Witam, chciałam wam opowiedzieć pewną historię, naszą historię.
Poznali się wiele lat temu poprzez wspólną koleżankę. On zajęty, ona zajęta. Widywali się z okazji jakiś większych imprez kilka słów wymienili i na tym koniec. Ona przeżyła ogromny zawód miłosny, on prawdopodobnie też. Ona rok się zbierała po tej stracie miłości, on postanowił spróbować szczęścia pisząc do niej na jednym z portali internetowych. Nawiązała się głębsza znajomość między nim a nią, początkowo tylko kilka godzin dziennie przy komputerze pisząc. Następnie ona została napadnięta na jednym z osiedli, uciekła do klatki schodowej a on jak rycerz <tak jej się wtedy wydawało
> przyjechał na wezwanie i uratował ją od bandziora. Ona uwierzyła,że może i ją w końcu spotkało szczęście.
Później jednak historia między nim a nią nie wiodła się tak pięknie on rzadko kiedy się odzywal, ona czekała jednak sama bojąc się zaangażowania nic nie inicjowała.. Z racji,że on jest trochę starszy będąc z jego znajomymi czuła się skrępowana jako "nowa". Jednak piękne wieczory spędzone na rozmowach wynagradzały jej wszystkie niedogodności.
Wreszcie nastąpił wymarzony pocałunek.. i czar prysł. Ona czuła,że za nim tęskni jednak on przestał się starać, potrafił być cudowny ale także i jakiś obcy.. Wczoraj pytał jej czy z nim będzie, nigdy jednak nie zwierzył jej się ze swoich uczuć. Ona powiedziała,że to za wcześnie i podejmie decyzje jak będą lepiej się znali. Dzisiaj powiedział jej,że nie będzie sie jej zwierzać ponieważ nie chce jej zawracac głowy co ona skwitowała zdaniem"widocznie nie masz do mnie takiego zaufania" po czym on zmienil temat. Było tak wiele razy kiedy zadawała znaczące dla niej pytania on tak jakby uciekał i uznał,że jej nie rozumie...
Jak myślicie jaki będzie dalszy ciąg historii? ;[
Podobne tematy
A myślisz, ze powinien być?
mi sie wydaje, ze chlopak boi sie zaufac. zamknal sie, bo jak juz mowilas wczesniej jego serce bylo zlamane. wiec to jest chyba normalne, ze nie zaufa od razu;) wrzuc na luz, i badz cierpliwa:)
Według mnie powinien być ale to chore,że mi zależy wypisuje,a on.. nic. I jeszcze ta propozycja bycia razem kiedy mi nie ufa,,nie wyobrażam siebie w związku z kimś kto nie ufa mi wystarczająco by opowiedzieć mi o swoich problemach. Dzisiaj nie odezwałam się do niego licząc na to,że może sam to zrobi, nie chcę się narzucać wiem,że to dziecinne ale jest mi cholernie przykro bo jedyne co mi zostalo to cisza..;/ nie rozumiem facetów być może ja też jestem zbyt niedostępna..czy naprawde do nich wszystkich zawsze trzeba mówić wszystko drukowanymi literami
?