Postanowiłam że zmienię coś w swoim życiu
Wszędzie trąbią żeby zaryzykować.. że jak chcesz zmienić coś w swoim życiu to zrób krok naprzód, zmień je o 180 stopni itp itd.
Więc posłuchałam i zrobiłam rewolucję.
Zrobiłam coś, na co wielu nie ma i nigdy nie będzie miało odwagi: przyszłam pięknego słonecznego dnia do biura i rzuciłam szefowi wypowiedzeniem.
Miałam serdecznie dość swojej pracy,szykowałam się do tej chwili miesiącami.Mam trochę zaoszczędzonych pieniędzy więc mogłam sobie na to pozwolić. Marzylam o zmianie pracy.Nie da się szukać pracy będąc na etacie. jest to trudne.. trzeba się zwalniać by chodzić na rozmowy, kombinować.. wysyłać po pracy ogłoszenia, poza tym zmęczonym po pracy nie chce się jej szukać.Dlatego postawiłam na radykalne rozwiązanie.Chciałabym mieć pracę pełną wyzwań, taką żebym mogła poznawać ludzi, robić coś ciekawego. Nie chce siedziec zamknięta w biurze z cyferkami.
W ogóle czułam potrzebę zmiany też ludzi itd., ale postanowiłam sobie, że choćbym miała być recepcjonistką czy nawet obniżyć swoje wymagania finansowe- to niech wreszcie coś się ruszy w mojej karierze
i..
mija drugi tydzien szukania pracy przez internet i zaczynam czuć totalną niemoc i zniechęcenie.
Nie żałuję, że rzuciłam pracę ale..telefon milczy, ze 100 CV wysłanych i mimo dużego doświadczenia- CISZA.!!
Nie mówiąc już o tym, że nikt nie zaprasza mnie na rozmowę kwalifikacyjną ( a mieszkam w Warszawie! gdzie ponoć praca wylewa się niczym miód z królewskiego dzbana),pora chyba zapomnieć o pracy życia, skoro NIKT NIE DZWONI NAWET ZE ZWYKŁĄ PRACĄ na stanowisku Asystentki, nie mówiąc już o wymarzonym stanowisku....
Zaczynam negatywnie myśleć, że mimo tego całego trąbienia o zmianie życia, o podejmowaniu ryzyka - jesteśmy skazani na pewne ograniczenia, schematy, pułapki.. mimo szczerych chęci- jest to droga do nikąd, bo :
nie mam znajomości i nie urodziłam się w świecie aktorów gdzie tatuś załatwiłby mi posadkę w serialu, nie jestem skazana na sukces, nie mam bogatych rodziców.
Nie wiem jak mam dostać swoją pracę marzeń i faktycznie zacząć robić to co lubię, skoro już na wstępie widzę same schody do nieba...i żadnej szansy na zmianę.
W jaki sposób mamy zmieniać swoje życie skoro napotykam mur, czy zawsze warto próbować?
może Ci bohaterowie książek i filmów z tekstem pt "przyjechłem do Hollywood z miałem tylko 10 dolców w kieszeni" to mit?