Witam jestem młodą kobietą, niczego mi nie brakuje zdałam maturę znalazłam pracę za rok wychodzę za mąż... ale niestety nie potrafię się tym cieszyć, czuję taką okropną pustkę nikt nie potrafi mnie zrozumieć żyję w ciągłym stresie ... Dodatkowo ta niska samoocena dobija mnie doszczętnie
cokolwiek bym nie zobiła to mam wrażenie że źle, każdą uwagę biorę bardzo do siebie nawet jeśli ktoś nie ma racji nie umiem sobie z tym poradzić !!
do tego nie mam nikogo kto mógł by mnie wysłuchać
proszę o wsparcie i odrobinę zrozumienia... Może znajdzie się ktoś kto pomoże mi się pozbierać??
1 2013-10-18 13:16:35 Ostatnio edytowany przez hadeska (2013-10-18 19:31:22)
Podobne tematy
Jakbym czytala swoja historie tylko ze ja nie wychodze za maz a tez byly plany...
Z checia podczepie sie pod kolezanke ..co zrobic by czuc sie szczesliwa on momentu otworzenia oczu z rana ![]()
Myślę, ze nie tylko my poszukujemy tego złotego środka:) Długotrwałego srodka nie znam, a z chwilówek to polecam czekoladę, kąpiel (z wanny świat wygląda ciut lepiej), lampke wina, kupienie nowego fatałaszka i obejrzenie komedii (np. Zgon na pogrzebie, Kochanie poznaj moich kumpli). Sensu zycia to nie przywróci ale lepszy rydz niż nic. Jak któraś znajdzie antidotum na beznadzieję to bardzo proszę się podzielić...
a co do uszczypliwych uwag innych- przypatrz się na te osoby i sama odpowiedz: czy one są takie cud i miód?? Wątpię..