To zaczęło się jakieś 2 miesiące temu. Moja babcia trafiła do szpitala,w domu była nerwowa atmosfera, chłopak z którym zaczęłam się spotykać okazał się draniem, a dodatkowo przygnębiał mnie fakt, że nie mam pracy a do rozpoczęcia studiów został jeszcze miesiąc. Nie miałam co ze sobą zrobić więc w końcu zaczęłam rozmyślać nad różnymi sprawami. Byłam nerwowa i kilka razy zdarzyło się, że nie mogłam zasnąć. W październiku po powrocie na studia nie mogłam się przestawić chodziłam zmęczona i rozdrażniona. Do tego okazało się, że na moje piętro w akademiku wprowadził się chłopak którego fantazjuje śmierć i samobójstwa. Polubił się z moją koleżanką z pokoju obok i zaczął przychodzić do nas. To co mówił na ten temat było okropne więc dość szybko ograniczyłam kontakt z nim do minimum. Tylko, że od tego czasu zaczęłam mieć problemy z zasypianiem. Przez 2 tygodnie zasypiałam często między 4-7 i spałam głównie po 3-5 godzin, jedynie po zażyciu silnej tabletki nasennej 8-10. Gdy wróciłam do domu na weekend i powiedziałam, że mam problemy ze snem mama jeszcze się na mnie zdenerwowała mówiąc, że ze mną od zawsze były problemy. Usłyszałam kilka niemiłych słów, więc już nie miałam ochoty tam wracać. Ogólnie byłam kłębkiem nerwów. W końcu zdarzyło się, że zaczęłam lepiej spać, ale pojawiły się dziwne objawy. Zaczęłam sobie mimowolnie przypominać rzeczy które mówił ten chłopak na temat samobójstwa. Nie mam myśli samobójczych i nie boję się, że zrobię sobie krzywdę, ale sam fakt tego że one nachodzą powoduje, że jestem rozdrażniona i nie mogę się skupić na wielu rzeczach, które wcześniej sprawiały mi radość. Dodam, że od zawsze bałam się chorób psychicznych więc może to też ma na to wpływ. Zaczęłam terapię u psychologa, ale na razie nic nie daje. Zaczęłam brać deprim dzięki któremu mam lepszy nastrój niż wcześniej, ale myśli dalej są. Boję się że w końcu będę musiała brać psychotropy, które uniemożliwią mi normalne funkcjonowanie
. Czuję się jak wariatka..
Podobne tematy
Wariaci nie uznają się za nich, więc wariatką nie jesteś ;-P,
Masz psychologa, więc jesteś na dobrej drodze. Jak będziesz miała wciąż problemy to pójdź do psychiatry. Lekarz jak każdy inny, a leki psychotropowe nie sa wcale wynalazkiem szatana ;-P. Nawet mój dyrektor je bierze. Kolega zdrowo świrnięty