Jestem ze swoim ponad 1,5 roku. Dobrze się dogadujemy, kłótnie są jak w każdym związku, ale jednego nie umiem ścierpieć..
Od razu podkreślę, że jego mama jest naprwadę w porządku, dobra kobieta, ale pewnych cech jej charakteru naprawdę nie potrafię znieść i BARDZO! Was proszę o jakieś rady, albo może uświadomienie, że przesadzam?
1. Podejście do choroby, ran - chłopak pracuje na budowlance coś mu weszło w nogę jakieś drewno, naprawdę nic szczególnego. Tydzień posiedział w domu powyjmowali mu to trochę ropy poleciało i tyle. Moja reakcja "będzie ok, goi Ci się" , reakcja jego mamy - dzienne pokazywanie mu nogi, wciskanie opatrunków (choc lekarz zalecil ranie oddychać) do mnie jak jedzie na noc, przeżywanie rany, chuchanie, dmuchanie, dawanie witaminek na odporność, "boli brzuszek? do lekarza koniecznie! w którym miejscu? gdzie pokaż? kłuje czy bardziej przeszywający ból? robiłeś kupę? może zaparcie? dam Ci tabletkę czekaj, nie lekceważ tego! " - dlaczego to mnie tak irytuje? Bo chcę faceta, a nie mamlasa. Ja mimo, że jestem jedynaczką nie jestem tą 'stereotypową' i na moje jęczenie np. bólu brzucha mama mi odpowiad prosto " mnie też wiele rzeczy boli, a nie jęczę, jak Cię tak boli to idź do lekarza, a nie utruwasz mi życie" (oczywiście to jest z nutką żartu:))
2. Podejście do nas, młodych ludzi - Śpię u mojego chłopaka, lubię jego mamę posiedzę przy kawie pogadamy (ogólnie ciągle gadka jest o lekarzach, albo o tym jak jej synuś był mały..jego mama mam wrazenie jest hipochondryczką, może tam coś dolega ale nie na tyle poważnie żeby jakoś to przeżywać) , mój chłopak pracuje do 19 godziny, od poniedizału do soboty, widujemy się co 2 dni albo 3. Nasze miejscowości są od siebie oddalone godzinkę drogi, więć zostaje nam tak 3 godziny widzenia się ze sobą. Są dni kiedy udaje nam się spać u siebie, np. ja u niego..wtedy nie ma możliwości poleżeć spokojnie u niego (jak np. mamy'dzien leniucha'
i nigdzie nam się nie chce wychodzić) bo jego mama notorycznie do nas wchodzi, jak nie coś opowiedzieć to pod pretekstem zaniesienia nam ciasta i ciągle gada, gada gada i gada..wiadomo każda znas też ma ochotę na seks,ale w dzień się nie da, bo żyję w strachu, ze nagle wejdzie.. co do spania u mnie, też śpimy, takich sytuacji nie ma, ale nie zawsze jest też możliwość spania właśnie u mnie
3. WCISKANIE JEDZENIA I PALENIE NOTORYCZNIE GARNKÓW - jestem na diecie duzo juz mi sie dalo schudnac, ale przyjezdzam i jest pogrom, super ze schudlas taka chudzinka jsetes, jedz..mowie ze nie chce, grzecznie i kulturalnie, ale wciska..to samo mojemu chlopakowi..naklada czegoś za dużo, a potem ma pretensje, ze niedojedzone, albo robi kilka potraw naraz, a potem nam każe jeść to na siłę bo się zniszczy..
4. Mój chlopak jak idziemy na impreze no wypije sobie..są sytuacje kiedy przegnie pałkę, a kiedy jest ok (mamy już tą rozmowę za sobą, zmienił się i jest w porządku) jego mama każe mi dzwonić na dyskotece o 2 albo 1 godzinie jak się jej synuś zachowuje chociaż jest wszystko ok...czuje sie spięta nie umiem się pobawić, boję się, że moj facet za duzo wypije, bo potem ja jestem piorunowana wzrokiem jakby moj facet mial 5 lat a nie 25 jak ma teraz..ciągle czuję się za to odpowiedzialna.
Tak na zakończenie powiem, ze moj chlopak wiele razy tlumaczyl mamie, rozmawial znią, probowal po dobremu probowal krzyczeć..nic nie rusza..nie mam już powoli siły. Prada jest taka, ze jak robi z niego takiego mamlaska ktory ma wszystko zawsze na tacy, chuchanie dmuchanie na ranki to potem ja będe mieć problem jak się wyprowadzimy na swoje, co planujemy za rok, a szkoda mi tego ze względu na jego mamę, bo jest super facetem i dogadujemy się świetnie...
Proszę Was, poradzcie, bo ja już..nie wiem jak rozmawiać co robić.. nie mam już na to siły ![]()