netkobietyWszystkie działy
Zdrowie kobiety

Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

18 odpowiedzi15 099 wyświetleńzałożony przez flores18261, 05.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.


Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Po historii z Dodą i Nargalem,zaczełam się zastanawiać nad kwestią wspólnegozmagania się z chorobą.Wiele podobnych historii pisze życie -np ciężka choroba Agaty Mróz ,którą do końca życia wspierał mąż. Czy Wy opućilibyście swoją drugą połowę gdy zachorowała ? Czy można liczyć na Waszą pomoc bez względu na rodzaj i stadium choroby ? Z drugiej strony czy to nie zbyt wielki ból przyglądać się śmierci bliskiej osoby.

2

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

ostatnio moj narzeczony zapytal mnie czy zostawilabym go gdyby stracil wzrok...od razu odpowiedzialam mu ze nie ze to nie jest powod do rozstania sie. jesli sie kogos kocha to powinno sie przy nim trwac. wlasnie w tych najgorszych momentach potrzebuje sie wsparcia bliskiej osoby takze nie ma w ogole mowy ze bym zostawila w przypadku jakiej kolkwiek choroby

3

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Myślę,że właśnie wtedy okazuje się,czy kogoś naprawdę kochamy,czy tylko tak nam się wydaje.
Nie wiem jakbym się zachowała,nie znam siebie na tyle dobrze,by coś takiego stwierdzić.

4

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

To ja może napiszę z perspektywy kobiety, którą zostawił facet w chorobie (guz mózgu), a jednocześnie będącej obecnie w związku z chorym mężczyzną.

Zostawił mnie po pierwszej operacji, gdy czekałam na drugą. Nie przeżywałam jakoś tego strasznie. Miałam ważniejsze sprawy, moje życie, zdrowie. Płacz przyszedł dopiero wtedy gdy znalazłam listy od niego. Pisał, że mnie nie zostawi, pokonamy pasożyta itd. Jednak było inaczej. W sumie moja żałoba trwała tylko jeden dzień. Teraz czuję do niego jedynie wstręt i jestem szczęśliwa z tego powodu, że "wyszło szydło z worka". Kolejny raz okazało się, że ważniejsze są czyny niż słowa, nawet te pisane. Jestem także szczęśliwa, bo dzięki temu miałam okazję poznać fantastycznego faceta, z którym jestem obecnie.

O tym, że ma jaskrę dowiedziałam się na drugim albo trzecim spotkaniu. Oczywiście, że na początku się wahałam. Tylko z tego względu, że być może kiedyś pasożyt wróci i co zrobimy. Jednak kolejne spotkania tylko upewniły mnie, że oboje dzięki naszym doświadczeniom jesteśmy bardzo silni i pokonamy to co się złego kiedyś wydarzy. O ile wogóle cokolwiek się wydarzy złego smile Czuje się przy nim bardzo dobrze, mamy wiele tematów. Nawet jeżeli kiedyś nie będzie widział, to smutne wieczory nam nie grożą. Nie nudzimy się ze sobą. Tak na co dzień nie patrzę na niego przez pryzmat choroby, bo przecież jaskry nie widać. Tylko czasami sobie o tym przypominam, ale to sprawia że tęsknię za nim jeszcze bardziej.

Być może patrzę na tą sytuację z perspektywy osoby zostawionej przez kogoś w ciężkiej sytuacji. Wiem jak ważne jest wsparcie w takich momentach, poczucie że jest ktoś, kto kocha mimo wszystko. Były zapewnił mi przez chwilę złudzenie tego bezpieczeństwa. Opiekował się mną w szpitalu. Opowiadał jak to inni go chwalą za to, że jest ze mną mimo tego pasożyta. Jednak chyba na dłużą metę znudziło mu się to "męczeństwo" wink Jak potem powiedział, obawiał się że nie będę chodzić, mówić, widzieć itd. Nic takiego się nie stało. Chodzę na studia za 1,5 tyg zaczynam pracę. A on jak kiedyś mnie zobaczył na chodniku to się gapił, jakbym conajmniej kosmitkę przypominała tongue  Pewnie był zdziwiony, że chodzę i co gorsza, poznaję go (czyli z moją pamięcią wszystko ok, w tym przypadku niestety wink )

Nie jestem za tym, aby zostawiać partnera w takiej sytuacji. Jednak jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości, to lepiej odejść już na początku walki z chorobą. Bycie z litości można wyczuć. Rozstanie prędzej czy później i tak nastąpi. Lepiej na początku. Karmienie chorej osoby złudzeniami, jest gorsze niż odejście. Wtedy wiadomo, że można polegać tylko na sobie, nastawienie jest inne.

5

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Czasami nachodziły mnie takie czarne myśli "co by było gdyby...". Odganiałam je zawsze dość skutecznie, ale mogę powiedzieć jedno- na etapie związku, w którym teraz jestem mogę z pełną odpowiedzialnością za słowa powiedzieć, że żadna choroba ( nawet najstraszniejsza) nie byłaby w stanie spowodować u mnie odejścia.
W ogóle uważam, że nie ma czegoś takiego jak "zostawić drugą połowę przez chorobę". Bo jeśli się tak po prostu zostawia, to nie jest to "druga połowa", to nie jest miłość.

6

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

tak piszecie,a co by było gdyby Wasz ukochany facet miał wypadek i został np. sparaliżowany???
Taki człowiek potrzebuje mnóstwo opieki,prawdopodobnie w grę wchodzi rzucenie pracy,aby nim się opiekować.
Wybaczcie,że to napiszę,ale również brak seksu.Nie nie,nie jestem jakąś idiotką,która myśli tylko o  głupotach,ale zaprzestać seksu w  wieku 20 lat i żyć tak,a właściwie wegetować do końca życia?Myjąc i niańcząc partnera?

Do czego zmierzam: nie piszcie, że nie zostawiłybyście swojego partnera,jak to Wy go nie kochacie i w ogóle.Tak na prawdę to nigdy nie wiadomo co człowiek zrobi jak dowie się o chorobie ukochanej osoby.Wszystko się zmienia, poza tym,może nie dałybyście rady psychicznie.Niestety.

Chcę być ze swoim facetem i w zdrowiu i chorobie,ale właśnie nie wiem (i mam nadzieję,że nigdy się nie dowiem) co bym zrobiła gdyby ciężko zachorował. Czy nie byłabym za słaba psychicznie by nim się opiekować całe życie.Czy nie brakło by mi sił.

7

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Moim zdaniem to jest tak: człowiek nadal jest człowiekiem i mozna go kochac lub znienawidzieć. Jeżeli będzie czuł, że związek ejst z litości to nie dobrze. A i same musimy myśleć o własnym szczęściu. Możemy go odwiedzać itd. ale nie musimy z nim być tylko ze względu na chorobę. Miłość nie polega na samym współczuciu.

8

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Dokladnie. Gdybanie na ten temat jest troche na wyrost. Czlowiek nigdy do konca nie wie jak sie zachowa w danej sytuacji, dopoki sie ona nie wydarzy.

Osoboscie nie chce sie nawet nad tym zastanawiac, zrobie to dopiero wtedy, gdyz zycie rzuci mi takie wyzwanie.

Pozdr.

9

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Co by było gdyby mój ukochany facet miał wypadek i został sparaliżowany? Nie zostawiłabym go. NIGDY. To nie są tylko puste słowa. On liczy się dla mnie bardziej niż ja sama. Nie wiem czy byłabym silna psychicznie. Ale starałabym się. Nigdy bym go nie opuściła, ani nie oddała do żadnego ośrodka.

Nie potępiam również osób, które zostawiają partnerów w takich sytuacjach. Nie każdy jest w stanie się poświęcić. I nie każdy kocha na tyle aby być w zdrowiu i chorobie. I zgadzam się z P&P - w takiej sytuacji, kiedy jedno odchodzi od drugiego to nie jest miłość.

Owszem Juliette nigdy nie wiadomo jak człowiek zachowa się w danej sytuacji. Ale są w życiu pewne rzeczy, których człowiek jest po prostu pewien. Ja jestem pewna. I z całą odpowiedzialnością mówię: NIE ZOSTAWIĘ NIGDY!

10

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?
P&P napisał/a:

na etapie związku, w którym teraz jestem mogę z pełną odpowiedzialnością za słowa powiedzieć, że żadna choroba ( nawet najstraszniejsza) nie byłaby w stanie spowodować u mnie odejścia.

Cassie napisał/a:

I z całą odpowiedzialnością mówię: NIE ZOSTAWIĘ NIGDY!

Życie pisze różne scenariusze i myślę, że w sytuacji gdy jesteśmy ze zdrowym partnerem nie można się zarzekać, ja nie odejdę itd. Nie można rozważyć wszystkich możliwości. Pisałyście o wypadku-paraliżu, ciężkiej chorobie. Myślę, że jest wiele chorób powodujących takie ubytki fizyczne o jakich teraz nie mamy świadomości. Dla każdego inna choroba jest ciężka, wywołuje inne skutki. Mówić można wiele i tak życie to zweryfikuje. Oby nie, w takich przypadkach.

11

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?
Cassie napisał/a:

I nie każdy kocha na tyle aby być w zdrowiu i chorobie.

tak? A jak ktos po prostu nie da rady psychicznie???
Nie pisz na pewno.Nigdy nie mow nigdy.
Nie sadze,ze w wieku 20 lat chcialabys opiekowac sie roslina i byc 24 godz.na dobe z taka osoba.
Po prostu chodzi mi o to,ze czlowiek moze nie dac rady psychicznie i to moze nie wynikac z tego ze sie kogos 'malo' kocha.
Czasami po prostu przerasta nas sytuacja.

12

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Owszem macie racje. W sierpniu mamy ślub, przyrzeknę mu, że będę z nim w zdrowiu i chorobie. Więc jeśli teraz nie mam mówić, że go nie zostawię jak nie daj Boże będzie chory (sparaliżowany czy Bóg wie co więcej) to po co te przysięgi? Po co w takim razie ślub i to wszystko? Wychodząc za niego za mąż ja przyrzekam mu, że go NIGDY nie opuszczę.

13

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

A czy oddałybyście starych schorowanych rodziców...Albo dziecko chore do jakiegoś ośrodka...? Jeśli kochacie mężczyznę też go nie zostawicie a jeśli nie kochacie to odejdziecie. Ja w rodzinie niejedną chorobę przeżyłam, teraz dziadkiem muszę się zajmować bo jest bardzo ciężko chory, więc wiem że bym dała rade, i na szczęście wiem że mój facet też by mnie nie zostawił...skoro mógł opiekować się chorą matką to dlaczego mnie miałby zostawić. Chyba że mnie nie kocha, ale wiem, że kocha. I wiem , że to nie jest łatwe ale tak jestem może wychowana, że nigdy nikogo w takiej sytuacji nie zostawiłam...a co do seksu... są ludzie którzy bez tego żyją , albo zawsze można sobie poradzić samemu:)

14

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Na tym etapie mojego związku już dość dojrzałego, nie zostawiłabym go. Kocham go, i w tak ciężkich dla niego chwilach nigdy w życiu bym go nie zostawiła. On dużo dla mnie znaczy, zależy mi na jego zdrowiu i robiłabym co bym tylko była w stanie zrobić, by mu ulżyć. Tak samo nie zostawiłabym swojego chorego dziecka albo rodziców. Wydaje mi się, że jestem na tyle silna psychicznie, że podołałabym obowiązkom. Poza tym nie zostawiłabym nikogo bliskiego w tak trudnej sytuacji jaką jest ciężka choroba.

15

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

A jak myślicie. Czy większe szanse na znalezienie partnera ma chora kobieta, czy chory mężczyzna. Mi się wydaje, że chorym facetom łatwiej jest znaleźć kobietę, która będzie przy nich w trudnych momentach. Mamy bardziej rozwinięty instynkt opiekuńczy.

16

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

ludzie to nie zabawki, nie wyrzuca się ludzi, gdy coś się zepsuje. ja zostałam tak potraktowana, i na pewno wiem, że nie zrobiłabym tego nikomu!

17

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Cieżko jest odpowiedzieć na to pytanie, bo tak naprawde, jeśli ktoś nie byl w takiej sytuacji, to na dobrą sprawe nie wie, jakby rzeczywiście zareagował, i jak postąpil. Teraz możemy mówić, ze nie zostawimy partnera, a jeśli przyszloby co do czego, to sprawa miałaby sie zupełnie inaczej. Jestem osobą dość wrażliwa, opiekuńcza i jak kocham to do samego końca, więc myśle, że obecnego faceta nie zostawilabym smile za bardzo go kocham, by z powodu choroby móc go stracić. To są tylko moje przypuszczenia, ale myślę, że tak bym własnie postapiła - wspierała go w gorszych i lepszych chwilach, pomagała, kochała, akceptowala i szanowała.
Jeśli chodzi o znalezienie partnera, to chyba rzeczywiśćie prościej tutaj mają męźczyźni, choć też nie zawsze. My jesteśmy własnie bardziej opiekuńczne, może bardziej mamy rozwinietą psychikę, więcej przeżyłyśmy, zobaczyłyśmy, co nie oznacza oczywiśćie, ze faceci sa znieczuleni, nie mają serca itp

18

Odp: Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Cassie zgadzam się z tobą ja za pare miesiecy również bede przysięgac mojemu A. ze bede z nim na dobre i na złe. kocham go a życie pisze różne scenariusze . po to jest własnie przysiega małeńska , decydujemy sie na slub nie po to zeby byc ze sobą na dobre ale również na złe.
Zmieniona91 u mnie jest dziadek sparaliżowany zajmuje się nim moja mama(pomagam jej kiedy tylko mogę ) kiedys powiedzila mi ze jesli cos sie jej takiego stanie zebym oddała ją do jakiegos osrodka.zapytałam tylko a czy ty oddałabyś dziadka z perspektywy czasu??? odpowiedziała ze nie. mimio ze nie jest łatwo to jest jej tata ,to jest też osoba którą kocha.
nie potępmiam osob które nie daja rady . nie kazdy jest zmienic swoje życie a czesem też sie poświecic.
kazda choroba to nieszczeście miejmy nadzieje dziewczyny ze nikomu z nas nic takiego się nie porzytrafi.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Czy zostawił(a)byś chorego partnera?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026