Znamy się od połowy czerwca. Nasze studia potrwają jeszcze 5 lat. Dzieli nas 330km. Dwa tygodnie temu spotkaliśmy się pierwszy raz na niecały tydzień. Nie wiemy co robić. Bardzo się kochamy, ale nasz związek nie ma przyszłości. Kolejne spotkanie planujemy za dwa miesiące, na sylwestra. I co dalej... do końca życia będziemy czekać po dwa, trzy miesiące na jeden tydzień? To czekanie jest bardzo bolesne i ciężkie dla nas obojga. Co robić... wiem, że powinnam to zakończy, ale po prostu nie potrafię. To czekanie mnie zabija a jednocześnie trzyma przy życiu. Myślę, że spotkamy się jeszcze kilka razy, może raz, może dwa, nie mam pojęcia i potem będziemy musieli pożegnać się na zawsze. Moja mama zawsze mawiała, że miłość to nie tylko szczęśliwe chwile i sielanka, to także łzy i cierpienie, skrajne emocje. Teraz wiem co miała na myśli. Proszę, może wasze wypowiedzi pozwolą spojrzeć mi na tą sytuację z innej strony...
Podobne tematy
Nie można mówić o miłość jeśli się kogoś widziało raz przez kilka dni...
Mozesz sie przeniesc do jego miasta i tam studiowac albo nie on to zrobi. Zreszta co tu mowic o calym zyciu. Jestescie mlodzi i piec lat to nic wielkiego. Spotkaliscie sie dopiero niedawno. Rozmawials juz z nim na temat waszej przyszlosci?
trochę za szybko żeby mówić o miłości.
poczekajcie do lata, jeśli to uczucie przetrwa, to jedno z was może zmienić uczelnie, żebyście mogli być razem
Cześć
Znacie sie prawie pół roku z tego co wnioskuje ? tak?
Kochacie się ?
Spotykacie się ? ..no tak tylko że nie codziennie , ale jednak widujecie sie "realnie " nie wirtualnie.
Masz podstawe że to nie są złudne nadzieje i obietnice tylko słowa pokryte czynami .
Może warto zaryzykować i NIE trzymac się ciągle jednego wyimaginowanego ideału faceta ..lub związku..
Podobno miłość to miłość każdy kocha tak samo , ale uwierzcie mi lub nie to wasza sprawa ale miłośc na odległość jest o dużo silniejsza .
a kazde wyczekiwanie na spotkanie cieszy nas 10000..0 x więcej niż to jak mielibyście się spotykać codziennie w parku , przed blokiem , na dyskotece itp.
to czekanie na osobe i wyczekiwanie tego dnia kiedy sie zobaczycie, aby być z nia chociaż przez weekend, to odnosisz wrażenie że ten weekend trwa tylko kilka minut czas razem o wiele szybciej upływa.Zdaje wam sie że to takie łatwe trwac w związku na odległość ale jeden tydzien bez osoby której kochacie nie pozwala skupić sie na niczym , brakuje pocałunków wspólnych rozmów , wygłupów ...heh a seks , nawet o tym osoby zakochane nie myślą , staje się rzeczą drugą planową, bo całą radośc poczucie bezpieczeństwa daje wam obecnośc ukochanej osoby która CHOLERNIE KOCHACIE !!!
LOSOWANA wasz związek ma przyszłość , jeżeli jesteś gotowa na własnie takie czekanie , to boli ale daje najwięcej radośc gdy do spotkania dochodzi.
Taki związek naprawde musi być mocno oparty za zaufaniu , jeżeli stracisz zaufanie i będziesz chorobliwie zazdrosna to związek nie przetrwa bo nie słuszne oskarżenia ranią drugą osobę i to strasznie.
Jeżeli sie naparwde kochacie nie rezygnuj , bo duży PLUS jest taki ze sie spotykacie mimo trudności, musisz to zrozumieć jemu też nie jest z pewnościa łatwo.
Jeśli nie czujesz sie na siłach , i naparwde nie umiesz tak żyć w takiej rozłące ( która trwa krótko niektórzy sie przez lata nie widzą odległosci są strasznie duże i są w związkach) to zakoncz to i poszukaj sobie kogos na miejscu którego będziesz widziec codziennie w dzien w dzien ...
Ja takiego szczęscia jak Ty to nie mam i żyłam w nadziei ze coś z tego będzie przez pięć lat..
Ciężko Ci na pewno jest , z czasem moze sie zmienic i mozecie byc ze sobą już na co dzień wystarczy cierpliwosci i czasu.
Przeszkodą tu jest tęsknota i odległość według mnie to chyba lepsze to niż mieć takiego co pije , imprezuje , nie szanuje Cie , okłamuje a po czasie źle traktuje bo sie mu znudzisz
Decyzja należy do Cb , moje zdanie i radę Ci napisałam a ty rozważyć musisz sama co jest dla Ciebie lepsze ;)
Pozdrawiam
Wy znacie sie dopiero niecale pol roku i juz mowicie o milosci??
To zauroczenie, milosc pojawia sie duzo pozniej ale trzeba zbudowac pod nia najpierw solidne fundamenty a Wy spotykajac sie raz na jakis czas mozecie jedynie zrobic ich zarys.
W sumie to dziwne, bo co On na to ? Zawsze możesz się przenieść tam itd. Są agencję pracy, są mieszkania do wynajęcia. Jak On tego chce to dacie radę. Głowa do góry.