Witam Was dziewczyny ![]()
Dopadl mnie dzisiaj okropny dól ;/ to znaczy od jakiegoś czasu już nie wiem co mam robić w swoim życiu ... Wszystko byłotakie piękne a teraz zamienia się w coraz gorszy koszmar. Do rzeczy... Jestem z moim narzeczonym 2 lata, znaliśmy się już dużo dlużej ale w związku jesteśmy od 2 lat, Na początku było jak w raju zresztą jak pewnie u każdego, Mój facet bardzo mnie kohal , czułam to bardzo, traktowal mnie cudownie po roku związku mi się oświadzyl, czyli rok już jesteśmy zaręczeni.. Pamiętam zaręczyny były cudowne, tak wszystko pięknie przygotowal, byliśmy ract szczęśliwi chcieliśmy jak najszybciej ze sobą zamieszkać tylko msial znaleźć pracę bliżej mnie żeby móc u mnie zamieszka, teraz aktualnie mieszkamy już razem od ponad miesiąa, wcześniej też pomieszkiwal, praktycznie częściej spal u mnie niż w rodzinnym domu ale tak na dobre od miesiące mieszkamy razem tylko że razem z moimi rodzicami, dopiero remontujemy nasze mieszkanie gdzie będziemy mieszka sami. Problem jest w tym, że coraz więcej się klócimy , wsztsko wygasa... On nie szanuje mnie już tak jak kiedyś, krzyczy z byle powodu, mówi że ja się zmieniłam , ja natomiast że on... Nie możemy się dogada w prostych codziennych sprawach.. Ja zaczynam mieć watpkliwości co z tym ślubem bo mamy mieć za rok ślub.. sala zamówiona, zespól, wszystko... Na prawdę jestem zalamana, nie wiem co robić, on się zmienil tak bardzo od paru miesięcy
tęsknie za tym co było np. rok temu... Było tak cudownie, kochaliśmy się i ta nasza miłość była taka piękna, a teraz iągle się klocimy, aponoć mówią że po ślubie będzie jeszcze gorzej. A jak my już teraz nie potrafimy się dogada to co będzie potem? Nie wiem już co robić, rozmawialiśmy o tym tyle razy, ustalaliśmy że już nie będziemy na siebie krzyczeć że będziemy dla siebie milsi, ale tak jest tylko przez dzień, może dwa i znowu ccoś jest nie tak, przez głupie powody... Ja jestem uparta i pierwsza ręki nigdy nie podam, ciągle uważam że to jego wina, bo tak mi się wydaje a on mówi że jak taka będę to mnie to kiedyś zgubi i w ogóle już kilka razy powiedział że ma mnie ddoś, że krzycze że to że tamto... Mówi czasami że nie wytrzyma ze mną dlużej... Czasami jest już na granicy eozstania ... Widzę, że on też ma wątpliwości co do ślubu... Ostatnio jak bylam przymieza suknie ślubne i mu o tym powiedziałam że tak fajnie się czułam w sukni ślubnej i w ogóle mu opowiadałam, to on nic, nie wykazal większego zainteresowania... Widzę że on też jest zagubiony i nie wie co z nami będzie... Tak bardzo chciałabym to naprawić... ;( Nawet się starałam być dla niego dobra, mila, ale wszystko i tak się końzy klónią ;/
Wiem, że nikt mi nei powie co mam zrobi ale potrzebowałam się komuś wygada a nie mam za bardzo komu , może ktoś kto ma podobne problemy doradzi mi coś, może co robić by ratować to uczucie któe kiedyś było takie piękne... Bo ja nie chę się z nim rozstawa, ale przy niektórych kłótniach to po prostu tak mnie nerwy puszczają że mam ochotę zerwać z nim raz a dobrze.. ale po czasie nie chce bo go koham tylko coś się wypalilo, że nie możemy się dogadać... i to jest bardzo smutne, nie wiem z zego to wynika... Tak bardzo chciałabym to naprawić... ;( Nawet się starałam być dla niego dobra, mila, ale wszystko i tak się końzy klónią ;/