netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czekać czy odejść

20 odpowiedzi3 619 wyświetleńzałożony przez joanna_anka89, 31.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czekać czy odejść

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Czekać czy odejść

Witam wszystkie Forumowiczki.
Zdaję sobie sprawę z tego, że takich problemów i wątków jak mój, na forum było poruszanych już bardzo wiele.
Mimo to chciałabym opowiedzieć Wam swoją historię i posłuchać Waszych rad.

Ostatnio słyszałam, że My kobiety najwięcej możemy nauczyć się od innych kobiet. Dlatego też liczę na Wasz odzew. Chciałabym poznać punkt widzenia każdej z Was.

Pokrótce opisze swoją historię. Jestem w ponad 3,5 letnim związku. Ja mam 24 lata, On 25. Wiele pięknych chwil przeżyliśmy razem, ale ostatnimi czasy zrozumiałam jednak, że raczej więcej Nas dzieli niż łączy.
Głównie chodzi tutaj o bardzo ważne i fundamentalne sprawy oraz wartości. Zaczęliśmy rozmawiać o ślubie, o rodzinie, o dzieciach. O wadze tego wszystkiego.

Dla mnie ślub, rodzina, dzieci to największe marzenie i taki główny cel w życiu. Wiadomo - większość kobiet to właśnie w rodzinie pokłada swoje przyszłe spełnienie. Ja także należę do tej grupy kobiet. Mam 24 lata, nie jestem już najmłodsza i zaczynam odczuwać potrzebę bycia żoną i matką. Skończyłam już studia, nie mam żadnych zobowiązań które mogłyby przeszkadzać mi w jakiś sposób w założeniu rodziny. Mój partner natomiast cały czas twierdzi, że nie jest jeszcze na to gotowy. Nie stać go tak naprawdę nawet na zaręczyny, bo uważa, ze to już ogromne zobowiązanie, które uruchomi całą machinę związaną ze ślubem. Mówi, ze ślub może wziąć, ale dla niego nie ma to znaczenia i mógłby żyć bez ślubu. Kiedyś powiedział mi, że gdybym była w ciąży to najlepiej byłoby wziąć tabletkę "po" i pozbyć się dziecka, bo przecież wielu jego znajomych w ten sposób postępuje i nikt z tego powodu nie ucierpiał. Dla mnie to było nie do pojęcia. Wtedy zrozumiałam, że chyba jestem ze złym człowiekiem. Z człowiekiem, który nie ma żadnych wartości, żadnych moralnych zasad. Do tego jest potwornie uparty i nie zna słowa "kompromis".

Nie umiejąc tego wszystkiego zakończyć, wciąż łudziłam się, że może jego podejście do wszystkiego się zmieni. Naczytałam się wielu artykułów i książek na tematy dotyczące tego jak funkcjonuje mężczyzna, na czym opiera swoją decyzję o zawarciu małżeństwa. Starałam się to zrozumieć. Cały czas zastanawiam się tylko nad tym dlaczego nie może mi się oświadczyć. Dla mnie to były już jakiś krok w przód, jakaś taka pewność, że on widzi we mnie kobietę swojego życia. Do tego nie trzeba wielu pieniędzy. Zawsze tłumaczyłam mu, że przecież nie będziemy brać ślubu zaraz po zaręczynach.


Poprosiłam go, aby sobie wszystko przemyślał i powiedział mi chociaż wstępnie kiedy chciałby założyć rodzinę, w jakim wieku. Przed 30 czy po? Powiedziałam, ze nie chcę tak długo czekać. Że chcę urodzić dziecko jeszcze przed 30. Miał to przemyśleć i określić się. Coś ustalić. Dać mi jakiś punkt odniesienia. Po pewnym czasie zapytalam go czy umie mi już powiedziec czego chce od życia i jak widzi swoją/Nasza przyszłość. Odpowiedział, że nie potrafi mi nie odpowiedzieć, że nie wie.

Po jakimś czasie okazało się, że jestem w ciąży. Była to ciążą zagrożona. Mój partner niebardzo wykazał się zainteresowaniem w tej sprawie. Niby mówił, że mam się nie martwić, pytał jak się czuję, ale ani razu nie zapytał czy stosuję się do zaleceń lekarza, czy zażywam tabletki na podtrzymanie, czy dbam o siebie. Wolał siedzieć na komputerze i grać w grę. Miałam wrażenie, że zależy mu na tym, abyśmy stracili to dziecko. Niestety tak też się stało. Jednak kiedy jeszcze nosiłam w sobie jego dziecko zaczęłam podpytywać go o to co dalej. O to co ze ślubem. Mówiłam, ze przecież musimy zapewnić dziecku prawdziwą rodzinę, gdzie jest mama i tata, mąż i żona. Mój partner stwierdził, że "zobaczymy", a potem powiedział coś w tonie tego, że przecież nie musimy brać ślubu żeby wychować to dziecko.

Wtedy coś we mnie pękło.
Czasem mam wrażenie, że ten mężczyzna albo mnie nie kocha, albo tylko wydaje mu się, ze mnie kocha. (choć na co dzień potrafi okazać wiele uczucia, troskliwości i ciepła w stosunku do mnie).
Jednak mimo to ten ślub, zakładanie rodziny i przyszłości ze mną chyba za bardzo go przeraża. Dlaczego On taki jest. Dlaczego tak się zachowuje? Czy to we mnie tkwi jakiś problem?

Powiedzcie mi proszę co mam robić. Czekać czy odejść? Jak wytłumaczyć mu (tak aby zrozumiał) fakt, że dla mnie najważniejszym celem życiowym jest założenie cudownej rodziny? Że chciałabym być z facetem, który też ma jakiś cel, jakiś plan na swoje życia, a nie który zawsze odpowiada "NIE WIEM" (bo takie słowa wychodzą z jego ust kiedy pytam go o coś istotnego).

Wiem, że przeczyta to wiele mądrych i wartościowych kobiet, które albo mnie zrozumieją, albo nie. Liczę jednak na wypowiedzieć i radę każdej z Was, bo z każdych słów będę starała się wyciągnąć coś dla siebie.


Pozdrawiam i prosze o pomoc.

2

Odp: Czekać czy odejść

Wydaje mi się, że chciałabyś, by Twój partner nie tyle zrozumiał, że dla Ciebie najważniejszym celem życiowym jest założenie rodziny, ale by założył ją z Tobą niezależnie od swoich poglądów. Z Twego posta wynika jasno, iż dla Twego partnera jest jeszcze zbyt wcześnie na taki krok - mówi o tym jasno i wyraźnie, przyparty po raz kolejny do muru zasłania się znielubionym przez Ciebie "nie wiem". Bo Ty oczekujesz tylko jednej odpowiedzi. Bo Ty nie przyjmujesz do wiadomości, że Twój partner ma inne zdanie, ma swoje lęki, swoje obawy. Dla Ciebie jego zdanie nie jest istotnym.

Chcesz TERAZ być żoną i matką. Twój obecny partner TERAZ nie jest gotowy, by być mężem i ojcem.  Zmuszanie któregokolwiek z was do postępowania wbrew sobie, moim zdaniem, nie ma sensu.


Edit:
Rozumiem, że chcesz być żoną i matką, ale też rozumiem Twego partnera.

3

Odp: Czekać czy odejść
Wielokropek napisał/a:

Chcesz TERAZ być żoną i matką. Twój obecny partner TERAZ nie jest gotowy, by być mężem i ojcem.

Ale co to znaczy w Jego pojęciu "być gotowym"? Kiedy będzie gotowy. Dlaczego teraz tak okropnie się zachowuje? Tak jakby nie dotyczył go "Nasz świat". On żyje z dnia na dzień, nic nie planuje, nic nie wie. Czy to jest w porządku wobec mnie? Nie jesteśmy razem kilka miesięcy, nie wymagam od niego niewiadomo jakich deklaracji. Chciałabym czasem wiedzieć, że mogę na nim polegać. Że traktuje mnie poważnie. Przy prawie 4 letnim związku chyba mam do tego prawo?

4

Odp: Czekać czy odejść

Złości w Tobie co niemiara.

Nie możesz polegać na nim? W czym?
Nie traktuje Cię poważnie? Gdyby traktował, to co by zrobił?
Niczego nie planuje? O jakich planach myślisz?
O jakich deklaracjach piszesz?

Ślub, ślub, ślub, ślub. Chyba, że zupełnie nie znam się na ludziach. smile

5

Odp: Czekać czy odejść
Wielokropek napisał/a:

Złości w Tobie co niemiara.

Nie możesz polegać na nim? W czym?
Nie traktuje Cię poważnie? Gdyby traktował, to co by zrobił?
Niczego nie planuje? O jakich planach myślisz?
O jakich deklaracjach piszesz?

Ślub, ślub, ślub, ślub. Chyba, że zupełnie nie znam się na ludziach. smile

Dlaczego uważasz, że jest we mnie dużo złości? (chyba raczej wiele przykrości, po tym co przeżyłam).
Czyżbyś był facetem?

O planach na przyszłość. On nawet nie wie co chce robić w życiu. Kim chce być. Czy to nie dziwne?
Gdyby traktował mnie poważnie to na pewno nie potraktowałby tak lekko mojego poronienia, które bardzo przeżyłam.
Jesli jednak jesteś mężczyzną to zapewne nie zrozumeisz o czym mówię.


Czekam na wypowiedzi kobiet, bo jak już wspomniałam w pierwszym poście to tylko od nich, My kobiety możemy się najwięcej nauczyć.

6

Odp: Czekać czy odejść

Joanno, Wielokropek jest na 100% kobietą smile
Na forum nie ma wśród moderatorek żadnego mężczyzny wink

Co do Twojego chłopaka... niestety nie każdy ma takie same plany na życie.
Twój chłopak w tej chwili może ich nawet nie mieć wcale... jak sama twierdzisz.
Jeśli nie zamierzasz czekać, jeśli nie chcesz słuchać jego "nie wiem", jeśli rozmowy nie dają skutku, to może pomyśl nad sensem dalszego związku

7

Odp: Czekać czy odejść

Jestem kobietą. smile
O złości napisałam po przeczytaniu Twego drugiego posta.

I tak, jak napisałam w pierwszym poście, rozumiem Ciebie, rozumiem, że jesteś rozczarowana, że Ci przykro, że jesteś zła. Nie takiego zachowania oczekiwałaś od niego, zwłaszcza w jednym z trudniejszych momentów Twego życia.

Masz do niego dużo bardzo nieprzyjemnych uczuć, zawiodłaś się na nim. Co zrobisz z takim bagażem? Zapomnieć o tych doświadczeniach nie zapomnisz, ale czy decydujesz się żyć u boku takiego/tego mężczyzny dalej? Żyć dalej i nie wypominać mu tego wszystkiego? Dasz radę? I czy o dawanie sobie rady chodzi w związku?


Edit:
Dziękuję, Margolinko. smile

Edit2:
To, że chłopak mówi "nie wiem", nie oznacza, że nie ma planów. Może, obawiając się reakcji, nie chce ich ujawnić

8

Odp: Czekać czy odejść
Wielokropek napisał/a:

Edit2:
To, że chłopak mówi "nie wiem", nie oznacza, że nie ma planów. Może, obawiając się reakcji, nie chce ich ujawnić

A czy to, że nie chce ich ujawnić nie oznacza jednego? Że mnie po prostu w tych planach nie ma i nie chce mi o nich mówić, aby mnie nie zranić?

9

Odp: Czekać czy odejść

Może to świadczyć o bardzo wielu rzeczach. O tych przez Ciebie wspomnianych też. Może też nie mówić, bo obawia się niezrozumienia, wyśmiania, zaprzeczania, itp.

Mam wrażenie, może się mylę, że nie gadacie ze sobą, tzn. mówicie do siebie, ale wzajemnie siebie nie słyszycie i nie rozumiecie.

Porozmawiaj z nim szczerze, od serca. Porozmawiaj, ale bez przesłuchań, bez oskarżeń, bez nacisków (ale przed tą rozmową pozbądź się złości, żalu, rozgoryczenia). Daj szansę i sobie, i jemu. Na rozstanie zawsze jest czas.

10

Odp: Czekać czy odejść

Nie dam Ci rady, ale opowiem Ci historię moich znajomych. Byli parą 7 lat. Jej po jakiś trzech latach zaczęło bardzo zależeć na ślubie, on się ociągał. Ona przekonała go do wspólnego zamieszkania. Mieszkali razem, ona ciagle marzyła o zaręczynach, on się ociągał. Wreszcie poczuł, że już czas i się jej oświadczył. Ona chciała ślub za rok, on próbował to przeciągać. Zgodził się ostatecznie na jej propozycję. Zaczęły się przygotowania do ślubu. To ona zajmowała się wszystkim, on był bierny. Rozstali się na tydzień przed uroczystością. Ona zapytała czy on na pewno chce tego ślubu, on skorzystał z okazji i powiedział, że nie.
Z tego, co opowiadał naprawdę ją kochał, ale czuł, że to nie to. Że to nie wystarcza do bycia z nią na całe życie. Był uczciwy, więc w pewnym momencie uznał, że ona ma rację i zgodził się na jej namowy. Kiedy nadarzyła się pierwsza okazja, po prostu się upłynnił. Ona latami żałowała, że kiedy był czas na rozstanie, ona namawiała go na ślub. A powinna była wiedzieć, że skoro sam tak długo jej się nie oświadcza, to nie jest pewien. A koro nie jest pewien, to po prostu nie jest to właściwa osoba.
Ciąg dalszy jest taki, że ona lizała rany kilka lat, on zaś po pół roku związał się z nową dziewczyną, po kolejnym pół roku jej oświadczył i rok później wzięli ślub. Na pocieszenie dodam, że koleżanka też jest już mężatką i ma dwójkę dzieci, ale tamten związek długo odchorowywała.

11

Odp: Czekać czy odejść
Wielokropek napisał/a:

Porozmawiaj z nim szczerze, od serca. Porozmawiaj, ale bez przesłuchań, bez oskarżeń, bez nacisków (ale przed tą rozmową pozbądź się złości, żalu, rozgoryczenia). Daj szansę i sobie, i jemu. Na rozstanie zawsze jest czas.

Tyle razy już próbowałam. Ciężko Nam się rozmawia. Bardziej wygląda to jak monolog z mojej strony. Coś jest w Twoich słowach, że nie potrafimy się wzajemnie słuchać.

Spróbuję jeszcze raz, ale bardzo się boję.

Może jakieś wskazówki dotyczące tej rozmowy? Na jaki tor ją sprowadzić?

12

Odp: Czekać czy odejść
krynolina napisał/a:

Nie dam Ci rady, ale opowiem Ci historię moich znajomych. Byli parą 7 lat. Jej po jakiś trzech latach zaczęło bardzo zależeć na ślubie, on się ociągał. Ona przekonała go do wspólnego zamieszkania. Mieszkali razem, ona ciagle marzyła o zaręczynach, on się ociągał. Wreszcie poczuł, że już czas i się jej oświadczył. Ona chciała ślub za rok, on próbował to przeciągać. Zgodził się ostatecznie na jej propozycję. Zaczęły się przygotowania do ślubu. To ona zajmowała się wszystkim, on był bierny. Rozstali się na tydzień przed uroczystością. Ona zapytała czy on na pewno chce tego ślubu, on skorzystał z okazji i powiedział, że nie.
Z tego, co opowiadał naprawdę ją kochał, ale czuł, że to nie to. Że to nie wystarcza do bycia z nią na całe życie. Był uczciwy, więc w pewnym momencie uznał, że ona ma rację i zgodził się na jej namowy. Kiedy nadarzyła się pierwsza okazja, po prostu się upłynnił. Ona latami żałowała, że kiedy był czas na rozstanie, ona namawiała go na ślub. A powinna była wiedzieć, że skoro sam tak długo jej się nie oświadcza, to nie jest pewien. A koro nie jest pewien, to po prostu nie jest to właściwa osoba.
Ciąg dalszy jest taki, że ona lizała rany kilka lat, on zaś po pół roku związał się z nową dziewczyną, po kolejnym pół roku jej oświadczył i rok później wzięli ślub. Na pocieszenie dodam, że koleżanka też jest już mężatką i ma dwójkę dzieci, ale tamten związek długo odchorowywała.

Kurczę, strasznie smutna historia.

13

Odp: Czekać czy odejść

Powiedz, co chcesz powiedzieć krótko, rzeczowo, spokojnie. Powiedz o sobie, o swoich uczuciach, o swoich marzeniach, o swoich planach. Zapytaj, na ile te Twoje plany są zbieżne z jego i na ile Ty jesteś obecna w jego planach. Odpowiedzi (brak odpowiedzi też jest odpowiedzią) ułatwią Ci podjęcie decyzji.

14

Odp: Czekać czy odejść

JoannoAnko, a ja Ci cholernie współczuję... Pewnie dlatego, że sama byłam i jestem w dość podobnej, choć mniej dramatycznej (mam na myśli Twoją straconą ciążę...) sytuacji.
I nie wiem, co Ci doradzić. Ja też wciąż się łudzę, ale czy to dobrze - tego nie wiem. Po prostu mam nadzieję, że "w razie czego" on stanie na wysokości zadania (zresztą zapewnia mnie o tym).

Decyzję i tak musisz podjąć sama, a rady niewiele Ci tu pomogą.

Rozmawialiście? Jeśli tak to daj znać, z jakim skutkiem!

15

Odp: Czekać czy odejść

A podobno tylko my kobiety nie jesteśmy gotowe, jednak z czasem tylko się upewniam w tym iż równouprawnienie jest słuszne i konieczne.

16

Odp: Czekać czy odejść

kolezanka była w podobnej sytuacji, miała chłopaka od 7 lat, on był starszy od niej, ona miała 24 lata. chciała jakiejś deklaracji, kolejnego kroku w związku, on nic, jakby się zatrzymał. nie chciał ślubu, dzieci. męczyła się jeszcze jakiś czas, poźniej straciła nadzieje, że on się zmieni, nie chciała rezygnować ze swoich marzeń na rzecz tego związku. rozstała się z nim i jakiś czas później poznała cudownego chłopaka, oboje chcą tego samego i bardzo się kochają, twierdzi, że to była najlepsza decyzja w jej życiu i jest naprawdę szczęśliwa smile

17

Odp: Czekać czy odejść

Dziękuję Wam Dziewczyny za każą wypowiedź, za każdą przytoczoną historię.
Jak się okazuje te 2 przytoczone przez Was historie o kobietach, które jednak zrezygnowały z takiego związku i znalazły szczęście u boku innego mężczyzny pokazują, że jednak czasem trzeba wiele wycierpieć, aby znaleźć prawdziwe szczęście.

Będę z Wami w kontakcie. Sytuacja wygląda następująco. Na razie rozmawialiśmy przez telefon i umówiliśmy się, że w środę się spotkamy i porozmawiamy na spokojnie. Że powiem mu o swoich potrzebach i marzeniach, a on obiecał, że szczerze powie mi o swoich uczuciach.

Nie wiem czy prosić Was o to abyście trzymały kciuki, czy po prostu żebyście w środę ciepło o mnie pomyślały.
Oby wszystko rozwiązało się tak, aby Nasza dwójka była szczęśliwa (nawet jeśli miałoby to nastąpić dopiero po dłuuugim czasie).

18

Odp: Czekać czy odejść

lepiej pocierpieć jakiś czas niż rezygnować z marzeń i cierpieć całe życie, trzymam kciuki i pozdrawiam smile wszystko się ułoży i będziesz jeszcze szczęśliwa!

19 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-01 14:08:43)

Odp: Czekać czy odejść
joanna_anka89 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Złości w Tobie co niemiara.

Nie możesz polegać na nim? W czym?
Nie traktuje Cię poważnie? Gdyby traktował, to co by zrobił?
Niczego nie planuje? O jakich planach myślisz?
O jakich deklaracjach piszesz?

Ślub, ślub, ślub, ślub. Chyba, że zupełnie nie znam się na ludziach. smile

Dlaczego uważasz, że jest we mnie dużo złości? (chyba raczej wiele przykrości, po tym co przeżyłam).
Czyżbyś był facetem?

O planach na przyszłość. On nawet nie wie co chce robić w życiu. Kim chce być. Czy to nie dziwne?
Gdyby traktował mnie poważnie to na pewno nie potraktowałby tak lekko mojego poronienia, które bardzo przeżyłam.
Jesli jednak jesteś mężczyzną to zapewne nie zrozumeisz o czym mówię.


Czekam na wypowiedzi kobiet, bo jak już wspomniałam w pierwszym poście to tylko od nich, My kobiety możemy się najwięcej nauczyć.

Mam podobne odczucia w stosunku do administracji...

joanna_anka89 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Edit2:
To, że chłopak mówi "nie wiem", nie oznacza, że nie ma planów. Może, obawiając się reakcji, nie chce ich ujawnić

A czy to, że nie chce ich ujawnić nie oznacza jednego? Że mnie po prostu w tych planach nie ma i nie chce mi o nich mówić, aby mnie nie zranić?

Adminko ten post brzmi absurdalnie, związek polega na szczerości dlatego jeśli ktoś coś ukrywa to znaczy że nie nadaje się na partnera.

20 Ostatnio edytowany przez siedzenagrzedzie (2013-09-01 20:36:27)

Odp: Czekać czy odejść

Rozumiem Cię i to, że chciałabyś wiedzieć, jak on widzi Waszą przyszłość.
Facet mówi "nie wiem", bo być może naprawdę nie potrafi się zdeklarować, boi się, że nie spełni obietnicy, więc woli odwlekać sprawy. Jestem w stanie zrozumieć to, że facet nie chce ślubu w danym momencie bo coś tam. Ale jeżeli Ciebie kocha to powinien mieć jakąś wizje wspólnej przyszłości i mówić o niej szczerze. Nie chodzi o plany od A do Z, ale cokolwiek, jakieś pomysły. Przecież jeżeli Cię kocha to chce być z Tobą, prawda? I nie powinien się Waszej wspolnej przyszłosci obawiać.
Tu nie chodzi o to, że nie możecie mieć różnych poglądów na sprawy partnerskie. Chodzi o to, żeby sobie wszystko wyjaśnic i poszukać kompromisu...
Napisałaś, że gdy byłaś w ciąży to nie dawał Ci wystarczającego oparcia. Gdybyś zaszła w kolejną, pewnie sytuacja by się powtórzyła... Nie wiem, czy byłabym w stanie być z kimś kto w razie ciąży nie wspierałby mnie. I nad tym bym się na Twoim miejscu zastanowiła. Skoro dla Ciebie rodzina jest tak bardzo ważna, a dla niego nie... To czy przypadkiem Wasze oczekiwania nie są zbyt różne, żeby zbudować wspólną przyszłość?

Pouczająca jest historia, którą napisala Krynolina. Nikogo nie da się zmusić do miłości, do ślubu może i tak, ale co to za ślub bez miłości?

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czekać czy odejść

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026