Witam!
Prawie 5 lat temu zostałam zdradzona, upokorzona i zraniona przez mężczyznę któremu bezgranicznie ufałam. Całkowicie odebrał mi pewność siebie. Doskonale zdaję sobię sprawę że na tym świat się nie kończy, należy się pozbierać i iść dalej z uniesioną głową, człowiek nabiera dystansu i staje się bardziej uważny.
Problem polega na tym że od tego czasu nie potrafię stworzyć normalnego związku. Na samym początku zawsze jest bajka, sielanka, otwieram się itd. Jazda zaczyna się w momencie kiedy zaczyna mi bardziej zależeć. Nie wiem czy to nadal lęk czy może już obsesja. Cały czas jestem podejrzliwa, nie ufam, w miłych gestach zawsze doszukuję się drugiego dna, twierdząc że to podstęp i pewnie facet stara się uśpić moją czujność.
Prawie w ogóle nie potrafię cieszyć się chwilą spędzoną z drugą osobą, zamiast tego cały czas tworze w głowie jakieś chore scenariusze, wymyślam problemy których nie ma, czepiam się wszystkiego. Nawet jeżeli czarno na białym widzę że nie ma powodu do braku zaufania.
Próbowałam nad tym jakoś pracować, nie raz słyszałam że powinnam się leczyć itp. Jakiś postęp jest, nie sprawdzam już telefonu, nie szpieguje, nie przeszukuje komputera itp ale cały czas czuję lęk. Wiem że strasznie odbija się na to na moim obecnym związku i nie mam pojęcia jak to zwalczyć. Dodam że z każdym facetem schemat był zawsze taki sam, najpierw zwiazek idealny, nastepnie moja obsesja i koniec końców albo delikwent daje nogę albo ja, bo w partnerze zaczynam widzieć zdrajce, kłamcę i generlnie wroga. Czy faktycznie jakaś terapia pomoże ? Jezeli tak to jaka ??