brat jest mega szczęśliwym tatą 3 dzieci, a moja bratowa seksi mamuśka która zostawia w kanapkach do pracy mojemu bratu liściki np o treści "masz seksowną dupeczke uwielbiam na nią patrzeć"założę się ze autor tego nawet nie zrozumiał, on myśli inna główka
ehh faceTy ![]()
Niech mi ktoś łaskawie przetłumaczy, bo może nie poniemaju
tak, jak powinnam.
Facet ma rodzinę, zabujał się w babce ze skype, która,
a) nie daje mu żadnych deklaracji,
b) nie mówi mu co czuje, ba! nie ma mowy o żadnej miłości,
c) ucina rozmowę, gdy owy zauroczony, wyznaje jej co czuje,
d) mówi mu wprost, że nie zostawi partnera,
e) sama podkreśla znaczenie jego rodziny
.....i chce do niej jechać 400 km? Hmm...no ale po co? Jak wiadomo tonący brzytwy się trzyma, ale tutaj nawet żadnej brzytwy nie ma, żadnej nadziei na cokolwiek z tego galimatiasu, a facio uparł się jak młody szczeniak, że chce jechać i pojedzie
Albo panna go pogoni, albo jej partner, albo też pocałuje klamkę i się wróci z powrotem.
Ktoś ma coś rzeczywiście z tymi zwojami, kopułka chyba boli.....
ale ona zgodzila się na spotkanie pod koniec lata
ale ona zgodzila się na spotkanie pod koniec lata
Spoko, ale w dalszym ciągu nie daje mu żadnych nadziei, więc jaki jest cel tego spotkania?
tez się zastanawiam jaki ona ma cel ze utrzymuje kontakt, bo tak tu rozmawia z nim długo i na skype tez, tu zgadza się na spotkanie, a z drugiej strony trzyma go dystans, mowi ze ma chłopaka, a wiec się asekuruje, nie chce rozmawiać o uczuciach
Niech mi ktoś łaskawie przetłumaczy, bo może nie poniemaju
tak, jak powinnam.
Facet ma rodzinę, zabujał się w babce ze skype, która,
a) nie daje mu żadnych deklaracji,
b) nie mówi mu co czuje, ba! nie ma mowy o żadnej miłości,
c) ucina rozmowę, gdy owy zauroczony, wyznaje jej co czuje,
d) mówi mu wprost, że nie zostawi partnera,
e) sama podkreśla znaczenie jego rodziny.....i chce do niej jechać 400 km? Hmm...no ale po co? Jak wiadomo tonący brzytwy się trzyma, ale tutaj nawet żadnej brzytwy nie ma, żadnej nadziei na cokolwiek z tego galimatiasu, a facio uparł się jak młody szczeniak, że chce jechać i pojedzie
Albo panna go pogoni, albo jej partner, albo też pocałuje klamkę i się wróci z powrotem.
Ktoś ma coś rzeczywiście z tymi zwojami, kopułka chyba boli.....
A jeśli ją też trafi "pomroczność jasna", dopiero się tu nam wszystkim łyso zrobi... ![]()
No nic, poczekamy, zobaczymy, sparzy się, wróci do żony z podkulonym ogonem, a tu zonk, bo buda zamknięta ![]()
Życzliwa napisał/a:Niech mi ktoś łaskawie przetłumaczy, bo może nie poniemaju
tak, jak powinnam.
Facet ma rodzinę, zabujał się w babce ze skype, która,
a) nie daje mu żadnych deklaracji,
b) nie mówi mu co czuje, ba! nie ma mowy o żadnej miłości,
c) ucina rozmowę, gdy owy zauroczony, wyznaje jej co czuje,
d) mówi mu wprost, że nie zostawi partnera,
e) sama podkreśla znaczenie jego rodziny.....i chce do niej jechać 400 km? Hmm...no ale po co? Jak wiadomo tonący brzytwy się trzyma, ale tutaj nawet żadnej brzytwy nie ma, żadnej nadziei na cokolwiek z tego galimatiasu, a facio uparł się jak młody szczeniak, że chce jechać i pojedzie
Albo panna go pogoni, albo jej partner, albo też pocałuje klamkę i się wróci z powrotem.
Ktoś ma coś rzeczywiście z tymi zwojami, kopułka chyba boli.....
A jeśli ją też trafi "pomroczność jasna", dopiero się tu nam wszystkim łyso zrobi...
Taaaa, a świstak siedzi i zawija je w te sreberka...toć nie pierwszy dzień piszą ze sobą i się "widzą", miałoby coś "styknąć", to już dawno by coś było.
P.S> A tak w ogóle to miło Cię ponownie "widzieć" ![]()
assassin napisał/a:A jeśli ją też trafi "pomroczność jasna", dopiero się tu nam wszystkim łyso zrobi...
Taaaa, a świstak siedzi i zawija je w te sreberka...toć nie pierwszy dzień piszą ze sobą i się "widzą", miałoby coś "styknąć", to już dawno by coś było.
P.S> A tak w ogóle to miło Cię ponownie "widzieć"
Ale dopiero teraz jest TEN moment TEN właściwy...
PS Życzliwa spóźnione życzenia urodzinowe ![]()
Podziękować!!!!=D
Jakie to milaszcze !!!!!!!!!!!!!!!!!
Ok, koniec off topu, chociaż słodki był ![]()
zakłopotany...wszystko zostało Ci już powiedziane.
Dla mnie bardzo dziwne jest zachowanie tej kobiety... nie jest zainteresowana ale podtrzymuje kontakt. Po co?
Wie co do niej czujesz... ale ciągle pozwala Ci się karmić nadzieją? Pomyśl o tym... i nie idealizuj jej. Bo to właśnie robisz.
Zakończ tą znajomość. Tak po prostu. Z dnia na dzień. Będzie boleć ale mniej, niż za jakiś czas, gdy uświadomisz sobie jaki idiotyzm chciałeś zrobić.
W małżeństwo wkradła się rutyna i obowiązki dnia codziennego zakurzyły uczucie... ale każdy związek w to wchodzi. Od Ciebie zależy, czy weźmiesz się w garść i zobaczysz to, co ważne... czy jak dzieciak będziesz usprawiedliwiał swoje naprawdę głupie zachowanie...
A ja wiem co czujesz bylem w identycznej sytuacji i sie udalo. jestesmy teraz bardzo szczesliwi to byla najlepsza decyzja w moim zyciu od pierwszej chwili wiedzialem ze to na nia czekalem bardzo dlugo. dzieli nas 10 lat ale tego wcale nie czujemy. poczatkowo tez sie bronila, nie chciala ale nie podalem sie i jestem spelniony
ale jaroslaw on ma zone i dwoje dzieci
mariolcia... jakoś nie przekonuje mnie jaroslaw... będący w "takiej samej sytuacji"
albo nie doczytal albo tez zostawil rodzine i jest wreszcie ,,spełniony,,
A ja już wiem, to wszystko wina tych motyli
No tych brzuchowych
I facet ma pozamiatane, pewnie Jarosłafff
też miał i sypie teraz złotymi radami jak z rękawa.
ja tez mialem zone i 2 dzieci. to bylo malzenstwo z wpadki. dlugo sie bronilem przed tym uczuceim ale musialem tak zrobic bo czulem ze to z nia chce spedzic reszte zycia. z dziecmi mam dobry kontakt
47 2014-07-10 12:08:30 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-07-10 12:10:21)
Rozumiem, ze ludzie mogą zacząć się mijać i nie trzeba robić nic na siłę...
ale ta konkretna sytuacja... wystarczy kubeł zimnej wody i wróci mu trzeźwe myślenie... no powinno
edit: jarosławie wspaniały... cudownie, że Tobie się tak ułożyło.. ale złote rady mają to do siebie, że innym mogą tylko przynieść cierpienie
wróci mu trzeźwe myślenie... no powinno
O to to, a czy wróci?
życzliwa... hmm... a podobno to my kobiety działamy impulsywnie i nie potrafimy nazwwać swoich uczuć? ![]()
Może zamiast ganiać za za fantazjami napędzanymi ciśnieniem w portkach, zacznie też myśleć a nie ... "tęsknić"
50 2014-07-10 12:15:04 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-10 12:18:22)
ale autor postu mowil ze mu się ukladalo z zona dopóki nie poznal tej dziewczyny na czacie, a wiec musial szukac specjalnie bo mu brakuje nie wiem czego, wolności seksu nie mam pojecia
to jest trochę inna sytuacja niż twoja Jaroslaw, on chce być z ta dziewczyna chociaż ona nie chce a zone ma gdzies chyba bo nic ani o dzieciach nie wspomniał
a ty Jaroslaw jeśli nie chciales być z zona to się rozstales no i trudno, ok bo nie prowadzisz podwójnego życia, przecież ludzie mogą się rozstać,
a tu widze taki zamiar oszukiwania zony jeśli ta dziewczyna zechce romansować
mysle ze to swoja rada zrobiles więcej zlego jemu bo on tylko ja zakoduje w pamięci i się rozgrzeszy,
zresztą obojętnie co napiszemy i tak do niej pojedzie, choćby ta dziewczyna bronila się rekami i nogami, zresztą dlaczego podala taki odlegly termin?
ja postepowalem tak jak autor. bylem w malzenstwie troche z przyzwyczajenia, ale dosc nam sie ukladalo. jak ja poznalem to zwariowalem od pierwszego slowa i wiedzialem ze to milosc mojego zycia. ona wtedy byla zareczona, chciala zebysmy byli tylko kolegami. udalo mi sie namowic ja na spotkanie. mozna powiedziec ze uciekla zprzed oltarza ja sie rozwiodlem jestesmy szczesliwi
życzliwa... hmm... a podobno to my kobiety działamy impulsywnie i nie potrafimy nazwwać swoich uczuć?
Może zamiast ganiać za za fantazjami napędzanymi ciśnieniem w portkach, zacznie też myśleć a nie ... "tęsknić"
Hmm...ja myślę,że to będzie coś, na zasadzie, "Myślał kogut o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli", tzn. tak, będzie marzył i tęsknił dalej, panna go wyroluje, żona kopnie w cztery litery i zostanie sam na lodzie. I potem będzie pluł sobie w brodę, że te jego werterowskie westchnienia na nic się zdały, a tylko szkody narobiły...no chyba, że pójdzie za złotymi radami pana Jarosłaffffa, a wtedy już pozamiatane. Teraz jest okazja by mu ten kubeł na głowę wylać póki czas, a nuż coś się schłodzi i zacznie funkcjonować jak powinno....oby.
53 2014-07-10 12:21:37 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-07-10 12:25:33)
... i tak do niej pojedzie, choćby ta dziewczyna bronila się rekami i nogami, zresztą dlaczego podala taki odlegly termin?
ale ona się nie broni... gdzie się broni? nikt tego nie widzi? Jeśli chciałaby zakończyć - zakończyłaby. Może ją to bawi, podoba się takie zauroczenie... nie wiem.
edit Jarosławie... TO NIE JEST taka sama sytuacja. Przeczytaj pierwszy post autor i przestań mu robić wodę z mózgu.
Zyczliwa twoj nik troche nie pasuje do ciebie, nie musisz mnie obrazac. czasami warto zawalczyc o swoje szczescie zycie jest krotkie. ja od poczatku wiedzialem ze to ta jedyna
mariola856 napisał/a:... i tak do niej pojedzie, choćby ta dziewczyna bronila się rekami i nogami, zresztą dlaczego podala taki odlegly termin?
ale ona się nie broni... gdzie się broni? nikt tego nie widzi? Jeśli chciałaby zakończyć - zakończyłaby. Może ją to bawi, podoba się takie zauroczenie... nie wiem.
edit Jarosławie... TO NIE JEST taka sama sytuacja. Przeczytaj pierwszy post autor i przestań mu robić wodę z mózgu.
jest identyczna. ona tez na poczatku nie mowila ze mnie lubi, moje wyznania przemilkiwala. zalozylem tu konto dlatego bo poczulem jakbym to ja pisal tego posta. sytuacja byla identyczna
spotkaj sie z nia i zobaczysz
56 2014-07-10 12:28:35 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-10 12:32:19)
zycie jest krótkie i jedno, ale szkoda mi twoich dzieci ze nie mogą się wychowywać w pełnej rodzinie, a długo już jesteś z ta ,,jedyną
,, obecna kobieta?
a co zobaczy jak się spotka z nia? wiadomo ze się bardziej zauroczy i dopiero będzie problem
a tez było myslec wcześniej Jaroslaw ze nie bierze się slubu z przyzwyczajenia i dlatego ze ,,wpadka,,, bo chyba decyzja o współżyciu była wspolna a wiadomo ze z seksu sa dzieci, nie kochales bylej zony to po co było to wszystko
czasami warto zawalczyc o swoje szczescie zycie jest krotkie. ja od poczatku wiedzialem ze to ta jedyna
Widzisz, ja uważam, ze zawsze warto walczyć o swoje szczęście... ale nie krzywdząc innych i zachowując chociaż minimum przyzwoitości - zaczynając od trzeźwego spojrzenia, co jest uczuciem a co jest "tęsknotą"
Dążenie do własnego szczęści nie może być usprawiedliwieniem dla wszystkiego...
A ja wiem co czujesz bylem w identycznej sytuacji i sie udalo. jestesmy teraz bardzo szczesliwi to byla najlepsza decyzja w moim zyciu od pierwszej chwili wiedzialem ze to na nia czekalem bardzo dlugo. dzieli nas 10 lat ale tego wcale nie czujemy. poczatkowo tez sie bronila, nie chciala ale nie podalem sie i jestem spelniony
Następny... Jarosław od kota...
59 2014-07-10 12:33:31 Ostatnio edytowany przez jaroslaw99 (2014-07-10 12:34:28)
lepiej jak rodzce sie rozwioda niz zyja obok siebie obojetni/skloceni to nie jest dobra atmosfera dla dzieci.
jestesmy razem 5 lat
wedlug was powinienem siedziec przy zonie i co? udawac? chcialybyscie zeby wasz maz udawal ze cos do was czuje?
jaroslaw99 napisał/a:A ja wiem co czujesz bylem w identycznej sytuacji i sie udalo. jestesmy teraz bardzo szczesliwi to byla najlepsza decyzja w moim zyciu od pierwszej chwili wiedzialem ze to na nia czekalem bardzo dlugo. dzieli nas 10 lat ale tego wcale nie czujemy. poczatkowo tez sie bronila, nie chciala ale nie podalem sie i jestem spelniony
Następny... Jarosław od kota...
Haha, Asassin, no uwielbiam Cię, przybij 5 !
lepiej jak rodzce sie rozwioda niz zyja obok siebie obojetni/skloceni to nie jest dobra atmosfera dla dzieci.
jestesmy razem 5 lat
wedlug was powinienem siedziec przy zonie i co? udawac? chcialybyscie zeby wasz maz udawal ze cos do was czuje?
no oczywiście ze nie
ale tu jest inna sytuacja nic nie pisal ze się kloca czy ze sa sobie obojętni
naprawdę mieszasz chłopakowi w głowie jeszcze gorzej
Jaroslawie... rozumiem, ze szczęście Cie mocno przepełnia i wylewa się z Ciebie...
ale poczytaj co napisałam wcześniej... i... a zresztą chyba nie ma sensu pisać więcej ![]()
Poklepałeś się po plecach, super gość...
63 2014-07-10 12:38:55 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-10 12:41:43)
zakłopotany, czasem myślę że tacy ludzie jak ty muszą pobyć sami by docenić to co mają, albo wyszaleć się... ile kobiet miałeś w życiu? póki co zmykaj do żonki bo kiedyś ją stracisz i nie będzie już odwrotu. A stracić można łatwo.
A ty Jarosław - oby nie okazało się że kiedyś twoja pani zostawi cie dla innego bo historia lubi się powtarzać, ufasz jej? tak szczerze....
my tez sie nie klocilismy.
z moja ex zona wpadlismy jak mielismy 21 lat po roku zwiazku. slub bo dziecko w drodze. przez 10 lat nauczylem sie zyc z nia ale to nie byla milosc. tez sie nie klocilismy. poznalem obecna partnerke i nie wahalem sie ani chwili. z zona bylem tylko dla dzieci a one kiedys wyfruna
lepiej jak rodzce sie rozwioda niz zyja obok siebie obojetni/skloceni to nie jest dobra atmosfera dla dzieci.
jestesmy razem 5 lat
wedlug was powinienem siedziec przy zonie i co? udawac? chcialybyscie zeby wasz maz udawal ze cos do was czuje?
Mości hrabio, a próbowałeś chociaż ratować rodzinę czy od razu rzuciłeś wszystko w pokrzywy? Poza tym 1 dziecko wpadka - ok, ale to drugie skąd się wzięło? Bocian przyniósł?
Życzliwa, do usług... ![]()