Witam
Jestem w dość nietypowej sytuacji. Mam 22 lata. Byłam w związku z pewnym facetem 1,5 roku, było nam bardzo dobrze, zabiegał o mnie, pomagał mi, robił niespodzianki. Naprawdę go kochałam i byłam w stanie zrobić dla niego wiele.....Z biegiem czasu się to zmieniło, mój chłopak miał wiele wad, m.in to, że kiedy zaczął pić na imprezie, nie potrafił skończyć, ciągle spotykał się z kumplami... Z jednej strony był we mnie zakochany po uszy a z drugiej zalezało mu na kumplach, pogubił się.
W tym samym czasie jednak miałam przyjaciela, który mnie wspierał w wielu sprawach. Kiedy miałam problemy z moim chłopakiem, tłumaczył mi wszystko. Mój przyjaciel podobał mi się trochę, lubiłam go.
Z Piotrkiem - mój chłopak zaczęłam przechodzić kryzys. Często wyjeżdzałam gdzieś z moimi znajomymi sama dlatego, że on nie chciał. Zaczęłam patrzeć tylko na siebie, twierdząc, że skoro mi zależy to powinien jechać ze mną...
Podczas mojego jednego wyjazdu upił się i awanturował na jednej z imprez w małym mieście, w którym oboje mieszkamy. Nie powiedział mi o tym, dowiedziałam się od koleżanki. Skutkiem było to, że go zostawiłam. Nie wiem tylko, czy pretekstem było picie, czy słabość do przyjaciela.
Tomek - mój przyjaciel na wieść o tym zacząl mieć do mnie inne podejście, stwierdził, że mnie kocha. To naprawdę dobry człowiek. Dobry, czuły, kochający, zawrócił mi w głowie.
Piotrek- mój chłopak bardzo o mnie walczył, kupował mi kwiaty, pisał listy, przepraszał - ja jednak byłam nieskruszona widząc perpektywę lepszego życia z Tomkiem.....
Mój były chłopak się załamał, zaczął chodzić do psychologa..... skutkiem całej sytuacji bya próba samobójcza ( o czym ja niby to nie wiem). Wiem, że jest załamany, teraz minęło od tego czasu 5 tygodni i do mnie zadzwonił..... Przez ten cały czas zaczęłam ukłądać sobie już życie z Tomkiem - przyjacielem, teraz wszysko mi się zawaliło.
Nie wiem czemu, ale ciągnie mnie coś do byłego. Tomek jest dla mnie o wiele lepszy i w ogóle, ale nie potrafie przestać myśleć o tamtym. Wiem,że gdybym pogodziła się z Piotrkiem, zaryzykowałabym spokojne życie z Tomkiem, naraziła się na nerwy ze strony byłych niedoszłych teściów i Piotrka rodziny.... Nie zniosła był chyba tego psychicznie. Musiałąbym się z nim obchodzić jak z jajkiem..... Mimo to, coś do niego czuje. Do jednego i drugiego.. Chciałąbym z jednej strony, żeby było jak dawniej, ale czasu sie nie cofnie, zbyt wiele się wydarzyło. Co bym nie zrobiła, skrzywdzę albo siebie, albo Piotrka jeszcze bardziej, albo Tomka........
Nie wiem co robić....... POMOCY.......:(