netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

28 odpowiedzi6 490 wyświetleńzałożony przez laco81, 16.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Witam!
Jestem tu nowa,ale nie mam do kogo się zwrócić o wsparcie,poradę,dodanie mi otuchy,bądź też postawienia mnie na nogi bo jak wiadomo,człowiek w sytuacjach trudnych często myśli nieracjonalnie,obiektywnie natomiast widzą to ludzie z boku,postronni,a co najcenniejsze doświadczeni podobnymi problemami.
Jak w temacie wspomniałam wyprowadziłam się od męża pół roku temu,pozew w sądzie złożyłam dopiero w tym miesiącu.Ale zacznę w skrócie opisywać moją sytuację i moje dylematy.
Jesteśmy małżeństwem juz prawie 9 lat,razem 14 w związku.Mamy 4 letnią córkę.Mój mąż jest bardzo trudnym typem człowieka ponieważ całe życie był skrajny emocjonalnie co doprowadzalo mnie do granic wytrzymałości.Nigdy nie mogłam z nim dojść do ładu zawsze miał z czymś problem,wakacje,wybór TV,czy wyjścia do znajomych.Zawsze był egoistą,któremu zawsze wszystko sie należało.Jego zawód skłaniał do róznych pokus na które on był bardzo otwarty...kilka razy w ciągu tych lat mnie zdradził.Wybaczałam bo kochałam na zabój.Mąż zaczął przesadnie dbac o siebie nie widział mnie już w ogole w domu od kolo 2 lat,pote, facebook,stare znajomości ja z pracy on do pracy,mijaliśmy się i przywyklismy do takiego stanu rzeczy,kiedy mąż oznajmił mi,że jest ze mną nieszczesliwy i życie go przerosło...Nadmienie od razu,że jestem bardzo zaradną kobietą ( do dzisiaj mi to mówi)zawsze było posprzątane,ugotowane,dziecko zadbane,ja przy tym pracowałam i studiowałam,miałam też czas zeby zadbać o siebie.Potrafię się zorganizować i ogarniałam to co do mnie należało,choć i mi jego pomocy co raz bardziej brakowalo...odkad urodziłam dziecko wszedzie chodziłam sama,jak matka samotnie wychowująca dziecko,bo maż nigdy nie miał ochoty z niami nigdzie chodzić!Poza tym potrafił mi ubliżać,że mam piersi po porodzie obwisłe,albo,że tego kwiatu to poł światu jak mi tak źle to sobie znajdzie inną,czułam sie nie doceniania i poniżania,on sprowadziłam mnie psychicznie i emocjonalnie na samo dno,zaczęłam sie siebie wstydzic i miałam ogromny żal do siebie,ze pozwalam sobie na to,ale kiedy mąż mi oznajmił że jest nieszczesliwy to coś we mnie pękło...i tak jest do dzisiaj.Wrócilam w kwietniu z pracy a on zapytał mnie,kiedy się wyprowadzę bo on już sie nie może doczekać...spakowałam się i do dzisiaj mieszkam u mamy.Przez te pół roku przeszłam gehennę...mąż zaczął mnie śledzić,ściągać smsy,podsłuchiwać rozmowy,zarzucać i oskarżać o zdrady,ponieważ po 2 tygodniach od wyprowadzki chciał zebym wrocila kiedy upierałam sie,ze nie stwierdzil,że moje zaparcie jest spowodowane posiadaniem kochanka.Pół roku walczył bez skutecznie,zacząl chodzić do kościoła modlić się,chodził do psychologa w miedzy czasie wynajął detektywa,ktory zrobił zdjecie na spotkaniu na ktorym bnyłam ze znajomym po 5 miesiacach nie mieszkania z mężem.
Szantażował mnie że rozwod bedzie z mojej winy,że jemu rozwali małżeństwo itp.w rezultacie ja złożyłam pozew bo miałam już dość...
Mąż widząc,ze nic nie może już wskórać,próbował popełnic samobójstwo....załamałam sie...poczułam sie,że moja decyzja o odejsciu pociągnęła za sobą takie katastrofalne skutki,że to ja zrobiłam coś złego odchodząc od niego,tak jak mi nie wolno by było,dlaczego nie mogę się rozwieść normalnie,dlaczego mam być z kimś kogo nie kocham,kto od lat pracował na to,że straciłam miłość ktora do niego mialam i chęć do życia i naprawy tego czego juz nie było!!!!
Odebrałam męża ze szpitala i pojechalam z do niego na noc bo bałam sie zeby nic sobie nie zrobil w spzitalu pytal czy wroce,wymijajaco powiedzialam ze jak dojdzie do siebie to porozmawiamy.Na drugi dzien ciagle mnie pytal ja nie potrafiłam go zranic zaraz po szpitalu,po tym wszystkim.....czułam,że nie chce,nawet w tym domu już nie czułam sie dobrze(kiedys kochałam ten dom,ja go urzadziła po swojemu oa A-Z)i powiedziałam mu,ze robie to z obawy o jego życie,ze robie to wbrew sobie i że wroce,to co mowilam nie dociaralo do niego tylko słowo WRÓCĘ....na kolejny dzien rozplakalam sie i powiedziała,że nie dam rady nie bede siebie oszukiwac i zmuszac sie,ale nie chce robic poraz kolejny rewolucji w zyciu dziecka i naszym,już raz dziecko z dnia na dzien wyrwałam w domu wiec teraz zrobmy to rozsadniej,wiec na poczatek zeby nie czul sie samotny w domu to moze do nas przyjezdzac na noc czasmi my do niego i malymi kroczkami jakos naprawiac z tymże ja to powiedziałam tylko dlatego,żeby sie nie wprowadzac do niego bo NIE CHCĘ nie czuje tego wiec wolalam takie rozwiazanie on sie zgodzil ucieszyl ze bedziemy umwaiac sie ze soba na randki ze to moze dobry pomysl ze to nas odbuduje...ale ja nie chce,ja go traktuje jak brata,członka rodziny,szanuje go i chce zebysmy sobie w zyciu pomagali,ale tez chce zeby on sobie ukladał życie i dał mi to robić.To strasznie trudne rozstac sie po tylu latach,ale ja nie czuje już tego małżeństwa nie czuję jego on sie cholernie stara zapisałam nas na terapie małżeńska muszę porozmawiac z psychologiem jak dalej mam to rozegrać,żeby go nie zranić żeby nie chciał znowu popełnić samobojstwa on jest załamany jak nie wrocimy na stałe.....co ja mam robić nie chcę z nim być!!!To wszystko robię z litości,ale jestem nieszczesliwa....chce i pomę o niego dbać póki sobie kogoś nie znajde,jeżdżę do niego pomagam mu,piorę,ugotuje obiad,posprzątam,i tak mi dobrze.....ale tez chce żyć dla siebie a nie cale 14 lat dla niego....
Nie wiem już czy z litości ratować to małżeństwo???

2

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!
laco81 napisał/a:

Mąż widząc,ze nic nie może już wskórać,próbował popełnic samobójstwo....załamałam sie...poczułam sie,że moja decyzja o odejsciu pociągnęła za sobą takie katastrofalne skutki,że to ja zrobiłam coś złego odchodząc od niego,tak jak mi nie wolno by było,dlaczego nie mogę się rozwieść normalnie,dlaczego mam być z kimś kogo nie kocham,kto od lat pracował na to,że straciłam miłość ktora do niego mialam i chęć do życia i naprawy tego czego juz nie było!!!! Odebrałam męża ze szpitala i pojechalam z do niego na noc bo bałam sie zeby nic sobie nie zrobil w spzitalu pytal czy wroce,wymijajaco powiedzialam ze jak dojdzie do siebie to porozmawiamy.Na drugi dzien ciagle mnie pytal ja nie potrafiłam go zranic zaraz po szpitalu,po tym wszystkim.....czułam,że nie chce,nawet w tym domu już nie czułam sie dobrze(kiedys kochałam ten dom,ja go urzadziła po swojemu oa A-Z)i powiedziałam mu,ze robie to z obawy o jego życie,ze robie to wbrew sobie i że wroce,to co mowilam nie dociaralo do niego tylko słowo WRÓCĘ....na kolejny dzien rozplakalam sie i powiedziała,że nie dam rady nie bede siebie oszukiwac i zmuszac sie,ale nie chce robic poraz kolejny rewolucji w zyciu dziecka i naszym,już raz dziecko z dnia na dzien wyrwałam w domu wiec teraz zrobmy to rozsadniej,wiec na poczatek zeby nie czul sie samotny w domu to moze do nas przyjezdzac na noc czasmi my do niego i malymi kroczkami jakos naprawiac z tymże ja to powiedziałam tylko dlatego,żeby sie nie wprowadzac do niego bo NIE CHCĘ nie czuje tego wiec wolalam takie rozwiazanie on sie zgodzil ucieszyl ze bedziemy umwaiac sie ze soba na randki ze to moze dobry pomysl ze to nas odbuduje...ale ja nie chce,ja go traktuje jak brata,członka rodziny,szanuje go i chce zebysmy sobie w zyciu pomagali,ale tez chce zeby on sobie ukladał życie i dał mi to robić.To strasznie trudne rozstac sie po tylu latach,ale ja nie czuje już tego małżeństwa nie czuję jego on sie cholernie stara zapisałam nas na terapie małżeńska muszę porozmawiac z psychologiem jak dalej mam to rozegrać,żeby go nie zranić żeby nie chciał znowu popełnić samobojstwa on jest załamany jak nie wrocimy na stałe.....co ja mam robić nie chcę z nim być!!!To wszystko robię z litości,ale jestem nieszczesliwa....chce i pomę o niego dbać póki sobie kogoś nie znajde,jeżdżę do niego pomagam mu,piorę,ugotuje obiad,posprzątam,i tak mi dobrze.....ale tez chce żyć dla siebie a nie cale 14 lat dla niego....
Nie wiem już czy z litości ratować to małżeństwo???

Myślę, że na razie dobrze robisz. Nie mówisz ani tak ani nie. W tej chwili żadne drastyczne kroki nie pomogą, a wręcz zaszkodzą. Twój mąż jest chory, psychicznie chory, więc najpierw powinien pójść na jakieś leczenie. A ty powinnaś pójść do psychologa, bo widać, że dużo w tobie negatywnych emocji, trzeba jakoś je usunąć. I dopiero wtedy gdy oboje będziecie w stanie rozsądnie myśleć, możecie ewentualnie pomyśleć o terapii małżeńskiej, nie wcześniej.

3 Ostatnio edytowany przez khaki (2013-10-16 21:59:50)

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Oczywiście, że nie ma co się zmuszać i ratować małżeństwo z litości! Wiadomo, zostawiać go całkiem samego w takim stanie, raczej nie będzie dobrym wyjściem. Moim zdaniem powinniście się rozstać w jak najbardziej to będzie możliwe, pokojowej atmosferze, nie będzie łatwo, ale jeśli z nim zostaniesz to do końca życia będziesz nieszczęśliwa i uwięziona, a co za tym idzie, Wam, tak czy siak, też nie będzie się układać... Tym bardziej jeśli macie dziecko, pomyśl też o nim, ono też będzie przeżywać wszystko razem z Wami... cokolwiek wybierzesz. Jeśli tak jak napisałaś, że nie czujesz już tego małżeństwa, rozstań się z nim, ale wspieraj go, nie odwracaj się od niego całkowicie, odwiedź go, zadzwoń, niech chodzi na terapie, poradzi sobie, będzie musiał. Pamiętaj, że Ty też masz prawo do szczęścia!

4

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!
laco81 napisał/a:

Witam!
Jestem tu nowa,ale nie mam do kogo się zwrócić o wsparcie,poradę,dodanie mi otuchy,bądź też postawienia mnie na nogi bo jak wiadomo,człowiek w sytuacjach trudnych często myśli nieracjonalnie,obiektywnie natomiast widzą to ludzie z boku,postronni,a co najcenniejsze doświadczeni podobnymi problemami.
Jak w temacie wspomniałam wyprowadziłam się od męża pół roku temu,pozew w sądzie złożyłam dopiero w tym miesiącu.Ale zacznę w skrócie opisywać moją sytuację i moje dylematy.
Jesteśmy małżeństwem juz prawie 9 lat,razem 14 w związku.Mamy 4 letnią córkę.Mój mąż jest bardzo trudnym typem człowieka ponieważ całe życie był skrajny emocjonalnie co doprowadzalo mnie do granic wytrzymałości.Nigdy nie mogłam z nim dojść do ładu zawsze miał z czymś problem,wakacje,wybór TV,czy wyjścia do znajomych.Zawsze był egoistą,któremu zawsze wszystko sie należało.Jego zawód skłaniał do róznych pokus na które on był bardzo otwarty...kilka razy w ciągu tych lat mnie zdradził.Wybaczałam bo kochałam na zabój.Mąż zaczął przesadnie dbac o siebie nie widział mnie już w ogole w domu od kolo 2 lat,pote, facebook,stare znajomości ja z pracy on do pracy,mijaliśmy się i przywyklismy do takiego stanu rzeczy,kiedy mąż oznajmił mi,że jest ze mną nieszczesliwy i życie go przerosło...Nadmienie od razu,że jestem bardzo zaradną kobietą ( do dzisiaj mi to mówi)zawsze było posprzątane,ugotowane,dziecko zadbane,ja przy tym pracowałam i studiowałam,miałam też czas zeby zadbać o siebie.Potrafię się zorganizować i ogarniałam to co do mnie należało,choć i mi jego pomocy co raz bardziej brakowalo...odkad urodziłam dziecko wszedzie chodziłam sama,jak matka samotnie wychowująca dziecko,bo maż nigdy nie miał ochoty z niami nigdzie chodzić!Poza tym potrafił mi ubliżać,że mam piersi po porodzie obwisłe,albo,że tego kwiatu to poł światu jak mi tak źle to sobie znajdzie inną,czułam sie nie doceniania i poniżania,on sprowadziłam mnie psychicznie i emocjonalnie na samo dno,zaczęłam sie siebie wstydzic i miałam ogromny żal do siebie,ze pozwalam sobie na to,ale kiedy mąż mi oznajmił że jest nieszczesliwy to coś we mnie pękło...i tak jest do dzisiaj.Wrócilam w kwietniu z pracy a on zapytał mnie,kiedy się wyprowadzę bo on już sie nie może doczekać...spakowałam się i do dzisiaj mieszkam u mamy.Przez te pół roku przeszłam gehennę...mąż zaczął mnie śledzić,ściągać smsy,podsłuchiwać rozmowy,zarzucać i oskarżać o zdrady,ponieważ po 2 tygodniach od wyprowadzki chciał zebym wrocila kiedy upierałam sie,ze nie stwierdzil,że moje zaparcie jest spowodowane posiadaniem kochanka.Pół roku walczył bez skutecznie,zacząl chodzić do kościoła modlić się,chodził do psychologa w miedzy czasie wynajął detektywa,ktory zrobił zdjecie na spotkaniu na ktorym bnyłam ze znajomym po 5 miesiacach nie mieszkania z mężem.
Szantażował mnie że rozwod bedzie z mojej winy,że jemu rozwali małżeństwo itp.w rezultacie ja złożyłam pozew bo miałam już dość...
Mąż widząc,ze nic nie może już wskórać,próbował popełnic samobójstwo....załamałam sie...poczułam sie,że moja decyzja o odejsciu pociągnęła za sobą takie katastrofalne skutki,że to ja zrobiłam coś złego odchodząc od niego,tak jak mi nie wolno by było,dlaczego nie mogę się rozwieść normalnie,dlaczego mam być z kimś kogo nie kocham,kto od lat pracował na to,że straciłam miłość ktora do niego mialam i chęć do życia i naprawy tego czego juz nie było!!!!
Odebrałam męża ze szpitala i pojechalam z do niego na noc bo bałam sie zeby nic sobie nie zrobil w spzitalu pytal czy wroce,wymijajaco powiedzialam ze jak dojdzie do siebie to porozmawiamy.Na drugi dzien ciagle mnie pytal ja nie potrafiłam go zranic zaraz po szpitalu,po tym wszystkim.....czułam,że nie chce,nawet w tym domu już nie czułam sie dobrze(kiedys kochałam ten dom,ja go urzadziła po swojemu oa A-Z)i powiedziałam mu,ze robie to z obawy o jego życie,ze robie to wbrew sobie i że wroce,to co mowilam nie dociaralo do niego tylko słowo WRÓCĘ....na kolejny dzien rozplakalam sie i powiedziała,że nie dam rady nie bede siebie oszukiwac i zmuszac sie,ale nie chce robic poraz kolejny rewolucji w zyciu dziecka i naszym,już raz dziecko z dnia na dzien wyrwałam w domu wiec teraz zrobmy to rozsadniej,wiec na poczatek zeby nie czul sie samotny w domu to moze do nas przyjezdzac na noc czasmi my do niego i malymi kroczkami jakos naprawiac z tymże ja to powiedziałam tylko dlatego,żeby sie nie wprowadzac do niego bo NIE CHCĘ nie czuje tego wiec wolalam takie rozwiazanie on sie zgodzil ucieszyl ze bedziemy umwaiac sie ze soba na randki ze to moze dobry pomysl ze to nas odbuduje...ale ja nie chce,ja go traktuje jak brata,członka rodziny,szanuje go i chce zebysmy sobie w zyciu pomagali,ale tez chce zeby on sobie ukladał życie i dał mi to robić.To strasznie trudne rozstac sie po tylu latach,ale ja nie czuje już tego małżeństwa nie czuję jego on sie cholernie stara zapisałam nas na terapie małżeńska muszę porozmawiac z psychologiem jak dalej mam to rozegrać,żeby go nie zranić żeby nie chciał znowu popełnić samobojstwa on jest załamany jak nie wrocimy na stałe.....co ja mam robić nie chcę z nim być!!!To wszystko robię z litości,ale jestem nieszczesliwa....chce i pomę o niego dbać póki sobie kogoś nie znajde,jeżdżę do niego pomagam mu,piorę,ugotuje obiad,posprzątam,i tak mi dobrze.....ale tez chce żyć dla siebie a nie cale 14 lat dla niego....
Nie wiem już czy z litości ratować to małżeństwo???

Witaj,
Musisz zastanowić się, co dla Ciebie będzie najważniejsze.
W Twoim poście wyczuwa się emocje...
Twój mąż zawsze może popełnić samobójstwo jak każdy z nas, bo jesteśmy dorośli i sami decydujemy o swoim życiu... tylko czy jego zachowanie jest normalne i czy Ty chcesz żyć w wiecznym strachu...
Mąż stosuje wobec Ciebie szantaż emocjonalny...
Ratuj siebie i dziecko.

Pozdrawiam

5

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Jestem juz strzępkiem nerwów,od pół roku codziennie coś sie dzieje,same złe rzeczy schudłam juz 15 kg,jak wrócę do niego to będę cieniem człowieka...leczę się psychiatrycznie,mam depresję...ale i jego mi szkoda,bo tak samo jest w złym stanie...ku....jakie to wszystko trudne...jak bardzo różnią się teraz nasze uczucia,emocje,on pała do mnie miłoscią,nadzieją,a ja strachem,troską i brakiem uczuć...

6

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!
laco81 napisał/a:

Jestem juz strzępkiem nerwów,od pół roku codziennie coś sie dzieje,same złe rzeczy schudłam juz 15 kg,jak wrócę do niego to będę cieniem człowieka...leczę się psychiatrycznie,mam depresję...ale i jego mi szkoda,bo tak samo jest w złym stanie...ku....jakie to wszystko trudne...jak bardzo różnią się teraz nasze uczucia,emocje,on pała do mnie miłoscią,nadzieją,a ja strachem,troską i brakiem uczuć...

Oboje potrzebujecie leczenia, ale ty już próbujesz coś z tym robić, on natomiast nadal zachowuje się jak emocjonalny szantażysta.
Niech i on zacznie coś sensownego robić, jest w takim stanie, że powinien się zgodzić na to co powiesz (chodzi o leczenie oczywiście).

Po prostu nie wiąż się z nim, ale przy nim bądź. Nie mów o rozstaniu, raczej o spokojnym spędzaniu czasu ze sobą. I tak spróbujcie wyciszyć wasze emocje... Może to jest ta droga.

Życzę dużo siły smile Trzymaj się, masz przecież cudowną córeczkę smile

7

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Ja pier...
wstyd mi w tym momencie za rodzaj męski ludzkości...

Chcesz z nim być z litości?
Toż to rozchwiana emocjonalnie 15 letnia dziewczynka.
Już wiem dlaczego tak wiele kobiet mi mówi że jestem bardziej dojrzały niż 30-40 latkowie ..

Powtórzę to po raz kolejny na tym forum: bądź egoistką. Zadbaj o swoje szczęście a nie pieść się z przygłupem.

Samobójstwo...phiii.
Uwierz że mam poważniejsze w życiu problemy a jakoś potrafię czerpać radość z życia w 110%...każdy NORMALNY człowiek potrafi

8 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-10-17 17:08:10)

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

snusmu znowu zarozumiałość bije z Ciebie, ale cholerka musze przyznać Ci rację.
Mąż autorki zasluguje na kopniaka w cztery litery. Za lata zdrad, poniżenia,upokorzeń, braku szacunku.
laco zmarnowalaś sobie przy nim kawał życia, zostając zmarnujesz resztę.
Pan i władca latał za d..., kiedy ty dbałaś o dom, prałaś mu brudne gacie, wychowywałaś jego dziecko, na gorszych prawach niż służąca. Służąca nie musiałaby znosić obelg i upokorzeń, znalazłaby sobie inny dom do sprzątania w ktorym oprócz pracy, miałaby szacunek.
Czego jest mu żal?
Chyba tego, że niema na kim się wyżywać.
To słaby człowiek. Przez lata byłaś słaba, uległa i to motywowało go do "maltretowania" Ciebie.
Odeszłaś - pokazałaś siłę, a on okazał się malutki.
Przecież wyraźnie powiedział Ci, że nie jest szczęśliwy. Ja nie miałabym skrupułów.
On przez lata zabijał Ciebie, pozbawiał godności. Wrócisz do niego, wykorzysta to przeciw Tobie, szybko zapomni że on żebrał o Twój powrót.
Nie byłabym z nikim z litości.
Ty nie pchnęłaś go do samobójczej próby. Nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia.

A tak na marginesie snsmu czym przejawia się ta Twoja dojrzałość? Bardzom ciekawa.

9

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Moje kobiety: przeszłe, teraźniejsza czy przyszłe nigdy nie będą musiały wchodzić na takie fora z problemami dlatego że ich facet to idiota. Wystarczy?

10 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-10-17 17:57:52)

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!
snusmumriken napisał/a:

Moje kobiety: przeszłe, teraźniejsza czy przyszłe nigdy nie będą musiały wchodzić na takie fora z problemami dlatego że ich facet to idiota. Wystarczy?

Nigdy nic nie wiadomo. Może wejdą z problemem - Mój facet to idiota, wymienił  mnie na inny model. Albo cuuuś w podobie smile

11

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Twój partner to psychopata. W tej chwili szantażuje Cię, jeśli wrócisz - on szybko przypomni Ci dlaczego w ogóle odeszłaś.

Decyzje podejmowane z litości zawsze się obracają przeciwko *litościwemu*.

12

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

w ogole siebie nie rozumiem....włączył mi się syndrom "psa ogrodnika"byłam u męża z dzieckiem na noc bo on czuł sie zdołowany i samotny....wypilismy wino,było miło(bez sexu)zaczął mówić,że jesli ja sie do niego nie przekonam nie przełamie to dość szybko jest w stanie znaleść sobie inną kobiete.....wcześniej tego chciałam,żeby mieć spokoj,a teraz......wkurzyłam sie i poczułam cholerną zazdrość....ja pier.....ę co się w głowie z psychiką dzieje?ja już zwariowałam o co mi chodzi?albo to wszystko za długo trwa i człowiek ma mase różnych skrajnycj emocji i psycha nawala albo...no włąsnie nie wiem co jest.......i zrozum tu kobiete

13

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Moim zdaniem byłas na dobrej drodze, wyprowadziłas się i zadbałas o siebie. Twój men to psychopata, sorry, że to mówię, ale psychopata, wpisz sobie w google to sie przekonasz, on zrobi wszystko żeby Ciebie zamęczać. Błędem absolutnym był jakoby powrót bo sypianie na noc czy gotowanie obiadu no to sorry Koleżanko, ale tego sie nie robi. Ja bym mu powiedziała TO IDŹ I POPEŁNIJ TO SAMOBÓJSTWO I DAJ MI SPOKÓJ i jeszcze bym zgłosiła na policję szantaz i znęcanie się psychiczne, złozyłabym wniosek o przymusowe leczenie, nie wiem ale zrobiłabym wszystko aby sie go pozbyć.On Cie nie kocha, nie licz na to, to piotrus pan kompletnie niedojrzały. Ktos Ci tu napisał, że zaczełas coś ze soba robić, a ja uwazam, że jestes w regresie, koniecznie idź do jakiegos psychologa, ale przede wszystkim na policję, ja bym poszła nie patrzyła na nic... zgłosiłabym że sie boje bo mnie traszy, że sobie odbierze zycie, ze wynajął detektywa i to wszystko co napisałas... to jest nękanie... Moja Droga NIGDY NIE BEDZIESZ Z NIM SZCZESLIWA!!!! ZAPOMNIJ O TYM!!!!

14 Ostatnio edytowany przez szika (2013-10-18 19:17:27)

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Własnie przeczytałam, ze ktos juz tu o psychopatii pisał, ile razy to jeszcze trzeba by Ci powiedziec?

15

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Nękanie zgłaszałam na policji...sprawę zbagatelizowali...wezwali go on naściemniał i się zakończyło,pozostała prokuratura,ale jak narazie się uspokoił....a to,że wariat,to mówiło mi o tym już 2 lekarzy,pierwszy psychiatra kliniczy,że jest on niezrównoważony psychicznie a drugi psycholog z którym rozmawiałam na niebieskiej linii.Strasznie cieżko jest się uwolnić z toksycznego związku,cholera ta jesień tak nostalgicznie nastraja,ogarnia mnie jakaś samotność,brak kogoś bliskiego mąż znowu się "napatoczył"i mi jakoś raźniej to takie nielogiczne co pisze,ale moze moje zagubienie,brak decyzyjności,gdzie wczesniej ją miałam( wyprowadzka,pozew),wyciszenie czasami obojętność jest spowodowana braniem leku na depresje?Poczatki brania leku mogą takie być....jestem taka...beznadziejna i w czarnej dupie

16

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Na policji jesli oficer dyzurny Cie lekcewazy to idzie sie do naczelnika komisariatu, chłopaki czasami zreczywiscie maja luzackie podejscie do pracy, ale to nie oznacza, ze nie mają Ci pomagac. Wcale nie musisz isć do prokuratora (choć mozesz), policja ma obowiązek od Ciebie przyjąć zgłoszenie i do prokuratury sprawe przekazac. Poprostu odpuściłas, a to błąd, tak naprawde on robi to wszystko bo Ty na to pozwalasz. Moim zdaniem to nie leki od psychiatry Kochana,a konkretna terapia u psychologa. Idz do centrum pomocy kryzysowej i na pewno dostaniesz namiary, a z pewnością wsparcie, informacje i ogólnie pomoc. Przez te leki jestes tylko ogłupiała i nie myślisz normalnie.

17

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Jestem otępiała strasznie,jakbym nie była sobą....
Taka ciota ze mnie bez kręgosłupa ehhh....
Nawet teraz nie mogłabym kogoś miec,a bardzo bym chciała,bo mąż zaraz by wyśledził i robił problemy...
I ta popier...na zazdrość mi się włączyła po co?na co?za kim?właśnie nie o niego,tylko o to,że ktoś zajmie moje miejsce,ze ktoś bedzie się krzątał po domu który ja stworzyłam,tak wszystko jest po mojemu,dekoracje,meble,moja sypialnia,firanki wszysciutko....i jak pomyśle,że przyjdzie na gotowe tam jakaś kobieta to szlag mnie trafia.....

18

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

laco, przeszłaś kawał do przodu, na początku też nie było Ci łatwo. I teraz chcesz zawrócić?
Bo szkoda Ci domu? Dom laco to nie budynek, nie firanki, nie sprzęty, nie kolor ścian. To tylko wystrój.
Dom to czlowiek z którym czujemy się bezpiecznie, to wzajemna miłość.
Miałaś to w tamtym budynku?

19

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

dzieki...tego mi trzeba...masz rację w 10000%
Nie miałam tam miłości tego czego chciała,mam złe wspomnienia z tego domu.

20

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Ja nie wiem co bym zrobiła mam dwa czarne pasy....
Niech się zabija zrobi lepiej dla społeczeństwa big_smile

21

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

a po co mi on na sumieniu?! Jeszcze tego mi trzeba i myślenie do końca życia czy mogłam temu zapobiec czy nie?!(taki mam charakter,że analizuje)

22

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Laco mój też świetnie udawał,normalnie aktor nie z tej ziemi.
Ale kiedy zupełnie obojętnie zaczęłam podchodzić do jego
zachowania.... udawał że zemdlał,żeby dzieci widziały.... głupek
Gdy przeszłam obojętnie,to od razu stanął na nogi....

Też niby się wieszał żeby sąsiadki widziały... ach  szkoda słów.
Dobrze że siedzi z inną babą  i to z rodziny,która jest taka sama
jak on czyli Babiarz z K.....ą Dobrali się  ...a ja mam Święty spokój.

23

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

To myslenie to własnie nadodpowiedzialnośc, bierzesz na siebie ciężar, który nie jest twoim ciężarem. On jest człowiekiem dorosłym i odpowiedzialnym za siebie. Poza tym założe się, że to była dobrze przygotowana akcja pokazowa - to całe samobójstwo, tak się zabijał, że się nie zabił, ale za to osiagnął to co zamierzał - usidlił Cie i wpędził w poczucie winy.

24

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Nie wiem co powiedzieć..
Wiem, że w tym momencie wciąż jesteś z własnej woli pod jego wpływem, pomimo że nie jesteście razem on nie daje o sobie zapomnieć i nadal Cię zastrasza, manipuluje.. dopóki tego sama nie przerwiesz dotąd będziesz ofiarą w rękach oprawcy. Twoje dziecko również.
Współczuję i życzę dużo siły abyś wreszcie przejrzała na oczy.
Możesz być szczęśliwa - jeśli zupełnie zerwiesz z nim kontakt. Zdecyduj. To Twoje życie i nikt nie podejmie za Ciebie decyzji - wiesz o tym.
Piszesz o zazdrości... rozumiem tym bardziej że zdaję sobie sprawę, że gdy jest się uzależnionym emocjonalnie od osoby która Tobą pomiata każde miłe słowo i zachowanie odbiera się jak mega wysiłek i zaszczyt... On Cię osacza i nie pozwala byś się z kimkolwiek spotykała - a Ty mu na to biernie pozwalasz.. Ocknij się - z nim udanego życia mieć nie będziesz. Zostaw go w jego goryczy i zafajdanym życiu i zajmij się sobą i dzieckiem - masz dla kogo żyć. Wystarczająco długo to znosiłaś.. eh

25

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!
laco81 napisał/a:

(...)zaczął mówić,że jesli ja sie do niego nie przekonam nie przełamie to dość szybko jest w stanie znaleść sobie inną kobiete.....(...)

Facet wyłożył kawę na ławę. Nie będziesz Ty, to będzie inna, i też będzie dobrze. A Ty, zamiast w tamtym momencie wziąć córkę za rękę, odwrócić się na pięcie, i na odchodne rzucić: " idź, i zacznij szukać już teraz, wyjdzie nam to obojgu na dobre ", ponownie dałaś się wkręcić w chorą gierkę toksycznego męża...  roll  Spotykasz się z nim, angażujesz się w jego sprawy, pomagasz, wspierasz, poświęcasz mu (czyt.: marnujesz) swój czas, podczas gdy on świetnie bawi się Tobą, zaufaniem waszej córki, i całą sytuacją... roll
Dlaczego po raz kolejny mu uległaś ? Co on takiego w sobie ma ?
Szanuje Cię, daje Ci poczucie bezpieczeństwa i stabilizację, wspiera Cię w trudnej chwili, opiekuje się Tobą i stara się Ciebie odciążyć, ma dobrą pensję i pokaźne oszczędności, czujesz się przez niego kochana, macie nadzwyczajny seks, jest świetnym ojcem...? Cokolwiek prócz tego, że jest inteligentny i przebiegły, bo o tym już wiemy od pierwszego posta.

26

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Kobieto-odejdź od niego !! włosy stanęła mi dęba ,pozwalasz soba pomiatac .
Ja bym uciekala jak najdalej od niego ,on jest przerażający !!

Manipuluje Toba jak się da !
Niech sobie znajdzie inną i koniec .

27

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Macie wszyscy racje....czas sie ogarnac...

28

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!
laco81 napisał/a:

Macie wszyscy racje....czas sie ogarnac...

Chyba tak ,jeżeli Ty nie zaczniesz ,to kto .I bedziesz żyć w toksycznym ,zżerającym Cię związku .
Najtrudniejszy jest pierwszy krok ,ale później będzie coraz lepiej .
Ewentualnie żeby Ci nie truł zycia i nie zastraszał ponownym samobójstwem ,zgłosiłabym to do jakiegos psychiatry i niech się z nim męczą .

DAJ SOBIE ZYC ,TO NAJWAZNIEJSZE !

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż chce ratować małżeństwo - ja NIE!Odeszłam 6 m temu,pozew w sądzie!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026