netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Szanuj się, kobieto!

41 odpowiedzi11 740 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 19.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Szanuj się, kobieto!

Co to znaczy "szanować się"? Kim jest i jak się zachowuje "szanująca się" kobieta? Zachowuje cnotę do ślubu? Ubiera się skromnie? Dba o to, co wypada, a czego nie, zwraca uwagę na to, jaką ma opinię i "co ludzie powiedzą"?

Jaka jest Wasza definicja? Zapraszam do wymiany poglądów smile

2 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-09-19 07:02:15)

Odp: Szanuj się, kobieto!

Pani Dagmara Jabrzyk napisała o szacunku coś takiego:
"Najgłębszą treścią szacunku jest ochrona uczuć
(ponieważ stwarza klimat akceptacji i zachęty, w którym każdy może się rozwijać, wydobywając i kształtując swe najlepsze cechy).
To nie jest łatwe i musimy nad sobą pracować, zadać sobie czasem pytanie: czy moje słowa lub zachowanie nie zraniły uczuć innej osoby?"
Nie po trupach do celu i nie moja POTRZEBA nade wszystko smile (jak w powiedzeniu: "a PO nas choćby i potop..." wink )

"Ważne jest również poczucie własnej godności, życie w zgodzie z własnym sumieniem, szanowanie siebie samego. Wszyscy przecież  lubimy przebywać z ludźmi, którzy kochają siebie i dają przestrzeń do rozwoju innym wokół siebie".

Najkrócej bym to podsumowała: "ŻYJ i daj żyć"... Dla mnie oznacza to ZRÓWNOWAŻENIE smile
Żyć tak by było MI dobrze ze sobą, ale by to nie naruszało czyjejś przestrzeni.
I vice versa - umiejętność bronienia siebie i asertywność (BEZ krzywdzenia innych).

3

Odp: Szanuj się, kobieto!
Anhedonia napisał/a:

....Żyć tak by było MI dobrze ze sobą, ale by to nie naruszało czyjejś przestrzeni.
I vice versa - umiejętność bronienia siebie i asertywność (BEZ krzywdzenia innych).

Czyli utopia.

4

Odp: Szanuj się, kobieto!

"Ważne jest również poczucie własnej godności, życie w zgodzie z własnym sumieniem, szanowanie siebie samego. Wszyscy przecież  lubimy przebywać z ludźmi, którzy kochają siebie i dają przestrzeń do rozwoju innym wokół siebie". - Pani zacytowana przez Anheodnię wyjęła mi to z ... myśli smile Ja chyba tak to rozumiem.
ps. a jaki jest szanujący się facet?;)

5

Odp: Szanuj się, kobieto!

Moim zdaniem kobieta szanująca się dba o to, żeby swoim zachowaniem i ubiorem prowokować mężczyzn do określenia ją bardziej  słowem "dama" niż innym słowem na "d" o mniej pozytywnym znaczeniu... wink

6

Odp: Szanuj się, kobieto!
BabaOsiadła napisał/a:

Co to znaczy "szanować się"? Kim jest i jak się zachowuje "szanująca się" kobieta? Zachowuje cnotę do ślubu? Ubiera się skromnie? Dba o to, co wypada, a czego nie, zwraca uwagę na to, jaką ma opinię i "co ludzie powiedzą"?

O Jeezu, ja wiem, ze to tylko "prowokacja" ale zywcem mi stanely przed oczami ciotki i babki ze strony stryjecznego wuja brata mojego pierwszego meza.

Ja nie rozwazam szacunku w kategoriach kobieta czy mezczyzna. Nie mysle o sobie w tym sensie jako o kobiecie tylko o rownoprawnym czlowieku, z takimi samymi prawami i obowiazkami. I moja cnota, ubior czy opinie sasiadek maja si nijak do mojego szacunku dla samej siebie.

Jesli chodzi o to"co ludzie powiedza" to mam bardzo wybiorcze podejscie do tego. Nie obchodzi mnie zupelnie opinia osob, ktore na moje zycie, ani ja na ich zycie, nie mamy zadnego wplywu. Zatem, jak pisalam, wszelkie uwagi od ciotek, stryjkow, sasiadek czy innych parafian sa mi obojetne. Natomiast licze sie ze zdaniem na moj temat mojej najblizszej rodziny (partner, dzieci), moich wspolpracownikow, mojego szefostwa, moich klientow, osob, ktore maja wplyw taki czy inny na moje zycie. Z ta jednakze roznica, ze nie kazda grupa z ww. osob bedzie interesowala sie tym samym aspektem mojego zycia. Np. klientowi moja cnota bedzie zwisala, ale interesowac go bedzie moj stosunek do zadan, moj profesjonalizm, uczciwosc zawodowa, odpowiedni wyglad oczywiscie tez. A to czy jestem puszczalska czy nie, to juz bardziej w kregu zaineteresowan moich najblizszych bedzie lezec. I nie bedzie to ani mama, ani ciocia, ani sasiadka.

7

Odp: Szanuj się, kobieto!

A moim zdaniem kobieta szanująca się nie dba o to jakie wrażenie wywoła ubiorem na mężczyznach wink

8

Odp: Szanuj się, kobieto!

Dla mnie szanująca się kobieta, to osoba, która w każdej sytuacji zachowuje tak zwaną klasę. W tym miejscu można zapytać co to oznacza? Kobieta z klasą bez względu na okoliczności nie traci własnej godności, nie daje się więc sprowokować, nie wdaje się w intrygi, nigdy się nie poniża, szanuje własne ciało i własną psychikę, a przy tym zawsze postępuje zgodnie z wewnętrznymi zasadami.

N4VV napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

....Żyć tak by było MI dobrze ze sobą, ale by to nie naruszało czyjejś przestrzeni.
I vice versa - umiejętność bronienia siebie i asertywność (BEZ krzywdzenia innych).

Czyli utopia.

Nie zgadzam się. Można żyć w zgodzie z samym sobą, a przy tym nie krzywdzić innych. Wszystko zależy bowiem od tego, jakim jest się człowiekiem i jak bardzo wybujałe jest nasze ego. Nie każdy z nas jest egoistą, który w celu zaspokojenia własnych potrzeb musi iść po trupach, nie zwracając przy tym uwagi na otoczenie.

9

Odp: Szanuj się, kobieto!

Szanująca się kobieta odchodzi od partnera gdy ten zdradzi, uderzy, czy też w inny sposób potraktuje ją w sposób uwłaczający godności. Nie zgadza się bowiem trwać w sytuacji, która jest sprzeczna z jej zasadami. Zna swoją wartość i nie zadowala się traktowaniem jej osoby poniżej wyznaczonych przez nią standardów.


Nie dostrzegam żadnego związku między szanowaniem się a ubiorem, zachowaniem kawałka błony do ślubu, czy dbaniem o to co sobie sąsiad pomyśli.

10

Odp: Szanuj się, kobieto!

szanująca się kobieta to taka, która może spokojnie spojrzeć w lustro.
myślę, że zachowanie cnoty do ślubu, styl ubierania się niewiele tu mają do rzeczy.

11

Odp: Szanuj się, kobieto!

Szanująca się kobieta?
To taka kobieta, która kocha siebie, choć inni jej nienawidzą.
Mówi "tak" bo tak myśli, a nie "nie" bo tak każą jej myśleć inni.
Skoczy za partnerem w ogień, a gdy trzeba zje*ie go na czym świat stoi.
Ma swoje własne wartości, a nie wartości narzucone przez innych.
Liczy się z uczuciami najbliższych i robi tak, aby im i jej samej było dobrze.
Stawia dzieci i rodzinę na pierwszym miejscu i dąży do wspólnego szczęścia.

A co do szacunku pod względem zdrad czy frywolności w relacjach damsko-męskich to moim zdaniem nie jest kwestia szacunku do samej siebie, a umiejętności poskromienia swoich hormonów, albo nie obnoszenia się ze swoim rozrywkowym stylem życia.
Bo i prostytutka może uważać, że jest szanującą się kobietą. smile

12

Odp: Szanuj się, kobieto!
Nataluszek napisał/a:

Stawia dzieci i rodzinę na pierwszym miejscu i dąży do wspólnego szczęścia.

Tego stwierdzenia w tym kontekście nie rozumiem - możesz rozszerzyć? wink

13

Odp: Szanuj się, kobieto!

Czyli jeśli ma męża i dzieci to w pierwszej kolejności jest mąż, dzieci i ona sama.
Nie jakieś matki, babki, przyjaciółki czy koleżanki z pracy.
Jeśli ma do wyboru, pójść po dziecko do szkoły, czy pójść zrobić sobie paznokcie, to idzie po dziecko do szkoły, a potem wspólnie idą na paznokcie. smile
Mama jest zadowolona i dziecko też.

Jeśli wraca zmęczona po pracy, to nie jęczy że jej źle tylko myśli, że robi to dla siebie i swojej rodziny, aby mogli chociażby jechać wspólnie na wakacje czy do zoo.

A normalnie pisząc to dla mnie szanująca siebie kobieta, szanuje także ludzi z którymi żyje.
Jeśli nie szanuje tych, którzy są dla Niej najważniejsi to co za tym idzie nie szanuje samej siebie.
Bo jak można szanować się skoro żyje się z kimś kogo nie darzy się poszanowaniem?

14

Odp: Szanuj się, kobieto!

Zapytałam nie dlatego, że nie rozumiem co to znaczy, ale nie rozumiem jak to stwierdzenie odbierać w kontekście tytułowego szanowania się. Dla mnie bowiem stawianie dzieci i męża przed sobą samą, czyli umieszczanie się w tej hierarchii na szarym końcu, niewiele ma wspólnego z szacunkiem do siebie. Owszem, na równi jak najbardziej, ale nigdy za. I stąd właśnie prośba o wyjaśnienie Twojego punktu widzenia wink.

15

Odp: Szanuj się, kobieto!
Nataluszek napisał/a:

Szanująca się kobieta?
To taka kobieta, która kocha siebie, choć inni jej nienawidzą.
Mówi "tak" bo tak myśli, a nie "nie" bo tak każą jej myśleć inni.
Skoczy za partnerem w ogień, a gdy trzeba zje*ie go na czym świat stoi.
Ma swoje własne wartości, a nie wartości narzucone przez innych.
Liczy się z uczuciami najbliższych i robi tak, aby im i jej samej było dobrze.
Stawia dzieci i rodzinę na pierwszym miejscu i dąży do wspólnego szczęścia.

A co do szacunku pod względem zdrad czy frywolności w relacjach damsko-męskich to moim zdaniem nie jest kwestia szacunku do samej siebie, a umiejętności poskromienia swoich hormonów, albo nie obnoszenia się ze swoim rozrywkowym stylem życia.
Bo i prostytutka może uważać, że jest szanującą się kobietą. smile

To znaczy, że samotna, bezdzietna kobieta się nie szanuje? big_smile Kobieta, która nie ukrywa, że lubi seks niekoniecznie z jednym partnerem - nie szanuje się?

16

Odp: Szanuj się, kobieto!
BabaOsiadła napisał/a:

Kim jest i jak się zachowuje "szanująca się" kobieta?

Dość pojemne znaczeniowo to hasło.
Najprościej właśnie je podsumować jako zachowanie, które nie wyrządza nikomu krzywdy, nie powoduje silnego dyskomfortu oraz poczucia obciachu u bliskich. Ważna jest tu intencjonalność. Nie mamy bowiem wpływu na to, co kto sobie pomyśli i gdzie jego granica dyskomfortu przebiega. No chyba, że jest to osoba bliska, o której wszystko wiemy i przez zamierzone zachowanie, wprowadzamy nieprzyjemną sytuację.

A co do szanowania samej siebie, to ciuchy czy seks nie są na pewno za ten szacunek odpowiedzialne.

BabaOsiadła napisał/a:

Zachowuje cnotę do ślubu?

Najlepiej do śmierci. Wtedy to już się będzie miało mega szacun tongue

BabaOsiadła napisał/a:

Ubiera się skromnie?

I bez pokazywania golizny - na wszelki wypadek w golf, dresy i kominiarkę, coby za dużo nie odkrywać swych wdzięków.

Ależ ja współczuję kobietką, które odmawiają sobie bycia sobą, żeby tylko zyskać choć trochę tego "szacunku" w oczach innych.

17

Odp: Szanuj się, kobieto!

Mysle ze kazdy ma wlasna definicje szacunku.
Nie da sie jednej ogolnej zbudowac.

Jak tak sobie poniektore wpisy tutaj czytam to absolutnie nie moge sie z nimi zgodzic.
Czy to oznacza ze sie nie szanuje?
No nie wiem...jakos snu mi to z powiek nie spedza smile

Szanowac sie...
Nie pozwalac innym robic ze swoich plecow wycieraczki. smile

18

Odp: Szanuj się, kobieto!

Jaka jest różnica pomiędzy szanującą się kobietą, a szanującym się mężczyzną? Lepsze pytanie, to jaki jest szanujący się człowiek.

19

Odp: Szanuj się, kobieto!
BabaOsiadła napisał/a:

Co to znaczy "szanować się"? Kim jest i jak się zachowuje "szanująca się" kobieta? Zachowuje cnotę do ślubu? Ubiera się skromnie? Dba o to, co wypada, a czego nie, zwraca uwagę na to, jaką ma opinię i "co ludzie powiedzą"?

Jaka jest Wasza definicja? Zapraszam do wymiany poglądów smile

Raczej nie. Są ludzie, którzy przesadnie dbają co o nich inni powiedzą, zakamuflują wszystko, byle o nich źle nie mówić, ale to wzbudza raczej politowanie, bo to żałosne niż podziw. Według mnie mówienie "szanująca się kobieta" to jak taki stereotyp, taka łatka, bo rzadko mówi się "szanujący się mężczyzna", dlatego dla mnie to taki stereotyp niewarty pielęgnowania, że kobieta powinna być "taka, taka i taka" i spychanie na margines, wyszydzanie kobiet, które nie zachowują się w ten sposób.

20

Odp: Szanuj się, kobieto!

szanująca się kobieta jest niemalże zawsze w 100% sobą i nikogo za to nie przeprasza, mówi tak jak myśli, robi to co mówi, kocha siebie i żyje tak jak uważa za słuszne. dokonuje własnych samodzielnych świadomych wyborów za których konsekwencje nikogo nie oskarża. jest wolnym człowiekiem.  to moja definicja szanującej się kobiety i nie ma ona nic wspólnego z jej apetytem na seks na mężczyzn na kobiety na cokolwiek. bo każda jej decyzja wypływa z niej samej w zgodzie z nią.

21

Odp: Szanuj się, kobieto!

Szanująca się kobieta nie będzie dawała sobą manipulować, bo jest świadoma swojej wartości.
Jak również nie będzie manipulowała, bo jest świadoma tego, że nie musi się do tego uciekać dzięki własnym zasadom.

22

Odp: Szanuj się, kobieto!

Iceni, przeczytaj, przeanalizuj, zapytaj.
Gdzie masz wzmiankę o tym, że bezdzietna kobieta się nie szanuje?
Napisałam to o kobietach z dziećmi, ale także bez. Więc nie wiem skąd Twoja opinia, że bezdzietne się nie szanują.
Tak, moim zdaniem kobieta, która uprawia seks na prawo i lewo z setkami partnerów w roku i obnosi się z tym tak, aby wszyscy o tym widzieli się nie szanuje. Ani siebie, ani swojego ciała, którym dzieli się z wieloma facetami, ani swojej własnej godności. smile

Olinko, broń Boże nie chodziło mi o stawianie samej siebie na samym końcu hierarchii, a na równi z nią. smile
"Czyli jeśli ma męża i dzieci to w pierwszej kolejności jest mąż, dzieci i ona sama."
Dla rozwiania wątpliwości to kolejność w wyżej wymienionym cytacie jest przypadkowa.
Miałam na myśli, że ona z rodziną są na pierwszym miejscu, a nie że rodzina, a ona jak ta niewolnica gdzieś tam na szarym końcu. smile

23

Odp: Szanuj się, kobieto!

Sznować się -wstaje rano patrzę w lustro i mówię sobie jest dobrze smile

Mam kilka zasad które wyniosłam z rodzinnego domu, plus moja intuicja.

Szanuje wybory innych ludzi, nie pozwalam by inni mną manipulowali.

W głowie mam słowa,,Żyj tak by twoi bliscy nie musieli się za ciebie wstydzić,,

,,Szanuj siebie bo nikt nie zrobi tego lepiej od ciebie,,

24

Odp: Szanuj się, kobieto!
N4VV napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

....Żyć tak by było MI dobrze ze sobą, ale by to nie naruszało czyjejś przestrzeni.
I vice versa - umiejętność bronienia siebie i asertywność (BEZ krzywdzenia innych).

Czyli utopia.

Zrównoważenie? Pomiędzy potrzebami własnymi a cudzymi?
Więc niech każdy przyłoży się do własnej utopii (systemu wartości) i nie będzie żadnego problemu z szacunkiem. Ani do siebie samego ani do inności innych wink Wystarczy dołożyć tzw. "wystarczających starań"...
Lubie latać nago? Robię to we własnym intymnym światku - NIE na oczach ludzi (na przykład) smile

25

Odp: Szanuj się, kobieto!

Śmieszne każda z nas widzi to inaczej lol
Dla mnie jest to bardzo archaiczne określenie wymyślone na potrzeby facetów smile

26

Odp: Szanuj się, kobieto!

Kobieta, która "się szanuje" robi wszystko zgodnie ze swoim sumieniem
Inna kwestia, że każdy ma inne sumienie i nie koniecznie musi szanować taką osobę, która sama siebie szanuje.

27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-20 23:07:52)

Odp: Szanuj się, kobieto!
Katarzynka82 napisał/a:

Śmieszne każda z nas widzi to inaczej lol
Dla mnie jest to bardzo archaiczne określenie wymyślone na potrzeby facetów smile

Dla mnie raczej też, o czym wyżej wspomniałam smile

28 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-09-22 08:25:22)

Odp: Szanuj się, kobieto!
Olinka napisał/a:

....

N4VV napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

....Żyć tak by było MI dobrze ze sobą, ale by to nie naruszało czyjejś przestrzeni.
I vice versa - umiejętność bronienia siebie i asertywność (BEZ krzywdzenia innych).

Czyli utopia.

Nie zgadzam się. .....

Utopia jako stan idealny, którego nigdy nie osiągniemy ze względu na własne ułomności, ale do którego ze wszystkich sił powinniśmy starać się dążyć.

Utrzymanie równowagi w stanach niestabilności wynikającej ze sprzecznych imperatywów wymaga silnej informacji zwrotnej, a tej w praktyce bardzo często brakuje lub jest zafałszowana.

Przybliżenie do opisanego stanu równowagi można osiągnąć dopiero po poznaniu partnerki/partnera i zrozumieniu znaczeń jakie próbuje nam przekazać.

Utopia, dlatego, że każdy jest inny, więc nawet identyczne okoliczności będa inaczej oceniane przez rozmaite osoby.

Z czym konkretnie się nie zgadzasz? Z faktem, że ideały nie istnięją?

Catwoman napisał/a:

A moim zdaniem kobieta szanująca się nie dba o to jakie wrażenie wywoła ubiorem na mężczyznach wink

To chyba kobieta SZAFUJĄCA. big_smile

29

Odp: Szanuj się, kobieto!

Ja to widzę nieco inaczej: szanująca kobieta to nie taka, która może spokojnie spojrzeć w lustro. Przypuszczam, że to może robić nawet osoba lekkich obyczajów.

Trzeba zadać sobie pytanie: jak oceniłabym osobę taką jak ja, gdybym spotkała ją na ulicy i zamieniła kilka zdań? Być może spoglądasz w lustro i myślisz "jestem super ze sztucznymi rzęsami, nic nie widać że to sztuczne". Gdybyś spotkała inną dziewczynę ze sztucznymi rzęsami może pomyślisz "o kurczę, ze 100 metrów widać że to ściema!". To oczywiście tylko prosty przykład. Chodzi mi o to, by obiektywnie ocenić siebie myśląc o sobie jak o innej, obcej osobie. To trudne, ale możliwe.
Dobrze też, spotykając się z innymi ludźmi, zwracać w nich uwagę na to, co podobne do nas i ocenić, jak na to reagujemy.
A tak szczerze mówiąc to słowa "szanować siebie" to niestety dość wyświechtany już slogan, który używany jest tak często, jak tylko możliwe, a jednocześnie należy do tych określeń, które nie mają definicji w ścisłym tego słowa znaczeniu.
Moje "szanuję siebie" może być diametralnie inne niż twoje "szanuję siebie". I właściwie każde jest dobre... Bo to dla nas samych...

30

Odp: Szanuj się, kobieto!

Dla mnie szacunek do siebie nie ma nic wspólnego z tym jakie życie seksualne, zawodowe itd. prowadzimy. Nie zależy mi na opinii innych ludzi na mój temat. Mam wysokie poczucie własnej wartości i co by ludzie nie mówili nic nie jest w stanie tego zmienić. Dla mnie kobieta nie szanująca się to taka, która pozwala się bić, wykorzystywać, zdradzać, stawia siebie i swoje potrzeby na samym końcu, rezygnuje ze swoich pasji dla kogoś.

31

Odp: Szanuj się, kobieto!

W świetle 2 powyższych postów myślę, że warto uwzględnić oba spojrzenia. Jakby "wypośrodkować"?
Jakby nie było, nikt nie mieszka na bezludnej wyspie, no i NIE LICZĄC się zupełnie ze zdaniem otoczenia, prowokuje się sytuację, że POTEM czytamy: "jestem sam/a jak palec..." wink

32

Odp: Szanuj się, kobieto!
Anhedonia napisał/a:

W świetle 2 powyższych postów myślę, że warto uwzględnić oba spojrzenia. Jakby "wypośrodkować"?
Jakby nie było, nikt nie mieszka na bezludnej wyspie, no i NIE LICZĄC się zupełnie ze zdaniem otoczenia, prowokuje się sytuację, że POTEM czytamy: "jestem sam/a jak palec..." wink

A ja mam zdanie innych na swój temat głęboko i jakoś nie zauważyłam żebym była z tego powodu sama. Mam fajnego faceta, przyjaciół kilku ale prawdziwych, dobrych znajomych sporo. Albo ktoś mnie lubi taką jaka jestem, albo się trzyma z daleka. Przymusu na obcowanie ze mną przecież nie ma.

33

Odp: Szanuj się, kobieto!
N4VV napisał/a:
Olinka napisał/a:

....

N4VV napisał/a:

Czyli utopia.

Nie zgadzam się. .....

Utopia jako stan idealny, którego nigdy nie osiągniemy ze względu na własne ułomności, ale do którego ze wszystkich sił powinniśmy starać się dążyć.

Utrzymanie równowagi w stanach niestabilności wynikającej ze sprzecznych imperatywów wymaga silnej informacji zwrotnej, a tej w praktyce bardzo często brakuje lub jest zafałszowana.

Przybliżenie do opisanego stanu równowagi można osiągnąć dopiero po poznaniu partnerki/partnera i zrozumieniu znaczeń jakie próbuje nam przekazać.

Utopia, dlatego, że każdy jest inny, więc nawet identyczne okoliczności będa inaczej oceniane przez rozmaite osoby.

Z czym konkretnie się nie zgadzasz? Z faktem, że ideały nie istnięją?

Sądzę, że nieco przekręcasz sens tego, co napisałam nieco wcześniej, a w najlepszym wypadku wybiegasz przed to, o czym pisała Anhedonia. Mój post nie nawiązywał do tego czy ideały istnieją, czy też nie, ale czy możliwe jest osiągnięcie takiego stanu, w którym człowiekowi jest dobrze samemu ze sobą, a przy tym nie narusza czyjejś przestrzeni. Owszem, każdy z nas jest inny i każdego przestrzeń jest inna, do zrozumienia czego konieczne jest poznanie partnera, ale też nie trzeba mieć w sobie wyjątkowo dużych pokładów empatii, aby czuć, w którym momencie zaczynamy wchodzić na czyjś teren i w określony, dotkliwy sposób go ograniczać. Istnieje też coś takiego jak rozmowa, dzięki której możliwe jest uzewnętrznienie swojego niezadowolenia (partner) lub zadanie prostego pytania (my).

34

Odp: Szanuj się, kobieto!
Olinka napisał/a:

....
Sądzę, że nieco przekręcasz sens tego, co napisałam nieco wcześniej, a w najlepszym wypadku wybiegasz przed to, o czym pisała Anhedonia. Mój post nie nawiązywał do tego czy ideały istnieją, czy też nie, ale czy możliwe jest osiągnięcie takiego stanu, w którym człowiekowi jest dobrze samemu ze sobą, a przy tym nie narusza czyjejś przestrzeni. Owszem, każdy z nas jest inny i każdego przestrzeń jest inna, do zrozumienia czego konieczne jest poznanie partnera, ale też nie trzeba mieć w sobie wyjątkowo dużych pokładów empatii, aby czuć, w którym momencie zaczynamy wchodzić na czyjś teren i w określony, dotkliwy sposób go ograniczać. Istnieje też coś takiego jak rozmowa, dzięki której możliwe jest uzewnętrznienie swojego niezadowolenia (partner) lub zadanie prostego pytania (my).

Myślę, że jest możliwe, choc spotykane nieczęsto.
Komunikacja jest kluczową w długoterminowej relacji - wszystko inne schodzi na drugi plan.

35

Odp: Szanuj się, kobieto!
N4VV napisał/a:
Olinka napisał/a:

....
...w najlepszym wypadku wybiegasz przed to, o czym pisała Anhedonia. Mój post nie nawiązywał do tego czy ideały istnieją, czy też nie, ale czy możliwe jest osiągnięcie takiego stanu, w którym człowiekowi jest dobrze samemu ze sobą, a przy tym nie narusza czyjejś przestrzeni....

Myślę, że jest możliwe, choc spotykane nieczęsto.
Komunikacja jest kluczową w długoterminowej relacji - wszystko inne schodzi na drugi plan.

I owszem. Komunikacja TO clou problemu smile gdy ONA zawodzi, to RACZEJ czarno widać przyszłość. Szczególnie w relacjach smile
CO do ideałów...
Można sobie postawić za cel DĄŻENIE do niego, tego stanu (i TAK żyć)? No można. Przecież nie ma zakazu wink Taka niemodna, można rzec że staroświecka, dziś postawa życiowa... Postanawiam tak żyć i żyję smile
ALEeeee... to takie dziś de mode ... zadawanie sobie trudu  a "nagroda odroczona". A Fe... zupełnie wbrew  obowiązującemu trendowi: "jesteś tego warta" TU I TERAZ, a nie kiedyś tam...
Tylko kłóci się ono z tym "zasługiwaniem na szacunek".
Bo z jednej strony - czy obdarzanie każdego szacunkiem tylko dlatego, że jest i istnieje, nie jest równoznaczne z darzeniem szacunkiem niezbyt mądrym? BO z rozpędu i przed poznaniem każdego głupka czy szubrawca? A potem płacz i zgrzytanie zębów... bo ON?ONA!!! Już ja tam wolę to swoje dążenie do zrównoważenia smile

36 Ostatnio edytowany przez Elishka 77 (2013-10-02 16:10:04)

Odp: Szanuj się, kobieto!

[Tak, moim zdaniem kobieta, która uprawia seks na prawo i lewo z setkami partnerów w roku i obnosi się z tym tak, aby wszyscy o tym widzieli się nie szanuje. Ani siebie, ani swojego ciała, którym dzieli się z wieloma facetami, ani swojej własnej godności. smile

Szanować siebie, to znaczy być sobie wierną i nie patrzeć na to co inni myślą. Można być jak Samantha z "Seksu w wielkim mieście" czyli robić to na co ma się ochotę i co się lubi. nawet jeśli trzeba zaliczyć połowę miasta. Najlepsze jest to że jak mężczyzna ma wiele partnerek to raczej budzi zazdrość kolegów, a kobieta z dużą przeszłością to ta zła, upadła i łatwa.

A co do hierarchii ważności zapomnieć o sobie - proszę bardzo. Za lat ileśnaście mąż zmienia żonę na młodszy model, dzieci zakładają rodziny i zostaje kopciuszek sam. Zmęczona, zgorzkniała samotna kobieta po 40/50.

37

Odp: Szanuj się, kobieto!

Odświeżam, bo stwierdzenie "nie szanujesz siebie" pada na naszym forum coraz częściej, choćby w wątkach o kochankach.

38 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-07-06 02:41:29)

Odp: Szanuj się, kobieto!
BabaOsiadła napisał/a:

Co to znaczy "szanować się"? Kim jest i jak się zachowuje "szanująca się" kobieta? Zachowuje cnotę do ślubu? Ubiera się skromnie? Dba o to, co wypada, a czego nie, zwraca uwagę na to, jaką ma opinię i "co ludzie powiedzą"?

Jaka jest Wasza definicja? Zapraszam do wymiany poglądów smile

Generalnie nie mam definicji jako takiej. Myślę, że kobieta szanująca się to przede wszystkim taka, która działa w zgodzie ze sobą. Taka, która działa, myśli i to się ze sobą przenika.
Nie uważam, by kobieta, która nie zachowuje cnoty do ślubu była w jakiś sposób gorsza, czy nie szanowała się. Samej siebie nie potrafiłabym szanować, gdybym szła do łóżka z samego pożądania gdyż byłoby to sprzeczne z moją naturą. Nie obstaję natomiast kategorycznie przy tym, że seks to koniecznie musi być po ślubie, teraz myślę, że może być ale nie musi i wiem, że gdybym naprawdę kochała, byłoby w tym pożądanie, ale też dojrzała miłość, zaufanie to nie straciłabym szacunku do samej siebie robiąc to. Robiłabym to z myślą, że chcę by to było na zawsze. A przecież nigdy nie da się całkowicie zaplanować życia.
Jeśli idzie o cudzą seksualność to zwyczajnie mnie to nie interesuje, a jako osoba trzecia/ewentualna postronna obserwatorka czyjegoś życia nie chcę znać szczegółów cudzego życia seksualnego, wystarczy, że nie będzie się obnosiła z nim na prawo i lewo i w tej kwestii ma mój szacunek. A to jak sama do tego podchodzi, czy ma np. moralniaka po tzw. ''seksie bez zobowiązań'', czy czeka z tym do ślubu, czy po prostu chce to zrobić z miłości jest jej prywatną sprawą.
Co do skromnego ubierania się...niech każdy chodzi ubrany tak jak chce. Jeśli dany styl mi nie odpowiada, uważam, że jest zbyt wulgarny to przecież nie muszę się tak nosić, każdy ma chyba wolny wybór. Mogę powiedzieć tylko tyle, że nie koniecznie podobają mi się dekolty do pępka, ale nie przeszkadza mi to, poza tym nie muszę przecież patrzeć tongue Ja się ubieram kobieco, z klasą, a jakaś inna kobieta może preferować wulgarny image. Jej sprawa smile
Myślę, że z szanowaniem siebie jest podobnie jak z szacunkiem do innych i to też się ze sobą łączy. Jeśli nie szanujemy siebie nie będziemy umieli szanować innych. Nie szanujemy siebie jeśli robimy coś wbrew sobie, pod naciskiem i nie szanujemy innych jeśli sami na nich ten nacisk wywieramy. Nie szanujemy ich, jeśli łamiemy obietnice. To działa w obie strony. A jeśli chcemy kogoś do czegoś przekonać, to łagodnym sposobem bycia, nie siłą czy krzykiem. I to też jest szacunek do samego siebie.
Pomijając oczywiście jakieś patologie czy nieuczciwe w stosunku do innych sytuacje.


BabaOsiadła napisał/a:

Odświeżam, bo stwierdzenie "nie szanujesz siebie" pada na naszym forum coraz częściej, choćby w wątkach o kochankach.

W kwesti kochanek...uważam, że zdradzacz ponosi zdecydowanie większą winę, ale kobieta, która staje się tą kochanką święta również nie jest. Może być tak, że nie wie o tym, że jest tą drugą(albo czasem tą pierwszą), ale z moich obserwacji wynika, że często się to nie zdarza i doskonale ma świadomość tego, że dany mężczyzna ma żonę, której przysięgał wierność. I to jest brak szacku do siebie, który wynika z braku szacunku do tej niczego nieświadomej żony. Uważam, że kobieta, która ma jakąkolwiek godność NIGDY nie wejdzie w romans z żonatym mężczyzną(wyjątkiem może być sytuacja, gdy się rozstali i małżeństwem są już tylko formalnie) bo będzie wiedziała, że to jest nie uczciwe.

39

Odp: Szanuj się, kobieto!

co do kcohankek to tak takie kobiety się nie szanują, siebie swojego ciala, zgadzają się być ta druga

40

Odp: Szanuj się, kobieto!

dla mnie osoba (bez względu na płeć) szanuje się, gdy postępuje w zgodzie z własnymi zasadami i nie pozwala naruszyć ich innym.

41 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-06-29 22:02:06)

Odp: Szanuj się, kobieto!

Witam!
       Ostatnio doszłam do wniosku, że kobiety się nie szanują.
Słuchajcie jaka sytuacja. Idę ulicą, przede mną jakaś para, coś około 20, 30 lat. Nie wiem nie rzucali się w oczy,  nagle dziewczyna gdzieś zagapiła się na ciuchy czy coś i została w tyle, a ten koleś dość głośno coś takiego: chodź tu ku... bo Ci przyp...
Przez chwile, pomyślałam, ze się w ogóle przesłyszałam, że to się nie dzieje naprawdę. Ale rzeczywiście patrze za mną stoją dziewczyna dochodzi do chłopaka, grzecznie cicho.
Gdyby do mnie obojętnie jaki facet się tka odezwał to od razu mógłby pożegnać się z wszystkimi zębami, i na miejscu zmieszałabym go z błotem i ubliżała, bluzgała żeby cały świat słyszał. I zapewne w tym momencie straciłabym cały szacunek do takiego faceta i byłby dla mnie niczym zwykłym popychadłem.
Nie wiem albo ta dziewczyna była chora psychicznie, albo zastraszona. Bo w tym momencie została tka upokorzona, że chyba sobie sprawy nie zdawała jak bardzo. Dodam, że to było południe, centrum miasta, pełno ludzi. 
Byłam tą sytuacją niezwykle wzburzona. Ale jak się okazuje dla wielu ludzi to ,,normalność''.

Nie oszukujmy się nawet tu na forum, wiele kobiet pisze o tym, że facet ich wyzywa: k... dz... sz...
popier.. przypier... itd.
Szczerze dla mnie facet który powie do kobiety ty k... jest zwykłą szmatą nie zasługującą na szacunek. Ja sobie nie wyobrażam, żeby facet tak do mnie mówił. Nigdy bym tego nie wybaczyła. Nie wyobrażam sobie jak niektóre kobiety wybaczyły i mówią, że się zmienił że teraz jest lepiej, ze to nie ten człowiek. Dla mnie na zawsze taki byłby śmieciem. Nie umiałabym nawet przejść obok takiego żeby mu na złość nie zrobić.
Nie wiem dlaczego kobiet niektóre nie bronią swojego honoru.

Ja nie mówię, że ja się z facetem nie kłócę. Bo czasem się sprzeczamy. Ale bez takich wulgaryzmów. Znaczy ja potrafię zbluzgać, ale do niego nie mam śmiałości. Zresztą on nie zasługuje, na takie słowa. Nawet z esk mężem się nie wyzywałam aż tak, czy w ogóle tak na k..ch...s... t nie, nigdy. Jak dla mnie tylko patologia się tak wyzywa.

Ja  nie wyobrażam sobie pierwsza wyzwać kogoś publicznie, czy kłócić się publicznie.
Ja jak zwracam uwagę facetowi czy komuś innemu to tylko w  cztery oczy. I my też kłócimy się tylko w 4 oczy. Nigdy przy innych. Tylko patologia kłóci się publicznie. Ja to w ogóle mam cichy głos i słynę z delikatności. No każdy kto nigdy nie był ze mną w konflikcie tak myśli.

Chociaż mój facet mówi, że ja podobno ,,piszczę''. Właśnie on czasem woli żebym krzyknęła, o co mi chodzi. A ja jak wpadnę w histerie to zaczynam, mieć głośny piskliwy głos,  płacze, krzyczę piskliwym głosem, i on zupełnie staje się bezradny. Mój najbardziej nie lubi jak płacze, bo wtedy ma wyrzuty sumienia, ale znosi to z godnością. Jak na mężczyznę przystało.
Kiedyś tak się pokłóciłam z innym facetem znajomym, o pewną rzecz, i on do mnie: nie becz bo Ci przypier... zatkało mnie, co za skończona łajza. Oczywiście zemsta byłą słodka, i do dziś nim gardzę, jak go widzę, ma szczęście,że mieszka daleko. Nie miał prawa tak powiedzieć, a kłóciliśmy się o pewną pracę. Służbowe sprawy. Ale po prostu tak mnie ten człowiek do siebie zraził, tak go nie znoszę, to było lat temu....  a ja mu to pamiętam.  I cham jeden nawet nie przeprosił. W moich oczach jest on ,,mniej niż zero'' Dlatego nie wyobrażam sobie jak facet może zwyzywać kobieta a ona może wybaczyć i nawet iść po tym do łóżka. Po prostu się nie szanuje.

To mnie nieustannie zadziwia, i zastanawiam się dlaczego tak jest, dlaczego kobiety zapominają, że facet ich kiedyś wyzwał, że ich upokorzył. Dla mnie wyzwanie kobiety od k... jest 100 razy gorsze niż zdrada z drugą kobietą, na przykład. Dla mnie to coś niewybaczalnego. Wybaczyć coś takiego to stracić cały szacunek sama do siebie.

42

Odp: Szanuj się, kobieto!

To, dlaczego niektóre kobiety akceptują przemoc (wyzwiska to przemoc, zakładając, że one nie odpowiadają pięknym za nadobne), to temat rzeka i wynikają z rodzinnych wzorców, wpływów społecznych, kulturowych, cech psychicznych, ble ble ble. Ogólnie nie za bardzo podoba mi się sprowadzanie tego do "one się nie szanują", bo to je stygmatyzuje, a one po prostu nie widzą innej możliwości - to im było wpajane od zawsze, że tak powinno być i taka jest dla nich normalność, czy im się to podoba, czy nie.

Ogólnie rzecz biorąc szanowanie się to życie zgodnie z WŁASNYMI zasadami, tak, żeby mozna było z dumą patrzeć w lustro i być zadowolonym z siebie, ze swoich wyborów i decyzji.

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026