netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mamusia chłopaka

40 odpowiedzi10 877 wyświetleńzałożony przez betheone, 24.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Mamusia chłopaka

Jestem ze swoim ponad 1,5 roku. Dobrze się dogadujemy, kłótnie są jak w każdym związku, ale jednego nie umiem ścierpieć..
Od razu podkreślę, że jego mama jest naprwadę w porządku, dobra kobieta, ale pewnych cech jej charakteru naprawdę nie potrafię znieść i BARDZO! Was proszę o jakieś rady, albo może uświadomienie, że przesadzam?
1. Podejście do choroby, ran - chłopak pracuje na budowlance coś mu weszło w nogę jakieś drewno, naprawdę nic szczególnego. Tydzień posiedział w domu powyjmowali mu to trochę ropy poleciało i tyle. Moja reakcja "będzie ok, goi Ci się" , reakcja jego mamy - dzienne pokazywanie mu nogi, wciskanie opatrunków (choc lekarz zalecil ranie oddychać) do mnie jak jedzie na noc, przeżywanie rany, chuchanie, dmuchanie, dawanie witaminek na odporność, "boli brzuszek? do lekarza koniecznie! w którym miejscu? gdzie pokaż? kłuje czy bardziej przeszywający ból? robiłeś kupę? może zaparcie? dam Ci tabletkę czekaj, nie lekceważ tego!  " - dlaczego to mnie tak irytuje? Bo chcę faceta, a nie mamlasa. Ja mimo, że jestem jedynaczką nie jestem tą 'stereotypową' i na moje jęczenie np. bólu brzucha mama mi odpowiad prosto " mnie też wiele rzeczy boli, a nie jęczę, jak Cię tak boli to idź do lekarza, a nie utruwasz mi życie" (oczywiście to jest z nutką żartu:))
2. Podejście do nas, młodych ludzi - Śpię u mojego chłopaka, lubię jego mamę posiedzę przy kawie pogadamy (ogólnie ciągle gadka jest o lekarzach, albo o tym jak jej synuś był mały..jego mama mam wrazenie jest hipochondryczką, może tam coś dolega ale nie na tyle poważnie żeby jakoś to przeżywać) , mój chłopak pracuje do 19 godziny, od poniedizału do soboty, widujemy się co 2 dni albo 3. Nasze miejscowości są od siebie oddalone godzinkę drogi, więć zostaje nam tak 3 godziny widzenia się ze sobą. Są dni kiedy udaje nam się spać u siebie, np. ja u niego..wtedy nie ma możliwości poleżeć spokojnie u niego (jak np. mamy'dzien leniucha'  big_smile i nigdzie nam się nie chce wychodzić) bo jego mama notorycznie do nas wchodzi, jak nie coś opowiedzieć to pod pretekstem zaniesienia nam ciasta i ciągle gada, gada gada i gada..wiadomo każda znas też ma ochotę na seks,ale w dzień się nie da, bo żyję w strachu, ze nagle wejdzie.. co do spania u mnie, też śpimy, takich sytuacji nie ma, ale nie zawsze jest też możliwość spania właśnie u mnie
3. WCISKANIE JEDZENIA I PALENIE NOTORYCZNIE GARNKÓW - jestem na diecie duzo juz mi sie dalo schudnac, ale przyjezdzam i jest pogrom, super ze schudlas taka chudzinka jsetes, jedz..mowie ze nie chce, grzecznie i kulturalnie, ale wciska..to samo  mojemu chlopakowi..naklada czegoś za dużo, a potem ma pretensje, ze niedojedzone, albo robi kilka potraw naraz, a potem nam każe jeść to na siłę bo się zniszczy..
4. Mój chlopak jak idziemy na impreze no wypije sobie..są sytuacje kiedy przegnie pałkę, a kiedy jest ok (mamy już tą rozmowę za sobą, zmienił się i jest w porządku) jego mama każe mi dzwonić na dyskotece o 2 albo 1 godzinie jak się jej synuś zachowuje chociaż jest wszystko ok...czuje sie spięta nie umiem się pobawić, boję się, że moj facet za duzo wypije, bo potem ja jestem piorunowana wzrokiem jakby moj facet mial 5 lat a nie 25 jak ma teraz..ciągle czuję się za to odpowiedzialna.

Tak na zakończenie powiem, ze moj chlopak wiele razy tlumaczyl mamie, rozmawial znią,  probowal po dobremu probowal krzyczeć..nic nie rusza..nie mam już powoli siły. Prada jest taka, ze jak robi z niego takiego mamlaska ktory ma wszystko zawsze na tacy, chuchanie dmuchanie na ranki to potem ja będe mieć problem jak się wyprowadzimy na swoje, co planujemy za rok, a szkoda mi tego ze względu na jego mamę, bo jest super facetem i dogadujemy się świetnie...

Proszę Was, poradzcie, bo ja już..nie wiem jak rozmawiać co robić.. nie mam już na to siły sad

2 Ostatnio edytowany przez blueskirt (2013-09-24 11:51:40)

Odp: Mamusia chłopaka

Rozumiem Cię, wiem że takie zachowanie może być irtyujące. Przede wszystkim chłopak musi probowac rozmawiać, bo innej rady nie ma. No jest - wyprowadzić się od mamusi jak najdalej wink ale jeżeli nie macie możliwości to pozostaje proba przetłumaczenia jej co i jak... Tłumaczyć co chwila, aż do skutku. I może zamontowac zamek w drzwiach, żeby ciągle nie wchodziła? big_smile

A co powiesz na odwrotną sytuacje, mamusia wiecznie biedna i trzeba jej we wszystkim pomagac? to jest dopiero przebój......

3

Odp: Mamusia chłopaka
betheone napisał/a:

Tak na zakończenie powiem, ze moj chlopak wiele razy tlumaczyl mamie, rozmawial znią,  probowal po dobremu probowal krzyczeć..nic nie rusza..nie mam już powoli siły. Prada jest taka, ze jak robi z niego takiego mamlaska ktory ma wszystko zawsze na tacy, chuchanie dmuchanie na ranki to potem ja będe mieć problem jak się wyprowadzimy na swoje, co planujemy za rok, a szkoda mi tego ze względu na jego mamę, bo jest super facetem i dogadujemy się świetnie...

W sumie niewiele możesz zrobić- jeśli facet ma twardy kręgosłup, to po wyprowadzce niekoniecznie musi być "mamlasem", tym bardziej, że z opisu nie wynika, by właśnie maminsynkiem był.  Zła wiadomość jest taka, że w domu jego matki niewiele możesz zrobić- to jej teren. Wyprowadzicie się- dopiero wtedy zaczniecie się faktycznie docierać, ale rozmowy "przed" o oczekiwaniach są równie ważne. smile To z nim musisz rozmawiać, a nie z mamą. Niech facet ma świadomość, że nie zgodzisz się na takie zasady.
Na mojego brata mama też chucha i dmucha, ale przy mojej bratowej to zupełnie "normalny" gość.

Musisz zacisnąć zęby i robić zwyczajnie swoje- wiem, że to ciężkie, ale może mamie się nudzi? Nie ma ona męża? Nie ma zainteresowań? Koleżanek? ogródka? Ja swoją teściową wysłałam na florystykę, byle nam nie truła i zajęła się czymś w życiu,bo kobieta sięgała dna tak naprawdę.. nie zostawiamy jej własnemu losowi, ale przynajmniej uspokoiła się z wtrącaniem w nasze życie.
Wcale nie musisz też być "na linii" z mamą chłopaka- po prostu nie odpisuj, nie oddzwaniaj. Jak będzie robiła pretensje, powiedz krótko- On jest dorosły, widzi pani/mama/jak ją tam zwiesz, że daje sobie radę bez naszego babskiego wtrącania. W ten sposób jej nie urazisz, ona poczuje się w komitywie z Tobą, ale może wyluzuje ze świadomością, że krzywda mu się nie stanie pod twoją "opieką".

Nie ma na to złotego środka, grunt to nie dać się wyprowadzić z równowagi i nie psuć sobie niepotrzebnie nerwów.

4

Odp: Mamusia chłopaka

Wygląda na to, że obojgu wam brakuje asertywności. Dlaczego dajesz się wciągać w "gierki" mamusi pod tytułem pilnowanie dorosłego chłopa? To nie jest chłopiec, tylko dorosły mężczyzna, pracujący i zarabiający. Rozumiem, że nie każdy ma możliwość wyprowadzenia się z dnia na dzień, zwłaszcza przy obecnych cenach mieszkań (i wynajmu), ale jesteście dorośli i jak na razie daliście mamusi wejść sobie na głowę.

5

Odp: Mamusia chłopaka
Anemonne napisał/a:

Wygląda na to, że obojgu wam brakuje asertywności. Dlaczego dajesz się wciągać w "gierki" mamusi pod tytułem pilnowanie dorosłego chłopa? To nie jest chłopiec, tylko dorosły mężczyzna, pracujący i zarabiający. Rozumiem, że nie każdy ma możliwość wyprowadzenia się z dnia na dzień, zwłaszcza przy obecnych cenach mieszkań (i wynajmu), ale jesteście dorośli i jak na razie daliście mamusi wejść sobie na głowę.

Rozumiem o co chodzi, ale prawda jest taka, że jeśli coś to jestem u niej w domu i nie mam tyle odwagi jej się przeciwstawić, bo ani nie jesteśmy narzeczeństwem ani nic, więc jest dla mnie obcą osobą, nie chcę żeby myślała o mnie w jakiś zły sposób, że przyszła jakaś smarkula i jej prawi morały.


Co do rozmowy dużo rozmawiam ze swoim chłopakiem i mówię mu wprost, On mówi, że wie oco mi chodzi, że też go denerwuje. Tutaj jedna z Was powiedziała ' a co powiesz na to kiedy to mama chłopaka ciągle jest biedna itd. " Ona też taką z siebie robi! Wiecznie schorowana, potrzebująca pomocy żeby przypiąć żabkę na firance. Jeśli chodzi o zapisanie na jakiś kurs to mówi, ze ma jakies problmy z ręką i nawet nie wchodzi nic w grę, ogolnie wiele rzeczy mi zleca żebym kupiła, bo nie ma takich u niej..ale taka prawda, ze jest bus i 10 min ma do centrum dużego miasta i mogłaby sama połazić, bo jest na rencie i nic nie robi tak naprawdę. Dla mnie z tym nie ma problemu, ale pracuję i nie mam wiele czasu na to, zeby dzien w dzien lazic po sklepach, a Ona dzien w dzien sie mnie przez telefon pyta oto czy jej kupiłam. Czasem gadam przez telefon z moim chłopakiem, Ona wchodzi i przerywa rozmowę gadająco czymś innym albo opowiadając mojemu chłopakowi tak choćby nie mogłą uzbroić się w cierpliwość i za 2 min mu opowiedizeć jak nie będzie już ze mną rozmawiać. Mówię grzecznie i zartobliwie, ze dbam o jej syna i ze krzywda sie mu nie stanie i ze jest dorosły, ale to nie dociera..  co do tego to ma męża, mąż jest na emeryturze, ale wyjechał trochę dorabiać sobie na drugi koniec Polski. Przyznam, ze jak jest tata od mojego chłopaka to tak to nie wygląda. Często ją jej mąż stopuje i gada, że ma nie przesadzać.

6 Ostatnio edytowany przez blueskirt (2013-09-24 12:53:29)

Odp: Mamusia chłopaka

To coś podobnego jak matka mojego faceta - też do byle gów...a potrzebuje pomocy, gada tylko o sobie i generalnie zachowuje sie jakby świat się wokół niej kręcił....

No wiesz, rzeczywiście głupio jest w cudzym domu się wymądrzać i doskonale Cię rozumiem. Ale masz prawo odmówić jej w niektórych rzeczach, wiem że to niekulturalne no ale... Jak będziesz się na wszystko zgadzać to ona będzie chciała od Ciebie coraz więcej i będzie coraz gorzej.

Wyprowadzka to jedyne wyjście.

7

Odp: Mamusia chłopaka

Moich rodzicow nie bedzie 2 tyg. więc moj chlopak sie do mnie wprowadza, teraz jest problem i mowi co ona bedie tyle czasu robic? wymysla gdzie na ten czas pojedzie, smieje sie z tego, ale widze, ze jej nie na reke ze zabieram jej synka..do siebie

8

Odp: Mamusia chłopaka

No pewnie, że nie jest jej na rękę bo to taki typ kobiety już, która pewnie została tak nauczona, że jest w centrum uwagi i ona nie potrafi odpuscić. Pewnie będzie co chwilę dzwonić, a to i tak pól biedy. Byle by nie potrzebowała pomocy w czymś tam i żeby Twój facet nie musiał co chwilę do mamusi jeździć.

Może to co mowię jest wredne ale znam taki typ mamusiek. Po prostu nie są w stanie zrozumieć, że ich synek ma prawo do samodzielnego życia i że czasem muszą mu dać trochę luzu, prywatności a nie wtrącać się do wszystkiego.

9

Odp: Mamusia chłopaka
betheone napisał/a:

Czasem gadam przez telefon z moim chłopakiem, Ona wchodzi i przerywa rozmowę gadająco czymś innym albo opowiadając mojemu chłopakowi tak choćby nie mogłą uzbroić się w cierpliwość i za 2 min mu opowiedizeć jak nie będzie już ze mną rozmawiać.

To już jest akurat zwykłe chamstwo i brak elementarnej kultury. Strasznie toksyczna mamuśka...

Czy Twój facet rozmawiał z nią kiedykolwiek otwarcie o tym, co ona robi? Tak na zasadzie "mamo, jestem dorosły i nie potrzebuję niańczenia"? Mam na myśli szczerą rozmowę bez owijania w bawełnę, sugerowania i delikatnych sugestii, bo tacy ludzie jak jego matka sugestii na pewno nie zrozumieją.

10

Odp: Mamusia chłopaka
Anemonne napisał/a:
betheone napisał/a:

Czasem gadam przez telefon z moim chłopakiem, Ona wchodzi i przerywa rozmowę gadająco czymś innym albo opowiadając mojemu chłopakowi tak choćby nie mogłą uzbroić się w cierpliwość i za 2 min mu opowiedizeć jak nie będzie już ze mną rozmawiać.

To już jest akurat zwykłe chamstwo i brak elementarnej kultury. Strasznie toksyczna mamuśka...

Czy Twój facet rozmawiał z nią kiedykolwiek otwarcie o tym, co ona robi? Tak na zasadzie "mamo, jestem dorosły i nie potrzebuję niańczenia"? Mam na myśli szczerą rozmowę bez owijania w bawełnę, sugerowania i delikatnych sugestii, bo tacy ludzie jak jego matka sugestii na pewno nie zrozumieją.

Tak rozmawiał, nawet przy mnie wiele razy, że nie jest malutki, że ma 25 lat i że ma dość tego i żeby dała Nam posiedzieć sam na sam. To było gadane i spokojnie i w krzyku - nic nie działa. Jak jest spokojnie to ona nie zwraca na to uwagi , a zaś jak krzykiem to po chwili mówi, że jej się nie podoba jego ton i że ma ją szanować i robi łzy w oczach, On ją przytula, a ta rozchichotana "hihi oh synu wykończysz mnie kiedyś nerwowo". Ostatnio jak przyszedł podpity po imprezie zaczęła krzyczeć , mieć łzy w oczach i powiedziała jeden tekst ktory mnie ruszył i mało co się nie odezwałam " JESZCZE CIĘ WYCHOWAM NA LUDZI SYNU" . Pierwsza moja myśl, jak można wychować 25 letniego 'konia' na człowieka. Spóźniła się z tym wychowaniem kilka dobrych lat.

11

Odp: Mamusia chłopaka

Cóż, po Twoim ostatnim poście wydaje mi się, że w takim razie nie macie innego wyjścia jak odciąć się jak najszybciej od toksycznej mamuśki, a na razie staraj się spędzać jak najmniej czasu w jej domu. Moja "teściowa" też ma podobne cechy (wciąż wydaje jej się, że ja powinnam dbać o jej synka, prać jego gacie bo to mój obowiązek jako kobiety, tłumaczy mi jak powinnam sprzątać itp.), ale poskutkowało to jedynie tym, że przestałam bywać u niej w domu, a po przeprowadzce do mnie nawet mój facet nie utrzymuje z nią specjalnie kontaktu. Bo faktycznie szlag może człowieka trafić od przebywania przez 10 minut w jednym pomieszczeniu z taką osobą... Trzeba się odciąć emocjonalnie i, jeśli się da, także fizycznie.

12

Odp: Mamusia chłopaka

A co by się stało jakbyś powiedziała "dziękuję, ale nie jestem głodna, proszę mi nie nakładać", a jak nałoży to powiedz "przecież mówiłam, że nie zjem" i co pogada sobie, pogada ale i tak wyjdzie na Twoje. Nie musisz do niej dzwonic, Twój chłopak moze ją wyprosić z pokoju, bo to jego pokój, ewentualnie zamek w drzwiach.

13

Odp: Mamusia chłopaka
Nirvanka87 napisał/a:

A co by się stało jakbyś powiedziała "dziękuję, ale nie jestem głodna, proszę mi nie nakładać", a jak nałoży to powiedz "przecież mówiłam, że nie zjem" i co pogada sobie, pogada ale i tak wyjdzie na Twoje. Nie musisz do niej dzwonic, Twój chłopak moze ją wyprosić z pokoju, bo to jego pokój, ewentualnie zamek w drzwiach.

Oj kochana żeby to takie piękne było. I tak za każdym razem wejdzie do pokoju..a co do zamka to bez przesady, powie mi, że odsuwam ją od syna.  Co do tego jedzenia mówiłam nieraz, ale też nie chcę być niegrzeczna, bo widzę jak potem obrażona jest i czuję się nieswojo. Mój facet też się wścieka mowi NIE NAKŁADAJ JEJ JAK NIE CHCE ROZUMIESZ, ale ..no nie rozumie..

Wlasnie mialam taki plan żeby się odciąć od tego jak najmniej spędzać czasu , bo prawda taka, że cierpią też moje relacje z facetem...czasem bywa tak, że jest przeciw niej, a czasem widać, że go denerwuje mówiąc o jego mamie może nie źle, ale przedstawiam mu jakie są realia..wiem, ze kocha mamę i w żaden sposób nie chcę między nimi wchodzić, bo ja bym też tego nie chciała ze swoją mamą, ale no bez przesady, tak też nie może być sad

14

Odp: Mamusia chłopaka

ja bym zrobiła jak napisałam, to z facetem masz być w związku, a nie z matką. Ja otwarcie mówię, że nie lubię rodziców mojego chłopaka, oni mnie nie szanują, ja nie mam zamiaru ich szanować. Moja noga nie postanie u nich w domu, jezeli są tam owi rodzice.

15 Ostatnio edytowany przez betheone (2013-09-24 15:34:12)

Odp: Mamusia chłopaka
Nirvanka87 napisał/a:

ja bym zrobiła jak napisałam, to z facetem masz być w związku, a nie z matką. Ja otwarcie mówię, że nie lubię rodziców mojego chłopaka, oni mnie nie szanują, ja nie mam zamiaru ich szanować. Moja noga nie postanie u nich w domu, jezeli są tam owi rodzice.

Tylko ze ja jego mamę lubię i szanuje i jest po prostu nadopiekuńcza i nadmiernie się wszystkim zamartwia, daje mi do zrozumienia, ze ona najlepiej się synkiem zajmie. Nie wiem tylko jak to wszystko wyjaśnić, jak skłonić mojego chłopaka żeby naprawdę jego mama w końcu zrozumiała, że jest mamą, mogła go wychowywać kilka lat temu. Teraz się już niestety nie da. Musi się też pogodzić z tym, że młodzi chcą spędzać czas razem, nie widzimy się jakoś długo więc jak jestem u niego na noc chcę wykorzystac ten czas w 100%. Ma go codziennie, tak ciężko zostawić nas jeden weekend w spokoju. Nie umie się z nim nagadać? Czasem mam wrażenie, że mnie lubi, ale jest o niego zazdrosna . To samo szliśmy na wesele, wstąpiłam na chwilę do niego imiałam już wygniecioną sukienkę w aucie, z taiego dziwnego materiału była. Chciała dobrze, chciała mi ją wyprasować, mimo tego, że sukienka była pomięta nie chciałam tego, bo wiedziałam jak to się skończy. Dla świętego spkoju blagania i proszenia, że ona tak pomocna chce być pozwolilam ją wyprasować..i co? Jeszcze bardziej pomięta sukienka, prasowana przez szmatkę kuchenną, gdyby nie ta szmatka (która była wilgotna) miałabym po sukience..efekt? plamy na całej sukience z wody (okej wyschną..ale no ..niepotrzebne to..) i jeszcze bardziej wymięta sukienka bo prasowana na stole..ogólnie zrobiła też aferę jak był jeszcze u mnie mój chłopak ze mu spaliła koszulę (wcześniej prasowała ją dwa razy  i na następny dzień chciała bardziej ją wyprasować jeszcze żeby była idealna) i musi kupić sobie nową, no to w dzień wesela specjalnie borok laził za koszulą cudem udało się ją kupić dał za nią 9 dych, bo inne sklepy byly nieczynne, przyjezdzamy, a ta koszula cała tylko lekko na końcówce rękawka krótkiego była ciemna plamka odbitego żelazka..która nie była prawie w ogóle widoczna..mam dość tych sytuacji jest nadgorliwa..nadopiekuńcza i nie radzę sobie z tym, jak włazi już nam ciągle do tego pokoju i się wtrąca to ręce mi opadają i odechciewa mi się wszystkiego. Ostatnio nadmieniła,ze jak oddawała brata od mojego chłopaka za mąz to była niezadowolona z obsługi i czegoś tam jeszcze i dala nam do zrozumienia, ze jak my sie bedziemy hajtać to zajmie się żeby w kuchni było dopilnowane. TYLKO ZE W SPRAWIE SLUBU I WESELA NIE DAM NIKOMU DOJŚĆ DO GŁOSU JESTEM W STANIE UZBERAĆ SOBIE NA TO WESELE SAMA Z FACETEM CHOCBY TO MIALO BYC 5 LAT i byleby nikt mi nie wściubiał nosa.. czuję JUŻ TERAZ że będzie konflikt z tego powodu,a nie powinnam..

16

Odp: Mamusia chłopaka
betheone napisał/a:
Anemonne napisał/a:

Wygląda na to, że obojgu wam brakuje asertywności. Dlaczego dajesz się wciągać w "gierki" mamusi pod tytułem pilnowanie dorosłego chłopa? To nie jest chłopiec, tylko dorosły mężczyzna, pracujący i zarabiający. Rozumiem, że nie każdy ma możliwość wyprowadzenia się z dnia na dzień, zwłaszcza przy obecnych cenach mieszkań (i wynajmu), ale jesteście dorośli i jak na razie daliście mamusi wejść sobie na głowę.

Rozumiem o co chodzi, ale prawda jest taka, że jeśli coś to jestem u niej w domu i nie mam tyle odwagi jej się przeciwstawić, bo ani nie jesteśmy narzeczeństwem ani nic, więc jest dla mnie obcą osobą, nie chcę żeby myślała o mnie w jakiś zły sposób, że przyszła jakaś smarkula i jej prawi morały.


Co do rozmowy dużo rozmawiam ze swoim chłopakiem i mówię mu wprost, On mówi, że wie oco mi chodzi, że też go denerwuje. Tutaj jedna z Was powiedziała ' a co powiesz na to kiedy to mama chłopaka ciągle jest biedna itd. " Ona też taką z siebie robi! Wiecznie schorowana, potrzebująca pomocy żeby przypiąć żabkę na firance. Jeśli chodzi o zapisanie na jakiś kurs to mówi, ze ma jakies problmy z ręką i nawet nie wchodzi nic w grę, ogolnie wiele rzeczy mi zleca żebym kupiła, bo nie ma takich u niej..ale taka prawda, ze jest bus i 10 min ma do centrum dużego miasta i mogłaby sama połazić, bo jest na rencie i nic nie robi tak naprawdę. Dla mnie z tym nie ma problemu, ale pracuję i nie mam wiele czasu na to, zeby dzien w dzien lazic po sklepach, a Ona dzien w dzien sie mnie przez telefon pyta oto czy jej kupiłam. Czasem gadam przez telefon z moim chłopakiem, Ona wchodzi i przerywa rozmowę gadająco czymś innym albo opowiadając mojemu chłopakowi tak choćby nie mogłą uzbroić się w cierpliwość i za 2 min mu opowiedizeć jak nie będzie już ze mną rozmawiać. Mówię grzecznie i zartobliwie, ze dbam o jej syna i ze krzywda sie mu nie stanie i ze jest dorosły, ale to nie dociera..  co do tego to ma męża, mąż jest na emeryturze, ale wyjechał trochę dorabiać sobie na drugi koniec Polski. Przyznam, ze jak jest tata od mojego chłopaka to tak to nie wygląda. Często ją jej mąż stopuje i gada, że ma nie przesadzać.

To Twój chłopak jak rozmawia z Tobą przez telefon i do pokoju wchodzi mu mama i zaczyna gadać o pierdołach, to nie potrafi powiedzieć: "Mamo, potem mi opowiesz, teraz rozmawiam przez telefon"?

17

Odp: Mamusia chłopaka
betheone napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

A co by się stało jakbyś powiedziała "dziękuję, ale nie jestem głodna, proszę mi nie nakładać", a jak nałoży to powiedz "przecież mówiłam, że nie zjem" i co pogada sobie, pogada ale i tak wyjdzie na Twoje. Nie musisz do niej dzwonic, Twój chłopak moze ją wyprosić z pokoju, bo to jego pokój, ewentualnie zamek w drzwiach.

Oj kochana żeby to takie piękne było. I tak za każdym razem wejdzie do pokoju..a co do zamka to bez przesady, powie mi, że odsuwam ją od syna.  Co do tego jedzenia mówiłam nieraz, ale też nie chcę być niegrzeczna, bo widzę jak potem obrażona jest i czuję się nieswojo. Mój facet też się wścieka mowi NIE NAKŁADAJ JEJ JAK NIE CHCE ROZUMIESZ, ale ..no nie rozumie..

Wlasnie mialam taki plan żeby się odciąć od tego jak najmniej spędzać czasu , bo prawda taka, że cierpią też moje relacje z facetem...czasem bywa tak, że jest przeciw niej, a czasem widać, że go denerwuje mówiąc o jego mamie może nie źle, ale przedstawiam mu jakie są realia..wiem, ze kocha mamę i w żaden sposób nie chcę między nimi wchodzić, bo ja bym też tego nie chciała ze swoją mamą, ale no bez przesady, tak też nie może być sad

Z jednej strony Ci współczuję, ale z drugiej sporo takich sytuacji to Twoja wina, tzn to, że one ciągle się pojawiają i sprawiają Ci problem. Za bardzo się przejmujesz tym, co ona sobie pomyśli. To tak jak z dojrzewaniem... Pamiętam jak zaczęłam późno wracać do domu i o 22 mama wydzwaniała, że co ja sobie wyobrażam, blabla, z czasem, mimo kłótni - zaczęła się przyzwyczajać do tego, że wracam późno i wreszcie się przyzwyczaiła i zaakceptowała to, że nie jestem już małą dziewczynką.

Kiedy jego mama znów będzie Ci nakładała jedzenie to powiedz "Dziękuję, nie jestem głodna, a poza tym, wie pani, że staram się odchudzać i jestem na diecie", a jak będzie gadać, że mała porcja Ci nie zaszkodzi, jak i tak położy Ci te jedzenie - po prostu nie zjedz. I to nie będzie niemiłe. Mówiłaś jej, że nie chcesz. I nie dlatego, że Ci nie smakuje, bo jadasz u niej, ale to już po prostu dla Ciebie za duża porcja. Wreszcie się do tego przyzwyczai i zobaczy, że nie ma co wam wciskać na siłę, bo jedzenie się wówczas tylko marnuje. SPRÓBUJ BYĆ BARDZIEJ ASERTYWNA. Nie równa się to z byciem niemiłą, ale po prostu z posiadaniem swojego zdania i nie uleganiu mamie Twojego chłopaka.

A co do założenia zamka w drzwiach - to zależy. Jak są to drzwi, w których jest miejsce na zamek to ok, ale jak nie ma no to faktycznie nie wypada mu go zakładać. Ale jeżeli macie ten otwór na zamek - po prostu zamykajcie te drzwi. Jak mama będzie pukać - czasem otwierajcie, albo pytajcie o co chodzi, by nie było tak, że odcinacie się od niej całkowicie. Musicie w uprzejmy sposób pokazać jej, że chcecie tej prywatności, bo ona sama tego nie zrozumie niestety...

18

Odp: Mamusia chłopaka
NoNieWiemNo napisał/a:

To Twój chłopak jak rozmawia z Tobą przez telefon i do pokoju wchodzi mu mama i zaczyna gadać o pierdołach, to nie potrafi powiedzieć: "Mamo, potem mi opowiesz, teraz rozmawiam przez telefon"?

Oczywiście , że mówi ! Tylko Ona mówi wtedy " Czekaj tylko Ci skończe to dosłownie 2 sek. Ona nie odpuszcza !

Co do porównania z mamą, że przychodziłaś później i w końcu się przyzwyczaiła, to jednak jest to Twoja mama, a dla mnie obca osoba, a po drugie przychodziłaś tak cały czas i mieszkasz/mieszkałaś ze swoją mamą, ja tam jestem tylko "gościem". Nie mogę sobie pozwalac na tak dużo, staram się  , mówię delikatnie, czasem podniosę ton  w bardziej zrozumiały sposób, ale moim zdaniem mój facet powinien coś z tym zrobić. Ja będę uczyć jego mamy czy coś? Potrzebuję rady, a nie krytykowania. W porządku przyjmuję to, że nie zawsze się jakoś stawiam, rozumiem Waszą krytykę i Wasze zdanie, ale postawcie się w mojej sytuacji, chcecie być miłe, kulturalne, a nie wyszczekane i bezczelne, bo ona by już zaraz mnie tak przedstawiła i bym była przez pół rodziny rozgadana. My nawet jak sę pokłóciliśmy i byliśmy we dwoje w pokoju, On płakał, ja płakałam, myśleliśmy, że to już koniec naszego związku to przyszła przynieść herbatę, potem ciastoi nie dała nam normalnie pogadać, a ja szybko wycierałam łzy. Tyle co rzuciła do mojego faceta, to to ze nie znajdzie już takiej kobiety jak ja. Lubię ją, nie chcę ją obrażać, ani w jakiś sposób być niegrzeczna wobec niej, w tym jest właśnie problem! Chcę jakoś nakusić chłopaka, żeby pogadał z nią ale na zasadzie 'sluchaj mamo siadz ze mna musimy porozmawiac' i beze mnie..sam na sam ze swoją mamą..żeby normalnie pogadali..

19

Odp: Mamusia chłopaka

Bycie asertywną nie ma nic wspólnego z byciem wyszczekaną i bezczelną. Wprost przeciwnie, asertywność to umiejętność powiedzenia "nie" w kulturalny i spokojny sposób. Bardzo przydaje się w życiu i warto ją wytrenować. A Ty, tak jak wspomniałam wcześniej, wcale przecież nie musisz odwiedzać swojego "chłopaka" (starego byka wink) w domu jego matki.

20 Ostatnio edytowany przez betheone (2013-09-24 17:54:07)

Odp: Mamusia chłopaka
Anemonne napisał/a:

Bycie asertywną nie ma nic wspólnego z byciem wyszczekaną i bezczelną. Wprost przeciwnie, asertywność to umiejętność powiedzenia "nie" w kulturalny i spokojny sposób. Bardzo przydaje się w życiu i warto ją wytrenować. A Ty, tak jak wspomniałam wcześniej, wcale przecież nie musisz odwiedzać swojego "chłopaka" (starego byka wink) w domu jego matki.

Zgodze sie, masz racje ale jak weekend wolny mozliwosci spania u mnie w ten weekend nie ma to co pozostalo:) poczytam wiecej asertywnosci . Mam ja w sobie jesli chodzi o inne sprawy ale jesli chodzi o jego mame moze rzeczuwiscie mi jej brak. Raz powiedzialam z wolalabym zebysmy w ten dzien spali u mnie a on dlaczego? O moja mame chodzi? Powiedzialam ze tak a on sie nadasal i obrazil i powiedzial " widze ze jej nie lubisz" powiedzialam ze lubie ale ze moi rodzice nie wchdza do pokoju to wylapal jedna sytuacje kiedy mama weszla i wypomnial chociaz to bylo 2 razypodczas 1.5 rocznego zwiazku. Aha i tekst mojego faceta " c mam poradzic ze jest nadopiekuncza i sie martwi"

21

Odp: Mamusia chłopaka

I tu jest chyba pies pogrzebany. Miłość do matki miłością do matki, ale Twojemu chłopakowi chyba specjalnie nie przeszkadza ta "nadopiekuńczość".

22

Odp: Mamusia chłopaka
betheone napisał/a:
NoNieWiemNo napisał/a:

To Twój chłopak jak rozmawia z Tobą przez telefon i do pokoju wchodzi mu mama i zaczyna gadać o pierdołach, to nie potrafi powiedzieć: "Mamo, potem mi opowiesz, teraz rozmawiam przez telefon"?

Oczywiście , że mówi ! Tylko Ona mówi wtedy " Czekaj tylko Ci skończe to dosłownie 2 sek. Ona nie odpuszcza !

Co do porównania z mamą, że przychodziłaś później i w końcu się przyzwyczaiła, to jednak jest to Twoja mama, a dla mnie obca osoba, a po drugie przychodziłaś tak cały czas i mieszkasz/mieszkałaś ze swoją mamą, ja tam jestem tylko "gościem". Nie mogę sobie pozwalac na tak dużo, staram się  , mówię delikatnie, czasem podniosę ton  w bardziej zrozumiały sposób, ale moim zdaniem mój facet powinien coś z tym zrobić. Ja będę uczyć jego mamy czy coś? Potrzebuję rady, a nie krytykowania. W porządku przyjmuję to, że nie zawsze się jakoś stawiam, rozumiem Waszą krytykę i Wasze zdanie, ale postawcie się w mojej sytuacji, chcecie być miłe, kulturalne, a nie wyszczekane i bezczelne, bo ona by już zaraz mnie tak przedstawiła i bym była przez pół rodziny rozgadana. My nawet jak sę pokłóciliśmy i byliśmy we dwoje w pokoju, On płakał, ja płakałam, myśleliśmy, że to już koniec naszego związku to przyszła przynieść herbatę, potem ciastoi nie dała nam normalnie pogadać, a ja szybko wycierałam łzy. Tyle co rzuciła do mojego faceta, to to ze nie znajdzie już takiej kobiety jak ja. Lubię ją, nie chcę ją obrażać, ani w jakiś sposób być niegrzeczna wobec niej, w tym jest właśnie problem! Chcę jakoś nakusić chłopaka, żeby pogadał z nią ale na zasadzie 'sluchaj mamo siadz ze mna musimy porozmawiac' i beze mnie..sam na sam ze swoją mamą..żeby normalnie pogadali..

No to skoro jego mama nie odpuszcza, to niech on po zdaniu "jestem zajęty, rozmawiam, mamo później porozmawiamy" po prostu odwróci się i zacznie rozmawiać z Tobą, o czymkolwiek, o pogodzie, by mama widziała, że naprawdę jest zajęty... Niby łatwo powiedzieć, trudno zrobić, ale kiedyś z byłym chłopakiem miałam podobny problem (a raczej mieliśmy z jego nadgorliwą mamusią).

No tak, mama to mama, jego mama to obca osoba, ok. No ale skoro Tobie jest głupio, to niech on mówi za Ciebie. "Mamo, przecież ona powiedziała, że nie chce". Masz rację, że to on powinien coś z tym zrobić, bo Ty jesteś "obca" i mimo wszystko jest Ci głupio. To rozmawiaj z nim i proś, skoro twierdzisz, że mama faktycznie jest problemem. Zresztą on ją zna. Jak on będzie dla niej niemiły to lepiej aniżeli Ty byś miała być. Dlatego napieraj, że on musi pomóc Ci w zwalczaniu tej nadgorliwości.

Skoro problemem jest mama Twojego chłopaka, a wiadomo, że Ty sama jej nie zmienisz (nikt jej nie zmieni, a można tylko zmienić podejście do niej) to rozmawiaj z chlopakiem. Że nie chcesz dla niej źle, bo mimo wszystko ją lubisz, ale chcesz jej uświadomić, że nie jesteście małymi dziećmi, że potrzebujecie czasu dla siebie. Nie wiem, może terapia szokowa, może kochajcie się (a raczej udawajcie, bo wiem, że to nie będzie komfortem w tej sytuacji big_smile), że się kochacie, mama was przyłapie i albo wycofa się z wchodzenia do was, albo będzie kłótnia i w tym momencie chłopak powie, że jesteście duzi i potrzebujecie prywatności. big_smile Może to głupie, ale jest myśl. big_smile

23

Odp: Mamusia chłopaka

Dodam, że w tej sytuacji musicie po prostu współpracować. To nie jest tak, że chłopak nie widzi problemu, bo sam zaznacza, że mama jest nadopiekuńcza. To już połowa sukcesu, skoro on zdaje sobie z tego sprawę. To powiedz mu, że dla Ciebie to nie jest komfortowe, bo mimo wszystko jest to dla Ciebie obca osoba i mimo całego szacunku do "instytucji matki partnera" to kochasz jego i z nim chcesz spędzać czas w spokoju. Co oczywiście nie wyklucza spotykania się z jego mamą, ale trzeba te wizyty ograniczyć...

24

Odp: Mamusia chłopaka

jeśli chodzi o sex u niego.. gdyby wam tak raz  (lub max parę razy) wparowała w trakcie to myśle że by przestała tak wpadać..

jeśli nie oglądałaś to polecam film "sposób na teściową" z jennifer lopez - przynajmniej pośmiejesz się trochę z takich sytuacji

a jego matka.. jest przewrażliwiona, boi się , ze kiedyś go straci - on jest jej oczkiem w głowie i obawiam się, że nie ma na to rady. on widzę na punkcie mamusi też bywa przewrażliwiony. próba zmiany tego to cieżka, żmudna i czasochłonna praca..

I raczej bedzie wymagać sprytu...

Rozmowy ani afery raczej nic nie dadzą. trzeba obmyślać jakieś małe plany.. Może jak wychodzicie na impreze to warto wyłączyć tel. ona zrobi awanture ale jak za każdym razem bedziesz wylaczac tel. to się przyzwyczai. Myślę, że aby  nie zrobic jej czasem zakupów tez znajdziesz powód..:)

25

Odp: Mamusia chłopaka

A właściwie dlaczego Ty miałabyś próbować rozwiązać te sytuację? Jeśli chodzi o nakładanie jedzenia, czy historię z prasowaniem sukienki, to faktycznie niepotrzebnie pozwalasz traktować się jak dziecko. Jak pisały dziewczyny wyżej - grzecznie i stanowczo dziękuj za jedzenie, czy pomoc na którą nie masz ochoty. Ale cała reszta to juz powinna być załatwiona przez Twojego chłopaka. A skoro on pozwala na takie traktowanie i siebie, i Was, znaczy, że mu to wcale nie przeszkadza tak bardzo.

26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-24 20:40:04)

Odp: Mamusia chłopaka
Anemonne napisał/a:

Wygląda na to, że obojgu wam brakuje asertywności. Dlaczego dajesz się wciągać w "gierki" mamusi pod tytułem pilnowanie dorosłego chłopa? To nie jest chłopiec, tylko dorosły mężczyzna, pracujący i zarabiający. Rozumiem, że nie każdy ma możliwość wyprowadzenia się z dnia na dzień, zwłaszcza przy obecnych cenach mieszkań (i wynajmu), ale jesteście dorośli i jak na razie daliście mamusi wejść sobie na głowę.

Zgadzam się. Twój chłopak powinien być tak asertywny, żeby powiedzieć, że nie będzie dzwonił ani Ty w czasie imprezy mówić ile wypił itp. Może niech czasem jej wyśle smsa i tyle, a nie gadanie godzinami. Też powinna wtedy być spokojna, a nie będzie gadania godzinami. Co do pokoju, chłopak nie ma do niego jakiegoś klucza? Ja bym powiedziała mamie już tak naprawdę mocniej: "Mamo, nie wchodź do pokoju, bo chcę pobyć sam na sam z dziewczyną, znajdź sobie jakieś zajęcie", a jakby nie pomogło, to po prostu olewałabym ją, na pewno w końcu by jej się znudziło gadanie i by wyszła.. a najdrastyczniej zaczęłabym się całować z chłopakiem, jakby naprawdę już nic nie docierało z tych sposobów- wtedy już chyba na pewno by wyszła. Więcej stanowczości.

Moja mama też kiedyś czasem wchodziła do mojego pokoju jak chłopak był, ale powiedziałam jej, że nie musi, że jak będziemy coś chcieli, to sama przyjdę i nie wchodzi już. Ona tylko na chwilę przychodziła i generalnie moja mama jest super, więc długo powtarzać jej tego nie musiałam.

Z resztą całkowicie zgadzam się z dziewczynami.

27 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-09-24 21:07:07)

Odp: Mamusia chłopaka

Temat wałkowany bez końca na forum, a odpowiedź:

Marta Mauer-Włodarczak napisał/a:

Uniezależnienie się od matki to jeden z najważniejszych ale i najtrudniejszych kroków w życiu chłopca, aby mógł stać się mężczyzną.

Dopóki mężczyzna się nie ożeni, mama jest najważniejszą kobietą w jego życiu. To całkiem normalne. Od matki uczy się między innymi wrażliwości, delikatności, ciepła i wyrażania emocji, to ona pielęgnuje u chłopca te cechy, które stają się w późniejszym czasie fundamentem jego emocjonalności jako męża i ojca. Problem pojawia się, kiedy mężczyzna wchodząc w życie w małżeństwie, nadal stawia swoją matkę na pierwszym miejscu tworząc, tym samym ?trójkąt małżeński?, który dla bardzo wielu małżeństw stał się bezpośrednią przyczyną rozpadu.
Źródła problemu z teściową

Mądra i dojrzała emocjonalnie matka powinna wiedzieć, kiedy należy synowi pozwolić odejść lub go wręcz odepchnąć dla jego własnego dobra. Niestety, wielu matkom zażyła relacja z synem rekompensuje brak relacji z małżonkiem. Uniezależnienie się syna oznacza dla nich utratę jedynej osoby, w której ulokowały swoje uczucia. Dlatego odejście syna napawa je lękiem i stanowi ogromne wyzwanie.  Zaborczość względem syna i toksyczna relacja z synową, są więc raczej oznaką ich samotności, niż wyrachowania. Należy pamiętać, że toksyczna teściowa to również kobieta i matka, której z pewnością zależy na szczęściu swojego syna, ale zdaje się zapominać o tym, że matka wychowuje dziecko dla świata, nie dla siebie. To niestety jeden z większych błędów, które popełniamy jako matki. Jest on między innymi konsekwencją burzliwej historii naszego kraju, w którym ?matka polka? częstokroć zmuszona była samotnie wychowywać dzieci, nie mogąc liczyć na pomoc męża, zaangażowanego w działania wolnościowe.

Z drugiej strony, mężczyzna wchodzący w związek małżeński musi sobie zdawać sprawę, że miejsce pierwszej kobiety w jego życiu zajmuje od tej chwili żona i ta świadomość jest podstawą prawidłowego funkcjonowania związku, gdyż nie matce ale żonie ślubuje wierność. W przeciwnym razie, rozdarty miedzy matką i żoną, nie będzie prawidłowo pełnił roli głowy rodziny, ponieważ nie będzie w stanie samostanowić o sobie i podejmować niezależnych decyzji.
Jak rozwiązać problem z teściową?

Przede wszystkim musimy zrozumieć, że problem z teściową nie leży na linii teściowa ? synowa, ale na linii mąż ? jego matka. Jako synowe, w sposób bezpośredni, możemy wpływać na zachowanie teściowej w bardzo ograniczonym stopniu. Wytaczanie dział przeciwko niej jest bezcelowe i może doprowadzić jedynie do pogłębienia konfliktu, nie tylko z teściową, ale również z mężem.

Ważne jest abyśmy zrozumiały sytuację, w jakiej znalazł się mąż. Z jednej strony chce on sprostać stawianym mu przez nas oczekiwaniom, z drugiej czuje się zobowiązany i pragnie być lojalny wobec matki, która go wychowała i ofiarowała mu część swojego życia. W efekcie ma poczucie stawania wobec wyboru między żoną a matką, a przecież na obu bardzo mu zależy. Dlatego stara się unikać sytuacji, w których powinien definitywnie wypowiedzieć się za którąś ze stron. Takie zachowanie z kolei potęguje naszą frustrację i niechęć do teściowej. To ślepy zaułek. Nie chodzi przecież o wyeliminowanie teściowej z naszego życia (bez niej mogłoby być trochę nudno ;-) ), tylko o re-definicję jej relacji z synem.
Zmiana relacji z teściową.

Tutaj  mąż staje przed poważnym wyzwaniem ? będzie musiał znaleźć odpowiedź na pytanie o własną tożsamość, o rolę jaką powinien pełnić w rodzinie i w tej roli się odnaleźć. To czy odniesie sukces, zależeć będzie przede wszystkim od tego, czy zdaje sobie sprawę z faktu, że  mąż i żona powinni być dla siebie nawzajem najważniejsi, stawiać siebie ponad rodzicami, ponad dziećmi i przyjaciółmi. Bez tego przekonania ani rusz dalej.

Tu przypomina mi się pytanie, które postawił kiedyś ks. P.Pawlukiewicz: ?Gdyby jednocześnie zaczęły tonąć Twoja matka i Twoja żona, którą byś jako pierwszą ratował, mając świadomość, że w międzyczasie druga może utonąć??. I choć wydaje się ono bardzo brutalne i nikomu nie życzę znalezienia się w takiej sytuacji, to warto żeby mąż spróbował na nie odpowiedzieć.  Jednak zanim zadamy to pytanie mężowi, proponuję abyśmy zastanowiły się jak zachowałybyśmy się  w odwrotnej sytuacji, kiedy w zagrożeniu znajdowałby się nasz mąż i ojciec?

Każde małżeństwo potrzebuje innej przestrzeni życiowej, mniejszej lub większej intymności. Nie istnieją zatem jedyne właściwe reguły współżycia z teściami. Mąż i żona powinni wspólnie zastanowić się gdzie ustanowić granice w swoim życiu, poza które nie będą wpuszczać rodziców. Identyczne zasady powinny dotyczyć rodziców obu stron. Jeśli pojawią się wątpliwości, warto pamiętać o tym, że nikt nie ma prawa wchodzić między małżonków, bez względu na intencje jakie nim kierują. Uwaga teściowe: pośrednie bądź bezpośrednie podważanie kompetencji synowej w oczach jej męża jest surowo zakazane! ;-)

Zdarzają się sytuacje kiedy relacja męża z jego matką jest bardzo toksyczna (mąż jest uwikłany w szantaże emocjonalne, czy zależności finansowe) wówczas warto udać się po pomoc do psychoterapeuty. Często obiektywna opinia niezależnej osoby pozwala ujrzeć problem z zupełnie nowej perspektywy.

Problem z teściami jest jedną z częstszych przyczyn powstawania konfliktów małżeńskich i poważnych kryzysów małżeńskich. Jest to też jeden z najczęściej poruszanych aspektów w  trakcie terapii małżeńskiej. Na tym polu poległo wiele małżeństw, dlatego warto poświecić mu więcej uwagi.

Post edytowany.
Bardzo proszę o to, byś kopiując czyjś artykuł, zaznaczał go odpowiednio, tak by użytkownicy nie mieli wątpliwości, że to nie są Twoje słowa.
Moderatorka Wielokropek

28

Odp: Mamusia chłopaka
betheone napisał/a:

(...)Nie mogę sobie pozwalac na tak dużo, staram się  , mówię delikatnie, czasem podniosę ton  w bardziej zrozumiały sposób, ale moim zdaniem mój facet powinien coś z tym zrobić. Ja będę uczyć jego mamy czy coś? Potrzebuję rady, a nie krytykowania. W porządku przyjmuję to, że nie zawsze się jakoś stawiam, rozumiem Waszą krytykę i Wasze zdanie, ale postawcie się w mojej sytuacji, chcecie być miłe, kulturalne, a nie wyszczekane i bezczelne (...)

Mama mojego partnera też należy do tych nadgorliwych, i podobnie jak Ty, z początku byłam zdania, że to właśnie mój partner powinien porozmawiać z nią, i ustalić pewne zasady. Uważałam tak nie dlatego, że ani my to narzeczeństwo, ani małżeństwo, bo akurat status naszego związku nie jest tutaj istotny, ani dlatego że jestem u niej w domu, i niepisana zasada głosi, że powinnam na jej terenie zachowywać się tak, jak ona chce, i znosić wszystkie jej absurdalne zachowania, bo zamiast takiego podporządkowania wolałabym po prostu odwrócenie się na pięcie, wyjście, i dożywotnie niepojawianie się w tym mieszkaniu, ani też nie było to podyktowane sympatią do jej osoby, bo jeśli mi się coś nie podoba, to mówię to wprost, bez względu na relacje, które łączą mnie z drugim człowiekiem.  Chciałam, aby mój partner sam się za to zabrał, bo problem dotyczył jego relacji z mamą, a mi nic nie było do tego. To jego permanentnie traktowała jak małe dziecko: ciągle zwracała uwagę, próbowała wytłumaczyć rzeczy, o których istnieniu dawno już miał pojęcie, sprzątała w pokoju, budziła do pracy, zupełnie tak, jakby budzik jeszcze nie został wynaleziony, rozpaczała nad głową, gdy miał się wyprowadzić, a skoro mu to przeszkadzało, to sam powinien przysiąść do rozmowy z mamą, i powiedzieć co mu się nie podoba. Nastawienie zmieniłam o 180 stopni w chwili naszej przeprowadzki na wspólne mieszkanie, gdy jednocześnie mama mojego partnera wymierzyła swoje działo w moim kierunku. wink Nic nie robiłam, a gdy już coś robiłam, to robiłam źle - nie zaproponowałam jej czegoś do picia, miałam danego dnia bałagan w mieszkaniu, śmiałam zwrócić własnemu mężczyźnie uwagę. Zaczęła rzucać mi kłody pod nogi w postaci bezpodstawnych oskarżeń, i przeciwstawiać syna przeciwko mnie, a potem odwracała kota ogonem, że to ja go odsuwam od rodziny, i że to przeze mnie jej syn zmienia się na gorsze. Pewnego dnia zaparzyłam nam po herbatce, zaserwowałam po ciasteczku, i pogadałyśmy sobie jak kobieta z kobietą. wink Wyjaśniłam potencjalnej teściowej, że jakby nie zauważyła, to jesteśmy dwójką, dorosłych, w pełni samodzielnych, kochających się ludzi, którzy potrafią o siebie zadbać. Mam zupełnie inny sposób na życie niż ona, ale jej syn w pełni go podziela, a ona nie jest upoważniona do oceniania nas. Dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że tak jak nie jestem pierwszą dziewczyną jej syna, tak równie dobrze nie muszę być ostatnią, a ona nie musi mnie lubić, podobnie jak ja nie muszę lubić jej, ale musimy się tolerować dla dobra ogółu, a żeby tolerancja jej osoby, w domu moim i jej syna była możliwa, to musi zaprzestać pewnych zachowań. Zaznaczyłam, że mam do niej ogromny szacunek, bo to właśnie dzięki niej mój mężczyzna jest tak wspaniałym człowiekiem, że nie zamierzam jej go odbierać, ale jeśli nie zmieni swojego podejścia, i dalej będzie uskuteczniała tak podłe wybryki, to niestety drzwi naszego domu zostaną dla niej zabarykadowane, a z synem będzie widywała się u siebie, bądź na mieście, bo ja nie będę miała ochoty przebywać z nią pod jednym dachem. Rozmowa nie była przyjemna, choć odpowiedni poziom został zachowany z mej strony do końca. wink Obecnie relacje mamy chłodne, ale uspokoiła się, i tylko od czasu do czasu zdarzy jej się palnąć coś, co powinna powiedzieć jakieś 25 lat wstecz, ale z tym mój partner już sobie jakoś radzi. wink
Gdybym mogła cofnąć czas, nie czekałabym tak długo z tą rozmową. Wiem, że gdybym zareagowała wcześniej, wielu nieprzyjemnych sytuacji moglibyśmy uniknąć, i wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej, dlatego też jeśli oczekujesz rady, to moja jest właśnie taka, abyś nie zwlekała, i porozmawiała z mamą swojego chłopaka przy najbliższej okazji. Opowiedz jej o tym, co Cię trapi, że chciałabyś, aby niektóre rzeczy wyglądały inaczej. Zobaczysz, jaka będzie reakcja - czy zachowacie pokój, czy przyjdzie Ci się przygotowywać do wojny. wink

29

Odp: Mamusia chłopaka

No cóż,po pierwsze nie wyobrażam sobie włażenia do pokoju,gdy mój dorosły syn jest z dziewczyną,nawet wtedy,gdy tylko słuchają muzyki . To jest zwykły brak kultury ze strony matki chłopaka,po drugie,dobrze by było wysłać ją do męża.Ona nie ma własnego życia.Jemu by gotowała,prasowała i zadręczała go opieką.A twój facet nie chce ranić matki, jest tak między młotem i kowadłem.Wątpię,czy się z nim dogadasz w tej kwestii.Może tylko spróbuj z nim pogadać w ten sposób:wiesz,szkoda mi twojej mamy,ona musi mieć jakieś ciekawe zajęcie,gdy taty nie ma.Może lubi zwierzęta,może kupimy jej kotka,pieska,czy coś tam.A może nauczycie mamę na kompie,niech sobie posiedzi na jakimś forum,z przepisami np.,czy innym,trochę jej pomóżcie w organizowaniu sobie czasu i powinno być ok.A może mogłaby zostać wolontariuszką i pomagać innym ludziom?Sama gadka nie rozwiąże problemu.

30

Odp: Mamusia chłopaka
zbytdelikatna napisał/a:

(...)Może lubi zwierzęta,może kupimy jej kotka,pieska,czy coś tam.A może nauczycie mamę na kompie,niech sobie posiedzi na jakimś forum,z przepisami np.,czy innym,trochę jej pomóżcie w organizowaniu sobie czasu i powinno być ok.A może mogłaby zostać wolontariuszką i pomagać innym ludziom?Sama gadka nie rozwiąże problemu.

Toż to dorosła kobieta jest, a oni mają wypełniać jej czas jak dziecku ? I wplątywać w to wszystko jeszcze niczemu niewinne zwierzę?
A co się stanie, jeśli jej syn wyprowadzi się z domu ? Przecież kobieta z nudów oszaleje.

31

Odp: Mamusia chłopaka

No dorosła,ale "została" w świecie, gdy jej syn potrzebował opieki.Teraz zwyczajnie trzeba podpowiedzieć jej jakieś zajęcie.Jeśli nie lubi zwierząt, to jasne, że nie ma co jej wciskać.A może lubi kwiaty,musi się zaopiekować kimś lub czymś, byleby zostawiła syna i dziewczynę w spokoju.

32

Odp: Mamusia chłopaka

To ona sama musi chcieć zmienić tok własnego rozumowania, znaleźć sobie jakieś zajęcie, a nie że syn z dziewczyną będą się gimnastykować.

33

Odp: Mamusia chłopaka

Jak wiocha to wiocha inaczej tego nie widzę ja bym tej teściowej nagadała gdyby teściowa nie posłuchała syna a jakby chłopak w takiej sytuacji jej bronił to oznaczało by że pora się z nim rozstać,

34

Odp: Mamusia chłopaka

Karaksa, bardzo ładnie sobie poradziłaś. Czasem trzeba być naprawdę stanowczym i mocniej coś powiedzieć, bo do niektórych inaczej nie dotrze. Oczywiście najwięcej zawsze należy do faceta, bo jeśli on nie będzie chciał przeciąć tej pępowiny, to nic z tego nie będzie. Miłość do rodziców to jedno, a takie zaślepienie to drugie. Ja kocham swoich rodziców, szanuję, ale nigdy nie pozwalam i nie pozwoliłabym wtrącać się im w moje życie.

Zawsze w tym względzie broniłam swoich granic, chociaż też bardzo nie musiałam, bo ogólnie są liberalni, wyrozumiali. Jeżeli jednak byłoby inaczej to byłabym nadal asertywna, nie można sobie dać wejść "na głowę". Próba znalezienia zajęcia też jest dobra, ale uważam, że jak to nie zadziała, to po prostu stanowczość, a jak mama nadal nie zrozumie to olewanie, niech mówi, dzwoni, w końcu zauważy, że syn nie ma 5 lat i nie ma zamiaru z wszystkiego się tłumaczyć.

35

Odp: Mamusia chłopaka

Moja mama często mówi mi jak pewne sytuacje wyglądają z perspektywy osoby trzeciej, doradza, dużo ze sobą rozmawiamy, i mam poczucie, że mogę jej się zwierzyć z każdego problemu (ogromny sukces wychowawczy - sama w przyszłości chciałabym osiągnąć podobny;) ), ale obie dobrze wiemy, że ostateczna decyzja należy wyłącznie do mnie. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby mama mojego partnera miała podobne podejście jak moja, czasem coś podpowiedziała, poradziła, ale tak wyrachowanych działań jak manipulacja, nie jestem w stanie znieść.

Jeśli kiedyś będziemy mieli dzieci, to nie będę już zwlekała, i na samym początku wytyczę granice, do których babcia będzie miała pole manewru. Nauczona doświadczeniem jestem świadoma, że im prędzej to zrobię, tym relacje będą zdrowsze.

36

Odp: Mamusia chłopaka

Dziewczyny jestescie wspaniale! Dziekuje za kazda krytyke i porade z calego serca. Dzis widze sie ze swim chlopakiem pogadamz nim o tym i zdam relacje. Jesli chodzi.budzenie przez mamusie to tez jest budzny i mamusia mu robi o 4 rano kanapki do pracy;) tak jakby nie mogla zrbic wieczorem albo on sam. Coz zobaczymy jak to wszystko sie rozwiaze. Dziekuje !

37

Odp: Mamusia chłopaka

I jak ma się sytuacja, betheone?

38 Ostatnio edytowany przez betheone (2013-10-10 10:24:38)

Odp: Mamusia chłopaka
NoNieWiemNo napisał/a:

I jak ma się sytuacja, betheone?

szczerze mowiac zaczyna mnie to przerastac. Moj chlopak byl u mnie na tydzien bo moi rodzice pojechali do rodziny i bylismy szczesliwi bo w koncu moglismy spedzic troche czasu ze soba. Robilam obiady pilismy sobie winko spacerowalismy ale we mnie caly czas siedziala ta jedna sprawa o ktorej jest ten temat i nie umialam sie rozluznic. Jego mama potrafila zadzwonic do niego jak sie kapal podalam mu telefon zeby odebral i stal pod prysznicem i mowi ze zaraz oddzwoni do niej bo sie kapie to ona nie rozumie.... potem na nastepny dzien dzwoni spytac czy wszystko ok on jej odpowiada ze tak i jego mama mowi ze jakis przeziebiony jest ( bo rzeczywiscie troche) a moj chlopak ze nie jest zeby dala spokoj a jego mama juz panika ze mam mu rano do termosu herbate robic do pracy. Ok w porzadku moge robic jest zimno pracuje na dworze ale termosu u soebie nie umialam znalezc tylko taki kubek termiczny ale jego mama nic NIE wiedziala ze termosu nie mam no i musicie widziec moj wzrok jak moj chlopak przychodzi z pracy a w rece termos. Mamusia przekazala wujkowi zeby synkowi przekazal. Tu mnie zabolalo bo ooczulam ze uwaza ze nie potrafie o niego zadbac ani nic a ja jestem dziewczyna nie matka:/ dbam o niego ale ma rece i nogi tez. Du
Druga sprawa caly tydzien tam jakos raz czy dwa razy dziennie zadzwonila no wiadomo jak t op mama i za ktoryms razem dzwoni i moj chlopak sie pol godziny do pracy spoznil ale szef wiedzial bo zaraz po przebudzeniu go poinformowal przeprosil i szef powiedzial ze nic sie nie stalo ale niech sie uwija i jego mama dzwoni po jego robocie z pretensjami ze ona sie od wujka dowiedziala ze on w pracy nie byl i moj sie juz wkurzyl powiedzial ze co ona mu wkreca potem jego mama mu powiedziala ze jest jakis dziwny i czy sie ze mna poklocil i zeby mnie dal do telefonu ze cos za cicho jest a moj ze wszystko jest ok! A jego mama ze zaluje ze dzwonila i sie rozlaczyla. Nastepna sytuacj moi rodzice juz przyjechali patryk wrocil do domu tak kolo 18 no i siadl z mama chwile pogadac i gadaaja a ego mama do niego ze jest jakis dziwny nadpobudliwy i czy on czasem narkotykow nie bierze. No rece mi opadly sad jeszcze poczulam sie tak ze zarzuca ze moze to jeszcze ja z nim wciagam. Zle sie czuje z tym wszystkim nie mam humoru. W srodku tyg jeszcze przed tymi sytuacjami.bylam szczera powiedzialam zeby porozmawial ze swoja mama ze nie jest malutki. Ze szanuje ja lubie ze wychowala go na dobrego faceta ale ze jej rola sie konczy juz powoli i musi wyuscic go z gniazda i zaczac funkcjonowac samodzinie . Powiezial ze poruszy na spkojnie ten temat . Ale jak wrocil ode mnie to byla 18 potem wyszedl na chwiledo kumpla poszedl spac a teraz jest tydzien na delegacji w sobote wraca i chce zebym u niego spala. I wiecie co? Ja juz mam nerwowke nie chce u niego spac b a chcemy sobie gdzies wyjsc ze znajomymi moze na jakas impreze i chyba nie wytrxymam znow tego jak wrocimy ona go bedzie chuchac albo dzwonic w trakcie imprezy albo ogolnie jej amo zachowanie. Za duzo jej jest w moim zycuiu nawet jak jest daleko a jestem ze swoim to jest jej pelno. Mam dosc dziewczynki naprawde mam dosc. To glupio zabrzmi ale chcialabym zeby ojciec mojego chlopaka juz wrocil bo to jest konkret czlowiek i on ja troche hamuje. Poradzcie cos albo chociaz wyrazcie zdanie bo ja juz z tego wszystkiego sie zastanawiam czy moze ze mna jest cos nie tak ze to moj pierwszy tki dlugi zwiazek i ze moze tak to wszystko wyglada? Najgorsze w mom charakterze jest to ze jal mnie juz ktos zrazi to pzamiatane sad wybaczcie za bledy. Pisze na komorce.

39

Odp: Mamusia chłopaka

Ogromnie Ci współczuje tak ciężkiej sytuacji. I odpowiadając na Twoje pytanie : nie, to nie z Tobą jest coś nie tak. To mama Twojego chłopaka ma problem. Problem z przyjęciem do wiadomości, że jej dziecko nie jest już dzieckiem.

Nie wiem co powinnaś zrobić. Gdyby chodziło o Twoją rodzicielkę sprawa była by prostsza. Ja sama miałam podobny problem z moją mamą. Swojego czasu wypytywała mnie o wszystko, wszyściusieńko. Nie mieszkałam już z nią wtedy z dobre 5 lat a ona nagle, taka opiekuńcza, że się martwi itp. Oczywiście powód był jasny, wprowadziłam się do mojego chłopaka. No ale nie rozpisując się zbytnio: powiedziałam mamie, że to jest moje życie, że rozumiem, że się martwi ale kategorycznie żądam zaprzestania takich wypytywań i zaczęcia traktowania mnie jak DOROSŁĄ osobę. Jeszcze parę razy próbowała, ale gdy widziała, że nic nie wskóra oprócz mojego zdenerwowania - odpuściła.

Tak więc, zgadzam się z dziewczynami. To Twój chłopak musi mamie przemówić do rozsądku - Ciebie i tak prawdopodobnie by nie posłuchała, odebrałaby to za atak i próbę odseparowania od jej dziecka.

Dużo siły Ci życzę!

40

Odp: Mamusia chłopaka
troublemaker napisał/a:

Ogromnie Ci współczuje tak ciężkiej sytuacji. I odpowiadając na Twoje pytanie : nie, to nie z Tobą jest coś nie tak. To mama Twojego chłopaka ma problem. Problem z przyjęciem do wiadomości, że jej dziecko nie jest już dzieckiem.

Nie wiem co powinnaś zrobić. Gdyby chodziło o Twoją rodzicielkę sprawa była by prostsza. Ja sama miałam podobny problem z moją mamą. Swojego czasu wypytywała mnie o wszystko, wszyściusieńko. Nie mieszkałam już z nią wtedy z dobre 5 lat a ona nagle, taka opiekuńcza, że się martwi itp. Oczywiście powód był jasny, wprowadziłam się do mojego chłopaka. No ale nie rozpisując się zbytnio: powiedziałam mamie, że to jest moje życie, że rozumiem, że się martwi ale kategorycznie żądam zaprzestania takich wypytywań i zaczęcia traktowania mnie jak DOROSŁĄ osobę. Jeszcze parę razy próbowała, ale gdy widziała, że nic nie wskóra oprócz mojego zdenerwowania - odpuściła.

Tak więc, zgadzam się z dziewczynami. To Twój chłopak musi mamie przemówić do rozsądku - Ciebie i tak prawdopodobnie by nie posłuchała, odebrałaby to za atak i próbę odseparowania od jej dziecka.

Dużo siły Ci życzę!

Dziekuje za slowka wsparcia. Wiem ze sa na swiecie inne problemy ale uwierzcie laski przeraza mnie to. Przeraza mnie ze np zamiast narzekac ze moj facet cos przeskrobal to czuje sie jakbysmy byli w trojke i kazda mysl jest zwiazana z jego mama. Mam tez swiadomosc ze jest to bardzo delikatna sytuacja. Powiedzialam mu szczerze co sadze. Teraz od niego zalezy wszystko i od jego mamy czy da spokoj odpusci da troche powietrza czy dalej bedzie jak bedzie.  Nie chce zeby ktos mi zarzucil czy On czy jego mama ze chce ich oddzielic. Nie...mi zalezy zeby bylo miedzy nimi dobrze ale bez jaj sad  boje sie ...za rok wyjezdzamy do niemiec na stale....i co tez bedzie ciagle dzwonic psuc atmosfere miedzy nami...gadac na skype? Zaczynam watpic w ten zwiazek powoli sie poddaje chociaz staram sie tak nie myslec

41

Odp: Mamusia chłopaka

Hej dziewczyny mam podobny problem.. Mam 22 lata moj chlopak rowniez 22.   Nocujemy u siebie, ja u niego czesniej. Widzimy sie tylko w weekendy i wtedy ja nocuje u niego. Jestesmy razem prawie 3 lata. Jego rodzice zabraniaja nam spac razem, wchodza do pokoju bez pukania co gorsza jak ogladamy razem cos w jego pokoju po 23 jego rodzice wchodza i mowia " gowniarze spac" .. Jego mama uwaza ze sprzatanie w ich domu to moj obiwiazek.  Gdy nadchodza swieta zapowiada mi co musimy posprzatac. W weekendy prawie zawsze jest tak, ze ona lezy w sypialni, a ja musze biegac z odkurzaczem.. Jest na tyle chamska ze potrafi czasem powiedziez ze jestem niedokladna.. Rodzice i dziadkowie chlopaka non stop wydzwaniaja do niego i do mnie jak jestesmt poza domem i pytaja gdzie jestesmy , z kim , co robimy.. Gdy gdzies wychodzimy jego mama uwaza , ze szykowanie mu ubran to moj obowiazek.. Dodam, ze jest jedynakiem. Jak mu mowie, ze to chore to sie denerwuje i mowi, bym im sama powiedziala o tym, jednak mu jest niezrecznie..

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026