.... ostatnio tzn tak 2 tygodnie temu była jeszcze nadzieja a teraz jest smutek.. kurcze ja osoba promienna która zaaraża optymizmem ostatnio chodze rozdygotana i co najgorsza stracilam pewnosc siebie<mam nadzieje że to minie> hmmm wiecie miałam taiego doła ze nawet do znajomych sie nie odzywalam... a brak internetu mnie jeszcze bardziej dobił...mam nadzieje że wyjdzie słońce....
Podobne tematy
Co się stało?
coo hmm facet mnie puscił kantem.. a ponoć tak mu zależało.....
Nie wiem, ile byliście razem, ale wcale się nie dziwię, że to Cię kompletnie rozbroiło. Nawet największy optymista raczej nie siedziałby z uśmiechem na ustach w Twojej sytuacji.
Kiedy skończył się mój poważny związek, moi znajomi i przyjaciele praktycznie mnie nie opuszczali. Bardzo mi to pomagało przez pierwszy tydzień - a potem poczułam, że muszę i chcę być teraz sama ze swoim bólem. Nie ma w tym nic nienormalnego, bo w końcu nawet najbliżsi i najwspanialsi ludzie wokół nas nie będą umieli nam pomóc.
Myślę, że jak już najgorszy etap będzie za Tobą, wróci Ci chęć do spotykania się z innymi. I powoli będziesz czuła, że idziesz do przodu ![]()
nom mam takową nadzieje
ze wszystko co złe jest za mną.
Oh jak ja tego nie lubię... Kiedy ktoś robi nadzieję, obiecuje, czy tak jak w Twoim przypadku, "ponoć tak mu zależało", a później ni z tego ni z owego koniec, wycofuje się... Bardzo mnie irytuje kiedy ktoś zasłania się taką obłudą, a gdy jemu coś nie odpowiada, czy jak nadarzy mu się jakaś "lepsza sytuacja", to aby dla niego było najlepiej... Zero odpowiedzialności.
(Oczywiście nie twierdzę, że tak było w Twojej sytuacji, ale z moich dotychczasowych obserwacji taki schemat powielał się często, więc poczułąm podzielenia się tą uwagą z wami
)
Mam nadzieję Misiabe, że teraz będzie już tylko lepiej
wiecie coo po każdej burzy wychodzi słońce.. mam nadzieje taka cichą ze wyjdzie.. :)jest lepiej... ale o godzinie 12 mialam kryzys i wyladowałam w cukierni skonczyło sie na 4 pączkach....
Pozytywne nastawienie to już bardzo dużo, a u Ciebie widzę coraz jaśniej po burzowych chmurach, cieszę się i oby tak dalej ![]()
ale o godzinie 12 miałam kryzys i wylądowałam w cukierni skończyło się na 4 pączkach....
Swoją drogą ja ostatnio i bez kryzysu ląduje z kremówkami i napoleonkami w łapce, ale tak to jest jak się coś niemalże uwielbia ![]()
To nie jest najłatwiejszy czas tylko wiesz lepiej że skończyło się teraz zanim rozwinęło się coś bardziej poważnego
no fakt.. ale i ak nie bylo lekko
mam tylko szczęście ze mam przy sobie przyjaciół.
11 2009-07-20 17:04:36 Ostatnio edytowany przez misiabe (2009-07-20 17:06:50)
... teraz już wiem na czym stoje, "kolega" wypomniał mi wszystko
ze sie obijam, ze on parcuje i dlatego sie nie odzywa.. wiecie co poczułam sie jakbym w twarz dostała (dostaje rente po mamie więc chyba moge sie obijać jak starcza mi na wszystko?) powiedział ze go zawiodlam <pod jakim względem?? ja walczylam o niego on mnie olał> po ostatniej rozmowie na gg bo inaczej z nim sie skontaktować nwyłączył się od tak<już bym wolała usłyszeć ze mam mu dac spokój albo sie odwalić od niego> nigdy mi nie powiedzial prosto w oczy co tak naprawde jest miedzy nami, w czwartek sie tak rozchorowałam ze lekarz stwierdził ze to ze stresu musze dać na luz bo inaczej źle bedzie, więc daje musze sie wyciszyć, skasowałam go na gg na NK w telefonie też od wczoraj jest coraz lepiej, w sobote planuje impreze urodzinową i postanowiłam sie świetnie bawić
ćwiarteczka wieku minie ![]()