netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Cięzkie przeżycia i epilepsja

8 odpowiedzi5 180 wyświetleńzałożony przez teresa, 03.03.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Cięzkie przeżycia i epilepsja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez teresa (2010-03-05 03:11:06)

Temat: Cięzkie przeżycia i epilepsja

,,Piękna Złota  Polska Jesień''  18.09.1982r,piękny ślub,huczne wesele   z mnóstwem  gości  ,obfito zastawionymi stołami  pięknie grającą orkiestrą do białego rana.Tak zaczęło się moje małżeństwo,z wielkiej   wzajemnej miłości. M. poznałam  w  moich stronach, tam też odbył się nasz ślub. Miałam pracę lecz 1984r. po zakończeniu  przez męża  służby zamiszkaliśmy w jego rodzinnym mieście ,gdzie czekała na nas  kawalerka którą między-czasie już sobie umeblowaliśmy .Zostawiłam tam całą moją najbliższą rodzinę przyjaciół  i znajomych.Rozpoczęłam tu życie  z M. ijego, rodziną która przyjęła mnie życzliwie,   byłam traktowana jak córka. Wszystko  było by dobrze, gdyby nie to wielkie miasto. Bałam się jeżdzić tramwajamipochodzę.   z małej miejscowości i ten gwar szybki ruch na ulicach wywoływał   we mnie panikę . Z biegiem lat do wszystkiego się przyzwycziłam  pozostała jedynie  w dalszym ciągy , nostalgia za moją rodziną.Pracy od razu tu nie podjęłam. Jako młode ,  rozwijajace     się małżeństwo  już w1986r. luty dwupokojowe bardzo ładne mieszkanie.Byliśmy w siodmym niebie.Teraz ,  żeby osiągnąć pełnie szczęścia dobrze by było, gdybyśmy mieli  chociaż jedno nasze dziecko.Niestety, nigdy to marzenie nam się nie ziściło.Przyczyną,  że nigdy nie urodziłam   jest operacja ,którą przeszłam w wieku 19 lat.Przebywając na oddziale ginekologicznym, dostałam zapalenia otrzewnej w wyniku ,czego usunięto mi dwa jajowody i jeden jajnik.  Gdy opuszczałam szpital poinformowano mnie ,że operacja była koniecznza z całymi tymi konsekwencjami , gdyż chodzilo tu o moje młode życie.Oczywiście, o tym  fakcie powiedziałam , mojemu jeszcze wtedy narzeczonemu. Kochane Panie muszę się pochwalić tym ,co wtedy od Niego usłyszałam. Mój Misio-bo  tak się do niego zwracałam[jeszcze około 10-ciu lat] bardzo czułymi słówkami[przytulając do siebie]wyszeptał''żabciu kochanie moje[tak nazywał on mnie] jeżeli będziesz chciała to możemy adoptować'.Tak bardzo byłam szczęśliwa,że chciałam krzyczeć z radości i oznajmić całemu światu, jakiego to ja mam kochanego, troskliwego ,czułego ,opiekuńczego faceta.Musicie mi uwierzyć ,w niczym  nawet jednym słówkiem nie przesadzam- bo ten CZłowiek bardzo, ale to bardzo wtedy i jeszcze póżniej przez ładnych kilka lat świata poza mną nie widział.[tosą jego słowa , które  jeszcze teraz  mówi, gdy się kłócimy-nie używamy brzydkich słów].Wrócę do nowego mieszkania.W tym samym miesiącu kiedy otrzymaliśmy klucze do mieszkania ,dostałam pierwszy raz wżyciu epilepsji Dobrze, że w tym czasie byli u nas sąsiedzi  ,wtedy prawdopodobnie mogłabym odgryść Miśkowi palce [Ona była pielęgniarką] gdyż wpadł w panikę i wkładał mi palce do buzi.  Zabrało mnie pogotowie ,leżałam trzy tygodnie.Codziennie przchodziło do mnie moje szczęście-zawsze miałam kwiatki  i różne smakołyki.Po wyjściu ze szpitala dalej wiedliśmyszczęśliwe życie we dwoje CZasami w windzie czy na dworze  mówiono nam  ;jaka to z nas ładna kochająca się para że aż miło popatrzeć.  Cieszyłam się wszystkim i z wszystkich .Byłam naprawdę szczęśliwa.Choć bardzo lubiłam  wesołe życie to  towarzystwa    zbytnio nie mieliśmy.Czasami  szliśmy do kina,teatru, rzadziej do opery  czy operetki. Nauczyłam się grać w brydża  i teraz niezły   ze mnie  gracz. Tak więc chodzimy na karty do jego przyjaciół których poznałam na naszym weselu.Bardzo ich polubiłam.Ich dzieciaki  mówią ciociu wójku.To są jedyni do dzisiaj mi ludzie.Zapewne będę jeszcze o nich wspominać.[acha oni brali ślub tydzień po nas i byliśmy proszeni  ale to były czasy   stanu wojennego ,a że jeszcze tu nie mieszkaliśmy , to nas  tam nie było- wszystko odrobiliśmy  ,a może i lepiej. Poza nimi MA. ma jeszcze tylko  jednych prawdziwych przyjaciół lecz mieszkają  poza miastem więc kontakty są już rzadsze.Bywały , ale to już wizyty i rewizyty  poza tym została rodzina M.,   i prawie codziennie byliśmy u teściów czasami Oni u nas.Teściowa  do mnie  też zwracała się ;żabciu'. Nigdy nie powiedziałam żle o swoich teściach czy jego rodzinie ,Oni też byli dla mnie  dobrzy .Szanowaliśmy się wzajemnie i jeżeli trzeba było to sobie  w miarę możliwości pomagaliśmy. Drogie Forumiaczki, każdej życzyłabym  tak szczęśliwego małżeństwa.Moje serce było tak radosne , przepojone miłością ,że mogłabym śpiewać i dzielić się nim,  z innymi miej szczęśliwymi ludżmi .Prawie każde wakacje spędzaliśmy na mazurach u mojej rodziny.Byliśmy  ze trzy razy gdzieś indziej ale były tonie  zbytnio  udane [moja wina] bo było tak, że miałam atak  i po tym byłam trochę do     tyłu. Muszę tu nadmienić o mojej  przyjaciółce  która pochodzi  z tej samej miejscowości co ja.Bardzo się ucieszyłaqm ,gdy Ona też wzięła sobie  ziomka z tych stron.Nasi mężowie pracowali w tym samym systemie byli pracownikami państwowymi. Byli bo obydwaj przeszli na emeryturę .M. od roku nie wie co ma ze sobą zrobić.Najchętniej to by wrócił na swoje stanowisko ,lecz tego pana -tu już nie chcemy.Moja koleżanka z rodziną  mieszka  70 km. od nas.O Nich ,również wspomnę dalej Szybciutko zaznaczę -choć może nie chciałybyście ,już czytać o chorobach, ale muszę , bo one mnie nie omijają .W 86r  padaczka a 90r. ;Zapalenie opon mózgowych.Dlatego nigdy nie pracowałam ,byłam  jak to się mówi, ;na garnuszku u męża'.Przez to też nie miałam  tu, poznanych  przez siebie  koleżanek.Chciałoby się czasami z kimś poplotkować o d... Marynie , ale człowieczek sam , no to musiało wystarczyć własne towarzystwo.Jednak wtedy byłam jeszcze młoda i w miarę zdrowa  to zawsze coś się zorganizowało a życie prpalce ukradkiem uciekało. przepraszam  że piszę być może   za dużo i może wydać się PANIOM , że to wszystko  to nic,lecz ja inaczej nie potrafię zaczynam  tracić wątek ,gubię się  ręce się trzęsą  nacisnę nie tam gdzie trzeba  i  znowu muszę szukać tekstu który sama przed  chwilą pisałam.Taka ze mnie gapula.Zresztą zawsze miałam obawy ,że powiem coś nie tak lub zrobię coś żle. Z kompleksów nie wyleczyłam się do dziś, no może jest ich nieco mniej ale jednak  siedzą sobie idrwią ze mnie.Zawsze chciałam żeby, M., był  ze mnie zadowolony dumny  i wyglądać  elegancko .Zawsze  myślałam co ;ludzie powiedzą', mąż na stanowisku a tu taka myszka- może nie całkiem szara ,ale mycha. Dobrze że teraz mam to wszystko wgłębokim poszanowaniu nic nie muszę  a nawet nic już niechcę Teraz przejdę do tej wspomianej radosnej Gwiazdki .Nasze życie  zmieni się diametralnie ,za sprawą dwuch młodziutkich  DAM,które na stałe zagoszczą w naszym domu i w naszych sercach.Tego,, co do tej pory napisałam , nawet nie będę sprawdzać, bo mogłabym coś sknocić ,a żal mi tego co pierwszy raz sama wypociłam. Jeżeli,   jakimś cudem  uda się Paniom to przeczytać,i nie zasnąć  to z góry dziękuję za jakiekolwiek komentarze.Przyjmuję te dobre i te złe, mój dzwon zniesie każdą krytykę    ale ludzie miejcie jednak trochę litości.....Tu jest śmiech ,lecz nie umiem zrobić słoneczka, dlatego o słoneczku napisałam.Idę teraz wrzucić coś na ruszt, bo jestem bardzo głodna  miammiammmm CD.. po zaspokojeniu  głodu.właśnie  wróciłam i mogę teraz z głodnym porozmawiać.To że mam dobry nastrój i swobodnie poruszam się po mieszkaniu  zawdzięczam  mężowi ,gdyż od maja zeszłegoroku jako  jedyny  z czwórki rodzeństwa podjął się opieki swojego ojca,i zaczął tamspędzać noce. Wtedy jeszcze nie musiał ,ale wolał być poza domem.jednak teraz opieka jest konieczna ,bo jego stan się pogarsza. Ma zaniki pamięci  itp;. Dziewczynki do nas trafiły trochę przez przypadek. Pewna rodzina miała zabrać je na święta, lecz nikt po nie nie przyjechał, zadzwoniono więc do nas. Pojechaliśmy  tam spędziliśmy noc ,iwróciliśmy wszyscy razem do domu. Podróż była ciężka,  bo mieliśmy gruchota - duży fiat.O naszej decyzji nikt nie wiedział poza moją o cztery lata młodszą siostrą ,która odeszła od męża z dwiema córkami,3i6lat.Tymczasowo zamieszkały u nas.Siostra znalazła sobie dobrą pracę a ja zajęłam się dziewczynkami.One trzy teraz nasza czwórka to już całkiem liczne grono niejak na48m.Oczywiście teraz najważniejsz były święta.U waga ,to co teraz powiem  was zaskoczy .Właśnie na te święta zapowiedziała się pięcio-osobowa rodzinka z mojej strony. Przyjechał mój brat z żoną i dwiema córkami i siostra  o 15 lat młodsza .Musiały byście widzieć ich zaskoczenie.Ubaw mieliśmy przedni.Przywieżli cztery paczki , dwie od siebie a dwie od mojej mamusi.Całe szczęście bo teraz były cztery dziewczynki,i każda miała swoją. Jeszcze przed przyjazdem gości [była wigilia] , zdążyłam zrobić małe zakupy w   osiedlowym sklepiku.Kupiłam dziewczynkom pierwsze  spódniczki ibluzeczki.Miałam tak dużo wrażeń i do tego doszło zmęczenie ,   że przypłaciłam to sześcioma ata kami.Było pogotowie ,dostałam   dwa zastrzyki dożylnie i domięśniowo .Po tym powinnam spać jak suseł.Niestety nie zasnęłam ,ale byłam całkowicie odprężona więc pomalutku zaczęłam,  oczywiście z pomocą siostnakrywać do stołury, która   po telefonie  wróciła z pracy.Przyjechali goście,.  więc całą   gromadką zasiedliśmy do  Wieczerzy Wigilijnej .To że ja nie czułam się na siłach nie miało  większego znaczenia   liczyło się tylko to że tworzymy rodzinę i rozpoczynamy  teraz naszą wspólną  drogę na dobre i na złe ,z córkami   zasiadając do pierwszej naszej wspólnej wigili. Tych   Swiąt nie zapomnę nigdy. Zapomniałam o tamtym  ogromnym  wysiłku ,o tym że  byłam  słaba wszystko co złe  usunęłam z pamięci pozostawiłam obraz  radosnej i szczęśliwej rodzinki . Dni świąteczne minęły  ,zabraliśmy się więc do załatwiania spraw związanych z adopcją. Po pierwsze musieliśmy  załatwić dziewczynkom ,indywidualne szczepienia ,gdyż żadna nie miała nawet  książeczek,  które wydawane są przy narodzinach.Następnie  ,zwróciliśmy się o przyznanie im naszych nazwisk .Z resztą nie musieliśmy się spieszyć. Było trochę kłopotu  z młodszą 3 lata,  chodzi  o logopedę,starsza -6lat  kłopoty  z jelitami  .Powoli  panienki     całkowicie  się zadomowiły i staliśmy się dla nich  mamą  i tatą. Ze względu  słaby  rozwój starsza do zerówki poszła z rocznym opóżnieniem ,i do przedszkola  przez dwa lata chodziły razem. Dziewczynki rosły ,rozwijały się chdziły do szkoły  zostały  zaakceptowane w tutejszym  środowisku . Lata leciały rok ,za rokiem.Bywało różnie raz lepiej ,raz gorzej ,jak w każdej rodzinie. W dalszym ciągu ja nie pracowałam,lecz zarobki męża  były niezłe więc żyło nam się,   całkiem  dobrze, na średnim poziomie.Wrócę teraz do naszego pożycia.W dalszym ciągu byliśmy udanym związkiem ,  ale to już były tylko pozory,  które stwarzaliśmy On miewał spotkania  służbowe,jednodniowe lub kilkudniowe. Obracał się przez cały czas  między ludżmi.Uwielbiał być w centrum uwagi.Mój mąż jest dosyć przystojny zawsze  w garniturku  dobre krawaty i mnóstwo, mnóstwo niezłych koszul.Zebrał całkiem pokażną kolekcję. Nie przeszkadzały mi jego czarujące rozmowy  z kobietami -bo trzeba powiedzieć  że potrafi   mówić pięknie i na temat .Zawsze znajdzie odpowiedni temat   a i słuchaczy mu nie brakuje. Ostatnio jednak zaczęło  mnie to już    wszystko nawet irytować.Najchętniej powiedziałabym zamknij tą buzię, bo wszyscy już to słyszeli  i żeby się nie powtarzał.Zastanawiam  się czemu mu tego  nie  wykrzyczę    Jeżeli  chodzi o inne kobiety w jego życiu   to wiadomo że osoba zainteresowana  nic nie wie.   Mogę jedynie się domyślać . Może   któraś zPań mi powie ,czy zdrowy mężczyzna  wyleży obok całkiem niezłej babki  i nic go nie ruszy. Ja osobiście uważam , że  trzeba być z kamienia ,chociaż  poruszyło by to i głaz.Właśnie po tym sądzę o jego zdradach.To  jest nie do uwierzenia,  ale  ja  moje życie erotyczne  zakończyłam  gdy miałam 37/38 lat.Mam 53  a pobraliśmy się gdy mieliśmy po 25 lat. Dobrze  się wczytajcie w to co teraz napisałam.Teraz bardzo proszę o całkowicie szczerą wypowiedż.Czy  jest możliwe spanie obok kobiety ,którą się kiedyś ubustwiało a teraz  się od niej odwraca plecami .Mężczyżni którzy  mają kochanki, nie odrzucają wdzięków  swoich żon.To  jest poniżające. Wybaczcie mi  Drogie Panie , muszę iść spać , bo zaczęlo mi być smutno na wspomienie tych koszmarnych  niespełnionych nocy .Jutro   ,gdy  pójdzie do swoich rodziców  to dokończę.Szczerze mówiąc to ja tak naprawdę  nie jestem pewna,  czy chodzi właśnie tam. Pozdrawiam gorąco...........Do usłyszenia ,do  jutra.Teresa. Witam  szanownie Panie  ponownie i szczerze dziękuję  za zainteresowanie się moimi  życiowymi losami.Przejdę więc do dalszej   części. Jeżeli chodzi o życie erotyczne,którego nie ma od kilkunastu lat,mogłabym je sobie darować, gdyby podał mi konkretny powód.Byłam wtedy jeszcze w kwiecie wieku, nic mi nie brakowało. Gdyby ,chociaż od czsu do czasu przytulił, wziął wramiona, czy powiedział  miłe słowo ,lecz nie było nawet tego. Dawno przestałam o tym marzyć ,bo inaczej to moje życie nie miało by sensu.Dopóki dziewczynki chodziłu do szkół,on pracował tu gdzie mieszkamy, to zawsze miałam jakieś zajęcie.  Atmosfera jaka panowała między  nami,  miała wpływ również na dziewczynki.  Dopóki, były młodsze to nic je nie obchodziło, a  i my zamykając drzwi sypialni na ogół byliśmy normalnymi rodzicami.Teraz ,pracują i mieszkają na stancji. Tak jest od około 3 lat.Jest mi bardzo przykro, że muszą mieszkać poza domem .One nie narzekają ,prowadzą swoje życie  i przynajmniej  nikt im nie brzęczy nad uchem. Starsza obecnie wyjechała do mojej rodziny [tam ma swoją miłość] chce tam podjąć pracę i zamieszkać.Odradzaliśmy jej to wszyscy ,bo  o pracę tam bardzo ciężko. Chłopak ,może chociaż  jest lepszy  bo ten którego, tu miała to zawsze musiał wypić kilka piw dziennie. Młodsza często tu wpada .Ona również ma chłopca .To dziecko w przeciwieństwie do swojej siostry lubi żyć na wesoło ,ma dużo koleżanek  i kolegów. Prowadzi towarzyskie życie ,starsza,bardziej osiadły,spokojny tryb.  Młodsza od najmłodszych lat szybciej nawiązywała kontakty ,wszędzie było jej pełno,  niczego się nie krępowała, z każdym czy z młodszym ,czy starszym zawsze  sobie popaplała. Starsza córa - niestety więcej  była obciążona bagażem przykrych doznań  w domu  rodzinnym dlatego jest bardziej nieśmiała niż młodsza . Suma sumarum ,dzieci mamy udane. Moja mamusia powiedziała ,że  moje dzieci są lepsze niż mojej siostry.Ja 2006r miałam operację na biodro.Po powrocie ze szpitala M.otrzymał propozycję pracy w odległym mieście wojewódzkim  z dobrym  i odpowiedzialnym stanowiskiem.Mogłam, tak jak inne ,zamieszkać razem z nim ,ale M drzewa do lasu  nie zabiera.Przyjeżdżał do domu co dwa tygodnie,tylko po to , żeby zrobić sobie pranie.Tak minęły prawie dwa lata.Otrzymał teraz propozycję ,której nie wolno odmówić, jużw innym   województwie ciut wyżej. Teraz też z nim nie mogłam zamieszkać, chociaż  warunki były lepsze od domowych. Jego wizyty do domu były rzadsze, bo ten lokal posiadał , wszystkie artykuły  potrzebne do życia-pralkę również.Tu zabawił nieco krócej, tyle co ciąża.Bym zapomiała,oczywiście mój pan władca łaskawie ,zgodził się i  byłam uniego,na 1-wszym miejscu 2 tygodnie[w ciągu 2 lat].Jeżeli chodzi oodwiedziny w drugim miejscu, to niestety są to  bolesne dla mnie wspomienia. Teraz znowu wraca ,już któcitko,temat-szpital.Wybaczcie, ja w żadnym wypadku się nie uskarżam, czy chcę wzbudzić litość,dotego bardzo daleko.Do szpitala trafiłam po miesiącu od operacji na biodro. To było moje szczęście, bo dzień póżniej mogło być już za póżno. Co dziwniejsze ,że ta noga, wcale mi tak bardzo, nie  dokuczała. Bolał  ale  brzuch. Okazało się że jest to głęboka zakrzepica. Jeszcze biodro nie doszło do siebie ,to teraz jeszcze i to.D do obra ,co dawali to wzięłam ipozostanie ze mną do końca. Muszę kontrolować krew i do tego odpowiednią dawkę leku. Oczywiście rano zanim wstanę z łóżka, muszę zakłaqdać uciskową pończochę.Niezbyt komfortowe ani ładnie wygląda,ale gdyby ktoś mnie zaprosił na tańce-to  chodziby i dzisiaj mimo że jest póżno.Mąż mój świetnie też tańczył[jak jest dziś?],ale ani razu nie byliśmy na balu sylwestrowym. W 2008r .01,07. zmarła mi mamusia.Ja tam byłam już od 10.11.2007r pojechalśmy okazało się że za kilka moja siostra[17 lat młodsza] z mężem zawieżli mamusię do lekarz ,to był1-wszy pobyt w szpitalu.Jest nas 5 sióstr[braci też mamy]więc przez całą dobę ktoś tam zmamusią był.Niby na nic się nie  uskarżała ale cały organizm był zatruty ropą.Boże Narodzenie  wszyscyi, wspólnie zmamusią  zjedliśmy naszą ostatnią Wieczerze Wigilijną.M. był też. NA pogrzebie byłam taka niszczęśliwa,tak bardzo bolało,  że odeszła TA JEDYNA i  on nawet nie powiedział, że mu przykro nawet nie podał mi wsparcia.Właśnie 2008r i2009r to były lata najbardziej bolesne. Po powrocie z pogrzebu ,15.01 .trafiłam na neurologię wyczerpana psychicznie ifizycznie.Któryś kolejny raz z kręgosłupem.Miała bym operację ,lecz uznano, że przy zakrzepicy jest nie wskazana. Teraz na wizycie u naczyniowca powiedziałam, że  dostałam termin wstawienia mi endo protezy, to usłyszałam ,że on się pod tym nie podpisze. To koniec poprawiania moich ,pleców, bioder czy kolan. Zniosłabym każdy fizyczny ból-znam go,on tak,nie boli , nie rani ,do niego można się przyzwyczaić,traktować, jak swoje drugie,do bre ja.Lecz,ból zadany słowem, jest niewspółmiernie większy, ON zostaje w tobie do końca -to nasz WROG.Nastała wielkanoc mąż przyjechał[córek nie było].Powiedziałam, że jeżeli będzie wracał to chciała bym z nim jechać.Nic mi,na to nie odpowi edział.Jest drugi dzień swiąt.Budzę się rano,coś poczułam wsercu,wstaję a w kuchni leży list. Zrobiło mi się słabo,trzęsącymi rękoma  wzięłam go i zaczęłam czytać. Serce chciało mi wyskoczyć, [jest zdrowe] ze strachu że coś mi się stanie wzięłam 5 relanium.Becząc zadzwoniłam po siostrę. Zjawiła się w tri-migi.W mojej głowie był mnóstwo dlaczego,dlaczego?/............uciekł, postąpił,jak ostatni tchórz.Chociarz -zawsze, kiedy próbowałam z nim porozmawiać to milczał,mówiłam  jak do słupa.Pewnego roku ,zamiast rozmowy, wszystkie nurtujące mnie pytania i w czym go tak do siebie zraziłam, spisałam na kartce i położyłam mu do przeczytania-Echo nic,nul.Jeżeli ,ktoś pyta, czy próbowałam   rozmawiać ze swoim mężem,  o chorej sytuacji, jaka istnieje między nami i jaką ma na to radę, TO po stokroć odpowiadamTak, lecz zawsze jest tak jak napisałam -głucha cisza .Wiem, że jestem tu jedyna która pisze tak zawile,  zbyt szczegółowo,nie potrafię kłamać a czasami ,żebym napisała w czym rzecz to muszę ,napisać w jaki sposób do tego doszło.Bardzo proszę owyrozumiałość.Teraz jest już niesamowicie póżno, a jutro mam psychoterapeutę do ,którego chodzę od ponad  roku  idoplera. O ile zechcecie  posłuchać jego tłumaczeń  o dowodach że miał tam kochankę.   to zapraszam jutro.Poznał mnie z nią.Sądzili ,że nic nie wiem .Pani z tytułami z fakultetem psychologa  nie rozpoznała że ja wiem. Będąc ze mną sam na sam  opowiadała 0 swoich teściach , o tym  jak to się  im nie spodobała itp; Kłaniam się ipozdrawiam......Tesa.                   CDN.

2

Odp: Cięzkie przeżycia i epilepsja

Bardzo chętnie przeczytam ciąg dalszy smile

3 Ostatnio edytowany przez olimpia (2010-03-03 23:10:52)

Odp: Cięzkie przeżycia i epilepsja

Hmmm... Przyznam, że i ja czekam jak się ta opowieść dalej rozwinie:))

4

Odp: Cięzkie przeżycia i epilepsja

Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg smile.

5

Odp: Cięzkie przeżycia i epilepsja

Pani Tereso ja też czekam na ciąg dalszy ... co do zachowania pani męża, dziwne, bardzo dziwne, próbowała pani z nim rozmawiać na ten temat?

6

Odp: Cięzkie przeżycia i epilepsja

Witaj
Piekna ta Wasza miłość...
A co do tego co PAni pisze..czy mąż może leżeć obok zony i nic..
a no może
wiem po swoich rodzicach
To juz nie to samo
jest w tym przyjaźń ...albo nawet bardziej ..przywiazanie
a znam też pare która jest razem 40 lat i ciagle sie przytula -zależy to od dwojga ludzi bo MIŁOŚĆ poza pieknem, czułosciami , ciepłem  to też codzienna praca.
A na temat epi też moglabym wiele napisać.
Pozdrawiam :*

7

Odp: Cięzkie przeżycia i epilepsja

Kochana Pani Tereso, czekamy  niecierpliwie na ciąg dalszy.

8

Odp: Cięzkie przeżycia i epilepsja
TERESA - ciąg dalszy historii Teresy napisał/a:

Po jego ucieczce z domu w 2 dzień świąt wielkanocnych(2008r)próbowałam się z nim skontaktować lecz nie odbierał telefonu.Gdy w końcu się dodzwoniłam to usłyszałm,. że przez ostatnie lata ,gdzieś się pogubił itp:rzeczy,musi to wszystko sobie przemyśleć.Do domu przyjechał po dwuch tygodniach.Powiedział dzień-dobry i nic więcej.Oczywiście ja o nic nie pytałam gdyż z góry wiedziałam że i tak nic z siebie nie wyduka.Dalej było tak - niby razem ale osobno.Miał swój świat,w którym nie było dla mnie miejsca.Jego beztroskie ,swobodne ,kawalerskie życie zakończyło się w początkach 2 połowy 2008r. z chwilą przejścia na emeryturę.Tego on się nie spodziewał.W pewnym sensie był to dla niego cios gdyż zakładał ,że i na tym miejscu popracuje ze 2 lata.Udawałam że mu współczuję ,lecz  tak naprawdę nic mnie to nie obeszło.Spakował cały swój dorobek ,który zgromadził (3 lata) i z podwiniętym ogonem,chcąc nie chcąc powrócił na stare śmieci.Zaczęło mu brakować wydawania poleceń,bywania na rautach-ogólnie rzecz biorąc bycia z ludżmi jak on by to ujął:ludzi- nauki:.Początki były znośne-wyglądało na zwykły urlop, lecz z czasem zaczęło mu brakować ciągłych rozmów i niby tzw: przyjaciół. Nasze obecne życie toczyło się jak dawniej ,całkowita oziębłość- tylko tolerancja.Dla ludzi dalej byliśmy dobrym małżeństwem.Teraz częściej odwiedzaliśmy się wspólnie z naszymi przyjaciółmi z różnych okazji ,jednak ja najbardziej cieszyłam się ze spotkań bryczowych,gdyż nie musiałam w innych  sytuacjach,słuchać jego wrażeń  z wycieczek czy innych wypraw w ,których inni byli ze współmałżonkami. Najczęściej jednak dużo czasu spędzaliśmy u teściów.Tak bez większych zgrzytów dotrwaliśmy do zimy.Cały czas ja usiłowałam -chciałam być miła,serdeczna bo sądziłam, że teraz gdy jest na emeryturze, dojdziemy do jakiegoś porozumienia ,może chociaż na pamięć naszej byłej miłości będzie zgoda.Były to jedynie moje starania i życzenia, żadnego wkładu z jego strony.Nastały święta Bożego Narodzenia.Zakupy robiliśmy wspólnie-dziwne to było.Na pytania co potrzebne? wskazywaliśmy palcami ,mówiliśmy tak lub nie a i tak zazwyczaj każde znas wrzucało do kosza, co uważało, że się przyda. Całe jedzenie przygotowywałam u siebie w domu a M.przewoził do teściów ,bo tam spędzaliśmy święta i Wigilię.Ze względu na zdrowie i wiek teściowa nic w ty roku nie przygotowywała, a że ja nigdy nie powiedziałam nie ,więc zrobiłam to co trzeba,chociaż również na miejscu jest i druga o 15 lat młodsza synowa.Wesoło nie było .bo co za radość siedzieć w towarzystwie osiemdziesięciolatków, z których jedno większość czasu przesypia w fote,lu a drugie wspomina czasy wojenne i swoją młodość. Do pewnego czasu te opowiadania nawet były interesujące ,lecz słuchać tego samego, za którymś razem już się nie da,z całym szacunkiem jaki miałam do swoich teściów.(miałam)Oczywiście Nowy Rok (sylwestra),spędzilsmy w domu z moją siostrą przed telewizorem.O północy zwykłe życzenia -pro-forma ,bez uścisku.Położyliśmy się o czwartej. Nie mogłam zasnąć, nie czułam się najlepiej, do tego byłam zła bo wiedziałm że M.cały czas ciałem obecny był tu ,lecz jego myśi były daleko z tąd -niestety, to się wyczuwało i było bardzo przykre.Wiedziałam, że ja go już nie obchodzę ,ale tej nocy pokazał swoją wielką obojętność względem mnie.Wstawałam ikładłam się nie wiedziałam co może się zdarzyć bo zacązł ogarniać mnie niewytłumaczalny lęk przed atakiem padaczki,wpewnej chwili chciałam dzwonić nawet po pogotowie, lecz jakoś się pozbierałam.SZanowny pan nawet nie raczył się odezwać, i dla zwykłej przyzwoitości zapytać co mi jest.Tapczan szeroki na 1,60m a on przyklejony do ściany tak jak by to była kochanka.Żadnej reakcji z jego strony .Chociaż rok temu w lisopadzie,u mojej rodziny  poczułam w nocy, gdy go dotknęłam to się odsunął .Wtedy myślałam że to przez przypadek,więc ja chcąc to sprawdzić ,przeciągnęlam się i celowo dotknęłam jego nogi.Teraz wiedziałam już napewno, że odsunął się doskonale wiedząc co robi. To co wtedy poczułam, sama nie umiem już określić,ale poczułam się brudna, zdeptana i nie wiem co jeszcze.Wstałam usiadłam obok na fotelu i zanosiłam się gorzkimi łzami dusząc się z obawy żeby nikt mnie nie usłyszał w sąsiednim pokoju.Trwało to z godzinę, a on cały czas udawał śpiącego gdy mi ztego wszystkiego poleciaał krew nosem.Nie mogłam wyjść do łazienk,i bo nie chciałam, żeby w takim stanie zobaczyła mnie mamusia Chciałam zaoszczędzić bólu ,bo Sama miała wręcz tragiczne życie.Dopiero gdy podniósł się on i zajęli się rozmową ,to się wymknęłam i doprowadziłam do porządku.Tego poniżenia nie zapomnę nigdy.W marcu 2009r pojechał wgóry do sanatorium.Przy okazji zabrałam się po drodze do mojej Przyjaciółki-od dawien dawna,to właśnie jej ,po powrocie M. zacznę się wieczorami wypłakiwać przez telefon.Gdyby nie jej wsparcie ,pocieszenia że dam sobie radę to nie wiem jak potoczyły by się moje losy?-może bym już zwariowała?.Z sanatorium dzwonił prawie codziennie.Rozmowy dotyczyły zakwaterowania ,z kim dzieli pokój  a w póżniejszych opowiadał o miejscowości i okolicach, co można zobaczyć ,jakie i ile ma zabiegów.Za każdym jednak razem musiał dodać że często nie ma zasięgu,i w tym celu musi wychodzić z budynku ,szukając odpowiedniego miejsca.Wrócił 27.03. bo 28 jechaliśmy na wesele-daleko do jego rodziny. Było cudowne.wyśmienite jedzonko gości ful,ale ani razu nie zatańczyliśmy ajedzenie mnie zbytnio nie interesowało,natomiast on jak to bywa u niego w zwyczaju -brzydko mówiąc przeżarł się ,wróciliśmy więc do pokoju hotelowego tuż przed północą i to odchorował.Teraz Coś Trochę Do Śmiechu:rano zamiast pasty do zębów skorzystał z mojej maści od żylaków odbytniczych która znajdowała się obok-przykre ale prawdziwe cha,cha......... Kuzynka jego ślub brała po raz drugi.Za pierwszym razem to był ten sam dzień i miesiąc co nasz,a i wtedy nie zatańczyliśmy ze sobą ani kawałka,życzeń też nie było.Przed wyjazdem kupiliśmy sobie nowe komórki,do tej pory miał jeszcze służbową.Na początku  kwietnia otrzymaliśmy za nie rachunki.Zawsze były dołączane bilingi moje  i dziewczynek(płaciliśmy ich rachunki) jego nie, bo do tej pory płacił za niego zakład.Teraz wydruk był tylko mój.Okazało się ,że on sobie nie życzył.Będąc na mieście poprosiłam żebyśmy weszli do plusa ,iwzięli ksero.Zgodził się ,gdyż sądził że nie znam numeru który chciał zataić.Tu się grubo pomylił, bo przed jego wyjazdem do sanatorium ,udało mi się go spisać.Zresztą sama mu podpowiedziałam, żeby wpisał ją na listę pięciu osób w abonamencie,bo w ten sposób chciałam poznać jej numer.Mojego męża i ją w pewien sposób łączyły sprawy służbowe w pierwszym miejscu pracy.Tam również napisali cztery książki związane z wykonywanym przez M .zawodu i jej również.Dlatego M.mnie z nią poznał jeszcze przed sanatorium.Wtedy jeszcze nie wiedziałam tego ,czego dowiedziałam się  w czasie i po jego powrocie z  sanatorium o nim  i o niej.W zeszycie zrobiłam 3 rubryki.Tescie októrych się martwił co będzie, gdy któreś się żle poczuje(na brata nie było coliczyć) Ja i Ona. Podam przykład;dzień Kobiet ,dzwoni do mnie 3,30min. mama 1,30. ona wykonał 5 telefonów.pytanie czy oni omawiali książkę?,której teraz jeszcze nie zaczęli pisać?.Do końca turnusu dzwonił codziennie o każdej porze i o dziwo był zasięg bo rozmowy (nie wszystkie) dosyć długie.Z przeprowadzonych rozmów wynikało, że zameldował się jej gdy wyjeżdżał do sanatorium i gdy wracał. Tłumaczył, że zadzwonił przed bo w czasie jazdy nie chciał rozmawiać.Pytanie czy musiał jej o tym meldować ,przecież to nie żona ani matka czy córka?M. cały czas mi wmawia że coś sobie ubzdurałam że niby ich coś łączy  mam jakieś urojenia wymyślam różne rzeczy czym obrażam niewinne osoby w końcu powiedział że jestem chora i mam się iść leczyć.Odpłaciłam mu tym samym - on też niech się leczy.(cały czas regularnie chodzę do psychoterapeuty)W domu cały jeden pokój zawalony był, tym co przywiózł ze sobą Była z tona papierzysk ,którą przejrzałam strona po stronie ,przez ten miesiąc kiedy go nie było Spędzałam nad tym, czasami prawie całą noc,gdyż chciałam poznać trochę w ten sposób swojego męża.Wtedy nie szukałam jego dowodów zdrady, bo jeszcze o niej nie wiedziałam, może trochę podejrzewałam.Najbardziej zabolało, gdy znalazłam dwie obrączki.Nie przedstawiały, że mają jakąś większą wartość, ale moim zdaniem obrączka jest symbolem czegoś.Jedna była srebrna a druga srebrna pośrodku pozłacana.Właśnie na niej był grawer; Z Serca I i inicjał'taki sam jak mój ,gdyż mamy to samo imię.Pytam po raz kolejny kto daje taką pamiątkę żonatemu facetowi?Czy tylko ja jestem tak bardzo podejrzliwa?Gdy on przeszedł na emeryturę to ta pani rozpoczęła studiować nowy fakultet w naszym mieście ,chociaż przyjeżdżała co dwa tygognie aż prawie 400km.O tym dowiedziałam się dopiero w lutym, gdy byliśmy na wspólnym obiedzie,gdzie opowiadała mi jak to jej teściowie nie byli zachwyceni nią, gdy wychodziła za ich syna.Chyba przeczuwali co z niej za ziółko.Wiem, że zamiast krótkiego opisu ,mi wychodzi prawie nowela ale ,to moje życie jest tak pokręcone, przez to i ja sama być może staję się lub już jestem pokręcona.Mam  jednak nadzieję ,że zechcecie do końca poznać ,zagmatwaną historię mojego życia Dzisiaj na tym zakończę.Pozostało już nie dużo.SCISKAM SERDECZNIE!!!!........Zyczę Wszystkim Paniom wiele wytrwałości W Rozwiązywaniu Problemów ,dużo,dużo słoneczka w serduszkach i na powietrzu!!!!!!Teresa.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Cięzkie przeżycia i epilepsja

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026