Cześć. Mam nadzieję, że przeczytacie cały mój wywód nt. mojego związku, oraz dacie mi odpowiednie rady. Ja mam 18 lat, a on 25. Jesteśmy ze sobą od pół roku. Oboje jesteśmy wierzącymi ludźmi. Staramy wspólnie się modlić, chodzimy razem do Kościoła, lubimy rozmawiać o wierze i Bogu. Bardzo długo szukałam takiego partnera dla siebie. Bardzo mało jest ludzi na prawdę wierzących i praktykujących. Ja nie jestem już dziewicą. Bardzo wcześnie straciłam dziewictwo pod wpływem alkoholu. Nie byłam wtedy za bardzo wierząca. Nie ma czym się chwalić, ale może ten aspekt będzie znaczący. On też nie jest prawiczkiem. Był w wieloletnim związku z pewną kobietą. Tworzyli taki "współczesny" związek, czyli współżycie było normą i również on nie był wtedy wierzący, a bardziej zatwardziałym ateistą. Także jak widać oboje jesteśmy po przejściach, jeśli chodzi o wiarę. Mimo tego, że jestem wierząca potrafię myśleć krytycznie i nie zawsze ślepo przytakuje Kościołowi. Np. antykoncepcja nie jest dla mnie grzechem. Nie ma nic takiego w Biblii. Poza tym wydaje mi się mniejszym złem używać gumek, niż mieć 6 dzieci na karku i nie mieć pieniędzy na ich godne życie. Na szczęście mój luby jest tego samego zdania. Ale to nie temat o prezerwatywach. Zanim go poznałam też byłam "za" dla seksu dopiero po ślubie. Jednak teraz kiedy z nim jestem zaczynam o tym rozmyślać głębiej. Faktycznie seks przedmałżeński może być czymś złym, bo mimo zabezpieczeń może pojawić się nowe życie, a my nie jesteśmy po ślubie. Dziecko byłoby problemem, nie urodziłoby się w pełnej rodzinie. W takiej sytuacji gdybyśmy mieli się pobrać dla dziecka to cała magia by zniknęła, bo ślub byłby dla dziecka, a nie musiałby być z miłości. Albo w innym wypadku byśmy się rozstali i dziecko miałoby tatusia na weekendy, nie pełną normalną rodzinę. Wiecie o co chodzi. Jednak nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego nie możemy się zaspokajać w inny sposób - petting, seks oralny. Przecież tego typu pieszczoty nie zrobią nikomu nic złego. Nie sądzę, że to dla Boga jest grzechem. Nie chodzi tylko o to, że mnie "swędzi" między nogami (chociaż to też), ale boli mnie, że nie mogę okazać miłości mojemu partnerowi bardziej. Jedyne do czego on może się posunąć to namiętne całowanie, klapsy w tyłek i macanie nóżek (ma fetysz), ale nic więcej. Potem i tak wiem, że idzie do spowiedzi wyspowiadać się ze "złych myśli", cholernie mnie to boli. Przecież to naturalne. Ja mam potrzebę okazania mu bliskości. Te jego pocałunki i wszystko inne doprowadza mnie do frustracji. Wtedy mam ochotę na więcej, bo dla mnie to za mało, ale wiem, że on dalej się nie posunie. Rozmawiałam z nim o tym. On twierdzi, że powinno być wszystko po kolei - najpierw ślub, a potem więcej. On uważa jeszcze, że takie rzeczy przed ślubem to czysty egoizm i on by mnie wtedy używał jak przedmiot. A po ślubie to już by nie było używanie? Nie wiem co mam robić. Już nawet myślałam nad rozstaniem, ale nie chcę go zostawiać z tego powodu. To by było okropne z mojej strony. Do ślubu minimum 3 lata jeszcze.. Co mi radzicie? Co sądzicie o tej sytuacji?
Wiej od niego jak najdalej.
Po pierwsze seks to nie tylko akt kopulacji . Ale przede wszystkim bliskość,poczucie bezpieczeństwa,rozluźnienie w związku.
Po ślubie okaże się,że np: Ty go nie zadowalasz,albo on Ciebie - nie macie tej samej energii w łóżku i co ?? Będziesz cierpiała do końca życia !
chcesz być z nim na zawsze i on z Tobą? chcecie ułożyć sobie razem życie czy nadal nie wiecie w jakim kierunku pójść? bo jeśli to pierwsze, to co stoi na przeszkodzie by wziąć ślub?
Ale sobie robicie wodę z mózgu. Religia to jedno, a wiara w Boga to drugie. Znajdź sobie kogoś z trochę bardziej otwartym umysłem. Poza tym Ty masz dopiero 18 lat. Korzystaj z życia i młodości.
chcesz być z nim na zawsze i on z Tobą? chcecie ułożyć sobie razem życie czy nadal nie wiecie w jakim kierunku pójść? bo jeśli to pierwsze, to co stoi na przeszkodzie by wziąć ślub?
Ja mam dopiero 18 lat, jesteśmy ze sobą dopiero od półroku. Chce najpierw lepiej poznać tego człowieka, chce najpierw skończyć szkołę. Wcześniej niż 21 rok życia bym nie chciała wyjść za mąż. Zmierzamy ku małżeństwu, ale na razie oboje nie jesteśmy do tego gotowi
6 2017-11-08 13:46:54 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-11-08 13:48:35)
Jesteś w pociągu do więzienia... jak dasz rady to uciekaj... zanim znajdziesz się w miejscu, skąd nie ma odwrotu.
Za tymi kratami ktoś będzie doił twoją krew. W jaki sposób? W taki:
Potem i tak wiem, że idzie do spowiedzi wyspowiadać się ze "złych myśli", cholernie mnie to boli.

MartinTheLostOne napisał/a:chcesz być z nim na zawsze i on z Tobą? chcecie ułożyć sobie razem życie czy nadal nie wiecie w jakim kierunku pójść? bo jeśli to pierwsze, to co stoi na przeszkodzie by wziąć ślub?
Ja mam dopiero 18 lat, jesteśmy ze sobą dopiero od półroku. Chce najpierw lepiej poznać tego człowieka, chce najpierw skończyć szkołę. Wcześniej niż 21 rok życia bym nie chciała wyjść za mąż. Zmierzamy ku małżeństwu, ale na razie oboje nie jesteśmy do tego gotowi
rozumiem Ciebie. To bardzo trudna kwestia. Ja też jestem wierzący. Biblijnie. Seks ma być domeną małżonków. Pytanie brzmi kiedy stajemy się małżeństwem? czy wtedy kiedy ksiądz nas pobłogosławi lub pastor? czy może wtedy kiedy przysięgniemy sobie wzajemnie i przed Bogiem, że chcemy być zawsze razem? Przysięga przed Bogiem najpierw czyni nas małżeństwem czy jednak ceremonia? Ty jesteś tak młoda. Decyzja o małżeństwie w tym wieku to sorry ale chyba abstrakcja
masz 18 lat, jesteście ze sobą 6mcy, a nie chcesz ślubu szybciej niż w wieku 21 lat.
frustrujesz się już dzis, jak wyobrażasz sobie waszą relację przez kolejne 3 lata?
to jest jakieś niepoważne.
zagubionaa18 napisał/a:MartinTheLostOne napisał/a:chcesz być z nim na zawsze i on z Tobą? chcecie ułożyć sobie razem życie czy nadal nie wiecie w jakim kierunku pójść? bo jeśli to pierwsze, to co stoi na przeszkodzie by wziąć ślub?
Ja mam dopiero 18 lat, jesteśmy ze sobą dopiero od półroku. Chce najpierw lepiej poznać tego człowieka, chce najpierw skończyć szkołę. Wcześniej niż 21 rok życia bym nie chciała wyjść za mąż. Zmierzamy ku małżeństwu, ale na razie oboje nie jesteśmy do tego gotowi
rozumiem Ciebie. To bardzo trudna kwestia. Ja też jestem wierzący. Biblijnie. Seks ma być domeną małżonków. Pytanie brzmi kiedy stajemy się małżeństwem? czy wtedy kiedy ksiądz nas pobłogosławi lub pastor? czy może wtedy kiedy przysięgniemy sobie wzajemnie i przed Bogiem, że chcemy być zawsze razem? Przysięga przed Bogiem najpierw czyni nas małżeństwem czy jednak ceremonia? Ty jesteś tak młoda. Decyzja o małżeństwie w tym wieku to sorry ale chyba abstrakcja
I jak sobie radzisz z zachowaniem wstrzemięźliwości?
masz 18 lat, jesteście ze sobą 6mcy, a nie chcesz ślubu szybciej niż w wieku 21 lat.
frustrujesz się już dzis, jak wyobrażasz sobie waszą relację przez kolejne 3 lata?
to jest jakieś niepoważne.
Właśnie trudno mi sobie to wyobrazić.. Nawet zaczęłam mieć myśli, że może powinnam poszukać tego co mi brakuje gdzie indziej, ale odsuwam to od siebie. Brzydzę się zdradą. Ale ja już po prostu nie mogę tak żyć
11 2017-11-08 14:46:49 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2017-11-08 14:51:01)
Jak już chcesz zdradzać to lepiej, jak go rzucisz.
Natomiast możesz się ucieszyć, bo oboje nie do końca jesteście religijni. Wierzący może, ale jednoczesne chodzenie do Kościoła aktywnie i dopuszczanie antykoncepcji się wyklucza. Wiara to Pismo Święte + tradycja. Więc jak już coś bierzesz i się określasz jako ktoś religijny, to bierz wszystko to, co daje i czego zabrania.
Ja się nie zgadzam na zakaz aborcji, nie zgadzam się na czekanie z seksem so ślubu i chcę używać antykoncepcji i pomimo mocnych korzeni w religii nie okreśłam się obecnie jako ktoś wierzący.
Jesteście ze sobą dopiero pół roku, a Ty już masz problem, który nie minie, a będzie narastał.
Przyspieszenie ślubu - bardzo zły pomysł.
Moim zdaniem związek bez przyszłości.
MartinTheLostOne napisał/a:zagubionaa18 napisał/a:Ja mam dopiero 18 lat, jesteśmy ze sobą dopiero od półroku. Chce najpierw lepiej poznać tego człowieka, chce najpierw skończyć szkołę. Wcześniej niż 21 rok życia bym nie chciała wyjść za mąż. Zmierzamy ku małżeństwu, ale na razie oboje nie jesteśmy do tego gotowi
rozumiem Ciebie. To bardzo trudna kwestia. Ja też jestem wierzący. Biblijnie. Seks ma być domeną małżonków. Pytanie brzmi kiedy stajemy się małżeństwem? czy wtedy kiedy ksiądz nas pobłogosławi lub pastor? czy może wtedy kiedy przysięgniemy sobie wzajemnie i przed Bogiem, że chcemy być zawsze razem? Przysięga przed Bogiem najpierw czyni nas małżeństwem czy jednak ceremonia? Ty jesteś tak młoda. Decyzja o małżeństwie w tym wieku to sorry ale chyba abstrakcja
I jak sobie radzisz z zachowaniem wstrzemięźliwości?
obecnie nie mam partnerki. Natomiast w swoim życiu w początkach bycia chrześcijaninem gdy miałem kobietę to uprawiałem z nią seks bo chciałem by to była moja kobieta na zawsze i ona mnie zapewniała, że tak będzie, planowaliśmy przyszłość i finito. Nie ma nic. Teraz nie wiem jak się zachowam gdy będę miał kobietę, ale moim celem jest znaleźć wierzącą biblijnie ewangelicznie kobietę z którą będziemy kochać się po ślubie i realizować w małżeństwie. Małżeństwo to nie zaspakajanie siebie i swojego ego ale partnera też
Masz 18 lat, jesteś z nim od 1,5 roku i do tego długo szukałaś takiego partnera dla siebie, jak piszesz. Zaczęłas w przedszkolu? Poza tym to dla mnie wypisz wymaluj obraz polskiego katolika. On maca, potem idzie do spowiedzi, wszystko jest w porządku, znowu maca, idzie..... a ona wybiera sobie jak w supermarkecie co jej odpowiada a co nie. Ale jakby co, katolicy, z seksem do ślubu.
15 2017-11-08 15:00:14 Ostatnio edytowany przez cataga (2017-11-08 15:00:36)
wiesz co , mi to wygląda, że wskutek zackochania sie w panu, postanowiłas sie do niego dostosować, na siłe.
Poza tym co, on kiedyś był ateistą, teraz się zmienił o 180 stopni- neofici sa najgorsi.
Uderzyl mnie język, jakim mowicie o seksie. ''Jedyne do czego on może się posunąć to namiętne całowanie, klapsy w tyłek i macanie nóżek (ma fetysz), ale nic więcej. Potem i tak wiem, że idzie do spowiedzi wyspowiadać się ze "złych myśli", cholernie mnie to boli. ', '' uzywał jak przedmiot"
Rozumiem, że w jego odczuciu, ty jesteś tą złą, co sprowadza go na manowce. po 20 latach ci powie,że " zmarnowałem sobie z toba zycie".
Dla niego seks jest brudny, musi sie z niego spowiadać, czyli wiesz,że o tym co z toba robi INTYMNEGO, opowiada innej osobie....
FUUUJ
ja bym wiała...
w malżeństwie bedzie jeszcze gorzej. Po śłubie bedzie Cie legalnie " UZYWAŁ" . A nie będzie miał z toba bliskosci, czulości, miłości? Posluchaj tego języka, jaki m non mówi o tym. To bardzo niepokojące.
Jestes mloda, masz inne oczekiwania, chcesz czegos innego, będą albo wieczne awantury, albo i sprowadzi Cie do roli " zony ze Stepford" po co ci to?
Odpuść. Nie nalegaj na ten seks.
Jeszcze jedno, skoro on taki wierzący, nagle, to co się za tym kryje?
Nie chce seksu, bo ma jakies zaburzenia, ( fetysze) , czy po prostu nie chce seksu z Tobą?
Dziewczyno prześpij się z kimś,zobaczysz co to dobry seks.
Nie rób z siebie ascety. Życie jest piękne,seks też - nie ma co z niego rezygnować.
Masz najlepsze lata,poszalej trochę - nie pakuj się w małżeństwo nie poznając innych facetów i innych związków.
Moim zdaniem ten Twój Pan to dziwak. Później Ci powie,że jak seks to tylko po to aby dzieci płodzić. Albo nie będzie chciał używać antykoncepcji skoro taki wierzący i nastuka Ci dzieciaków a później ucieknie.
wiesz co , mi to wygląda, że wskutek zackochania sie w panu, postanowiłas sie do niego dostosować, na siłe.
Poza tym co, on kiedyś był ateistą, teraz się zmienił o 180 stopni- neofici sa najgorsi.
Uderzyl mnie język, jakim mowicie o seksie. ''Jedyne do czego on może się posunąć to namiętne całowanie, klapsy w tyłek i macanie nóżek (ma fetysz), ale nic więcej. Potem i tak wiem, że idzie do spowiedzi wyspowiadać się ze "złych myśli", cholernie mnie to boli. ', '' uzywał jak przedmiot"
Rozumiem, że w jego odczuciu, ty jesteś tą złą, co sprowadza go na manowce. po 20 latach ci powie,że " zmarnowałem sobie z toba zycie".
Dla niego seks jest brudny, musi sie z niego spowiadać, czyli wiesz,że o tym co z toba robi INTYMNEGO, opowiada innej osobie....
FUUUJ
ja bym wiała...
w malżeństwie bedzie jeszcze gorzej. Po śłubie bedzie Cie legalnie " UZYWAŁ" . A nie będzie miał z toba bliskosci, czulości, miłości? Posluchaj tego języka, jaki m non mówi o tym. To bardzo niepokojące.
Jestes mloda, masz inne oczekiwania, chcesz czegos innego, będą albo wieczne awantury, albo i sprowadzi Cie do roli " zony ze Stepford" po co ci to?
Odpuść. Nie nalegaj na ten seks.Jeszcze jedno, skoro on taki wierzący, nagle, to co się za tym kryje?
Nie chce seksu, bo ma jakies zaburzenia, ( fetysze) , czy po prostu nie chce seksu z Tobą?
Twierdzi, że seks przed ślubem zrobi nam krzywdę. Akurat fetysz nóg to nic dziwnego, wiele razy się z tym już spotkałam. Ja też jakiś tam mam fetysz.
Dziewczyno prześpij się z kimś,zobaczysz co to dobry seks.
Nie rób z siebie ascety. Życie jest piękne,seks też - nie ma co z niego rezygnować.
Masz najlepsze lata,poszalej trochę - nie pakuj się w małżeństwo nie poznając innych facetów i innych związków.
Moim zdaniem ten Twój Pan to dziwak. Później Ci powie,że jak seks to tylko po to aby dzieci płodzić. Albo nie będzie chciał używać antykoncepcji skoro taki wierzący i nastuka Ci dzieciaków a później ucieknie.
Rozmawialiśmy o antykoncepcji i oboje jesteśmy zdania, że nie trzeba z jej rezygnować. Też on nie uważa, że seks tylko, aby płodzić dzieci. Rozmawialiśmy o tym.
Ale dlaczego tak ci się spieszy, by wyjść za mąż skoro masz tylko 18 lat? Jeśli koniecznie chcesz wierzącego, to szukaj takiego, ale jakiegoś normalniejszego.
Twierdzi, że seks przed ślubem zrobi nam krzywdę.
A ty buzi nie masz, że możesz na to odpowiedzieć "ale brak seksu przed slubem robi mi krzywdę"?
czy ty mu w ogole powiedziałaś o swoich potrzebach?
Jesli Ty autorko bys byla dziewica a Twoj facet prawiczkiem to rozumiem czekanie do slubu . A w obecnej sytuacji jaki jest sens czekania, skoro oboje macie juz to za soba ?
Kochana,posłuchaj straszych koleżanek
Zdrowy facet , zdrowy fizycznie i umysłowo NIE JEST w stanie opanować swojego popędu szczególnie w takim wieku.
Musi sobie jakoś "ulżyć" bo by eksplodował. Tacy jesteśmy..tak Nas natura stworzyła.
Wiesz jak jest? Założe się,że ogląda porno,albo się masturbuje. Efekt będzie taki,że przyzwyczai się do masturbacji i filmów porno,a później nie będzie umiał czerpać radości z seksu.
Przyzwyczai się do wyglądu seksualnego kobiet z filmów porno..a żadna kobieta tak nie wygląda.
Nie uważasz ,że to dziwne,że jest w stanie rezygnować z bliskości ze swoją dziewczyną? a woli robić sobie dobrze samemu np: przy filmach porno??
Dziewczyno prześpij się z kimś,zobaczysz co to dobry seks.
Nie rób z siebie ascety. Życie jest piękne,seks też - nie ma co z niego rezygnować.
Masz najlepsze lata,poszalej trochę - nie pakuj się w małżeństwo nie poznając innych facetów i innych związków.
Brawo! Uważam identycznie. Lata młodości płyną, a Ty się zamartwiasz. Tracisz czas, cudowne chwile. Życie między palcami przepływa. Jesteś już dorosła, ale jeszcze nie obciążona dziećmi, mężem, kredytami, utrzymaniem siebie i rodziny, problemami.
Faktycznie seks przedmałżeński może być czymś złym, bo mimo zabezpieczeń może pojawić się nowe życie, a my nie jesteśmy po ślubie. Dziecko byłoby problemem, nie urodziłoby się w pełnej rodzinie. W takiej sytuacji gdybyśmy mieli się pobrać dla dziecka to cała magia by zniknęła, bo ślub byłby dla dziecka, a nie musiałby być z miłości. Albo w innym wypadku byśmy się rozstali i dziecko miałoby tatusia na weekendy, nie pełną normalną rodzinę. Wiecie o co chodzi.
Kompletnie nie wiem o co chodzi? O co chodzi???
Jesteś ciekawym "przypadkiem" bo wiesz co to seks, odczuwasz potrzeby seksualne, twój facet też wie, co to jest (być może nie odczuwa potrzeb
stąd ta potrzeba, by najpierw zaobrączkować, a potem... męcz się dalej w astezie
). Dla jakiejś średniowiecznej ideologii wolicie by napięcie seksualne rosło?
A co z tymi dziećmi z nieślubnych związków - są kulawe, ryżawe, głupawe, o co chodzi? że ksiądz nie będzie chciał ochrzcić takiego dzieciaka? wówczas idziesz do innego klechy, który ma własne dzieci
(do których się nie przyznaje, ale i tak wszyscy wiedzą kto jest ich ojcem
)
Co mi radzicie? Co sądzicie o tej sytuacji?
Musisz brać pod uwagę Biblię, jak i własne potrzeby. Co według Ciebie jest dopuszczalne, a co jest przesadą (własną daleko idącą interpretacją Pisma). Niestety musisz Sama zdecydować, aby później nie żałować. Sytuacji nie zazdroszczę, bo jeśli rzeczywiście chłopak zachowuje wstrzemięźliwość to nie ma co Mu zarzucić - chce żyć zgodnie z własnymi przekonaniami do czego ma prawo.
Szkoda czasu na tłumaczenie
Zagubiona weź swój krzyż na plecy w postaci braku seksu i dźwigaj go przez najbliższe lata i czekaj na ślub,który może w ogóle się nie pojawić.
Ty będziesz się męczyć,a Twój chłopak/kolega będzie co wieczór poddawał się ekstazie samozadowalania przed komputerem - co też jest grzechem.
A jak mówi,że tego nie robi - to możesz łykać jak młody pelikan. Meżczyzna musi "spuścić" materiał genetyczny , który ma w jądrach inaczej by go bolało w tych miejscach i nie mógłby chodzić.
Powiedz chłopakowi, że skoro jest tak wierzący, że seks jest be, to antykoncepcja też jest be.
Jak się mówi jedno i idzie się w jakiś światopogląd to bierze się go w całości
sorry. Dla mnie to on szuka tanich wymówek, bo nie ma ochoty.
Taaaak, 18 latka będzie czekać do ślubu z seksem, a w noc poślubną się okaże, że seks jest beznadziejny. I co wtedy, rozwód? Czy męczenie się do końca życia, albo potem chodzenie na boki?
Czekanie z seksem do slubu jest ok jezeli chca tego dwie osoby. Ty tego nie chcesz i powiedzialas mu o tym? Skoro tu sie mijacie to nie bedzie to dobry zwiazek. Zreszta skoro tak mu sie zmienilo z tym seksem i to o 180 stopni, to prawdopodobne ze zmieni tez zdanie co do antykoncepcji skoro chce zyc jak przykladny katolik... Ja tez bym nie wytrzymala bez seksu z partnerem, moim zdaniem zbliza i odmawiac sobie go pare lat byloby bardzo ciezkie i prowadziloby do frustracji. Dlatego zastanow sie nad przyszloscia tego zwiazku.
Dziewczyna która straciła cnotę z jakimś przypadkowym facetem na imprezie pod wpływem to rzeczywiście idealna kandydatka na żonę.
Pozdrawiam
Dziewczyna która straciła cnotę z jakimś przypadkowym facetem na imprezie pod wpływem to rzeczywiście idealna kandydatka na żonę.
Pozdrawiam
a co ma piernik do wiatrak - uważasz, że do końca świata powinna zostać infantylną nastolatką?
Problem polega na tym, że zmieniła swoje spojrzenie na świat... może trochę za bardzo, nastąpiło przegięcie w drugą stronę - to tak jakby ktoś miał ochotę na coś słodkiego i szukał wymówki, że słodycze są niesmaczne i są przyczyną wszelakich nieszczęść, itd
32 2017-11-08 21:58:06 Ostatnio edytowany przez pszemek233 (2017-11-08 21:59:43)
pszemek233 napisał/a:Dziewczyna która straciła cnotę z jakimś przypadkowym facetem na imprezie pod wpływem to rzeczywiście idealna kandydatka na żonę.
Pozdrawiama co ma piernik do wiatrak - uważasz, że do końca świata powinna zostać infantylną nastolatką?
Problem polega na tym, że zmieniła swoje spojrzenie na świat... może trochę za bardzo, nastąpiło przegięcie w drugą stronę - to tak jakby ktoś miał ochotę na coś słodkiego i szukał wymówki, że słodycze są niesmaczne i są przyczyną wszelakich nieszczęść, itd
Facet chce poważnego związku a jej jedynym problemem jest brak seksu
Myślałem, że pomiędzy ludźmi i zwierzętami są jakieś różnice, w przypadku niektórych ludzi jednak granica się zaciera
Averyl napisał/a:pszemek233 napisał/a:Dziewczyna która straciła cnotę z jakimś przypadkowym facetem na imprezie pod wpływem to rzeczywiście idealna kandydatka na żonę.
Pozdrawiama co ma piernik do wiatrak - uważasz, że do końca świata powinna zostać infantylną nastolatką?
Problem polega na tym, że zmieniła swoje spojrzenie na świat... może trochę za bardzo, nastąpiło przegięcie w drugą stronę - to tak jakby ktoś miał ochotę na coś słodkiego i szukał wymówki, że słodycze są niesmaczne i są przyczyną wszelakich nieszczęść, itdFacet chce poważnego związku a jej jedynym problemem jest brak seksu
Myślałem, że pomiędzy ludźmi i zwierzętami są jakieś różnice, w przypadku niektórych ludzi jednak granica się zaciera
tak masz rację, zwierzęta nie robią sobie krzywdy jakimiś wydumanymi, sprzecznymi z naturą ideologiami i dzięki temu są nieco zdrowsze psychicznie.
Myślisz, że jak dziewczyna odczuwa naturalne napięcie seksualne w tymi wieku, to jest kimiś gorszym moralnie, a facet, który wcześniej bzykał tak jak ona jest super? co za hipokryzja!
pszemek233 napisał/a:Averyl napisał/a:a co ma piernik do wiatrak - uważasz, że do końca świata powinna zostać infantylną nastolatką?
Problem polega na tym, że zmieniła swoje spojrzenie na świat... może trochę za bardzo, nastąpiło przegięcie w drugą stronę - to tak jakby ktoś miał ochotę na coś słodkiego i szukał wymówki, że słodycze są niesmaczne i są przyczyną wszelakich nieszczęść, itdFacet chce poważnego związku a jej jedynym problemem jest brak seksu
Myślałem, że pomiędzy ludźmi i zwierzętami są jakieś różnice, w przypadku niektórych ludzi jednak granica się zaciera
tak masz rację, zwierzęta nie robią sobie krzywdy jakimiś wydumanymi, sprzecznymi z naturą ideologiami i dzięki temu są nieco zdrowsze psychicznie.
Myślisz, że jak dziewczyna odczuwa naturalne napięcie seksualne w tymi wieku, to jest kimiś gorszym moralnie, a facet, który wcześniej bzykał tak jak ona jest super? co za hipokryzja!
Zachowanie czystości do ślubu jest objawem hipokryzji?
Nie hipokryzji. Ale jeżeli jedna osoba chce czekać, a druga nie, to jest niedogadanie, które trzeba rozwiązać, bo inaczej obie osoby będą nieszczęśliwe.
On, bo ona na niego naciska. Ona, bo on jej nie pożąda, nie pozwala jej na seks, a dla niej to ważne i czuje, że potrzebuje.
Przeciętna kobieta ma czasami takie momenty, że po prostu potrzebuje seksu i już. i jest to taka sama potrzeba jak jedzenie czy sen.
36 2017-11-08 22:44:49 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-11-08 22:58:10)
Zachowanie czystości do ślubu jest objawem hipokryzji?
O jakiej czystości piszesz? - oboje mieli partnerów, więc czemu oceniasz kobietę negatywnie w tym układzie? bo mówi o swoich potrzebach?
Pisząc o hipokryzji - nazwałam twoją postawę!
Może w jakiejś ideologii religijnej działanie wbrew naturze, a w imię jakiejś chorej ideologii jest godne pochwały, ale z tego co pamiętam z ST to była tam jakaś historyjka jak to córka bzyknęła się z własnym ojcem*, bo był jedynym mężczyzną, czyli reproduktorem mówiąc dosadnie.
Ideologia wstrzemięźliwości, celibat - to wymysł kleru, by mieć większy nadzór nad ludźmi i nie rozbijać majątku kościelnego na liczne potomstwo klechów.
edit - historia Lota i jego córek i syno-wnuków . Księga Rodzaju
Naprawdę nie widzisz że wiara NIE jest kompatybilną częścią Ciebie? Masz inną osobowość.
Masz myśli czy nie szukać na boku seksu bo nie masz go w związku WTF? Dlaczego więc nie postawisz sprawy jasno?
Sądzicie że co wam da ten celibat? Oboje już dawno jesteście po. Ty to zrobiłaś po pijaku... Czyli raczej chętna jesteś do tych spraw biorąc pod uwagę też Twoje rozważania o seksie na boku. Ja bym ich nigdy nie miała i to nie dlatego że jestem jakaś lepsza wierzę w boga czy cokolwiek. Ja to ja taka jestem. Mnie "nie swędzi" jak to określiłaś. Mam te sprawy inaczej. Ty masz jak masz i nie powinnaś żyć wbrew sobie. Masz jedno życie.
Dla mnie Twój partner jest jakiś dziwny z tą swoją pokrętną retoryką.
Zgadzam się z większością - to zwyczajne niedobranie. Po pierwsze dlatego, że nie ma tu możliwości spotkania się po środku - jedno musi ugiąć się woli drugiego, a to nic dobrego. Po drugie - skoro Ty nie wytrzymujesz, a on owszem, to macie między sobą przepaść. Albo przepaść temperamentów, bo on ma znacznie mniejsze potrzeby niż Ty, albo przepaść ideologiczną, bo on znacznie silniej wierzy. Tak czy śmak - nie wygląda to na receptę na długi i udany związek.
Przeciętna kobieta ma czasami takie momenty, że po prostu potrzebuje seksu i już. i jest to taka sama potrzeba jak jedzenie czy sen.
Że to naturalna, zdrowa potrzeba - pewnie, ale jednak nie jak sen czy jedzenie. Bez snu i jedzenia się umiera - bez seksu najwyżej rośnie frustracja i walą się relacje.
Kochana,posłuchaj straszych koleżanek
![]()
Zdrowy facet , zdrowy fizycznie i umysłowo NIE JEST w stanie opanować swojego popędu szczególnie w takim wieku.
Musi sobie jakoś "ulżyć" bo by eksplodował. Tacy jesteśmy..tak Nas natura stworzyła.
Wiesz jak jest? Założe się,że ogląda porno,albo się masturbuje. Efekt będzie taki,że przyzwyczai się do masturbacji i filmów porno,a później nie będzie umiał czerpać radości z seksu.
Przyzwyczai się do wyglądu seksualnego kobiet z filmów porno..a żadna kobieta tak nie wygląda.
Nie uważasz ,że to dziwne,że jest w stanie rezygnować z bliskości ze swoją dziewczyną? a woli robić sobie dobrze samemu np: przy filmach porno??
Ubawiłam się czytając ten komentarz
Wyłania się wizja faceta nakłaniającego "no chodź do łóżka, bo mi jaja się zrobią sine i wybuchną", do tego twierdzenie, jakoby porno i masturbacja domyślnie psuły pożycie - nieźle
To podobnie wszyscy, którzy nieźle imprezowali na studiach muszą być w przyszłości alkoholikami.
pszemek233 napisał/a:Zachowanie czystości do ślubu jest objawem hipokryzji?
O jakiej czystości piszesz? - oboje mieli partnerów, więc czemu oceniasz kobietę negatywnie w tym układzie? bo mówi o swoich potrzebach?
Pisząc o hipokryzji - nazwałam twoją postawę!
Może w jakiejś ideologii religijnej działanie wbrew naturze, a w imię jakiejś chorej ideologii jest godne pochwały, ale z tego co pamiętam z ST to była tam jakaś historyjka jak to córka bzyknęła się z własnym ojcem*, bo był jedynym mężczyzną, czyli reproduktorem mówiąc dosadnie.
Ideologia wstrzemięźliwości, celibat - to wymysł kleru, by mieć większy nadzór nad ludźmi i nie rozbijać majątku kościelnego na liczne potomstwo klechów.edit - historia Lota i jego córek i syno-wnuków . Księga Rodzaju
Jeśli uprawianie seksu z nieznajomymi mężczyznami pod wpływem alkoholu jest dla ciebie społecznie akceptowalne to nie mamy o czym rozmawiać. Dotyczy to obu płci
Pozdrawiam
Averyl napisał/a:pszemek233 napisał/a:Zachowanie czystości do ślubu jest objawem hipokryzji?
O jakiej czystości piszesz? - oboje mieli partnerów, więc czemu oceniasz kobietę negatywnie w tym układzie? bo mówi o swoich potrzebach?
Pisząc o hipokryzji - nazwałam twoją postawę!
Może w jakiejś ideologii religijnej działanie wbrew naturze, a w imię jakiejś chorej ideologii jest godne pochwały, ale z tego co pamiętam z ST to była tam jakaś historyjka jak to córka bzyknęła się z własnym ojcem*, bo był jedynym mężczyzną, czyli reproduktorem mówiąc dosadnie.
Ideologia wstrzemięźliwości, celibat - to wymysł kleru, by mieć większy nadzór nad ludźmi i nie rozbijać majątku kościelnego na liczne potomstwo klechów.edit - historia Lota i jego córek i syno-wnuków . Księga Rodzaju
Jeśli uprawianie seksu z nieznajomymi mężczyznami pod wpływem alkoholu jest dla ciebie społecznie akceptowalne to nie mamy o czym rozmawiać. Dotyczy to obu płci
Pozdrawiam
Dziecko drogie, ale tu mamy do czynienia ze związkiem dwóch podobno kochających się osób.
Potrzeba seksu to NORMALNA rzecz. Gdyby on był prawiczkiem, a ona dziewicą, to można by jeszcze próbować zrozumieć to czekanie.
Ale oni OBOJE mają już seks za sobą. Po co czekać, na co?
Co się tyczy seksu z nieznajomymi pod wpływem, to jest po prostu nieodpowiedzialne i potencjalnie niebezpiecznie, ale nie mnie oceniać, ważne, że ja tak nie robię. Ktoś inny może nawet oddawać siebie na ulicy, nie obchodzi mnie to.
41 2017-11-09 10:40:51 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-11-09 10:47:16)
Jeśli uprawianie seksu z nieznajomymi mężczyznami pod wpływem alkoholu jest dla ciebie społecznie akceptowalne to nie mamy o czym rozmawiać. Dotyczy to obu płci
...a ty to pewnie jesteś świętszy od samego papieża i gdybyś mógł to byś ją ukamienował za utratę dziewictwa.
Rzecz w tym, że ona się zmieniła, być może dojrzała, być może odnalazła swoją ścieżkę... ale wg ciebie musi nosić znamię nie-dziewicy, ale facet już nie - jeśli on był w związku i regularnie i świadomie uprawiał seks ze swoją dziewczyną, to jest ok, bo jest facetem. Dla ciebie gość który wykorzystuje pijaną nastolatkę jest ok, to dziewczyna jest su**, dobrze rozumiem twoje wypowiedzi?
Po raz kolejny próbujesz manipulować - ani seks pod wpływem alkoholu nie jest społecznie akceptowalny, ani seks z nieletnimi nie jest społecznie akceptowalny, ani przeze mnie - wg twoje chorej ideologii.
Sorry dzieciaku, mogę się tylko domyślać, że ty poświęciłeś swój organ, by był czysty i nieskalany, i teraz masz wyobrażenie, że wszystkie kobiety, które nie noszą pasa cnoty są niegodne ciebie.... ale to się odbije na twoim zdrowiu i po latach czekania, w finałowej scenie łóżkowej już po zaaobrączkowaniu możesz mieć problem, by stanąć na wysokości zadania... (natura, nie ideologia przypomni o swoich prawach)
dajcie spokój dziewczyny, to jakiś troll, 5 postów z czego prawie wszystkie to pojazd po tym, że laska się z kimś bzyknęła po alko (dodatkowo kompletnie nie wątek przewodni), prowokator i idiota ![]()
Mało jest takich facetów, i jak nie wytrzyma, ale warto takiego się trzymać. Ludzi z zasadami prawie już nie. Nie mają żadnych wartości, żyją po to tylko by się najeść, zaspokoić, wypróżnić, zabawić i pójść spać. Jak większość dziewczyn tutaj. Wartości to coś co zanika ale wśród pospólstwa, ludzie na poziomie mają w życiu jakiś cele, wartości, dążą do czegoś. Powiem jeszcze raz, mało już takich facetów. Powinna być dumna, że wybrał ciebie. Wiem zaraz odezwie się lament rozwiązłych kobiet, które to zaczną przytaczać pospolite argumenty jak to seks jest ważny przed ślubem, dopasowanie (tak tylko usprawiedliwiają siebie i swoje wybory).
I jeszcze jedno, powiedź mu, że jak to dla Ciebie ważne, to musicie w takim wypadku wziąć szybciej ślub:)
I jeszcze jedno, zapytaj się, czy ma sprawny organ, czy po kilku latach "używania jak przedmiot" poprzedniej dziewczyny do seksu, sprzęciki nie popsuł się
I jeszcze jedno, powiedź mu, że jak to dla Ciebie ważne, to musicie w takim wypadku wziąć szybciej ślub:)
Są razem od pół roku... I co, już mają brać ślub? No litości.
Mało jest takich facetów, i jak nie wytrzyma, ale warto takiego się trzymać. Ludzi z zasadami prawie już nie. Nie mają żadnych wartości, żyją po to tylko by się najeść, zaspokoić, wypróżnić, zabawić i pójść spać. Jak większość dziewczyn tutaj. Wartości to coś co zanika ale wśród pospólstwa, ludzie na poziomie mają w życiu jakiś cele, wartości, dążą do czegoś. Powiem jeszcze raz, mało już takich facetów. Powinna być dumna, że wybrał ciebie. Wiem zaraz odezwie się lament rozwiązłych kobiet, które to zaczną przytaczać pospolite argumenty jak to seks jest ważny przed ślubem, dopasowanie (tak tylko usprawiedliwiają siebie i swoje wybory).
Zgadzam sie z Toba.
48 2017-11-13 22:03:33 Ostatnio edytowany przez Soteria (2017-11-13 22:08:03)
Jesli Ty autorko bys byla dziewica a Twoj facet prawiczkiem to rozumiem czekanie do slubu . A w obecnej sytuacji jaki jest sens czekania, skoro oboje macie juz to za soba ?
Taki, że czasem ludziom się zmieniają priorytety i podejście do pewnych spraw. Nie wszystko jest czarne, albo białe.
Kochana,posłuchaj straszych koleżanek
![]()
Zdrowy facet , zdrowy fizycznie i umysłowo NIE JEST w stanie opanować swojego popędu szczególnie w takim wieku.
Musi sobie jakoś "ulżyć" bo by eksplodował. Tacy jesteśmy..tak Nas natura stworzyła.
Wiesz jak jest? Założe się,że ogląda porno,albo się masturbuje. Efekt będzie taki,że przyzwyczai się do masturbacji i filmów porno,a później nie będzie umiał czerpać radości z seksu.
Przyzwyczai się do wyglądu seksualnego kobiet z filmów porno..a żadna kobieta tak nie wygląda.
Nie uważasz ,że to dziwne,że jest w stanie rezygnować z bliskości ze swoją dziewczyną? a woli robić sobie dobrze samemu np: przy filmach porno??
Można przypuszczać, ale pewności nigdy nie masz. A może należy do tej mniejszości, która nie robi takich rzeczy? Tego nie wiesz, więc na Twoim miejscu wstrzymałabym się ze zbyt daleko idącymi wnioskami
Masz 18 lat, jesteś z nim od 1,5 roku i do tego długo szukałaś takiego partnera dla siebie, jak piszesz. Zaczęłas w przedszkolu? Poza tym to dla mnie wypisz wymaluj obraz polskiego katolika. On maca, potem idzie do spowiedzi, wszystko jest w porządku, znowu maca, idzie..... a ona wybiera sobie jak w supermarkecie co jej odpowiada a co nie. Ale jakby co, katolicy, z seksem do ślubu.
0,5 roku z tego co napisała autorka w 1 poście.
Trzeba przyznać, że jest w tym jakiś brak konsekwencji, jednak nie należy go od razu skreślać tylko dlatego, że ma swoje priorytety. Ma do nich święte prawo, tak jak każdy inny człowiek.
zagubionaa18 napisał/a:Co mi radzicie? Co sądzicie o tej sytuacji?
Musisz brać pod uwagę Biblię, jak i własne potrzeby. Co według Ciebie jest dopuszczalne, a co jest przesadą (własną daleko idącą interpretacją Pisma). Niestety musisz Sama zdecydować, aby później nie żałować. Sytuacji nie zazdroszczę, bo jeśli rzeczywiście chłopak zachowuje wstrzemięźliwość to nie ma co Mu zarzucić - chce żyć zgodnie z własnymi przekonaniami do czego ma prawo.
O! I takie podejście mi się podoba. ![]()
Powiedz chłopakowi, że skoro jest tak wierzący, że seks jest be, to antykoncepcja też jest be.
Jak się mówi jedno i idzie się w jakiś światopogląd to bierze się go w całościsorry. Dla mnie to on szuka tanich wymówek, bo nie ma ochoty.
...Przecież nie powiedział, że seks jest be.
pszemek233 napisał/a:Zachowanie czystości do ślubu jest objawem hipokryzji?
O jakiej czystości piszesz? - oboje mieli partnerów, więc czemu oceniasz kobietę negatywnie w tym układzie? bo mówi o swoich potrzebach?
Pisząc o hipokryzji - nazwałam twoją postawę!
Może w jakiejś ideologii religijnej działanie wbrew naturze, a w imię jakiejś chorej ideologii jest godne pochwały, ale z tego co pamiętam z ST to była tam jakaś historyjka jak to córka bzyknęła się z własnym ojcem*, bo był jedynym mężczyzną, czyli reproduktorem mówiąc dosadnie.
Ideologia wstrzemięźliwości, celibat - to wymysł kleru, by mieć większy nadzór nad ludźmi i nie rozbijać majątku kościelnego na liczne potomstwo klechów.edit - historia Lota i jego córek i syno-wnuków . Księga Rodzaju
Averyl, napisałaś coś takiego - ,,Myślisz, że jak dziewczyna odczuwa naturalne napięcie seksualne w tymi wieku, to jest kimiś gorszym moralnie, a facet, który wcześniej bzykał tak jak ona jest super? co za hipokryzja!''
Przecież on czegoś takiego nie napisał. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego nazwałaś hipokryzją jego postawę, ja w tym hipokryzji nie widzę. Uważam, że trochę za bardzo wybiegłaś, bo wkurza Cię fakt, że ma inne zdanie niż Ty. Każdy ma prawo do swojej opinii, ale to ma działać w dwie strony.
Historia Lota nie jest odzwierciedleniem historii autorki, ma inne podłoże i charakter. Co chcesz udowodnić?
pszemek233 napisał/a:Dziewczyna która straciła cnotę z jakimś przypadkowym facetem na imprezie pod wpływem to rzeczywiście idealna kandydatka na żonę.
Pozdrawiama co ma piernik do wiatrak - uważasz, że do końca świata powinna zostać infantylną nastolatką?
Problem polega na tym, że zmieniła swoje spojrzenie na świat... może trochę za bardzo, nastąpiło przegięcie w drugą stronę - to tak jakby ktoś miał ochotę na coś słodkiego i szukał wymówki, że słodycze są niesmaczne i są przyczyną wszelakich nieszczęść, itd
Uprawianie seksu nie czyni z człowieka dojrzałej osoby. Jest mnóstwo ludzi, którzy robią to kiedy tylko najdzie ich ochota i można powiedzieć o nich wszystko, ale na pewno nie to, że przestali być infantylni. ![]()
Słodycze są smaczne, ale raczej niezbyt zdrowe.
Czekanie z seksem do slubu jest ok jezeli chca tego dwie osoby. Ty tego nie chcesz i powiedzialas mu o tym? Skoro tu sie mijacie to nie bedzie to dobry zwiazek. Zreszta skoro tak mu sie zmienilo z tym seksem i to o 180 stopni, to prawdopodobne ze zmieni tez zdanie co do antykoncepcji skoro chce zyc jak przykladny katolik... Ja tez bym nie wytrzymala bez seksu z partnerem, moim zdaniem zbliza i odmawiac sobie go pare lat byloby bardzo ciezkie i prowadziloby do frustracji. Dlatego zastanow sie nad przyszloscia tego zwiazku.
Masz częściową rację. Osobiście uważam, że należy szukać drugiej połówki, która w kwestii seksu, ślubu i tym podobnych spraw będzie miała bardzo podobne zdanie. Inaczej doprowadzi to do wielu konfliktów i tak jak napisałaś - frustracji. Autorka chce czegoś, a jej mężczyzna czegoś innego.
Nie zgodzę się natomiast z sugestią, że brak seksu przed ślubem prowadziłby do frustracji - z psychologicznego punktu widzenia frustracja pojawia się wtedy, gdy potrzeba nie została zaspokojona. Potrzebą tego konkretnego pana może być uprawianie seksu po ślubie, więc w takim przypadku raczej nie dojdzie do frustracji spowodowanej brakiem seksu przed ślubem. Naprawdę istnieją panowie, którzy są w stanie tyle czekać, czasem kobietki ich nie doceniacie ![]()
pszemek233 napisał/a:Jeśli uprawianie seksu z nieznajomymi mężczyznami pod wpływem alkoholu jest dla ciebie społecznie akceptowalne to nie mamy o czym rozmawiać. Dotyczy to obu płci
...a ty to pewnie jesteś świętszy od samego papieża i gdybyś mógł to byś ją ukamienował za utratę dziewictwa.
Rzecz w tym, że ona się zmieniła, być może dojrzała, być może odnalazła swoją ścieżkę... ale wg ciebie musi nosić znamię nie-dziewicy, ale facet już nie - jeśli on był w związku i regularnie i świadomie uprawiał seks ze swoją dziewczyną, to jest ok, bo jest facetem. Dla ciebie gość który wykorzystuje pijaną nastolatkę jest ok, to dziewczyna jest su**, dobrze rozumiem twoje wypowiedzi?Po raz kolejny próbujesz manipulować - ani seks pod wpływem alkoholu nie jest społecznie akceptowalny, ani seks z nieletnimi nie jest społecznie akceptowalny, ani przeze mnie - wg twoje chorej ideologii.
Sorry dzieciaku, mogę się tylko domyślać, że ty poświęciłeś swój organ, by był czysty i nieskalany, i teraz masz wyobrażenie, że wszystkie kobiety, które nie noszą pasa cnoty są niegodne ciebie.... ale to się odbije na twoim zdrowiu i po latach czekania, w finałowej scenie łóżkowej już po zaaobrączkowaniu możesz mieć problem, by stanąć na wysokości zadania... (natura, nie ideologia przypomni o swoich prawach)
Wydaje mi się, że zbyt emocjonalnie do tego podchodzisz. Przesadzasz i doszukujesz się w wypowiedziach kolegi treści, których tam nie ma. Tym bardziej, że napisał wyraźnie, iż kwestia dotyczy obu płci. Do tego robisz wycieczki ad personam.
Uspokój się.
Mało jest takich facetów, i jak nie wytrzyma, ale warto takiego się trzymać. Ludzi z zasadami prawie już nie. Nie mają żadnych wartości, żyją po to tylko by się najeść, zaspokoić, wypróżnić, zabawić i pójść spać. Jak większość dziewczyn tutaj. Wartości to coś co zanika ale wśród pospólstwa, ludzie na poziomie mają w życiu jakiś cele, wartości, dążą do czegoś. Powiem jeszcze raz, mało już takich facetów. Powinna być dumna, że wybrał ciebie. Wiem zaraz odezwie się lament rozwiązłych kobiet, które to zaczną przytaczać pospolite argumenty jak to seks jest ważny przed ślubem, dopasowanie (tak tylko usprawiedliwiają siebie i swoje wybory).
Nie od dzisiaj wiadomo jak działa racjonalizacja. Niektórzy ludzie potrzebują jej jak wody ![]()
___________________________________________
Do autorki:
Zanim go poznałam też byłam "za" dla seksu dopiero po ślubie. Jednak teraz kiedy z nim jestem zaczynam o tym rozmyślać głębiej
Co sprawiło, że zmieniłaś zdanie?
Ustosunkuję się krótko do reszty Twojej wypowiedzi -
''Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan. To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.'' 1 Koryntian 7:1-6
Tu nie chodzi o to, by ludziom uprzykrzyć życie. Zobacz, jak żyje wielu ludzi - gonią za szczęściem, uprawiają seks dużo i często, z wieloma partnerami i bardzo szybko, a jednak wielu z nich nie jest w stanie tego szczęścia osiągnąć. Jak myślisz, dlaczego tak jest?
Seks jest po to, by zaspokoić potrzeby seksualne, by dwoje kochających się małżonków mogło sobie okazać miłość w sposób doskonały, by stali się jednością. Bliżej już być nie mogą. Seks jest najwyższą formą okazywania sobie uczucia. Pytanie tylko - czy wy po pół roku związku możecie stwierdzić, że jedno drugie kocha nad życie?
„A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19, 6)
Seks służy okazywaniu sobie bliskości przez małżonków, stają się jednym ciałem. Akt seksualny to piękna rzecz, ale jak wszystko - najlepiej jej używać zgodnie z przeznaczeniem. Jasne, można inaczej - pytanie tylko czy warto. Czy naprawdę chcesz przekreślić relację dlatego, że brakuje Ci seksu? Choć jeśli to dla Ciebie priorytet, to faktycznie nie ma to sensu.
Co do używania jak przedmiot - jak na moje oko, to nie chodziło mu raczej o to, że traktowałby Cię jak przedmiot, to wygląda raczej na trudność w wysłowieniu myśli. Myślę, że Twój mężczyzna poważnie podchodzi do sprawy i nie chce sprowadzać seksu do formy zaspokajania prymitywnej ludzkiej potrzeby, chce kochać się z kobietą, która będzie jego żoną.
Moje rozważania mają charakter taki a nie inny, bo wypada się ustosunkować do kwestii wiary, skoro autorka już to poruszyła. Nie przyłączę się do tłumu skandującego ,,Idź się z kimś prześpij!''.
Soteria nie chodzilo mi o to, ze on by czul frustracje, ale ona skoro jednak roznia sie w tak waznych kwestiach i ona chcialaby seksu orzed slubem. Zgadzamy sie co do tego, ze warto wybierac sobie partnera, ktory ma bardzo podobne poglady na temat seksu, antykoncepcji, slubu, dzieci :-) Dla jednego bedzie calkiem normalne nie uprawiac seksu przed slubem, dla innej osoby juz nie i nie bedzie chciala czekac. Bedzie czula sie zle pozbawiajac sie rzeczy ktore sa dla niej naturalne. Ja bym zle sie czula wtedy tez :-) Dla mnie zwiazek to tez poznawanie siebie w seksie, nieograniczanie sie w tym wzgledzie, w sensie robienie tego co oboje lubia :-) Niepowstrzymywanie sie, bo bym nie umiala z ukochanym facetem, ciagle bym chodzila napalona, a ciagla masturbacja nie jest fajna :-P No ale autorka oczywiscie podejmie taka decyzje jaka uwaza za stosowna.
Znam pare ktora czekala do slubu, oboje religijni choc ona bardziej. Teraz sa po slubie. Pasuja do siebie i sie kochaja. No i ok oboje sie na to zgodzili. Jednak nie kazdy da sobie z tym rade. Zwlaszcza, ze tez nie jest rozwiazaniem jak najszybciej brac slub, czasem jest sie pare lat razem. Tu czeste spotykanie sie, tu moze wyjazdy. Takiej parze nie jest latwo.
Rozumiem, ze seks jest tu najwyzszym aktem oddania, wyroznienia kobiety i mezczyzny z reszty, pokazaniem ze i w sercu i w lozku tylko Ciebie chce. Brzmi romantycznie, ale niekoniecznie dla mnie. To czy ktos spi z byle kim i nie wiaze sie mocniej nie oznacza, ze kazdy kto sypia z kims bez slubu tak postepuje. Jest przeciez wiele malzenstw nawet i ze starszego pokolenia ktorzy nie byli dla siebie pierwszymi, ale i tak sie kochaja. Nikt nikomu tego nie wypomina bo nie ma co i ich milosc nie jest wcale mniej silna.
O tym co jest grzechem, a co nim nie jest nie decydujesz ty. Albo się przyjmuje nauczanie Kościoła, albo się go nie przyjmuje. A jeżeli ktoś sobie wybiera tylko to co mu pasuje z nauczania Kościoła no to sam siebie okłamuje. Twój chłopak się nawrócił i chce żyć zgodnie z przykazaniami. I masz dwa wyjścia labo to zaakceptować albo odejść.
No czekanie z seksem do ślubu? Dzisiaj? To taka walka z wiatrakami w sumie.
Kiedyś miało to sens, bo ludzie mieli zasady, wszystko po kolei się odbywało. Trzeba było spotykać się, poznać rodzinę, zaręczyć, rozwijać bliskość wewnętrzną, potem zaręczyny, piękne słowa, palny, ślub i seks. I to miało sens o tyle, że ludzie poznawali się przed seksem, który był kulminacją, takim połączeniem dwoja osób w jedno. I do dzisiaj tak niektórzy myślą i dobrze. Bo oznacza to, że szukają więcej czeoś.
W konfrontacji z dzisiaj to można zauważyć że seks jak i relacje są spłycone do minimum. No każdy powie - trzeba najpierw sprawdzić jak to jest. A co jak nie jest alo? To partnerkę lub partnera na doszkolenie wysłać? No nie idzie. Lecz seks to dopełnienie, a nie sprawdzanie. Warto mieć seks zanim nawet ślub będzie, bo on jest piękny tak jak piękne jest uczucie, ale też warto rozwijać namiętność, cierpliwość, uczucie które rozkwita.
No czekanie z seksem do ślubu? Dzisiaj? To taka walka z wiatrakami w sumie.
Kiedyś miało to sens, bo ludzie mieli zasady, wszystko po kolei się odbywało. Trzeba było spotykać się, poznać rodzinę, zaręczyć, rozwijać bliskość wewnętrzną, potem zaręczyny, piękne słowa, palny, ślub i seks. I to miało sens o tyle, że ludzie poznawali się przed seksem, który był kulminacją, takim połączeniem dwoja osób w jedno. I do dzisiaj tak niektórzy myślą i dobrze. Bo oznacza to, że szukają więcej czeoś.
W konfrontacji z dzisiaj to można zauważyć że seks jak i relacje są spłycone do minimum. No każdy powie - trzeba najpierw sprawdzić jak to jest. A co jak nie jest alo? To partnerkę lub partnera na doszkolenie wysłać? No nie idzie. Lecz seks to dopełnienie, a nie sprawdzanie. Warto mieć seks zanim nawet ślub będzie, bo on jest piękny tak jak piękne jest uczucie, ale też warto rozwijać namiętność, cierpliwość, uczucie które rozkwita.
jak nie jest to sie grzecznie i w miłej atmosferze zegnamy i pozwalamy sobie i drugiej stronie na szansę poznania kogoś bardziej pasującego.
a nie tkwimy w nieszczęśliwym zwiazku do konca zycia
Remi napisał/a:No czekanie z seksem do ślubu? Dzisiaj? To taka walka z wiatrakami w sumie.
Kiedyś miało to sens, bo ludzie mieli zasady, wszystko po kolei się odbywało. Trzeba było spotykać się, poznać rodzinę, zaręczyć, rozwijać bliskość wewnętrzną, potem zaręczyny, piękne słowa, palny, ślub i seks. I to miało sens o tyle, że ludzie poznawali się przed seksem, który był kulminacją, takim połączeniem dwoja osób w jedno. I do dzisiaj tak niektórzy myślą i dobrze. Bo oznacza to, że szukają więcej czeoś.
W konfrontacji z dzisiaj to można zauważyć że seks jak i relacje są spłycone do minimum. No każdy powie - trzeba najpierw sprawdzić jak to jest. A co jak nie jest alo? To partnerkę lub partnera na doszkolenie wysłać? No nie idzie. Lecz seks to dopełnienie, a nie sprawdzanie. Warto mieć seks zanim nawet ślub będzie, bo on jest piękny tak jak piękne jest uczucie, ale też warto rozwijać namiętność, cierpliwość, uczucie które rozkwita.jak nie jest to sie grzecznie i w miłej atmosferze zegnamy i pozwalamy sobie i drugiej stronie na szansę poznania kogoś bardziej pasującego.
a nie tkwimy w nieszczęśliwym zwiazku do konca zycia
Tylko nie chodzi o spłycanie relacji do samego seksu bo coś tam nie pasuje i mówimy żegnam. W ogóle to zanim się powie żegnam, to warto porozmawiać. Przecież to czy związek jest szczęśliwy czy nie zależy od tych osób co go tworzą i ich umiejętności rozmowy i pokonywania problemów lub dzielących różnic.
No czekanie z seksem do ślubu? Dzisiaj? To taka walka z wiatrakami w sumie.
Kiedyś miało to sens, bo ludzie mieli zasady, wszystko po kolei się odbywało. Trzeba było spotykać się, poznać rodzinę, zaręczyć, rozwijać bliskość wewnętrzną, potem zaręczyny, piękne słowa, palny, ślub i seks. I to miało sens o tyle, że ludzie poznawali się przed seksem, który był kulminacją, takim połączeniem dwoja osób w jedno. I do dzisiaj tak niektórzy myślą i dobrze. Bo oznacza to, że szukają więcej czeoś.
W konfrontacji z dzisiaj to można zauważyć że seks jak i relacje są spłycone do minimum. No każdy powie - trzeba najpierw sprawdzić jak to jest. A co jak nie jest alo? To partnerkę lub partnera na doszkolenie wysłać? No nie idzie. Lecz seks to dopełnienie, a nie sprawdzanie. Warto mieć seks zanim nawet ślub będzie, bo on jest piękny tak jak piękne jest uczucie, ale też warto rozwijać namiętność, cierpliwość, uczucie które rozkwita.
Ale populistyczne bzdury. Taa kiedyś było lepiej, bo nie było rozwodów, wszyscy się hajtali z miłości i żyli długo i szczęśliwie...
Rozczaruję cię - kiedyś ślub traktowano tylko i wyłącznie jako dobry interes - panna miała dać potomka mężczyźnie, facet zaś miał wyrwać z biedy kobitkę. Młode, 13-16 letnie dziewczyny dosłownie oddawano w ręce zamożnych dobrze sytuowanych mężczyzn.
Rozwód był społecznie piętnowany, więc nawet jak mąż pił, zdradzał i lał po pysku żonę - ta siedziała przy nim bo tak trzeba, bo co ludzie powiedzą.
Wiecie dlaczego kiedyś panował zwyczaj seksu po ślubie? Bo ślub brano bardzo wcześnie, kobiety hajtały się w wieku nastoletnim, gdy ciało wysyłało dopiero pierwsze objawy zainteresowania seksem - a w takiej sytuacji wstrzymać się z seksem do ślubu nie było trudno. Ot, cała filozofia. Pozwolę sobie zacytować kilka zdań z jakieś strony traktującej o tym temacie:
Śluby młodych dziewcząt w rodzinach szlacheckich były podyktowane w głównej mierze kwestiami polityczno-majątkowymi. Rodzice „dbali” o to, aby młode dziewczę wyszło za porządnego – z ich punktu widzenia, mężczyznę, który będzie łożył na jej utrzymanie i zapewni jej dobre życie. Nierzadko odpowiednim kandydatem na męża był starszy pan, wdowiec, którym trzeba było się zaopiekować na stare lata, a następnie „zaopiekować się” jego majątkiem. Nie mogą więc dziwić wpisy metrykalne, gdzie 86-letni pan młody (sic!) bierze za żonę 17-letnią dziewczynę – a to dane z autentycznej metryki.
Wśród moich przodków osób stanu szlacheckiego nie jest wiele, 90 proc. moich antenatów to chłopi, a jednak śluby nastoletnich osób nie są rzadkością. I tak moja 4xprababcia Agnieszka Mróz wyszła za mąż, mając zaledwie 14 lat i 5 miesięcy. Jej wybranek nie był wiele starszy – w dniu ślubu liczył 16 lat i 1 miesiąc. Małżeństwo w tak młodym wieku nie było podyktowane ani sprawami majątkowymi – pochodzili z chłopskich rodzin, ani przysłowiową „wpadką”, bowiem pierwsze dziecko rodzi się dopiero po dwóch latach od ślubu.
I dlatego wyznawanie zasady seksu po ślubie w obecnych czasach to głupota i debilizm w najczystszej postaci - ta reguła po prostu nie jest przystosowana do obecnych czasów, w których ślub bierze się w wieku 25-30 lat - w tej sytuacji taki człowiek staje się dosłownie masochistą odmawiającym sobie naturalnej potrzeby przez wiele lat. Ale tak to jest jak się jest ogłupionym przez jakąś ideę i przestaje się myśleć logicznie, ślepo podążając za tym co ktoś napisał w jakiejś książce.
Niezły z niego hipokryta. Najpierw żyje w normalnym związku i się bzyka, a potem robi z siebie swietoszka, żeby czekać do ślubu. Chore po prostu. Znajdź sobie normalnego faceta, a nie takiego czubka.
Potrzeba seksu to NORMALNA rzecz.
Naprawdę ? To jeśli tak to dlaczego kobiety tak alergicznie reagują na propozycję seksu od nieznajomych lub prawie nieznajomych ? Jakoś wtedy się nie słyszy "Potrzeba seksu to normalna rzecz, ale ja nie mam z tobą ochoty i odmawiam" tylko "jesteś prymitywem, bezmózgiem, jak możesz o tym myśleć, zawiodłam się".
To jak to jest ? Kiedy potrzeba seksu staje się normalna ? Możesz podać pełnym zdaniem ?
Czyli np. Potrzeba seksu jest normalna o ile oczywiście mówimy o parze która jest już w sobie obustronie zakochana a ich związek trwa x tygodni/miesięcy ? Bo samo takie zdanie "Potrzeba seksu to NORMALNA rzecz." to raczej nie jest tak po prostu prawdziwe ?
Nigdy nie rozumiałam, w czym sens unikać seksu przed ślubem. A szczególnie dziwię się, jeżeli jest to inicjatywa faceta, moim zdaniem tak robią tyko ci, którzy mają problemy np z potencją, albo mają małego, i w taki sposób chcą ślubem przykuć do siebie kobietę. Poza tym , tak jak wyżej już pisali, może się okazać że w łóżku totalnie do siebie nie pasujecie i co wtedy? Rozwód za rok bo macie problemy w seksie? Takie rzeczy powinny być ustalone przed ślubem.
58 2017-11-18 16:02:33 Ostatnio edytowany przez zagubionaa18 (2017-11-18 16:07:00)
Tu autorka tematu. Jesteście jeszcze?
W między czasie doszło pomiędzy nami do pettingu. Ja do tego doprowadziłam. Bardziej się przytulaliśmy i jakoś tak wyszło. Kierowałam jego rękę w moje erogenne strefy, zatrzymał się i zapytał czy na pewno tego chce. Jak mu powiedziałam TAK,to mnie tam no wiadomo.. Później ja chciałam mu się "odwdzięczyć", ale nie byłam nachalna i zrobiłam jak on - zapytałam czy chce tego. Zgodził się i sam rozpiął spodnie. Także nie naciskałam na niego, to była też jego decyzja. Po wszystkim jednak poczułam strach, że on będzie mnie obwiniał. Ale tak się nie stało. Powiedział, że to oboje robiliśmy, że oboje mieliśmy swój udział. Wtedy pękłam i powiedziałam mu o swoich odczuciach. On powiedział, że czuje się mniej więcej tak samo jak ja, że też chciałby więcej. Chciałby, ale nie. W sensie.. On czuje, że chciałby mnie dotykać, robić to ze mną. Jednak woli zaczekać z tym do ślubu. On chce nauczyć się panować nad popędem, on woli najpierw budować ważniejsze fundamenty naszego związku. Pytałam go co miał na myśli z tym "używaniem mnie". Odparł, że się źle wyraził. Że on po prostu nie chce mnie wykorzystywać do zaspokojenia seksualnego, on chce najpierw się nauczyć ze mną nad tym panować, aby nasze współżycie w małżeństwie było owocne i noc poślubna to taki symbol dla niego,że teraz mąż i żona należą do siebie, taki symbol jedności. Też czasami trudno mu się opanować. On też nie uznaje masturbacji, nienawidzi porno i unika tego. Przyznał, że upadki się zdarzą (ale to bardzo rzadko) i właśnie teraz przez bardzo długi czas udało mu się tej masturbacji unikać, dlatego go jeszcze bardziej do mnie ciągnęło i uległ. Chociaż stwierdził (co mnie ucieszyło), że nie czuł się źle po tym co się stało, że poczuł jakbyśmy się do siebie zbliżyli. Po masturbacji on czuje się okropnie, a tutaj ze mną tego nie było. Jednak mimo to woli zaczekać z tym do ślubu. Na prawdę cieszę się, że trafiłam na takiego faceta i jego poglądy podzielam, ale czasem popęd mi zakrywa oczy. Czasem po prostu mam tak, że nie potrafię się opanować i wtedy cierpię. Ale myślę, że warto jednak z tym poczekać dla większej idei.
Też zaczęłam z nim rozmawiać na te tematy. Ja jestem trochę wstydliwa, dlatego postanowiliśmy przełamywać moje bariery (no nie umiem z nim rozmawiać o seksie otwarcie po prostu) i powoli rozmawiamy o tym jak sobie wyobrażamy seks po ślubie, jakie mamy fantazje, co lubimy, itd. I myślę, że to klucz do dopasowania, bo przecież dwoje ludzi muszą się "dotrzec", aby w tej sferze się układało. Ja wierzę, że będzie dobrze, bo zbudujemy taką komunikację między nami, że będziemy w stanie rozmawiać o ewentualnych problemach łóżkowych.
Bardzo dziękuję osobom z forum, które starały mi się doradzić
Trzymajcie kciuki, aby udało nam się wytrwać.
A co do (chyba) ostatnuego postu - to, że facet ma małego nie znaczy, że jest od razu fajtłapą w łóżku. "Mały, ale wariat" jak to mówią, wielkość nie ma znaczenia, a umiejętności (umiejętności można tez sie douczyc, praktyka czyni mistrza). A problemy z potencją też da się rozwiązać, swoją drogą który męzczyzna zawsze jest gotowy? Predzej czy pozniej i tak będzie tam mały problem np. przez przeziebienie czy stres. Zycie to nie porno ze zawsze stoi idealnie
Zreszta ja juz wiem, ze moj nie ma malego i mu stoi ,ani nie jest gejem ![]()
EDIT: On sam od siebie dodał, że chciał mieć bardzo dziewczynę wierzącą, ale też miał właśnie obawy, że ona będzie jakąś "fanatyczką", że po ślubie będzie się wstydzić albo mieć pogląd na seks tylko dla prokreacji itd. Dlatego cieszy się, że ja jestem taka jaka jestem.
Cieszę się, że problemy u Was się rozwiązały przynajmniej częściowo ![]()
wiadomo, że Ciebie będzie jeszcze "nosić", ale przynajmniej macie jasną sytuację. W sumie też podoba mi się takie podejście, żeby panować nad sobą w kwestii popędu i żeby się tego uczyć. To też jest ważne w życiu
byle byście się nie zamęczyli tym wszystkim.
On poszedl troche w Twoja strone, Ty w jego to fajnie. No i skoro sie dogadaliscie to dobrze :-)
Mało jest takich facetów, i jak nie wytrzyma, ale warto takiego się trzymać. Ludzi z zasadami prawie już nie. Nie mają żadnych wartości, żyją po to tylko by się najeść, zaspokoić, wypróżnić, zabawić i pójść spać. Jak większość dziewczyn tutaj. Wartości to coś co zanika ale wśród pospólstwa, ludzie na poziomie mają w życiu jakiś cele, wartości, dążą do czegoś. Powiem jeszcze raz, mało już takich facetów. Powinna być dumna, że wybrał ciebie. Wiem zaraz odezwie się lament rozwiązłych kobiet, które to zaczną przytaczać pospolite argumenty jak to seks jest ważny przed ślubem, dopasowanie (tak tylko usprawiedliwiają siebie i swoje wybory).
Nawet ja, jako naczelny prawiczek i desperat muszę Ci to powiedzieć:
weź się człowieku wybierz do psychiatry.
toniekoniecswiata napisał/a:Mało jest takich facetów, i jak nie wytrzyma, ale warto takiego się trzymać. Ludzi z zasadami prawie już nie. Nie mają żadnych wartości, żyją po to tylko by się najeść, zaspokoić, wypróżnić, zabawić i pójść spać. Jak większość dziewczyn tutaj. Wartości to coś co zanika ale wśród pospólstwa, ludzie na poziomie mają w życiu jakiś cele, wartości, dążą do czegoś. Powiem jeszcze raz, mało już takich facetów. Powinna być dumna, że wybrał ciebie. Wiem zaraz odezwie się lament rozwiązłych kobiet, które to zaczną przytaczać pospolite argumenty jak to seks jest ważny przed ślubem, dopasowanie (tak tylko usprawiedliwiają siebie i swoje wybory).
Nawet ja, jako naczelny prawiczek i desperat muszę Ci to powiedzieć:
weź się człowieku wybierz do psychiatry.
W jakim celu miałby się tam wybierać?
Rozumiem Cię.
myślę, że przede wszystkim Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: czego chcesz? Bycia dobrym katolikiem i postępować zgodnie z wiarą czy odpuścić sobie wiarę i iść za instynktem? Daj sobie tydzień, dwa, albo i więcej. Jak już określisz, co jest dla Ciebie ważne, bedziesz wiedziała co zrobić. Twój chłopak raczej już zdecydował.
Kolejne pytanie: Czy kochasz go na tyle, by wytrzymać do małżeństwa bez seksu?
Kolejna sprawa: znacie się bardzo krótko i jesteście bardzo młodzi. Normalne że w po 6 miesiącach bardzo się Wam chce. Ja mimo wszystko uważam, że to trochę wcześnie, aby iść do łóżka. Dlaczego? Dlatego, że znacie się krótko i jesteście bardzo młodzi. Związek może zacząć opierać się na przyjemnosci seksualnej a nie na budowaniu bliskości, jedności i poznawaniu drugiej osoby. Mówisz, że chcesz go poznać: na ile dobrze się znacie? Na ile znasz jego zainteresowania, opinie na różne tematy, to, czego najbardziej się boi i to o czym marzy, jak widzi przyszłość i jakie ma wyobrażenie kobiety/żony? Na ile się z tym zgadzacie? Czy znacie się już na tyle aby zdecydować, że NA PEWNO chcesz spedzieć resztę życia z tym człowiekiem i wtedy seks będzie dopełnieniem tej miłości? Czy po prostu chodzi o zaspokojenie seksualne...? Wtedy nie jest to miłość. To zaspokojenie, które z dążeniem do wspólnej przyszłości nie ma nic wspólnego.
Uważam także, że 18 lat to bardzo wcześnie by myśleć o ślubie. Za 5 lat zupełnie inaczej będziecie widzieć świat, za 10 jeszcze inaczej. Daj sobie czas..
Moim zdaniem skoro chca byc razem, to dobrze ze troche i on ustapil i troche ona. Tym pettingiem jednak pokazal, ze to nie jest zadna aseksualnosc(chyba ze udawal), a ona moze dalej z nim byc, tworzyc relacje i zobaczyc co dalej. Nie wiem czy ja bym umiala tak bez zblizenia nawet jezeli bylby petting no bo zakladajac ze slub za pare lat to masa czekania... Jednak jezeli obojgu bedzie im to pasowac lub jak teraz oboje beda czekac to ok.