No więc tak... Poznałam chłopaka przez internet. Kazde z nas ma swoje zycie,znaczy ja mam chlopaka,a on dziewczyne. Mimo to fajnie nam sie pisalo itd. Nawet sie spotkalismy 2 razy,ale do niczego nie doszlo i niczego sobie nie obiecywalismy. Ta znajomosc trawala 2 lata. Nagle mnie zaskoczyl,napisal,ze od pewnego czasu spotyka sie z kims. To wydalo mi sie troche dziwne,bo nic na to nie wskazywalo.Pisal do mnie tak samo jak wczesniej,a wydaje mi sie,ze jak ktos kogos poznaje to skupia sie na tej jednej osobie,wiec czemu pisal ciagle do mnie? Po prostu mi sie nie uklada w zwiazku,jemu tez nie,wiec pomyslalam....W sumie nie wiem co sobie myslalam. Glupia jestem i tyle. A wy co sadzicie na ten temat? Spotyka sie z kims,czy chcial tylko zebym byla zazdrosna?
Podobne tematy
Poczekaj, bo nie czaję: znajomość przez internet, fajnie się wam gadało, spotkaliście się dwa razy,a tobie widziała się wspólna gromadka wnuków na starość?
A dla niego pewnie spoko kumpelą jesteś i właśnie to psujesz, myśląc tak a nie inaczej.
Co myślę?
Myślę, że powinnaś się zająć swoim chłopakiem.
A jak Ci się nie chce, to z nim zerwać i zająć się dorastaniem.
Pewnie tak mnie traktuje,jako fajna kumpele,chociaz nie bylo tak do konca. Zawsze pisal do mnie Skarbie,jakieś dziwne podteksty,ze mysli o mnie i tak dalej,a za chwile pisze,ze ma kogos innego. Nie ogarniam po prostu tego,jak mozna z kims flirtowac,miec kogos i jeszcze z kims sie spotykac...
a ja nie ogarniam, że Ty, masz chłopaka, flirtowałaś z innym i masz do niego pretensje ,że się z kimś spotyka...
Ja tez tego nie ogarniam. Moze sie w nim zauroczylam. Nie wiem. Jestem zazdrosna o niego,chociaz wiem,ze to bardzo glupie. Dlatego wole juz sie z nim nie kontaktowac,a skupic sie na swoim zwiazku. Po prostu pogubilam sie w tym wszystkim. Sama nie umiem sobie juz doradzic.
Jakaś niekonsekwentna jesteś. Raz pytasz nas co sądzimy o jego zachowaniu, dalej piszesz, że nie chcesz się z nim kontaktować..nie rozumiem.
Zresztą nie muszę, prawda?
Odniosę się więc do Twojej najaktualniejszej odpowiedzi. Nie chcesz się z nim kontaktować to się nie kontaktuj, chcesz się skupić na swoim związku to nie zastanawiaj się co robi jakiś tam inny chłopak jakiejś innej dziewczyny z jeszcze inną dziewuchą.
Jeśli jesteś nieszczęśliwa w związku - zrób z tym coś, albo porozmawiaj ze swoim partnerem i przedstaw mu sytuacje ze swojej strony, wspólnymi siłami spróbujcie waszą relację naprawić (tak żebyś nie musiała być zazdrosna o innych) albo się z nim rozejdź.
Masz racje. Tego mi bylo trzeba. Czas sie pozbierac i nie robic z siebie glupiej. Dziekuje.
Polecam się na przyszłość.
Tak się zauroczyłaś, bo to na pewno w dużej części odrealniony obraz tego chłopaka. Brak realnego kontaktu powoduje, że wybierasz z osoby tylko to, co ona ci przekazuje, zaś to czego nie wiesz wyobrażasz sobie i interpretujesz na plus. Stąd przywiązujesz dużą wagę do podtekstów, "Skarbie", zaś nie wiesz, co byłoby, gdybyście się np pokłócili w knajpie.
Prawdopodobnie twoja znajomość trwa zbyt długo. Możesz mu powiedzieć, co czujesz, chociaż nie wróżę happy endu. Zachodzi też obawa, że po twoich wyznaniach chłopak cię wyśmieje. Lepsze to jednak, niż budowanie zamków z piasku we własnej głowie.
Terapia wstrząsowa na ogół pomaga w młodzieńczej, nieszczęśliwej miłości.
Ale to nie jest tez tak,ze nie dostrzegam jego wad.Ma plusy i minusy jak kazdy. Nawet nie jest niby w moim typie wizualnym,ale lubie go za to jakim jest czlowiekiem. Mamy wspolne zainteresowania i zawsze umielismy dosc do porozumienia,nawet jak mielismy odmienne zdanie na jakis temat.
Niewątpliwie, to przecież nie książę na białym koniu. Ale na pewno te plusy przeważają, w przeciwnym razie dawno zakończyłabyś znajomość.
Mimo wszystko wyobraźnia zapełnia puste miejsca w obrazie drugiej osoby. I, jak to często bywa z wyobrażnią, co nieco upiększa.
Co teraz zrobisz, zdecydujesz sama.
Na przyszłość jednak obserwuj siebie, bo gdy takie uczucia lęgną się w tobie przy znajomości jedynie w sieci, powinna włączać się czerwona lampka. Nie możesz pozwalać na takie sytuacje. Inaczej będziesz krzywdzona, ale nie przez chłopców, ale przez samą siebie.