Witajcie
Jestem tu po raz pierwszy. Męczy mnie od jakiegoś czasu pewna sprawa. Poznałam w grudniu fajnego faceta. W zasadzie to on znalazł mnie przez jeden z portali internetowych i tak zaczęliśmy ze sobą pisać. Wszystko dobrze się układało, spotkaliśmy się kilka razy, spędziliśmy razem Sylwestra. Tempo było szybkie, ale On mi się naprawdę spodobał, nie pod względem fizycznym, ale bardziej podobało mi się, to co do mnie mówił, jego podejście do wielu spraw, poczucie humoru, odpowiedzialność... Wydawało mi się, że naprawdę mu na mnie zależy, mówił tyle pięknych rzeczy, rozmawialiśmy wiele o przyszłości. I nagle po wspólne spędzonym weekendzie przestał się odzywać, nie odpisywał na moje smsy ani nie odbierał telefonów. Po tygodniu napisał mi, że jest chory i musi mieć czas, żeby dojść do siebie. Od tej pory minął kolejny tydzień a on nic, cisza... Napisałam do niego, że nie rozumiem jego zachowania, że sprawia mi przykrość i żeby chociaż napisał, czy chce dalej ze mną być czy nie, a On nic... Chyba byłam naiwna wierząc w Jego piękne słowa, o tym jak bardzo mu się podobam, jak mu na mnie zależy, o naszej przyszłości. Wiem, że ten nasz "związek" nie trwał długo, ale zdążyłam się przyzwyczaić do myśli, że coś z tego będzie, a tu nagle takie rozczarowanie. Co jest nie tak z tymi facetami?? Jak można jednego dnia zapewniać dziewczyne, że jest super, a drugiego tak ją totalnie olać??
Podobne tematy
2 2013-02-05 22:50:43 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-09 21:03:39)
LillaM, przykro mi...Myślę, że powodów może być kilka:
za szybkie tempo- może facet się wystraszył takiego szybkiego zaangażowania i teraz się wycofuje?
inna kobieta na horyzoncie albo jakaś była, która mu jeszcze z głowy nie wywietrzała
może to typ zdobywcy, co to uwielbia gonić króliczka, a jak już go złapie, to mu się "związek" nudzi
albo po prostu zwykły tchórz, który zmienił zdanie co do dalszej waszej relacji, ale nie ma odwagi, aby Ci o tym szczerze powiedzieć
hmm, trudno stwierdzić, niemniej jednak ja na Twoim miejscu już więcej nie szukałabym z nim w żaden sposób kontaktu
I niestety, odpowiadając na Twoje ostatnie pytanie, faceci często nie mają problemu z mówieniem czułych słówek jednego dnia i "olaniem" następnego sad Widać ten nie był dla Ciebie, nie płacz za nim, głowa do góry!
Uwierz,że takie sytuacje to normalka... Ja miałam tak samo...Zapomnij o nim, olej..Nie masz wyjścia...
Znajdzie się lepszy ![]()
Nie wiem czy umiałabym znowu uwierzyć w te jego piękne słowa, gdyby się jednak odezwał do mnie. Mam 25 lat, ale żaden facet nie sprawił mi jeszcze takiego zawodu jak ten. Być może za szybko się w to zaangażowałam i za bardzo mi zależało... Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to milczenie. Żeby chociaż napisał, że już nie chce się ze mną spotykać, to jakoś bym to przegryzła, a tu totalna cisza i nie wiem zupełnie co o tym myśleś. A co do szybkiego tempa, to nie było ono tylko z mojej strony narzucone. Jemu też wtedy zależało nie na takim zwykłym chodzeniu, ale na tworzeniu od początku głębszej, dojrzalszej relacji...
Nie wiem czy umiałabym znowu uwierzyć w te jego piękne słowa, gdyby się jednak odezwał do mnie. Mam 25 lat, ale żaden facet nie sprawił mi jeszcze takiego zawodu jak ten. Być może za szybko się w to zaangażowałam i za bardzo mi zależało... Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to milczenie. Żeby chociaż napisał, że już nie chce się ze mną spotykać, to jakoś bym to przegryzła, a tu totalna cisza i nie wiem zupełnie co o tym myśleś. A co do szybkiego tempa, to nie było ono tylko z mojej strony narzucone. Jemu też wtedy zależało nie na takim zwykłym chodzeniu, ale na tworzeniu od początku głębszej, dojrzalszej relacji...
Doskonale Cię rozumiem. Zgadzam się, żze najgorsza jest ta cisza.
Ja byłam zaręczona (!) i mój związek skończył się bez wyjaśnień, i do tej pory jest cisza.
Wiem, że Ci ciężko, ale musisz wziąć się w garść, nie odzywaj się też do niego i nie zadręczaj się myślami dlaczego on to zrobił, jak on mógł, co on sobie myśli itp., bo to bardzo męczy. ![]()
Mam nadzieję, że wydarzyło się to dlatego, żebyś poznała teraz kogoś wyjątkowego
)
Dziękuję za słowa otuchy
Trzeba faktycznie wziąć się w garść i przestać tyle o tym myśleć. Tylko to strasznie trudne...
Dziękuję za słowa otuchy
Trzeba faktycznie wziąć się w garść i przestać tyle o tym myśleć. Tylko to strasznie trudne...
Wiem, ale trzeba spróbować.
Raz jest lepiej, raz gorzej.
Najlepiej zająć się czymś - żeby myśleć jak najmniej i przestać analizować, i zastanawiać się dlaczego i jak to w ogóle możliwe, że można coś tak olać i się po prostu nie odzywać (mi też się to w głowie nie mieści...).
Ja też tego nie pojmuję, czemu niektórzy faceci są takimi tchórzami (żeby nie powiedzieć dosadniej) i w ten sposób kończą znajomość. Ja za każdym razem starałam się zakończyć wszystko kulturalnie, a przede wszystkim tak, aby drugiej stronie nie było przykro. LillaM, dobrze się stało, po co Ci facet, który się nie liczy z Twoimi uczuciami? Przecież jego nie obchodziło, jak się poczujesz, kiedy zerwał kontakt. Z daleka od takich i już się nie daj namówić kolejny raz na spotkania, jak się odezwie. Niech wie, że zachował się niefajnie.
Ja tak samo jak kończyłam jakąś znajomość, to starałam się wytłumaczyć drugiej stronie dlaczego chcę to zrobić, żeby możliwie jak najmniej kogoś urazić. Szkoda, że niektórych ludzi nie stać chociaż na jedną szczerą rozmowę, albo jedną króciutką informację dotyczącą powodu zerwania. Ktoś mi powiedział, że nie ma wytłumaczenia na takie zachowanie i żebym sobie już nie zawracała głowy tym facetem. Po prostu trafiłam na jakiegoś palanta.
Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości poznam kogoś bardziej wartościowego, ale na razie odpuszczam sobie jakiekolwiek poszukiwania, bo na ten czas faceci mi obrzydli...
spodobał, nie pod względem fizycznym, ale bardziej podobało mi się, to co do mnie mówił, jego podejście do wielu spraw, poczucie humoru, odpowiedzialność... Wydawało mi się, że naprawdę mu na mnie zależy, mówił tyle pięknych rzeczy, rozmawialiśmy wiele o przyszłości.
Niektórzy faceci tak mają, ja też niestety spotkałam takiego
Także szybkie tempo, on po kilku dniach powiedział że mnie kocha. A ja naiwna uwierzyłam...
Potem planował naszą przyszłość, mówił że chciałby mieć ze mną dzieci, zbudować razem dom. Właśnie mówił tyle "pięknych rzeczy." Potem też przestał się odzywać tak nagle, wg mnie bez powodu. Po dwóch tygodniach milczenia napisałam, że chciałabym z nim porozmawiać o ty co było/jest między nami. Odpisał: "między nami nic nie było." Tyle, to wszystko.
Także jedyną radą jest zapomnieć, w takim tempie jak ten niby związek się rozkręcał.
Tylko najgorsze w tym wszystkim jest ten ból i złość na siebie, że można aż tak być naiwną. ![]()
Moje dwa poprzednie związki skończyły się w podobny sposób...Jedne-rok temu - facet stwierdził ,że on juz 'nie wie' i przestał się odzywać. Nie odpisywał i nie odbierał. Mój ostatni chłopak, z którym skończyłam ponad tydzień temu zrobił prawie identycznie mimo,że moją wcześniejsza historię znał i wiedział doskonale co o tym myśle.
Obu panom napisałam,że nie chce ich znać.
I przyznam Ci szczerze ,że z perspektywy czasu cieszę się ,że tak postąpiłam. Pomogło mi zablokowanie ich gdzie tylko się dało i usunięcie numerów...
Ale to wszystko było dla mnie bardzo trudne, wiesz dlaczego? Bo bałam się ,że jak go ( odnosi się to do obu) kopnę w tyłek to już nic nigdy z tego nie będzie a ja miałam nadzieję ,że on nagle zacznie się odzywać , przeprosi, znajdzie się mega ważny powód ( i prawdziwy!) wyjaśniający dlaczego się tak zachował...I ,że będzie cuudownie ! Ale nie...tak się nie stało. W żadnym z tych przypadków...
Zaczynam się zastanawia czy to ja mam jakiś defekt ,że trafiłam dwa razy pod rząd na tchórzy czy tacy już są ludzie?
I zgadzam się w stu procentach ,że takie milczenie jest tysiąc raz gorsze od zwykłego rozstania, bo cały czas ma się nadzieję,że może jednak...
Nie łudź się...Jak widzisz ludzie właśnie tak postępują w stosunku do innych , obojętnie jak pięknie nie mówiliby wcześniej...
Usuń wszystko co się z nim wiąże. Zablokuj i nie pozwól JUŻ NIGDY żeby skrzywdził Cię ktoś taki.
Uwierz mi ,że sama sobie zrobisz wielką przysługę ! Ja tak zrobiłam i sama sobie jestem wdzięczna:)
Trzymaj się :*
hej !
Miałam podobną sytuację, tylko że u mnie nabrało to zupełnie innego obrotu. Otóż prawie rok temu na portalu randkowym poznałam chłopaka. Na początku maile, gg, sms, i pierwsze spotkanie. Jednak po jakichś 3 miesiącach powiedział mi, że zasługuje na kogoś lepszego. Zabolało, ale jeszcze nie byłam z nim związana w żaden sposób więc odpuściłam. Po pewnym czasie postawnowiłam napisać, pamiętając że dobrze mi się z nim rozmawiało i że był po prostu dobrym kolegom. Jednak sprawy potoczyły się inaczej, znowu się spotkaliśmy i oboje chcieliśmy już czegoś więcej.
Miłość jak z bajki, to on pierwszy powiedział, że mnie kocha, ja jeszcze byłam trochę nie ufna. Po paru miesiącach, opowiedział mi dlaczego mnie wtedy zostawił. Okazało się, że był wtedy z dziewczyną, która miała być lekarstwem na jego pierwszą prawdziwą miłość, która zdradziła go wielokrotnie. Potem on zaczął robić to samo, zdobywać, porzucać, tak oko za oko. Miał dużo partnerek, ale większości były to znajomości wirtualne ew. jedno czy dwa spotkania, nigdy seks. Nie ukrywał tego przede mną, chciał być szczery, powiedział też, że widząc, że jestem dla niego dziewczyną idealną nie chciał mnie skrzywdzić tak jak innych i wolał poczekać, dać sobie czas. Nie byłam zazdrosna, byłam wdzięczna, że jest szczery. Nie miałam nic przeciwko jego koleżankom z którymi po prostu rozmawiał, czy żeby poszedł z koleżankami ze studiów na juwenalia, ufałam mu i nie widziałam w tym nic złego.
Problem zaczął się we wrześniu prawie pół roku od naszego "zejścia". Dziewczyna, jego pierwsza z którą był jak miał 15 lat ( teraz ma 22) po rozstaniu ze swoim chłopakiem przypomniała sobie o moim. Co prawda wiedziałam, że ze sobą rozmawiają i w ogóle, ale także nie miałam nic przeciwko. Dopóki, nie zaczęła dzwonić do niego o 3 w nocy, wstawiać wspólnych zdjęć z przed lat, czy wysyłać mu dziwne obrazki z podtekstami. Kiedy mu powiedziałam, że to nie jest normalne sam zauważył, że ta laska przekracza granice. Próbował z nią zerwać kontakt, dał jej do zrozumienia, że nic nie będzie ( rozmawiał przy mnie z nią przez tel) . Ale ona nadal dzwoniła, czasami po dwa razy w ciągu naszego jednego spotkania, pisała, mi powiedziała, że niegdy nie odpuści. Tak było przez dobre 3- 4 mc, ja zaczełam być podejrzliwa, zazdrosna, zastanawiać się czy na pewno z nią zerwał kontakt. W listopadzie napisała do mnie jeszcze inna dziewczyna. Powiedziała, że jest z moim chłopakie, że on mnie oszukuje, że ze sobą sypiają, nie wiedziałam co mam robić ( wspomnę jeszcze, że mam dobry kontakt z przyjacielem mojego chłopaka, który wiele razy mi pomógł w zrozumieniu mojego trudnego faceta), oczywiście mój luby powiedział, że owszem flirtował z nią, ale nic po za tym i że spotkał ją raz w życiu i kiedy jej powiedział, że nic z tego nie będzie ona mu powiedziała, że się zemści. Uwierzyłam, nie miałam podstaw żeby nie wierzyc, z resztą nawet kumpel mojego chłopaka, był zaskoczony istnieniem takiej osóbki, no wiadomo, że on wie wszytsko. Potem podczas rozmów, wychodziły kolejne byłe lub te z którymi flirtował. On mówi mi o wszytskim, zawsze wiem gdzie jest, co się z nim dzieję, codziennie słysze, że mnie kocha, nigdy nie zostawi, teraz planujemy razem zamieszkać, ale cały czas te jego przelotne znajomości nie dają mi spokoju. Ma dużo koleżanek, rozkręca własny biznes związany z laptopami, więc często jego koleżanki zwracją się do niego z prośbą naprawy itp itd. Ostatnio, jakies dwa mc, temu odkryłam, że ma konto na sympati, mówił, że usnunął, a zrobił to dopiero kiedy ja odkryłam, że je ma. Czasami popadam w paranoje i przeszukuje internet i tak znalałzam nowe konto na sympatii bez zdjecia, ale chlopak, ma tyle samo lat, ten sam wzrost, kolor oczu, włosów i ma opisy jego ulubionego rapera. Wyparł sie powiedział, że to przypadek, że znowu sie doszukuje jakichś pierdół... ale czy na pewno ? Boje się tak bardzo, że go stracę przez tą zazdrość, za bardzo go kocham. On mi ufa, nie szpieguje, nie sprawdza, po za tym ja nigy niczego nie ukrywałam, ma dostęp do czego chce, a ja nie. Nie potrzebuje tego, ale czasami jego dziwne zachowanie daje mi do myślenia. typ chłoapka, który lubi sobie spojrzeć, zalotnie się uśmiechnąć, jest przystojny postawny i wie co zrobić z kobietą, dlatego tak bardzo się boję. JEst to mój pierwszy poważny partner, oddałam mu wszytsko, często razem planujemy przyszłość, wspólny dom, dzieci, ale czy na pewno jest szczery ? Błagam pomóżcie, bo jestem skołowana i nie wiem co mam robić ze sobą albo z naszym związkiem !
A i ostatnio znalazłam bilet na koncert Iron Meiden, wiedziałam, że iść i oczywiście nie miałam nic przeciwko, bo taka okazja się może już nie trafić, jednak dziwiło mnie kiedy za każdym razem jak pytałam czy ma bilet mówił, że nie i że ma czas ( bilety rozchodziły się błyskawicznie ) kiedy go znalazłam, zdziwiałm się i wstraszyłam ( miesiąc wcześniej ta nachalna była wystawiła zdjęcie biletu na ten sam koncert) kiedy mu poeidziałam, poeidział że bilet kupił po świętach, ale nie miał pieniędzy na drugi, że miał poczekać bo przed koncertem ludzie wystawiają bilety i miał wtedy kupić dla mnie i zrobić mi niespodzianke ( wiedział że chce iść ale nie mam na to kasy)... i co teraz wierzyć czy nie ? i on i jego była maja bilety w tym samym sektorze pod sceną golden circle, przypadek ? czy może nie... co mam myśleć jak się zachować...
13 2013-02-06 16:01:17 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2013-02-06 16:02:09)
Wiesz...
Niektore z nas, ktore dlugo sa same lub dostaly w kosc od zycia uczuciowego po spotkaniu z facetem i jego milych slowkach chca widziec w nim swojego faceta, kogos, komu na nich zalezy, maja plany na zwiazek...
A prawda jest czesto taka, ze faceci wyczuwaja stan kobiety i czuja to zbytnie "parcie" na zwiazek. I... daja noge, bo...desperacji uczuciowej malo kto da rade. I to nie jest tak, ze kobieta robi to celowo, to tak niejako samo z siebie sie dzieje, ale sprawia, ze facet zwiewa, bo nie chce od razu zwiazku i nie wiadomo czego...
Zbyt szybko sie angazujesz, zbyt szybko planujesz, dopisujesz sobie do tego co bylo wlasny scenariusz. Niepotrzebnie, bo robisz sama sobie krzywde.
Nie upatruj w kazdym facecie potencjalnego partnera, szukaj kolegi, spotykaj sie dla samego spotkania a zobaczysz, ze TEN facet sam sie napatoczy.
Doskonale zdaję sobie sprawę ,że kobiety często osaczają faceta. Ale opisane przeze mnie przypadki to były ZWIĄZKI ( rzekomo) i byliśmy razem już trochę...Poza tym z jednej strony , szczerze przyznaje ,że to wszystko jest dla mnie świetną lekcja i cieszę się ,że mogłam nabrać doświadczenia mimo smutku który się z tym wiązał:)
15 2013-02-06 23:45:06 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-09 21:08:47)
ananaasowa_ Czuję się dokładnie tak jak to opisałaś. Cały czas się zastanawiam, czy to ja zrobiłam coś nie tak, że może to ze mną jest coś nie w porządku...
Bullinka Tobie też przyznaję rację, że w każdym nowo poznanym facecie upatruję nie kolegi, a właśnie potencjalnego kandydata na partnera. Chyba jestem mocno zdesperowana... tongue
Napisałam do Niego, że okazał się tchórzem, że nie miał odwagi powiedzieć mi prosto w oczy, że nie chce już dłużej ze mną być! Oczywiście brak jakiejkolwiek reakcji z jego strony... Także wykasowałam wszystkie jego zdjęcia i usunęłam numery tel, gg, e maila. Może to mi pomoże??? ![]()
Napisałam do Niego, że okazał się tchórzem, że nie miał odwagi powiedzieć mi prosto w oczy, że nie chce już dłużej ze mną być! Oczywiście brak jakiejkolwiek reakcji z jego strony... Także wykasowałam wszystkie jego zdjęcia i usunęłam numery tel, gg, e maila. Może to mi pomoże???
Kochana, pomoże Ci czas...
Przykro mi, że jesteś w takiej sytuacji.
Usuwanie numerów, zdjęć, pomaga, ale tylko na chwilkę. I tak lepiej usunąć, po co to wszystko trzymać.
Nie odpisał, więc wszystko jasne... nie mogę zrozumieć, jak aż tak można kogoś olać.
Do tej pory też mi się to w głowie nie mieściło, że można tak postąpić z drugą osobą. Musiałam widać przekonać się na własnej skórze jak to jest... Mam nadzieję, że już mi się to nie przytrafi. Ale najgorsze jest to, że nie da się czegoś takiego przewidzieć. I jak tu zaufać mężczyźnie?
Mi to usunięcie trochę pomogło. Nie kusiło mnie pisanie,interesowanie się nim etc...
Trzymaj się :*
Mi to usunięcie trochę pomogło. Nie kusiło mnie pisanie,interesowanie się nim etc...
Trzymaj się :*
Pod tym względem bardzo.. ja się ciesze, że on sam unika kontaktu - wywalił wszystkie zdjęcia z fb, nie wchodzi na niego, nie dodaje zdjęć ani postów. Zmienił nr telefonu, itp itd.
Lilla - a co Ty tak naprawdę wiesz o nim? Poznałaś jego rodzinę, znajomych, jak mieszka? Pewnie nie. Poznałaś jedynie to co się nazywa - nawijać makaron na uszy, notabene twoje... Przykro mi, że tak się stało i zawsze mi przykro jak coś takiego kogokolwiek spotyka.
Spędziłaś z nim weekend - czy był seks? Co oznacza spędzić weekend dla Ciebie, jak wyglądał wtedy? To była kluczowa sytuacja.
Co można myśleć - wolny facet jak zaciekawi się kobietą, taki odpowiedzialny, to nie rezygnuje. Rezygnują Ci co mają żony, dziewczyny, liczą na seks, tępaki co za mądra dla nich jest, różnie.
22 2013-02-08 23:26:41 Ostatnio edytowany przez Azylis21 (2013-02-08 23:31:03)
Im więcej zagłębiam się w Wasze historię tym bardziej zaczynam rozumieć własną.
Prawdą jest ,że faceci , którzy wiele obiecują i już na samym początku snują plany na przyszłość są nic nie warci. Wielokrotnie się o tym przekonałam. Niestety głupota i łatwowierność jest silniejsza , uparcie wierzyłam w jego zapewnienia. Ale już nigdy więcej !
LillaM, na pewno każdy Ci powtarza, że stać Cię na lepszego bo jesteś wartościowa. Wiem ,że jest to trudne ale postaraj się uwierzyć. Ja borykam się z tym od 5 miesięcy, raz jest lepiej raz jest gorzej, czasami mam kryzys, porządny. Ale mądra osoba mi powiedziała, że kiedyś zapomnisz i pokochasz jeszcze bardziej.
Jeszcze jedno powiedziała mi inna mądra osoba, wartościowy chłopak/mężczyzna to nie jest ten , który od razu prawi komplementy i mówi czułe słówka, tylko ten który jest niepozorny i po czasie decyduje się to powiedzieć. I chyba najwyższy czas wziąć sobie te rady do serca i najpierw znaleźć przyjaciela a później partnera.
Lilla - a co Ty tak naprawdę wiesz o nim? Poznałaś jego rodzinę, znajomych, jak mieszka? Pewnie nie. Poznałaś jedynie to co się nazywa - nawijać makaron na uszy, notabene twoje... Przykro mi, że tak się stało i zawsze mi przykro jak coś takiego kogokolwiek spotyka.
Spędziłaś z nim weekend - czy był seks? Co oznacza spędzić weekend dla Ciebie, jak wyglądał wtedy? To była kluczowa sytuacja.Co można myśleć - wolny facet jak zaciekawi się kobietą, taki odpowiedzialny, to nie rezygnuje. Rezygnują Ci co mają żony, dziewczyny, liczą na seks, tępaki co za mądra dla nich jest, różnie.
Długo ze sobą pisaliśmy przez gg, smsowaliśmy, rozmawialiśmy przez telefon zanim zdecydowałam się z nim spotkać. Wolałam być ostrożna (o ironio! i tak na nic się to zdało!). Nie poznałam jego rodziny osobiście, wiem tylko tyle co on mi opowiedział. Wiem za to jak mieszka, bo byłam u niego kilkakrotnie. Opowiedział mi o swojej byłej narzeczonej, o tym jak się rozstali. Od półtora roku był rzekomo sam i byłam pierwszą dziewczyną, na której zaczęło mu zależeć. Oczywiście kumple umawiali go na jakieś szybkie randki, ale jak on mówił nic z tego wiecej nie wychodziło. Także uwierzyłam mu, ze mu się naprawdę podobam. Nie namawiał mnie na seks. Powiedział, że zaczeka aż będę na to gotowa. Jeśli chodzi o nasz ostatni wspólny weekend, to tak uprawialiśmy seks. Ale już wcześniej raz to zrobiliśmy. I było naprawdę miło. On był bardzo delikatny, opiekuńczy, martwił sie jak się czuje, czy było mi dobrze, czy wszystko jest w porządku. Potem wspólny prysznic. Do tego oczywiście masa komplementów na temat mojego wyglądu. To wydarzyło się u niego w domu. Mieszka sam. Zachowywał się naprawdę ok, aż trudno mi było uwierzyć, że poznałam takiego fajnego faceta. Razem zrobiliśmy kolację, rano śniadanie, wspólnie posprzątaliśmy po jedzeniu. Nic nie wskazywało na to, że mu się tak szybko to wszystko "odwidzi". W niedziele odwiózł mnie do domu i jeszcze wieczorem sms-owaliśmy. A od poniedziałku cisza....
może właśnie o ten seks mu chodziło? bo wszystko na to wskazuje...
25 2013-02-09 11:45:35 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-09 21:10:40)
może właśnie o ten seks mu chodziło? bo wszystko na to wskazuje...
Jeśli nawet chodziło wyłącznie o seks, to dziwne, że tak szybko z tego zrezygnował... Tzn. dla mnie to może i lepiej, bo gdyby to dłużej trwało i rzuciłby mnie po paru miesiącach, gdy byłabym w nim totalnie zakochana, to cierpiałabym o wiele bardziej...
Dodam jeszcze, bo wcześniej o tym nie wspomniałam, a może jest to istotne, że w tym pierwszym tygodniu jego milczenia, zasypywałam go smsami i telefonami, nie jakoś strasznie natrętnie, ale tak 1-2 smsy dziennie, bo się martwiłam zwyczajnie. Gdy przez tydzień nie miałam od niego żadnej informacji, to w niedzielę pojechałam do jego miasta, ale go w domu nie zastałam. Nie odbierał oczywiście telefonu, więc mu napisałam smsa, że przyjechałam i czy jest w domu. No to po jakiejś chwili odpisał, że ma ostrą grypę, i że potrzebuje czasu, zeby dojść do siebie. Dodał jeszcze, że nie muszę się o niego martwić i nachodzić go w domu bo jest u siostry (siostra mieszka z mamą) i ma dobrą opiekę. Miał się niby odezwać jak wróci do zdrowia. Zdenerwowała mnie forma tego jego smsa, zwłaszcza wzmianka o nachodzeniu, więc odpisałam, że jak sobie tego nie życzy, to nie będe dzwonić ani go nachodzić. No i to by było na tyle...
Cóż Lilla - kluczowy był ten weekend. Nie poznałaś jego rodziny, nie było nic głębszego więc. Kolokwialnie powiem - "przeleciał Ci dupsko" i o to mu chodziło, o nic więcej. A czemu? Może byłaś wyzwaniem, może z nudów. Faktem, że od owego weekendu koniec.
Ściemnił z chorobą, a na końcu spławił tekstem, żebyś go nie nachodziła w jego(ponoć) domu.
Dość ciężko sprawdzić czy facetowi zależy na Tobie, na seksie. Niektórzy są naprawdę dobrzy. Osiągają co chcą, i mają satysfakcję z tego. Potem chwalą się kumplom - wiesz mi to zajęło tyle a tyle randek, ale była ciężkim orzechem do zgryzienia. Niemniej dałem radę i została zaliczona.
Jak poznać na czym zależy facetowi?
Poznaje ciekawą kobietę, przedstawia więc rodzinie, czy przyjaciołom, bo jest dumny z tego, często wybiera miejsca publiczne, a więc wspólne wyjścia, tam gdzie lubi i go znają, każdy dba o reputację, więc nie zaprosi byle której w krąg swoich znajomych, potrafi porozmawiać o wszystkim, a nie tylko miziać się jak owa dziewczyna jest, zgadza się na to, co ona chce, nawet jak to wyprawa na obiad do jej znajomych itp., ma taki szacunek do owej kobiety powodowany strachem, bo mu zależy, wie na ile może sobie pozwolić i respektuje to. Tak jak kobiety jego, on też sprawdza jak jej zależy.
Proste, naiwne dziewczyny - dość łatwo nakręcić. Wystarczy być miłym i taaaakim innym niż wszyscy ![]()
Cóż Lilla - kluczowy był ten weekend. Nie poznałaś jego rodziny, nie było nic głębszego więc. Kolokwialnie powiem - "przeleciał Ci dupsko" i o to mu chodziło, o nic więcej. A czemu? Może byłaś wyzwaniem, może z nudów. Faktem, że od owego weekendu koniec.
Ściemnił z chorobą, a na końcu spławił tekstem, żebyś go nie nachodziła w jego(ponoć) domu.Dość ciężko sprawdzić czy facetowi zależy na Tobie, na seksie. Niektórzy są naprawdę dobrzy. Osiągają co chcą, i mają satysfakcję z tego. Potem chwalą się kumplom - wiesz mi to zajęło tyle a tyle randek, ale była ciężkim orzechem do zgryzienia. Niemniej dałem radę i została zaliczona.
Jak poznać na czym zależy facetowi?
Poznaje ciekawą kobietę, przedstawia więc rodzinie, czy przyjaciołom, bo jest dumny z tego, często wybiera miejsca publiczne, a więc wspólne wyjścia, tam gdzie lubi i go znają, każdy dba o reputację, więc nie zaprosi byle której w krąg swoich znajomych, potrafi porozmawiać o wszystkim, a nie tylko miziać się jak owa dziewczyna jest, zgadza się na to, co ona chce, nawet jak to wyprawa na obiad do jej znajomych itp., ma taki szacunek do owej kobiety powodowany strachem, bo mu zależy, wie na ile może sobie pozwolić i respektuje to. Tak jak kobiety jego, on też sprawdza jak jej zależy.
Proste, naiwne dziewczyny - dość łatwo nakręcić. Wystarczy być miłym i taaaakim innym niż wszyscy
Dzięki za szczerość. Faktycznie idiotka ze mnie. No cóż, dostał co chciał... Na przyszłość trzeba być bardziej ostrożną.
Przykro mi ,że to tak wyszło...
Ale każde doświadczenie czegoś nas uczy...
Zapomnij o nim ...Próbuj...
I żyj dalej:*
Trzymaj się:*
Przykro mi ,że to tak wyszło...
Ale każde doświadczenie czegoś nas uczy...
Zapomnij o nim ...Próbuj...
I żyj dalej:*
Trzymaj się:*
Dziękuję za miłe słowa :*
Dociera już do mnie, że faktycznie dziwny to był związek. Za piękne to było od początku. A w niektórych jego wypowiedziach teraz zauważam drugie dno. Oj naiwna i zbyt łatwowierna jestem.
ananaasowa_ napisał/a:Przykro mi ,że to tak wyszło...
Ale każde doświadczenie czegoś nas uczy...
Zapomnij o nim ...Próbuj...
I żyj dalej:*
Trzymaj się:*Dziękuję za miłe słowa :*
Dociera już do mnie, że faktycznie dziwny to był związek. Za piękne to było od początku. A w niektórych jego wypowiedziach teraz zauważam drugie dno. Oj naiwna i zbyt łatwowierna jestem.
Tak bywa Kochana. przynajmniej masz uczucia i dobre serce - może to i marne pocieszenie, ale moim zdaniem to dość ważne.
Takim człowiekiem się nie przejmuj, wierzę, że znajdziesz kogoś odpowiedniego!
Głowa do góry :* i pokaż mu co stracił, nie pisz do niego ,nie dzwoń, potraktuj go jak powietrze..
Przykro mi naprawdę, że tacy ludzie istnieją ... ;/
Wierze,że wyciągniesz z tego wnioski i to uchroni Cię przed następnym zranieniem:)
Słusznie zauważyłaś ,że to dobrze,że wyszedł na gnoja teraz niż za pare miesięcy:)
Nie zamartwiaj się już tym wszystkim , tylko idź do przodu:)
Wszystko się ułoży:)
Moim zdaniem ten mężczyzna przestraszył się szybkiego tempa. Po prostu nie odpowiadało mu to, że wszystko dzieje się tak szybko dlatego wystraszył się i uciekł. Wziął bym jeszcze pod uwagę inną kobietę. Ale raczej to pierwsze.
Moim zdaniem ten mężczyzna przestraszył się szybkiego tempa. Po prostu nie odpowiadało mu to, że wszystko dzieje się tak szybko dlatego wystraszył się i uciekł. Wziął bym jeszcze pod uwagę inną kobietę. Ale raczej to pierwsze.
Tylko, że to właśnie on chciał takiego tempa... Mi to odpowiadało bo wydawał się naprawdę uczciwy. Teraz podejrzewam, że chodziło chyba o inną kobietę. Mimo, że nie spotkałam go odkąd mnie porzucił, to tak sądzę.
Hej jestem tu nowa. Jestem w związku 10lat,namy dwóch synów... Rok temu poznałam kolegę, pisaliśmy dużo, nieraz do 1-2w nocy, po jakimś czasie zaczęliśmy się spotykać, a od pół roku wspolzyjemy. Jest nam cudownie. On zawsze na odchodne mówił "do miłego zobaczenia", ale po ostatnim spotkaniu nie powiedział tak... Jego smsy to albo dzień dobry albo dobranoc... Nic więcej... Powtarza, że mnie uwielbia, itp... Ale został skrzywdzony i nie chce się przyzwyczajać.... Jak interpretować jego zachowanie?
Hej jestem tu nowa. Jestem w związku 10lat,namy dwóch synów... Rok temu poznałam kolegę, pisaliśmy dużo, nieraz do 1-2w nocy, po jakimś czasie zaczęliśmy się spotykać, a od pół roku wspolzyjemy. Jest nam cudownie. On zawsze na odchodne mówił "do miłego zobaczenia", ale po ostatnim spotkaniu nie powiedział tak... Jego smsy to albo dzień dobry albo dobranoc... Nic więcej... Powtarza, że mnie uwielbia, itp... Ale został skrzywdzony i nie chce się przyzwyczajać.... Jak interpretować jego zachowanie?
Zartujesz sobie? Zdradzasz swojego faceta z "kolegą"i zastanawiasz się czemu zaczął się wycofywać? Bo lepiej pózno niż wcale?
Czemu krzywdzisz dwóch facetów? Nie lepiej zdecydować się na jednego?