Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 69 ]

1

Temat: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Cześć!
Całe moje dotychczasowe życie, a mam 38 lat, skupiałem się na pracy i nie szukałem towarzystwa płci żeńskiej, ale ostatnio, pewnie z powodu przejścia na tryb pracy całkowicie z domu, zacząłem dotkliwie odczuwać samotność w dni wolne. Doskwiera mi też fakt, że chciałbym np. pójść na spacer, do kina, pojechać na wakacje z dziewczyną, a nie sam,  oglądając wszędzie pary trzymające się za ręce.

Jednocześnie nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś na co dzień, posiadania dzieci czy tradycyjnego małżeństwa. Mam swoje zwyczaje i program na każdy tydzień od poniedziałku do piątku, a ponieważ pracuję z domu długie godziny nie mógłbym się rozpraszać czyjąś obecnością.

Chciałbym, żeby moja partnerka była ode mnie niezależna, miała swoją pracę, finanse, miejsce zamieszkania i hobby. Spędzalibyśmy ze sobą weekendy, święta i urlopy, a na co dzień kontakt byłby głównie telefoniczny/SMS-owy.

Uważam, że w ten sposób co tydzień narastałaby w nas obojgu tęsknota za sobą i oboje mielibyśmy co ze sobą zrobić w weekendy/święta oraz uniknąć konfliktów o pierdoły, czy starać się wyglądać pięknie na co dzień, a nie chodzić w dresach, co robilibyśmy, gdyby nie obecność partnera.

Czy istnieją kobiety, które chciałyby takiej relacji, czy może jest to nierealne?

Dodam, jeśli to ma znaczenie, że mam elitarne zajęcie, które w przyszłości  ulokuje mnie wśród 1% najbogatszych ludzi na tej planecie, więc środki na podróże, prezenty itp. będą w zasadzie nielimitowane.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Jeżeli masz takie środki, to na pewno znajdziesz taką, która będzie nimi zainteresowana. wink

A tak na poważnie - mnie by taka relacja nie zainteresowała z prostego względu. Zabrakło Ci czegoś w życiu, więc wydzielasz miejsce, w które ktoś się ma wpasować. Nie zgodziłabym się na to, żeby być wypełnieniem jakiejś luki, w z góry przewidzianych terminach itd. Tak się szuka pracownika, nie kogoś do relacji. Określenia "partnerka" używasz mocno na wyrost. W partnerstwie obie strony mają tyle samo do powiedzenia. I nie służą do wypełniania pustych chwil w życiu drugiej osoby. Więc, tak właściwie, pierwsze zdanie nie było do końca żartem. Być może tak kogoś kupisz, ale nic więcej.

3

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Bardzo dziękuję za opinię. Każdy kobiecy głos w tej kwestii jest dla mnie bardzo cenny, więc proszę o więcej.
Czy to nie jest tak, że właśnie codzienna proza życia, nuda i dzieci są najczęściej przyczyną rozwodów, a ponad 40% małżeństw się rozpada?

4 Ostatnio edytowany przez AndyN (2021-10-09 23:54:26)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
SaraS napisał/a:

Nie zgodziłabym się na to, żeby być wypełnieniem jakiejś luki, w z góry przewidzianych terminach itd. Tak się szuka pracownika, nie kogoś do relacji. Określenia "partnerka" używasz mocno na wyrost. W partnerstwie obie strony mają tyle samo do powiedzenia. I nie służą do wypełniania pustych chwil w życiu drugiej osoby. Więc, tak właściwie, pierwsze zdanie nie było do końca żartem. Być może tak kogoś kupisz, ale nic więcej.

A ja uważam, że w ten sposób okazywałbym szacunek dla drugiej osoby i jej podmiotowości, a nie traktowałbym jej jak moją własność/utrzymankę/służącą, jak jest w 99% polskich małżeństw. Być może mój model relacji K-M jest bardziej właściwy niż tradycyjne małżeństwo i to właśnie z tym drugim modelem jest coś nie w porządku?

Jak mógłbym wymagać od kobiety, którą kocham, żeby złożyła mi przysięgę posłuszeństwa do śmierci? Przecież to chore! Gdybym miał takie poglądy, to zapuściłbym dużo dłuższą brodę niż mam teraz i osiedlił się w Afganistanie wink

5

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Troll.

6

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Ale że jak, masz 38 lat i wcześniej nikogo nie miałeś?

Uważam, że gdybyś miał 28 lat i celował w 20 latki to mogłoby mieć sens. Teraz realnie w zasięgu masz wolne 30-33 latki, a takie są zazwyczaj mega zdesperowane na szybki ślub/dziecko, bo zegar biologiczny już nie tyka, on napierdziela jak dzwon w kościele i ciągle budzi instynkt macierzyński. Z kolei są takie, które w wieku 30-33 lat są wolne i chcą zostać wolne, nie mieć dzieci, ale zazwyczaj to są bardzo zaradne finansowo kobiety, kobiety sukcesu skupione na sobie, a że kobiecie facet zawsze musi imponować - musiałbyś być zwyczajnie bardziej bogatszy. Ale takie wydzielanie czasu dla partnerki to raczej nie przejdzie, raczej żadna się na tym nie skusi.

A czemu małżeństwa się rozpadają? Głównie dlatego, że gdy zbyt szybko ulegniesz "chemii" i uwierzysz w ten zaślepiony, idealny obraz drugiej osoby, to wejdziesz w swój bajkowy świat na 2-3 lata, gdzie widzisz drugą osobę przez różowe okulary, nie jesteś w stanie dostrzec prawdziwych wad. Na początku jest fascynacja fizycznością, seksem no i to zaćmiewa realną ocenę. Po 2-3 latach nawet seks się nudzi i wtedy dostrzegasz, że tak właściwie poza seksem to nie macie o czym rozmawiać. Inną kwestią może być to, że kobiety często wchodzą w związki z rozsądku, bez chemii, na zasadzie zapchaj dziury: "nikt z wyższej ligi się mną nie zainteresował, a lata mi lecą, jestem sama, ten przeciętniak tak się o mnie stara to dam mu szansę". I wchodzą dziewuchy w takie związki byle nie być same, faceta traktują jako środek do celu tj. dopóki nie ma dziecka to jest sielanka, ale jak już ten ślub i dziecko to cel spełniony i facet ma płacić, a seks zaczyna brzydzić, więc facet dostaje narzucony celibat i nie wie czemu, najczęściej słyszy, że za mało się stara, chociaż przeważnie bierze nadgodziny i stara się odciążyć żonę z obowiązków, ale to i tak nie pomaga. Nie wie, że jego wybranka nigdy go szczerze nie pożądała. No a jak nagle jego żona trafi na swój ideał taki na widok którego będą jej miękły kolana i który się nią zainteresuje i będzie chciał z nią być - no to jest w stanie lada moment odejść od "męża z rozsądku" i rzucić się w wir silniejszego uczucia.

7

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
assassin napisał/a:

Troll.

Nie jestem żadnym trollem. Zacząłem dyskusję na poważnie i pisząc tylko "Troll" nie pomagasz jej rozwinąć.

8

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
AndyN napisał/a:
assassin napisał/a:

Troll.

Nie jestem żadnym trollem. Zacząłem dyskusję na poważnie i pisząc tylko "Troll" nie pomagasz jej rozwinąć.


A złoty zegarek też już masz ?

Twój przypadek jest prosty ,wystarczy ruszyć dupę i zacząć rozmawiać z kobietami ,pytać i mówić o oczekiwaniach,jeżeli interesuje Ciebie taka weekendowa relacja to mnie wydaje się że jest ona możliwa choć pewnie nie łatwo będzie znaleźć kogoś kto będzie lojalny i podzieli wzajemność w równowadze z podobnym podejściem ,przyciągniesz kobiety które będą udawać i niby zgadzać się na taki układ mogą próbować Ciebie uzależnić od siebie jeżeli zobaczą żeś desperat w pewnym zakresie niedoświadczony i podatny na przywiązanie w typie uzależnienia od tych weekendowych atrakcji ,ale skoro pieniądze to nie problem dla Ciebie i chyba układ handlowy też nie to właściwie z czym masz problem tak naprawdę - chyba że totalna pierdoła z Ciebie albo właśnie troll bajkopisarz .

9 Ostatnio edytowany przez Candy2 (2021-10-10 02:07:52)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Mężczyźni tacy jak ty nie powinni się wiązać z nikim, egoizm i myślenie głównie o sobie to bardzo słabe cechy jakiegokolwiek partnera. Nie ma weekendowych związków, są jeszcze agencje towarzyskie z których tacy ludzie jak ty powinni korzystać. Normalnym kobietom, które są wrażliwe i chcą oddać serce daj spokój, bo tylko zostaną z poranionym sercem. Żadna kobieta nie chce takiej relacji, bo jest po prostu pusta. Albo jest się razem, albo udaje że się jest i myśli się głównie o swoim za przeproszeniem tyłku, żeby było mu dobrze. Naprawdę polecam agencje towarzyska. Co jest złego w konfliktach i docieraniu do siebie? Nie nadajesz się do żadnego związku z takim egoistycznym podejściem.

10

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
AndyN napisał/a:

A ja uważam, że w ten sposób okazywałbym szacunek dla drugiej osoby i jej podmiotowości, a nie traktowałbym jej jak moją własność/utrzymankę/służącą, jak jest w 99% polskich małżeństw. Być może mój model relacji K-M jest bardziej właściwy niż tradycyjne małżeństwo i to właśnie z tym drugim modelem jest coś nie w porządku?

Jak mógłbym wymagać od kobiety, którą kocham, żeby złożyła mi przysięgę posłuszeństwa do śmierci? Przecież to chore! Gdybym miał takie poglądy, to zapuściłbym dużo dłuższą brodę niż mam teraz i osiedlił się w Afganistanie wink

Masz wizję małżeństwa jak sprzed 60 lat. Małżeństwo jest takie, jakie chcą mieć strony tego małżeństwa.
Ja się nie czuję jako własność/utrzymanka/służąca mojego męża. Nie uważam, że złożyłam mu przysięgę posłuszeństwa aż do śmierci. To zupełnie nie o to chodzi.

Co do Twojej sprawy - Ty szukasz koleżanki, a nie partnerki. I w tym kierunku na Twoim miejscu bym poszła. Jakaś koleżanka, fwb, na wakacje pojedzie, prześpi się z Tobą, pójdzie do kina.
Bo partnerstwo jest na codzień. Ty partnerstwa nie chcesz. Potwornie ciężko jest zbudować relację i związek z drugim człowiekiem, kiedy się widzi go tylko w weekendy. Tak naprawdę przy takim trybie ciężko jest, żeby pojawiło się uczucie. Zresztą Ty chyba i tak uczucia całkowicie wykluczasz. Bo jak ma się zrodzić przywiązanie i zakochanie, kiedy ludzie nie mają dla siebie czasu.

Przyczyną rozwodów częściej jest właśnie to, że ludzie się rozmijają, praca-dom, nie mają czasu dla siebie, stają się sobie obcy. Nie to, że widzą się w dresach i mają dzieci.
Ta codzienność i proza życia, to wbrew pozorom naprawdę fajna część bycia razem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

11 Ostatnio edytowany przez kao_makao (2021-10-10 07:08:40)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Związek podobny do twojego opisu to mój ideał związku. Takie LAT, tyle że ja bym  pozwoliła na dresy w obecności drugiej osoby.

12 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-10-10 09:10:24)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Też myślę, że kolejny bajkopisarz (lub bajkopisarka), dyskusja dla dyskusji. Facet koło 40, który nic nie wie o kobietach, świecie, z wielkimi pieniędzmi, który szuka porady na forum ;-) tak, jasne ;-D

Facet ustawiony, bogaty, chętny podzielić się swoim bogactwem (prezenty, wygodny styl życia), na pewno znajdzie chętną kobietę na układ i nie będzie musiał samotnie spędzać weekendów i urlopów. To jest fakt ogólnie znany ;-)
Nie nazwałabym takiego układu partnerstwem.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.
Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Moim zdaniem jesteś osobą bardzo głęboko upośledzona życiowo (nie mylić z upośledzeniem umysłowym). Widać po Twoich postach, że miałeś niewielkie doświadczenie z kobietami i masz ogromne problemy z budowaniem relacji z drugim człowiekiem. Twój sposób widzenia relacji z kobietą można określić jako "produkt związkopodobny". To trochę wygląda jakbyś chciał kogoś zaprogramować jak maszynę i korzystać z niej wedle uznania i kiedy chcesz. Ludzie nie działają na pilota i chcą jednak z reguły coś wspólnie budować. Pieniędzmi możesz kogoś kupić, ale na pewno nie zyskasz szacunku, ani tym bardziej uczucia. Myślę, że powinieneś udać się do dobrego specjalisty, który by Ci te rzeczy wyjaśnił.

14

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Mam znajomą,. która jest od ponad 20 lat w takim weekendowym związku.
Mimo, ze mieszkają w jednym nawet niezbyt dużym mieście to spotykają się jedynie w weekendy.
Obydwoje mają swoje biznesy, pracę którą uwielbiają ale trzeba jej poświęcić więcej niż 8 godzin dziennie. Do tego każde ma hobby, które też trochę czasu wymaga.
Ona potrzebuje też czasu na zabiegi upiększające i zdrowotne, na ploty przy kawie z koleżankami.
Jak ona mawia doba jest za krótka aby starczyło jeszcze na domowe życie/w dni powszednie/.
Natomiast w weekendy nadrabiają to.
On przyjeżdża do niej rano w sobotę i albo gdzieś jadą pozwiedzać albo siedzą w domu i coś robią na działce a jedynie wieczorem wypad do lokalu, na dancing, kino.  Na urlop jadą wspólnie na 2-3 tygodnie.
Mieli w planach kiedyś wspólne mieszkanie ale doszli do wniosku, ze tak jest lepiej.
Na razie. Bo planują wspólne mieszkanie jak już będą na emeryturze.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

15 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-10-10 09:25:48)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Na początku większość związków  się tak zaczyna że ludzie że sobą nie mieszkają, a często pracują w tygodniu i spotykają się w weekendy i nikt nie nazywa tego patologią  smile
Tak przez rok wygląła relacja moich rodziców , a tworzą udane małżeństwo od ponad 50 lat smile
Więc nie jest prawdą że trzeba natychmiast że sobą zamieszkać by mieć udaną relację.
I nie trzeba mieć wcale do tego kupy forsy.
Większość takich relacji zmierzą po pewnym czasie do stworzenia rodziny i zamieszkania razem, jeśli oboje mają ku temu wolę.
Są też luźniejsze związki, gdzie z różnych względów ludziom odpowiada takie oddalenie.
Wszystko i tak rozegra się w jakiejś przestrzeni czasowej. 
Takie luzniejsze związki  jednak gdzie jest zero kontaktu  przez 5 dni, to w dzisiejszych czasach, gdy ten kontakt jest dostępny nawet dla biedaków przez neta czy tel ma słabą rację bytu.
Więc zależy czy chcesz w tym związku istnieć  przez te dni powszednie czy znikać jak kamień w wodę. 
Odcinać  wtedy głowę czy tęsknić i myśleć. 
Ps..
Tam gdzie się ludzie kochają znudzenie ich nie dopada. smile nudzisz się z kimś?  Czas by powiedzieć "bye"

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

16

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
AndyN napisał/a:
SaraS napisał/a:

Nie zgodziłabym się na to, żeby być wypełnieniem jakiejś luki, w z góry przewidzianych terminach itd. Tak się szuka pracownika, nie kogoś do relacji. Określenia "partnerka" używasz mocno na wyrost. W partnerstwie obie strony mają tyle samo do powiedzenia. I nie służą do wypełniania pustych chwil w życiu drugiej osoby. Więc, tak właściwie, pierwsze zdanie nie było do końca żartem. Być może tak kogoś kupisz, ale nic więcej.

A ja uważam, że w ten sposób okazywałbym szacunek dla drugiej osoby i jej podmiotowości, a nie traktowałbym jej jak moją własność/utrzymankę/służącą, jak jest w 99% polskich małżeństw. Być może mój model relacji K-M jest bardziej właściwy niż tradycyjne małżeństwo i to właśnie z tym drugim modelem jest coś nie w porządku?

Jak mógłbym wymagać od kobiety, którą kocham, żeby złożyła mi przysięgę posłuszeństwa do śmierci? Przecież to chore! Gdybym miał takie poglądy, to zapuściłbym dużo dłuższą brodę niż mam teraz i osiedlił się w Afganistanie wink

Mhm. Skąd te 99%?

Poza tym to dialog typu:
- Czy zgodziłybyście się na związek, w którym partner by was zdradzał?
- Nie.
- A ja uważam, że to lepsze od związku, w którym facet pije i bije!

No co to ma do rzeczy? Nie chciałabym być w związku, w którym mam z góry (jeszcze zanim do czegokolwiek doszło!) wydzieloną rolę, w którą mam się wpasować, i tak samo nie chciałabym być z kimś, kto szuka służącej. To przecież nie jest wybór albo - albo. Mogę mieć taki związek, jaki chcę, a jeśli nie - mogłabym być sama. Dziwnym trafem mam relację, która dla mnie jest idealna. Nie jestem służącą, nie mam z góry narzuconego miejsca w życiu w partnera itd.

Zresztą czym tak naprawdę się różni poszukiwanie kobiety, która będzie posłusznie zajmować się domem, od poszukiwań takiej, która ma być tylko na weekendy, towarzyszyć w wycieczkach itd.? Niczym. Tobie się wydaje, że proponujesz coś atrakcyjniejszego, bo wycieczki, pieniądze, prezenty, ale to tak naprawdę to samo. W obu wersjach kobieta ma zająć wyznaczone jej przez mężczyznę miejsce, a sama nie ma nic do powiedzenia. Prezenty nie osłodzą tego na tyle, by kobieta nie zauważyła, że musi być tak samo posłuszna, jak ta w roli gosposi.

I jeszcze jedno. Jak Ty to sobie w ogóle wyobrażasz? wink Spotykacie się, jest miło, zainteresowanie, może jakieś głębsze uczucia zaczynają się pojawiać i...? Wreszcie będziesz musiał poinformować o swojej wizji związku. Myślisz, że ktokolwiek wejdzie w związek, jeśli jego plan zostanie przedstawiony w taki sposób, jak w pierwszym poście? Jak ogłoszenie dot. pracy: lista wymagań, opis stanowiska i zapłata?

17

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
SaraS napisał/a:

poście? Jak ogłoszenie dot. pracy: lista wymagań, opis stanowiska i zapłata?

A czym to się różni od poważnego związku w stylu: wyłączność, wspólne mieszkanie, dom, dziecko, coroczne wczasy last minute? Akceptacją mainstreamu?
Jeden zestaw wymagań podmieniamy na inny. lol

18

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Jak widzę, opinie są podzielone, więc jednak to co opisałem jest możliwe. Nawet jeśli mój egoizm jest aż tak oczywisty, że można go wyczytać z moich postów, to czy egoista ma być zawsze i wszędzie sam? Myślę, że niekoniecznie.

19 Ostatnio edytowany przez Candy2 (2021-10-10 11:48:34)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
AndyN napisał/a:

Jak widzę, opinie są podzielone, więc jednak to co opisałem jest możliwe. Nawet jeśli mój egoizm jest aż tak oczywisty, że można go wyczytać z moich postów, to czy egoista ma być zawsze i wszędzie sam? Myślę, że niekoniecznie.

.         Opinie nie są podzielone. Żadna kobieta czegoś takiego nie chce.  Przydałby ci się terapeuta. To co chcesz to nie jest związek, tylko bardziej friends with benefits, ale ludzie którzy wybierają taką drogę to zazwyczaj zakompleksione osoby.

20

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
Candy2 napisał/a:
AndyN napisał/a:

Jak widzę, opinie są podzielone, więc jednak to co opisałem jest możliwe. Nawet jeśli mój egoizm jest aż tak oczywisty, że można go wyczytać z moich postów, to czy egoista ma być zawsze i wszędzie sam? Myślę, że niekoniecznie.

.         Opinie nie są podzielone. Żadna kobieta czegoś takiego nie chce.  Przydałby ci się terapeuta. To co chcesz to nie jest związek, tylko bardziej friends with benefits, ale ludzie którzy wybierają taką drogę to zazwyczaj zakompleksione osoby.

Chwila ale dlaczego wypowiadasz się w imieniu wszystkich kobiet? Skąd w tobie pewność ze ZADNA kobieta tego nie chce? To ze większość widzi to inaczej nie oznacza ze wszystkie maja tak samo. Nie każdy musi chcieć żyć w małżeństwie z kredytem na głowie dwójka dzieci  i wakacjami last minute co dwa lata. Nie każdy musi chcieć ze sobą zamieszkać bo tak czyni to większość. Nie ma uniwersalnej recepty na szczęśliwy związek bo dla każdego z nas jest to cos innego.
Co do autora wątku - nie wiem czy jesteś trollem czy nie, ale ty moim zdaniem nie szukasz związku, szukasz miłego spędzenia wolnego czasu. I myślę ze znajdziesz taka osobę ale pamiętaj żebyś był szczery od samego początku i przedstawił partnerce to czego szukasz, oraz uważny bo może ci się to trochę później pomieszać ze sponsoringiem.

21

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
Znerx napisał/a:
SaraS napisał/a:

poście? Jak ogłoszenie dot. pracy: lista wymagań, opis stanowiska i zapłata?

A czym to się różni od poważnego związku w stylu: wyłączność, wspólne mieszkanie, dom, dziecko, coroczne wczasy last minute? Akceptacją mainstreamu?
Jeden zestaw wymagań podmieniamy na inny. lol

Tym, że w wersji proponowanej przez autora jedna strona nie ma nic do powiedzenia o kształcie relacji.
Akceptacja mainstreamu nie ma tu nic do rzeczy.

I oczywiście, masz rację, każdy ma jakieś żelazne wymagania, ale większość wypracowuje się wspólnie. Jeżeli czyjeś żelazne wymagania określają całokształt związku i to jeszcze zanim do niego dojdzie, zanim będzie mowa o konkretnej partnerce nawet, to to nie będzie związek tylko wypełnienie luki w czyimś życiu. W związku obie strony decydują.

Jestem w związku, z którego jestem zadowolona. On jest jakiś tam. Ale z żelaznych wymagań - poza wyłącznością - z mojej strony był brak dzieci, ze strony mojego partnera - ślub, niekoniecznie szybko, ale kiedyś koniecznie (w sensie, chciał po prostu wiedzieć, czy jestem tak samo antyślubna jak antydziecięca; nie jestem). Ale cała reszta została ustalona drogą dyskusji. To, kiedy się widywać, kiedy i gdzie razem zamieszkać, jak się dzielić obowiązkami, czy/kiedy/dokąd pojechać, wszystkie plany, które mamy i które zawsze możemy zmodyfikować w zależności od naszych potrzeb; to wszystko jest efektem naszych decyzji, a nie spełnianiem oczekiwań jednej strony przez drugą.

I wiesz, gdyby mój partner na wstępie opisał mi nasz obecny związek, tak jak autor tę potencjalną relację, to (mimo że przecież z tego związku jestem zadowolona!) grzecznie bym się pożegnała. Nie dlatego, że zaproponowałby coś niefajnego, tylko dlatego, że nie dałby mi prawa głosu. Jeżeli ktoś o całokształcie relacji wypowiada się w formie: "będzie po mojemu albo wcale", to zawsze wybiorę "wcale". Bo jeżeli ktoś tak stawia sprawę, to nie zależy mu na drugiej osobie tylko na wizji swojego życia, którą stworzył. A skoro jemu nie zależy na tyle, żeby wziąć pod uwagę moje zdanie, to mi tym bardziej nie może zależeć na tyle, by całkowicie podporządkować się jego zdaniu. wink

22

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
AndyN napisał/a:

Cześć!
.

Jednocześnie nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś na co dzień, posiadania dzieci czy tradycyjnego małżeństwa.

Chciałbym, żeby moja partnerka była ode mnie niezależna, miała swoją pracę, finanse, miejsce zamieszkania i hobby. Spędzalibyśmy ze sobą weekendy, święta i urlopy, a na co dzień kontakt byłby głównie telefoniczny/SMS-owy.

Uważam, że w ten sposób co tydzień narastałaby w nas obojgu tęsknota za sobą i oboje mielibyśmy co ze sobą zrobić w weekendy/święta oraz uniknąć konfliktów o pierdoły, czy starać się wyglądać pięknie na co dzień, a nie chodzić w dresach, co robilibyśmy, gdyby nie obecność partnera.

Czy istnieją kobiety, które chciałyby takiej relacji, czy może jest to nierealne?
.

Szczerze, mnie by pasowało. Mój obecny związek jest średni. Gdybym go zakończyła, to albo pozostałabym singielka albo weszła w związek jaki odpisujesz. Nie chciałabym ponownie mieć faceta w swoim życiu non stop, mieszkać z nim, ustalać różne rzeczy. Wolałabym spotykać się kiedy chce, a resztę czasu i przestrzeni mieć dla siebie.

23

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Taki model związku, to ja miałam z moim mężem kiedy byliśmy jeszcze licealistami na utrzymaniu rodziców. Na co dzień mieszkanie osobno (bo każde ze swoimi rodzicami), szkoła, obowiązki. Wspólne wyjścia po szkole, weekendowe wyjścia. Zatrzymałeś się w rozwoju na etapie uczniaka?

24 Ostatnio edytowany przez Onaja12345 (2021-10-10 13:09:20)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Znam taką parę, która żyje wg modelu, ktory proponuje autor. Oboje po przejściach, po rozwodach. Żyją osobno, spotykają się tylko w wolnym czasie.
Mam też koleżankę, którą męczą związki w tradycyjnym słowa znaczeniu a woli spotkać się z kimś od czasu do czasu bez większych zobowiązań i deklaracji.

Jednak taki model związku jakiego oczekuje autor nie jest bardzo popularny. Większość kobiet pragnie stabilizacji i bezpieczeństwa tylko finansowego a także rodziny z dziećmi.
Ale kto nie szuka ten nie znajdzie.

25 Ostatnio edytowany przez Candy2 (2021-10-10 13:14:18)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

A która kobieta świadomie chciałaby być wykorzystywana w taki sposób? Jedynie do zaspokojenia celów faceta? Jest na to odpowiednie nazewnictwo - prostytutka, która oddaje się za prezenty, weekendowo. Żadna szanująca się kobieta tego nie chce. Ogólnie jest sporo takich relacji, ale to nie jest związek przecież.

26

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
Candy2 napisał/a:

A która kobieta świadomie chciałaby być wykorzystywana w taki sposób? Jedynie do zaspokojenia celów faceta? Jest na to odpowiednie nazewnictwo - prostytutka, która oddaje się za prezenty, weekendowo. Żadna szanująca się kobieta tego nie chce. Ogólnie jest sporo takich relacji, ale to nie jest związek przecież.

??????
Wykorzystywana do czego? Spędzenia miłego weekendu, dobrego samopoczucia, zwiedzenia czegoś, pójścia do fajnej restauracji a później wraca do domu i nie musi prac jego skarpetek i gaci, obmyślać co na obiad zrobić albo chociażby nie słuchać jego bzyczenia nad uchem bo cos tam mu się nie podoba.
Poza tym większość związków właśnie tak się rozpoczyna - spotykanie się w weekendy i dobra zabawa a w ciągu tygodnia praca i swoje zainteresowania.
Czyli każda z nas była prostytutka na samym początku bo często milo spędzone weekendy kończyły się w lozku.

Włos na głowie mi się jeży czytając jak 'wspaniale' piszesz o innych kobietach.

27 Ostatnio edytowany przez uczenczarnoksieznika (2021-10-10 13:48:58)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Tak, tak ma być lekko, łatwo i przyjemnie. Nie mamy żadnych zobowiązań, to jest moje, to jest Twoje. Jak będę chciał to może się odezwe, a jak nie to pobawię się innymi zabawkami. I nie masz prawa czegokolwiek wymagać!
To chyba znak czasu, że ludzie wchodzą w coraz dziwniejsze układy. To nic innego jak przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka. Potem pojawia się frustracja bo ktoś nagle czuje się pokrzywdzony. To niedojrzałość i pójście na skróty, a w konsekwencji prosta droga do depresji. Mam wrażenie, że świat stanął na głowie.

28

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
SaraS napisał/a:

Tym, że w wersji proponowanej przez autora jedna strona nie ma nic do powiedzenia o kształcie relacji.

Jak to nie ma?
Chce takiej relacji albo nie. wink
Wydaje mi się, że duża ilość kobiety marzy o takim np. Gray'u... tak wiem, że to zgrane tongue... ale bycie "trophy wife" przystojnego miliardera, do tego na zabój zakochanego, to wiesz... ten tego. wink
Podejrzewam, że tylko mniejszość by na to nie poszła.

Co do związków LAT. NIe wiem jak to będzie widać, ten obrazek, wiec:
- ciemny niebieski kolor to - single adult without children.
https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/images/thumb/0/0c/Households_by_type%2C_presence_of_children_and_country%2C_2020_(%25_of_total_households).png/500px-Households_by_type%2C_presence_of_children_and_country%2C_2020_(%25_of_total_households).png

Czyli mieszkają sobie sami ale pewnie nie jak mnisi/szki.

29

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
Candy2 napisał/a:

A która kobieta świadomie chciałaby być wykorzystywana w taki sposób? Jedynie do zaspokojenia celów faceta? Jest na to odpowiednie nazewnictwo - prostytutka, która oddaje się za prezenty, weekendowo. Żadna szanująca się kobieta tego nie chce. Ogólnie jest sporo takich relacji, ale to nie jest związek przecież.

Ale dlaczego wykorzystywana? Przecież jeśli kobieta nie chce, nie odpowiada jej taki model (jak np Tobie) to nie musi w taki układ wchodzić. Dlaczego do celów faceta? Może to ona jego wykorzystuje? A może nikt nikogo nie wykorzystuje, bo obojgu taki układ odpowiada?

Czepiłaś się fragmentu wypowiedzi o pieniądzach i prezentach, ale autor sam napisał, że chciałby niezależnej partnerki, która ma swoje pieniądze i hobby. Zresztą, jeśli mieszkają osobno to raczej nie ma mowy o regularnym utrzymywaniu kobiety - to się raczej zdarza w stałych związkach, kiedy mieszka się razem. Kobiety często szukają bogatego faceta na męża, by zapewnił im poziom życia - też są wg Ciebie prostytutkami? Bardzo nieprzyjemnie wypowiadasz się o innych kobietach i w dodatku nie czytasz, co niektóre mówią. Ja napisałam, że dla mnie taki układ byłby ok, Kaomao chyba też tak napisała, padło kilka przykładów takich osób, a ty w kółko swoje: która normalna kobieta...

Może i nie jest to związek, ale jest to relacja i niektórym odpowiada, innym nie. Przestań oceniać, nikomu się krzywda nie dzieje.

30

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
uczenczarnoksieznika napisał/a:

Tak, tak ma być lekko, łatwo i przyjemnie. Nie mamy żadnych zobowiązań, to jest moje, to jest Twoje.

To niedojrzałość i pójście na skróty, a w konsekwencji prosta droga do depresji. Mam wrażenie, że świat stanął na głowie.

A dlaczego ma na siłę być trudno? Trzeba sobie w życiu robić pod górkę? Lepiej związać się na stałe świętym węzłem małżeńskim i męczyć się przez resztę życia? Bo tak jest przyjęte i 'wszyscy' tak robią? Dawniej małżeństwa zawierano z powodów ekonomicznych, kobiety nie miały wielkiego wyboru, teraz mają.

To nie jest niedojrzałość, wręcz przeciwnie. Niedojrzałym jest się w wieku 20-kilku lat, gdy podejmuje się decyzję o zamążpójściu nie znając samej siebie. Ja już swoje przeżyłam, pewne doświadczenia mam i znam siebie na tyle, by wiedzieć, co mi odpowiada a co nie.

Co ma depresja do tego? Czy ludzie w stałych związkach nie cierpią na depresję?

31

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Andy, Twoje podejście do związków jest ok i wiele kobiet ma podobnie (ja do czasu tak miałam). Jednak nie celuj w młode kobiety, które chcę mieć dzieci/rodzinę. Tylko takie na podobnym etapie życia, co Ty, czyli własne mieszkanie, bez dzieci (i nie chcących ich mieć). Może z czasem to mieszkanie na 2 domy Wam zacznie uwierać (tak u mnie było) bo człowiek przyzwyczaja choć powoli do drugiej osoby i ona mu z czasem w domu już nie przeszkadza tylko jest potrzebnym czy też niezbędnym "elementem". W pewnym momencie, po czasie, nie chcesz już jeść sam śniadania czy kolacji a tym bardziej kłaść spać. Do tego jednak potrzeba czasu. Szczególnie jeśli ktoś był przyzwyczajony żyć w pojedynkę.

32 Ostatnio edytowany przez Candy2 (2021-10-10 14:47:07)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
CatLady napisał/a:
Candy2 napisał/a:

A która kobieta świadomie chciałaby być wykorzystywana w taki sposób? Jedynie do zaspokojenia celów faceta? Jest na to odpowiednie nazewnictwo - prostytutka, która oddaje się za prezenty, weekendowo. Żadna szanująca się kobieta tego nie chce. Ogólnie jest sporo takich relacji, ale to nie jest związek przecież.

Ale dlaczego wykorzystywana? Przecież jeśli kobieta nie chce, nie odpowiada jej taki model (jak np Tobie) to nie musi w taki układ wchodzić. Dlaczego do celów faceta? Może to ona jego wykorzystuje? A może nikt nikogo nie wykorzystuje, bo obojgu taki układ odpowiada?

Czepiłaś się fragmentu wypowiedzi o pieniądzach i prezentach, ale autor sam napisał, że chciałby niezależnej partnerki, która ma swoje pieniądze i hobby. Zresztą, jeśli mieszkają osobno to raczej nie ma mowy o regularnym utrzymywaniu kobiety - to się raczej zdarza w stałych związkach, kiedy mieszka się razem. Kobiety często szukają bogatego faceta na męża, by zapewnił im poziom życia - też są wg Ciebie prostytutkami? Bardzo nieprzyjemnie wypowiadasz się o innych kobietach i w dodatku nie czytasz, co niektóre mówią. Ja napisałam, że dla mnie taki układ byłby ok, Kaomao chyba też tak napisała, padło kilka przykładów takich osób, a ty w kółko swoje: która normalna kobieta...

Może i nie jest to związek, ale jest to relacja i niektórym odpowiada, innym nie. Przestań oceniać, nikomu się krzywda nie dzieje.

Nie napisałam o kobietach ,że są prostytutkami. Mówię ,że normalne kobiety nie chcą takiej relacji. Wszystko miło i przyjemnie, gorzej jak trafi się wpadka. Dla mnie relacje oparte na seksie, weekendach i prezentach nie są związkiem tylko sponsoringiem. Uważam,że kobiety które na to pójdą mają coś z głową, ale to jest moje zdanie wink myślę ,że mam do niego prawo. Ucieczka od obowiązków to najgorsze cechy partnera ever, od takiego należy spadac gdzie pieprz rośnie, bo prezenty i weekendowe uciechy nie dadzą bezpieczeństwa żadnej kobiecie. Z takiego podejścia bierze się samotne macierzyństwo, alimenty itd. Być może i znajdą się takie kobiety, tylko pytanie czy będą szczęśliwe i z kim będą spędzać święta, inne ważne wydarzenia, z weekendowym chłopakiem ? Chyba że to dojrzałe kobiety, które już swoje przeżyły.

33 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-10-10 14:54:36)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

masz szanse znalezc taka, ktora szuka sponsora, bo napewno nie z milosci.



chyba ze samotna matka, ktora akurat musialaby dodatkowo chciec zwiazku z rozsadku, a nie milosci i i tak jest zajeta na codzien innymi sprawami, chociazby praca i ow dzieckiem.

34

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Nie napisałam o kobietach ,że są prostytutkami. Mówię ,że normalne kobiety nie chcą takiej relacji. Wszystko miło i przyjemnie, gorzej jak trafi się wpadka. Dla mnie relacje oparte na seksie, weekendach i prezentach nie są związkiem tylko sponsoringiem. Uważam,że kobiety które na to pójdą mają coś z głową, ale to jest moje zdanie wink myślę ,że mam do niego prawo. Ucieczka od obowiązków to najgorsze cechy partnera ever, od takiego należy spadac gdzie pieprz rośnie, bo prezenty i weekendowe uciechy nie dadzą bezpieczeństwa żadnej kobiecie. Z takiego podejścia bierze się samotne macierzyństwo, alimenty itd. Być może i znajdą się takie kobiety, tylko pytanie czy będą szczęśliwe i z kim będą spędzać święta, inne ważne wydarzenia, z weekendowym chłopakiem ? Chyba że to dojrzałe kobiety, które już swoje przeżyły.

kim jest 'normalna' kobieta i czym 'normalna' kobieta rożni się od 'nienormalnej' kobiety ?
Czym dokładnie jest sponsoring według twojego mniemania? Tym ze facet zaprosi na obiad albo gdzieś zabierze na wycieczkę poza miasto?
Dlaczego miałaby być od razu wpadka? Każda kobieta rozumie czym jest antykoncepcja i dlaczego owa jest niezbędna na początkowym etapie związku. znam pary które razem chodziły robić testy na choroby weneryczne przed rozpoczęciem współżycia żeby oboje byli pewnie na 100 procent ze druga osoba jest czysta i nic nie sprzeda. ( ale to inny temat)
Ucieczka od jakich obowiązków? Bo sam sobie w domu musi pozmywać, poprać, poodkurzać, ugotować itp ( no chyba ze opłacana panią to tego). Wiec od jakich obowiązków on ucieka?
Tak prezenty i weekendowe uciechy nigdy nikomu nie dadzą bezpieczeństwa, ale facet który poodkurza w domu a nie przyniesie wypłaty tez niekoniecznie da ci bezpieczeństwo. Wiesz kto kobiecie da największe bezpieczeństwo? Ona sama !
Nie każdej kobiety ideałem jest spędzenie świat z partnerem i rodzina- znam takie co wola razem z tym partnerem wyjechać na wakacje w cieple kraje zamiast spędzać czas w kuchni na klejeniu pierogów.
I na sam koniec - wyjmij w końcu smoczek z budzi i dojrzej. Nie uzależniaj sobie od faceta bo to najgorsze co można zrobić.

35

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
blueangel napisał/a:

masz szanse znalezc taka, ktora szuka sponsora, bo napewno nie z milosci.



chyba ze samotna matka, ktora akurat musialaby dodatkowo chciec zwiazku z rozsadku, a nie milosci i i tak jest zajeta na codzien innymi sprawami, chociazby praca i ow dzieckiem.

Nie no, nie tylko. Może się znaleźć kobieta, która chce takiej relacji. Myślę, że im starsi ludzie tym bardziej prawdopodobne, bo mniej im się chce zmieniać swoje życie, dostosowywać, przeprowadzać, nie mówiąc o zakładaniu nowej rodziny.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.
Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Nie chodzi o to, że na siłę musi być trudno. W każdym związku czy jak kto woli relacji po jakimś czasie pojawiają się trudności, różnice zdań i codzienne problemy. Takie traktowanie relacji polegające na braku zainteresowania życiem partnera czy niekiedy ucieczce gdy takowe się pojawiają świadczy o niedojrzałości. Nigdzie nie napisałem, że trzeba na siłe tkwić w nieszczęśliwym związku czy od razu brać ślub. To oczywiste, że trzeba się dobrze poznać przed podjęciem tak poważnej decyzji. Zapewniam Cię, że znam 20-latków bardzo dojrzałych i poważnie myślących o życiu i osoby 50-letnie, które są kompletnie niedojrzałymi osobami także wiek nie ma tu nic do rzeczy. Chyba, że masz na myśli branie ślubu w wieku 20 lat to rzeczywiście jest lekkomyślne zachowanie.
Depresja może pojawić się w takiej relacji jeśli jest niepewność i brak poczucia stabilności związku. Moim zdaniem nic sensownego się nie zbuduje w takiej relacji, ale w sumie skoro niektórym ludziom to pasuje to mnie nic do tego jak ktoś żyje.

37

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
Znerx napisał/a:
SaraS napisał/a:

Tym, że w wersji proponowanej przez autora jedna strona nie ma nic do powiedzenia o kształcie relacji.

Jak to nie ma?
Chce takiej relacji albo nie. wink
Wydaje mi się, że duża ilość kobiety marzy o takim np. Gray'u... tak wiem, że to zgrane tongue... ale bycie "trophy wife" przystojnego miliardera, do tego na zabój zakochanego, to wiesz... ten tego. wink
Podejrzewam, że tylko mniejszość by na to nie poszła.

Odpowiedziałam na to właściwie w poprzednim poście. To nie chodzi o to, czy to, co autor proponuje jest fajne czy nie. Tak, jak napisałam wcześniej: jestem w związku, on wygląda JakośTam wink. Gdyby partner na początku mi oznajmił, że "nasz związek będzie wyglądał JakośTam" i spytał, czy w to wchodzę, to bym zrezygnowała. Nieważne, że taki związek mi odpowiada, ważne, że on nie zostawia pola do dyskusji. Jest albo tak, jak on chce, albo wcale. To jasny znak, że mu nie zależy. Gdyby zależało mu na mnie, to byłby skłonny do ustalenia tego, jak relacja ma wyglądać. Jeżeli nie jest, to znaczy, że zależy mu na kimkolwiek, kto wpasuje się w jego wizję, nie na mnie.

38

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
AndyN napisał/a:

Chciałbym, żeby moja partnerka była ode mnie niezależna, miała swoją pracę, finanse, miejsce zamieszkania i hobby. Spędzalibyśmy ze sobą weekendy, święta i urlopy, a na co dzień kontakt byłby głównie telefoniczny/SMS-owy.

Jak dla mnie układ praktycznie idealny wink
Nie potrzbuję sponsora, ani też prasowania cudzych koszul... ale uważam, że towarzystwo sensownego mężczyzny w rozsądnych dawkach bywa całkiem przyjemne. Wspólnie spedzony co któryś weekend, część urlopu, jakieś święta... to byłaby wystarczająca "porcja" mężczyzny w moim życiu. Problem polega na tym, że Twoje potencjalne partnerki są na innym etapie życia niż ja i najczęściej chcą bliższych emocjonalnie relacji. Szukaj, może znajdziesz.Różni są ludzie na świecie smile

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

39

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Takie związki były, są i będą.
Gdy się dobrze zastanowić to praktycznie każdy romans z żonatym mężczyzną sprowadza się do okazjonalnych spotkań i braku jakiejkolwiek gwarancji związku. Można by napisać, że kobieta będąca w takim romansie, mamiona obietnicami przez lata, ma jeszcze gorzej niż w takim związku, gdzie nie musi się dopasowywać do rodziny/żony partnera, ukrywać i nie ma poczucia, że kogoś pozbawia pieniędzy np. dzieci. A jednak bywają kobiety które na to idą.
W bardziej elitarnych grupach społecznych, gdzie w grę nie wchodzi konieczność starania się przez kobietę o utrzymywanie przez mężczyznę, takich weekendowych związku wcale nie mało. Nikt nie musi obsługiwać drugiej osoby ani dostosowywać się do jej potrzeb, każdy żyje jak chce na co dzień a od święta ma partnera do wspólnych rozrywek, zabawy, wyjazdów na wypoczynek, partnera na Sylwestra i w razie zaproszenia na czyjś ślub.
Coraz więcej kobiet jest niezależnych, mają dobre stanowiska, niezłe dochody, nie chcą dzieci - no takie bez cnót niewieścich wink I dla nich stały partner, na którego mogą liczyć w dni wolne od pracy i jego dobre towarzystwo jest cenny.
Wszystko oczywiście ma plusy i minusy. Brak stałego związku to brak stałego oparcia w drugiej osobie. W takich relacjach druga strona może nie chcieć uczestniczyć w życiowych problemach ani pomagać w wychodzeniu z nich, nie czuje się zobligowana do wysłuchiwania żalów czy skarg  bo na spotkaniach ma być radośnie i już. Oczywiście wszystko zależy od ludzi, którzy idą na taki układ. Z drugiej strony można się zastanawiać czy warto gotować codziennie obiadki za możliwość wspólnego oglądania telewizji wieczorem, czy warto prać skarpetki i prasować  koszule w zamian za wizję zawiezienia do lekarza w razie choroby - bo może lepiej i taniej wyjdzie wtedy taksówka czy dochodząca opiekunka.

40

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Są przecież takie związki zalegalizowane i nie gdzie jedno z partnerów ciągle przez wiele lat pracuje daleko poza miejscem zamieszkania i widują się co kilka dni lub nawet rzadziej.
Kierowcy TiRów, piloci wycieczek, pracownicy budów, dróg i wiele innych zawodów o marynarzach nie wspominając.
Da się tak żyć i związki te mogą być trwałe.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

41

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
SaraS napisał/a:

Nieważne, że taki związek mi odpowiada, ważne, że on nie zostawia pola do dyskusji. Jest albo tak, jak on chce, albo wcale. To jasny znak, że mu nie zależy. Gdyby zależało mu na mnie, to byłby skłonny do ustalenia tego, jak relacja ma wyglądać. Jeżeli nie jest, to znaczy, że zależy mu na kimkolwiek, kto wpasuje się w jego wizję, nie na mnie.

Związek ma ustalone zasady i można w niego wejść albo nie, tu nie ma o czym dyskutować za to można decydować.  Co w tym złego, że ktoś bardziej dba o swoje potrzeby i preferencje niż drugiej osoby? Każdy ma wolną wolę i prawo decydować czego chce i co jest dla niego najlepsze. Żyjąc w niezgodzie z własnymi pragnieniami nie czujemy się szczęśliwi, a gdy nam brakuje poczucia szczęścia i spełnienia nie jesteśmy w stanie dać tego partnerowi. W naszej kulturze pokutuje pojęcie poświęcania się dla drugiej osoby, dla rodziny, dla społeczeństwa. Pytanie czy społeczeństwo, rodzina albo partner chce takiego poświęcenia i wszystkiego co się z tym wiąże. Bo osoby, które niejako się poświęcają, lubią wystawiać wysoki rachunek wdzięczności za własne poświęcenie, wywoływać w innych poczucie winy, zatruwać życie ludziom, którzy wcale takiego poświęcenia nie oczekiwali. Wtedy poświęcenie  nie jest darem ,jest kamieniem u szyi.

42

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
Volver napisał/a:
AndyN napisał/a:

Chciałbym, żeby moja partnerka była ode mnie niezależna, miała swoją pracę, finanse, miejsce zamieszkania i hobby. Spędzalibyśmy ze sobą weekendy, święta i urlopy, a na co dzień kontakt byłby głównie telefoniczny/SMS-owy.

Jak dla mnie układ praktycznie idealny wink
Nie potrzbuję sponsora, ani też prasowania cudzych koszul... ale uważam, że towarzystwo sensownego mężczyzny w rozsądnych dawkach bywa całkiem przyjemne. Wspólnie spedzony co któryś weekend, część urlopu, jakieś święta... to byłaby wystarczająca "porcja" mężczyzny w moim życiu. Problem polega na tym, że Twoje potencjalne partnerki są na innym etapie życia niż ja i najczęściej chcą bliższych emocjonalnie relacji. Szukaj, może znajdziesz.Różni są ludzie na świecie smile

W sumie moja teściowa też czegoś takiego szuka smile żeby się czasami spotkać, seks żeby był, jakiś wyjazd na wakacje, żeby jej lodówkę naprawił jak trzeba, ale żadnych wspólnych zobowiązań, żadnego mieszkania razem i rozmów o wspólnej przyszłości.

Tylko ona też jest już po 40tce, więc może Autor musi jeszcze 10 lat poczekać big_smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

43

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
Lady Loka napisał/a:

W sumie moja teściowa też czegoś takiego szuka smile żeby się czasami spotkać, seks żeby był, jakiś wyjazd na wakacje, żeby jej lodówkę naprawił jak trzeba, ale żadnych wspólnych zobowiązań, żadnego mieszkania razem i rozmów o wspólnej przyszłości.

Tylko ona też jest już po 40tce, więc może Autor musi jeszcze 10 lat poczekać big_smile

Trochę to smutne i zapewne zabrzmi ciut cynicznie z mojej strony, ale... w pewnym wieku względnie "ogarnięta" życiowo kobieta, nie marzy już o życiu w trójkącie śmierci ( kuchnia, łazienka,sypialnia ) wink Większość ma juz tego rodzaju atrakcje za sobą i najczęsciej woli, aby ten okres pozostał jedynie wspomnieniem. Obawiam się jednak, że autor wątku z racji świadomości swej "wartości" wink będzie poszukiwał kobiety sporo młodszej od siebie, a taka z racji wieku ma zdecydowanie inne potrzeby... No, ale... szukajcie, a znajdziecie smile

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

44 Ostatnio edytowany przez ulle (2021-10-10 20:37:24)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Autorze, rok temu albo dwa lata temu dość głośno było o facecie, ze Szwecji bodajże, który ożenił się sam ze sobą.
Przedstawiony przez Ciebie pomysł na związek jest, moim skromnym zdaniem, po prostu idealny, jednak chyba nie dla Ciebie. Mam na myśli Twój wiek i jak domyślam się raczej będziesz celował w kobietę mniej więcej w Twoim przedziale wiekowym, jeśli jeszcze nie w młodszej.
W związku z tym ciężko Ci będzie znaleźć kobietę, ponieważ zdecydowana większość kobiet w tym wieku marzy o dziecku, o założeniu rodziny, w której dziecko powinno mieć ojca na co dzień.
Na Twoją wizje związku pozytywnie mogłaby zareagować kobieta sporo od Ciebie starsza, ponieważ takie kobiety rzeczywiście cenią sobie święty spokój na co dzień, a jeśli brakuje im faceta, to może tylko w wolne dni, święta, jakieś wyjazdy na urlop itd.
Ja mam mniej więcej taki układ, jaki opisałeś, ale mam też swoje lata i uwierz mi, jest mi tak dobrze, że w życiu nie zgodziłabym się na więcej.
Dwie dekady temu albo nawet trzy nie zgodziłabym się na taki układ, jaki mam teraz. Człowiek miał kiedyś więcej sił, więcej cierpliwości i więcej tolerancji na zalety oraz przywary drugiej osoby. Zawsze więc mieszkałam w rodzinie, po prostu miałam rodzinę. 
Coś się jednak zadziało po drodze i skończyłam jako osoba żyjąca sama. Najpierw nie było we mnie zgody na coś takiego, trochę cierpiałam, jednak lata mijały i człowiek przyzwyczaił się do samotności w czterech ścianach. Mało tego, z czasem bardzo to polubiłam.
Dzis nie byłoby takiej opcji, żebym chciała z kimś mieszkać. Nie zniosłabym czego takiego.
Kiedyś, dawno temu nie wyobrażałam sobie życia bez drugiej osoby.
Teraz wystarcza mi znajomi i tzw facet dochodzący. Jemu też taki układ odpowiada, oboje mamy identyczne podejście do tego, co jest między nami i robimy tylko to, na co mamy ochotę. Pełna wolność. Dla mnie ideal związku.

Ze swojej strony życzę Ci, byś znalazł kobietę dla siebie, jednak musisz nastawić się na problemy, bo na wszystko jest zawsze odpowiedni czas albo jest za późno lub za wcześnie.

45

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Drogie panie (i nieliczni panowie),

Dziękuję Wam wszystkim za wasze opinie - wnioskuję z nich, że nie jestem przypadkiem beznadziejnym smile

Ktoś wspomniał o kierowcach TIR-ów, itp. Sam o tym wcześniej pomyślałem, że przecież istnieją takie zawody, które wymagają długiego, fizycznego rozdzielenia męża i żony i jakoś to funkcjonuje.
Poza tym, w mojej bliskiej rodzinie licznik rozwodów wybił już "3" i choć na razie się zatrzymał, to same przyznacie, że to mało zachęcające do "normalnego" małżeństwa.

Podsumowując, kobiety przed 30. nie wchodzą dla mnie w rachubę, ale rówieśniczki czy kilka lat młodsze już tak. Oczywiście, że od początku będę otwartym tekstem mówił, jak to sobie wyobrażam, bo tak jest uczciwie, a ja mam taką naturę, że muchy bym nie skrzywdził, a co dopiero robił złudną nadzieję i niszczył życie jakiejś kobiecie.

Pozdrowienia dla wszystkich

46

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Pewnie,  że  możliwy jest związek gdzie widzicie się w weekendy.  Trudno o taki ale jest to możliwe.  Trudno  ponieważ większość kobiet dąży do domu z białym płotem.  Natomiast są i takie,  którym raz na tydzień wystarczy a na co dzień  kontakt telefoniczny  czy poprzez wiadomości.

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

47

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Autorze, zwrócę Ci jeszcze na jedno uwagę. Załóżmy, że znajdziesz kobietę, która zaakceptuje Twoja wizje związku. Tak się jej spodobasz, że zgodzi się na wszystko, byle tylko mieć szansę na osobista relacje z Tobą. Kobieta zgodzi się i przez jakiś czas będzie szczęśliwa, jednak co będzie, że zaangaxuje się uczuciowo i zacznie marzyć o tzw normalnym związku i wszystkim tym, z czym zwykły, normalny związek się kojarzy? Pokocha Cię, będzie chciała mieć z Tobą dziecko i budować rodzinę pod wspólnym dachem.
Ludzie się zmieniają. Dziś ktoś jest na jakimś tam etapie swojej świadomości, a jutro zechce żyć inaczej. Wtedy niestety czy tego będziesz chciał, czy nie, to przecież unieszczęśliwisz kogoś.
A co, jeśli kobieta zajdzie w ciążę i będzie chciała, by jej dziecko miało ojca na pełny etat, a nie tylko weekendowego tatusia?
Myślę, że dana kobieta będzie musiała bardzo Cię kochać, skoro zgodzi się na takie ochłapy związku. A skoro tak bardzo będzie Ciebie kochać, to zastanów się, jak długo ona wytrzyma w takim układzie. Najpierw będzie sobie myślała " a, on tak tylko gada, ale z czasem sam się zakocha i będzie chciał zasypiac i budzić się przy moim boku, potem będzie dziecko itd". I tak go w końcu usidle. Zaczną się więc problemy.
A tak w ogóle, to mądre jest twierdzenie, że jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to powiedz mu o swoich planach.

Tak czy siak życzę znalezienia przyjaciółki.

48

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

W teorii pewnie tak, nawet pociąga mnie taka wizja partnerstwa na pół gwizdka, bo jak wyobrażam sobie siebie w związku to obawiam się wielu z tych rzeczy o których piszesz - głównie zależności, potrzeby dostosowania się, dogadywania, mniejszej wygody jeśli chodzi o podejmowanie decyzji, czekania na drugą osobę, ale też odpowiedzialności za tę osobę, dbania o nią. Uruchamiają się moje różne schematy - nie chcę być jak matka, nie chcę być niewolnicą, nie chcę dbać o innych kosztem siebie, nie chcę być dla kogoś wypełnieniem itd.

Ale wiem, że raz, to moje obawy i zahamowania wynikające z wychowania i takiej rodziny a nie innej, i moje bariery są tylko w moim mózgu. Dwa - nie da sie mieć partnera czy partnerki bez współzależności. To po prostu nie istnieje. To, do czego dążymy - miłość, bliskość, spełnienie, brak poczucia samotności, bycia tą jedną łódką dryfującą po morzu itd. bierze się właśnie z współzależności. Która jest piękna i potrzebna - to jedna z podstawowych potrzeb człowieka, być w grupie,  wśród ludzi dla których jest się ważnym. Nie ma jednego bez drugiego. Albo jestem ważny i jestem na co dzień, albo sorry, nie jesteś na tyle ważny, żebym swój projekt odłożyła na bok, żeby zawieźć Cię w środę do stomatologa, mój czas dla Ciebie jest w weekend.

Takie sztywne granice w wyobraźni - bardzo wygodne, bezpieczne, trzymające w dystansie, nie pozwalające się zlać, skleić, stracić swojej indywidualności.
W praktyce? To nie ma prawa zadziałać przy tak sztywnych założeniach, że tak ma być i tylko wyłącznie w ten sposób. Bo jesteśmy ludźmi, którzy mają poza planami na życie, potrzeby bliskości, bycia ważną, potrzebą, widzianą, uwzględnianą, docenianą, bycia blisko w takim zakresie, jakiego potrzebuje, który nie jest zależny od arbitralnego systemu tygodniowego, a bardziej od tego co się dzieje w moim życiu...
Ta ładna wizja rozwala się w momencie, gdy wyobrażam sobie, że zdechł mi kotek i chcę w środku nocy przyjechać, przytulić się, ale czuję, że nie mogę, bo nasza umowa zakłada, że nie przeszkadzamy sobie w tygodniu.

If you can be anything, be kind.

49

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

No jest możliwe, moja kumpela z pracy tak żyje od 3 lat ze swoim facetem. Oboje po 40stce, oboje po przejściach i oboje nie chcą mieszkać razem czy większych zobowiązań. Ale randkują, wyjeżdżają razem na wakacje, przychodzą do siebie, nawet mają "rodzinne" wypady ze swoimi dzieciakami.
Także możliwe ale łatwo nie będzie raczej.

50

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Znam parę, gdzie taka relacja się sprawdza, ale oni są po 50-ce. Mieszkają w miastach oddalonych o ok. 150 km, rozwodnicy, każde z nich  ma dzieci, firmy na miejscu, znajomych. Być może na emeryturze zamieszkają razem. Póki co spędzają razem weekendy, wakacje i święta, on bywa w jej mieście czasami służbowo.
Niektóre kobiety też pracują w delegacjach poza domem, jak choćby pani inż., która ostatnio gościła u nas w firmie, pracująca przy budowach dróg. Ciężko będzie znależć z takim kryterium, bo przecież przede wszystkich trzeba się dobrać osobowościowo, ale kto nie próbuje, ten nie pije szampana.

51

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Nie wiem czy chciało by mi się w te weekendy, to są całe dwa dni które można jakoś fajne zaplanować... to ja już wolę z partnerem spędzić wieczór po pracy bo to w sumie i tak nic konstruktywnego już nie zrobię big_smile

Mój partner jest pracoholikiem a ja też mam drogie hobby na które muszę zarobić + pochłania sporo czasu. Nie mamy w planie ani ślubu ani dzieci, sprzątaniem zajmuje się odpłatnie jedna pani także jazd o burdel na chacie też nie ma. Związek bezproblemowy i bezobsługowy ale jednak ze wspólnym mieszkaniem. Gdybym miała spotykać partnera tylko w weekendy to jednak czułabym się trochę jakbym spędzała czas z obcym człowiekiem a tak jednak czuje się jakąś więź.

52 Ostatnio edytowany przez Ewe131 (2021-10-11 12:43:20)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
Istotka6 napisał/a:

Pewnie,  że  możliwy jest związek gdzie widzicie się w weekendy.  Trudno o taki ale jest to możliwe.  Trudno  ponieważ większość kobiet dąży do domu z białym płotem.  Natomiast są i takie,  którym raz na tydzień wystarczy a na co dzień  kontakt telefoniczny  czy poprzez wiadomości.

To zależy, kto ma jaką pracę, pół mojej firmy tak pracuje przez większość roku (praca delegacyjna u klientów wykonując różne projekty/zlecenia). Poniedziałek wcześnie rano wyjazd, przyjazd w piątek wieczorem, czasem jak projekt łatwiejszy uda się zjechać w czwartek wieczorem. Ludzie są w małżeństwach, mają rodziny, budują domy, wyjeżdżają na wakacje. Ot, taka praca.

53

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
Agnes76 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Nieważne, że taki związek mi odpowiada, ważne, że on nie zostawia pola do dyskusji. Jest albo tak, jak on chce, albo wcale. To jasny znak, że mu nie zależy. Gdyby zależało mu na mnie, to byłby skłonny do ustalenia tego, jak relacja ma wyglądać. Jeżeli nie jest, to znaczy, że zależy mu na kimkolwiek, kto wpasuje się w jego wizję, nie na mnie.

Związek ma ustalone zasady i można w niego wejść albo nie, tu nie ma o czym dyskutować za to można decydować.  Co w tym złego, że ktoś bardziej dba o swoje potrzeby i preferencje niż drugiej osoby? Każdy ma wolną wolę i prawo decydować czego chce i co jest dla niego najlepsze. Żyjąc w niezgodzie z własnymi pragnieniami nie czujemy się szczęśliwi, a gdy nam brakuje poczucia szczęścia i spełnienia nie jesteśmy w stanie dać tego partnerowi. W naszej kulturze pokutuje pojęcie poświęcania się dla drugiej osoby, dla rodziny, dla społeczeństwa. Pytanie czy społeczeństwo, rodzina albo partner chce takiego poświęcenia i wszystkiego co się z tym wiąże. Bo osoby, które niejako się poświęcają, lubią wystawiać wysoki rachunek wdzięczności za własne poświęcenie, wywoływać w innych poczucie winy, zatruwać życie ludziom, którzy wcale takiego poświęcenia nie oczekiwali. Wtedy poświęcenie  nie jest darem ,jest kamieniem u szyi.

Ja nic nie pisałam o poświęceniach, poświęcanie się jest paskudne. wink

Bardziej chodziło mi o to, co jedna osoba jest w stanie dać drugiej BEZ poświęcania się. Ludziom najczęściej nie odpowiada jedną konkretna rzecz, tylko jakiś zakres, przedział. Jeżeli im zależy na wspólnej przyszłości, szukają miejc, gdzie te zakresy się pokrywają. Czyli: Ania poznaje Bartka, chce spotykać się z nim 3 - 5 razy w tygodniu, a Bartek z Anią 2 - 4. Rozmawiają o tym i umawiają się 3 - 4 razy na tydzień. Ania potrzebuje dużo przestrzeni, Bartek nie wyobraża sobie mieszkać w domu, więc kupują olbrzymie mieszkanie. Obie strony decydują, ale żadna się nie poświęca. Natomiast autor prezentuje coś odwrotnego. Coś, jakby Bartek powiedział Ani na wstępie: będziemy się spotykać 2 - 4 razy i zamieszkamy w małym mieszkaniu w samym centrum, pasuje? Jak nie, to spadaj.

I pomijając już to, czy komuś odpowiada to, co autor proponuje, czy nie, to takie podejście rodzi jeszcze inny problem. Ludzie się zmieniają, zaczynają chcieć innych rzeczy itd. W relacjach, w których wspólnie szuka się rozwiązania, które zadowoli obie strony, to nie stanowi problemu. W relacji, w której od początku musisz się dostosować, wiesz, że jeśli przestanie Ci coś odpowiadać, znosisz to albo się rozstajecie. Kto by chciał być w związku, którego przetrwanie zależy tylko od tego, jak wiele jest w stanie znieść? A po stronie partnera zero odpowiedzialności, bo przecież wytłumaczył na początku zasady. wink

54

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Byłam w takim układzie, trwał całkiem długo.
Ale poznałam kogoś, zakochałam się i relacja się rozleciała, mam dzieci, pracę, jestem niezależna, wiem jedno - gdybym rozstała się z obecnym partnerem, długo dochodziłabym do siebie, potem raczej weszłabym (o ile w ogóle) znowu w tryb spotkań weekendowych.
Żadnych związków.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

55

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?
SaraS napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Nieważne, że taki związek mi odpowiada, ważne, że on nie zostawia pola do dyskusji. Jest albo tak, jak on chce, albo wcale. To jasny znak, że mu nie zależy. Gdyby zależało mu na mnie, to byłby skłonny do ustalenia tego, jak relacja ma wyglądać. Jeżeli nie jest, to znaczy, że zależy mu na kimkolwiek, kto wpasuje się w jego wizję, nie na mnie.

Związek ma ustalone zasady i można w niego wejść albo nie, tu nie ma o czym dyskutować za to można decydować.  Co w tym złego, że ktoś bardziej dba o swoje potrzeby i preferencje niż drugiej osoby? Każdy ma wolną wolę i prawo decydować czego chce i co jest dla niego najlepsze. Żyjąc w niezgodzie z własnymi pragnieniami nie czujemy się szczęśliwi, a gdy nam brakuje poczucia szczęścia i spełnienia nie jesteśmy w stanie dać tego partnerowi. W naszej kulturze pokutuje pojęcie poświęcania się dla drugiej osoby, dla rodziny, dla społeczeństwa. Pytanie czy społeczeństwo, rodzina albo partner chce takiego poświęcenia i wszystkiego co się z tym wiąże. Bo osoby, które niejako się poświęcają, lubią wystawiać wysoki rachunek wdzięczności za własne poświęcenie, wywoływać w innych poczucie winy, zatruwać życie ludziom, którzy wcale takiego poświęcenia nie oczekiwali. Wtedy poświęcenie  nie jest darem ,jest kamieniem u szyi.

Ja nic nie pisałam o poświęceniach, poświęcanie się jest paskudne. wink

Bardziej chodziło mi o to, co jedna osoba jest w stanie dać drugiej BEZ poświęcania się. Ludziom najczęściej nie odpowiada jedną konkretna rzecz, tylko jakiś zakres, przedział. Jeżeli im zależy na wspólnej przyszłości, szukają miejc, gdzie te zakresy się pokrywają. Czyli: Ania poznaje Bartka, chce spotykać się z nim 3 - 5 razy w tygodniu, a Bartek z Anią 2 - 4. Rozmawiają o tym i umawiają się 3 - 4 razy na tydzień. Ania potrzebuje dużo przestrzeni, Bartek nie wyobraża sobie mieszkać w domu, więc kupują olbrzymie mieszkanie. Obie strony decydują, ale żadna się nie poświęca. Natomiast autor prezentuje coś odwrotnego. Coś, jakby Bartek powiedział Ani na wstępie: będziemy się spotykać 2 - 4 razy i zamieszkamy w małym mieszkaniu w samym centrum, pasuje? Jak nie, to spadaj.

I pomijając już to, czy komuś odpowiada to, co autor proponuje, czy nie, to takie podejście rodzi jeszcze inny problem. Ludzie się zmieniają, zaczynają chcieć innych rzeczy itd. W relacjach, w których wspólnie szuka się rozwiązania, które zadowoli obie strony, to nie stanowi problemu. W relacji, w której od początku musisz się dostosować, wiesz, że jeśli przestanie Ci coś odpowiadać, znosisz to albo się rozstajecie. Kto by chciał być w związku, którego przetrwanie zależy tylko od tego, jak wiele jest w stanie znieść? A po stronie partnera zero odpowiedzialności, bo przecież wytłumaczył na początku zasady. wink

Tylko że autorowi też może się odmienić smile
Już mu się odmieniło, wcześniej żył tylko pracą.
Poza tym wydaje mi się, że to nieprawdziwy wątek. Taka dyskusja teoretyczna smile

56

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Ja uważam, że jak najbardziej istnieją kobiety, którym by takie coś odpowiadało.
Byłam w kilku związkach, niektórych na odległość. I powiem szczerze lepiej odnajdowałam się w tych na odległość. Może to brzmi przykro, ale tak jest. moze to kwestia przyzwyczajenia się do swojej rutyny i po prostu uwielbiam niezależność. Ale też nie chciałabym być traktowana jak jakaś dama do towarzystwa co ma wydzielone godziny na spotkania.
Myślę, że mnóstwo jest takich niezależnych kobiet , co cenią sobie wolność ( mam tu na myśli własny plan dnia, czas dla samej siebie itp a nie jakieś otwarte związki) którym pasowałaby taka relacja. Ale też nie ma co się zamykać i z góry zakładać, że tylko i wyłącznie tak ma być. Możliwe, że spotkasz kobietę bez której nie będziesz wyobrażał sobie codziennego życia. Różne życie pisze scenariusze

57 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-10-12 14:12:37)

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Mi by takie coś odpowiadało.
Dawniej (przed ślubem) uwielbiałam związki na odległość, spotkania tylko w weekendy. Jestem introwertyczką i nie odczuwam potrzeby przebywania z kimś cały czas. Lubię swoje życie, swoje zajęcia. Do tego każde spotkanie było wyczekaną randką, mogłam się wystroić itd, a gdy się ze sobą mieszka to rutyna. No i można za sobą potęsknić (oczywiście pod warunkiem że codziennie są rozmowy telefoniczne).

58

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

"Jednocześnie nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś na co dzień, posiadania dzieci czy tradycyjnego małżeństwa"

Abstrahując od bogactwa, ja bym się na to pisała, tylko ani stan, ani wiek nie ten

59

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

"Jednocześnie nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś na co dzień, posiadania dzieci czy tradycyjnego małżeństwa"

Abstrahując od bogactwa, ja bym się na to pisała, tylko ani stan, ani wiek nie ten

60

Odp: Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

"Jednocześnie nie wyobrażam sobie mieszkania z kimś na co dzień, posiadania dzieci czy tradycyjnego małżeństwa"

Abstrahując od bogactwa, ja bym się na to pisała, tylko ani stan, ani wiek nie ten

Posty [ 1 do 60 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Partnerka tylko na weekendy - czy to możliwe?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021