Witam.
Jestem w zwiazku 10 lat. potrzebuje jednak porady. moja zona od ponad pil roku zmienila sie. stala sie klotliwa, czesto ma pretensje i szuka powodu do wywolania klotni. staram sie poprawiac to co jej przeszkadza ale wyczuwam ze sie oddala. Sex zdarza sie 2~Max 3 razy w miesiacu i to tylko z mojej inicjatywy. Na co dzien cicho wychodzi z pokoju u idzie spac, ew kiedy ? ma sue cos zdarzyc? usypia kiedy wejde na 5 min do lazienki. Nie slucha czesto tego co mowimoze ktos z Was ma pimysl?e- stala sie tez bardzo krytycznie nastawiona. mialem rozne podejrzenia ale kiedy znalazlem niepokojace rzeczy w jej poczcie nie chciala rozmawiac i uciekla. przy kolejnej sytuacji podonie... tlymaczenie ze bbyla gdzues zalogowana ale nie korzystala itp. nie wiem co o tym myslec i jak to interpretowac.
Podobne tematy
Kogos poznała i teraz jemu chce byc wierna wobec siebie , mój kolega miał taką samą sytuacje i teraz walczą w sądzie o dziecko alimenty i inne .... Jego zone tez wiecznie cos bolało i na cos narzekała on tez jest w twoim wieku tyle ze jego zona jest młodsza o osiem lat i mają cudownego synka 2,5 rocznego . Moim zdaniem jest to początek konca .
Myślę, że poważna a przede wszystkim szczera rozmowa (o ile możecie taką przeprowadzić) dużo pomogłaby... Wydaję mi się, że po takim czasie bycia razem (monotonia itp.) Ona chce czegoś nowego i szuka być może takich atrakcji niekoniecznie u Twojego boku. Jeżeli Ci zależy to musisz być lepszy i teraz czas by się wykazać. Miłe słowa, gesty... To co do tej pory było pominięte. Postaraj się a wierze, że się uda ![]()
Nie wiem czy moze sam czegos nie wymyslam. nie mam zadnych twardych dowodow a raczej przeczucia. ten ciagle noszony przy sobie tel- gra w jakies gry , nawet w lazience. Siedzac obok tez czesto gra- bo jak twierdzi to ja uspokaja. Pol roku temu miala parodniowy wyjazd z pracy, poczatkowo twierdzila ze bedzie wracala na noce ale tuz przez wyjazdem zmienila zdanie. Nie mowiac jej nic pojechalem drugiego wieczora i chcialem ja zabrac. Wyszla do mnie bardzo zmieszana i zdenerwowana. Ze nie poinformowalem jej ze jade po nia i ze z kolezanka jest w pokoju wiec nie bedzie sie wyglupiac i wyjezdzac ze mna. Zrobilo mi sie ,... i pojechalem sam. Najciekawsze jest ze mimo ze pobyt byl zaplanowany na dluzej to tego wieczora kiedy bylem u niej deklarowala ze nastepnej nocy koniecznie musze ja odebrac bo nie chce tam byc...(?) Pozniej okazalo sie ze mieli tam jakas impreze ale jak twierdzila poszla spac... Po wyjezdzie odniej zostalem zasypane tel i smsami ze mnie kocha itp ale bylem juz zakrecony ta sytuacja i nie wiedzialem co o tym myslec
Ostatnio jest lepiej miedzy nami ale dla mnie sprawa pozostaje w zawieszeniu - nie mam calkowitej pewn9osci ze jest ok i ze mnie nie oszukuje.
Oczywiscie jak wspomnialem na wstepie moga to byc moje bezpodstawne przeczucia- w koncu nie robi nadgodzin i wraca o podobnej porze do domu...
Witam. mam problem sama się już w tym pogubiłam, jestem mężatką od ponad roku, mąż pracuje w urzedzie, jest wykształcony itp. itd. ja też jestem mgr. od niedawna prowadzę w domu swój własny biznes, jestem ciągle w domu dużo pracuje wszystko jest na mojej głowie, a on niczym się nie interesuje, albo jest w pracy, albo u swojej mamusi, i jeszcze wszyscy mu wspolczują i się nad nim użalają ile to on się napracuje i jaki jest zmęczony, a ja według niego nic nie robie, ( wstaje o 6 rano robie śniadanka, obiadki, piorę, gotuję, prasuję, a oprócz tego mam jeszcze swoją pracę, a on jak przychodzi po 8 h. to nawet sobie herbatki sam nie zrobi, tak go mamusia nauczyła) jeśli go proszę żeby mi pomógł w czymś, co się wydaje byc normalną robotą do faceta, to mi mówi że ja mu w pracy pieczątki nie podaje, ale wydaje mi się że to faceet powinien skosić trawnik przed domem, czy ułożyć drewno. A ode mnie wymaga, żebym zarabiała pieniądzę, opiekowała się nim jak niemowlakiem, paliła w piecu centralnym, kosiła trawę, i jeszcze przy tym najlepiej żebym na jego powrót była w szpilkach i w sukience, uśmiechnięta i radosna. Nie mam prawa powiedzieć nawet że jestem zmęczona, bo odrazu narzekam, każdy pracuje, a on nie narzeka po pracy. jak się buntuję i mówie mu że nic dla mniie nie robi a ja kolo niego biegam ciągle, to slysze tekst ze jego mamusia tyle lat go karmiła itp. i nigdy mu tego nie wypominała... a jak mi nie pasuje to on się pakuje... Nie wiem co mam robić nie idzie mu tego w żaden sposób uświadomić, zawsze on jest ten wspaniały pokrzywdzony, a ja wymyślam jakieś farmazony... Ja już sama nie wiem co z tym zrobić, nie wytrzymuje już psychicznie, nic mnie nie cieszy, a on nie widzi żadnego problemu w sobie, uważa że jest najlepszy