Hej! Postaram się krótko, zwięźle i z przykładami:
jestem strasznie zazdrosna o moich znajomych, dosłownie o wszystko. Co nie zobaczę czegoś na facebooku, albo mi coś ktoś nie zacznie odpowiadać - to uczucie ,,Kurde, dlaczego oni tak mieli?" zawsze powraca. Na początku oczywiście próbowałam to inaczej zinterpretować, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że to jakaś chorobliwa i bezsensowna zazdrość.
Przykłady:
1) Byłam na imprezie ze znajomymi z kierunku. W tym czasem moje znajome, z którymi dzielę mieszkanie (studia) poszły sobie gdzieś na miasto, na zwykły spacer. I jedna z nich wstawiła post odnośnie tego na facebooku. Ja bawiłam się w moim gronie bardzo dobrze, a i tak zrobiło mi się ,,przykro", że nie poczekały na mnie, albo nie wyszłyśmy razem w inny dzień. Bezsensowne, biorąc pod uwagę, że to był zwykły spacer (żaden super wypad, impreza, opijanie czegoś etc.)
2) Mam faceta, który jest nietańczący i raczej nieimprezowy. Kiedyś miał spotkać się z kumplami na pizzę. Po 2 godzinach pisze mi, że wylądował na dyskotece w mieście oddalonym o 20 km i ,,fajnie jest sobie potańczyć". Wkurzyłam się nieźle, bo mi nigdy nie zaproponował imprezy (choć doskonale wie, że uwielbiam tańczyć i kilka razy mu napomniałam, że trzeba się wybrać), a sam pojechał z kumplami specjalnie na dyskotekę. Totalna zazdrość o to, że coś robi z kumplami, a ze mną nie może, bo.. ??? No właśnie.
3) W przeszłości było mnóstwo takich sytuacji z kumpelą (wtedy najlepszą). Chodziłyśmy razem do klasy. I, przykładowo, ona wyszła sobie z dwiema znajomymi z klasy na miasto, porobiły sobie jakieś zdjęcia, wstawiły na portal. I od razu zrobiło mi się przykro, że nawet do mnie nie napisały, czy chcę wyjść z nimi. Oczywiście jestem świadoma, że nie każdy ma ochotę spędzać czas z każdym i całkowicie to rozumiem, a jednak zazdrość była ogromna.
4) Totalnie bzdurna sytuacja: rozmawiam sobie z chłopakiem na Skype przez 2h (czyli dosyć długo) i on po drodze włącza sobie np. onet.pl i przegląda informację, tak dla ,,rozrywki". I oczywiście jestem zazdrosna o jego atencję - że nie poświęca mi uwagi w 100% (chociaż sama też przeglądam internet w trakcie rozmowy z nim) i jestem w stanie zrobić z tego nawet kłótnię.
Nie mam pojęcia jak z tym walczyć, jestem zazdrosna, a przy tym hipokrytką. Mam kilkoro bliższych znajomych, mam wspaniałego chłopaka (bardzo jest za mną i dla mnie, stara się jak nie wiem) i.. coś takiego. Przeszkadza mi to uczucie, bo pojawia się kilka razy dziennie - co coś usłyszę albo zobaczę na facebooku, to powraca. Jestem świadoma, że ta zazdrość jest bez sensu, potrafię to odpowiednio zaargumentować, ale jednak emocji nie mogę pokonać.
Doradźcie.