netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

21 odpowiedzi2 689 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 19.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

Problem nie mój, ale kiedyś miałam podobny, więc zainspirował mnie, by zapytać o Wasze odczucia. Wątek obyczajowo-moralno-psychologiczno-filozoficzny wink

Występują:
Sprzątaczka
Pracodawczyni

Pracodawczyni znalazła w necie ogłoszenie Sprzątaczki. Napisała do niej, dogadały się, rozpoczęły współpracę. Sprzątaczka przyjeżdżała do Pracodawczyni raz w tygodniu przez KILKANAŚCIE miesięcy. Miały dobry, nawet odrobinę koleżeński kontakt (ploteczki, wygłupy, zawsze zamieniły parę słów o sobie, swoich rodzinach, itp.). Pewnego dnia Sprzątaczka upadła i paskudnie się połamała. Zawiadomiła natychmiast Pracodawczynię o wypadku, uprzedziła, że w tym tygodniu na pewno nie da rady przyjechać i obiecała, że da znać, co powiedzą lekarze, kiedy będzie mogła wrócić do pracy. Pracodawczyni zapewniała, że Sprzątaczka ma się niczym nie martwić, spokojnie wracać do zdrowia, a praca na nią czeka...

Lekarze orzekli, że złamania są ciężkie i Sprzątaczka może zapomnieć o pracy przez parę miesięcy. Sprzątaczka zaraz dała znać Pracodawczyni, że jest kiepsko, że tak długo nie będzie mogła pracować i zapewniła, że zrozumie, jeśli Pracodawczyni znajdzie sobie inną panią do sprzątania, w końcu dom nie może zarastać brudem. Przemiła odpowiedź brzmiała: "Nie martw się, kuruj się, daj znać, czekam".

Po 4 miesiącach Sprzątaczka wróciła do zdrowia. Zameldowała Pracodawczyni gotowość do podjęcia pracy, nadal w dotychczasowym wymiarze godzin, czyli raz w tygodniu. Pracodawczyni odpisała: "Wiesz, teraz jadę na urlop, wrócę POD KONIEC SIERPNIA, jak coś, to mam twój numer".

A W POŁOWIE WRZEŚNIA Sprzątaczka znalazła w necie ogłoszenie Pracodawczyni, że szuka sprzątaczki...
............................................................................................................................................................

I tu zaczynają się rozkminy Sprzątaczki (a ja, jak wspomniałam, miałam kiedyś podobne w podobnej sytuacji):

1. Jak nazwiecie zachowanie Pracodawczyni? Chamstwo i buractwo? Jeśli tak, to dlaczego? A może to normalne? W końcu jak wybudują nam Żabkę pod blokiem, to nie idziemy do Biedronki i nie przepraszamy, że już nie będziemy tam kupować... Sprzątaczka sobie, naiwnie może, myślała, że po kilkunastu miesiącach współpracy zasługuje choćby na smsa: "Dzięki, rezygnuję z ciebie". Siedzi teraz dziewczyna i myśli, dlaczego, a za co, a czy coś zrobiłam źle, czy była ze mnie niezadowolona, ale to chyba by powiedziała wcześniej... No i zwyczajnie jej przykro.
2. Jak powinna zareagować Sprzątaczka? Olać i zapomnieć? Ochrzanić (kulturalnie) Pracodawczynię, że tak się nie robi? Wychowywać dorosłego człowieka? Czy jak oleje i zapomni, to wykaże się klasą, czy frajerstwem? A jak zwróci Pracodawczyni uwagę, to będzie dzielną, asertywną babką, która nie da sobie w kaszę dmuchać, czy stukniętą furiatką, bo przecież nikt się z nią nie wiązał na wieki i nie ma obowiązku jej zawiadamiać o zmianie planów?


Jestem ogromnie ciekawa Waszych opinii, o ile ktoś wytrwa (długie i wielowątkowe, wiem).

2

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

Kwestia kultury i poszanowania dla drugiego człowieka. Jeśli ktoś tego w sobie nie ma, to nie ma też co się silić na końcowe reprymendy - stracony czas i nerwy nie zostaną nam zwrócone, a prawdopodobieństwo, że nasza ślina zostanie uznana za deszcz, jest bardzo wysokie wink. Ja bym wysunęła działo w postaci przestrogi przed strusim pracodawcą, dla innych szukających pracy. Jeśli ta pani będzie musiała posprzątać sobie mieszkanko sama, na pewno wyciągnie z tej historii większy morał.

3

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

Trochę jak historia z "Dnia kobiet". Przykre.
Z drugiej strony trzeba pamiętać, że jest to układ dwustronny, umowa cywilno-prawna, dobre wychowanie nie jest wpisane w treść. Skoro w dzisiejszych czasach można zerwać intymną relację, przez sms, czy email, to widocznie z gazety można dowiedzieć się, że już taki pracowniki nie jest potrzebny sad

4

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

Ale przeciez Pracodawczyni nie byla juz niczym zwiazana ze Sprzataczka, odpisala, ze jedzie na urlop i jakby co (jak bedzie zainteresowana wspolpraca), to sie odezwie. Zadna obietnica tylko luzna sugestia, ze moze ale nie na pewno. Ja bym to traktowala jako wyrazny sygnal, ze czas rozejrzec sie za nowa posada. I na tym skupila swoje wysilki.

5

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

Moim zdaniem niewiele zabrakło, a sytuacja byłaby całkiem w porządku. Wystarczyłoby, aby Pracodawczyni postawiła się na miejscu Sprzątaczki, wtedy zapewne rozumiałaby, że w chwili kiedy podjęła decyzję, że dłużej nie chce z nią współpracować, należy wykonać jeden telefon i jedna rzeczowa rozmowa załatwiłaby sprawę. Sprzątaczka nie siedziałaby teraz zdruzgotana, a Pracodawczyni zachowałaby się od początku do końca fair. Sądzę, że decyzję podjęła znacznie wcześniej, a tylko nie potrafiąc powiedzieć tego wprost, zwodziła swoją pracownicę.

Nawiasem mówiąc cała sytuacja brzmi bardzo znajomo, bo znam osobę, która zachowuje się dokładnie w ten sam sposób i zawsze mnie to ogromnie razi.

Jeśli Sprzątaczka zadzwoni z pretensjami, to wyłącznie sobie ulży, ale tak naprawdę niczego takim postawieniem sprawy nie osiągnie. Moim zdaniem to nie jest frajerstwo, a pokazanie klasy, co nie znaczy, że spokojne, kulturalne wyrażenie swojego zdania nie będzie tutaj na miejscu.

6

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
Mussuka napisał/a:

Ale przeciez Pracodawczyni nie byla juz niczym zwiazana ze Sprzataczka, odpisala, ze jedzie na urlop i jakby co (jak bedzie zainteresowana wspolpraca), to sie odezwie. Zadna obietnica tylko luzna sugestia, ze moze ale nie na pewno. Ja bym to traktowala jako wyrazny sygnal, ze czas rozejrzec sie za nowa posada. I na tym skupila swoje wysilki.

Ale Pracodawczyni cały czas mówiła, ze jest zainteresowana współpracą. Kazała się kurować, mówiła, że będzie czekać, potem pojechała na urlop, jakby co (ja rozumiem, że jak wróci z urlopu) to zadzwoni. Tak jak pisze Olinka, jeden telefon czy nawet sms (ja nie rozumiem rozwiązywania takich rzeczy przez sms ale mogę ostatecznie to uznać) do Sprzątaczki i sprawa byłaby jasna.

Moim zdaniem rozmowa Sprzątaczki z Pracodawczynią i tak guzik da (wychowywanie dorosłych ludzi), ale Sprzątaczka niech chociaż wyśle ten służbowy sms z informacją, że byłaby wdzięczna za jasne i uczciwe postawienie sprawy, ona była uczciwa w stosunku do Pracodawczyni i po prostu oczekiwała tego samego od niej.

7

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

Czy ten upadek miał miejsce w domu pani Pracodawczyni?

8

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
Elsje napisał/a:

Czy ten upadek miał miejsce w domu pani Pracodawczyni?

Nie.

9

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
Anik38 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ale przeciez Pracodawczyni nie byla juz niczym zwiazana ze Sprzataczka, odpisala, ze jedzie na urlop i jakby co (jak bedzie zainteresowana wspolpraca), to sie odezwie. Zadna obietnica tylko luzna sugestia, ze moze ale nie na pewno. Ja bym to traktowala jako wyrazny sygnal, ze czas rozejrzec sie za nowa posada. I na tym skupila swoje wysilki.

Ale Pracodawczyni cały czas mówiła, ze jest zainteresowana współpracą. Kazała się kurować, mówiła, że będzie czekać, potem pojechała na urlop, jakby co (ja rozumiem, że jak wróci z urlopu) to zadzwoni. Tak jak pisze Olinka, jeden telefon czy nawet sms (ja nie rozumiem rozwiązywania takich rzeczy przez sms ale mogę ostatecznie to uznać) do Sprzątaczki i sprawa byłaby jasna.

Moim zdaniem rozmowa Sprzątaczki z Pracodawczynią i tak guzik da (wychowywanie dorosłych ludzi), ale Sprzątaczka niech chociaż wyśle ten służbowy sms z informacją, że byłaby wdzięczna za jasne i uczciwe postawienie sprawy, ona była uczciwa w stosunku do Pracodawczyni i po prostu oczekiwała tego samego od niej.

Tak zgadzam sie, ze mogla, choc nie musiala, poinformowac jasno o swoich planach Sprzataczke. Byloby to grzeczne.
Niemniej, troszke naiwne bylo oczekiwanie Sprzataczki, ze jej miejsce pozostanie puste przez kilka miesiecy. Ale to juz inna para kaloszy.

10 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-20 14:43:26)

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

A gdyby sytuacje odwrócić i to sprzataczka akurat miała swój szczęśliwy dzień i trafiła w gazecie na ogłoszenie o prace dla sprzątaczki ale za podwójną stawkę i ja przyjęła - czy też oczekiwalibyśmy od niej lojalności i odrzucenia oferty bo akurat pracodawczyni jest na urlopie i nie może jej wystawić do wiatru? 
Ile osób miałoby skrupuły zrezygnowac nawet z wieloletniej pracy znienacka jeżeli by to miało przynieść realny zysk?

A może to ogłoszenie to była asekuracja gdyby jednak sprzataczka nie była w stanie podjąć obowiązków? Samo pojawienie się ogłoszenia nie jest równoznaczne ze zwolnieniem Sprzątaczki.

Mam znajomą, która prowadzi pub+hotelik - rotacja ludzi jest tam ogromna - o ile każdy wymaga lojalności i wyrozumiałości od szefaa, to wiele osób- pracowników nie widzi żadnego problemu np w obiecywaniu przyjścia do pracy po okresie probnym po czym się nie zjawia, albo inni najpierw proszą o ustawienie grafika tak i tak po czym po 3 dniach rezygnują z pracy rozwalajac w ten sposób system i grafik pozostałym osobom. Albo sobie idzie zabalowac w weekend i w poniedziaalek bierze wolne chociaż wie, że tego dnia inna osoba ma urlop.

To dziala w obie strony. Po obu stronach czasem trafiają się ludzie, którzy maja w d** interesy drugiej strony.

11

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
Iceni napisał/a:

A gdyby sytuacje odwrócić i to sprzataczka akurat miała swój szczęśliwy dzień i trafiła w gazecie na ogłoszenie o prace dla sprzątaczki ale za podwójną stawkę i ja przyjęła - czy też oczekiwalibyśmy od niej lojalności i odrzucenia oferty bo akurat pracodawczyni jest na urlopie i nie może jej wystawić do wiatru? 
Ile osób miałoby skrupuły zrezygnowac nawet z wieloletniej pracy znienacka jeżeli by to miało przynieść realny zysk? (...)

W takim układzie telefonuje się do pracodawcy, mówi się jak wygląda sytuacja, i dziękuje za współpracę.

12

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
Karaksa napisał/a:

W takim układzie telefonuje się do pracodawcy, mówi się jak wygląda sytuacja, i dziękuje za współpracę.

Dokładnie tak. Tutaj też wystarczyłby jeden telefon i konkretna informacja.

13

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
Mussuka napisał/a:

Niemniej, troszke naiwne bylo oczekiwanie Sprzataczki, ze jej miejsce pozostanie puste przez kilka miesiecy.

Nie doczytałaś.

14

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
BabaOsiadła napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Niemniej, troszke naiwne bylo oczekiwanie Sprzataczki, ze jej miejsce pozostanie puste przez kilka miesiecy.

Nie doczytałaś.

TZN.? Z opisu wynikalo, ze jednak po wyzdrowieniu Sprzataczka zglosila sie do tej samej Pracodawczyni, czyli jednak liczac na to, ze wakat jest. Mogl byc, ale nie musial. Wiec na jej miejscu jeszcze w trakcie rehabilitacji, moze pod koniec, zaczelabym sie rozgladac za innymi ofertami, oczywiscie majac na uwadze rowniez to poprzednie miejsce pracy.

15

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

No ale sama Pracodawczyni dawała jasno do zrozumienia, że praca czeka. Sprzątaczka sama ją jeszcze uczciwie uprzedzała/zachęcała, żeby może poszukała kogoś innego, to słyszała: "Nie, kuruj się, czekam." Do tego potem to bezsensowne: "Jadę na urlop..." zamiast konkretne: "Sorry, spadaj.". No i czemu Pracodawczyni szuka nowej pracownicy teraz, kiedy Sprzątaczka już może pracować? Gdyby poszukała od razu po wypadku Sprzątaczki, to by było jasne, ale teraz?

16

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
BabaOsiadła napisał/a:

No ale sama Pracodawczyni dawała jasno do zrozumienia, że praca czeka. Sprzątaczka sama ją jeszcze uczciwie uprzedzała/zachęcała, żeby może poszukała kogoś innego, to słyszała: "Nie, kuruj się, czekam." Do tego potem to bezsensowne: "Jadę na urlop..." zamiast konkretne: "Sorry, spadaj.". No i czemu Pracodawczyni szuka nowej pracownicy teraz, kiedy Sprzątaczka już może pracować? Gdyby poszukała od razu po wypadku Sprzątaczki, to by było jasne, ale teraz?

najprosciej byloby wprost zapytac o to Pracodawczynie a nie gdybac:) Moze faktycznie czekala, czekala, sama sprzatala az wreszcie nie dala rady i postanowila poszukac kogos. Czy na pewno ogloszenie zostalo dane dopiuero PO TYM jak Sprzataczka jej powiedziala o powrocie do zdrowia czy na krotko przed? Mogl to byc zbieg okolicznosci..a potem moze Pracodawczyni jakos glupio bylo powiedziec, ze wlasnie zrezygnowala z czekania. Tak czy siak, to same domysly.

17

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
BabaOsiadła napisał/a:

No ale sama Pracodawczyni dawała jasno do zrozumienia, że praca czeka. Sprzątaczka sama ją jeszcze uczciwie uprzedzała/zachęcała, żeby może poszukała kogoś innego, to słyszała: "Nie, kuruj się, czekam." Do tego potem to bezsensowne: "Jadę na urlop..." zamiast konkretne: "Sorry, spadaj.". No i czemu Pracodawczyni szuka nowej pracownicy teraz, kiedy Sprzątaczka już może pracować? Gdyby poszukała od razu po wypadku Sprzątaczki, to by było jasne, ale teraz?

Być może jest to po prostu taki typ osoby. Byłam zresztą w nieco w podobnej sytuacji. Miałam w pracy wypadek, po którym poszłam na kilkutygodniowe zwolnienie (nie dało się krócej), moja pracodawczyni zapewniała, że jestem potrzebna, wręcz niezastąpiona, że będzie czekać, że przecież nieszczęścia się zdarzają i ona to rozumie, ale wiem, że za plecami narzekała, że jak to wszystko dłużej potrwa, to będzie musiała kogoś na moje miejsce znaleźć. I ja to rozumiem, ale po co rozmawiając wprost mydlić oczy, podczas, gdy wersja oficjalna wygląda nieco inaczej? Pominę już fakt, że był to wypadek w pracy i przy pracy, co też rzuca na temat nieco inne światło.

18

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
Mussuka napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

No ale sama Pracodawczyni dawała jasno do zrozumienia, że praca czeka. Sprzątaczka sama ją jeszcze uczciwie uprzedzała/zachęcała, żeby może poszukała kogoś innego, to słyszała: "Nie, kuruj się, czekam." Do tego potem to bezsensowne: "Jadę na urlop..." zamiast konkretne: "Sorry, spadaj.". No i czemu Pracodawczyni szuka nowej pracownicy teraz, kiedy Sprzątaczka już może pracować? Gdyby poszukała od razu po wypadku Sprzątaczki, to by było jasne, ale teraz?

najprosciej byloby wprost zapytac o to Pracodawczynie a nie gdybac:) Moze faktycznie czekala, czekala, sama sprzatala az wreszcie nie dala rady i postanowila poszukac kogos. Czy na pewno ogloszenie zostalo dane dopiuero PO TYM jak Sprzataczka jej powiedziala o powrocie do zdrowia czy na krotko przed? Mogl to byc zbieg okolicznosci..a potem moze Pracodawczyni jakos glupio bylo powiedziec, ze wlasnie zrezygnowala z czekania. Tak czy siak, to same domysly.

No właśnie to jest pewne na 100% - Sprzątaczka chciała wrócić do pracy na początku czerwca, Pracodawczyni poinformowała ją wtedy o wyjeździe na urlop, zapadła cisza, a w połowie września pojawiło się ogłoszenie.

19

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
BabaOsiadła napisał/a:

Sprzątaczka chciała wrócić do pracy na początku czerwca, Pracodawczyni poinformowała ją wtedy o wyjeździe na urlop, zapadła cisza, a w połowie września pojawiło się ogłoszenie.

to tego o czerwcu niestety nie doczytalam. Wydawalo mi sie, ze skoro poinformowala w dniu, kiedy pracodawczyni wlasnie wyjezdzala na urlop -  do konca sierpnia, to, ze byl to moze poczatek, polowa sierpnia a nie poczatek czerwca.

No ale teraz pytanie, na co czekala ta Sprzataczka od poczatku czerwca do polowy wrzesnia?

20

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...
Mussuka napisał/a:

to tego o czerwcu niestety nie doczytalam. Wydawalo mi sie, ze skoro poinformowala w dniu, kiedy pracodawczyni wlasnie wyjezdzala na urlop -  do konca sierpnia, to, ze byl to moze poczatek, polowa sierpnia a nie poczatek czerwca.

A nie, to ja nie napisałam o czerwcu smile Tzn. nie wydawało mi się istotne, czy to było w czerwcu, czy w sierpniu, w każdym razie chciałam podkreślić, że ogłoszenie pojawiło się JUŻ PO tym, jak Sprzątaczka mogła wrócić do pracy.


Mussuka napisał/a:

No ale teraz pytanie, na co czekala ta Sprzataczka od poczatku czerwca do polowy wrzesnia?

A tego to ja już nie wiem. Tzn. czekać to czekała pewnie na telefon od Pracodawczyni, rozumiejąc jej: "Jak wrócę z urlopu, to mam twój numer" jako obietnicę, że zadzwoni. Chyba, że pytasz, na co ona czekała bez pracy - to nie był jedyny dom, w którym sprzątała, więc nie czekała bezczynnie.

21

Odp: Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

Może Sprzątaczka powinna odpowiedzieć na ogłoszenie udając, że nie wie, iż dzwoni do byłej pracodawczyni? Lekko zmodulować głos, doprowadzić do spotkania... To mogłoby być ciekawe doświadczenie dla obu stron, a być może wykrzesałoby z pracodawczyni nieco kultury? Lub najzwyklejszej na świecie asertywności?

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Jest pani zwolniona, ale się pani o tym nie dowie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026