Witam.
Chcę podzielić się z Wami moim problemem, sama jakoś nie wiem jak wybrnąć...
Otóż od lat przyjaźnimy się wraz z mężem z innym małżeństwem. Było fajnie, spotykaliśmy się na kolacyjkach, imieninach, urodzinach, na święta. Przekonaliśmy przyjaciół do wyjazdów na wczasy, na wycieczki, do sanatorium. Mówią, że to dzięki nam poznali trochę nasz kraj i życie poza czterema ścianami własnego domu. Jednak z czasem koleżanka zaczęła napierać na coraz częstsze wizyty i rewizyty. Trochę zaczęło to nam przeszkadzać, bo zaczęło brakować czasu na nasze bycie we dwoje, na kontakty z innymi znajomymi, czy rodziną, ale jakoś wciąż się poddawaliśmy. Jeszcze tak się stało, że przy okazji składania wniosków do sanat. koleżanka zaoferowała, że te dokumenty zaniesie sama. Oddała spięte razem, więc jakoś tak udało się, że pojechaliśmy razem. Byli zachwyceni (my mniej) . Dusiliśmy się we własnym sosiku, ograniczając tym samym kontakty z nowo poznanymi osobami. Teraz nadszedł czas by składać nowe wnioski. Koleżanka, jako,że leczymy się u tego samego lekarza (mała miejscowość) uprzedziła już lekarza, że i my tam przybędziemy i w jakiej sprawie. Dzisiaj już dzwoniła i dowiadywała się o swoje i także nasze wnioski. Już wie że są wypisane. I już nalega że będziemy składać razem. Boję się by sytuacja się nie powtórzyła, a nie potrafię wprost powiedzieć że wolelibyśmy pojechać sami.
Koleżanka stała się uciążliwa, w każdym towarzystwie (jeśli takie się zdarzy)opowiada jak było fajnie gdy byliśmy razem, chociaż w niektórych sprawach nasze zdanie jest akurat inne. Ja zawsze pozostaję w roli potakiwania głową, nie umiem się sprzeciwić, zresztą mój małżonek też nie. Odnoszę wrażenie że zostałam niańką w sprawach wyjazdów. To ja prowadziłam ją na basem, to my z mężem pokazywaliśmy fajne miejsca i knajpki, ale oni już teraz całkowicie nas zagarnęli. Czuję się osaczona i zmanipulowana. I choć nadal ich lubię, to jakoś chciałabym odetchnąć życiem bez nich. A zbliżają się Andrzejki, święta, sylwester i już jesteśmy "umiejscowieni" w planach koleżanki . Jesteśmy w wieku emerytalnym.
Podobne tematy
Do tanga trzeba dwojga. Skoro przyjaźnicie się (?) od dawna, skoro wielokrotnie sami namawialiście znajomych na wspólne spędzanie czasu, skoro od lat koleżanka składa Tobie i Twemu mężowi różne propozycje, które akceptujecie, to w jaki sposób ma ona wiedzieć, że jej zachowanie wam obojgu nie odpowiada?
Czujesz się zmanipulowaną. Cóż, bez Twej zgody w tej sprawie manipulacja - jeśli jest to manipulacja - spaliłaby na panewce.
Jedynym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest powiedzenie słowa "Nie", które może być wstępem do bardzo krótkiego zdania, np. "Nie. Nie chcemy pojechać z wami w tym samym terminie do tego samego sanatorium." albo "Nie. Nie spędzimy razem Sylwestra, mamy inne plany". Ważną rzeczą jest powiedzenie tego typu zdań zdecydowanym tonem, gdy będziesz "przepraszała, że żyjesz", Twoje wypowiedzi zostaną niezauważone.
Daj sobie szansę. Wyraź swoje zdanie.
3 2013-11-12 13:19:59 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-11-12 13:20:32)
Po prostu powiedzcie znajomym, że tym razem macie inne plany.
Przecież Was za to nie zabiją ;-).
powiedzcie wprost że nie macie ochoty tym razem jechać z nimi. Skoro znajomość ciąży, to nawet jeśli się obrażą, nic strasznego się nie stanie bo trochę od nich odpoczniecie ![]()
Jeśli są mądrymi ludźmi to zrozumieją
troche mi jej szkoda, mysli naiwna ze jest lubiana-a nie jest.
pora na szczerą rozmowę, obawiam ze jednak starsza pani sie obrazi i urwie kontakty.
Witam
Dziękuję za odniesienie się do mojego problemu ![]()
troche mi jej szkoda, mysli naiwna ze jest lubiana-a nie jest.
pora na szczerą rozmowę, obawiam ze jednak starsza pani sie obrazi i urwie kontakty.
To nie jest tak że jej nie lubię, tylko stała się jakaś taka zaborcza i zaczyna mi to ciążyć. Chętnie będziemy się nadal przyjaźnić, tylko może nie tak na siłę...
8 2013-11-14 09:19:03 Ostatnio edytowany przez suzanka60 (2013-11-14 09:19:55)
Po prostu powiedzcie znajomym, że tym razem macie inne plany.
Przecież Was za to nie zabiją ;-).
Pewnie tak zrobimy, ale jakoś mam opory, a przecież nie powinnam mieć, coś ze mną nie tak chyba ![]()
powiedzcie wprost że nie macie ochoty tym razem jechać z nimi. Skoro znajomość ciąży, to nawet jeśli się obrażą, nic strasznego się nie stanie bo trochę od nich odpoczniecie
Jeśli są mądrymi ludźmi to zrozumieją
Oby tak było
a może nie obrażą się tylko oficjalnie, a bedą urażeni ? tylko do cholipci, dlaczego gdy o tym myślę to mam poczucie winy? naprawdę coś nie tak ze mną ? ![]()
PodPseudonimem napisał/a:powiedzcie wprost że nie macie ochoty tym razem jechać z nimi. Skoro znajomość ciąży, to nawet jeśli się obrażą, nic strasznego się nie stanie bo trochę od nich odpoczniecie
Jeśli są mądrymi ludźmi to zrozumiejąOby tak było
a może nie obrażą się tylko oficjalnie, a bedą urażeni ? tylko do cholipci, dlaczego gdy o tym myślę to mam poczucie winy? naprawdę coś nie tak ze mną ?
tak jesteśmy zaprogramowani, żeby być miłym i nikogo nie urazić ![]()
napisałaś w jednym z postów, że bardzo ich lubisz, koniecznie podkreśl to w rozmowie z nimi, będzie im łatwiej przełknąć gorzką pigułkę
Cynicznahipo napisał/a:Po prostu powiedzcie znajomym, że tym razem macie inne plany.
Przecież Was za to nie zabiją ;-).Pewnie tak zrobimy, ale jakoś mam opory, a przecież nie powinnam mieć, coś ze mną nie tak chyba
Mam wrazenie, ze i chcialabys miec ciasteczko i je zjesc
. Chcesz utrzymac znajomosc, ale zmienily sie warunki - warto o tym porozmawiac, bo znajoma po prostu moze byc zdezorientowana. Moze pomoglaby szczera rozmowa o tym, co Cie denerwuje w tym ukladzie? Ze ich lubisz (jesli tak jest), ale wolalabys sama decydowac o swoich planach. Jest spora szansa, ze zostanie to przyjete naturalnie.