netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

9 odpowiedzi9 817 wyświetleńzałożony przez Olkaa, 17.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

Witam Was dziewczyny smile
Dopadl mnie dzisiaj okropny dól ;/ to znaczy od jakiegoś czasu już nie wiem co mam robić w swoim życiu ... Wszystko byłotakie piękne a teraz zamienia się w coraz gorszy koszmar. Do rzeczy... Jestem z moim narzeczonym 2 lata, znaliśmy się już dużo dlużej ale w związku jesteśmy od 2 lat, Na początku było jak w raju zresztą jak pewnie u każdego, Mój facet bardzo mnie kohal , czułam to bardzo, traktowal mnie cudownie po roku związku mi się oświadzyl, czyli rok już jesteśmy zaręczeni.. Pamiętam zaręczyny były cudowne, tak wszystko pięknie przygotowal, byliśmy ract szczęśliwi chcieliśmy jak najszybciej ze sobą zamieszkać tylko msial znaleźć pracę bliżej mnie żeby móc u mnie zamieszka, teraz aktualnie mieszkamy już razem od ponad miesiąa, wcześniej też pomieszkiwal, praktycznie częściej spal u mnie niż w rodzinnym domu  ale tak na dobre od miesiące mieszkamy razem tylko że razem z moimi rodzicami, dopiero remontujemy nasze mieszkanie gdzie będziemy mieszka sami. Problem jest  w tym, że coraz więcej się klócimy , wsztsko wygasa... On nie szanuje mnie już tak jak kiedyś, krzyczy z byle powodu, mówi że ja się zmieniłam , ja natomiast że on... Nie możemy się dogada w prostych codziennych sprawach.. Ja zaczynam mieć watpkliwości co z tym ślubem bo mamy mieć za rok ślub.. sala zamówiona, zespól, wszystko... Na prawdę jestem zalamana, nie wiem co robić, on się zmienil tak bardzo od paru miesięcy sad tęsknie za tym co było np. rok temu... Było tak cudownie, kochaliśmy się i ta nasza miłość była taka piękna, a teraz iągle się klocimy, aponoć mówią że po ślubie będzie jeszcze gorzej. A jak my już teraz nie potrafimy się dogada to co będzie potem? Nie wiem już co robić, rozmawialiśmy o tym tyle razy, ustalaliśmy że już nie będziemy na siebie krzyczeć że będziemy dla siebie milsi, ale tak jest tylko przez dzień, może dwa i znowu ccoś jest nie tak, przez głupie powody... Ja jestem uparta i pierwsza ręki nigdy nie podam, ciągle uważam że to jego wina, bo tak mi się wydaje a on mówi że jak taka będę to mnie to kiedyś zgubi i w ogóle już kilka razy powiedział że ma mnie ddoś, że krzycze że to że tamto... Mówi czasami że nie wytrzyma ze mną dlużej... Czasami jest już na granicy eozstania ... Widzę, że on też ma wątpliwości co do ślubu... Ostatnio jak bylam przymieza suknie ślubne i mu o tym powiedziałam że tak fajnie się czułam w sukni ślubnej i w ogóle mu opowiadałam, to on nic, nie wykazal większego zainteresowania... Widzę że on też jest zagubiony i nie wie co z nami będzie...  Tak bardzo chciałabym to naprawić...  ;( Nawet się starałam być dla niego dobra, mila, ale wszystko i tak się końzy klónią ;/

Wiem, że nikt mi nei powie co mam zrobi ale potrzebowałam się komuś wygada a nie mam za bardzo komu , może ktoś kto ma podobne problemy doradzi mi coś, może co robić by ratować to uczucie któe kiedyś było takie piękne... Bo ja nie chę się z nim rozstawa, ale przy niektórych kłótniach to po prostu tak mnie nerwy puszczają że mam ochotę zerwać z nim raz a dobrze.. ale po czasie nie chce bo go koham tylko coś się wypalilo, że nie możemy się dogadać... i to jest bardzo smutne, nie wiem  z zego to wynika...  Tak bardzo chciałabym to naprawić...  ;( Nawet się starałam być dla niego dobra, mila, ale wszystko i tak się końzy klónią ;/

2

Odp: wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

Kurcze, a jak długo Ty go znasz tak ogólnie? 2 lata to bardzo mało i jeśli teraz macie takie problemy to nie wydaje mi się, żeby miało być lepiej. Może powinnaś porozmawiać z nim i zdecydować sie na jakąś małą separację, pojechać sama na wakacje, odpocząć i przemyśleć? To czasem pomaga na związek, a czasem pomaga uświadomić, że nie ma czego ratować. W każdym razie barnie ślubu w takiej sytuacji jest całkiem bez sensu moim zdaniem, pomóc Wam to raczej nie pomoże, a chyba nie chcesz za 2 lata znowu biegać z papierami rozwodowymi?

3

Odp: wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się
Olkaa napisał/a:

Ja jestem uparta i pierwsza ręki nigdy nie podam, ciągle uważam że to jego wina, bo tak mi się wydaje (...) Mówi czasami że nie wytrzyma ze mną dlużej.../

Też kiedyś byłam taka, że nie wyciągnęłam ręki po kłótni, on to robił ale takim postępowaniem nauczył mnie, że właśnie w ten sposób okazuje się też miłość - nie potrzeba w związku Bóg wie ilu cichych dni, obrażania się na siebie, fochów kilkudniowych = szkoda na to czasu, lepiej spędzić go we dwójkę. Kiedyś nawet po kłótni (mieszkaliśmy niedaleko siebie) ja poszłam do niego go przeprosić, a on w tym czasie pojechał rowerem do mnie, zadzwoniłam że jestem pod jego domem a on mi oznajmił, że on stoi pod moimi drzwiami smile Także jak wyciągniesz rękę "na zgodę" czasem problem sam się rozwiązuje, nie można być takim upartym "z zasady". I uwierz mi, że to na pewno nie jest ZAWSZE jego wina, że się kłócicie., nie możesz tak zakładać.

Sama nie wiem co ci doradzić. Przede wszystkim ile wy macie lat, skąd macie to mieszkanie, które remontujecie, kto je remontuje? Ja jakiś czas temu też zamieszkałam ze swoim facetem i też różne kwiatki zaczęły wychodzić, on był drażliwy na każdym kroku a ja miałam już dość uważania na każde słowo aby szanownego pana nie urazić ale wybaczam mu to bo miał problemy w pracy, często wracał ze łzami w oczach więc niech mu będzie, a ja też potrafię być marudna i denerwująca.

Więc po pierwsze jak się pokłócicie to się pogódźcie i porozmawiajcie o kłótni - co myśli jedna strona, co myśli druga strona, jakie proponujecie rozwiązania - jeśli te rozwiązania wam nie pasują, zaproponujcie kompromis - czyli jedno i drugie z czegoś zrezygnuje.
Po drugie sama też musisz wyciągnąć do niego rękę, on nie ma obowiązku nadskakiwania Ci i przepraszania z kwiatami w rękach na kolanach.
Po trzecie nie ma możliwości aby to ZAWSZE była jego wina - wina raz jest obustronna, raz leży po jego stronie a raz po Twojej.
Tak uważam.

4

Odp: wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

On mnie hyba tak przyzwyczail że kiedyś zawsze po klotni właśnie albo kwiatka mi kupil i przepraszal mimo że nie była do końca jego wina , albo też jakiś mily gest robil aby tylko wszystko było dobrze... A teraz się zmienil, już nie jest taki jak kiedyś, a co do Twoich pytań, mamy po 21 lat  a te mieszkanie które remontujemy jest moich rodziców, tylko , że był stan surowy i teraz razem go remontujemy, a kto remontuje? praktycznie wszyscy po trochu, trochę jego rodzice pomagają, trochę moi rodzice pomagają np. i my sami, Mój facet już od dobrych paru miesięcy odkladal kase na ten remont bo planowaliśmy już dawno go wyremontować, więc ma sporo kasy na to odlozonych i po trochu każdy oś tam kupuje...
Wszystko tak miało być pięknie, no i dalej się wydaje pięknie ale co  z tego jak nie możemy się dogadać ;/ nie wiem może jak się przeprowadzimy na swoje będzie lepiej bo teraz jak to z rodzicami, często bywają jakieś dziwne sytuacje, on też nie czuje się swobodnie .. Nie che się z nim rozstawać ;( ale boję się tego, bo kilkakrotnie mi powiedział że jak dalej taka będę to dobrze nie będzie... ale mi się wydaje że ja nic takiego aż zlego nie robie, to on też za bardzo wszystko wyolbrzymia. Np. podam przykład z wczoraj.. Mój facet pomagal podlączać prysznic, kibel umywalkę do łazienki w naszym przyszłym mieszkaniu , wieczorem mieli do nas wpas znajomi , wchodzę tam do mieszkania a on piwo pije... gdzie mielismy jechać do sklepu no i mowie do niego podniesionym tonem co robisz mielismy jechać do sklepu a on na mnie nakrzyczał ze znowu czepiam się o jedno piwo... ta na mnie nakrzyzal mocno... bo ja zawsze zla jestem jak on pije... no i jeszcze się zaczal czepiac że plytek w łazience nei umylam, że są brudne i potem ich nei dovzyscimy.. i w ogole wielka klotnia wyszla ;/ ajć już nie mam sily ;/ takich przykładów o byle głupoty jest mnóstwo, praktycznie codziennie ;/

5

Odp: wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

Bo może nie powinnaś zaczynać od podniesionego tonu. Rozumiem, że można się wkurzyć, jak ktoś Ci coś obieca a potem o tym zapomni, jak Ty już sobie ustawilaś dzień, ale nie trzeba zawsze zaczynać od wyrzutów. Inna sprawa, że to brzmi jak kłótnie małżeństwa z 15 letnim stażem a nie młodych zakochanych. Czy myślisz, że są jakieś powody, dla których on może być zestresowany i reagować na wszystko bardziej agresywnie? Coś z pracą itp.? Może powinnaś z nim porozmawiać poważnie, czemu uważa, że nie jest dobrze i czy wie jak to zmienić.

6

Odp: wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

Olka, zaczynacie się docierać. Albo się dotrzecie albo ten wózek się wykolei. Zamieszkajcie razem, ale ze ślubem bym się wstrzymała jeszcze na dobry rok lub dwa.

7

Odp: wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się
Olkaa napisał/a:

przykład z wczoraj.. Mój facet pomagal podlączać prysznic, kibel umywalkę do łazienki w naszym przyszłym mieszkaniu , wieczorem mieli do nas wpas znajomi , wchodzę tam do mieszkania a on piwo pije... gdzie mielismy jechać do sklepu no i mowie do niego podniesionym tonem co robisz mielismy jechać do sklepu a on na mnie nakrzyczał ze znowu czepiam się o jedno piwo...

Też bym się wkurzyła o to, nie dziwię Ci się.


Olkaa napisał/a:

i jeszcze się zaczal czepiac że plytek w łazience nei umylam, że są brudne i potem ich nei dovzyscimy..

To mógł to zrobić zamiast chlać piwsko. Swoją drogą nie lubię jak facet za "ciężką robotę" nagradza się piwem. Piwo fajnie wypić w upał, albo wieczorem do czipsów i filmu ale żeby tak chlać i jeszcze się rzucać do swojej dziewczyny, że podłoga czeka na umycie? Bezczelne, w pysk by ode mnie dostał.

Wiesz co, mi się wydaje, że jak on w wieku 21 lat już taki jest, to nie wiem... Trochę teraz inaczej na to patrzę, jesteś rozsądną kobietą myślącą o przyszłości a on jednego piwa nie mógł sobie podarować przed sklepem? I co, pewnie sama musiałaś jechać na zakupy i je taszczyć? Mój facet by się tak nigdy nie zachował, jak się na coś umawiamy i coś planujemy to albo plany zmieniamy obydwoje albo ich nie zmieniamy, nie ma takiego czegoś że ktoś za przeproszeniem ma wyjeb*ne na wcześniejsze ustalenia.

Jesteś pewna, że chcesz z kimś takim mieszkać? Jak na moje oko nieraz usłyszysz, że podłoga czeka na umycie a on tego nie będzie robił bo cały dzień w pracy siedział, zasiądze na fotelu przed TV i otworzy swoje ulubione piwo.
Mi by takie coś nie pasowało...

8

Odp: wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

tak, tylko on nigdy taki nie był... jak sobie teraz przypomnę jak było cudownie jeszcze pare miesięcy temu to aż lzy w oczach mam, tak było pięknie... nie wiem co się dzieje;/  Jestem tak przybita teraz że szok sad nie wiem co robi, siedze teraz, i placze... jestem ppo 'rozmowie' z moim facetem, która jak zwykle skonczyla się klotnią.... Jestem zalamana.. My nie możemy już nawet rozmawiać... znowu od słowa do słowa poklociliśmy się ;/ On ciągle wini mnie za wszystko, mówi że on zmienil się dlatego żeby pokaza mi jak ja się zachowuje, że krzyccze na niego za głupoty itp. Ale on święty tez nie jest , co prawda ma dobre serce i dla mnie zrobilby wszystko ja o coś go poproszę takiego ważniejszego, coś w mojej potrzebie ale to nie wystarczy, źle mnie trakktuje a wine zwala na mnie... Nie wiem ta naprawdę co jest nie tak, co trzeba zmienić żeby jakoś to naprawić, bo ja się wykończę nerwowo niedługo ;/ Mam za sobą już bolesne rozstanie , po tórym nie mogłam się podnieść przez prawie 2 lata i orawda wtedy bylam mloda bo mmialam 17 lat jak z nim bylam a do 19 lat nie mogłam o nim zapomnieć i pamiętam jak dziś, ile nocy nieprzespanych ile lez, dopiero aż zbliżyłam się jakimś cudem do mojego teraz aktualnego narzeczonego podniosłam się na nogi , zobaczyłam w nim faceta dobrego kkohającego mnie już od dawna, zobaczyłam cechy dobre, których nie miał mój były.... Teraz to się zmienilo od jakichś dwóch trzech może, miesięcy... Może i jestem za bardzo wybuchowa w niektórych sytuacjach ale on też to za bardzo wyolbrzymia.. za brdzo po prostu na siebie naskakujemy z byle powodów, tu jest problem chyba ;/

Czy to możliwe, że najzwyczajniej nie jesteśmy sobie pisani, nie pasujemy do siebie? Ja nigdy nie wierzyłam w to jak kktoś mówił np. że ten jest omuś pisany a ten nie.. że niby wszystko z góry jest już zaplanowane. Ale teraz o tym myślę, może on nie jest dla mnie?

9

Odp: wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

nie jestem ekspertem ale podobno klucz do udanego zwiazku to umiejetnosc pojscia na kompromis..ale wszyskto ma oczywiscie swoje granice, sama musisz wiedziec jak daleko mozesz pojsc na ustepstwa

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » wątpliwości przed ślubem... brak wzajemnego porozumienia się

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026