Witam,
od ponad roku jestem sama, rozstałam się z partnerem po 4 latach. Wiem, że nic już do niego nie czuję, czasem tylko jakiś sentyment. Odkąd nie jesteśmy razem nie umiem żyć w pojedynkę, ciągle pakuje się w bezsensowne relacje z facetami, z którymi wiadomo że nie będę (nie chodzi mi o żonatych czy zajętych), teraz np "zakochałam się" w koledze z pracy, który od początku zaoferował mi przyjaźń, z czasem zaczęliśmy ze sobą sypiać, ale on cały czas mówi, że związku nie chce, bo za bardzo przeżył ostatnie rozstanie. Ja mam wrażenie, że na siłę sama się ranię, po co coś do niego poczułam, jeśli z góry wiadomo, że razem nie będziemy? W dodatku wiem, że nie byłabym z nim szczęśliwa, bo za bardzo się różnimy. Nie umiem być sama, potrzebuję partnera, wiem że bez sensu szukam na siłę, że jeszcze mam czas, chciałabym cieszyć się z bycie singlem, ale nie potrafię
nie wiem jak to zrobić. Dodam, że w pracy się spełniam, mam wielu przyjaciół, znajomych, żyję aktywnie, wychodzę do ludzi. Jak mam przestać angażować się w bezsensowne relacje, skupić się na sobie i być szczęśliwa nie będąc z nikim? Proszę o pomoc ![]()
Podobne tematy
:)polubić bycie ze sobą,swoją samotność,to coś na kształt kolejnego wymiaru dojrzałości.Pakowanie się w jak to ujęłaś bezsensowne znajomości,aby nie być sama zamyka Tobie szansę na poznanie kogoś wartościowego.Często na tym forum padało zdanie,żeby umieć być z kimś,trzeba nauczyć się być najpierw ze sobą-angażowanie się w takie znajomości to nic innego jak ucieczka przed konfrontacją z samą sobą,najpierw należy ujarzmić własne demony,poznać siebie na nowo:)jak polubisz siebie tak szczerze,szacunek do siebie samej nie pozwoli Tobie angażować się w płytkie relacje.Moja propozycja będąc sama wyznacz sobie jakieś życiowe cele,do których będziesz dążyć,wtedy zapełnią się dni i samotność przestanie jawić się jako upiór:)
Nie umiem być sama, potrzebuję partnera, wiem że bez sensu szukam na siłę, że jeszcze mam czas, chciałabym cieszyć się z bycie singlem, ale nie potrafię
Co takiego daje Ci partner czego jeszcze nie potrafisz znaleźć u siebie?
pierwszym krokiem do cieszenia się byciem singlem jest zaakceptowanie tego stanu i nie szukanie pocieszenia na siłę. Powiedz sobie że bierzesz pół roku przerwy od związków, na ten czas pas cnoty, zero randek, a czas poświęcasz na swoje hobby, przyjaciół, własny rozwój. Nauczysz się być ze sobą, nie będziesz traciła czasu i nerwów na rzucanie się z jednych ramion w drugie i ten czas na pewno ci się przyda. A jeśli w tym czasie poznasz przypadkiem kogoś wyjątkowego to on i tak poczeka. Spróbuj, co masz do stracenia?
pierwszym krokiem do cieszenia się byciem singlem jest zaakceptowanie tego stanu i nie szukanie pocieszenia na siłę. Powiedz sobie że bierzesz pół roku przerwy od związków, na ten czas pas cnoty, zero randek, a czas poświęcasz na swoje hobby, przyjaciół, własny rozwój. Nauczysz się być ze sobą, nie będziesz traciła czasu i nerwów na rzucanie się z jednych ramion w drugie i ten czas na pewno ci się przyda. A jeśli w tym czasie poznasz przypadkiem kogoś wyjątkowego to on i tak poczeka. Spróbuj, co masz do stracenia?
Oj, raczej nie sądzę żeby autorka wątku z tej rady skorzystała.
Do autorki:
Facet najwyraźniej się wiązać nie zamierza, ale przynajmniej potrzeby fizyczne masz spełnione, gorzej jak się zakochasz , a on nie..
6 2013-12-15 19:33:37 Ostatnio edytowany przez Rising_Sun (2013-12-15 19:37:41)
Rising_Sun napisał/a:Nie umiem być sama, potrzebuję partnera, wiem że bez sensu szukam na siłę, że jeszcze mam czas, chciałabym cieszyć się z bycie singlem, ale nie potrafię
Co takiego daje Ci partner czego jeszcze nie potrafisz znaleźć u siebie?
Wsparcie, bliskość, przytulenie, jestem osobą, która gdy ma problem nie dusi go w sobie tylko musi się wygadać, wiem że na przyjaciół mogę liczyć, ale jednak czuję potrzebę zwierzania się partnerowi, komuś kto chciałabym żeby zawsze był przy mnie.
Nie ukrywam, że związek zawsze był dla mnie w życiu priorytetem, dużo poświęcałam, wiem że to było złe.
Co do tego nowego faceta, jestem trochę zakochana, on nie, naprawdę wiem, że to bez sensu i męczy mnie to, wiem że to muszę skończyć.
No właśnie problem w tym, że tak bardzo potrzebuję drugiego człowieka, bliskości, czy nawet seksu, że ciągle "rzucam się z jednych ramion w drugie".
Boję się być sama, dlatego nawet tak bezsensowne relacje staram się utrzymać, bo boję się niewykorzystanych szans.
7 2013-12-15 21:32:03 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-12-15 21:36:10)
Cieszyć się z bycia singlem pewnie Ci się nie uda, można się ewentualnie przyzwyczaić. Byłem kilka lat samemu i nawet już później bardzo mi to nie przeszkadzało, ważne żeby nie próbować wchodzić w związki. Ja sobie tak właśnie ten porządek popsułem przez to że zakochałem się w pewnej niewiaście co jak sie później okazało było dużym błędem.
Prawda jest taka że nawet mimo jakiejś tam stabilizacji są momenty że brakuje kogoś bliskiego, kontaktu fizycznego, więc na pewno całkiem szczęśliwym się nie jest.
Znajomi, przyjaciele raz są innym razem ich nie ma i nie zastąpią tej własnej bratniej duszy. Ja sam wole już nie wracać do tych poprzednich lat ale pewnie za dużego wpływu na to nie mam jeśli nie poznam nikogo to nic innego nie pozostaje jak sie zpowrotem przyzwyczaić.
Wsparcie, bliskość, przytulenie, jestem osobą, która gdy ma problem nie dusi go w sobie tylko musi się wygadać, wiem że na przyjaciół mogę liczyć, ale jednak czuję potrzebę zwierzania się partnerowi, komuś kto chciałabym żeby zawsze był przy mnie.
W tej kwestii podejście masz zupełnie zdrowe.
Nie ukrywam, że związek zawsze był dla mnie w życiu priorytetem, dużo poświęcałam, wiem że to było złe.
Co Ci daje takie poświęcanie się? Jak się wtedy czujesz? Jaką rolę przyjmujesz w takiej relacji?
Rising_Sun napisał/a:Wsparcie, bliskość, przytulenie, jestem osobą, która gdy ma problem nie dusi go w sobie tylko musi się wygadać, wiem że na przyjaciół mogę liczyć, ale jednak czuję potrzebę zwierzania się partnerowi, komuś kto chciałabym żeby zawsze był przy mnie.
W tej kwestii podejście masz zupełnie zdrowe.
Rising_Sun napisał/a:Nie ukrywam, że związek zawsze był dla mnie w życiu priorytetem, dużo poświęcałam, wiem że to było złe.
Co Ci daje takie poświęcanie się? Jak się wtedy czujesz? Jaką rolę przyjmujesz w takiej relacji?
Potrzebuję czuć się potrzebna. W tym długim związku to ja byłam "organizatorką" życia, pilnowałam rachunków, planowałam nasze wyjścia,etc. Teraz sytuacja była taka, że bardzo zaangażowałam się w pomoc temu mężczyźnie przy pewnym projekcie.
Potrzebuję czuć się potrzebna.
Doskonale! Jesteśmy bardzo blisko korzenia. Być może już ostatnia seria pytań po których nastąpi oświecenie ![]()
Co daje Ci bycie potrzebną? Jak się czujesz, kiedy jesteś potrzebna? Dla ułatwienia możesz dokończyć zdanie:
Kiedy jestem potrzebna to czuje się / jestem ... .
marioosh666
proszę Cię wejdź na pocztę i odczytaj moją wiadomość ![]()
Rozumiem, że każdy człowiek chce czuć się potrzebny i zarazem ważny dla drugiej osoby. Jeszcze przed rokiem sama miałam to uczucie. Niestety od roku raczej nie jestem potrzebna przy najmniej mężczyźnie, któremu wtedy ufałam. Teraz już nauczyłam / przyzwyczaiłam się do mojej samotności. Nie wiem teraz czy to zdrowy odruch, że obecnie nie chcę ani z nikim się związać, ani nie mam ochoty nawet na spotkanie z jakimkolwiek mężczyzną. Nie wiem czy każda samotna osoba tak ma, ale ja teraz tak się czuję. A może ktoś czuje podobnie?
Miałem podobnie, sam już nie szukałem i nawet nie miałem chęci się wiązać (wcześniej z powodu sytuacji życiowej nie chciałem).
Na nią trafiłem przypadkiem i namieszała mi w głowie, coś się we mnie obudziło teraz to tylko mogę przeklinać ten dzień.
Zająć się sobą!! Stać się takim egoistą!! I wiesz mi to jest dobre rozwiązanie ja w sumie jestem po rozstaniu od września, niby miesięczne ledwie chodzenie ale przeżyłem to że se do innego poleciała do Norwegii... Ale cóż życie to suka!!
I o to co robię:
-Ćwiczenia!! czas o siebie zadbać moi drodzy!!(ZRZUCIŁEM JUŻ 12 KG I DALEJ MALEJE
)
-Dieta!!
-zacznij oddawać krew!!
-Biegam z rana
-czytam książki
-spotykam się z kumplami!!
-ogólnie stronię troszkę od płci przeciwnej choć na dłuższą metę się nie da ;/
-jakieś hobby!! ja mam modelarstwo i ma ukochaną historię:D
-praca!!
-znaleźć sobie jakieś specyficzne zainteresowanie!! ja mam Ufologię:D wcześniej byli seryjni mordercy, loty kosmiczne, okultyzm, seriale post-apo, oraz gry komputerowe ![]()
Rising_Sun napisał/a:Potrzebuję czuć się potrzebna.
Doskonale! Jesteśmy bardzo blisko korzenia. Być może już ostatnia seria pytań po których nastąpi oświecenie
Co daje Ci bycie potrzebną? Jak się czujesz, kiedy jesteś potrzebna? Dla ułatwienia możesz dokończyć zdanie:
Kiedy jestem potrzebna to czuje się / jestem ... .
Może przez to, że ktoś jest ode mnie zależny wiem, że nie będę sama ?
Nie umiem żyć w pojedynkę, potrzebuję kogoś obok.
Zajmuje się sobą, naprawdę. Egoistka do końca być nie potrafię, mam niskie poczucie własnej wartości i przy egoizmie czułabym, że jestem zarozumiała.
Wszystkie te małe czynności sprawiają radość, ale jednak w pełni szczęśliwa potrafiłam być tylko wtedy, gdy byłam w związku.
marioosh666 napisał/a:Rising_Sun napisał/a:Potrzebuję czuć się potrzebna.
Co daje Ci bycie potrzebną? Jak się czujesz, kiedy jesteś potrzebna? Dla ułatwienia możesz dokończyć zdanie:
Kiedy jestem potrzebna to czuje się / jestem ... .Może przez to, że ktoś jest ode mnie zależny wiem, że nie będę sama ?
Nie umiem żyć w pojedynkę, potrzebuję kogoś obok.
Niepotrzebnie zaczynamy powrót do początku, ale to może być reakcja obronna. Zapomnij na chwilę o związkach i skup się na tym co napisałem. Tam jest bardzo ważna rzecz, mogę Ci napisać o co chodzi, ale więcej zyskasz, kiedy sama to odkryjesz.
Rising_Sun napisał/a:marioosh666 napisał/a:Co daje Ci bycie potrzebną? Jak się czujesz, kiedy jesteś potrzebna? Dla ułatwienia możesz dokończyć zdanie:
Kiedy jestem potrzebna to czuje się / jestem ... .Może przez to, że ktoś jest ode mnie zależny wiem, że nie będę sama ?
Nie umiem żyć w pojedynkę, potrzebuję kogoś obok.Niepotrzebnie zaczynamy powrót do początku, ale to może być reakcja obronna. Zapomnij na chwilę o związkach i skup się na tym co napisałem. Tam jest bardzo ważna rzecz, mogę Ci napisać o co chodzi, ale więcej zyskasz, kiedy sama to odkryjesz.
Gdy jestem potrzebna to czuję się dobrze, czuję się szczęśliwa.
marioosh666 napisał/a:Rising_Sun napisał/a:Może przez to, że ktoś jest ode mnie zależny wiem, że nie będę sama ?
Nie umiem żyć w pojedynkę, potrzebuję kogoś obok.Niepotrzebnie zaczynamy powrót do początku, ale to może być reakcja obronna. Zapomnij na chwilę o związkach i skup się na tym co napisałem. Tam jest bardzo ważna rzecz, mogę Ci napisać o co chodzi, ale więcej zyskasz, kiedy sama to odkryjesz.
Gdy jestem potrzebna to czuję się dobrze, czuję się szczęśliwa.
OK, napiszę moje przypuszczenia, żebyś mogła zweryfikować. Niektórzy mają takie zniekształcenie - Kiedy jestem potrzebna to czuje się kochana. - czyli uzależnienie miłości od bycia potrzebną dla kogoś. Zgadzasz się z tym czy Ciebie to nie dotyczy?
Jeżeli czujesz emocje albo coś Ci się przypomina to podążaj za tym. Wydarzenie może być z wczesnego dzieciństwa. Jak sobie z tym poradzisz to będziesz miała spełnione związki ![]()
Napiszę Ci co zrobić, ale muszę wiedzieć czy mój trop jest dobry. Być może samo bycie potrzebną daje Ci szczęście, a szczęście spełnienie. Chodzi o sprawdzenie czy jest coś w środku, bo to punkt wyjściowy do dalszej pracy.
Rising_Sun napisał/a:marioosh666 napisał/a:Niepotrzebnie zaczynamy powrót do początku, ale to może być reakcja obronna. Zapomnij na chwilę o związkach i skup się na tym co napisałem. Tam jest bardzo ważna rzecz, mogę Ci napisać o co chodzi, ale więcej zyskasz, kiedy sama to odkryjesz.
Gdy jestem potrzebna to czuję się dobrze, czuję się szczęśliwa.
OK, napiszę moje przypuszczenia, żebyś mogła zweryfikować. Niektórzy mają takie zniekształcenie - Kiedy jestem potrzebna to czuje się kochana. - czyli uzależnienie miłości od bycia potrzebną dla kogoś. Zgadzasz się z tym czy Ciebie to nie dotyczy?
Jeżeli czujesz emocje albo coś Ci się przypomina to podążaj za tym. Wydarzenie może być z wczesnego dzieciństwa. Jak sobie z tym poradzisz to będziesz miała spełnione związki
Napiszę Ci co zrobić, ale muszę wiedzieć czy mój trop jest dobry. Być może samo bycie potrzebną daje Ci szczęście, a szczęście spełnienie. Chodzi o sprawdzenie czy jest coś w środku, bo to punkt wyjściowy do dalszej pracy.
Tak, zgadzam się z tym co napisałeś.
Wiem, że problemy z dzieciństwa spowodowały takie moje zachowania i reakcje.
Rodzice rozwiedli się gdy byłam mała, zostałam z mamą.
Nie wiadomo, czy będę miała spełnione związki. Trudno spotkać kogoś odpowiedniego. Ja właśnie spotykam fajnych facetów, ale np ten obecny teraz - za wiele rzeczy nas różni, ja wiem, że nie byłabym szczęśliwa będąc z nim i powinnam odpuścić, ale potrzebuję żeby ktoś był przy mnie i mnie kochał, że ciągle staram się bez sensu o to walczyć.
20 2013-12-16 13:14:31 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-16 14:32:11)
Wiem, że problemy z dzieciństwa spowodowały takie moje zachowania i reakcje.
Rodzice rozwiedli się gdy byłam mała, zostałam z mamą.
Problemy z dzieciństwa to zbyt ogólne sformułowanie. Kluczem jest znalezienie tego jednego wydarzenia, kiedy podjęłaś decyzję o uzależnieniu miłości od bycia potrzebną. Na pewno będzie tam dużo emocji. Kiedy usiądziesz w skupieniu i poprosisz swoją podświadomość o pokazanie tego momentu to powinien pojawić się obraz. Na nim zostało zbudowane wiele zniekształceń będących przyczyną obecnych problemów. Jak domkniesz tamto wydarzenie to reszta problemów (związki oparte na poświęcaniu się dla drugiej osoby) rozsypie się jak domek z kart. Czy już wiesz jakie to wydarzenie?
Nie wiadomo, czy będę miała spełnione związki.
Wiadomo
O ile poradzisz sobie z przeszłością. Wtedy spełnione związki są pewne ![]()
Trudno spotkać kogoś odpowiedniego.
Na razie... To stan przejściowy
Dopóki będziesz odtwarzać scenariusz z dzieciństwa to będzie Ci trudno.
Ja właśnie spotykam fajnych facetów, ale np ten obecny teraz - za wiele rzeczy nas różni, ja wiem, że nie byłabym szczęśliwa będąc z nim i powinnam odpuścić, ale potrzebuję żeby ktoś był przy mnie i mnie kochał, że ciągle staram się bez sensu o to walczyć.
Czy po tym co napisałem dziwi Cię to? Tamta historia cały czas domaga się zakończenia (w Twojej głowie), więc ją powtarzasz (w realu). Dopóki nie wyciągniesz wniosków i nie uwolnisz emocji to tak będzie pomimo prób odcięcia się od przeszłości.
EDIT
Zdaje sobie sprawę, że to może być trudne, ale warto
W sumie to nie ma innej drogi. Chyba, że ma zostać tak jak jest...
Rising_Sun napisał/a:Wiem, że problemy z dzieciństwa spowodowały takie moje zachowania i reakcje.
Rodzice rozwiedli się gdy byłam mała, zostałam z mamą.Problemy z dzieciństwa to zbyt ogólne sformułowanie. Kluczem jest znalezienie tego jednego wydarzenia, kiedy podjęłaś decyzję o uzależnieniu miłości od bycia potrzebną. Na pewno będzie tam dużo emocji. Kiedy usiądziesz w skupieniu i poprosisz swoją podświadomość o pokazanie tego momentu to powinien pojawić się obraz. Na nim zostało zbudowane wiele zniekształceń będących przyczyną obecnych problemów. Jak domkniesz tamto wydarzenie to reszta problemów (związki oparte na poświęcaniu się dla drugiej osoby) rozsypie się jak domek z kart. Czy już wiesz jakie to wydarzenie?
Nie widzę takiego konkretnego wydarzenia, raczej myślę że składa się na moje zachowanie całość tego, co przeżyłam w dzieciństwie.
Rising_Sun napisał/a:Nie wiadomo, czy będę miała spełnione związki.
Wiadomo
O ile poradzisz sobie z przeszłością. Wtedy spełnione związki są pewne
Poradzenie sobie z przeszłością nie sprawi, że poznam jakiegoś odpowiedniego faceta.
Czy po tym co napisałem dziwi Cię to? Tamta historia cały czas domaga się zakończenia (w Twojej głowie), więc ją powtarzasz (w realu). Dopóki nie wyciągniesz wniosków i nie uwolnisz emocji to tak będzie pomimo prób odcięcia się od przeszłości.
Nie dziwi, ale ja teraz nie chce związku tylko chce się nauczyć być szczęśliwa sama. Nie umiem być sama. A co do przeszłości to jestem z nią pogodzona.
Jedne osoby bardziej potrzebują związku, inne mniej.
Ja jestem sam i szczęśliwy. Można, spokojnie tylko musisz mieć jakiś cel w zyciu, pasję.
marioosh666- ciekawe rzeczy prawisz.
Ale to nie jest do końca tak, że moje związki to było tylko poświęcenie. Wiele mi dawała obecność drugiej osoby, wsparcie, miłość, przyjaźń, seks, czy zwykłe spędzanie czasu we dwoje.
Źle, że teraz "lecę" do byle kogo, żeby tylko ktoś był.
Nie widzę takiego konkretnego wydarzenia, raczej myślę że składa się na moje zachowanie całość tego, co przeżyłam w dzieciństwie.
W takim razie masz jakiś powód, żeby utrzymać obecny stan. Pytanie czy chcesz iść dalej i sobie to uświadomić. W każdym razie - można, a wtedy pokaże się pierwsze wydarzenie ![]()
Poradzenie sobie z przeszłością nie sprawi, że poznam jakiegoś odpowiedniego faceta.
Skąd wiesz? Na razie poznajesz takich dla których jesteś opiekunką, a nie partnerką - taką współczesną wersją mamusi. Poradzenie sobie z przeszłością sprawi, że stworzysz przestrzeń dla bardziej dojrzałego związku.
Nie dziwi, ale ja teraz nie chce związku tylko chce się nauczyć być szczęśliwa sama. Nie umiem być sama. A co do przeszłości to jestem z nią pogodzona.
Naprawdę? Chcesz zrezygnować z: wsparcie, miłość, przyjaźń, seks, czy zwykłe spędzanie czasu we dwoje. Moim zdaniem Twoje motywacje do szukania partnera są zdrowe i nie warto z nich rezygnować ![]()
Jedne osoby bardziej potrzebują związku, inne mniej.
Przed chwilą napisałaś, że potrzebujesz ![]()
Ja jestem sam i szczęśliwy. Można, spokojnie tylko musisz mieć jakiś cel w zyciu, pasję.
Pytanie na ile to szczęście, a na ile ucieczka...
marioosh666- ciekawe rzeczy prawisz.
Dzięki
Przy okazji polecam książkę pt.: Ego-rcyzmy Mateusza Grzesiaka. Podejście tożsame z moim.
Ale to nie jest do końca tak, że moje związki to było tylko poświęcenie. Wiele mi dawała obecność drugiej osoby, wsparcie, miłość, przyjaźń, seks, czy zwykłe spędzanie czasu we dwoje.
I dlatego chcesz z tego rezygnować?
Źle, że teraz "lecę" do byle kogo, żeby tylko ktoś był.
OK, nie potrafisz znaleźć odpowiedniej osoby i nie chcesz jakiejkolwiek, więc rezygnujesz ze związków? A co z Twoimi potrzebami? Jak długo wytrzymasz bez ich spełnienia?
Scenariusze są dwa:
- zostaje to co jest, czyli przypadkowe osoby, które akurat Cię potrzebują + samotność z którą walczysz od czasu do czasu,
- odpowiednia osoba, czyli prawdziwy partner, który do Ciebie pasuje i jesteś z nim spełniona ![]()
Moim zdaniem to źle postawiłaś sobie cel. U Ciebie jest tylko jeden temat i powinno być dobrze. Samotność nie jest dla Ciebie ![]()
Witam,
od ponad roku jestem sama, rozstałam się z partnerem po 4 latach. Wiem, że nic już do niego nie czuję, czasem tylko jakiś sentyment. Odkąd nie jesteśmy razem nie umiem żyć w pojedynkę, ciągle pakuje się w bezsensowne relacje z facetami, z którymi wiadomo że nie będę (nie chodzi mi o żonatych czy zajętych), teraz np "zakochałam się" w koledze z pracy, który od początku zaoferował mi przyjaźń, z czasem zaczęliśmy ze sobą sypiać, ale on cały czas mówi, że związku nie chce, bo za bardzo przeżył ostatnie rozstanie. Ja mam wrażenie, że na siłę sama się ranię, po co coś do niego poczułam, jeśli z góry wiadomo, że razem nie będziemy? W dodatku wiem, że nie byłabym z nim szczęśliwa, bo za bardzo się różnimy. Nie umiem być sama, potrzebuję partnera, wiem że bez sensu szukam na siłę, że jeszcze mam czas, chciałabym cieszyć się z bycie singlem, ale nie potrafięnie wiem jak to zrobić. Dodam, że w pracy się spełniam, mam wielu przyjaciół, znajomych, żyję aktywnie, wychodzę do ludzi. Jak mam przestać angażować się w bezsensowne relacje, skupić się na sobie i być szczęśliwa nie będąc z nikim? Proszę o pomoc
Miałam podobny problem....
Po rozstaniu z facetem robiłam wszystko aby zwrócić jego uwagę... Nic to nie dawało więc się wkurzyłam ... Przestałam walczyć i wzięłam się do pracy nad nowymi znajomościami,które okazały się klapą. Teraz po roku bycia singielką jestem z kolegą z pracy i jestem z nim 16 dni , na razie nie ma mowy o wielkiej miłości ale zauroczenie jest. Ja na twoim miejscu nie sypiałam bym z kolegą z pracy . Jak nie chce nic więcej to niech spada.... A twoje pakowanie się w bezsensowne związki nie jest do końca nie potrzebne ... Jeżeli nie będziesz próbowała z nikim budować związku to jak znajdziesz tego jedynego
27 2013-12-16 20:41:03 Ostatnio edytowany przez czasymira (2013-12-16 20:41:34)
Cześć. Może spróbuj zapisać się na jogę albo ćwiczenia w jakimś Activie..i tam poznasz swoje ciało, jego możliwości i będziesz w grupie ludzi, i nie będziesz musiał się do nikogo przytulać..;-)
Rising_Sun napisał/a:Nie dziwi, ale ja teraz nie chce związku tylko chce się nauczyć być szczęśliwa sama. Nie umiem być sama. A co do przeszłości to jestem z nią pogodzona.
Naprawdę? Chcesz zrezygnować z: wsparcie, miłość, przyjaźń, seks, czy zwykłe spędzanie czasu we dwoje. Moim zdaniem Twoje motywacje do szukania partnera są zdrowe i nie warto z nich rezygnować
Nie chcę po raz kolejny się zawieść..
Rising_Sun napisał/a:Jedne osoby bardziej potrzebują związku, inne mniej.
Przed chwilą napisałaś, że potrzebujesz
Tak, ja potrzebuję, ale wolałabym zrobić coś, co sprawiłoby że byłabym szczęśliwa sama a nie tylko będąc z kimś.
"The best way to be happy with someone is to learn to be happy alone . that way the company will be a matter of choice and not necessity".
Scenariusze są dwa:
- zostaje to co jest, czyli przypadkowe osoby, które akurat Cię potrzebują + samotność z którą walczysz od czasu do czasu,
- odpowiednia osoba, czyli prawdziwy partner, który do Ciebie pasuje i jesteś z nim spełnionaMoim zdaniem to źle postawiłaś sobie cel. U Ciebie jest tylko jeden temat i powinno być dobrze. Samotność nie jest dla Ciebie
Wiem, że nie jest dla mnie, ale wolę być sama, szczęśliwa i spełniona niż pakować się w totalnie bezsensowne relacje, z których nic nie wyniknie a będę cierpieć.
Chodzę na fitness, wiem że za mało i jest to jakiś sposób na poprawę nastroju.
marioosh666 napisał/a:Rising_Sun napisał/a:Nie dziwi, ale ja teraz nie chce związku tylko chce się nauczyć być szczęśliwa sama. Nie umiem być sama. A co do przeszłości to jestem z nią pogodzona.
Naprawdę? Chcesz zrezygnować z: wsparcie, miłość, przyjaźń, seks, czy zwykłe spędzanie czasu we dwoje. Moim zdaniem Twoje motywacje do szukania partnera są zdrowe i nie warto z nich rezygnować
Nie chcę po raz kolejny się zawieść..
Wystarczy, że rozwalisz to połączenie, które wspólnie odkryliśmy, a po raz kolejny się nie zawiedziesz... przynajmniej w ten sposób ![]()
marioosh666 napisał/a:Rising_Sun napisał/a:Jedne osoby bardziej potrzebują związku, inne mniej.
Przed chwilą napisałaś, że potrzebujesz
Tak, ja potrzebuję, ale wolałabym zrobić coś, co sprawiłoby że byłabym szczęśliwa sama a nie tylko będąc z kimś.
"The best way to be happy with someone is to learn to be happy alone . that way the company will be a matter of choice and not necessity".
Jeszcze nie spotkałem osoby, która czułaby się niekochana, a jednocześnie szczęśliwa, a trochę lat już na tej planecie spędziłem. Masz jedną i tą samą rzecz, która blokuje Ci zarówno spełnione związki jak i szczęśliwą samotność. Jasne, że możesz próbować czymś to odczucie przykryć, ale to walka ze swoją naturą, która jest z góry skazana na porażkę.
marioosh666 napisał/a:Scenariusze są dwa:
- zostaje to co jest, czyli przypadkowe osoby, które akurat Cię potrzebują + samotność z którą walczysz od czasu do czasu,
- odpowiednia osoba, czyli prawdziwy partner, który do Ciebie pasuje i jesteś z nim spełnionaMoim zdaniem to źle postawiłaś sobie cel. U Ciebie jest tylko jeden temat i powinno być dobrze. Samotność nie jest dla Ciebie
Wiem, że nie jest dla mnie, ale wolę być sama, szczęśliwa i spełniona niż pakować się w totalnie bezsensowne relacje, z których nic nie wyniknie a będę cierpieć.
Niestety, nie masz takiego wyboru
Będzie jedno albo drugie. Jeżeli zdecydujesz się na wymuszoną samotność to od czasu do czasu i tak wpakujesz się w totalnie bezsensowną relację z której nic nie wyniknie, a będziesz cierpieć.
Chodzę na fitness, wiem że za mało i jest to jakiś sposób na poprawę nastroju.
Oczywiście, że mało. Możesz spróbować jeszcze słodyczy, zakupów, alkoholu, przelotnych znajomości czy mocniejszych substancji, żeby poprawić sobie nastrój na chwilę. Sposobów na ucieczkę od bólu i cierpienia jest dużo...
marioosh666, ale jakie z tego są wnioski? Uważasz, że nie jestem w stanie być sama i szczęśliwa? Jedynym "ratunkiem" dla mnie jest znalezienie odpowiedniego partnera, gdy już uporam się z przeszłością?
Cały czas nie wiem jak to mam zrobić, co z sobą zrobić. No i nie wiem, czy tą obecną "bezsensową" relację skończyć czy trymać po to, żeby mieć się do kogo przytulić czy mieć seks.
marioosh666, ale jakie z tego są wnioski?
Wniosek jest taki, że tego do czego dążysz nie da się zrobić. Mówię to z pełną odpowiedzialnością i świadomością. Cały czas będziesz poruszała się między dwoma biegunami - nieszczęśliwą samotnością chwilowo przykrywaną różnymi zapychaczami czasu i energii, a bezsensownymi relacjami, które początkowo dawały nadzieję na coś więcej.
Uważasz, że nie jestem w stanie być sama i szczęśliwa?
Prawdziwie szczęśliwa na pewno nie - możesz być co najwyżej zadowolona. Zresztą tak postawione pytanie jest bez sensu. Jeżeli nauczysz się czuć kochaną bez konieczności bycia potrzebną to szybko pojawi się ktoś ciekawy w Twoim otoczeniu, więc długo sama nie będziesz ![]()
Jedynym "ratunkiem" dla mnie jest znalezienie odpowiedniego partnera, gdy już uporam się z przeszłością?
Nie, samo uporanie się z przeszłością. Odpowiedniego partnera na razie zostaw w spokoju. Po uporaniu z przeszłością sprawa sama się rozwiąże, a że masz swoje potrzeby to pojawi się ktoś kto je spełni. Będzie partnerem, który nie tylko bierze, ale też daje tak, żeby panowała równowaga. Na tym polega partnerski związek.
Cały czas nie wiem jak to mam zrobić, co z sobą zrobić.
Zrobisz jak zechcesz, ale w moim przekonaniu warto zatrzymać się na chwilę i rozprawić ostatecznie ze swoją przeszłością. Na razie uciekasz i tak można przez resztę życia, ale jeżeli uda Ci się dotknąć tam gdzie boli i puścić to poczujesz, że dostałaś od losu drugie życie
Sam przez to przechodziłem, więc teraz chodzę i zarażam ludzi nowym podejściem ![]()
No i nie wiem, czy tą obecną "bezsensową" relację skończyć czy trymać po to, żeby mieć się do kogo przytulić czy mieć seks.
Hmhm... Wyobraź sobie, że masz popsuty telefon. Dzwonić można, SMSy wysyłać też, ale reszta funkcjonalności nie działa. Chcesz go trzymać dopóki będzie się włączał, do czasu zakupu nowego (bliżej nieokreślona przyszłość) czy wywalić od razu tak, żeby trzeba było kupić nowy natychmiast?
Przed takim wyborem stoisz dzisiaj ![]()
marioosh666, Mieszasz mi w głowie:P
Uważasz, że nie jestem w stanie być sama i szczęśliwa?
Prawdziwie szczęśliwa na pewno nie - możesz być co najwyżej zadowolona. Zresztą tak postawione pytanie jest bez sensu. Jeżeli nauczysz się czuć kochaną bez konieczności bycia potrzebną to szybko pojawi się ktoś ciekawy w Twoim otoczeniu, więc długo sama nie będziesz
Jak teraz o tym myślę, to mimo wszystko na 1 szym miejscu zawsze była potrzeba bycia kochana, a nie potrzebną. Chciałabym się trochę pozbyć tej potrzeby, albo ją złagodzić.
Jedynym "ratunkiem" dla mnie jest znalezienie odpowiedniego partnera, gdy już uporam się z przeszłością?
Nie, samo uporanie się z przeszłością. Odpowiedniego partnera na razie zostaw w spokoju. Po uporaniu z przeszłością sprawa sama się rozwiąże, a że masz swoje potrzeby to pojawi się ktoś kto je spełni. Będzie partnerem, który nie tylko bierze, ale też daje tak, żeby panowała równowaga. Na tym polega partnerski związek.
Poprzedni partner dużo mi dawał, ale głownie w kwestii emocjonalnej, uczuciowej, powtarzał że mnie kocha codziennie, to mi dawało szczęście. Niestety przy okazji okłamywał mnie w innych kwestiach.
Cały czas nie wiem jak to mam zrobić, co z sobą zrobić.
Zrobisz jak zechcesz, ale w moim przekonaniu warto zatrzymać się na chwilę i rozprawić ostatecznie ze swoją przeszłością. Na razie uciekasz i tak można przez resztę życia, ale jeżeli uda Ci się dotknąć tam gdzie boli i puścić to poczujesz, że dostałaś od losu drugie życie
Sam przez to przechodziłem, więc teraz chodzę i zarażam ludzi nowym podejściem
Nie wiem do końca jak się z tym uporać. I, jak pisałam wcześniej, nie jest to kwestia jakiegoś jednego wydarzenia w życiu, a raczej całokształtu, może też to, że uważam że nie powinnam się urodzić.
Rising_Sun napisał/a:No i nie wiem, czy tą obecną "bezsensową" relację skończyć czy trymać po to, żeby mieć się do kogo przytulić czy mieć seks.
Hmhm... Wyobraź sobie, że masz popsuty telefon. Dzwonić można, SMSy wysyłać też, ale reszta funkcjonalności nie działa. Chcesz go trzymać dopóki będzie się włączał, do czasu zakupu nowego (bliżej nieokreślona przyszłość) czy wywalić od razu tak, żeby trzeba było kupić nowy natychmiast?
Telefon służy przede wszystkim do dzwonienia i smsów, czyli spełniałby swoją podstawową rolę; a ten facet nie spełnia "swojej podstawowej roli" bo mnie nie kocha. Ale daje mi dużo wsparcia.
Mimo wszystko, kupiłabym nowy ![]()
33 2013-12-16 23:47:59 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-16 23:51:20)
marioosh666, Mieszasz mi w głowie:P
Czyli wcześniej było tam ułożone? ![]()
Jak teraz o tym myślę, to mimo wszystko na 1 szym miejscu zawsze była potrzeba bycia kochana, a nie potrzebną. Chciałabym się trochę pozbyć tej potrzeby, albo ją złagodzić.
Każdy z nas jest obdarzony miłością bezwarunkową niezależnie od tego czy wierzy w Boga albo inną wyższą siłę rządzącą tym światem. Problem nie polega na tym, że chcesz być kochana, bo już jesteś. Wystarczy, że sobie to uświadomisz. Nie musisz nic robić, żeby być kochana, a Ty postawiłaś warunek odrzucając tym samym bezwarunkową miłość. Cała zabawa polega na odnalezieniu momentu podjęcia tej decyzji i jej odwołaniu, bo inaczej nadal będziesz musiała być potrzebna po to, żeby się poświęcać dla kogoś innego po to, żeby być w związku podczas gdy można mieć związek bez poświęcania się i jednocześnie miłość ![]()
Poprzedni partner dużo mi dawał, ale głownie w kwestii emocjonalnej, uczuciowej, powtarzał że mnie kocha codziennie, to mi dawało szczęście. Niestety przy okazji okłamywał mnie w innych kwestiach.
Miłość się czuje sercem. Fajnie, że mówił tylko czy w to wierzył? Jak ktoś powie szczerze to poczujesz różnicę.
Nie wiem do końca jak się z tym uporać. I, jak pisałam wcześniej, nie jest to kwestia jakiegoś jednego wydarzenia w życiu, a raczej całokształtu,
To o czym pisaliśmy to decyzja, a jej nie da się podejmować przez całe życie. Musiałaś ją podjąć w jednym konkretnym momencie, a później tylko powielać. Możliwe, że masz jakiś powód, żeby tkwić w takim zawieszeniu i dlatego podświadomość nie pokazuje Ci konkretnego wydarzenia, ale odtwarza emocje co powoduje, że tak to odbierasz.
Każdy z nas miał w życiu wiele różnych doświadczeń. Zazwyczaj wyciągamy z nich wnioski i idziemy do przodu wzmocnieni. Raz na jakiś czas ten proces zostaje zaburzony i wtedy potrzebna jest terapia lub autoterapia, bo inaczej ciągnie się za sobą balast.
Jak się z tym uporać? Po pierwsze spojrzeć z góry na pierwsze wydarzenie i wyciągnąć wnioski, a po drugie poczuć i przyzwyczaić się do emocji od których uciekasz. Technicznie napiszę Ci więcej jak będziesz chciała, ale metoda, którą ja stosuje to medytacja aktywna.
może też to, że uważam że nie powinnam się urodzić.
Dlaczego tak uważasz? Czy przypomina Ci się coś konkretnego? Urodziłaś się w nieodpowiednim, dla rodziców, momencie? - tu mogą być ważne rzeczy, jak chcesz drążyć temat to opisz dokładnie, być może mój początkowy trop nie był całkowicie prawidłowy.
Telefon służy przede wszystkim do dzwonienia i smsów, czyli spełniałby swoją podstawową rolę; a ten facet nie spełnia "swojej podstawowej roli" bo mnie nie kocha. Ale daje mi dużo wsparcia.
Mimo wszystko, kupiłabym nowy
W takim razie metafora była nietrafiona, ale i tak zrozumiałaś co miałem na myśli ![]()
34 2013-12-17 09:35:11 Ostatnio edytowany przez Rising_Sun (2013-12-17 09:35:53)
Każdy z nas jest obdarzony miłością bezwarunkową niezależnie od tego czy wierzy w Boga albo inną wyższą siłę rządzącą tym światem. Problem nie polega na tym, że chcesz być kochana, bo już jesteś. Wystarczy, że sobie to uświadomisz. Nie musisz nic robić, żeby być kochana, a Ty postawiłaś warunek odrzucając tym samym bezwarunkową miłość. Cała zabawa polega na odnalezieniu momentu podjęcia tej decyzji i jej odwołaniu, bo inaczej nadal będziesz musiała być potrzebna po to, żeby się poświęcać dla kogoś innego po to, żeby być w związku podczas gdy można mieć związek bez poświęcania się i jednocześnie miłość
No tak, ale ja chyba też bezwarunkowo nie umiem kochać. Raczej kocham mimo wad np. W dzieciństwie byłam kochana, bezwarunkowo. Ale musiałam się dobrze uczyć, bałam się matki, gdy dostałam złą ocenę, może wtedy jakoś podświadomie stało się tak, że myślałam, że kocha mnie "za coś" tzn za dobre oceny??
Miłość się czuje sercem. Fajnie, że mówił tylko czy w to wierzył? Jak ktoś powie szczerze to poczujesz różnicę.
Mam nadzieję, że tego doświadczę ![]()
Na początku w to wierzył. Potem tylko mówił.
Rising_Sun napisał/a:może też to, że uważam że nie powinnam się urodzić.
Dlaczego tak uważasz? Czy przypomina Ci się coś konkretnego? Urodziłaś się w nieodpowiednim, dla rodziców, momencie? - tu mogą być ważne rzeczy, jak chcesz drążyć temat to opisz dokładnie, być może mój początkowy trop nie był całkowicie prawidłowy.
Tak, w złym momencie, przypuszczam że gdybym się nie urodziła to ich małżeństwo by przetrwało.
Wiem, że to nie ja zdecydowałam o swoich narodzinach i że to nie moja wina (tak mówi mój rozum). Serce, emocje czy jak tam chcesz to nazwać, sprawiają że czuję się winna.
W takim razie metafora była nietrafiona, ale i tak zrozumiałaś co miałem na myśli
Tylko tu zakładamy, że nowy mogę mieć od razu, a faceta nowego od razu nie znajdę
Zatem nadal nie wiem, co lepsze.
Zająć się sobą!! Stać się takim egoistą!! I wiesz mi to jest dobre rozwiązanie ja w sumie jestem po rozstaniu od września, niby miesięczne ledwie chodzenie ale przeżyłem to że se do innego poleciała do Norwegii... Ale cóż życie to suka!!
I o to co robię:
-Ćwiczenia!! czas o siebie zadbać moi drodzy!!(ZRZUCIŁEM JUŻ 12 KG I DALEJ MALEJE)
-Dieta!!
-zacznij oddawać krew!!
-Biegam z rana
-czytam książki
-spotykam się z kumplami!!
-ogólnie stronię troszkę od płci przeciwnej choć na dłuższą metę się nie da ;/
-jakieś hobby!! ja mam modelarstwo i ma ukochaną historię:D
-praca!!
-znaleźć sobie jakieś specyficzne zainteresowanie!! ja mam Ufologię:D wcześniej byli seryjni mordercy, loty kosmiczne, okultyzm, seriale post-apo, oraz gry komputerowe
otóż to
nowe hobby, zająć się sobą a nóż znajdzie się ten jedyny/ta jedyna
miałam to samo ![]()
Zajmuje się sobą, praktycznie w tygodniu każdy dzień mam wypełniony do wieczora.
Problem w tym, że gdy jestem sama to mi źle i od razu kombinuję jak tu kogoś poznać, idę na imprezę, flirtuję czy nawet zapisuje się na portale randkowe, żeby kogoś znaleźć "na siłę", a nie wiem jak tego nie robić.
No tak, ale ja chyba też bezwarunkowo nie umiem kochać.
Pisać po polsku też kiedyś nie umiałaś, a dzisiaj radzisz sobie całkiem dobrze ![]()
Raczej kocham mimo wad np. W dzieciństwie byłam kochana, bezwarunkowo. Ale musiałam się dobrze uczyć, bałam się matki, gdy dostałam złą ocenę, może wtedy jakoś podświadomie stało się tak, że myślałam, że kocha mnie "za coś" tzn za dobre oceny??
Mogło tak być. Miłość bezwarunkowa, a akceptacja wad to coś zupełnie innego. Jeżeli masz jakieś warunki to trzeba je anulować, a wtedy nie będziesz musiała szukać miłości na zewnątrz.
Tak, w złym momencie, przypuszczam że gdybym się nie urodziła to ich małżeństwo by przetrwało.
Wiem, że to nie ja zdecydowałam o swoich narodzinach i że to nie moja wina (tak mówi mój rozum). Serce, emocje czy jak tam chcesz to nazwać, sprawiają że czuję się winna.
Dziwna sprawa... Czy znasz wszystkie okoliczności tej sprawy? A może byłaś potrzebna Twojej mamie, żeby mogła czuć się kochana będąc z Twoim tatą? Strzeliłem, ale jeżeli tak było to masz pierwotne wydarzenie. Zresztą nawet jak nie masz możliwości zweryfikować tego co napisałem to możesz zrobić medytację aktywną i uświadomić sobie prawdziwe odczucia.
P. S. Jeżeli to co napisałem jest prawdą to zaczynamy historie rodzinne - fascynujące! ![]()
Tylko tu zakładamy, że nowy mogę mieć od razu, a faceta nowego od razu nie znajdę
![]()
Zatem nadal nie wiem, co lepsze.
Znajdziesz, kiedy przestaniesz szukać ![]()
Problem w tym, że gdy jestem sama to mi źle i od razu kombinuję jak tu kogoś poznać, idę na imprezę, flirtuję czy nawet zapisuje się na portale randkowe, żeby kogoś znaleźć "na siłę", a nie wiem jak tego nie robić.
Będziesz to robić, żeby czuć się potrzebna, a w efekcie kochana
Dokładnie to opisałem we wcześniejszych postach. Napisałem, że możesz poruszać się tylko między tymi dwoma biegunami, a szczęście w samotności aktualnie nie jest dla Ciebie dostępne.
Ja się do swojego singlostwa już tak przyzwyczalam, ze obawiam się, ze zycie w parze mogloby okazac się trudniejsze do zniesienia niż samotnosc.
![]()
Ja się do swojego singlostwa już tak przyzwyczalam, ze obawiam się, ze zycie w parze mogloby okazac się trudniejsze do zniesienia niż samotnosc.
Pewnie tak, ale @Rising_Sun jest jeszcze do uratowania ![]()
Dziwna sprawa... Czy znasz wszystkie okoliczności tej sprawy? A może byłaś potrzebna Twojej mamie, żeby mogła czuć się kochana będąc z Twoim tatą? Strzeliłem, ale jeżeli tak było to masz pierwotne wydarzenie. Zresztą nawet jak nie masz możliwości zweryfikować tego co napisałem to możesz zrobić medytację aktywną i uświadomić sobie prawdziwe odczucia.
Daj linka do tej medytacji aktywnej
Albo wyjaśnij co zrobić.
Co do rodziców to nie chcę się na forum aż tak bardzo uzewnętrzniać, jeśli będziesz chciał poczytać/doradzić to wyślę Ci PW.
Znajdziesz, kiedy przestaniesz szukać
Nie każdemu tak się dzieje.
Rising_Sun napisał/a:Problem w tym, że gdy jestem sama to mi źle i od razu kombinuję jak tu kogoś poznać, idę na imprezę, flirtuję czy nawet zapisuje się na portale randkowe, żeby kogoś znaleźć "na siłę", a nie wiem jak tego nie robić.
Będziesz to robić, żeby czuć się potrzebna, a w efekcie kochana
Dokładnie to opisałem we wcześniejszych postach. Napisałem, że możesz poruszać się tylko między tymi dwoma biegunami, a szczęście w samotności aktualnie nie jest dla Ciebie dostępne.
![]()
Daj linka do tej medytacji aktywnej
Nie mogę
Tylko jeden link dzieli mnie od bana. Za dużo ich wstawiałem i dostałem ostateczne ostrzeżenie.
Albo wyjaśnij co zrobić.
Metod i technik jest dużo, ale generalnie wszystkie bazują na dwóch procesach:
- wyciągnięciu pozytywnych wniosków dla siebie na przyszłość:
Napisałaś, że nie powinnaś się urodzić, więc poproś swoją podświadomość o pokazanie momentu podjęcia tej decyzji. Możesz zobaczyć coś dziwnego, więc potraktuj to tylko jako symbol. Wyobraź sobie, że patrzysz z góry na całe wydarzenie, czyli widzisz siebie np.: w brzuchu swojej mamy odczuwającą jej emocje. Otwórz się na to co będzie płynęło z wnętrza. Możesz zapisywać na kartce. Chodzi o to, żeby wyłączyć rozum, a włączyć serce. Ja poczujesz, że wyszło wszystko to przejdź do następnego punktu.
- uwolnieniu emocji: Jak masz już wystarczający luz to wlatujesz do środka, czyli widzisz wszystko swoimi oczami jakbyś tam była tak, żeby poczuć na sobie emocje. Nie uciekaj, nie broń się, ale staraj przyzwyczaić. Po tym powinien być całkowity luz.
Gdyby mimo wszystko nie puszczało to znaczy, że masz jakąś korzyść z utrzymywania obecnego statusu i zanim wyciągniesz wnioski i uwolnisz emocje to musisz się z tym uporać.
Co do rodziców to nie chcę się na forum aż tak bardzo uzewnętrzniać, jeśli będziesz chciał poczytać/doradzić to wyślę Ci PW.
A może powinnaś się uzewnętrznić anonimowo? Taki proces ułatwia oczyszczanie. Jeżeli pomimo tego wolisz PW to ślij śmiało ![]()
Nie każdemu tak się dzieje.
Nie przekonasz się dopóki nie spróbujesz. Z mojego doświadczenia wynika, że każdemu tak się dzieje. Po prostu nie każdy ma odwagę uporać się z przeszłością - niektórzy wolą odtwarzać ją ciągle na nowo i za każdym razem oczekiwać innych wyników.
Trudno - tutaj chcę być szczery - miły będę gdzie indziej ![]()
Metod i technik jest dużo, ale generalnie wszystkie bazują na dwóch procesach:
- wyciągnięciu pozytywnych wniosków dla siebie na przyszłość:
Napisałaś, że nie powinnaś się urodzić, więc poproś swoją podświadomość o pokazanie momentu podjęcia tej decyzji. Możesz zobaczyć coś dziwnego, więc potraktuj to tylko jako symbol. Wyobraź sobie, że patrzysz z góry na całe wydarzenie, czyli widzisz siebie np.: w brzuchu swojej mamy odczuwającą jej emocje. Otwórz się na to co będzie płynęło z wnętrza. Możesz zapisywać na kartce. Chodzi o to, żeby wyłączyć rozum, a włączyć serce. Ja poczujesz, że wyszło wszystko to przejdź do następnego punktu.
- uwolnieniu emocji: Jak masz już wystarczający luz to wlatujesz do środka, czyli widzisz wszystko swoimi oczami jakbyś tam była tak, żeby poczuć na sobie emocje. Nie uciekaj, nie broń się, ale staraj przyzwyczaić. Po tym powinien być całkowity luz.
Tylko, że Ty w tym wszystkim zakładasz, że pozbędę się negatywnych emocji z przeszłości i dzięki temu znajdę odpowiedniego partnera.Wiem, że bardzo potrzebuję i chcę mieć partnera, ale wg mnie najlepiej, jakbym pobyła jakiś czas sama - i chciałabym w tym czasie czuć się dobrze ze sobą, a nie tak jak czuję się teraz.
Napiszę Ci niedługo PW ![]()
Tylko, że Ty w tym wszystkim zakładasz, że pozbędę się negatywnych emocji z przeszłości i dzięki temu znajdę odpowiedniego partnera.Wiem, że bardzo potrzebuję i chcę mieć partnera, ale wg mnie najlepiej, jakbym pobyła jakiś czas sama - i chciałabym w tym czasie czuć się dobrze ze sobą, a nie tak jak czuję się teraz.
Znajdziesz partnera dzięki swoim oczekiwaniom, a pozbycie się negatywnych emocji ułatwi ten proces. Na razie są przeszkody (emocje), które powodują, że przyciągasz tylko takich, którym jesteś do czegoś potrzebna i dla których możesz się poświęcać. Jeżeli będziesz chciała być sama i czuć się dobrze ze sobą to po uwolnieniu emocji teoretycznie będzie to możliwe, bo nikt na siłę Cię nie uwiąże, ale nie wierzę, żebyś chciała zbyt długo ten status utrzymywać. ![]()
Rising_Sun napisał/a:Tylko, że Ty w tym wszystkim zakładasz, że pozbędę się negatywnych emocji z przeszłości i dzięki temu znajdę odpowiedniego partnera.Wiem, że bardzo potrzebuję i chcę mieć partnera, ale wg mnie najlepiej, jakbym pobyła jakiś czas sama - i chciałabym w tym czasie czuć się dobrze ze sobą, a nie tak jak czuję się teraz.
Znajdziesz partnera dzięki swoim oczekiwaniom, a pozbycie się negatywnych emocji ułatwi ten proces. Na razie są przeszkody (emocje), które powodują, że przyciągasz tylko takich, którym jesteś do czegoś potrzebna i dla których możesz się poświęcać. Jeżeli będziesz chciała być sama i czuć się dobrze ze sobą to po uwolnieniu emocji teoretycznie będzie to możliwe, bo nikt na siłę Cię nie uwiąże, ale nie wierzę, żebyś chciała zbyt długo ten status utrzymywać.
Napisałam Ci wiadomość.
No tak, ale znalezienie kogoś nie jest takie proste ![]()
Napisałam Ci wiadomość.
Widziałem i odpiszę wkrótce ![]()
No tak, ale znalezienie kogoś nie jest takie proste
Skąd wiesz? Zobacz ile szczęśliwych par dookoła. Oni dali radę, a Ty nie???
46 2013-12-18 22:52:21 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-12-18 22:53:13)
Rising_Sun napisał/a:No tak, ale znalezienie kogoś nie jest takie proste
Skąd wiesz? Zobacz ile szczęśliwych par dookoła. Oni dali radę, a Ty nie???
Jak się przegapi swój czas to później jest ciężko albo wręcz niemożliwe. Był czas że dziewczyny same zaczepiały, pech że wtedy z różnych powodów nie mogłem nawet myśleć o związkach. Teraz jak mogę to posucha, a jak juz trafiłem to po czasie wyszło że lepiej mogłem tego wcale nie zaczynać.
Najlepszy wiek na dobór to 20 do 30 lat później jest już inne myślenie, ludzie zaczynają mieć swoje przyzwyczajenia i sama liczba wolnych osób jest dużo mniejsza.
Jak się przegapi swój czas to później jest ciężko albo wręcz niemożliwe.
Ciężko to ma górnik w kopalni, a niemożliwe to jest odbycie stosunku podczas marszu ![]()
Teraz jak mogę to posucha, a jak juz trafiłem to po czasie wyszło że lepiej mogłem tego wcale nie zaczynać.
Czasem trzeba pocałować wiele żab, żeby spotkać księżniczkę...
Najlepszy wiek na dobór to 20 do 30 lat później jest już inne myślenie, ludzie zaczynają mieć swoje przyzwyczajenia i sama liczba wolnych osób jest dużo mniejsza.
Co Ci szkodzi mieć młodą żonę? ![]()
Tak tylko mało która chce starego męża. To co napisałem to nie sa jakieś wymyślone sprawy tylko przykłady z własnego życia. Kiedy miałem między 25 a 30 (około) nie było problemu żeby dziewczynę znaleźć, teraz to zapomnij bo większość już zamężna jest.
Tak tylko mało która chce starego męża.
Zdziwiłbyś się, ale to też zależy od tego co sobą reprezentujesz. Sam wiek nie jest żadną przeszkodą, ale afrodyzjakiem
Za kolejne 10 lat z pewnością nie będzie Ci łatwiej...
To co napisałem to nie sa jakieś wymyślone sprawy tylko przykłady z własnego życia.
Znam kilku chłopaków w Twoim wieku, którzy postanowili się ustatkować, żeby zostawić po sobie ślad na Ziemi i problemów ze znalezieniem odpowiedniej kandydatki na żonę nie mieli.
Kiedy miałem między 25 a 30 (około) nie było problemu żeby dziewczynę znaleźć, teraz to zapomnij bo większość już zamężna jest.
Większość to nie wszystkie. Dużo takich, którym się związek po kilku latach rozwalił. Niektóre będą sobie bardzo ceniły Twoją dojrzałość.
flogger napisał/a:Kiedy miałem między 25 a 30 (około) nie było problemu żeby dziewczynę znaleźć, teraz to zapomnij bo większość już zamężna jest.
Większość to nie wszystkie. Dużo takich, którym się związek po kilku latach rozwalił. Niektóre będą sobie bardzo ceniły Twoją dojrzałość.
MOWA ![]()
Nawet na tym oto forum
Ty się flogger przyjrzyj DOKŁADNIEJ tutaj zebranym paniom, które aż piszczą do "sparowania"
Śmiem twierdzić, że duży wybór...
Wiadomo, że czym jest się starszym tym spotyka się mniej wolnych osób. Jak studiowałam dziennie, to ciągle kogoś poznawałam, wiadomo, studia, imprezy, teraz już człowiek nie ma tyle czasu, a i grono wolnych osób się zawęża.
Ja z kolei wolałabym mieć starszego partnera, bo teoretycznie mógłby myśleć bardziej konkretnie o życiu, pracy itp.
52 2013-12-19 14:56:37 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-12-19 15:02:14)
Marioosh i Anhedonia macie sporo racji. Ja na szczęście nie wyglądam jeszcze jak stary łysy dziad z dużym brzuchem i nie jestem jakiś tam ostatni więc wiem że szanse mam. Tylko pech jakiś że nie udaje się poznać, znaleźć nikogo. Kwestia stylu życia, przebywania w stale tych samych miejscach gdzie szanse poznania dziewczyny są prawie żadne. Powiecie rusz się do ludzi, no fajnie tylko jak się mieszka w niedużej miejscowości to nie bardzo jest gdzie się ruszyć.
Fakt że tu na forum jest pewnie więcej wartościowych kobiet niż na wszystkich portalach randkowych razem wziętych
pozostaje sprawa odległości ale to jest do przeskoczenia.
Pocieszające jest to że gorzej w tej materii już nie będę miał i teraz to może być tylko lepiej ![]()
No właśnie, a np dla mnie kwestia odległości ma znaczenie, tzn ja wiem, że się nigdy z mojego miasta nie przeprowadzę
więc część kandydatów odpada
chyba, że znajdę takiego, który zgodzi się mieszkać w moim mieście.
Ja na szczęście nie wyglądam jeszcze jak stary łysy dziad z dużym brzuchem i nie jestem jakiś tam ostatni więc wiem że szanse mam.
Jak będziesz miał młodą żonę to i motywacja do dbania o dobrą formę będzie większa ![]()
Powiecie rusz się do ludzi, no fajnie tylko jak się mieszka w niedużej miejscowości to nie bardzo jest gdzie się ruszyć.
W małych miejscowościach ludzie są bardziej konserwatywni i się szybciej parują - to fakt, ale czy musisz ograniczać się tylko do swojej miejscowości?
Fakt że tu na forum jest pewnie więcej wartościowych kobiet niż na wszystkich portalach randkowych razem wziętych
Poziom na tym forum jest grubo ponad normę
Na portalach randkowych jest dużo ludzi, którzy nie wiedzą czego chcą. Chociaż ludzie też się tam poznają.
pozostaje sprawa odległości ale to jest do przeskoczenia.
Może one do Ciebie będą przyjeżdżać ![]()
55 2013-12-19 16:36:49 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-19 16:37:24)
flogger napisał/a:Powiecie rusz się do ludzi, no fajnie tylko jak się mieszka w niedużej miejscowości to nie bardzo jest gdzie się ruszyć.
W małych miejscowościach ludzie są bardziej konserwatywni i się szybciej parują - to fakt, ale czy musisz ograniczać się tylko do swojej miejscowości?
flogger napisał/a:pozostaje sprawa odległości ale to jest do przeskoczenia.
Może one do Ciebie będą przyjeżdżać
To może NA POCZĄTEK - określ w przybliżeniu strony w których rezydujesz? Nie wykluczone, że i TAM netkobiety wolne egzystują ![]()
Do odważnych świat należy!
Marioosh dla mnie nie problem mogę dojechać byle tylko później zechciała u mnie zamieszkać
przeprowadzka gratis w pakiecie ![]()
Moje strony to pomorskie, zachodnia część tego województwa.
Marioosh dla mnie nie problem mogę dojechać byle tylko później zechciała u mnie zamieszkać
O zamieszkanie będziesz się martwił później... Jak zaiskrzy to będzie inna rozmowa
Na razie poznawaj ![]()
P. S. A może import ze Wschodu?
Dziewczyny stamtąd są bardzo chętne do przeprowadzki. Mi w Twoim wieku nie chciałoby się być samemu.
P. S. A może import ze Wschodu?
Dziewczyny stamtąd są bardzo chętne do przeprowadzki. Mi w Twoim wieku nie chciałoby się być samemu.
Kurcze a jak myślisz czemu o tym tu piszę. Już mi wyłazi bokami że z powrotem sam zostałem, jak poznałem ex to się cieszyłem jak dzwonek. Import mówisz
wszystko fajnie tylko jednak wypadałoby się poznać wcześniej zanim się zamieszka razem.
Import mówisz
wszystko fajnie tylko jednak wypadałoby się poznać wcześniej zanim się zamieszka razem.
Oczywiście słowa import nie należy rozumieć dosłownie. Mam na myśli nie-Polkę
Tam jest dużo kobiet gotowych do przeprowadzki. Kilka poznałem z tym, że już sparowanych z Polakami. Wyglądali na szczęśliwych z tym, że musisz się liczyć z większym pakietem, czyli dziewczyna będzie miała dziecko.
60 2013-12-19 22:53:27 Ostatnio edytowany przez flogger (2013-12-19 22:56:44)
Mój kolega miał wcześniej dziewczynę byli parę lat ze sobą i jak ją zostawił parę miesięcy temu opowiedział mi trochę o niej i o zgrozo jakbym słyszaj o swojej księżniczce z którą jeszcze wtedy byłem - wymagania, krytyka, facet na każde zawołanie, a jak nie jest potrzebny to najlepiej żeby zniknął. Niedługo po rozstaniu poznał dziewczynę i był wniebowzięty bo taka super, dzisiaj rozmawiałem z nim przez telefon i słyszę że podłamany jest bo zaczyna się robić tak samo jak z poprzednią było. Czy dziewczyny poza czubkiem własnego nosa i robieniem kariery na własny rachunek już nic innego nie widzą w swoim życiu ? Maż, własna rodzina już zdaje się nic nie znaczy.
Marioosh nie wykluczam motywu żeby związać się z dziewczyną która ma już dziecko, może nie myślałem o imporcie bo wolałbym jednak wcześniej lepiej poznać i samemu dać się poznać zanim podejmie się decyzję o wspólnym zamieszkaniu.
Wracając do kolegi o którym wyżej pisałem, to jest jakaś plaga i nie mówimy tutaj o małolatach które same jeszcze nie wiedzą co chcą ale kobietach w wieku około 30 lat.
flogger i marioosh666: w sąsiednim wątku kobiety obwiniają mężczyzn, tutaj na odwrót. Wychodzi na to, że jedni i drudzy są siebie warci? ![]()
@flogger, a nie pomyślałeś, że to w koledze tkwi problem, że takie kobiety przyciąga?
Dziewczyny ze Wschodu są bardziej rodzinne, tradycyjne z wartościami. Tam jeszcze feminizm nie dotarł
Jak taką poznasz to pewnie nie odejdzie.
Co do Polek to faktycznie przebrane, ale nie jest tak, że w ogóle nie można. Czasem jakaś fajna się zwolni
Myślę, że powinieneś się trochę otworzyć zamiast z góry coś zakładać.
flogger i marioosh666: w sąsiednim wątku kobiety obwiniają mężczyzn, tutaj na odwrót. Wychodzi na to, że jedni i drudzy są siebie warci?
Tak tylko weź pod uwagę że tu na forum trafiło sporo kobiet skrzywdzonych więc i większość piszących będzie tak twierdzić o facetach.
W ciągu ostatnich kilku dni miałem okazję sam usłyszeć zdanie kobiet w większosci mężatek w różnym wieku że trudno dzisiaj znaleźć normalną dziewczynę.
Marioosh otwieram się, dostałem solidny zimny prysznic od ex ale nie zniechęcam się żeby wogóle nie próbować tylko sam widzę niewielkie szanse że coś z tego wyjdzie.
Co do dziewczyn ze wschodu masz rację, spotkałem się już z taką opinią. W moich stronach niestety nie mam szans takiej znaleźć, zostaje ewentualnie internet ale to raczej nie jest dobry pomysł.
Kolega należy do tych porządnych facetów, możliwe że ma jakiegoś pecha. Tą ostatnią dziewczynę poznał całkiem przypadkowo, zagadał z nią i tak się poznali.
Czytam swoje wypociny i sam pesymizm widzę ![]()
64 2013-12-20 07:22:05 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-20 07:22:55)
...Kolega należy do tych porządnych facetów, możliwe że ma jakiegoś pecha. Tą ostatnią dziewczynę poznał całkiem przypadkowo, zagadał z nią i tak się poznali.
Czytam swoje wypociny i sam pesymizm widzę
Więc weź przykład z kolegi i zagaduj, zagaduj... ![]()
I rzuć ten pesymizm w diabły - On kwitnie obficie i bez twojego udziału ![]()
Z pomorskiego mówisz...? była tu taka jedna duszyczka spragniona towarzystwa z nad morza. Poszukaj bacznie... Kto szuka nie błądzi?
flogger i marioosh666: w sąsiednim wątku kobiety obwiniają mężczyzn, tutaj na odwrót. Wychodzi na to, że jedni i drudzy są siebie warci?
Widzę, że na tym forum znalazł się mały męski kącik :] Tylko Panowie rozmawiajmy cicho, bo to jeszcze ktoś nas usłyszy ![]()