Jestem dwa lata po ślubie, wcześniej znaliśmy się zaledwie 6 miesięcy, wszystko było jak w bajce, ale po tych dwóch latach okazuje się jednak że jego bajka to nie mój świat, czuje się samotna, po mimo że jest przy mnie prawie zawsze!!!
Podobne tematy
ile macie lat ?
A jak wygląda Twoje życie towarzyskie? Pracujesz?
ja mam 31 a mąż 27.Moje życie toważyskie i jego życie towarzyskie jest wspólne i osobne, tak zwane zdrowe relacje z lódzmi, ja mam swój osobny świat i ona ma podobny ale mamy również wspolne towarzystwo!Nie nażekam na samotność osób trzecich tylko jego osoba jest jakas taka... ja lubie rozmawiac, a on nie chociaz poczucie humoru mamy podobne
On jest jak niedzwiedz, praca, dom nic mu sie nie chce i nic tylko tyje
kochasz go?
hm trudna sparawa, napisz cos wiecej o waszym zwiazku, a moze sproboj wprowadzic jakies urozmaicenie w waszym zwiazku moze rutyna tak na niego dziala, wiesz facet zdobyl cie osiagnal swoj cel i nie ma nowego wiec uwaza ze moze spokojnie usiasc na laurach, ale jesli wymyslisz dla was jakis nowy cel , nowe wyzwanie , wiesz faceci lubia wyzwania, lubia zdiobywac w koncu kazdy z nich ma cos w sobie z typowego samca.
Niestety nie mamy wspólnych zainteresowań po za Naszym dzieckiem i dużo rzeczy Nas omija jego zdaniem przez to że nie możemy nigdzie wychodzić,bo dziecko... czytałam ostatnio książkę "Dobra miłosc" między innymi autorstwa nie żyjącego już pana Samsona i pisał tam pięknie jak spędzał czas z żona i dzieckiem kiedy bylo takie jak nasze, chodzili razem do kina, teatru wszedzie po mimo tego jak ludzie reagowali, ale moj maz uważa ze to bzdury i nie ma zamiaru narazac dziecka na"stres"(kino za glosno, ble ble ble) czasem tak sobie mysle ze moj maz cala milosc przelam na nasza coreczke, nie potrafil rozdzielic milosci do zony i dziecka co mnie dziwi , bo z reguły z takim problemem borykaja sie raczej kobiety odrzucajac meza po porodzie a u mnie jest odwrotnie ![]()
co do pytania, czy go kocham! hmm... na poczatku intrygowal mnie, bylam szalenie zauroczona, pozniej kochalam , a teraz nie wiem co czuje jestem zirytowana jego postawa
W związkach zawsze przychodzi kryzys. Mężczyźni są "zamkniętym" gatunkiem ludzi. Oni nie muszą tyle rozmawiać, nie są wylewni i tak otwarci jak my. Moim zdaniem jeszcze się nie dotarliście, etap różowe okulary minął i zaczęło się normalne życie, do tego dziecko. Świat nie jest usłany różami!
10 2009-07-15 14:05:53 Ostatnio edytowany przez noelle87 (2009-07-15 14:59:20)
Ja zdaje sobie sprawe z tego że nie wszystko moze toczyc sie tak jak bym sobie tego zyczyla, ale chyba masz racje, facet to inna rasa, zupelnie inny tok mysleni, ale czy dlatego my kobiety musimy udawac glupie foczki i zachowywac sie tak zeby im pasowalo...?
a z drugiej strony, czy wyjazd nad wode, rower lub innaforma spędzania wspolnego czasu to jest jakas przesada,za duzo wymagam? skoro on potrafi za kazdym razem kiedy wroci z pracy zjesc obiad i tylko lezy a kiedy gra mecz jego dróżyna ktorej kibicuje to nie jest zmeczony
Magdaleneczeczko, jako moderator informuję Cię że w prawym dolnym rogu każdego z napisanych przez Ciebie postów jest opcja "edytuj". Używaj jej gdy chcesz dodać coś do swojej wypowiedzi, bądź w jakiś sposób ją poprawić. Na forum nie piszemy postów jeden pod drugim, tym samym unikamy bałaganu, więc i Ciebie jako nową użytkowniczkę proszę o stosowanie panujących tu zasad. pozdrawiam, noelle87
11 2009-07-15 14:44:22 Ostatnio edytowany przez masala (2009-07-15 14:45:44)
Ja zdaje sobie sprawe z tego że nie wszystko moze toczyc sie tak jak bym sobie tego zyczyla, ale chyba masz racje, facet to inna rasa, zupelnie inny tok mysleni, ale czy dlatego my kobiety musimy udawac glupie foczki i zachowywac sie tak zeby im pasowalo...?
A kto powiedzał, że kobiety muszą udawać głupie?
a z drugiej strony, czy wyjazd nad wode, rower lub innaforma spędzania wspolnego czasu to jest jakas przesada,za duzo wymagam? skoro on potrafi za kazdym razem kiedy wroci z pracy zjesc obiad i tylko lezy a kiedy gra mecz jego dróżyna ktorej kibicuje to nie jest zmeczony
Jesteście po prostu źle dobrani. Nie ma punktów wspólnych.
Komplentną pomyłką było branie ślubu po tak krotkim czasie.
Masala, popieram. Z tym tylko "drobnym" szczegółem, że magdaleneczeczka już zamężna jest i nawet, gdyby ślub się odbył po trzech dniach czasu cofnąć się nie da. A jest dziecko, była/jest miłość i jest o co walczyć.
Myślę, że nie ugięłabym się i nie zrezygnowałabym na przykład z wychodzenia z domu. Przecież wiadomo, że kolacja w knajpce czy wspólne kino potrafią scalić bardziej niż omawianie kwestii wydatków na najbliższy miesiąc i po prostu są potrzebne. Więc powiedziałabym mężowi, że nie wyobrażam sobie, żebyśmy siedzieli w domu, dopóki dziecko "nie przestanie się stresować". Jako psycholog dziecięcy dodam, że dziecku wyjścia rodzinne absolutnie nie zaszkodzą i nie wywołają traumy, nawet, gdyby miało przestraszyć się w kinie - nie można popadać w przesadę i chuchać na malucha tak, jak chce to zrobić Twój mąż.
Nie usprawiedliwiaj go też "odmiennym typem myślenia", bo to nie znaczy, że nie musi starać się o utrzymanie temperatury w Waszym związku. To jest dojrzały facet, a nie 20letni gnojek i przecież można z nim porozmawiać jak z człowiekiem. MÓW, MÓW, MÓW o tym, co czujesz i czego pragniesz, oboje chcecie być w tej relacji szczęśliwi.
Możesz też, jeśli nie chcesz drążyć tematu albo mąż jest słownie nie do przekonania po prostu zaskoczyć go jakimś biletem do kina czy odwieźć córkę do teściów, żebyście mogli spędzić razem wieczór. Jeżeli nie uda Ci się zarazić go entuzjazmem do tego, zacznij wychodzić ze znajomymi. Ale absolutnie nie wysiaduj w domu "dla dobra rodziny". Zadowolona kobieta to zadowalająca żona i matka ![]()
no dobra jesli on nie chce z wami spedzac czasu aktywnie, to czemu nie mialbys ty tego robic z waszym dzieckiem. wiesz jak juz zjecie obiad oznajmij mu ze wybierasz sie z corka do zoo, nad wode czy do praku albo juz sama nie wiem gdzie bo dziecko potrzebuje tegto typu wypadow do prawidlowego rozwoju i tyle podejrzewam ze on pojdzie z wami a jesli nie za pierwszym razem to nastepnym sluchajac opwiesci podekscytowanego dizecka, bedzie chcial uczestniczyc w tej radosci jak sparwiasz waszej pociesze.