Ostatnio przeprowadzałam się do nowego mieszkania. Koleżanka doradziła mi jakąś ekipę przeprowadzkową, zapewniając ,że jest - dość tania i profesjonalna. Zależało mi na tym bo się nasłuchałam jak to nieraz podczas przeprowadzek takie ekipy potrafia nieźle nabroic. Dzień przeprowadzki, zjawia sie ekpia, w sumie wszystko poszło dość sprawnie - zostały tylko jakies kartony ze szkłem w środku i stół. Specjalnie zapakowałam je w takie mniejsze kartony ipowypychałam dobrze gazetami,i specjalnie napisałam jeszcze dużymi literami SZKŁO i zostawiłam je własnie na tym stole. Panowie najwyraźniej postanowili zrobić wszystko za jednym zamachem i zabrali stół razem z kartonami na nim , niestety zauważyłam to kiedy w taki własnie sposób nieśli go już po schodach ... nagle jednemu z nich stół się nieco omsknął( co przecież było do przewidzenia!, gdzie oni mieli mózgi?!?!) i kartony runęły w dół staczając się jeszcze po schodach - myślałam ,że wyjde z siebie, szybko rzuciłam się na ratunek kartonom( chociaż i tak wiedziałam ,że niewiele tam zostało do ratowania) i zaczęłam je zbierać - nagle pociemniało mi w oczach i straciłam przytomność. Ocknęłam się chwilę potem, obok mnie był oparty o ścienę stół, zeszłam na dół i zobaczyłam ,że wszystkie moje rzeczy stały rozpakowane z ciężarówki przed wejściem, a po ekipie remontowej nie było nawet śladu ;/ Myślałam ,że się załamię
Szybko obdzwoniłam przyjaciół opowiadając o zajściu jeszcze cała rozstrzęsiona , na szczęście pomogli mi z tym wszystkim i jakoś udało sie przewieźć rzeczy do nowego mieszkania. Tak więc przestrzegam przed takimi FACHOWCAMI od siedmiu boleści, dzwoniłam do tej firmy ale poniewąz nr był komórkowy - już nie odpowiadał, nawet myślałam ,żeby to zgłosić na policję , ale praktycznie nie mam na to żadnych dowodów. Jeszcze to omdlenie , nie wiem czy to z nerwów? dobrze ,że jeszcze nie zostałam przy okazji okradziona...
Podobne tematy
TOZ TO masakra!!!! A MEZA NIE BYLO?
Dziewczyny-tak to bywa jak się nie ma niczego na papierku.Mój sąsiad przeprowadzał remont generalny łazienki przez tydzień tynk sypał mi się na głowę jak tylko poszłam skorzystać z toalety.Hałas był od rana do wieczora-no ale sąsiad się chwalił że tak fajnie,że firma prywatna,że generalny remont zrobili i wszystko lśni a płaca była w porównaniu z innymi :minimalna!!!!
Ucieszyłam się na wieść ze to już koniec i mój koszmar się skończył,po czym przystąpiłam do sprzątania po jego remoncie w swojej łazience-już mi się nie chciało z nim dochodzić że sufit uszkodzony przy wymianie rur-drobnostki,a niech ma facet!!co mi tam.
Tego samego dnia wszyscy u niech w domu postanowili się wykąpać i skorzystać z walorów nowej wanny.
Ok.23ej zaczęło mi się lać na głowę jakbym stała w samym środku oberwania chmury!!!!lało się wszędzie w pokoju,w przedpokoju i łazience-wiecie co?myślałam że szlag mnie trafi-poszedł do nich mój wkurzony na max-a mąż ale okazało się że firma miała właśnie tylko nr.komórkowy który milczał jak zaklęty-żadnych danych firmy nie brali bo nie chcieli kosztów związanych z podatkami fakturami itp.żona sąsiada na drugi dzień przyniosła mi środki czystości(na szczęście nie było mnie w domu )odebrała je córka bo chyba bym ją tymi środkami wykurzyła,ale dobra-przemilczałam to.Po niecałym miesiącu sytuacja się powtórzyła-tym razem zalali mi cały przedpokój,z żyrandola lała się woda po kablach,po ścianach.Idę na górę ale nikt mi nie otwiera walę z całej siły,dzwonię(wyłączyli dzwonek) no to zadzwoniłam o policję ci się dopukali ale sąsiad stwierdził że u nich jest sucho-no przecież jak pościerali w ciągu tego czasu co policja jechała to proste że sucho a to co poleciało pod podłogę ciekło u mnie jeszcze do następnego dnia-i co?policja mi powiedziała że jak nie mają kontaktu do tej firmy a ja nie mam ubezpieczonego mieszkania-to niczego nie wskóram-chyba że założę im sprawe do sądu Grodzkiego!!!
Mi pozostaje remont-oni mi schodzą z drogi a ja przestrzegam tak jak koleżanka z postu wyżej:nie bierzcie takich fachowców którzy maja tylko nr.komórkowy i nie przedstawiają żadnych danych firmy
moim zdaniem powinnaś zgłosić to na policję, myślę ,że nawet jesli ten nr nie działa to policji uda się ustalic do kogo należał.
Co za historia! Mi sie wydaje ,że Ci goście zwyczajnie przestraszyli sie tego ,że zemdlałas i tego ,że zniszczyli Ci to co miałaś w tych kartonach - zwyczajnie nie chcieli Ci za taką szkodę zapłacić - dlatego się ulotnili jak najszybciej tylko mogli. Z drugiej strony miałas farta - nie wiadomo jaką "niespodziankę" mogli jeszcze Ci zaserwować. Ja bym tak tej sprawy nie zostawił.
A co do omdlenia to może faktycznie z nerwów.
Jak dla mnie to powinnaś się leczyć na niedociśnienie. Ja też miałam takie omdlenia bardzo często przy wstawaniu z łózka albo właśnie przy takim gwałtownym pochylaniu się. Byłam z tym u lekarza , miałam robione badania dla potwierdzenia i przepisal mi gutron. Jak narazie nie mam już takich problemów. A co do tej ekipy to podziekuj kolezance i szczerze naprawde bym pomyslala czy gdzies tego nie zglosic.
Ja tez nie rozmumie jak moglat to tak zostawic?????i faktycznie powinnas sie cieszysz ze nie zostalas okradziona. A sasiedzi ????nikt tego nie widzial???? przeciez napewno ktos to widzial powinnas znalezc jakich swiadkow zdarzenia. dawno to bylo????