Chciałam poznać wasze zdanie nt. tego co następuje.
Wstaję rano wyglądam przez okno, widzę że na billboardzie na przeciwko mojego okna jakaś pani z głębokim dekoltem reklamuje... wiertarki. Idę zrobić sobie kawę i siadam przed telewizorem, ale zanim obejrzę jakieś wiadomości muszę naoglądać się reklam, gdzie w co 2 jakaś pani macha półnagim tyłkiem przed ekranem. Rezygnuję z wiadomości i szukam czegoś w internecie, ale tutaj też zanim przeczytam to, co chcę, muszę 'podziwiać' jakieś panie w dziwnych pozach i skąpych strojach plus niejednokrotnie dobitne nagłówki pod ów zdjęciami. Wychodzę na spacer, przechodzę obok kiosku i przed moimi oczami wywieszony najnowszy numer gazety na f z gołą panią na okładce.
I pytam się grzecznie czy może być choć jeden dzień kiedy nie będę musiała czy tego chce czy nie patrzeć na czyjeś cycki, d***ę i inne części ciała? Czy będzie choć jeden dzień, w którym nie zobaczę reklamy epatującej seksem?
Nie no, ale nie powiem ani słowa publicznie, bo co inni powiedzą? Że zazdroszczę tym paniom. Że mój wygląd daleko odbiega od ów ideału i nie powinnam się odzywać. Że jestem 'zacofana'. Że 'prawdziwe kobiety' patrzą na mnie właśnie z tych reklam. Że jestem feministką (o zgrozo, to dopiero obelga w tym kraju).
Brzydkie kobiety nie mogą mieć nic przeciwko seksizmowi. A jak ładne kobiety mają coś przeciwko.... to znaczy, że są brzydkie.
