Witam.
Po jej odejściu czuje że moje życie traci sens... Ona, czyli całe moje życie ode mnie odeszło.. byliśmy ze sobą 6 lat... wiadomo jak to w związku bywało były wzloty i upadki, pięknie ale zarazem brzydko.. chwile szczęścia i smutku.. smutek był za każdym razem powodowany przeze mnie! nie mam jej nic do zarzucenia, była zawsze ze mną, w każdej sytuacji jak i tej dobrej i tej złej... nic złego mi nie zrobiła a ja się tak odwdzięczałem i Ją krzywdziłem... ;/ wracając do wątku... wszystko przez moje wypady na dyskoteki, wypady za jej plecami.. raniłem ją tym a Ona mi wybaczała nie raz, nie potrafiłem tego docenić i gdy znowu było wszystko okej, ponownie mi coś do głowy odbijało i te wypady ponownie się pojawiały z kolegami (nigdy nic złego na tych dyskotekach nie robiłem, nigdy jej nie zdradziłem... ani przez chwile mi nie przyszło to na myśl).. w ostatnią sobotę odwiozła mnie do domu.. a ja zamiast pójść spać ponownie pojechałem bez niej, bez jej wiedzy... nie przyznając się do tego że byłem.. mimo tego że miała twarde dowody... sala weselna została już odwołana, kamerzysta, fotograf również... powiedzcie mi czy jest jeszcze szansa aby wrócić do siebie... jakie środki podjąć abym skończył z wypadami na imprezy bez jej wiedzy, czy jest dla mnie jakaś pomoc?... aby odzyskać jej zaufanie... aby jeszcze kiedyś nas los złączył.
Kocham ją wciąż.. Nigdy o Niej nie zapomnę, ale czy jest szansa abyśmy jeszcze do siebie wrócili..?