netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

15 odpowiedzi2 993 wyświetleniazałożony przez KolejnaŻonaNiczyja..., 20.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Po 7 latach małżeństwa mąż spakował torbę i zostawił mnie z dwójką małych dzieci. Najpierw stwierdził, że uczucie się wypaliło, nie ma między nami komunikacji, mamy inne priorytety, potem, że potrzebuje przestrzeni. Nigdy nie sprecyzował co dokładnie to oznacza.

Faktycznie w ostatnim czasie bardzo się od siebie oddaliliśmy. Dużo pracowaliśmy, do tego natłok obowiązków, dwójka małych dzieci? Późno wracał z pracy, zmęczony, miałam żal, że nie mogę liczyć na jego pomoc, mi również nie było lekko. Przechodziliśmy kryzys, ale nie podejrzewałam, że będzie chciał odejść. Ale stało się sad

Uzgodniliśmy, że będzie spędzał weekendy z dziećmi. Często te weekendy spędzaliśmy w czwórkę. Było naprawdę fajnie i dawało mi to ogromną nadzieję, że wróci? Przez rok cierpliwie czekałam, niestety nie dawał żadnych sygnałów, że znów możemy być razem. Podjęłam wtedy decyzję o powrocie do rodzinnego miasta.

Dzieci nadal zabiera w każdy weekend?. ale do mojego nowego mieszkania już nie ma wstępu? Chciał, ale się nie zgodziłam. Za dużo by mnie kosztowało udawanie szczęśliwej rodziny w weekendy.

Bardzo się w tej sytuacji męczę, tkwię w zawieszeniu pomimo, że wiem, że on decyzję podjął już dawno. Cały czas nie mogę uwierzyć, że odszedł z tych powodów, które podał. Dodam, że pobraliśmy się z wielkiej miłości, na początku byliśmy bardzo szczęśliwi, trudności zaczęły się pojawiać, kiedy na świat przyszły dzieci? Ale kto ich nie ma?

Co sądzicie o tej sytuacji? Pomóżcie mi się ocknąć, że naszej rodziny już nie ma? Ja chyba cały czas mam nadzieję, że ?wkońcu? zatęskni?

Dodam jeszcze, że z początku mówił znajomym, że spodziewał się mojej innej reakcji na wyprowadzkę (nie wiem jakiej), że chciał mną wstrząsnąć itp. Ale ja nie widziałam miłości w jego oczach. Był taki wypalony i daleki? I nadal jest ? takie mam wrażenie, choć teraz nie wiem co w jego życiu się dzieje. Myślicie, że źle postąpiłam nie próbując go zatrzymać? Że nie walczyłam tylko pozwoliłam, żeby odszedł i sam zadecydował? Czy mógł uznać, że nic do niego nie czuję i dobrze zrobił? Często obserwuję w jego zachowaniu taką zawiść, zazdrość, że sobie radzę bez niego, zupełnie jakbym mu coś zrobiła... Może któryś z panów wytłumaczy mi to zachowanie?

Dziękuję tym co przebrnęli przez ten długi wątek, pomóżcie proszę bo nie mogę się cały czas pozbierać

2

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć
KolejnaŻonaNiczyja... napisał/a:

...Często obserwuję w jego zachowaniu taką zawiść, zazdrość, że sobie radzę bez niego, zupełnie jakbym mu coś zrobiła... Może któryś z panów wytłumaczy mi to zachowanie?

Być może zapędził się w kozi róg. Liczył, że sytuację wyprostujesz, ale tak się nie stało. Nie może się odciąć całkowicie ze względu na dzieci. Bardzo niekomfortowa sytuacja. Przy tym brak komunikacji (nie wnikając przyczyn) skutkuje brakiem przyjaźni. Oboje prowadzicie grę w której nie ma zwycięzców. Po co?

3

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Napisałaś i w tym, i w innych swych postach, że mąż swoim odejściem chciał wstrząsnąć Tobą. Zwykle wstrząs jest potrzebny do spojrzenia, zwłaszcza na swoje dotychczasowe zachowanie, z innej perspektywy. Spojrzałaś?

W innym swym poście napisałaś bardzo znamienne i ważne dla Ciebie słowa, zacytuję je:

KolejnaŻonaNiczyja... napisał/a:

(...)Byłam wczoraj u psychologa, który powiedział mi, że jednyną gwarancją sukcesu mojego związku (z mężem lub z kimś innym) jest to, żebym w 100% skoncentrowała się teraz na sobie i WOGÓLE nie myślała o eksiu. Paradoksalnie dopiero wtedy, kiedy poczuje, że nie jest mi już potrzeby, będę gotowa na jego przyjęcie. Bo partner ma być dopełnieniem mnie w związku, a nie moją częścią bez której nie mogę żyć.

I wydaje mi się, że w takich sytuacjach jak nasze, schemat jest zawsze identyczny wręcz. Ludzie poznają się, kobieta żyje bez parnera to znaczy, że jest "kompletna" wewnętrznie, potem nagle ona zastępuje część siebie nim, zaczyna zrzędzić, ponieważ jego życie i nastroje stają się częścią jej i związek się rozpada. (...)

Dlatego Marika musimy teraz odnaleźć siebie w życiu. Nauczyć się być szczęśliwe same. Ja się bardzo staram, chociaż bywają dni, kiedy tylko wyję w poduszkę. I wiesz co myślę? Że wtedy nasi mężowie będą na kolanach prosili o powrót. I dobra wiadomość jest taka, że wtedy my obiektywnie będziemy mogły ocenić, czy chcemy, żeby oni DOPEŁNILI nasze życie czy należy poszukać kogoś innego.

Więc głowa do góry, zacznij myśleć o sobie, tylko nie traktuj męża jako powietrze, nie odgrywaj się na nim, bo to będzie iznaczać, że jesteś jeszcze na etapie wstecz. Przyjmij z miłością i ufnością sytuacje, która Wam się przytrafiła, pokochaj w sobie te uczucia żalu i smutku, zaakceptuj je... I od razu poczujesz się lepiej.

Zmieniłaś się od czasu, kiedy to napisałaś? Bo zdanie o tym, że w jego zachowaniu widzisz zawiść i zazdrość, o tym nie świadczy.

4

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Kolejna Żona Niczyja
Nie wiem czy mnie pamiętasz. Poznałyśmy się za pośrednictwem tego forum dawno temu, nawet się spotkałyśmy. Z przykrością przeczytałam Twojego posta bo jest to straszne, że po 2 latach ciągle żyjesz nadzieją. Ja jestem 8 miesięcy po wyprowadzce mojego byłego partnera i mam nadzieję, że stan zawieszenia nie potrwa już długo chociaż czasami boję się, że się zapętlę i nie będę potrafiła pójść do przodu. Takie posty jak Twoje mnie przerażają bo wiem, że ja również kobietą która kocha za bardzo i chociaż każdego dnia powtarzam sobie, że czeka mnie nowe, lepsze życie to czasem trudno jest mi w to uwierzyć. Zapewne nie odpowiem Ci na pytania, które zadałaś, chciałam się tylko do Ciebie odezwać.

5

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Ech i znowu spotykamy sie na jednym wątku...Kochamkonwalie Ciebie pozdrawiam i sciaskam rownie serdecznie.

Kochana KolejnaZonoNiczyja wiesz, ze nie za często wchodze na forum, staram sie odciąc od wszystkich historii ktore powodują, ze wszystkie emocje ktore przechodzilam powracaja i wciaz bola:-( Ale pamietaj, ze jestem, wspieram, mysle o Tobie....

Na Twoim miejscu pozamykalabym wszystkie sprawy formalnie, wedlug mnie bez tego nie pojdziesz do przodu...wiem, ze potrzebujesz na to czasu, mozliwosci ale decyzje powinnas podjac jak najszybciej. Zdaje sobie sprawe, ze jest Ci ciezko samej ale zrobilas przez te dwa lata tak wiele SAMA ze juz nic nie bedzie dla Ciebie trudne, jestem o tym przekonana!

6

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

N4VV:
Rzeczywiście taka myśl pojawiła się również w mojej głowie. Jeśli rzeczywiście tak było - co byś mi doradził? Ja nigdy nie chciałam, żeby odszedł. Z drugiej strony nie przyszłoby mi do głowy, żeby w tak drastyczny sposób się zachować, żeby dla swojej korzyści uzyskać efekt "wstrząśnięcia". Nie wydaje Ci się to trochę dziecinne? Nie chcę jego obwiniać, nie o to teraz chodzi, po prostu wydawało mi się, że na tamten moment podejmowałam najbardziej właściwe decyzje. Również wydaje mi się, że stawka jest zbyt wysoka, żeby "zapędzając się w kozi róg", nie próbować zmienić taktyki tylko się poddać, bo duma nie pozwala? Myślisz, że źle to postrzegam?

Wielokropku:
Przeczytałam wiele Twoich postów i bardzo cenię sobie Twoje obiektywne i rzeczowe podejście do wielu spraw. Moja odpowiedź brzmi :tak" - przez te dwa lata wykonałam ogrom pracy nad sobą, przeczytałam niezliczoną ilość dostępnej literatury, jestem w zupełnie innym miejscu niż dwa lata temu. Doskonale radzę sobie bez męża, a z jego utratą nie mogę się pogodzić nie z powodu zależności tylko miłości. Dlaczego uważasz, że oceniając jego zachowanie za chwilami zawistne świadczy o tym, że się nie zmieniłam? Opisałam jego zachowanie nie dlatego, że mnie unieszczęśliwia tylko w nadziei, że ktoś pozwoli mi zrozumieć co się z nim dzieje i czy mogłabym jeszcze wpłynąć na jego decyzje.

7

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

kochamkonwalie - witaj, oczywiście że Cię pamiętam! Zdecydowałam się wkońcu założyć własny wątek, bo najwyraźniej nie radzę sobie z tą sytuacją  - obiektywnie "ułożyłam" sobie życie z dziećmi, z drugiej strony ten ból we mnie tkwi i przebija na wylot sad

8

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Nie wiesz, co dzieje się w życiu Twego męża, nie rozmawiasz z nim na ten temat, nie powiedziałaś mu o swej miłości, o swych marzeniach, nie zapytałaś o jego punkt widzenia, o jego obecne uczucia. Zamiast tego snujesz scenariusze, wyobrażasz sobie. A przecież wyobrażenia często, gęsto, tak bardzo odbiegają od rzeczywistości.

Może najwyższa pora na szczerą rozmowę dwojga dorosłych, dojrzałych osób?

9

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Wspolczuje ci calej chorej sytuacji.ja obecnie po 6 latach maluzenstwa nie wiem tez co mam z soba zrobic.chce odejsc a nie moge rozum mowi uciekaj a serce nie daje. Caly czas zyje glupia nadzieja ze sie wszystko zmieni,ze juz nigdy mnie nie wyzwie,ze bedzie mnie szanowal i tkwie juz tak dosc dlugo w martwym punkcie i jakos nie potrafie pojsc dalej i zrobic choc krok do przodu, za kazdym razen cofam o kilka w tyl.

10

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć
Wielokropek napisał/a:

Nie wiesz, co dzieje się w życiu Twego męża, nie rozmawiasz z nim na ten temat, nie powiedziałaś mu o swej miłości, o swych marzeniach, nie zapytałaś o jego punkt widzenia, o jego obecne uczucia. Zamiast tego snujesz scenariusze, wyobrażasz sobie. A przecież wyobrażenia często, gęsto, tak bardzo odbiegają od rzeczywistości.

Może najwyższa pora na szczerą rozmowę dwojga dorosłych, dojrzałych osób?

Trafiłaś w sedno - i tu muszę się przyznać - ja się panicznie boję takiej rozmowy, boję się usłyszeć tego, że to koniec. Boję i nie jestem na ten koniec gotowa. Wiem, że to niedojrzałe, że życie w zawieszeniu bardziej boli niż ta jedna rozmowa. Z całą pewnością nie zawahałabym się, gdybym tylko widziała jakąś chęć powrotu z jego strony. Może po Waszych postach się "ocknę", w którąkolwiek miałoby być to stronę...

11

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć
justyna252 napisał/a:

Wspolczuje ci calej chorej sytuacji.ja obecnie po 6 latach maluzenstwa nie wiem tez co mam z soba zrobic.chce odejsc a nie moge rozum mowi uciekaj a serce nie daje. Caly czas zyje glupia nadzieja ze sie wszystko zmieni,ze juz nigdy mnie nie wyzwie,ze bedzie mnie szanowal i tkwie juz tak dosc dlugo w martwym punkcie i jakos nie potrafie pojsc dalej i zrobic choc krok do przodu, za kazdym razen cofam o kilka w tyl.

Justyna... są pewnie granice, których nigdy nie powinno się przekraczać. Jeśli masz nadzieję, że Cię "nie wyzwie", że "będzie Cię szanował" to ja nie miałabym wątpliwości.... Mój mąż mnie nie wyzywał, zgubiło nas milczenie, a nie brak szacunku. Dlatego nie mogę pogodzić się z tą sytuacją. W przeciwnym razie nie miałabym raczej wątpliwości... Za mało wiem, żeby Ci doradzić, ale Twoja wypowiedź nie napawa nadzieją, przykro mi to mówić.

12

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Na poczatku byla bajka ,milosc, czule slowa ,pozniej milczenie , a dopiero pozniej to wszystko. Wiem ze powinnam odejsc ale nie potrafie. I wiem ze tymsamym godze sie na to wszystko. Kocham go i nie wiem czy potrafilabym zyc bez niego.

13

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Dokonałaś diagnozy przyczyn waszego rozejścia stwierdzając, że zgubiło was milczenie. Wyciągnęłaś wnioski z tej diagnozy? Zmieniłaś swe zachowanie? Zaczęłaś rozmawiać? Nie. Dlatego wyżej napisałam, że nic nie wskazuje na to, byś zmieniła swe postępowanie.

Napisałaś, że nie możesz pogodzić się z waszym rozstaniem. Co w związku z tym niepogodzeniem zrobiłaś? Dalej milczysz, dalej czekasz, nie wpuszczasz go do mieszkania. Czy są to oznaki zmiany zachowania wobec niego, takiej zmiany, która JEMU daje nadzieję, na reaktywowanie waszego małżeństwa?

Napisałaś, że boisz się usłyszeć tego, że to koniec. Boisz się? Czego konkretnie? Co stanie się z Tobą, Tobie, gdy te słowa (choć pewności nie masz) usłyszysz? Obejrzenie swych lęków, ich urealnienie, sprawia, że maleją lub znikają zupełnie. Poza tym do czego służy Ci, do czego używasz tej postawy przestraszonej kobiety? Możesz zacząć rozmowę z mężem MIMO lęku, MIMO obaw. Możesz, nie musisz. Tylko... nie rozpoczynając rozmowy podejmujesz decyzję o trwaniu w zawieszeniu, na które narzekasz.

Napisałaś, że mąż z początku mówił znajomym, że spodziewał się innej reakcji na wyprowadzkę. Naprawdę TERAZ nie wiesz o jaką reakcję mu chodziło? Na czym mu zależało?

Napisałaś, że nie widziałaś miłości w jego oczach. Nie pomyślałaś, że Twój wzrok Cię zawodzi?

Twój mąż odszedł, bo (sama to przyznałaś) miał nadzieję na zmianę Twego zachowania względem niego. Z opisu wynika, że nadal ją ma. Tymczasem Ty zamknęłaś się w skorupie: nie rozmawiasz z nim, nie wpuszczasz go do mieszkania. Jakim cudem Twój mąż ma wiedzieć, co dzieje się z Tobą? Oceniamy na podstawie czyjegoś zachowania, nie zaś na podstawie tego, co ta osoba myśli. Czy Twoje zachowanie świadczy o tym, że wyciągnęłaś wnioski z waszego rozstania i jego przyczyn?

14

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć
Wielokropek napisał/a:

Dokonałaś diagnozy przyczyn waszego rozejścia stwierdzając, że zgubiło was milczenie. Wyciągnęłaś wnioski z tej diagnozy? Zmieniłaś swe zachowanie? Zaczęłaś rozmawiać? Nie. Dlatego wyżej napisałam, że nic nie wskazuje na to, byś zmieniła swe postępowanie.

Napisałaś, że nie możesz pogodzić się z waszym rozstaniem. Co w związku z tym niepogodzeniem zrobiłaś? Dalej milczysz, dalej czekasz, nie wpuszczasz go do mieszkania. Czy są to oznaki zmiany zachowania wobec niego, takiej zmiany, która JEMU daje nadzieję, na reaktywowanie waszego małżeństwa?

Napisałaś, że boisz się usłyszeć tego, że to koniec. Boisz się? Czego konkretnie? Co stanie się z Tobą, Tobie, gdy te słowa (choć pewności nie masz) usłyszysz? Obejrzenie swych lęków, ich urealnienie, sprawia, że maleją lub znikają zupełnie. Poza tym do czego służy Ci, do czego używasz tej postawy przestraszonej kobiety? Możesz zacząć rozmowę z mężem MIMO lęku, MIMO obaw. Możesz, nie musisz. Tylko... nie rozpoczynając rozmowy podejmujesz decyzję o trwaniu w zawieszeniu, na które narzekasz.

Napisałaś, że mąż z początku mówił znajomym, że spodziewał się innej reakcji na wyprowadzkę. Naprawdę TERAZ nie wiesz o jaką reakcję mu chodziło? Na czym mu zależało?

Napisałaś, że nie widziałaś miłości w jego oczach. Nie pomyślałaś, że Twój wzrok Cię zawodzi?

Twój mąż odszedł, bo (sama to przyznałaś) miał nadzieję na zmianę Twego zachowania względem niego. Z opisu wynika, że nadal ją ma. Tymczasem Ty zamknęłaś się w skorupie: nie rozmawiasz z nim, nie wpuszczasz go do mieszkania. Jakim cudem Twój mąż ma wiedzieć, co dzieje się z Tobą? Oceniamy na podstawie czyjegoś zachowania, nie zaś na podstawie tego, co ta osoba myśli. Czy Twoje zachowanie świadczy o tym, że wyciągnęłaś wnioski z waszego rozstania i jego przyczyn?

Wielokropku, analizuję te tematy od dawna. Zrozumienie i świadomość to pierwszy krok do zmiany, ale ta zmiana nie dzieje się z dnia na dzień. Wiem, że nie wszystko jeszcze przepracowałam. Nie chciałam na forum dokonywać samoanalizy, chciałam, żeby ktoś z boku pomógł mi raczej zrozumieć zachowanie męża. WIEM, że powinnam go sama o to zapytać, ale gdyby wszystko było takie proste to nikt na to forum nie musiałby zaglądać...

15

Odp: Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć
N4VV napisał/a:
KolejnaŻonaNiczyja... napisał/a:

...Często obserwuję w jego zachowaniu taką zawiść, zazdrość, że sobie radzę bez niego, zupełnie jakbym mu coś zrobiła... Może któryś z panów wytłumaczy mi to zachowanie?

Być może zapędził się w kozi róg. Liczył, że sytuację wyprostujesz, ale tak się nie stało. Nie może się odciąć całkowicie ze względu na dzieci. Bardzo niekomfortowa sytuacja. Przy tym brak komunikacji (nie wnikając przyczyn) skutkuje brakiem przyjaźni. Oboje prowadzicie grę w której nie ma zwycięzców. Po co?

Rzeczywiście taka myśl pojawiła się również w mojej głowie. Jeśli rzeczywiście tak było - co byś mi doradził? Ja nigdy nie chciałam, żeby odszedł. Z drugiej strony nie przyszłoby mi do głowy, żeby w tak drastyczny sposób się zachować, żeby dla swojej korzyści uzyskać efekt "wstrząśnięcia". Nie wydaje Ci się to trochę dziecinne? Nie chcę jego obwiniać, nie o to teraz chodzi, po prostu wydawało mi się, że na tamten moment podejmowałam najbardziej właściwe decyzje. Również wydaje mi się, że stawka jest zbyt wysoka, żeby "zapędzając się w kozi róg", nie próbować zmienić taktyki tylko się poddać, bo duma nie pozwala? Myślisz/myślicie, że źle to postrzegam?

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawił mnie z dziećmi 2 lata temu? pomóżcie mi się ocknąć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026