netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Błędne koło :/

7 odpowiedzi1 943 wyświetleniazałożony przez empi, 22.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Błędne koło :/

Na początku chciałam się przywitać i liczyć na cierpliwych czytelników bo ta historia choć trwa od kilku miesięcy będzie długa do opisania. Nie wiem nawet od czego zacząć, żeby przedstawić wszystko spójnie hmm

Po trwającym 6 lat narzeczeństwie rozstałam się ze swoim partnerem. Głównym tego powodem była jego chorobliwa zazdrość i dzielący nas dystans + niechęć żeby ten stan rzeczy zmienić. Koniec tego związku miał miejsce 5 miesięcy temu.

Było to dla mnie doświadczenie trudne, stresujące i zbiegło się w czasie ze śmiercią mojej ukochanej mamy. Dosłownie kilka dni po definitywnym rozstaniu pojawił się w moim życiu inny mężczyzna.Nie wiem czy to ciekawość, potrzeba bliskości, pragnienie zajęcia się czymś innym, czy tęsknota za miłością- sprawiła,ze pozwoliłam mu się do siebie zbliżyć. . Nie wzbudził jednak mojego zaufania od samego początku. Jest ode mnie starszy o 11 lat (ma ich 39 ). Jest rozwodnikiem, ma dorosłego syna i jest alkoholikiem (nie pije od 4 lat). Wymienione wyżej fakty przedstawiał mi stopniowo, kiedy się poznawaliśmy. Jest zupełnie inną osobą, niż te, które poznawałam dotychczas. Nie jest wykształcony, już od pierwszych spotkań nie przebierał w słowach, bywa wulgarny i czasem prymitywny.

W początkowym etapie spotykania się myślałam, że będzie to tylko przelotna znajomość, bo zbyt wiele rzeczy mnie w nim irytowało (nawet banalny fakt, że robi straszne błędy ortograficzne, co dla mnie jako filolożki było nie do przyjęcia;) ).

Początki były naprawdę dziwne, pomimo, że dobrze nam się ze sobą rozmawiało - na każdym kroku pojawiały się nieporozumienia. Nie będę ukrywać, że bardzo szybko wylądowaliśmy ze sobą w łóżku (kolejna nowość dla mnie, bo wcześniej nie zdarzały mi się tego typu znajomości). Zaskoczyła mnie jego łóżkowa fantazja (wibratory, sznury, umiarkowana przemoc). Z biegiem czasu z zaskoczenia przerodziło się to w zaniepokojenie - bo nie przebierając w słowach wyznał mi, że jest fanem porno i nawet zaproponował mi oglądanie filmów z udziałem zwierząt ;/

Kiedy był czuły i delikatny było nam cudownie ze sobą, niestety łóżko było na początku jedynym miejscem, w którym potrafiliśmy ze sobą rozmawiać szczerze i otwarcie.
Te rozmowy stopniowo zbliżały nas do siebie i odkrywały nasze ciemne strony. Cieszyłam się , że pozwolił mi się do siebie zbliżyć. Podczas jednej z takich rozmów dowiedziałam się, że mój partner był bity i maltretowany przez swoich rodziców.

Otworzył się przede mną w tej kwestii całkowicie. Widziała i czułam jak ciężko mu to przyszło. Było dla mnie sporym szokiem wyobrażenie sobie osoby jego matki. Osoby nadużywającej alkoholu, brutalnej, autorytarnej i pozbawionej uczuć. Wiele razy później podkreślał, że to rzutowało na jego późniejsze związki z kobietami. Szuka w nich ciepła i delikatności i twierdził, że znalazł to kiedy spotkał mnie, że jestem zupełnie inna niż jego wcześniejsze partnerki (było ich bardzo dużo i to również mnie przerażało). Przekonywał mnie, że jest już teraz zupełnie innym człowiekiem i tak naprawdę to od chwili wyzwolenia się z nałogu - zaczął tak naprawdę żyć. Podziwiałam jego silną wole i determinację w tym - żeby stać się lepszym człowiekiem. Imponowało mi to tym bardziej, że mój ojciec jest alkoholikiem, jednak nigdy nie podjął próby wyrwania się z nałogu. Mijały tygodnie, dowiadywaliśmy się o sobie coraz więcej, poprawiały się nasze relacje, wydawało mi się, że budowaliśmy wzajemne zaufanie. Czułam się z nim szczęśliwa. Spędzaliśmy razem dużo czasu. Zaczęłam patrzeć na niego w inny sposób, przestała mi przeszkadzać jego "prostota", mimo, że dalej bywał wulgarny i chamski. Zrozumiałam, ze się zakochałam. Z dotychczas upartej i zdecydowanej kobiety zmieniłam się w osobę bezradną. Po każdej kłótni i nieporozumieniu przychodziłam do niego bo okazało się, że to ja o upartości nie mam pojęcia. Potrafił milczeć jak grób. Przepłakałam z jego powodu niejedną noc. Coraz baczniej zaczęłam mu się przyglądać, zaczęłam wierzyć, że nie był ze mną szczery kiedy mówił o uczuciach - że mnie kocha, że nigdy mu się nic podobnego nie przydarzyło, że chciałby ze mną się zestarzeć. Czułam się wykorzystywana emocjonalnie i finansowo. Coraz częściej kłóciliśmy się, głównie o przeszłość. Nigdy nie umiał pogodzić się z tym, że utrzymuję kontakt z byłym narzeczonym. Polega on na lakonicznym odpowiadaniu na pytania zresztą -od czasu kiedy się spotykamy jest ograniczony do minimum. Zdarzyło mi się dużo razy zupełnie nieświadomie wspomnieć o nim w rozmowach. Zawsze za to przepraszałam. Doszło do tego, że zrozumiałam, że on nie ufa mi ani trochę. Było albo cudownie- albo tragicznie. Skutkowało to wahaniem nastroju, huśtawką emocjonalną. Czułam się wyczerpana. Ale zawsze wracałam. Czułam , że go kocham.
Zdarzało się, że mnie obrażał, wyrzucał mnie ze swojego mieszkania, kazał oddawać klucze i inne rzeczy. Przyczyna takich zachowań nie pochodziła nigdy "z zewnątrz". Zawsze były to kłótnie o przeszłość. Miałam potworne momenty zwątpienia w sens dalszej znajomości. Ale nigdy nie potrafiłam zdusić w sobie uczucia jakie do niego żywię. Wczoraj przyznał, że kiedy spałam sprawdzał mój telefon i smsy do byłego narzeczonego. Skłamałam ,że nie utrzymujemy już praktycznie kontaktu, poczuł się oszukany i zdradzony. Nigdy by nie zrozumiał, że nie chciałam go denerwować i że ta naprawdę lakoniczna korespondencja nic dla mnie nie znaczy a dla niego nie stanowi żadnego zagrożenia. Dużo bardziej niż fakt, że naruszył moją prywatność, zabolało mnie, że tak naprawdę po 5 miesiącach znajomości on dalej mi nie ufa. Zwątpiłam, że kiedykolwiek tak się stanie. Wyszłam z jego mieszkania tym razem spokojnie. Wiem, że on nigdy już się nie odezwie do mnie, a ja czuję tak duży żal, że po raz kolejny musiałabym stawiać się w pozycji osoby winnej. Czuję, że bardzo kocham tego człowieka, boję się, że po czasie zrozumiem, że popełniam błąd odrzucając go ale nie mam już siły żeby z nim w ten sposób walczyć i przekonywać o szczerości swojego uczucia.

Bardzo liczę na jakąś odpowiedz osoby postronnej, być może zajmującej się fachową pomocą psychologiczną i każdego kto coś podobnego przeżył.

Pozdrawiam

2

Odp: Błędne koło :/

Podobnych doświadczeń nie mam,ale jak tak czytam Twoja historie,to brzmi ona strasznie smutno, nie ma tam radości, zaufania,troski,zamiast tego z postu przebija przygnębienie,frustracja,obawa. Nie wygladasz na osobę szczęsliwą. Wszystko Was rożni i to w negatywnym słowa znaczeniu. Piszesz o miłości,ale czy na pewno nie jest to raczej przywiązanie, cheć bycia z nim za wszelka cenę nawet kosztem samej siebie,a może strach przed odrzuceniem?

Jeszcze jedno mi się nasuwa,piszesz,ze praktycznie przeskoczylaś z jednego związku w drugi-tak jakbys chciała wypełnić natychmiast pustkę po poprzednim.Tylko tak się zastanawiam,czy warto było?Dziwny ten Wasz układ.

3

Odp: Błędne koło :/

Witam Cię i dziękuję za odpowiedz.

Wspomniałam na początku, że ciężko mi będzie to od razu zebrać w sensowną opowieść.
Była więc i radości troska a przygnębienie to stan pojawiający się po każdej kłótni i nieporozumieniu. Łączą nas i wspólne zainteresowania i pasje. Oboje jesteśmy aktywni, a poza byciem ze sobą pracujemy na dwóch etatach. Wydawało mi się, że momentami czytamy sobie w myślach.
Rzeczywiście po wczorajszym dniu nie czuję się szczęśliwa z nim. Nie sądziłam też, że wygląda to tak desperacko z zewnątrz .Czułam, że warto walczyć o ten związek i dalej nad nim pracować, bo jak inaczej cokolwiek zmienić na lepsze. Zgadzam się, że pewnie przerwa po poprzednim związku dobrze by mi zrobiła, jednak nie zdecydowałam się żeby tą znajomość "zawiesić w czasie".

4

Odp: Błędne koło :/
empi napisał/a:

Witam Cię i dziękuję za odpowiedz.

Wspomniałam na początku, że ciężko mi będzie to od razu zebrać w sensowną opowieść.
Była więc i radości troska a przygnębienie to stan pojawiający się po każdej kłótni i nieporozumieniu. Łączą nas i wspólne zainteresowania i pasje. Oboje jesteśmy aktywni, a poza byciem ze sobą pracujemy na dwóch etatach. Wydawało mi się, że momentami czytamy sobie w myślach.
Rzeczywiście po wczorajszym dniu nie czuję się szczęśliwa z nim. Nie sądziłam też, że wygląda to tak desperacko z zewnątrz .Czułam, że warto walczyć o ten związek i dalej nad nim pracować, bo jak inaczej cokolwiek zmienić na lepsze. Zgadzam się, że pewnie przerwa po poprzednim związku dobrze by mi zrobiła, jednak nie zdecydowałam się żeby tą znajomość "zawiesić w czasie".

Hm.A co sprawia, że chcesz walczyć o  ten związek?Bo tak jakos dziwnie zabrzmiał Twój post, tak jakby więcej było na nie. Piszesz:wulgarny, prymitywny,I jeszcze te porno ze zwierzętami? ;o
Mam wrażenie , ze chodzi o coś więcej, inaczej nie pisałabyś tego postu.

5 Ostatnio edytowany przez empi (2013-09-22 13:25:22)

Odp: Błędne koło :/

Chodziło mi o to, że nie było w tym związku samych złych chwil bo nie zniosłabym 5 miesięcznego masochizmu. Było dobrze i było źle. Kiedy się rozumiemy to czuję się szczęśliwa w tym związku. Masz pewnie też trochę racji nie dostrzegając w tym 1 poście jakiejś ogólnej radości - bo to nie jest radosny okres mojego życia. Zastanawiałam się tez czy nie staram się wypełnić nim pustki po poprzednim partnerze- ale tak chyba nie jest, bo to była już przemyślana decyzja i przyniosła spokój w moim życiu Posta pisałam z nadzieją uzyskania jakiejś postronnej opinii, czy i co jest z tym związkiem, tudzież ze mną nie tak .

6

Odp: Błędne koło :/

Posta pisałam z nadzieją uzyskania jakiejś postronnej opinii, czy i co jest z tym związkiem, tudzież ze mną NIE TAK .

7 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-22 14:11:10)

Odp: Błędne koło :/

szczerze mówiąc Wasz związek jest dla mnie taki 'męczący', tak odnioslam to z Twojego pierwszego posta.
Napisalas tam ze; on jest prymitywny, wulgarny, fan porno(nawet z udziałem zwierząt), szczerze i otwarcie rozmawiacie ze sobą tylko wlozku, Ty zmnienilas się podczas tego związku z osoby przebojowej w bezradna, wykorzystywana emocjonalnie i finansowo, po kłótniach twój partner milczał jak grób,pierwsza się do njiego odzywalas, obrazał Cie,wyrzucał z mieszkania...Dla mnie nie jest to udany związek,tylko taki pseudo-zwiazek, taki układ,który nie wiem co ma na celu.

Pewnie jak każdy Twój partner ma jakiesnswoje pozytywne cechy,dla których z nim jesteś,tylko ze malo ich w Twoim poście . Jakbybylmw 100procentach pełen wad i zły,odejście byłoby proste.
A tak na marginesie,jak widzisz wspólne życie razem z nim w przyszłości?

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026