Witajcie...
Myślę, że dobry dział wybrałam, aby opisać co się u mnie dzieję i poradzić się was, ponieważ wszystko opiera się na nerwicy, którą już posiadam.
A więc mój problem polega na tym iż jestem po bardzo ciężkim związku, a właściwie jeszcze się nie uwolniłam z niego bo mój partner nie odpuszcza taki ma charakter. Chodzi o to, że ten człowiek zniszczył mnie tak psychicznie, że nigdy nie miałam pojęcia, że takie coś można wywołać w drugim człowieku. To chodzący potwór.
Raz bardzo miły, a raz agresor jakich mało... Po prostu jestem teraz w takim załamaniu nerwowym, że nie wychodzę z domu bo raz mnie straszy raz wyznaje miłość ja już sama siebie się boję moich myśli w głowie... Jeśli on tylko do mnie napisze to mnie już trzęsie a serce prawie wyskakuje z piersi... Dużo złego z nim przeżyłam odbiło się to na mojej psychice...
Martwi mnie też to, że nie mogę jeść przez to
Mam 169cm wzrostu a ważę zaledwie 46 kg teraz... Wyobraźcie sobie, że na początku lipca ważyłam jeszcze 55kg...
To co nerwy ze mną robią to jest nieporozumienie ![]()
Nie mogę się zebrać, żeby iść do lekarza jakoś nie mam odwagi, wogóle nie mam ochoty wychodzić z domu..
Od 3 dni z nikim się nie kontaktuję ani nic...
Już naprawdę nie wiem co mam robić
Ten człowiek zaprowadzi mnie do grobu ![]()
Pomóżcie...
Podobne tematy
Droga Martusiu ![]()
Współczuję bardzo, bo wiem co znaczy Tyran , zamiast człowieka
kochającego i wspierającego w związku. i jeśli w ten sposób Cię
tratuje,to Miłości na pewno nie czuje do Ciebie.
A co do stanu w jakim Jesteś.... Depresja....? Czy może inaczej się
to nazywa. W każdym razie mogę zasugerować Melisę do picia
bądz w tabletkach. Ale jeśli nie będzie Cię uspakajać... to radzę
jednak udać się do Specjalisty. Moja Córcia wpadła w depresję
dlatego też napisałam...
Pozdrawiam cieplutko Trzymaj się ![]()
Ja mam nerwicę lękową. I też jeszcze jestem uzależniona od ex, ale już z nim nie mieszkam.
Polecam psychiatrę na stanięcie na nogi, a później psychologa. Odcinaj się od niego, co raz bardziej i bardziej.
Nie miałam nigdy styczności z taką chorobą, współczuję ci bardzo. Myślę, że powinnaś udać się do specjalisty, może to ci pomoże.
Moim zdaniem powinnaś wziąć się w garść. Usiądź na spokojnie, przytocz sobie w głowie wszystkie momenty w których byłaś dumna z siebie, nie wiem, np zdane prawo jazdy jeśli posiadasz, sukces w pracy, nawet takie błahostki jak np upieczone pyszne ciasto czy pyszny obiad. Sama zaczniesz dostrzegać ile małych lub większych sukcesów osiągnęłaś bez niego. W końcu zaczniesz być silniejsza. Powtarzaj sobie w kółko że jesteś najlepsza, najładniejsza i sama też sobie dasz rade. Najważniejsze to podnieść się spod tego buta, którym Cię przygniótł Twój facet. A teraz weź sprawy w swoje ręce, załóż mu niebieską kartę na policji o znęcanie się psychiczne i fizyczne jeśli do niego doszło. Pokażesz mu w ten sposób że nie dasz sobą już pomiatać. Może to go ogarnie, a jeśli dalej będzie zaborczy, brnij dalej. Ty jesteś panią swego losu. Będziesz się bać, to normalne, ale walcz do końca. Nie daj gnojowi kontrolować swojego życia. Jestem z Tobą!