Moje zycie ostatnio przypomina telenowele...Pogubilam sie w nim przez - jego slowa, musze sobie jakos poukladac w glowie bo sama nie wiem czy jest tak jak mysle ze jest czy tylko mi sie wydaje....
To nie jakas prowokacja - naprawde potrzebuje spojrzenia na sprawe z boku bez moich emocji.
Studiujemy.Mamy po 23 i 24 lata. Znamy sie od roku, zaszlam w ciaze /wpadka/ bralam pigulki, mialam jelitowke przez tydzien efekt juz znacie.
Powiadomilam go, cisza.Brak odpowiedzi przez 2 tygodnie na sms, mail, tel itd.
Spotkanie = klotnia. Efektem klotni sa jego slowa ktore dzwiecza mi wciaz w glowie, nie potrafie o nich zapomniec, podkopaly moja samoocene.
Nie jestem typem dziewczyny wampa, nie nosze mini, dekoltow - ubieram sie jak wiekszosc - jeansy i cos na gore, delikatny makijaz - zadne czerwone wampie usta itd. uwazam ze mam lekka nadwage - nie jestem piekna - jestem normalna jak tysiace dziewczyn, on - tym bardziej
ale nie jestem znow brzydka ![]()
Na jednym z naszych meetingow bylam ubrana w spodnie i lekko dopasowana bluzke, siedzialam obok, rozmawialismy o przyslowiowej "pupie Maryni" przez naprawde przypadek gdy sie smialam przejechalam reka przez jego spodnie na wyskosci krocza, gdzie ku mojemu zdziwieniu wyczulam - erekcje, spojrzalam na niego i powiedzialam przepraszam - wiecie dziwnie to wygladalo - on mnie przytuil pocalowal i powiedzial ze "zaraz nie wytrzyma".Dalej mozna sie domyslic co bylo ![]()
Pisze to dlatego, ze podczas klotni powiedzial mi slowa "nigdy nie chcialem sie z toba kochac" - wybaczcie ale mnie to zabolalo, nigdy nie dazylam sama do zblizen - jakiegokolwiek z nich. Czuje sie z tym dziwnie. Nie wiem czy klamal czy mowil prawde.
Zostalam z dzieckiem/ciaza sama, jest mi ciezko. Duzo jego slow krazy mi w glowie.
Dlaczego mi to powiedzial? Przeciez nic nie zrobilam by go uwiesc kiedykolwiek....
Wiem, mezczyzni niby moga, ale mnie osobiscie nikt nie zaciaglnalby do lozka gdyby mi sie chociazby nie podobal fizycznie...
Boje sie. Koledzy/ chlopacy kolezanek ktorzy mi chca pomoc - nie ufam im.Boje sie ze za "chwile" uslusze ze nigdy nie chcieli...
Przestalam wierzyc w siebie, staram sie zrozumiec jego zachowanie i nie potrafie...
Reszta...reszta to juz na inny watek sie nadaje...