netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?

9 odpowiedzi2 836 wyświetleńzałożony przez ehh..., 21.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez ehh... (2013-11-21 01:37:16)

Temat: Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?

Cześć.
Postanowiłam napisać tutaj na forum, bo nie mam kogoś z kim mogłabym tak szczerze porozmawiać, a czuję, że rozsadza mnie to już powoli od środka.. Mam nadzieję, że szczerze odpowiecie na mój problem i może jakoś pomożecie.
Otóż zacznę od początku.
Byłam kiedyś w związku ponad rok. W tym momencie na obecnym etapie mojego życia, wiem, że był to związek toksyczny, ciężki, który tak naprawdę nie miał racji bytu, ale niestety wtedy byłam gówniarą i inaczej widziałam i myślałam na różne tematy... Chłopaka poznałam przez przyjaciółkę, zaczęliśmy pisać, spotykać się i w końcu po jakimś czasie zostaliśmy parą. Była to moja pierwsza miłość, pierwszy chłopak, którego obdarzyłam uczuciem, niestety po około 3 miesiącach coś zaczęło się psuć. Zaczęły się kłótnie, wieczne pretensje do mnie, a ja będąc szalenie zakochaną szukałam winy w sobie, chciałam i starałam się zmieniać. Często podczas złych chwil słyszałam od niego, że jestem szm*tą, s*ką, czasem nawet dochodziło do tego, że mnie przygwoździł do ściany, mocno złapał za rękę, przyduszał itp. On miał ciężkie dzieciństwo i ogólnie życie tłumaczyłam sobie więc, że to może dlatego. Raz było dobrze raz było źle i tak w koło Macieju. Często słyszałam od niego, że mnie nie kocha, a ja robiłam wszystko, żeby odzyskać jego uczucie... W końcu nie wiem dlaczego, zdesperowana postanowiłam, że złapię się ostatniej deski ratunki i zaczęłam z nim współżyć.. Przez jakiś czas było dobrze, ale potem wszystko wróciło do normy. Nie wiem czemu go wtedy nie zostawiłam, nie wiem czemu nie przejrzałam na oczy. Zapewne dlatego, że bardzo go kochałam. Niestety jestem osobą strasznie uczuciową i bardzo naiwną także to pewnie też wielce na to wpłynęło. Ale w końcu zerwał ze mną, bo chciał znaleźć sobie kogoś kogo by kochał. A ja zostałam sama jak palec ze swoim złamanym sercem.. Cierpiałam przez długi długi czas. Po tym czasie oswoiłam się z tym chyba, w końcu mi przeszło. I wtedy pojawił się on. Znałam go wcześniej już dwa lata, jednakże dopiero wtedy tak naprawdę go dostrzegłam. Na początku nieśmiało zaczęłam z nim więcej rozmawiać, zaprzyjaźniliśmy się. On na początku nic do mnie nie czuł, ale w końcu wyznał mi miłość i zaczęliśmy być ze sobą. Na początku było fantastycznie, byłam bardzo szczęśliwa, on tak samo. Pragnęliśmy siebie, chcieliśmy cały czas przebywać razem. Od samego początku postanowiłam być z nim szczera, także powiedziałam mu, że nie jestem dziewicą, a on (on był prawiczkiem) zaakceptował to, przyjął na spokojnie i stwierdził, że to nie jest sie zaczęliśmy ważne. Po jakimś czawspółżyć ze sobą. Czuliśmy, że jesteśmy dla siebie stworzeni, że bardzo się kochamy. Jednakże potem zaczęło się między nami coś psuć... Zaczął być dla mnie nieprzyjemny, nie odzywać się do mnie, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Starałam się bardzo z nim porozmawiać, ale to nie dawało żadnego skutku. Po jakimś czasie w końcu zdecydował się mi o wszystkim powiedzieć i okazało się, że zaczął nad tym rozmyślać, że ktoś był przed nim, że zaczęło mu to przeszkadzać i nie wie czy sobie z tym poradzi... I od tego momentu zaczyna się smutna historia... Na początku miewał napady bycia niemiłym dla mnie itp, a potem było dobrze i tak to trwa nadal. Tylko, że jest coraz gorzej, bo wcześniej po takich zdarzeniach przepraszał mnie gorąco, obiecywał, że się poprawi, a przynajmniej postara- nie raz o tym rozmawialiśmy. Teraz nie dość, że jest dla mnie niemiły, to jeszcze nazywa mnie bardzo nieprzyjemnie, wzbudza moją zazdrość, a raz nawet doszło do tego, że prawie mnie pobił... No i twierdzi, ze sobie na to wszystko zasłużyłam. Pierwszy raz się go wtedy tak naprawdę bałam. Dużo kobiet w tym momencie by dało sobie spokój, ale ja nie potrafię.. Kocham go i wiem, że on mnie kocha pomimo tego, bo jak sam mówi, gdyby nie to, że mnie kocha to by już dawno nie było go przy mnie, bo jego to strasznie męczy. Gdy jest dobrze potrafię być z nim tak bardzo szczęśliwa, ale niestety przeze mnie on nigdy nie będzie całkowicie ze mną szczęśliwy... Nie szanuje mnie też tak w pełni, tylko "tyle na ile zasługuje", bo sama siebie nie szanowałam tak naprawdę i nie szanuje, więc czemu od niego mam tego wymagać. Jest coraz gorzej, coraz częściej płaczę, coraz częściej słyszę złe słowa, ale nie potrafiłabym odejść, nie potrafiłabym powiedzieć "żegnaj". Jesteśmy ze sobą już dość długo, wiem, że pomimo wszystko on mnie kocha, ale gdzieś tam niestety także mnie nienawidzi za to co było kiedyś. Do tego dochodzi jeszcze chorobliwa zazdrość... Nie wiem w końcu czy naprawdę to wszystko moja wina, czy to jest trochę z jego strony duże przewrażliwienie...Nie wiem co mam robić, czasu nie cofnę, a czy mogę zrobić coś teraz? Tego nie wiem. Znów mam wrażenie, że rodzi się z tego dość niezdrowy związek, ale nic nie zrobię. Jestem bezsilna wobec moich uczuć i jego. Nie chcę go zostawiać. Proszę pomóżcie mi.
Pozdrawiam.

2

Odp: Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?

Mezczyzny nie zmienisz, a zawsze bedzie gorzej, a nie lepiej w typowo toksycznym zwiazku... Piszesz, ze o malo CIe nie pobil ... Nie wystarczy nauczka z poprzedniego ukladu ?? Akurat w tej sytuacji powinnas wiedziec, co masz robic...

3

Odp: Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?

Niby powinnam, niby wiem, ale jednak w praktyce to tak nie wygląda. Gdybym wiedziała, że mnie nie kocha to tak bym zrobiła, ale to, że mnie kocha jakoś daje mi hmmm... siłę?

4

Odp: Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?
ehh... napisał/a:

Niby powinnam, niby wiem, ale jednak w praktyce to tak nie wygląda. Gdybym wiedziała, że mnie nie kocha to tak bym zrobiła, ale to, że mnie kocha jakoś daje mi hmmm... siłę?

No to teraz pomyśl dlaczego jesteś tak zdesperowana, żeby za zapewnienie o miłości (bzdurne zresztą) zgadzać się na upokorzenia?

5

Odp: Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?

Kochana poczytaj sobię książkę "Kobiety które kochają za bardzo" - wiem że dziwnie jest czerpać mądrość z "amerykańskich poradników", ale wyjątkowo tę książkę polecam.
Z wartością człowieka to jest tak, że dopóki sama nie docenisz siebie dopóty będziesz przyciągała takich matołów jak dotychczas. Ilość partnerów seksualnych nie jest wyznacznikiem "jakości kobiety", bo kobieta nie jest samochodem... Tu przebieg, ani ilość wałścicieli się nie liczy.
Jeśli wolno spytać - ile masz lat?

6

Odp: Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?
ehh... napisał/a:

.....Nie wiem co mam robić, czasu nie cofnę, a czy mogę zrobić coś teraz? Tego nie wiem. Znów mam wrażenie, że rodzi się z tego dość niezdrowy związek, ale nic nie zrobię. Jestem bezsilna wobec moich uczuć i jego. Nie chcę go zostawiać. Proszę pomóżcie mi.....

To jest tak, jak z decyzją pójścia do dentysty. Im dłużej zwlekasz, tym trudniejszą się staje, a konsekwencje odwlekania rosną.

7

Odp: Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?
ehh... napisał/a:

Niby powinnam, niby wiem, ale jednak w praktyce to tak nie wygląda. Gdybym wiedziała, że mnie nie kocha to tak bym zrobiła, ale to, że mnie kocha jakoś daje mi hmmm... siłę?

A gdzie w Twoim związku jest miłość???

Możesz odpowiedzieć mi jak się traktuje osobę, którą się kocha?

Poza tym robisz z siebie ofiarę.
Marnujesz czas na facetów, którzy Tobą pomiatają, nie szanują, NIE KOCHAJĄ.
ROBISZ TO ŚWIADOMIE, łudzisz się.
Piszesz jak Ci źle, okropnie etc.
Zrób coś żeby tak nie było. Pomyśl o sobie.
Desperacko trzymasz się jegomościa, który w ogóle nie liczy się z Tobą.
To co było w przeszłości minęło i nie miało związku z nim. Nie pozwalaj na takie traktowanie.

8

Odp: Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?
lanjelin napisał/a:

Kochana poczytaj sobię książkę "Kobiety które kochają za bardzo" - wiem że dziwnie jest czerpać mądrość z "amerykańskich poradników", ale wyjątkowo tę książkę polecam.
Z wartością człowieka to jest tak, że dopóki sama nie docenisz siebie dopóty będziesz przyciągała takich matołów jak dotychczas. Ilość partnerów seksualnych nie jest wyznacznikiem "jakości kobiety", bo kobieta nie jest samochodem... Tu przebieg, ani ilość wałścicieli się nie liczy.
Jeśli wolno spytać - ile masz lat?

Chyba skuszę się na przeczytanie tej książki. A lat mam 22. Może mało no ale cóż.
Leila01 w moim związku jest miłość... a przynajmniej tak mi się wydaje. Jak się traktuje? Wg mnie ufa się tej osobie, szanuje się ją, dba o nią i jest się gotowym na wiele poświęceń dla te osoby. Jest się przy tej osobie, wspiera się ją. I gdy jest dobrze to NAPRAWDĘ tak między nami jest.. Jego tylko coś napada. Może się łudzę, może masz rację. Naiwna także mogę być, ale wydaje mi się, że CZUJĘ jego miłość do mnie gdy jest dobrze. Nikt w około nie przypuszczałby, że tak jest, każdy mi mówi, że po nim widać, że mnie kocha.

9

Odp: Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?
ehh... napisał/a:

CZUJĘ jego miłość do mnie gdy jest dobrze.

A gdy jest niedobrze?
Życie to nie tylko pasmo szczęścia i beztroski.
Kto Cie będzie wspierał kiedy nie będzie fanie?
Z pewnością zostaniesz ze wszystkim sama.
Pomyśl o zyciu, o sobie...

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przeszłość- czy w nowym związku najbardziej się liczy?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026