netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy warto ratować związek?

21 odpowiedzi4 563 wyświetleniazałożony przez ola007, 22.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy warto ratować związek?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez ola007 (2013-09-22 20:55:08)

Temat: Czy warto ratować związek?

Witam,
jestem na tym forum nowa, ale zarejestrowałam się bo szukam porady, a mówiąc szczerze ciężko mi się przed kimś otworzyć "w realu".
Mam taki problem, jestem ze swoim mężczyzną od ponad 5 lat z 3 miesięczną przerwą. Nasz związek nigdy nie należał do spokojnych, bo oboje mamy bardzo wybuchowe charaktery. Do tej pory było tak, że po każdej kłótni szybko wszystko wracało do normy.
Niestety w ostatnim czasie nasz związek to jedna wielka kłótnia, potrafimy się kłócić nawet kilka razy dziennie. Nawet z błahych powodów. Mój R. jest bardzo pedantycznym człowiekiem, denerwują go niepozmywane naczynie, odrobina kurzu na meblach, czy fakt, że wchodzę do mieszkania w tych samych klapkach, w których byłam na balkonie... drobnostki. Do tej pory nie zwracałam na to uwagi, pomarudził chwilę i tyle. Jednak ostatnio nie potrafię już tego znieść, każde jego najmniejsze "marudzenie" o takie drobnostki doprowadza mnie do szewskiej pasji. Staram się tego nie okazywać, ale jak wiadomo nie zawsze to wychodzi, a potem już wszystko idzie lawinowo.
Nasze kłótnie są straszne, krzyczymy, trzaskami drzwiami, idą przekleństwa i wyzwiska zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Tylko, że nawet jak trochę atmosfera uspokoi to mój R. często nie potrafi odpuścić, robi mi najzwyczajniej na złość - np. mimo, że ja mam rano do pracy, nie daje mi spać, włączają bardzo głośno telewizję i zapalając światła w całym domu. Totalna dziecinada...
Najgorzej jest jednak na spotkaniach ze znajomymi, na których jest alkohol. Kiedy R. jest już wstawiony, wystarczy, że powiem coś, co on odbierze jak atak w swoją stronę i zaczyna się taka awantura jakiej świat nie widział. Zaczyna na mnie krzyczeć, wychodzi z domu zostawiając mnie ze znajomymi (albo u znajomych), potem dzwoni do mnie i opowiada jak to on teraz mi za to uprzykrzy życie itp. itd.... A niestety znam go na tyle, że wiem, że jest do tego zdolny i ma możliwości... choć nie wcielił swoich słów w życie.
Potem wiadomo, przeprasza, jak to mu nie jest przykro i jest to rany przyłóż. Tyle dobrego, że takie awantury nie zdarzają się często.
Nie wiem czy ratować ten związek. Mówiąc szczerze popadłam już w apatie i straszną niechęć do wszystkiego. Jestem zmęczona ciągłymi kłótniami i jego marudzeniem, nie mam na to już siły. Jedyne o czym marze w tym momencie to zaszyć się gdzieś z dala od ludzi i posiedzieć w ciszy, gdzie nikt nie będzie mi mówił tego co mam robić, kiedy i w jaki sposób.
Mają Panie jakieś pomysły co zrobić?

2

Odp: Czy warto ratować związek?

Czy warto ratować Twój związek? Co kto lubi. Jeśli lubisz, gdy bliska osoba stosuje wobec Ciebie przemoc, jeśli lubisz być w toksycznym związku, to ratuj. Oto przepis.
Znaj swoje miejsce, jesteś niewolnicą, on Twym panem.
Patrz wiernopoddańczo w oczy swego pana.
Spełniaj najmniejsze jego zachcianki bez szemrania i grymasu niezadowolenia.
Pamiętaj o wszystkich jego poleceniach, uwagach i nie śmiej mu się sprzeciwiać.
Zapomnij, że masz jakiekolwiek swoje zdanie, odtąd jego zdanie, jego opinia na dowolny temat będzie Twoją opinią.

Jeśli jednak wolisz związek partnerski, odejdź.

3

Odp: Czy warto ratować związek?

Nie jestem kobietą ale mam pomysł smile
Na świecie jest bardzo wielu cudownych facetów którzy uczyniliby Twoje życie cudownym. Czy warto je tracić z błaznem?
Zadziwiacie mnie dziewczyny.

4

Odp: Czy warto ratować związek?
Wielokropek napisał/a:

Czy warto ratować Twój związek? Co kto lubi. Jeśli lubisz, gdy bliska osoba stosuje wobec Ciebie przemoc, jeśli lubisz być w toksycznym związku, to ratuj. Oto przepis.
Znaj swoje miejsce, jesteś niewolnicą, on Twym panem.
Patrz wiernopoddańczo w oczy swego pana.
Spełniaj najmniejsze jego zachcianki bez szemrania i grymasu niezadowolenia.
Pamiętaj o wszystkich jego poleceniach, uwagach i nie śmiej mu się sprzeciwiać.
Zapomnij, że masz jakiekolwiek swoje zdanie, odtąd jego zdanie, jego opinia na dowolny temat będzie Twoją opinią.

Jeśli jednak wolisz związek partnerski, odejdź.

Przepraszam, ale takie wypowiedzi moim zdaniem nic nie wnoszą do wątku.
NIE JESTEM NIEWOLNICĄ!
Mam swoje zdanie i je wyrażam głośno.

snusmumriken napisał/a:

Nie jestem kobietą ale mam pomysł smile
Na świecie jest bardzo wielu cudownych facetów którzy uczyniliby Twoje życie cudownym. Czy warto je tracić z błaznem?
Zadziwiacie mnie dziewczyny.

Nie jest łatwo odejść, szczególnie jeżeli ma się zobowiązania.
Faktem jest, że nie jestem w stanie sama opłacić mieszkania i rachunków, a wszystko jest na mnie. Nie mogę też znaleźć lepiej płatnej pracy, bo obecnie jeszcze studiuje dziennie.

Ma ktoś jakiś pomysł jak wyjść z tego impasu?

5

Odp: Czy warto ratować związek?

snusmumriken- Ciebie? My same siebie zadziwiamy.
Autorko, są granice, ale tutaj chyba już je przekroczyliście. Spróbuj nie uczestniczyć w kłótniach i zobacz czy on też nie odpuści i wtedy go obserwuj.

6

Odp: Czy warto ratować związek?
sluuu napisał/a:

Autorko, są granice, ale tutaj chyba już je przekroczyliście. Spróbuj nie uczestniczyć w kłótniach i zobacz czy on też nie odpuści i wtedy go obserwuj.

Zgadza się, przekroczyliśmy je.
Dziękuję za dobrą radę, ale nie mam zielonego pojęcia jak mam nie uczestniczyć w kłótniach. Również jestem porywczą osobą i nie wyobrażam sobie, że miałabym nic nie odpowiedzieć.
Jakiś sposób by się uspokoić, kiedy nerwy już puszczają?

7

Odp: Czy warto ratować związek?

Nie wiem albo ty lubisz się męczyć albo po prostu coś z tobą nie tak... Czy warto ratować? Moim zdaniem NIE. Życie jest za krótkie by je sobie jeszcze dodatkowo skracać będąc z nieodpowiednim facetem.... Pozdrawiam

8

Odp: Czy warto ratować związek?
Róża 27 napisał/a:

Nie wiem albo ty lubisz się męczyć albo po prostu coś z tobą nie tak... Czy warto ratować? Moim zdaniem NIE. Życie jest za krótkie by je sobie jeszcze dodatkowo skracać będąc z nieodpowiednim facetem.... Pozdrawiam

Prosiłabym bez obrażania. Mimo to dziękuję za odpowiedź, choć jest ona bardzo lakoniczna i niewiele mi pomogła.

9

Odp: Czy warto ratować związek?

Moim zdaniem to nie związek, więc i tak nie ma co ratować. A co do opłat, zawsze możesz wziąć wspólokatorkę

10

Odp: Czy warto ratować związek?

Zdaję sobie sprawę Panie i Panowie, że opisana przeze mnie sytuacje wydaje się być jasne - odejdź. Tylko chodzi o to, że znamy się szmat czasu, jesteśmy ze sobą długo i ja widzę, że on powoli się zmienia na in plus. Stara się czasami pohamować np. żeby nie wywołać awantury i wychodzi na chwilę z pokoju. Jednak nie zawsze to wychodzi, ja też nie mam już takie cierpliwości jak kiedyś żeby tłumaczyć mu wszystko. Na prawdę myślicie, że powinnam odpuścić i nie tracić sił?

11

Odp: Czy warto ratować związek?

A pomyśleliście o czymś tak prozaicznym jak rozmowa na te tematy? Szczera, spokojna rozmowa?
Może jedna nie wystarczy.
Może każdy powinien powiedzieć co mu u drugiego nie odpowiada, znaleźć kompromis?
To naprawdę działa smile
Oczywiście wymaga dobrej woli obu stron.

12

Odp: Czy warto ratować związek?

Nie napisałam, że jesteś niewolnicą. smile

Z Twego opisu wynika, że oboje jesteście tak wyładowani złością, że byle błahostka powoduje potężną drakę. Może najwyższy czas, byście oboje najpierw pozbyli się tych pokładów złości, a później porozmawiali ze sobą?
Mam wrażenie, że ten pedantyczny porządek, którego tak domaga się Twój partner jest tylko przykrywką dla prawdziwego problemu. O co tak naprawdę on walczy? Dlaczego ten porządek jest dla niego ważniejszym od Ciebie, od Twego dobrego samopoczucia, od dobrej atmosfery w domu? Porozmawiaj z nim.

13

Odp: Czy warto ratować związek?

Niezbyt fajnie to wygląda, takie kłótnie rozbiją nawet najlepszy związek. Wy jesteście na co dzień i nie jest tak jak być powinno. Tu nie można się obrażać na wieki, na złość robić, bo samemu sobie się robi.
Gdybym był złośliwy to bym doradził - jak ci coś wypomni to jak się do łóżka położy to mu powiedz by się poszedł ogolić tu czy tam, bo to drażni. Ale nie w tym sens. Sens w tym czy chcesz mieć takową osobę ze sobą czy nie. Jeśli tak to co zrobić by się nie kłócić?
Usiąść najlepiej i porozmawiać, jeśli to niemożliwe, to buduj granice, czyli coś co mu wolno albo nie wolno. I wtedy konsekwencja do skutku, bo dom to musi na fundamentach być 1000 letnich.

14

Odp: Czy warto ratować związek?
ola007 napisał/a:
Róża 27 napisał/a:

Nie wiem albo ty lubisz się męczyć albo po prostu coś z tobą nie tak... Czy warto ratować? Moim zdaniem NIE. Życie jest za krótkie by je sobie jeszcze dodatkowo skracać będąc z nieodpowiednim facetem.... Pozdrawiam

Prosiłabym bez obrażania. Mimo to dziękuję za odpowiedź, choć jest ona bardzo lakoniczna i niewiele mi pomogła.

A w którym miejscu Róża Cię obraziła? Widzę, że Tobie też przeszkadzają drobnostki, i byle słowo traktujesz jak atak na siebie.

ola007 napisał/a:

nie mam zielonego pojęcia jak mam nie uczestniczyć w kłótniach. Również jestem porywczą osobą i nie wyobrażam sobie, że miałabym nic nie odpowiedzieć.
Jakiś sposób by się uspokoić, kiedy nerwy już puszczają?

Odpowiedź masz poniżej. Zrób to samo.

ola007 napisał/a:

on powoli się zmienia na in plus. Stara się czasami pohamować np. żeby nie wywołać awantury i wychodzi na chwilę z pokoju.

Jeżeli faktycznie chcesz coś zmienić, zacznij od siebie. Wtedy będziesz miała prawo wymagać zmian u niego. Sama dobrze widzisz, że też nie jesteś bez winy, tylko mam wrażenie, że swoją porywczość widzisz jako taką cechę charakteru, a jego zachowanie jako umyślne czepianie się.

luc napisał/a:

A pomyśleliście o czymś tak prozaicznym jak rozmowa na te tematy? Szczera, spokojna rozmowa?
Może jedna nie wystarczy.
Może każdy powinien powiedzieć co mu u drugiego nie odpowiada, znaleźć kompromis?
To naprawdę działa
Oczywiście wymaga dobrej woli obu stron.

Nic dodać nic ująć.

15

Odp: Czy warto ratować związek?

O tuż to! Żadne z Was już nie wie gdzie jest faktyczny problem. Dlatego skoro zauważyłaś, że Ty tak nie chcesz żyć to już sukces leży po Twojej stronie. Nie bardzo możesz go zmienić teraz, bo on jeszcze nie rozumie co się dzieje, ale możesz zmienić siebie. Nie chodzi o to byś stała się podległa, posłuszna i dała się obrażać. Chodzi o to byś była uprzejma i życzliwa, by on zrozumiał, że nie ma po co walczyć. Przykład: Znowu zostawiłaś ten p... kubek, ile razy Ci mówiłem....!!!!
Jestem trochę inna niż Ty, ale mogę próbować zmienić swoje przyzwyczajenia, ale nie krzycz, bo to niczego nie rozwiąże.
Odpowiedź: Ile razy już to słyszałem... bla bla bla, !!!! Nie sprowokujesz mnie do kłótni. (możesz wyjść sobie na spacerek, by wyrzucić emocje)

16

Odp: Czy warto ratować związek?
ola007 napisał/a:

Witam,
jestem na tym forum nowa, ale zarejestrowałam się bo szukam porady, a mówiąc szczerze ciężko mi się przed kimś otworzyć "w realu".
Mam taki problem, jestem ze swoim mężczyzną od ponad 5 lat z 3 miesięczną przerwą. Nasz związek nigdy nie należał do spokojnych, bo oboje mamy bardzo wybuchowe charaktery. Do tej pory było tak, że po każdej kłótni szybko wszystko wracało do normy.
Niestety w ostatnim czasie nasz związek to jedna wielka kłótnia, potrafimy się kłócić nawet kilka razy dziennie. Nawet z błahych powodów. Mój R. jest bardzo pedantycznym człowiekiem, denerwują go niepozmywane naczynie, odrobina kurzu na meblach, czy fakt, że wchodzę do mieszkania w tych samych klapkach, w których byłam na balkonie... drobnostki. Do tej pory nie zwracałam na to uwagi, pomarudził chwilę i tyle. Jednak ostatnio nie potrafię już tego znieść, każde jego najmniejsze "marudzenie" o takie drobnostki doprowadza mnie do szewskiej pasji. Staram się tego nie okazywać, ale jak wiadomo nie zawsze to wychodzi, a potem już wszystko idzie lawinowo.
Nasze kłótnie są straszne, krzyczymy, trzaskami drzwiami, idą przekleństwa i wyzwiska zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Tylko, że nawet jak trochę atmosfera uspokoi to mój R. często nie potrafi odpuścić, robi mi najzwyczajniej na złość - np. mimo, że ja mam rano do pracy, nie daje mi spać, włączają bardzo głośno telewizję i zapalając światła w całym domu. Totalna dziecinada...
Najgorzej jest jednak na spotkaniach ze znajomymi, na których jest alkohol. Kiedy R. jest już wstawiony, wystarczy, że powiem coś, co on odbierze jak atak w swoją stronę i zaczyna się taka awantura jakiej świat nie widział. Zaczyna na mnie krzyczeć, wychodzi z domu zostawiając mnie ze znajomymi (albo u znajomych), potem dzwoni do mnie i opowiada jak to on teraz mi za to uprzykrzy życie itp. itd.... A niestety znam go na tyle, że wiem, że jest do tego zdolny i ma możliwości... choć nie wcielił swoich słów w życie.
Potem wiadomo, przeprasza, jak to mu nie jest przykro i jest to rany przyłóż. Tyle dobrego, że takie awantury nie zdarzają się często.
Nie wiem czy ratować ten związek. Mówiąc szczerze popadłam już w apatie i straszną niechęć do wszystkiego. Jestem zmęczona ciągłymi kłótniami i jego marudzeniem, nie mam na to już siły. Jedyne o czym marze w tym momencie to zaszyć się gdzieś z dala od ludzi i posiedzieć w ciszy, gdzie nikt nie będzie mi mówił tego co mam robić, kiedy i w jaki sposób.
Mają Panie jakieś pomysły co zrobić?

Olu - Tobie powinno zależeć na tym,aby w mieszkaniu panował porządek. A w Twojej sytuacji jest niestety odwrotnie.
Nie czujesz zawstydzenia w związku z tym? To, że facet jest pedantem,świadczy tylko  o jego  dobrym wychowaniu i wartości jakie wyniósł ze swojego rodzinnego domu. A musisz wiedzieć o jednym,to co mówi się po wypiciu kilku głębszych,to efekt tego co dzieje się w ciągu normalnych dni. Denerwują go te - Twoim zdaniem- "drobiazgi" i przy spotkaniach ze znajomymi,może chce Ciebie swoim zachowaniem zmusić do tego,abyś zastanowiła się nad tym co powinno należeć do Twoich raczej obowiązków? To Ty moim zdaniem musisz się zmienić jeśli chcesz utrzymać ten związek.On i tak długo wytrzymuje ten stan rzeczy,ale dziwię się, że przez te 5 lat nie zmieniłaś swojego nastawienia do utrzymania mieszkania w czystości.I jeśli się nie zmienisz,to sądzę, że on  wreszcie nie wytrzyma i albo Ciebie osobiście opuści, albo zacznie także bałaganić.Czy o to Ci chodzi?

17

Odp: Czy warto ratować związek?

Natolinko, naprawdę uważasz, że receptą na udany związek jest czystość w mieszkaniu? yikes I twierdzisz, że obowiązek jej utrzymania spoczywa wyłącznie na kobiecie? yikes
Dlaczego on nie pozmywa, skoro mu to przeszkadza lub nie zetrze kurzu? Jedynie klapek za nią nie zmieni - na całą resztę ma wpływ.

Ola, nie możesz sama niczego uratować. Do tego potrzebne są chęci obu stron. Więc musisz zapytać swojego partnera czy chce wasz związek ratować. W takiej formie, jak jest teraz nie bardzo ma on szanse przetrwania.
Jeśli on też będzie zainteresowany to powinniście wspólnie zastanowić się nad czym trzeba u was popracować. Z pewnością oboje musicie nauczyć się rozmawiać. Dwie neutralne odpowiedzi z tego wątku uznałaś za atak na siebie i zareagowałaś zacietrzewieniem. To bardzo wymowne...

18 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2013-09-23 14:17:09)

Odp: Czy warto ratować związek?

Vingo, coś w tym jest. Jeśli dwojgu ludzi na sobie zależy, działają tak aby sobie życie umilić. Autorka pisze wyraźnie, co denerwuje jej faceta.  Na początku mozliwe, a raczej pewne, że oboje starali się bardziej.
Natolinko, autorka nie napisała nigdzie, że jest leniem który nie sprząta. Jej facet jest pedantem, znam to uczucie;) Nie zasne gdy widzę w zasięgu wzroku przedmioty, które leżą nie na swoim miejscu. ZMierzam do tego, że oboje powinni się zmienić.

Olu, nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe. Zmiany zacznij od siebie, a jeśli facet nie wykaże żadnej chęci zmiany siebie, wtedy odejdź. Pytanie zasadnicze, czy jesteś z nim bo go kochasz? Czy po prostu przyzwyczaiłaś się do jego obecności w swoim życiu? Oboje jesteście strasznie zacięci, brniecie w złym kierunku. Proponuję CI napisać do niego list. Napisz mu o swoich uczuciach, potrzebach. Zaproponuj zmiany i w sobie i w nim. Przestań chodzić w kapciach po balkonie, czy to tak dużo? Poniekąd potrafię go zrozumieć, bo jeśli partner wie, że coś mnie doprowadza do szewskiej pasji, a robi to nadal, odbieram to jako zwykłą złośliwość, więc odpłaca Ci tym samym.

Zachowanie po alkoholu pokazuje tylko, jak wiele w nim jest żalu do Ciebie. Zachowywał się tak samo gdy było między wami lepiej?

A to na co zwróciła uwagę Vinga. Jaki jest jego udział w porządkach i pracach domowych? Mało zarabiasz ale wnioskuję że on pracuje? Może to on was utrzymuje a od CIebie wymaga porządku w domu?

Pytasz jak nie uczestniczyć w kłótniach. Też jestem porywcza, ale jeśli kocham i mam w sobie chęć zmian siebie, to potrafię poradzić sobie ze złością i nie ciągnąć sprzeczki. Jeśli nie potrafisz radzić sobie z emocjami, może wybierz się do psychologa? Być może Twoje nerwy też maja wpływ na obecną sytuację. Nie próbuję CIe atakowac ani obrażać, ale nie widze w Twoich postach nic, co by mi pokazało, że starasz się unikać kłótni.

Czasem jestesmy przewrażliwieni, a on jest z pewnością. Wszystko co robisz prawdopodobnie odbiera jako atak na siebie, ale czy tak nie jest? Czasem ranimy słowem niechcący. Też potrafię być wredna przy znajomych jeśli się napiję i nie mam świadomości, że robię źle. ALe mam wspaniałych przyjaciół, którzy potrafią mi powiedzieć "słuchaj, przegiełąś trochę wczoraj, bo to zabrzmiało tak i tak" i wtedy mogę porozmawiać z moim facetem o nieprzyjemnych sytuacjach. Bo klucz do udanego związku to szczera rozmowa, a u was jej nie ma. Podpytaj znajomych jak oni odebrali Twoje słowa. Być może tak, jak Twoj facet.

19

Odp: Czy warto ratować związek?

Ludzie problem można rozwiązać tak że on niech robi przynajmniej 1/4 domowych obowiązków, najlepiej w całości sprzątanie ona pranie gotowanie, prasowanie.
A zakupy podzielić pół na pół.

20

Odp: Czy warto ratować związek?
Anik38 napisał/a:

Sama dobrze widzisz, że też nie jesteś bez winy

Nigdy nie twierdziłam, że jestem bez winy. Każdy ma wady, ale nie będę usprawiedliwiać jego zachowania w stylu "to moja wina". Zachowanie powinno być adekwatne do sytuacji.

21 Ostatnio edytowany przez ola007 (2013-09-23 19:24:03)

Odp: Czy warto ratować związek?
natolinka napisał/a:

Olu - Tobie powinno zależeć na tym,aby w mieszkaniu panował porządek. A w Twojej sytuacji jest niestety odwrotnie.
Nie czujesz zawstydzenia w związku z tym? To, że facet jest pedantem,świadczy tylko  o jego  dobrym wychowaniu i wartości jakie wyniósł ze swojego rodzinnego domu. A musisz wiedzieć o jednym,to co mówi się po wypiciu kilku głębszych,to efekt tego co dzieje się w ciągu normalnych dni. Denerwują go te - Twoim zdaniem- "drobiazgi" i przy spotkaniach ze znajomymi,może chce Ciebie swoim zachowaniem zmusić do tego,abyś zastanowiła się nad tym co powinno należeć do Twoich raczej obowiązków? To Ty moim zdaniem musisz się zmienić jeśli chcesz utrzymać ten związek.On i tak długo wytrzymuje ten stan rzeczy,ale dziwię się, że przez te 5 lat nie zmieniłaś swojego nastawienia do utrzymania mieszkania w czystości.I jeśli się nie zmienisz,to sądzę, że on  wreszcie nie wytrzyma i albo Ciebie osobiście opuści, albo zacznie także bałaganić.Czy o to Ci chodzi?

Przepraszam, że to pisze, ale Twoja wypowiedź jest dla mnie co najmniej śmieszna. Nie wiem po czym wywnioskowałaś, że nie sprzątam - sprzątam i to sporo, ale nie mam na tym punkcie obsesji. Nie muszę przesuwać lampki nocnej o kilka minimetrów w prawo by stała w odpowiednim miejscu. Nie uważam także podziału obowiązków na męskie i kobiece.

vinnga napisał/a:

Dwie neutralne odpowiedzi z tego wątku uznałaś za atak na siebie i zareagowałaś zacietrzewieniem. To bardzo wymowne...

Bywam przewrażliwiona. Nie jestem bez wad, ale trochę nie w porządku jest zaczynać swoją wypowiedź, o tego, że z kimś jest coś nie tak. Każdy ma swoje problemy i swoje "skrzywienia" - podobno tylko jeden człowiek na milion jest w pełni normalny.

SzaraMyszka napisał/a:

Mało zarabiasz ale wnioskuję że on pracuje? Może to on was utrzymuje a od CIebie wymaga porządku w domu?

Nie, nie utrzymuje mnie. Każdymi wydatkami dzielimy się po połowie.

Katarzynka82 napisał/a:

Ludzie problem można rozwiązać tak że on niech robi przynajmniej 1/4 domowych obowiązków, najlepiej w całości sprzątanie ona pranie gotowanie, prasowanie.
A zakupy podzielić pół na pół.

Mam wrażenie, że większość mnie nie zrozumiała. Problemem nie jest sprzątanie. Zarówno ja jak i on sprzątamy. Problemem jest to, że według niego ja coś ciągle robię nie tak, nie w ten sposób, on zrobił by to inaczej i jego sposób jest na pewno lepszy.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy warto ratować związek?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026