straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

Witam.

Po jej odejściu czuje że moje życie traci sens... Ona, czyli całe moje życie ode mnie odeszło.. byliśmy ze sobą 6 lat... wiadomo jak to w związku bywało były wzloty i upadki, pięknie ale zarazem brzydko.. chwile szczęścia i smutku.. smutek był za każdym razem powodowany przeze mnie! nie mam jej nic do zarzucenia, była zawsze ze mną, w każdej sytuacji jak i tej dobrej i tej złej... nic złego mi nie zrobiła a ja się tak odwdzięczałem i Ją krzywdziłem... ;/ wracając do wątku... wszystko przez moje wypady na dyskoteki,  wypady za jej plecami.. raniłem ją tym a Ona mi wybaczała nie raz, nie potrafiłem tego docenić i gdy znowu było wszystko okej, ponownie mi coś do głowy odbijało i te wypady ponownie się pojawiały z kolegami (nigdy nic złego na tych dyskotekach nie robiłem, nigdy jej nie zdradziłem... ani przez chwile mi nie przyszło to na myśl).. w ostatnią sobotę odwiozła mnie do domu.. a ja zamiast pójść spać ponownie pojechałem bez niej, bez jej wiedzy... nie przyznając się do tego że byłem.. mimo tego że miała twarde dowody... sala weselna została już odwołana, kamerzysta, fotograf również... powiedzcie mi czy jest jeszcze szansa aby wrócić do siebie... jakie środki podjąć abym skończył z wypadami na imprezy bez jej wiedzy, czy jest dla mnie jakaś pomoc?... aby odzyskać jej zaufanie... aby jeszcze kiedyś nas los złączył.

Kocham ją wciąż.. Nigdy o Niej nie zapomnę, ale czy jest szansa abyśmy jeszcze do siebie wrócili..?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..
bbss napisał/a:

w ostatnią sobotę odwiozła mnie do domu.. a ja zamiast pójść spać ponownie pojechałem bez niej, bez jej wiedzy... nie przyznając się do tego że byłem.. mimo tego że miała twarde dowody... sala weselna została już odwołana, kamerzysta, fotograf również... powiedzcie mi czy jest jeszcze szansa aby wrócić do siebie... jakie środki podjąć abym skończył z wypadami na imprezy bez jej wiedzy, czy jest dla mnie jakaś pomoc?... aby odzyskać jej zaufanie... aby jeszcze kiedyś nas los złączył.

Zaufanie buduje się latami, a niszczy w przysłowiowe 5 sekund.
Złamałeś fundamentalną zasadę, już nie jako przyszły-niedoszły mąż, ale ogólnie partner.
Od harców, hulanek i swawoli do zdrady jest niedaleka droga, którą nawet próbujesz zamaskować... będąc zdemaskowany.

Zostawić ją samą... jak wróci jest Twoja, jeśli nie, nigdy nie będzie.
Zawaliłeś na każdym froncie. Ja tu - jako "etatowy" mąż - przyszłości nie widzę.
Daję fory Dziewczynom z forum, niech się wypowiedzą. W meadnry kobiecej intuicji i emocji na takim przykładzie nie wnikam wink

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

3

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

Owszem, jest szansa, jeśli Ona Ci uwierzy, że skończyłeś z tymi dyskotekami.
Potrafisz skonczyć? Tak, potrafisz, jesli weźmiesz za to odpowiedzialność na siebie. Jesli przestaniesz zrzucać odpowiedzialność za to na kolegów, albo na to, że ci odbiło.
Twoja była narzeczona jest mądra. Facet, który nie panuje nad sobą to zły materiał na męża.
Wybieraj co jest dla Ciebie ważniejsze. Dziewczyna, czy kretyńskie rozrywki na dyskotece.....

4

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..
marena7 napisał/a:

Owszem, jest szansa, jeśli Ona Ci uwierzy, że skończyłeś z tymi dyskotekami.
Potrafisz skonczyć? Tak, potrafisz, jesli weźmiesz za to odpowiedzialność na siebie. Jesli przestaniesz zrzucać odpowiedzialność za to na kolegów, albo na to, że ci odbiło.
Twoja była narzeczona jest mądra. Facet, który nie panuje nad sobą to zły materiał na męża.
Wybieraj co jest dla Ciebie ważniejsze. Dziewczyna, czy kretyńskie rozrywki na dyskotece.....

wlałaś we mnie nadzieję! tonący brzytwy się chwyta.. jestem w stanie z tym skończyć pokazać jej Kto i Co jest dla mnie najważniejsze.. zaczynam od tego tygodnia.. daje jej spokój, w miarę możliwości staram się nie pisać do Niej bo o to prosiła..

ps. nigdy nie zwalałem na kolegów... nigdy winy nie zrzucałem na nich.. to były moje świadome decyzję.. które raz na zawsze chce naprawić i wyrzucić ze swojego życia. Dziękuję.

5 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2013-09-26 11:53:47)

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..
bbss napisał/a:

jakie środki podjąć abym skończył z wypadami na imprezy bez jej wiedzy, czy jest dla mnie jakaś pomoc?

Tak, polecam - walnąć się czymś porządnie w leb.

A tak serio...

Pomysl jak o Tobie swiadczy to, że mimo że wiesz że robisz źle - mimowolnie to robisz.
To przepraszam bardzo masz jakies rozdwojenie osobowosci czy coś? Nie chcesz krzywdzic partnerki, wiesz ze bedzie niezadowolona a mimo to zalacza sie alter ego i swoje? Powiedz ... ile razy mozna dawac szanse?

Dzialasz na autopilocie czy jak?

No niestety tak to już jest w swiecie skonstruowane że za wszelkie swoje dzialania ponosimy konsekwencje. Czysta fizyka, akcja = reakcja.
Po co więc będać w pelni swiadomym ze robisz zle - to robic? Pora nauczyć się ponosić konsekwencje.

Jej też nie jest latwo, ba, pewnie nawet gorzej niż Tobie bo ona MUSIALA podjac taka a nie inna decyzję.
Wiesz niby pierdola, bo to tylko wypad z kolegami, bo nic zlego tam nie zrobiles...
Owszem zrobiles - oklamales, chociaz wiedziales ze i tak sie wyda. Myslisz tylko o sobie, nie biorąc pod uwagę jej i jej uczuć. Tak jak bags powiedzial - od tego prosta droga do innych rzeczy. Laska ma dobrze w głowie.

Kubel wody na leb na pewno ci się przyda. Módl się żeby zrobiła to tylko po to żeby Cię postraszyć.
Może przestawi Ci się hierarchia priorytetów.
Dla mnie zasada jest jedna - zawaliles - stawaj na glowie i walcz.
Przeproś ją delikatnie ale nie bądź nachalny. Teraz możesz jedynie odzyskać ją czynami.
Nie dawaj pustych obietnic tylko PRACUJ NAD SOBĄ i swoim zachownaiem.

A jeśli jakimś cudem Ci jednak wybaczy - nie schrzań.

Powodzenia

6

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

Jezu, a ja myślałam, czytając tytuł, że narzeczona zginęła w jakimś nieszczęśliwym wypadku. Wchodzę, a okazuje się, że facet ma fiu bździu w głowie, a dziewczynę w odwłoku.

Jak mam być szczera, to nie wierzę, ze się zmienisz, może na chwilę- na miesiąc, na pół roku, rok. a Potem jak ona Ci wybaczy/ wróci/ weźmiecie ślub, to Ty powrócisz do swoich wyskoków, bo sobie to wytłumaczysz "ona jednak mnie kocha, co bym nie zrobił, to ona wróci do mnie, a ja przecież tak naprawdę nic złego nie robię..."

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

7 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-09-27 13:16:59)

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

wszystkie wasze uwagi, spostrzeżenia przyjmuję do siebie jak nóż w masło..! krytyka konstruktywna jak najbardziej wskazana.. nawaliłem na "wszystkich frontach"

mam zaledwie 22 lata.. i od kilku dni myślę nad wyprowadzką z rodzinnego domu... z dala od bliskich, znajomych... bliżej miejsca mojej pracy, w celu ogarnięcia się, muszę sam to zwalczyć, bo nikt inny za mnie tego nie zrobi.. większego usamodzielnienia się.. jak myślicie czy jest to sposób? czy pomoże mi to aby wreszcie doszło do mnie to co najważniejsze jest dla mnie w życiu... czyli Ona, a nie inne mało ważne rzeczy typu ''wieczne imprezy''. Czy to mi jest w stanie pomóc aby w końcu po tylu szansach spojrzeć inaczej na świat i uświadomić sobie dosadnie "robiłeś wulgaryzm źle" i póki naprawdę nie weźmiesz się za siebie będziesz do końca życia żałował tego co straciłeś..

pomyślicie, napiszecie "użala się nad sobą", ale tak naprawde nie jest... póki jest szansa nie poddam się.

Fighting Solves Everything- Walka Rozwiązuje Wszystko.

8

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

A może twoje wypady na dyskotekę, okłamywanie jej i te inne wyczyny miały podłoże gdzie indziej? Może ty jej tak na prawdę nie kochałeś i nie kochasz? Może wygodnie Ci było z nią być, bo dawała to i tamto, dobra opcją była, a teraz gdy straciłeś to czego nie doceniałeś poczułeś brak ? Według mnie dziewczyna jest bardzo mądra i głupia zarazem, że widząc to jaki jesteś zgodziła się na ślub. Myślę, że Cię kochała. i myślę, że jak ją dobrze przekabacisz, to uwierzy w twoją przemianę. Ja ci proponuję, jeżeli tak bardzo lubisz imprezy to baw się teraz ile wlezie, a czas żeby to zakończyć przyjdzie razem z nową, prawdziwą miłością.
Faceci świadomi tego że źle robią, jak przychodzi co do czego, stają się wielce zdziwieni. Śmieszne.

" Więc spleć palce z moimi palcami i chodź, prowadź i daj się prowadzić "

9

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

a co strasznego że autor lubi na dyskoteki jeździć?
Straszne, że musi się ukrywać, kłamać, bo kobieta chce inaczej. A czemu ona nie zrozumie, nie dopasuje się, nie pojedzie na 1,czy 2 zabawę? Drętwa jest, nie lubi się bawić?
To młodzi ludzie a nie emeryci.

Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :
Rób to co uważasz za stosowne !

10

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..
rozjasniacz napisał/a:

A może twoje wypady na dyskotekę, okłamywanie jej i te inne wyczyny miały podłoże gdzie indziej? Może ty jej tak na prawdę nie kochałeś i nie kochasz? Może wygodnie Ci było z nią być, bo dawała to i tamto, dobra opcją była, a teraz gdy straciłeś to czego nie doceniałeś poczułeś brak ? Według mnie dziewczyna jest bardzo mądra i głupia za razem, że widząc to jaki jesteś zgodziła się na ślub. Myślę, że Cię kochała. i myślę, że jak ją dobrze przekabacisz, to uwierzy w twoją przemianę. Ja ci proponuję, jeżeli tak bardzo lubisz imprezy to baw się teraz ile wlezie, a czes żeby to zakończyć przyjdzie razem z nową, prawdziwą miłością.
Faceci świadomi tego że źle robią, jak przychodzi co do czego, stają się wielce zdziwieni. Śmieszne.

Kochałem ją i Kocham dalej, i nie uciekam od tego że zarazem ją krzywdziłem... nie mam zamiaru jej przekabacić, tylko w końcu pokazać jej na co mnie stać, pokazać jej to co ona chce widzieć, wrócić do tych najpiękniejszych chwil.. przekształcić słowa w czyny.. nawet nic nie mówić tylko pokazywać że coś się ruszyło po tym rozstaniu.. i szukam tego w postaci wyprowadzki, jestem przekonany że to mi pomoże i zacznę inaczej patrzeć na świat. masz racje "Faceci świadomi tego że źle robią, jak przychodzi co do czego, stają się wielce zdziwieni".

11

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..
Remi napisał/a:

a co strasznego że autor lubi na dyskoteki jeździć?
Straszne, że musi się ukrywać, kłamać, bo kobieta chce inaczej. A czemu ona nie zrozumie, nie dopasuje się, nie pojedzie na 1,czy 2 zabawę? Drętwa jest, nie lubi się bawić?
To młodzi ludzie a nie emeryci.

A czy autor proponował jej wspólne pójście na dyskotekę? Czy może poczuł się jak zerwany pies z łańcucha, który musi się wyhasać do woli?

12 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2013-09-27 00:26:14)

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

Masz 22 lata. Młody jesteś. Najwyraźniej się jeszcze nie wyszumiałeś. Nie żeń się. Jeszcze nie teraz. Dla swojego i jakiejś dziewczyny dobra.

A tak w ogóle to chociaż zastanawiałeś się nad tym dlaczego w ten sposób się zachowywałeś? Że może czegoś brakowało Ci w związku, że potrzebowałeś takich "odskoczni"? Czy zwyczajnie lubiłeś robić swoją kobietę w hu..? Jeśli potrzebowałeś towarzystwa kolegów to nie mogłeś tej potrzeby zaspokoić w inny sposób np. piwo w samym męskim gronie, bez roznegliżowanych dookoła panienek i walącej po uszach muzyki? (Podejrzewam, ze o to nie miałaby dziewczyna pretensji.) Pomyślałes kiedykolwiek o tym? Bo przecież już pewnie nie raz miałeś spięcia o to ze swoją kobietą. Co jej odpowiadałeś w takich sytuacjach? Tylko konkretnie, jak to tłumaczyłeś, ze Ci wybaczała. No i najważniejsze, dlaczego nie mogłeś chodzić na te dyskoteki w jej towarzystwie?

Druga sprawa, że jesli Twoje zachowanie trwało już długo i równie długo podważałeś jej zaufanie do Ciebie to gdybyście byli starsi powiedziałabym, że właściwie już nie masz szans na powrót. A tak, ze względu na Wasz wiek, może i jest jakaś szansa, może ten ślub odwołała w zdenerwowaniu, a nie po długim i głębokim namyśle, że nie nadajesz się na partnera dla niej.
Jest też opcja, że Twoje zachowanie powodowało w niej wypalanie uczuć, bo nie czuła się pewnie w związku i ostatecznie "pomógł" Wam jakiś wielbiciel. Tylko jesli jest ktoś taki to do niej nie możesz mieć pretensji. I jeśli nawet  wrócicie do siebie to już nie będzie happy endu. Bo ona ngdy na 100% już Ci nie zaufa.

Także jak pisałam na poczatku, baw się, korzystaj z życia, skoro to jest to czego najwyraźniej potrzebowałeś, a jak już dojrzejesz do prawdziwej miłości i stałości w uczuciach to wtedy  sam zobaczysz różnicę w swoim zachowaniu.

13 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-27 00:50:04)

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..
ewelina102 napisał/a:

A tak, ze względu na Wasz wiek, może i jest jakaś szansa, może ten ślub odwołała w zdenerwowaniu, a nie po długim i głębokim namyśle, że nie nadajesz się na partnera dla niej.
Jest też opcja, że Twoje zachowanie powodowało w niej wypalanie uczuć, bo nie czuła się pewnie w związku i ostatecznie "pomógł" Wam jakiś wielbiciel. Tylko jesli jest ktoś taki to do niej nie możesz mieć pretensji. I jeśli nawet  wrócicie do siebie to już nie będzie happy endu. Bo ona ngdy na 100% już Ci nie zaufa.

Tak jak z opcją partnera "na zakładkę" jest to 50/50, że odwołała cały ten ambaras weselny z tego tytułu - bo trafił się Jej pretekst wobec narzeczonego; tak w przypadku tego incydentu nie sądzę, by to była aż tak znacząca wpadka do zamknięcia tematu ślubu. Coś tu jest grubymi nićmi szyte i raczej po jego stronie, że stało się tak a nie inaczej. Do potencjalnego partnera dorzuciłbym jeszcze jego teściową... toż to w końcu plaga w obecnych czasach smile
Standardowo liczyła, że "on się zmieni po ślubie" a tu co i raz dołki kopał pod sobą i jej pewności o idealnym partnerze - mężu.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

14

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..
eljola napisał/a:
Remi napisał/a:

a co strasznego że autor lubi na dyskoteki jeździć?
Straszne, że musi się ukrywać, kłamać, bo kobieta chce inaczej. A czemu ona nie zrozumie, nie dopasuje się, nie pojedzie na 1,czy 2 zabawę? Drętwa jest, nie lubi się bawić?
To młodzi ludzie a nie emeryci.

A czy autor proponował jej wspólne pójście na dyskotekę? Czy może poczuł się jak zerwany pies z łańcucha, który musi się wyhasać do woli?

może raz bądź dwa pytałem o to... Ona nie lubiła dyskotek... i do dziś nie lubi... pewnego dnia wybraliśmy się ze znajomymi do pewnej dyskoteki i nie czuła się w tym miejscu za dobrze bo kiedyś ją skrzywdziłem tymi dyskotekami.. ;/ przypominało jej to przykry okres kiedy zostawiła mnie 1szy raz.

15

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..
ewelina102 napisał/a:

Masz 22 lata. Młody jesteś. Najwyraźniej się jeszcze nie wyszumiałeś. Nie żeń się. Jeszcze nie teraz. Dla swojego i jakiejś dziewczyny dobra.

A tak w ogóle to chociaż zastanawiałeś się nad tym dlaczego w ten sposób się zachowywałeś? Że może czegoś brakowało Ci w związku, że potrzebowałeś takich "odskoczni"? Czy zwyczajnie lubiłeś robić swoją kobietę w hu..? Jeśli potrzebowałeś towarzystwa kolegów to nie mogłeś tej potrzeby zaspokoić w inny sposób np. piwo w samym męskim gronie, bez roznegliżowanych dookoła panienek i walącej po uszach muzyki? (Podejrzewam, ze o to nie miałaby dziewczyna pretensji.) Pomyślałes kiedykolwiek o tym? Bo przecież już pewnie nie raz miałeś spięcia o to ze swoją kobietą. Co jej odpowiadałeś w takich sytuacjach? Tylko konkretnie, jak to tłumaczyłeś, ze Ci wybaczała. No i najważniejsze, dlaczego nie mogłeś chodzić na te dyskoteki w jej towarzystwie?

Druga sprawa, że jesli Twoje zachowanie trwało już długo i równie długo podważałeś jej zaufanie do Ciebie to gdybyście byli starsi powiedziałabym, że właściwie już nie masz szans na powrót. A tak, ze względu na Wasz wiek, może i jest jakaś szansa, może ten ślub odwołała w zdenerwowaniu, a nie po długim i głębokim namyśle, że nie nadajesz się na partnera dla niej.
Jest też opcja, że Twoje zachowanie powodowało w niej wypalanie uczuć, bo nie czuła się pewnie w związku i ostatecznie "pomógł" Wam jakiś wielbiciel. Tylko jesli jest ktoś taki to do niej nie możesz mieć pretensji. I jeśli nawet  wrócicie do siebie to już nie będzie happy endu. Bo ona ngdy na 100% już Ci nie zaufa.

Także jak pisałam na poczatku, baw się, korzystaj z życia, skoro to jest to czego najwyraźniej potrzebowałeś, a jak już dojrzejesz do prawdziwej miłości i stałości w uczuciach to wtedy  sam zobaczysz różnicę w swoim zachowaniu.

moim zdaniem wiek tu nie ma aż taki wielkiego znaczenia.... ale powiedz mi jeśli Kocham ją wciąż i chce zawalczyć o tą miłość.. czy to jest coś złego ? nie brakowało mi niczego w tym związku... nie pojawiła się nawet zadna rutyna! wiesz co i za każdym razem żałuje że najzwyczajniej w świecie nie spytałem: "Kochanie mogę dziś wyskoczyć z kolegami na piwo.." albo powiadomić ją stosunkowo prędzej niż z dnia na dzień.. czy mi uwierzysz czy nie inne "panienki" mnie nie interesują..! może i głupio to tłumaczyłem "kurcze nie lubisz chodzić na dyskoteki a ja miałem ochotę się spotykać ze znajomymi.. a to że Oni są inni od Twoich.. i przebywają na dyskotekach.. nic na to nie mogę poradzić", zaraz pewnie dostane pojazd za to... ale skoro mam być szczery to jestem.. bo czasem na prawde lepiej się wygadać osobom 3-cim.

16

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

Kiedys bylam 4 lata z chlopakiem, ktory b. lubil tanczyc i dyskoteki. Ja nie lubie takich miejsc, smierdzi fajkami, glosna muzyka a taniec nigdy nie byl moja pasja. Na mysl mi nie przyszlo, by mu zabraniac chodzic z kolegami na dyskoteki. Chodzil co sobote. Ja spotykalam sie ze swoimi dziweczynami albo robilam wielki wieczor- kapiel, maska na wlosy, buzie, paznokietki, jakis film a potem ksiazka. NIgdy nie bylam zazdrosna i ufalam mu. Tez nie dawal mi nigdy powodow, by mu nie ufac. Dla mnie takie ograniczanie jest smieszne i moim zdaniem komplikuje zwiazek. Chlopak lubi dyskoteki ale nie moze, bo laska nie chce i zaczyna krecic. Szkoda, ze nie pomyslala o nim w tym momecie. Dla mnie jest to samolubne.

A co do autora to jak obiecujesz cos to najpierw zastanow sie, co obiecujesz, czy mozesz to spelnic i czy chcesz tego, co masz obiecac, bo jesli obiecujesz to dotrzymuj slowa.

Mieliscie brac slub a podstawy zabraklo- zaufania.

17

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

Jak na mojego nosa to nie chodziło tylko o te dyskoteki, to musiał być "zestaw atrakcji", które wpłyneły na dziewczynę. Ale to jest moje domniemanie.
Od siebie powiem tak: mam syna starszego od Ciebie. Mieszkam w miescie gdzie jest kilka dyskotek. Własnie dwie zostały zamkniete, powód? Rozboje, ćpanie, okaleczenia ciał, policja na interwencjach itp. Jako matka jestem załamana tym jak się młodzi dzisiaj bawią:( Bardzo lubię tańczyć, uwielbiam dyskoteki, ale tak serio to nie ma u nas gdzie pójść, bo wszędzie chołota, nawalona, a podkład robią przed przyjściem na dyskotekę, na niej sie doprawiają. Po godzinie 24-ej trzeba wyjść bo nie można spokojnie potańczyć, zaczyna się... pijani młodzieńcy suną chwiejnym krokiem przez parkiet i "obcinaja" dziewczyny, a pary tak rozrabiają, że można w każdej chwili dostać zwyczajnie kopniaka.
Wcale się nie dziwię że dziewczyna nie chce na męża chłopaka, którego ciągnie stanie przy barze z bandą podchmielonych, lub po prostu pijanych kumpli.
Kolejna sprawa, którą tu na forum dostrzegam, to wpada ktoś, rzuci problem i jakby oczekiwał "ludzie dajcie receptę, lekarstwo", wyczuwam oczekiwanie, że ktos tu poda cudowną receptę, zrobi czary mary i osoba ta nagle stanie się inna. Przeważnie jest tak wtedy gdy już jest za późno, szkoda, że wczesniej tu nie zajrzałeś i nie zapytałeś, podejrzewam, że dziewczyna wiele razy domagała się zaprzestania tego czy owego. Teraz gdy mleko sie rozlało może być tak, że już nie wróci. 22 lata... hmmm... Jak na mój gust to zdecydowanie za wcześnie, czy aby to była taka do końca przemyślana decyzja? Czy nie pod jakąs presją?

18

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

A po co miałaby do Ciebie wracać? Żebyś miał dziewczynę w domu  (żonę) a drugie życie wieczorem bez niej - tylko Ty i rozrywka a ją w du... mieć?

Nie mam pojęcia co robią faceci na dyskotekach bez swoich kobiet... Bo raczej wątpię żeby brykali sobie wdzięcznie razem w kółeczku... Piją a potem wyrywają panienki do tańca, czasem nie tylko na tym się kończy. Więc absolutnie się jej nie dziwię. Co innego jak faceci wychodzą na piwo razem do baru. Mój mąż chodzi raz w tyg wieczorem z kolegami których dobrze znam i nie ma problemu. Też na dyskoteki nie lubię chodzić bo głośno, pijani prawie wszyscy, jak szika pisała - też tańczyć lubię ale żeby się telepać po dyskotekach z taką hołotą.... Nie moja bajka. Jednak wiem że mój P czasem lubi wyskoczyć więc mu solidarnie towarzyszyłam i po problemie.

A co jej się przypominało na tych dyskotekach? Bo jak raz zerwała wcześniej a Ty dalej robiłeś swoje to życzę Ci żeby nie wróciła bo szkoda dziewczyny na takiego co się ogarnąć nie potrafi po pierwszym błędzie...

Olivier :* urodzony 23.01.2014, waga 3700 g, długość 58 cm

Oleg :* urodzony 04.11.2015, waga 3400g, długość 54 cm

19

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

No to masz przerąbane.
Zostawiła Cię już z tego powodu, tak?
Czy nie dało Ci to nic do myślenia? Nie dało Ci to nauczki na przyszłość? Odpowiem za Ciebie: Nie, nie dało.
Skoro nadal ją okłamywałeś i chodziłeś na dyskoteki to to pierwsze rozstanie niczego Cię nie nauczyło.

Remi, nie każdy młodziak musi kochać dyskoteki, aby nie uchodzić za drętwego/drętwą.

Dobrze, że się ocknęła. A Ty się wyszalej, a potem zawracaj jej głowę.

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

20

Odp: straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..
bbss napisał/a:

kiedyś ją skrzywdziłem tymi dyskotekami.. ;/ przypominało jej to przykry okres kiedy zostawiła mnie 1szy raz.

Może opowiesz nam o tym coś więcej? Bo mam wrażenie, że jest to główna przyczyna jej mądrej decyzji.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » straciłem Narzeczoną, 11 miesięcy przed weselem..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018