ja męźatka on źonaty..młodszy o 9 lat..poukładane źycie rodzinne u mnie i u niego .Ja dwôjka dorastających dzieći..on 3 małych..znamy się od dziecka...Wpakowaliśmy się w romans od 1.5 roku..Pr?bowałam to zakończyć kilkakrotnie..ale jak widać bez rezultatu..ciągnie mnie do niego ..jego do mnie..nic w źyciu zmieniać niechcemy..pogubiłam się bardzo..Jak wyplątać się z tego toksycznego układu???zaczynam się bać..bo jak się wyda wiem ile moźemy straćić !!! mieszkamy w jednej miejscowośći ..widujemy się codziennie ze względu na miejsce pracy....pomóźcie jak się z tego wyplątać puki nie jest zapóźno...
Podobne tematy
Chcesz to zakończyć, to to zakończ. Nie ma w tym żadnej wielkiej filozofii. Tylko chęci potrzeba.
A swoją drogą, nie masz żadnych wyrzutów sumienia, patrząc w oczy mężowi i dzieciom? Wiedząc jednocześnie jak wielką krzywdę im czynisz?
Boisz się konsekwencji?... hmmm... o tym trzeba było myśleć wcześniej bo nawet jeśli to teraz zakończysz, to i tak nie masz gwarancji, że mąż się nigdy nie dowie.
3 2013-11-08 22:05:24 Ostatnio edytowany przez Luna33 (2013-11-09 00:06:53)
Dla chcacego nic trudnego. Gadka ze mnie ciagnie do niego i takie tam gimnazjalne dyrdymaly mnie nie przekonuja. Za swoje czyny ponosi sie konsekwencje i mozna je przewidziec wchodzac w gooowno , ze bedzie smierdzialo.
chorzy ludzie . Dobrze ci tak . Mam nadzieje ze poniesiesz tego konsekwencje , tak jak każdy kto zdradza
. Współczucia dla męża i dzieci .
W związku chciałbym uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by moja partnerka z takimi pytaniami zwracała się do mnie. Razem bylo by o wiele łatwiej problem rozwiązać.
Niemożliwe? A jednak...
Po takim czasie potrzebujesz jakiegoś dużego wstrząsu żeby wyplątać się (wyleczyć) na 100%. Obawiam się, że dopiero dotrze wszystko do Ciebie jak sprawa się "rypnie" :-(
Z emocjami u kobiet nie ma żartów. Na pocieszenie Ci powiem, że Twojemu kochasiowi przyjdzie to dużo prościej :-)
Po takim czasie potrzebujesz jakiegoś dużego wstrząsu żeby wyplątać się (wyleczyć) na 100%. Obawiam się, że dopiero dotrze wszystko do Ciebie jak sprawa się "rypnie" :-(
Z emocjami u kobiet nie ma żartów. Na pocieszenie Ci powiem, że Twojemu kochasiowi przyjdzie to dużo prościej :-)
Tak naprawde to wstrząs?w przez ten okres było kilka..pierwszy to jak jego źona przełapała sms...podsłuchała rozmowe jego do mnie jak byli na wakacjach kiedy podczas rozmowy do mnie powiedział kocham cię i tęsknie..Ale tego mało było potrzebowałam czegoś mocniejszego co naprawde pozwoliło by mi go odsunąć od siebie..wpadłam na pomysł źeby koleźanka go uwiodła!!!! wyszło z tego źe wylądowaliśmy w trójkącie...jakieź to było źałosne...obrzydliwe...przez 2 tyg trauma..sms źe był pijany...źe czuje się jak śmieć..!!! zaczełam czuć wyrzuty sumienia źe tak go wkręciłam...przez miesiąc zero spotkań na sexs.myślałam źe to juź po zamną ale tak tylko mi się wydawało...Jestem taka głupia i taka słaba..gdyby szło cofnąć czas nigdy bym w to gówno nie wlazła..Czy mam wyźuty wobec męźa??? NIE!!ZDRADZL mnie 3 lata po ślubie...z moją wówczas najlepszą koleźanką..""!!źałosne to wszystko!!!!???
Nie. Może po prostu jesteście z mężem siebie warci :-) Co kto lubi... Czekaj, może mąż też ma kogoś na boku i wtedy jakoś samo się ułoży ;-)
Nie. Może po prostu jesteście z mężem siebie warci :-) Co kto lubi... Czekaj, może mąż też ma kogoś na boku i wtedy jakoś samo się ułoży ;-)
napewno niema nikogo na boku...zbłądził na pocz?tku małźeństwa..teraz ja zbłądziłam...czy jesteśmy siebie warci!!??? być moźe tworzymy udane małźeństwo...tylko źe ja z bagaźem wyźutów sumienia na swych plecach...cięźko tak źyć"!!
Masz romans, zdradzasz męża. Ja osobiście nie popieram zdrady i kłamstwa, ostatnio też zostałam bardzo mocno skrzywdzona. Ale może warto zastanowić się dlaczego to zrobiłaś? Może mąż nie doceniał Cię tak jak robi to Twój przyjaciel? Nieraz boimy się zmian ale tak naprawdę po co tkwić w czymś co nie ma sensu. Według mnie nie da się odbudować związku, w którym doszło do zdrady. Pomyśl o sobie nie o innych bo Ty jesteś w tym wszystkim najważniejsza. Odpowiedz sobie na pytanie z którym jesteś naprawdę szczęśliwa i z którym chcesz spędzić resztę życia. Nie myśl o przeszłości tylko o przyszłości.
11 2013-11-09 16:26:10 Ostatnio edytowany przez Lajla72 (2013-11-09 16:26:52)
chorzy ludzie . Dobrze ci tak . Mam nadzieje ze poniesiesz tego konsekwencje , tak jak każdy kto zdradza
. Współczucia dla męża i dzieci .
Tym postem nic nie wnosisz poza jadem, chyba nie wiesz co to zakochanie, zauroczenie i jeszcze ta solidarność..
rafatal napisał/a:... dopiero dotrze wszystko do Ciebie jak sprawa się "rypnie" :-(
Z emocjami u kobiet nie ma żartów. Na pocieszenie Ci powiem, że Twojemu kochasiowi przyjdzie to dużo prościej :-)Tak naprawde to wstrząs?w przez ten okres było kilka..pierwszy to jak jego źona przełapała sms...podsłuchała rozmowe jego do mnie jak byli na wakacjach kiedy podczas rozmowy do mnie powiedział kocham cię i tęsknie..Ale tego mało było potrzebowałam czegoś mocniejszego co naprawde pozwoliło by mi go odsunąć od siebie..wpadłam na pomysł źeby koleźanka go uwiodła!!!! wyszło z tego źe wylądowaliśmy w trójkącie...jakieź to było źałosne...obrzydliwe...
...gdyby szło cofnąć czas nigdy bym w to gówno nie wlazła..Czy mam wyźuty wobec męźa??? NIE!!ZDRADZL mnie 3 lata po ślubie...z moją wówczas najlepszą koleźanką..""!!źałosne to wszystko!!!!???
Są 3 możliwości: trolling, infantylizm lub ograniczenie... Brzmi "jak wyrzuty sumienia" u niedowarzonej gimnazjalistki ![]()
Niemożliwe by nie kojarzyć przyczyn ze skutkami w takim stopniu.
NO chyba, ze dąży się do rozwodu (i rozbicia rodziny).
jedyna opcja wyplątania się z tego układu, to powiedzieć sobie koniec i być konsekwentnym. Do tej pory jak sama piszesz kończyliście to, ale do siebie wracaliście. Tak to nie zadziała. Albo w jedną albo w drugą.
Smutne jest to, że mam wrażenie, że bardziej martwią cię konsekwencje tego że sprawa się wyda (co jest bardzo prawdopodobne) niz że oszukujesz męża(teoretycznie najbliższą osobę)
Masz romans, zdradzasz męża. Ja osobiście nie popieram zdrady i kłamstwa, ostatnio też zostałam bardzo mocno skrzywdzona. Ale może warto zastanowić się dlaczego to zrobiłaś? Może mąż nie doceniał Cię tak jak robi to Twój przyjaciel? Nieraz boimy się zmian ale tak naprawdę po co tkwić w czymś co nie ma sensu. Według mnie nie da się odbudować związku, w którym doszło do zdrady. Pomyśl o sobie nie o innych bo Ty jesteś w tym wszystkim najważniejsza. Odpowiedz sobie na pytanie z którym jesteś naprawdę szczęśliwa i z którym chcesz spędzić resztę życia. Nie myśl o przeszłości tylko o przyszłości.
napewno niechciałabym źyć u boku swego kochanka..bo widze jakie są relacje jego wobec jego źony..ładna zadbana źona ..a do powiedzenia nic niema...Chce poprostu zakończyć ten rozdział źycia...i źyć normalnie bez stresu..poprostu wypaliłam się ..Właśnie przed chwilą dzwonił .mielimy się dzi§ spotkać ...nieodebrałam powiedziałam sobie dość ..chcę zacz?ć źyć normalnie...ale jak????
W związku chciałbym uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by moja partnerka z takimi pytaniami zwracała się do mnie. Razem bylo by o wiele łatwiej problem rozwiązać.
Niemożliwe? A jednak...
Z jakimi pytaniami? Że gdyby twoja partnerka zechciała kogoś "przelecieć", to żeby ci o tym powiedziała? A ty zapewne byś się zgodził?
Myszko41, czy ty kochasz swojego męża? Czego brakowało ci w małżeństwie, że postawiłaś na romans?
N4VV napisał/a:W związku chciałbym uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by moja partnerka z takimi pytaniami zwracała się do mnie. Razem bylo by o wiele łatwiej problem rozwiązać.
Niemożliwe? A jednak...Z jakimi pytaniami? Że gdyby twoja partnerka zechciała kogoś "przelecieć", to żeby ci o tym powiedziała? A ty zapewne byś się zgodził?
Myszko41, czy ty kochasz swojego męża? Czego brakowało ci w małżeństwie, że postawiłaś na romans?
Tak .kocham go ..brakowało mi zawsze czułości..pocałunk?w...to co dawał mi kochanek.Myśle źe duźym wsparciem jest to co tu piszećie..Postanowiłam zakończyć ten toksyczny układ..!!! wiem źe bendzie cięźko ..tym bardziej źe widujemy się codziennie...
Może namów męża na zmianę mieszkania o ile się da sprzedać stary dom kupić nowy i dopłacić+ kredyt, powód możesz wymyślić poza tym zmienić telefon komórkowy.
Może namów męża na zmianę mieszkania o ile się da sprzedać stary dom kupić nowy i dopłacić+ kredyt, powód możesz wymyślić poza tym zmienić telefon komórkowy.
o zmianie miejsca zamieszkania mogę tylko pomarzyć...mieszkamy 5 lat w nowym domu...ktôry razem urządzliśmy..co do tel to słuszna racja..podjełam juź kroki by zmienić numer...jakie to wszystko skomplikowane..jak się wdepnie w gówno to cięźko się z tego oczyścić...
Myszka41, życzę powodzenia.
Po prostu uwierz w siebie - uwierz, że jesteś w stanie zakończyć ten toksyczny "związek" i postępować w miarę uczciwie.
Co do twojego małżeństwa, porozmawiaj z mężem o tym czego brakuje ci w waszej relacji. Bo czy może być gorzej niż jest teraz? Nie sądzę.
Myszka41, życzę powodzenia.
Po prostu uwierz w siebie - uwierz, że jesteś w stanie zakończyć ten toksyczny "związek" i postępować w miarę uczciwie.
Co do twojego małżeństwa, porozmawiaj z mężem o tym czego brakuje ci w waszej relacji. Bo czy może być gorzej niż jest teraz? Nie sądzę.
dziękuje ci za słowa otuchy.masz racje...muszę uwieźyć w siebie..poszłam dziś do spowiedzi źeby oczyśćic swą dusze ze zła.Trafiłam na księdza kt?ry powiedział źyj teraźniejsząścią..niemyśl o tym co było wczoraj...piękne słowa...popłakałam się jak dziecko..
Zmiana telefonu nic nie da- pisałaś, że łączy Was miejsce pracy, więc kontakt będziecie mieć.
Próbuj, na razie zbyt słaba jesteś na zakończenie tego, ale może może ...
Zmiana telefonu nic nie da- pisałaś, że łączy Was miejsce pracy, więc kontakt będziecie mieć.
Próbuj, na razie zbyt słaba jesteś na zakończenie tego, ale może może ...
myśle źe jak zmienie numer ..to bendzie krok do przodu ...słaba jestem to fakt ..ale myśle źe dzięki osobą takim jak wy na forum..dam rade...jaką ulge czuję w sercu jak moźna z komuś się wyźalić....
chorzy ludzie . Dobrze ci tak . Mam nadzieje ze poniesiesz tego konsekwencje , tak jak każdy kto zdradza
. Współczucia dla męża i dzieci .
Tomek 72, Ty już poniosłeś konsekwencje, jak każdy kto zdradza swoje dobre samopoczucie w obliczu złorzeczenia innym.
N4VV napisał/a:W związku chciałbym uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by moja partnerka z takimi pytaniami zwracała się do mnie. Razem bylo by o wiele łatwiej problem rozwiązać.
Niemożliwe? A jednak...Z jakimi pytaniami? ...
Z takimi:
jak się wyplątać z chorego układu??
Dominisia21 napisał/a:N4VV napisał/a:W związku chciałbym uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by moja partnerka z takimi pytaniami zwracała się do mnie. Razem bylo by o wiele łatwiej problem rozwiązać.
Niemożliwe? A jednak...Z jakimi pytaniami? ...
Z takimi:
jak się wyplątać z chorego układu??
W związku chciałbyś uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by twoja partnerka zwracała się do ciebie z pytaniem jak wyplątać się z półtorarocznego romansu? Bo razem byłoby o wiele łatwiej problem rozwiązać? Dobrze zrozumiałem? ![]()
...W związku chciałbyś uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by twoja partnerka zwracała się do ciebie z pytaniem jak wyplątać się z półtorarocznego romansu? Bo razem byłoby o wiele łatwiej problem rozwiązać? Dobrze zrozumiałem?
Ile razy mam napisć to samo by dotarło.
Tak właśnie.
wont napisał/a:...W związku chciałbyś uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by twoja partnerka zwracała się do ciebie z pytaniem jak wyplątać się z półtorarocznego romansu? Bo razem byłoby o wiele łatwiej problem rozwiązać? Dobrze zrozumiałem?
Ile razy mam napisć to samo by dotarło.
Tak właśnie.
Ok, dzięki. Chciałem się tylko upewnić, bo to dość nowatorska, pojemna definicja przyjaźni ![]()
....Ok, dzięki. Chciałem się tylko upewnić, bo to dość nowatorska, pojemna definicja przyjaźni
E... chyba nie.
Po prostu w związkach zwykle nie ma przyjaźni. Najpierw jest chemia, później nie ma nic.
wont napisał/a:W związku chciałbyś uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by twoja partnerka zwracała się do ciebie z pytaniem jak wyplątać się z półtorarocznego romansu? Bo razem byłoby o wiele łatwiej problem rozwiązać? Dobrze zrozumiałem?
... Tak właśnie.
Ciekawe jest to co napisałeś. Bardzo ciekawe.
Ale...
Po prostu w związkach zwykle nie ma przyjaźni. Najpierw jest chemia, później nie ma nic.
Bardzo możliwe. Ale nawet jeśli jest przyjaźń i pojawia się u jednego z partnerów romans, i ten partner ze względu na przyjaźń przyznaje się do romansu drugiemu partnerowi i prosi go o pomoc w rozwiązaniu tego romansu, to co z takimi uczuciami jak np. zazdrość u drugiego partnera? Co z jego wyobrażeniami na temat tego, jak to było z tym kochankiem i czy było może lepiej niż z nim (chociaż przez pewien czas)?
No bo wiesz, mi się wydaje, że ta twoja teoria jest piękna tylko na papierku i zakładająca, że partnerzy są poza czymś takim jak zazdrość. Ale tak naprawdę trudno trafić na takich ludzi w realnym świecie.
Chyba, że masz na myśli otwarty związek? Otwarty od początku do końca. Wtedy to co innego.
N4VV napisał/a:wont napisał/a:W związku chciałbyś uzyskać na tyle dużo przyjaźni, by twoja partnerka zwracała się do ciebie z pytaniem jak wyplątać się z półtorarocznego romansu? Bo razem byłoby o wiele łatwiej problem rozwiązać? Dobrze zrozumiałem?
... Tak właśnie.
Ciekawe jest to co napisałeś. Bardzo ciekawe.
Ale...
N4VV napisał/a:Po prostu w związkach zwykle nie ma przyjaźni. Najpierw jest chemia, później nie ma nic.
Bardzo możliwe. Ale nawet jeśli jest przyjaźń i pojawia się u jednego z partnerów romans, i ten partner ze względu na przyjaźń przyznaje się do romansu drugiemu partnerowi i prosi go o pomoc w rozwiązaniu tego romansu, to co z takimi uczuciami jak np. zazdrość u drugiego partnera? Co z jego wyobrażeniami na temat tego, jak to było z tym kochankiem i czy było może lepiej niż z nim (chociaż przez pewien czas)?
No bo wiesz, mi się wydaje, że ta twoja teoria jest piękna tylko na papierku i zakładająca, że partnerzy są poza czymś takim jak zazdrość. Ale tak naprawdę trudno trafić na takich ludzi w realnym świecie.
Chyba, że masz na myśli otwarty związek? Otwarty od początku do końca. Wtedy to co innego.
witajcie:-) chcę wszystkim.pozytywnie nastawionym podziękować za pomoc dzięki tym forum przejrzałam na oczy.Zaglądam tu codziennie..jestem na dobrej drodze..od miesiąca zakończyłam ten chory układ..jest ciężko ale daje radę pozdrawiam
jestem załamana..potrzebuje waszej pomocy..już 5 tygodni minęło..myślałam że jest jestem uwolniona z tego taktycznego układu..przez 5 tyg zero spotkań intymnych zero sms..zaczęłam myśleć że wszystko się ułoży..nic się niewydalo..jesteśmy w miarę na stopie kolezenskiej..aż do dziś...przypadkowe dotknięcie..i wszystkie wsomnienia ożyly..plany z jego strony...spotkamy się w sobotę..tłumacze mu.ze to niema sensu.. ten etap w naszym życiu już jest zakończony...a tu agresja z jego strony ze nigdy niebende mu obojętna..i niepogodzi się z tym..i jeśli taka bandę oziebła względem jego to mogę tego pożałować..boję się ze nigdy z tego bagna nie wyjdę..niewiem co robić..boję się jak nigdy. ..pomóżcie co mam zrobić...jak z tego wyjść..??? jestem nieszczęśliwa mam doła.
Nic dziwnego, ale na własne życzenie. Nie wiem co mam Tobie poradzić ,po prostu nie pisz, nie odzywaj się i zdaje mi się, że prędzej czy później twój mąż sie dowie o wszystkim. Bo na bank kochanek nie da za wygraną, a w ten sposób się zemści. Czarno to widzę...
Nic dziwnego, ale na własne życzenie. Nie wiem co mam Tobie poradzić ,po prostu nie pisz, nie odzywaj się i zdaje mi się, że prędzej czy później twój mąż sie dowie o wszystkim. Bo na bank kochanek nie da za wygraną, a w ten sposób się zemści. Czarno to widzę...
myślę że tylko mnie straszy...
przecież też ma żonę...codziennie się widujemy..ze względu na miejsce pracy..myślałam że jakoś będziemy się unikać.i z czasem jakoś się ułoży..i będziemy przyjaciółmi tak jak przed romansem..jaka ja byłam naiwna!!!!
....czytając Twój wątek , zrozumiałam ,że mój X miał mnie zawsze głęboko w d.... .
Myszka nie uwierzysz ,a l e w zeszłym tygodniu znowu poszłam z X na nr...jestem głupia , słaba i na dodatek świnia
Prawda jest taka, że do wyplątania się z jakiejkolwiek relacji, potrzebna jest tylko jedna rzecz: chęć.
Jeśli postanowimy że to definitywny koniec i będziemy się tego trzymać, to nie jest potrzebne nic więcej.
Dlatego, myszko41, może Ty po prostu nie chcesz kończyć tego układu?...
Boże co ty zrobiłaś ze swoim zżyciem????????????? współczuje ci mimo wszystko naprawdę biedna jesteś
Kochajaca kobieta nigdy nie zdradza partnera,czy męża......bo dla mnie to jest nie logiczne....co,pragniesz kochanka i pragniesz tez męza?????????Nie za dużo chcesz od życia?