Problem nie mój, ale kiedyś miałam podobny, więc zainspirował mnie, by zapytać o Wasze odczucia. Wątek obyczajowo-moralno-psychologiczno-filozoficzny ![]()
Występują:
Sprzątaczka
Pracodawczyni
Pracodawczyni znalazła w necie ogłoszenie Sprzątaczki. Napisała do niej, dogadały się, rozpoczęły współpracę. Sprzątaczka przyjeżdżała do Pracodawczyni raz w tygodniu przez KILKANAŚCIE miesięcy. Miały dobry, nawet odrobinę koleżeński kontakt (ploteczki, wygłupy, zawsze zamieniły parę słów o sobie, swoich rodzinach, itp.). Pewnego dnia Sprzątaczka upadła i paskudnie się połamała. Zawiadomiła natychmiast Pracodawczynię o wypadku, uprzedziła, że w tym tygodniu na pewno nie da rady przyjechać i obiecała, że da znać, co powiedzą lekarze, kiedy będzie mogła wrócić do pracy. Pracodawczyni zapewniała, że Sprzątaczka ma się niczym nie martwić, spokojnie wracać do zdrowia, a praca na nią czeka...
Lekarze orzekli, że złamania są ciężkie i Sprzątaczka może zapomnieć o pracy przez parę miesięcy. Sprzątaczka zaraz dała znać Pracodawczyni, że jest kiepsko, że tak długo nie będzie mogła pracować i zapewniła, że zrozumie, jeśli Pracodawczyni znajdzie sobie inną panią do sprzątania, w końcu dom nie może zarastać brudem. Przemiła odpowiedź brzmiała: "Nie martw się, kuruj się, daj znać, czekam".
Po 4 miesiącach Sprzątaczka wróciła do zdrowia. Zameldowała Pracodawczyni gotowość do podjęcia pracy, nadal w dotychczasowym wymiarze godzin, czyli raz w tygodniu. Pracodawczyni odpisała: "Wiesz, teraz jadę na urlop, wrócę POD KONIEC SIERPNIA, jak coś, to mam twój numer".
A W POŁOWIE WRZEŚNIA Sprzątaczka znalazła w necie ogłoszenie Pracodawczyni, że szuka sprzątaczki...
............................................................................................................................................................
I tu zaczynają się rozkminy Sprzątaczki (a ja, jak wspomniałam, miałam kiedyś podobne w podobnej sytuacji):
1. Jak nazwiecie zachowanie Pracodawczyni? Chamstwo i buractwo? Jeśli tak, to dlaczego? A może to normalne? W końcu jak wybudują nam Żabkę pod blokiem, to nie idziemy do Biedronki i nie przepraszamy, że już nie będziemy tam kupować... Sprzątaczka sobie, naiwnie może, myślała, że po kilkunastu miesiącach współpracy zasługuje choćby na smsa: "Dzięki, rezygnuję z ciebie". Siedzi teraz dziewczyna i myśli, dlaczego, a za co, a czy coś zrobiłam źle, czy była ze mnie niezadowolona, ale to chyba by powiedziała wcześniej... No i zwyczajnie jej przykro.
2. Jak powinna zareagować Sprzątaczka? Olać i zapomnieć? Ochrzanić (kulturalnie) Pracodawczynię, że tak się nie robi? Wychowywać dorosłego człowieka? Czy jak oleje i zapomni, to wykaże się klasą, czy frajerstwem? A jak zwróci Pracodawczyni uwagę, to będzie dzielną, asertywną babką, która nie da sobie w kaszę dmuchać, czy stukniętą furiatką, bo przecież nikt się z nią nie wiązał na wieki i nie ma obowiązku jej zawiadamiać o zmianie planów?
Jestem ogromnie ciekawa Waszych opinii, o ile ktoś wytrwa (długie i wielowątkowe, wiem).