Witam serdecznie ![]()
Jestem tu nowa i przyznam szczerze, że zalogowałam się tylko po to, żeby otrzymać jakieś rady. A może tylko po to, żeby móc się wygadać, ot tak, po prostu ? Tak więc ten wątek niechaj stanie się moim osobistym katharsis. Zatem do sedna.
Mam 20 lat i od 3 lat jestem w związku. Wiadomo, jak u wszystkich są wzloty i upadki aczkolwiek nie wyobrażam sobie życia bez mojego chlopaka. To znaczy nie wyobrażałam sobie jeszcze jakiś czas temu. Napomknę jeszcze tylko, że za jakiś czas zamieszkamy razem w innym mieście. No tak ale problem nie tkwi w nim, tylko we mnie. Tytułowa koleżanka to Nela. Znamy się już około 10 lat ale nigdy raczej nie byłyśmy przyjaciółkami z prawdziwego zdarzenia. Zdarzało się, że nie rozmawiałyśmy nawet po kilka miesięcy albo widywałyśmy się tylko na imprezach lub sezonowo spędzałyśmy w swoim gronie wakacje. Fakt, że zawsze mogłyśmy szczerze porozmawiać o czym tylko chciałyśmy nawet po dłuuugich przerwach nie widzenia się, stąd zawsze była mi bliską osobą, ja wiedziałam o niej wiele a ona o mnie. Od pół roku widujemy się bardzo często, piszemy sms'y , gadamy przez telefon. Gdy były jeszcze wakacje widywałyśmy sie codziennie, nawet razem pojechałyśmy na wakacje. Tylko ja i ona. Imprezować? Tylko z nią! Nigdy z nikim tak świetnie się nie bawiłam. W naszej malutkiej miejscowości bardzo często wzbudzałyśmy malutką sensację, poprzez sposób w jaki ze sobą tańczyłyśmy. Zatracałyśmy się w tańcu totalnie, nasz taniec był bardzo zmysłowy a ja niemal odpływałam. I pod czas jednego z tańców poczułam, że chcę ją pocałować. Oczywiście tego nie zrobiłam. No i zaczęło się. Myślałam o niej codziennie, praktycznie nieprzerwanie. Chciałam z nią spędzać każdą chwile. Wstyd mi przyznać ale okłamywałam swojego chłopaka tylko po to, żeby się z nią spotkać! Popadałam w obłęd gdy nie widziałam się z nia np. 2 dni pod rząd. Cholernie zaczeło mnie to męczyć . Wypiłyśmy sobie kiedyś i zaczęłyśmy rozmawiać o naszej seksualności. Ona przyznała się, że ma pociąg do dziewczyn nawet większy niż do chłopaków i ja też powiedziałam, że ciągnie mnie do dziewczyn. Ale nie powiedziałam, że konkretnie do niej . Ostatnio nasz kontakt trochę osłabł. Ja postanowiłam się trochę odciąć, żeby nabrać dystansu. Wciąż mam nadzieje, że to tylko piekielne zauroczenie i zaraz mi przejdzie ale niestety nie zanosi się na to. Jedno widzenie z nią i wszystko wraca jak bumerang. Jestem zmęczona. Nie mam pojęcia co mam robić. Twierdze, że kocham mojego chłopaka a okłamywałam go bez mrugnięcia okiem, wizja wspólnego mieszkania nie jest już tak radosna jak kiedyś, powiedziałabym raczej, że przytłaczająca ale odwrotu nie ma. Bynajmniej póki co. Zdaje sobie sprawę, że moja wiadomość tylko w niewielkim procencie oddaje rzeczywisty obraz mojej historii ale mam nadzieje, że ktoś mnie zrozumie. Może któraś z Was miała podobnie? Czytałam kilka wątków w tej tematyce jednak zawsze różniły się od mojej historii i nie do końca mogłam znaleźć w nich jakąś receptę.
Nie wiem czy mam Was prosić o rade, słowo zrozumienia czy wylanie kubeł zimnej wody. Po prostu odezwijcie się i powiedźcie co myślicie na ten temat. Proszę. Nie chce już być z tym sama.
1 2013-09-12 17:02:17 Ostatnio edytowany przez mohit0 (2013-09-12 17:05:38)
Podobne tematy
Ostatnio usłyszałam dobre zdanie (jest dość ogólne, ale coś w nim jest), że zakochujesz się w osobie a nie w płci. faktycznie coś w tym jest, aczkolwiek wydaje mi się, że aby stworzyć cokolwiek więcej niż przyjaźń z danym człowiekiem musi być chemia, zauroczenie, pociąg fizyczny.
to, co czujesz może być tylko zauroczeniem bądź też przyzwyczajeniem do koleżanki/przyjaciółki. Masz kilka wyjść: albo dasz sobie spokój, przebolejesz i zapomnisz (w jaki sposób zależy od Ciebie, może to się wiązać z utratą przyjaciółki), albo będziesz to ignorować (uczucie może narastać) albo też sprawdzić czy to, co czujesz do niej to coś więcej i zaryzykować zbliżenie. To ostatnie podciągnęłabym już pod zdradę chłopaka.
Kiedyś wydawało mi się że jestem zauroczona moim kumplem, spędzaliśmy dużo czasu ze sobą, gadaliśmy było miło i fajnie. Nie zdobyłam się na nic więcej, po jakimś czasie mi się odwidziało a on zaczął funkcjonować w pełnowartościowym związku z moją koleżanką. czasu spędzaliśmy ze sobą mniej, bo mniej go dla siebie mieliśmy (bez historii typu: ona mi nie pozwala się z tobą spotykać). Nawet stworzyliśmy większą paczkę znajomych. W dość krótkim czasie stwierdziłam jak bardzo się pomyliłam sądząc że może z tego być coś więcej (nawet nie był w moim typie, posiadał wiele cech, ktore mi nieodpowiadały - jak na tego, który miałby być ze mną w związku).
Wydaje mi się, że płeć nie ma tu większego znaczenia.
Swojego chłopaka nie oszukuj, bo nie ma to większego sensu.
Recepty na to nie ma. Zdecydować musisz i tak sama.
Może coś z tego wyniknąć to się poczuje jak powiedziała mi znajoma która obecnie żyje w takim związku, niestety mi nie jest dany biseksualizm.
Może coś z tego wyniknąć to się poczuje jak powiedziała mi znajoma która obecnie żyje w takim związku, niestety mi nie jest dany biseksualizm.
Pewnie że może. Tylko pytanie czy gra jest warta świeczki (czytaj: co z chłopakiem?)
5 2013-09-12 19:47:23 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-12 19:48:01)
Katarzynka82 napisał/a:Może coś z tego wyniknąć to się poczuje jak powiedziała mi znajoma która obecnie żyje w takim związku, niestety mi nie jest dany biseksualizm.
Pewnie że może. Tylko pytanie czy gra jest warta świeczki (czytaj: co z chłopakiem?)
No chyba że chłopakowi nie przeszkadza, znam wile takich osób, ba niektórzy wręcz domagają się aby ich partnerka zrobiła to z inną często też patrzą bądź chcą nagrania z seksu, oczywiście o ile będzie go będzie zaspakajała.
Jeśli mąż się nie zgodzi to ma problem.
Jestem coraz bliżej opcji "zagłusz to co czujesz, zachowuj się rozsądnie i myśl o przyszłości". Prawda jest taka, że nawet gdyby to uczucie do Neli okazałoby się prawdziwe to szansy na związek nie i ja to wiem. W rozmowie, o której wspomniałam między mną i nią, jasno powiedziała, że owszem jakieś zabawy, spotkania i luźne sytuacje z dziewczyną owszem ale związek? Nigdy. W gre nie wchodzi zdrada mojego chłopaka bo on na to nie zasłużył po prostu.
Katarzynka82 - tak, rozmawiałam o swoim pociągu do dziewczyn z moim partnerem i niby wszystko okej, powiedział, że życie ma się jędno i że jeśli kiedykolwiek będę chciała pocałować dziewczynę to mogę to zrobić ale mam mu to wcześniej powiedzieć. Poruszył również sferę sexu. Jeśli będziesz chciała, możesz spróbować ale też powiedz mi o tym wcześniej. Moje niedoczekanie ! Dlaczego? A dlatego, że jakby miało to niby wyglądać? Okej, uprzedziłabym go i później miałabym wrócić do naszego mieszkania i oznajmić " halo kochanie, już jestem. własnie spałam z dziewczyną i było cudownie" ? A wizja moje chłopaka jako osoby obserwującej też mi nie jest na rękę.
Zostaje mi chyba męczyć się w ciszy i czekać aż przyjdzie dzień gdy po prostu to wszystko minie. Oby jak najszybciej.
Jest jedno wyjście- przerób się na faceta, wtedy twój chłopak odejdzie, a ty będziesz mogła stworzyć związek z twoja koleżanką . Jest to jakieś wyjście z tej sytuacji?
Jest jedno wyjście- przerób się na faceta, wtedy twój chłopak odejdzie, a ty będziesz mogła stworzyć związek z twoja koleżanką . Jest to jakieś wyjście z tej sytuacji?
No to pociśnięte.
Mohit jeżeli Twoje uczucie do niej jest poważne a nie ma szans na związek to chyba faktycznie lepij odpuścić. Ryzyko zbyt duże. A podejście faceta raczej takie że podejrzewałabym że sam nie wie jakby się zachował gdybyś faktycznie z czymś takim wyskoczyła po ślubie. Fakt faktem sytuacja była by dość dziwna z takim tekstem.
A może spróbuj, nic nie mów, tylko gorzej jak się bardziej nakręcisz. Wszystko zależy od Ciebie, Twojego systemu wartości itd. Moje zasady mi by na to nie pozwoliły mimo wszystko, a poza tym szkoda by mi było stracić to co mam przez jakieś zauroczenie.
Trzymaj się i powodzenia ![]()
"A może spróbuj, nic nie mów, tylko gorzej jak się bardziej nakręcisz. Wszystko zależy od Ciebie, Twojego systemu wartości itd. Moje zasady mi by na to nie pozwoliły mimo wszystko, a poza tym szkoda by mi było stracić to co mam przez jakieś zauroczenie."
Akurat w tym się nie zgadzam. Myślę, że osoby homoseksualne, (także bi) jeśli wybierają partnera na całe życie, tając przed nim swoje skłonności, wyrządzają im wielką krzywdę. Prędzej czy później, spotkają na swojej drodze osobę, dla której bez zmrużenia oka porzucą tego wybranego na całe życie partnera. To niepotrzebne cierpienie dwóch stron, często dzieci. Szokiem jest, kiedy partner po latach dowiaduje się o homoseksualizmie męża, żony, partnera. Chyba na miejscu autorki, porozmawiałabym szczerze z chłopakiem, odeszła i... poeksperymentowała. Że może go stracić? Tak, z całą pewnością, ale to wydaje się być bardziej uczciwe.
10 2013-09-14 13:42:22 Ostatnio edytowany przez gma (2013-09-14 13:43:59)
"A może spróbuj, nic nie mów, tylko gorzej jak się bardziej nakręcisz. Wszystko zależy od Ciebie, Twojego systemu wartości itd. Moje zasady mi by na to nie pozwoliły mimo wszystko, a poza tym szkoda by mi było stracić to co mam przez jakieś zauroczenie."
Akurat w tym się nie zgadzam. Myślę, że osoby homoseksualne, (także bi) jeśli wybierają partnera na całe życie, tając przed nim swoje skłonności, wyrządzają im wielką krzywdę. Prędzej czy później, spotkają na swojej drodze osobę, dla której bez zmrużenia oka porzucą tego wybranego na całe życie partnera. To niepotrzebne cierpienie dwóch stron, często dzieci. Szokiem jest, kiedy partner po latach dowiaduje się o homoseksualizmie męża, żony, partnera. Chyba na miejscu autorki, porozmawiałabym szczerze z chłopakiem, odeszła i... poeksperymentowała. Że może go stracić? Tak, z całą pewnością, ale to wydaje się być bardziej uczciwe.
Widać że Mohito rozmawiała o tym ze swoim chłopakiem... więc nie zataja swoich wątpliwości i skłonności. Jeśli chodzi o porzucenie partnera po latach z powodu swoich skłonności to też nie jest takie zerojedynkowe - ale fakt to mi nawet przez myśl nie przeszło.
Zakładam że jeżeli ktoś decyduje się na ślub (bez względu na wiek) musi być pewien swoich uczuć. Dlatego zakładałabym zauroczenie. Wiele jest takich sytuacji że kogoś podziwiasz, z kimś Ci się dobrze gada, może nawet jest jakaś chemia fizyczna ale to tylko zauroczenie, które jest nie warte zaprzepaszczenia związku.
Twoja opcja jest logicznie uzasadniona i być może to faktycznie nie jest moment na ślub i tego typu decyzje pomimo głębokich uczuć do chłopaka i może rzeczywiście dziewczyna powinna poeksperymentować i poznać siebie. To wszystko zależy od tego co czuje, czy ma taką potrzebę itd.
Nie wiem dlaczego, ale zauważ, że Twój chłopak nie robi jakby z tego problemu - wydaje mi się, że jest pewny, że nie zrobisz nic i nie bierze na poważnie Twojego zainteresowania. Nawet jeśli rzekomo spróbowałabyś on i tak byłby pewien, że jest najważniejszy no i że się nie odważysz wymienić go na dziewczynę. Mam znajome pary dziewczyn, z jedną z nich mocno się koleguję, bo jest siostrą mojego przyjaciela. Kiedyś uważałam, że to co one robią jest dziwne, że takie uczucia nie mają prawa bytu. Dziś, gdy patrzę na B, wiem, że wszystko jest możliwe i takie uczucia istnieją. Bardzo szanuję jej podejście i mimo wszystko rozumiem i wspieram ją, gdy opowiada mi o kobietach, z którymi jest. Jakiś czas temu rozstała się z M, z którą była ponad 5 lat... Odwagi! Bądź ze sobą fair. Pamiętam jak B opowiadała mi, że widywała się z chłopakami, miała nawet kogoś na dłużej, ale nigdy nie było to to, w pewnym momencie zaufała sobie, zaryzykowała i spotkała M.
Co z tą Nelą? Ona nie chce związku? Widuje się z chlopakami? Powiedz o niej coś więcej...
Nie wiem dlaczego, ale zauważ, że Twój chłopak nie robi jakby z tego problemu - wydaje mi się, że jest pewny, że nie zrobisz nic i nie bierze na poważnie Twojego zainteresowania. Nawet jeśli rzekomo spróbowałabyś on i tak byłby pewien, że jest najważniejszy no i że się nie odważysz wymienić go na dziewczynę. Mam znajome pary dziewczyn, z jedną z nich mocno się koleguję, bo jest siostrą mojego przyjaciela. Kiedyś uważałam, że to co one robią jest dziwne, że takie uczucia nie mają prawa bytu. Dziś, gdy patrzę na B, wiem, że wszystko jest możliwe i takie uczucia istnieją. Bardzo szanuję jej podejście i mimo wszystko rozumiem i wspieram ją, gdy opowiada mi o kobietach, z którymi jest. Jakiś czas temu rozstała się z M, z którą była ponad 5 lat... Odwagi! Bądź ze sobą fair. Pamiętam jak B opowiadała mi, że widywała się z chłopakami, miała nawet kogoś na dłużej, ale nigdy nie było to to, w pewnym momencie zaufała sobie, zaryzykowała i spotkała M.
Co z tą Nelą? Ona nie chce związku? Widuje się z chlopakami? Powiedz o niej coś więcej...
Widać, że bardzo ciągnie ją do dziewczyn. Pare razy mi opowiadała, że była w jakiś innych miastach widziała mnóstwo fajnych chłopaków ale totalnie nic jej do nich nie ciągnęło, nawet nie miała ochoty wchodzić z nimi w głębsze relacje i o wiele bardziej zwracała uwagę na dziewczyny. Była w kilku związkach z facetami ale były to niewypały, stąd też bardziej wnioskuje, że jest ona homoseksualna a nie biseksualna. W rozmowie powiedziała, że mimo że ciągnie ją do dziewczyn to związku sobie nie wyobraża. Szczerze powiedziawszy nie wiem czy faktycznie tak jest czy wynika to z faktu, że mieszkamy w bardzo małej miejscowości gdzie wszyscy się znają i wciskają nos w nie swoje sprawy. Wiadomo, że Polska to jeszcze dość zacofany kraj a patrząc na miejscowości jak moja, homoseksualizm to jakieś wynaturzenie- niestety ale tak jest. Zakładając czysto hipotetycznie wiem, że ja byłabym gotowa stworzyć związek z dziewczyną i totalnie nie przeszkadzałyby mi opinie innych ale zdaje sobię sprawę, że nie każdy ma takie podejście jak ja.
KaraBoska napisał/a:"A może spróbuj, nic nie mów, tylko gorzej jak się bardziej nakręcisz. Wszystko zależy od Ciebie, Twojego systemu wartości itd. Moje zasady mi by na to nie pozwoliły mimo wszystko, a poza tym szkoda by mi było stracić to co mam przez jakieś zauroczenie."
Akurat w tym się nie zgadzam. Myślę, że osoby homoseksualne, (także bi) jeśli wybierają partnera na całe życie, tając przed nim swoje skłonności, wyrządzają im wielką krzywdę. Prędzej czy później, spotkają na swojej drodze osobę, dla której bez zmrużenia oka porzucą tego wybranego na całe życie partnera. To niepotrzebne cierpienie dwóch stron, często dzieci. Szokiem jest, kiedy partner po latach dowiaduje się o homoseksualizmie męża, żony, partnera. Chyba na miejscu autorki, porozmawiałabym szczerze z chłopakiem, odeszła i... poeksperymentowała. Że może go stracić? Tak, z całą pewnością, ale to wydaje się być bardziej uczciwe.
Widać że Mohito rozmawiała o tym ze swoim chłopakiem... więc nie zataja swoich wątpliwości i skłonności. Jeśli chodzi o porzucenie partnera po latach z powodu swoich skłonności to też nie jest takie zerojedynkowe - ale fakt to mi nawet przez myśl nie przeszło.
Zakładam że jeżeli ktoś decyduje się na ślub (bez względu na wiek) musi być pewien swoich uczuć. Dlatego zakładałabym zauroczenie. Wiele jest takich sytuacji że kogoś podziwiasz, z kimś Ci się dobrze gada, może nawet jest jakaś chemia fizyczna ale to tylko zauroczenie, które jest nie warte zaprzepaszczenia związku.
Twoja opcja jest logicznie uzasadniona i być może to faktycznie nie jest moment na ślub i tego typu decyzje pomimo głębokich uczuć do chłopaka i może rzeczywiście dziewczyna powinna poeksperymentować i poznać siebie. To wszystko zależy od tego co czuje, czy ma taką potrzebę itd.
Zdrada nie wchodzi u mnie w grę. Kłoci się to z moimi wartościami. Nie wyobrażam sobie tak skrzywdzić drugiej osoby więc spotykanie się za plecami i zdradzanie partnera nawet nie wchodzi w gre. Sprawa byłaby o wiele prostsza gdyby moje wyrachowanie mi na to pozwalało.
14 2013-09-14 17:47:23 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-09-14 17:48:18)
Jesteś odważniejsza. Jej wg mnie odwagi po prostu brakuje. Powiedz ona była kiedykolwiek w jakimś związku? Z dziewczynami się spotyka, czy nie? Może ona się boi po prostu przyznać sama przed sobą czego chce naprawdę, a co gorsza powiedzieć o tym światu. Tej mojej znajomej też bylo ciężko, ludzie gadali i do dziś gadają, nieraz słyszę jakieś teksty uszczypliwe na jej temat, ona wyjechała z naszego rodzinnego miasta, ale ludzie nadal interesują się jej życiem tak jakby była jakimś cyrkowym zwierzątkiem. W mniejszych miastach jest chyba trudniej, wiem, że tam u niej ludzie bardziej otwarci są na takie rzeczy i tyle, więc teraz jest jej łatwiej.
Jesteś odważniejsza. Jej wg mnie odwagi po prostu brakuje. Powiedz ona była kiedykolwiek w jakimś związku? Z dziewczynami się spotyka, czy nie? Może ona się boi po prostu przyznać sama przed sobą czego chce naprawdę, a co gorsza powiedzieć o tym światu. Tej mojej znajomej też bylo ciężko, ludzie gadali i do dziś gadają, nieraz słyszę jakieś teksty uszczypliwe na jej temat, ona wyjechała z naszego rodzinnego miasta, ale ludzie nadal interesują się jej życiem tak jakby była jakimś cyrkowym zwierzątkiem. W mniejszych miastach jest chyba trudniej, wiem, że tam u niej ludzie bardziej otwarci są na takie rzeczy i tyle, więc teraz jest jej łatwiej.
Z chłopakami się spotykała a z dziewczynami tak poważniej nigdy chyba nic nie było poza jakimiś wakacyjnymi incydentami. Sprawa jest o tyle trudniejsza, że nie wiem w jakim kontekście ona myśli o mnie. Fakt, bardzo się o mnie troszczy, odwozi pod sam dom, nawet nie raz staneła w mojej obronie na imprezie gdy jakiś koleś mnie dotknął czy nawet nie tak się na mnie spojrzał (dodam, że jest bardzo silna, sztuki walki, siłownia itp choć nie jest typową zapuszczoną chłopczycą)
A wykonała kiedyś w Twoją stronę jakiś krok?
A wykonała kiedyś w Twoją stronę jakiś krok?
Tak jak już wspominałam, szczególnie pod czas tańca mam wrażenie,że tylko tłum wpatrzonych w nas oczu ogarnia nas na tyle , że nie zaczynamy się całować.
Mohito i bardzo dobre masz zasady - tak trzymać ![]()
Może pogadaj z nią tak od serca, że Ty coś... ale nie jesteś pewna i nie chcesz ryzykować. Po rozmowie będziesz wiedziała czy to w ogóle ma szanse większe niz minimalne na cokolwiek więcej niż przyjaźń czy przelotny romans.
Rozumiem, że wcześniej Ci się nie podobały dziewczyny (w podobnym kontekście)? czy po prostu nie czułaś chęci bycia blisko z którąś?
Jesteście biseksualne, zauroczone/zakochane sobą. Czas na seks razem.
Mohito i bardzo dobre masz zasady - tak trzymać
Może pogadaj z nią tak od serca, że Ty coś... ale nie jesteś pewna i nie chcesz ryzykować. Po rozmowie będziesz wiedziała czy to w ogóle ma szanse większe niz minimalne na cokolwiek więcej niż przyjaźń czy przelotny romans.
Rozumiem, że wcześniej Ci się nie podobały dziewczyny (w podobnym kontekście)? czy po prostu nie czułaś chęci bycia blisko z którąś?
Chyba "od zawsze" w jakiś sposób podobały mi się dziewczyny ale nie na takiej zasadzie jak faceci. Tzn, idąc ulicą raczej nie rozglądałam się za dziewczynami i poza tym, że dostrzegałam, że jakaś tam dziewczyna idąca sobie jest po prostu ładna to nic nie czułam w związku z tym. Aczkolwiek bywały dziewczyny, że faktycznie mi się podobały i towarzyszył temu jakiś pociąg fizyczny ale nigdy to nie działało z taką siła jak teraz. Mając może 15-16 lat powiedziałam sobie, że w dniu mojej imprezy 18stkowej pocałuje się z dziewczyną czyli już wtedy chyba było na rzeczy.