netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Zakaz wstępu dla dzieci!

82 odpowiedzi17 346 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 27.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

1

Temat: Zakaz wstępu dla dzieci!

Niedawno jedna z amerykańskich restauracji zakazała klientom wstępu z dziećmi po godzinie 19. Na Krecie jest hotel tylko dla dorosłych. Niedługo pewnie i w Polsce powstaną "strefy bez dzieci" (a może już są?). Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Uważacie, że to dyskryminacja? Jest Wam to obojętne i uważacie, że właściciel lokalu może sobie dowolnie ustalać, kogo wpuszcza, a kogo nie? A może przyklaskujecie takim rozwiązaniom, bo i Wam przeszkadzają dzieci?

Zapraszam do dyskusji smile

2

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Jest mi to obojętne, rozumiem i chęć przebywania ze swoim dzieckiem wszędzie w czasie wolnym od pracy (albo trudności w zapewnieniu mu odpowiedniej opieki w tym czasie), i potrzebę poprzebywania w miejscu, w którym są sami dorośli.
To taka sama sytuacja, jak sala dla palących i nie palących. To do mnie należy decyzja do której wejdę.

3

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Moim zdaniem to bardzo dobry pomysł. Rodzicom nie zabierze to miejsc, w których będą mogli spędzać czas z dziećmi ale dla ludzi, którzy za dziećmi nie przepadają, lub zwyczajnie chcą od nich odpocząć to będzie świetna alternatywa smile

4

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Mimo,że mam dziecko jestem w stanie zrozumieć,że nie każdy lubi krzyczące i biegające maluchy akurat kiedy ma chwilę i chce miło spędzić wieczór lub popołudnie w restauracji.
Mnie też wkurzają wrzeszczące dzieciaki i rodzice nic sobie z tego nie robiący.I też mam często ochotę pójść tam gdzie na pewno dzieci nie będzie.
Skoro są strefy dla dzieci to co w tym dziwnego,że powstają strefy tylko dla dorosłych?
Nie uważam tego za dyskryminację,wszak restauracja owa do godz.19 jest otwarta dla wszystkich.Poza tym jest o wiele więcej restauracji,które nie mają nic przeciwko wizytom dzieci z rodzicami więc co to za dyskryminacja i w czym problem?
Mądry człowiek,także rodzic na pewno takie rzeczy rozumie...

5

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Równie dobrze można powiedzieć, że skoro palacze nie mogą palić w każdej knajpie to są dyskryminowani. Dym papierosowy przeszkadza innym ludziom, zatem są miejsca gdzie palacze moga palić i takie do ktorych mają zakaz wstępu (no chyba, ze nie będą palić). tak samo powinno być z dziećmi, ja dzieci nie lubię, są dla mnie bardziej uciążliwe niz dym papierosowy. Jeżeli gdzieś wychodzę to chcę mieć pelen komfort i luz, chce się dobrze bawic/ spokojnie porozmawiać/ zrelaksować się. Dzieci bardzo często to uniemożliwiają. Tak, jestem za zakazem wstępu dla dzieci do niektórych restauracji (bez względu na godzinę.)

6

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Uważam, że to świetny pomysł, nie wiedziałam, że są takie miejsca. Myślę, że rodzicom chcącym spędzić wieczór czy urlop ze swoimi pociechami nie zawęzi to specjalnie pola wyboru (wszak miejsc, w których dzieci są mile widziane jest o wiele więcej), a jest to bardzo dobre rozwiązanie dla osób nieprzepadających za dziećmi (szczególnie cudzymi). Ja nie umiem odpocząć pośród harmidru i chaosu, jaki wprowadzają dzieciaki, więc z pewnością skorzystałabym z takiej oferty. O ile dzieci w restauracji mi jeszcze tak strasznie nie przeszkadzają (chyba, że są niewychowane i cały czas krzyczą), o tyle nie bardzo wyobrażam sobie dwutygodniowy "wypoczynek" w bliskim sąsiedztwie rodzinki z małymi dziećmi - z pewnością miałabym zepsuty urlop.

7 Ostatnio edytowany przez Chada (2013-08-27 20:17:25)

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Bardzo lubię dzieciaki, ale pomysł by restauracje przyjmowały dzieci do określonej godziny, uważam za dobry. Kiedy idę z partnerem na kolację, chcemy sobie porozmawiać przy dobrym jedzeniu i winie, miło spędzić czas w klimatycznej atmosferze, więc perspektywa nieokiełznanych, rozwrzeszczanych pędraków, trochę gryzie się z naszym założeniem. W większym gronie wychodzimy do lokali typowo barowych, a tam już sobie dzieci w ogóle nie wyobrażam.

8

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Nie moge sie doczekac kiedy w UK pojda po rozum do glowy i zaczna stosowac podobne rozwiazania big_smile

Sa restauracje dla dzieci moga byc i restauracje tylko dla doroslych.
A juz ze szczegolnym uwielbieniem czekam na samoloty adults only. Bo 4 godziny w latajacym przedszkolu to dla mnie za duzo.
Kto przy zdrowych zmyslach ciagnie 6 tygodniowe dzieci pod niebiosa!??

9

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Lubię dzieci i nie przeszkadzaja mi, dopóki nie skupiają na sobie całej uwagi, nie robią nadmiernego hałasu i nie wywołują sztucznego, niepotrzebnego zamieszania w chwili, gdy jednak chciałabym spokojnie z kimś porozmawiać. Biorąc pod uwagę, że dzieci są różne i nie ma takiej możliwości, aby zakazać wstępu tylko tym hałaśliwym i przeszkadzającym, to jak najbardziej jestem za wprowadzeniem tego rodzaju ograniczeń.

10

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Ja również nie widzę w tym żadnej 'dyskryminacji'. Jeśli w kilku miejscach będzie na przykład "zakaz wstępu dla dzieci" po konkretnej godzinie (chociażby tej 19stej), to chyba żadna tragedia. W wielu innych miejscach tego zakazu nie będzie, więc wybór będą wtedy mieli wszyscy. Zarówno rodzice z dziećmi, jak i osoby które chciałyby spędzić wieczór w ciszy i spokoju. Według mnie będzie sprawiedliwie smile
Ogólnie mi dzieci nie przeszkadzają, ale tak jak napisała Olinka..."dopóki nie skupiają na sobie całej uwagi, nie robią nadmiernego hałasu".

11

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

A czy o 19 dzieci nie powinny spać? Co do niemowlaków, które mają nienormowany czas spania w ciągu doby, w ogóle nie rozumiem, po co je zabierać do restauracji, a skoro już ktoś musi, to niech siedzi z nimi na zewnątrz, jak śpią. Lubię dzieci, ale nienawidzę, gdy jakaś mamusia stosuje bezstresowe wychowanie i naraża wszystkich wokół na wrzaski swojej pociechy, którą uważa za 8. cud świata wbrew obiegowej opinii. Posiłki powinno się zjadać w spokoju, a gdy w ich trakcie się rozmawia , to prowadzić tę dyskusję w miarę cicho, żeby nie przeszkadzać sąsiadom ze stolika obok. To tak jakby nagle wszyscy się zaczęli wydzierać do siebie.

Dzieci, które biegają po restauracji, albo wchodzą pod stoły (a i takie akcje widziałam) zbywam milczeniem.

12

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
marchewa91 napisał/a:

A czy o 19 dzieci nie powinny spać?

Zależy - od dziecka, jego rytmu dobowego, wieku, itd.


marchewa91 napisał/a:

po co je zabierać do restauracji

No jak to po co? A co, oddawać takie maleństwo opiekunce, czy zamknąć się w domu i nigdzie nie wychodzić? big_smile


marchewa91 napisał/a:

skoro już ktoś musi, to niech siedzi z nimi na zewnątrz, jak śpią

Chyba nie rozumiem - skoro dziecko śpi, to czemu z nim siedzieć na zewnątrz? Jak śpi, to nie przeszkadza przecież...

13

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
marchewa91 napisał/a:

skoro już ktoś musi, to niech siedzi z nimi na zewnątrz, jak śpią

Chyba nie rozumiem - skoro dziecko śpi, to czemu z nim siedzieć na zewnątrz? Jak śpi, to nie przeszkadza przecież...

Nie doprecyzowałam - śpi w wózku, który na chama próbują wcisnąć rodzice między stoliki, albo niosą po schodach, bo na parterze nie ma miejsc

Ja nie mówię, że z niemowlakiem nie można nigdzie wychodzić w miejsca publiczne, ale czy naprawdę jest to konieczne wieczorami, gdy normalni ludzie mają wtedy ochotę iść na kolację i spędzić ją w miłej atmosferze bez czyjegoś płaczącego niemowlaka przy stoliku obok? Poza tym chyba to nie problem załatwić kogoś bliskiego, kto zostanie z dzieckiem na 2 godz., gdy rodzice w tym czasie wyskoczą na kolację? Wszystko też zależy od okoliczności, bo jeśli to są wakacje i knajpa w turystycznym miejscu, to jeszcze rozumiem, ale jak jest to restauracja o wyższym standardzie, na tzw. specjalne okazje, to ja naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy ciągną w takie miejsca wieczorami dzieci.

Tak samo nie rozumiem rodziców, którzy idą z takimi maluchami do kościoła, siadają najlepiej tuż przed ołtarzem, żeby ich wszyscy widzieli, a potem takie dziecko wrzeszczy przez 10 minut zagłuszając kazanie. Ja bym się lokowała gdzieś z tyłu przy wyjściu, żeby szybko wózek wyprowadzić w razie czego. Niestety ludzie są bezmyślni i nic się na to nie poradzi.

Powtarzam, lubię dzieci, zwłaszcza im jestem starsza, ale niektórzy rodzice zachowuję się tak, jakby byli uprzywilejowani tylko z tytułu posiadania dziecka, nie patrząc kompletnie na innych ludzi wokół.

14

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
marchewa91 napisał/a:

skoro już ktoś musi, to niech siedzi z nimi na zewnątrz, jak śpią

Listopad, wieczór, godzina- przed 19.
Przed restauracją stoi kobieta z nosidełkiem, w którym śpi maluch.
-Czemu tak pani tu stoi z maleństwem?
-Czekam, aż mąż zje, bo ze śpiącym dzieckiem nie wejdę. Później się zamienimy.

Oj Marchewa, Marchewa. To już naprawdę ludzie po pojawieniu się maleństwa są skazani na zamawianie jedzenia do domu? A może lepiej, żeby nigdzie nie wychodzili?

15

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
Jaga Baba07 napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

skoro już ktoś musi, to niech siedzi z nimi na zewnątrz, jak śpią

Listopad, wieczór, godzina- przed 19.
Przed restauracją stoi kobieta z nosidełkiem, w którym śpi maluch.
-Czemu tak pani tu stoi z maleństwem?
-Czekam, aż mąż zje, bo ze śpiącym dzieckiem nie wejdę. Później się zamienimy.

Oj Marchewa, Marchewa. To już naprawdę ludzie po pojawieniu się maleństwa są skazani na zamawianie jedzenia do domu? A może lepiej, żeby nigdzie nie wychodzili?

a może po prostu nie przesadzać? powinny być restauracje gdzie na drzwiach na rysunku w białym kółeczku będzie narysowany bobas i przekreślony czerwoną krechą. Ale powinny być też restauracje, gdzie moga przyjść rodzice z dziećmi. Ja nie mam dzieci i nie chcę będąc w restauracji/ pizzerii/ barze czy innej knajpie słuchac ich jazgotu, czy ciągłych pytań, a dlaczeg?, a daj, a mogę? no cholera jak bede chciała takiego potworka to sobie zrobię wink Na razie nie chcę i chce spokojnie zjeść w normalnej knajpce. Nie mówimy przeciez, że w każdej knajpie ma być zakaz wprowadzania dzieci, tudziez wnoszenia ich. Zatem rodzice moga sobie do woli jeść ze swoimi dziećmi w restauracjach. Po prostu my niedzieciaci i dzieciaci, którzy też chcą mieć od czasu do czasu spokój od dzieci chcemy, aby powstały miejsca wolne od dzieci.

16

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Mnie sie to bardzo podoba. Chcialabym restauracji tylko dla doroslych przez cala dobe. Dzieci rozne sa, niektore nie przeszkadzaja inne niesamowicie przeszkadzaja. Nie lubie ich szczegolnie w restauracjach, ale trzeba przyznac, ze czesto sto razy gorsi od tych dzieci, ktore jeszcze pojecia o swiecie nie maja sa ich dorosli i durni rodzice, ktorzy nie umieja sie zachowac.

17 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2013-08-28 01:55:46)

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Mi właśnie bardziej chodzi o dorosłych niż o te dzieci. Jak mówię - miałabym dziecko, poszłabym z nim gdzieś na obiad, to bym zrobiła wszystko, żeby nie przeszkadzać innym (ale przede wszystkim nie zabierałabym w takie miejsca malutkich, nad którymi nie da się czasem zapanować) Naprawdę nie rozumiem, po co targać o 20 3miesieczne niemowlę i siedzieć z nim do 22:00 w restauracji. Mogę sobie z nim iść w dzień do parku, kawiarni, księgarni, kwiaciarni, gdziekolwiek, ale po co do restauracji w miejscu, gdzie nikt nie ma ochoty wysłuchiwać jego płaczu?! Miałabym ochotę zjeść kolację z jego tatusiem, to wolałabym zrobić ją w mieszkaniu, a jak już koniecznie bym chciała stołować się na mieście zadzwoniłabym po rodziców, przyjaciółkę, czy kogokolwiek.

Co do wyjazdu z dzieckiem. To ok, rozumiem. Wielu rodziców zabiera teraz niemowlaki i nosi je w chustach, czasem wspinając się po górach - i mi się to naprawdę podoba. I naprawdę nie mam nic przeciwko. Ale rodzice z odrobiną wyobraźni, nie pójdą z takim dzieckiem w nocy do góralskiej knajpy z muzyką na żywo, gdzie leje się piwo. To już jest kwestia priorytetów. Chcesz wakacji z niemowlakiem, to zadbaj o odpowiednie dla niego warunki, zamiast narażać na zszargane nerwy siebie i ludzi wokół, którzy wyszli się dobrze bawić.


Co do większych dzieci 2< to już jest kwestia wychowania. Nie wolno dziecka karać, krzyczeć na nie, w ogóle nie wolno dziecka zestresować, bo przeżyje traumę - a potem wyrastają tacy mali egoistyczni terroryści tylko dlatego, że w odpowiednim momencie nie dowiedziały się, co jest właściwe, a co nie ;/

18

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
marchewa91 napisał/a:

Co do większych dzieci 2< to już jest kwestia wychowania. Nie wolno dziecka karać, krzyczeć na nie, w ogóle nie wolno dziecka zestresować, bo przeżyje traumę - a potem wyrastają takie małe egoistyczni terroryści tylko dlatego, że w odpowiednim momencie nie dowiedziały się, co jest właściwe, a co nie ;/

I wtedy mówi, się, ze ludzie tacy nietolerancyjni,  a dziecko jest chore i ma ADHD, hahaha (jakby zaśmiał sie Alf waląc kudłatą, rudą łapą w stół)

19

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
Nirvanka87 napisał/a:

a może po prostu nie przesadzać? powinny być restauracje gdzie na drzwiach na rysunku w białym kółeczku będzie narysowany bobas i przekreślony czerwoną krechą. Ale powinny być też restauracje, gdzie moga przyjść rodzice z dziećmi (...)

Ależ oczywiście. Rynek jest tak rozległy, że znajdzie się miejsce zarówno na restauracje, które swoje drzwi otwierają dla dzieci od godzin rannych aż do zamknięcia, na pozwalające na pobyt z nimi do przyjętej umownie 19.00 i na te tylko dla dorosłych. Nie robiłabym z tego ani tragedii, ani nie doszukiwała się żadnego rodzaju dyskryminacji, a raczej przyjęła, że - zresztą w myśl zasady ,,klient nasz pan" - jest to wychodzenie na przeciw tym, którzy mają potrzebę spożycia posiłku w spokoju lub na dzieci reagują alergicznie. No cóż, ludzie są różni i tak samo różne mają oczekiwania.

Weźmy też pod uwagę, że w dobie ogromnej konkurencji, to może być coś, co będzie stanowić wielki atut danej restauracji, na przykład dla klientów, którzy przy kolacji prowadzą rozmowy biznesowe. Analogicznie - w innych atutem są miejsca już na pierwszy rzut oka przyjazne dzieciom. 

Zresztą chyba każdy z nas ma takie lokale, w których czuje się dobrze lub mniej komfortowo, tak jest zarówno w odniesieniu do kafejek, klubów, jak i rzeczonych restauracji. W ten sposób odbywa się jakby naturalna selekcja, co jednak nie zmienia faktu, że i tak ilość lokali, które nas interesują, jest w pewien sposób ograniczona.

20

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Ostatnio wiele złych cech charakteru przypisuje się chorobom u dzieci. Rozpuszczenie to oczywiście ADHD, lenistwo to wszelkie dysfunkcje - dysgrafie, dysortografie, dyslekcje. Mamusi nie chce się usiąść z dzieckiem i nauczyć czytać, albo zmuszać robienia ćwiczeń na pisanie szlaczków, a potem literek, a jak już starsze to przypilnować, żeby czytało książki. Niby jak ma się dziecko nauczyć pisać, jak zamiast siedzieć nad zeszytem w linie, pozwala mu się na zabawę cały dzień. To samo z czytaniem - jak się nie nauczy do 6-7 lat to potem kaplica. Mnie tam nikt nie musiał uczyć, bo sama zaczęłam zlepiać zdania w wieku 5 lat. A teraz to zauważam, że i 9latki czasem ledwo dukają. I to niestety negatywnie procentuje na przyszłosć - nie umie i nie lubi czytać, to jak ma przyswoić sobie zasady ortograficzne? Przecież to żadna duża filozofia nie jest, 90% ludzkości to wzrokowcy.

Oczywiście zdarzają się przypadki, gdzie rzeczywiście dziecko ma problem z dysleksją i jest to kwestia wad w mózgu. Ale na litość boską! Aż tyle dzieci wad nie ma ;/ Wszelkie dysgrafie i dysortografie biorą się ze zwykłego lenistwa. Dawniej zmuszano leworęczne dzieci do używania prawych rąk! Było to na porządku dziennym i co? Jakoś od tego nie umarły, choć uważam takie praktyki za głupotę. To jak tacy biedni leworęczni to znosili, to tak ciężko wyprostować dysgrafika czy innego dysa?

21

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
marchewa91 napisał/a:

...jest to kwestia wad w mózgu. Ale na litość boską! Aż tyle dzieci wad nie ma ;/

A z czegóż to wysnuwasz TAK odważne wnioski?
Dużo już dzieci wychowałaś? A może badania naukowe przeprowadzałaś?
Bo wiesz, bez obrazy - ponoć są to "skutki uboczne" postępu cywilizacyjnego w postaci choćby zanieczyszczeń. Alergii różnorodnych TEŻ CORAZ więcej. Z tym TAKŻE będziesz dyskutować?

CO do TEMATU wątku - dzieci mam full. I w domu i w pracy. Dobrze gdy są miejsca gdzie można usiąść i od nich "odpocząć" smile
Lubię też sklepy gdzie jest kącik z opieką dla dziecka. Można wówczas skupić się na oglądaniu towaru, bez konieczności kręcenia głową jakby była na łożysku kulkowym wink

22

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
marchewa91 napisał/a:

To samo z czytaniem - jak się nie nauczy do 6-7 lat to potem kaplica. Mnie tam nikt nie musiał uczyć, bo sama zaczęłam zlepiać zdania w wieku 5 lat. A teraz to zauważam, że i 9latki czasem ledwo dukają.

Ooo poważnie? Mnie jak miałem 6-9 lat nikt nie uczył czytać, bo i dlaczego miał to robić w przedszkolu. Stratny z tego powodu się nie czułem, poszedłem do szkoły, to się nauczyłem. Znaczy w wieku 8-9 lat jak większość moich rówieśników.

23

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Do szkoły sie idzie "jak większość rówieśników" jak ma się 7 lat... hmm

24

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
Anhedonia napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

...jest to kwestia wad w mózgu. Ale na litość boską! Aż tyle dzieci wad nie ma ;/

A z czegóż to wysnuwasz TAK odważne wnioski?
Dużo już dzieci wychowałaś? A może badania naukowe przeprowadzałaś?
Bo wiesz, bez obrazy - ponoć są to "skutki uboczne" postępu cywilizacyjnego w postaci choćby zanieczyszczeń. Alergii różnorodnych TEŻ CORAZ więcej. Z tym TAKŻE będziesz dyskutować?

A czy ja tam napisałam, że to wada wrodzona? Chyba nie chcesz polemizować z tym, która część ciała jest odpowiedzialna za procesy myślowe ;/

25

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Ja jestem za.
Uważam, że 19 to nie jest pora, aby wychodzić z dzieckiem do restauracji, ponieważ w ciągu samego długiego dnia dzieciaki mają tyle okazji do ekspresji własnej poza domem, że w tych wieczornych porach warto, żeby ustalały sobie rytm dnia w domu. Bo nie oszukujmy się- rytm dnia nie zależy tylko od dziecka, rodzic powinien pomagać dziecku w dobowym rytmie, więc jest możliwe, żeby o 19 wiedziało,albo czuło że nie czas już na wyjścia z domu.

Poza tym, który rodzic ma ochotę ciągnąć niemowlę o tej porze gdziekolwiek? Komu to służy?

Ja mam dzieci,kocham je, ale innych dzieci nie lubię. I staram się o tym pamiętać, bo ktoś inny może mojego dziecka nie lubić, może mu przeszkadzać. Ja sama nie wyobrażam sobie, że wychodzę wieczorem po całym dniu z dziećmi, a stolik obok drze się jakiś inny maly człowiek.

Jestem za również z tego względu, że rodzice z dzieciakami w restauracji zwyczajnie mają inne oczekiwania- oni chcą zjeść kolację, dzieciakom się nudzi. W efekcie dzieciak się drze,a rodzic uśmiecha się sztucznie i cedzi przez zęby "uspokój się, KOTECZKU' i robi dobrą minę do złej gry. Mnie to krępuje, bo mógłby zwyczajnie wziąć dziecko pod pachę i wynieść, nie tylko po to, żeby się uspokoiło, ale żeby innym nie przeszkadzać.

Z resztą myślę, że jeśli rodzic zna własne dziecko, nie ryzykuje sytuacji pod napięciem.
Dlatego tak, jestem za powstawaniem miejsc "bez dzieci", sama chętnie z takich miejsc bym skorzystała.

26

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Ja wybieram restauracje z kącikiem dla dzieci i dziecięcym menu. Takie antydzieckowe by na mnie nie zarobiły smile Ale jeśli chcą sobie istnieć, niech sobie istnieją, nie przeszkadza mi to. Są ludzie, którym może przeszkadzać śmiech/hałas/płacz dzieci. Rozumiem to.

27

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Mi czest przeszkadzaja dzieci jak np. wybieram sie z narzeczonym na kolacje i nawet porozmawiac nie mozna bo dziecko caly czas placze lub biega krzyczy czy niby sie bawi i kazdy sie z tego cieszy nie myslac ze inni przyszli tu, placa i chcialiby w spokoju zjesc posilek. Jakby byla knajpa z dobrym jedzeniem i winem i brakiem wstepu dla dzieci w moim miescie to na pewno bym korzystala.

28

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

ciekawe pytanie. myślę, że restaurator ma prawo. tak samo osoby bezdzietne mają prawo wybierać miejsca bardziej przyjazne osobom bezdzietnym:) co innego gdyby wkoło nie było żadnej innej restauracji, ale w dobie oligopoli nawet wskkazane:)

29

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Jak już kilka razy pisałam, nie lubię obcych dzieci, nie mam ochoty na kontakt z nimi i nie chce mi się z nimi rozmawiać. Każde miejsce, w którym nie ma dzieci, jest dla mnie rajem. Ale z drugiej strony przykre jest to, że dziecko kojarzy się wszystkim z hałasem, bieganiem, brudzeniem i śmieceniem, do tego stopnia, że trzeba wprowadzić/ktoś ma ochotę na jakiekolwiek zakazy/szlabany. A wszystko to wina tego, o czym do znudzenia piszę - zamykania się z dziećmi w domach, trzymania pod kloszem, hodowania a nie wychowywania i tego obrzydliwego podejścia "to tylko dziecko, jemu wolno, ono nic nie rozumie".

30

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

dokladnie babo trafilas w sedno, ja niestety nie lubie dzieci i kazde ktore do tej pory spotkalam halasowalo, brudzilo i nie potrafilo sie zachowac w miejscu publicznym, nawet moja mama mowi ze kiedys dzieci byly inne i ja jako maluch nie zachowywalam sie jak dzikus, no ale np majac 8 lat i bedac w 1 czy drugiej klasie rodzice pracowali zostawalam w domu i gotowalam nieraz obiad, sprzatalam, wyprowadzalam psa, nikt nie uwazal ze jestem za mala na to a teraz dzieci maja po 12 lat i nawet chleba nie umieja posmarowac maslem bo mamusia cale zycie skacze wokol nich

31

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Tak ,ja jestem za tym
Nie uważam to za dyskryminacja. Po prostu są pewne miejsca gdzie dziecko nie ma wstępu  tym bardziej o jakiejś wyznaczonej porze i kropka
Są hotele ,restauracje które przyjmują dorosłych z dziećmi ,niektóre nawet mają bawialnie do tego przeznaczoną (wtedy czuje się jak na placu zabaw) a są tez takie gdzie obowiązuje strefa bez dzieci. Normalka
Sama nie przepadam za obcymi dziećmi ,które zazwyczaj bywają nader absorbujące i ja się już tak nie wściekam  na te dokuczliwe, głośne  namolne, nachalne wścibskie dziecko ,które potrafi skutecznie zakłócić mój spokój i komfort,  jak na jego rodzica ze nie raczy  jakoś zareagować. Widzę takie podejście, że to co matce i ojcu u własnego dziecka nie przeszkadza bo się do tego przyzwyczaili, albo nie zwracają uwagi na dziecko aby sami mogli z głowy dzieciaka,  oznacza od razu ze innym tez już na pewno nie przeszkadza .Rodzie mają to kompletnie w 4 literach kiedy dziecko zaczepia, wyciąga lapy w kierunku nie swoich rzeczy, czy tez jest głośne ,hałaśliwe- ja wtedy warczę kiedy mnie nerw strzela
Wiec ja się nie dziwie ze są utworzone strefy   bez dzieci w wyznaczonych miejscach ,bo autentycznie nie raz miałam już spartolony nastrój w miejscach dla wszystkich począwszy od hotelu, ekskluzywnej restauracji, czy tez w samolocie.Chociaz w samolocie jest to dobre od dawien dawna ,ze można wybrać linie która oferuje klasę biznes ,gzie małe dzieci wejścia nie mają,to jakos od wielu wielu lat funkcjonuje, nikt na to nie narzeka, nie uskarza się a zaś chwali , stąd pomysł wniesienia do innych punktów/lokali strefy bez dzieci.
Nie odbieram tego jako dyskryminacje. Logiczne , w jakiś miejscach jest pozwolenie na wejście z dziećmi a w innych nie
Przecież te strefy bez dzieci nie obowiązują w każdym punkcie, zdecydowanie większość jest przychylna całym rodzinom, , znaczna mniejszość ma wymogi wejścia bez dzieci

32

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Chciałabym, by takich miejsc było więcej. Nie przepadam za dziećmi, ale te dobrze wychowane jeszcze mogę zdzierżyć. Albo : tych dobrze wychowanych rodziców, którzy nie pozwalają dziecku biegać po całym lokalu.
Ja z wielu miejsc rezygnują gdy tylko widzę masę dzieciaków; nie mam dzieci i nie lubię wrzasku, jeśli idę do lokalu, chcę spokojnie porozmawiać, odpocząć.
Dzieci bywają prawdziwym utrapieniem, gdy rodzice pozwalają im na wszystko. Moja koleżanka pracowała przez sezon jako kelnerka na jednej z greckich wysp. W Grecji dzieci to mali bogowie. Gdy szła na wysokich obcasach z tacą, wiele razy potknęła się o.... samochody, inne zabawki, a także kilka razy nadepnęła na dziecko. Raz się przewróciła przez dziecko, którego nie widziała zasłonięta tacą.

Są miejsca dla samych kobiet, dla samych mężczyzn, dla miłośników komiksów lub gier RPG, zatem to żadna dyskryminacja.

33 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-28 14:21:02)

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Dokładnie Catwoman
Nie pojmuje skąd się wzięła moda na całkowitą  samowolkę i bezkarności dzieci, ten trend z roku na rok coraz bardziej intensywniej można zaobserwować. Kwestia podejścia rodziców do dziecka mnie zdumiewa i szokuje , kiedy ono dosłownie przegina wzdłuż i wszerz siejąc terror i zakłócenie wszystkim dookoła..reakcja? bierność
Nie dziwie się dlaczego powstają takie strefy bez dzieci, umiarkowane dyscyplinowanie dzieciaków nie zaszkodziło nikomu, no ale od tego się odchodzi, praktykuje  się trend samowolki jak BabaOsiadla pisała  "bo to tylko dziecko i wszystko mu wolno" więc i właściciele są nie raz zmuszeni wznieść strefę bez dzieci ,aby klientów nie tracić

Sama byłam naocznym świadkiem jak z 6-7 konsumentów przerwało posiłek i wyszło z lokalu gdy jakieś dziecko balety niezłe odstawiało. Kelnerzy zwracali kilkukrotnie uwagę tamtej rodzinie, no i co? Damianku nie wolno i na tym się kończyło ,zupełnie nie racząc wyjść z tym dzieckiem z lokalu, choć i tak się dziwie ze kierownik nie pofatygował się i nie wyprosił ich definitywnie z sali 
Jak pisałam powyżej w niektórych liniach lotniczych od dawna jest strefa bez dzieci co? linie maja duży natłok na bukowanie sobie miejsc w takiej klasie  ,nie stracili nic, a zyskują .Sama z tego korzystam jeśli mam taką możliwość

34

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Bardzo fajne rozwiązanie wymyślono w kinie, do którego chadza moja koleżanka-świeżo upieczona mama; są seanse tylko dla mam / rodziców z małymi dziećmi. Polega to na tym, ze seanse są nie przy całkowicie zgaszonym świetle, a obok każdego rzędu foteli stoją przewijaki. Uważam, że to świetna sprawa, bo i taka mama nie jest skazana na siedzenie w domu cały czas, może się spotkać z innymi kobietami, nawiązać nowe znajomości no i dziecko nie przeszkadza innym, a rodzic może obejrzeć film, na który by się nie wybrał "bo nie ma z kim dziecka zostawić".

35

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Nie czarujmy się, dzieci bywają uciążliwe, natomiast w ogromnej większości odpowiedzialni są za to ich rodzice. Mój syn, gdy był mały, w domu nieźle dokazywał, bo był bardzo żywym, wszystkiego ciekawym dzieckiem, ale kiedy wychodziliśmy na zewnątrz, to już na klatce schodowej wiedział, że nie wolno krzyczeć, po sklepie biegać, a będąc czyimś gościem usiłować grać pierwsze skrzypce. Tak samo bywało w kawiarenkach czy restauracjach. Naprawdę nie przypominam sobie sytuacji, żebym musiała się za niego wstydzić.

Skoro są seanse dla mam z dziećmi, odrębne strefy w samolotach, to zupełnie nie widzę powodu, aby restauracje z tego wyłączyć.

36

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Mi poziom stresu zawsze bardzo skacze jak w poblizu jest dziecko, takie male co tylko lezy i robi w pieluche nie , ale takie co chodzi albo raczkuje juz tak.
Kilka razy dzieciak bral mi rzeczy ze stolu a ja musialam mu zabierac. W restauracji, a rodzice nie reagowali do kiedy nie zwrocilam im uwagi. Najbardziej zaszokowala mnie matka, ktora na srodku zaczela dziecko przebierac chociaz miala specjalne do tego miejsce przy toalecie. Takie baby mi cisnienie strasznie podnosza, az zal mi dzieciaka, ze ma taka matke.

37

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Sama jestem mamą i wiem jak dzieci potrafią dokuczyć...
Zwłaszcza podczas jedzenia kiedy biegają i ciągle wołają "AM!" smile
Dlatego byłabym "za", aby powstały takie miejsca gdzie wstęp mieliby jedynie dorośli.

Sama marzę o tym, aby zjeść kolację z moim mężczyzną w ciszy i spokoju, gdzie można by było się pocałować, bez stu dziecięcych pytań typu "a co oni robią?", "a dlaczego?". smile

38 Ostatnio edytowany przez Chada (2013-08-28 19:50:03)

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
NinaLafairy napisał/a:

[...]Najbardziej zaszokowala mnie matka, ktora na srodku zaczela dziecko przebierac chociaz miala specjalne do tego miejsce przy toalecie.[...]

To ja pamiętam sytuację, jak pracowałam jeszcze jako niania, i wspólnie z moimi podopiecznymi wybrałam się na plac zabaw w pobliżu domu. Starszy poszedł okupować małpi gaj, ja usiadłam sobie na ławce z młodszym, który przysypiał w wózku, wyjęłam drożdżówkę, zaczęłam konsumpcję, i wszystko byłoby w sumie okej, gdyby nie pewna "niepełnosprytna" mama, która podeszła ze swoim rocznym na oko synem, i zaczęła go przebierać obok mnie. Spodnie w dół, pampers też, a w pampersie kupa gigantycznych rozmiarów.... Oprócz ławki, na której siedziałam, były jeszcze dwie. Jedna oblegana przez grupę koleżanek, która wyprowadziła swoje dzieci na dwór, ale na drugiej siedziała tylko jedna dziewczyna z książką w ręku, więc zdecydowałam się zwrócić mamuśce uwagę, że jeśli już koniecznie musi przewijać swoją pocieszkę w pozycji leżącej, to tam jest miejsce, ja jem, no a cóż, kupa jej dziecka ani nie wygląda apetycznie, ani nie pachnie fiołkami. W odwecie usłyszałam co ja taka delikatna jestem, a jeśli mnie to tak naprawdę odrzuca, to mogę schować drożdżówkę i zjeść ją sobie za chwilę. big_smile Po tym nastąpiła jeszcze krótka, aczkolwiek ekspresyjna wymiana zdań, ale niesmak pozostał...

39

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Wspolczuje.

40

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Ja uważam że ten zakaz jest słuszny szczególnie że dorosłym ludziom coraz częściej brakuje miejsca gdzie mogą mieć trochę spokoju  od pracy czy hałasujących dzieci, poza tym powinny być takie miejsca gdzie dorośli mogą rozmawiać bez skrępowania
na różne tematy nie bojąc się że przez przypadek małe dziecko usłyszy coś co nie jest przeznaczone dla dziecięcego ucha..

41 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2013-08-28 22:17:32)

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

i o tym właśnie mówię! Współcześni rodzice są egoistami z roszczeniami do całego świata i pretensjami, że nie mamy własnych dzieci,a ich śmiemy krytykować - zero jakiejkolwiek kultury i ogłady

a ciekawe co zrobiła z pieluchą ;/ zwinęła pewnie i wrzuciła do kosza na tym placu zabaw ;/

42

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Jestem za.
Pracuję jako kelnerka. Tyle chlewu, syfu co robią rodziny z dziecmi, to masakra.
Nie rozumiem jak roczne dziecko można karmic tak, żeby ziemniaki były na krzesełku do karmienia, stole i podłodze.
Do tego tony zużytych serwetek/itd.
9 na 10 rodzin taki obrazek po sobie zostawia.
Do tego biegające, rozbrykane dzieci, gdzie rodzic biega z łyżką zupy za takim.
Tragedia. Nie cierpię tego i  cieszę się, że takie miejsca bez tych rozwydrzeńców istnieją.:)

43

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Oni tak karmia dziecko, zeby ono niby samo jadlo. Wiec ono robi bajzel.

44

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Ja nawet do supermarketu jak mogę to staram się chodzić po godzinie 20 bo wtedy plaga mija tongue może też jakaś sieć wprowadzi zakaz wchodzenia z dziećmi po godzinie 19?

45

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
rebel napisał/a:

Jestem za.
Pracuję jako kelnerka. Tyle chlewu, syfu co robią rodziny z dziecmi, to masakra.
Nie rozumiem jak roczne dziecko można karmic tak, żeby ziemniaki były na krzesełku do karmienia, stole i podłodze.
Do tego tony zużytych serwetek/itd.
9 na 10 rodzin taki obrazek po sobie zostawia.
Do tego biegające, rozbrykane dzieci, gdzie rodzic biega z łyżką zupy za takim.

To już jest zwyczajny brak kultury, ale czego można wymagać od dzieci, które biorą przykład z ,,takich" rodziców? Nie znoszę ludzi, którzy wychodzą z założenia, że skoro płacą, to im wszystko wolno yikes. Brrr... Może na ich tle jestem nienormalna, ale ja zawsze staram się zostawić po sobie minimum syfu i tego samego uczę swoje dziecko, choćby z szacunku dla osób, które to na koniec sprzątają. Jeśli chcemy, aby inni traktowali nas z szacunkiem, to zacznijmy od siebie i swojego stosunku do otoczenia.

46

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Dla mnie to jest nie do pomyślenia - zostawić po sobie syf w miejscu gdzie jadłam. Jak coś spadnie, wypłynie, to zawse ścieram, sztućce układam zgodnie z regułami savoir vivre;u, żeby kelnerowi łatwo było chwycić, kładąc je jeszcze na brudną serwetkę, żeby mu przez przypadek nie sfrunęła na podłogę. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek robiłam bałagan wokół siebie, gdy jadłam. Nikt mnie nie musiał karmić, potrafiłam sama wszystko sobie kroić jak już miałam te cztery czy pięć lat. Rodzice wiele razy zabierali mnie ze sobą na gościnę do znajomych, rodziny. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek dała im powody do wstydu przy ludziach.

Nie rozumiem rodziców, którzy pozwalają swoim dzieciom na takie patologie, jakie opisała rebel. Nie rozumiem też rodziców, którzy doprowadzają do sytuacji, że dzieciak potrafi rzucić się na chodnik, posadzkę w sklepie i zachowywać się jakby miał atak padaczki, krzycząc że chce coś dostać, udając płacz. A gdy matka powie w porządku, od razu uśmiech i zero łez ;/ Co trzeba mieć w głowach, żeby tak rozpuścić dziecko? Ot, bezstresowe wychowanie ;/ Ja w takie coś nie wierzę.

47

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
marchewa91 napisał/a:

a ciekawe co zrobiła z pieluchą ;/ zwinęła pewnie i wrzuciła do kosza na tym placu zabaw ;/

Nie wiem, bo kobieta okazała się taką przekupką na targowisku, i w dodatku chamską, że nawet mi się już na nią patrzeć nie chciało...

48

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Ha, ja bym chyba dała tabliczkę: "Zakaz wstępu dla niewychowanych rodziców" smile Ja od dzieci nie wymagam by same z siebie jadły tak, by nie rozrzucać jedzenia, czy wiedziały kiedy mają być cicho, albo nie biegać- taka ich natura. Ale można ją poskramiać, nie eliminując tj. uczyć kultury- tylko że właśnie to już rodzice muszą mieć na tyle świadomości i autorefleksji.

49

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
Catwoman napisał/a:

ja bym chyba dała tabliczkę: "Zakaz wstępu dla niewychowanych rodziców" smile

Myślisz, że to podziałałoby? Jakikolwiek rodzic by się przyznał i nie wszedł? smile
Przecież są sami kulturalni sad

Co do głównego pytania: jestem za.
Dorośli (zarówno dzieciaci jak i bezdzietni) mają prawo do spędzenia czasu bez obecności małych dzieci.
Nie przepadam za małymi dziećmi (oprócz własnych i brata), unikam (jeśli mogę) miejsc gdzie występują, a zwłaszcza gdzie jest ich nadmiar.
Dyskryminacji żadnej nie widzę. Można byłoby tak twierdzić gdyby we wszystkich miejscach był zakaz przychodzenia z małymi dziećmi.

50

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

W temacie został poruszony problem zakazu wstępu dla dzieci po godzinie 19, a ostatnio było głośno o restauracji w Północnej Karolinie, która po skargach klientów zakazała wstępu dzieciom poniżej 5-go roku życia. Zyski restauracji wzrosły o połowę, a bardzo pozytywnie o tym pomyśle wypowiadali się głównie... rodzice małych dzieci.

Dziś z kolei czytałam artykuł opisujący zachowanie dzieci w kociej kawiarni w Trójmieście oraz brak reakcji ze strony rodziców, którzy zapewne sami nie są nauczeni w jaki sposób powinno się traktować zwierzęta. W komentarzach pojawiło się wiele wątpliwości dotyczących zasadności przebywania małych dzieci w tego typu miejscach.

Jeśli chodzi o moje zdanie, to uważam, że jak najbardziej powinny istnieć restauracje, w których mile widziani są jedynie dorośli (+ ewentualnie dzieci od pewnego roku życia). Bardzo chętnie korzystałabym z takich miejsc.

51

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

W sumie jestem jednak za. Życie w końcu biegnie naprzód. Niedawno do GW pisała kobieta oburzona tym, że została wyproszona z salonu fryzjerskiego tylko dla mężczyzn. Przyszła tam towarzysząc przyjacielowi, który chciał się ostrzyc.

Ale gdy gdańszczanka wraz ze swym przyjacielem, który chciał się ostrzyc, pojawiła się w lokalu, po chwili została z niego wyproszona.

„W chamski i bezczelny sposób. Jako że jestem według pracowników The Barbers „babką”, nie mam prawa wstępu do ich salonu i że powinnam z niego wyjść” – pisze w liście.

Gdy okazała zdziwienie, jeden z pracujących tam mężczyzn wskazał jej naklejkę na ladzie i powtórzył, że kobiety nie mają wstępu. Autorka odniosła się do samej naklejki.

„Naklejka wyglądała jak te, znane z drzwi w supermarketach i innych miejscach publicznych, w których zabrania się wprowadzać zwierzęta itd. W tym momencie poczułam się tak, jakbym dostała w twarz. To jest jakaś segregacja ludzi? Mężczyźni są lepsi, więc wchodzą, gdzie chcą, a kobiety można potraktować w sumie nawet gorzej niż zwierzęta, bo nawet ze zwierzętami można wejść do większości restauracji. Dodam, że „zakaz wprowadzania kobiet” jest jedynym obowiązującym w tym miejscu zakazem, więc rozumiem, że mężczyzna chcący zgolić brodę może tam wnieść absolutnie wszystko, łącznie ze zwierzętami i bronią i wtedy problemu nie ma.”

„Poczułam się gorzej niż kiedykolwiek, a naprawdę mam duży dystans do siebie i nie zwracam nigdy uwagi na różnego rodzaju komentarze, mniej czy bardziej śmieszne. Jednak „zakaz wprowadzania kobiet” jest poniżej jakiegokolwiek poziomu i jeśli miał być śmieszny, to nie był. Zgodnie z prawem nikt nie może być dyskryminowany i to z jakiegokolwiek powodu. Takie normy są gwarantowane mi nie tylko przez Konstytucję RP, lecz także przez międzynarodowe akty prawne i ich obowiązywanie jest powszechne. W katalogu przejawów dyskryminacji jest wskazana między innymi dyskryminacja ze względu na płeć.”
Gdańszczanka pyta też, czy właściciele i pracownicy mają jakiś problem z kobietami.

Następnie pisze, że po opuszczeniu salonu razem z przyjacielem udali się do innego salonu fryzjerskiego, gdzie zostali przyjęci bez problemu.

„Okazuje się, że jednak można nie mieć problemu z płcią klienta, nawet, gdy goli się męskie brody.”

Kobieta uważa, że sytuacja, która ją dotknęła, była karygodna i nigdy nie powinna była się zdarzyć.

„Wskazanie, że jakiś salon fryzjerski jest męski i tylko męski, jest co najmniej niepoważne. Gdybym miała taką ochotę, mogłabym chodzić do męskiego fryzjera i obcinać się „na chłopaka”. Jestem klientem takim jak każdy inny człowiek i tak samo płacę za usługę. To, że jestem kobietą nie znaczy, że obowiązuje mnie zakaz wstępu w różne miejsca, nawet przeznaczone do typowo męskich usług.”

Na końcu swojego listu pisze o tym, że otacza ją ciemnogród.

„Walczmy o prawa kobiet, o zwykły szacunek i równe prawa. Żyjemy w XXI wieku, a mam wrażenie, że otacza nas jakiś ciemnogród. Kobietom, jak każdemu człowiekowi, należy się poszanowanie i równość wobec prawa. Nie godzę się na takie traktowanie i dlatego napisałam tego maila. Ja sama nie jestem w stanie wyegzekwować respektowania prawa przez innych, bo nie mogę nałożyć jakichkolwiek sankcji na tego typu miejsca, ale media i inne kobiety mają tę siłę. Może jeśli ktoś napisze o takim zachowaniu, w końcu przestaniemy się spotykać z poniżaniem i gorszym traktowaniem.” – kończy wyproszona z lokalu tylko dla mężczyzn gdańszczanka.

52

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
cslady napisał/a:

Dziś z kolei czytałam artykuł opisujący zachowanie dzieci w kociej kawiarni w Trójmieście oraz brak reakcji ze strony rodziców, którzy zapewne sami nie są nauczeni w jaki sposób powinno się traktować zwierzęta. W komentarzach pojawiło się wiele wątpliwości dotyczących zasadności przebywania małych dzieci w tego typu miejscach.

Jeśli chodzi o moje zdanie, to uważam, że jak najbardziej powinny istnieć restauracje, w których mile widziani są jedynie dorośli (+ ewentualnie dzieci od pewnego roku życia). Bardzo chętnie korzystałabym z takich miejsc.

Myślę,że  zachowanie dzieciaków w stosunku do zwierząt i bezmyślne przyzwalania rodziców by wyciągać łapy do głaskania wszystkiego co ma porośnięty sierścią łepek-to dla mnie-notorycznej posiadaczki większej lub mniejszej gromady psów- dobry temat na kolejny wątek:)

53

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Nie widzę problemu. Jest całe mnóstwo miejsc do których można się wybrać z dziećmi. Jeśli będzie kilka, które będzie dla nich niedostępnych to nic się nie stanie. A są ludzie, którzy potrzebują czasem odpocząć od dziecięcych wrzasków.

54 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-05-08 13:36:44)

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Jestem za, jestem za, jestem za! smile
Marzę, żeby były domy bez dzieci. Tu, gdzie mieszkam jest istny armagedon. Jak dzieciarnia wylegnie na podwórko to mlot pneumatyczny wydaje się być niczym relaksujaca muzyka... Przyznam, ze budzą się we mnie mordercze instynkty, gdy słucham tych wrzaskow za oknem.

55

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
Snake napisał/a:

W sumie jestem jednak za. Życie w końcu biegnie naprzód. Niedawno do GW pisała kobieta oburzona tym, że została wyproszona z salonu fryzjerskiego tylko dla mężczyzn. Przyszła tam towarzysząc przyjacielowi, który chciał się ostrzyc.

Ale gdy gdańszczanka wraz ze swym przyjacielem, który chciał się ostrzyc, pojawiła się w lokalu, po chwili została z niego wyproszona.

„W chamski i bezczelny sposób. Jako że jestem według pracowników The Barbers „babką”, nie mam prawa wstępu do ich salonu i że powinnam z niego wyjść” – pisze w liście.

Gdy okazała zdziwienie, jeden z pracujących tam mężczyzn wskazał jej naklejkę na ladzie i powtórzył, że kobiety nie mają wstępu. Autorka odniosła się do samej naklejki.

„Naklejka wyglądała jak te, znane z drzwi w supermarketach i innych miejscach publicznych, w których zabrania się wprowadzać zwierzęta itd. W tym momencie poczułam się tak, jakbym dostała w twarz. To jest jakaś segregacja ludzi? Mężczyźni są lepsi, więc wchodzą, gdzie chcą, a kobiety można potraktować w sumie nawet gorzej niż zwierzęta, bo nawet ze zwierzętami można wejść do większości restauracji. Dodam, że „zakaz wprowadzania kobiet” jest jedynym obowiązującym w tym miejscu zakazem, więc rozumiem, że mężczyzna chcący zgolić brodę może tam wnieść absolutnie wszystko, łącznie ze zwierzętami i bronią i wtedy problemu nie ma.”

„Poczułam się gorzej niż kiedykolwiek, a naprawdę mam duży dystans do siebie i nie zwracam nigdy uwagi na różnego rodzaju komentarze, mniej czy bardziej śmieszne. Jednak „zakaz wprowadzania kobiet” jest poniżej jakiegokolwiek poziomu i jeśli miał być śmieszny, to nie był. Zgodnie z prawem nikt nie może być dyskryminowany i to z jakiegokolwiek powodu. Takie normy są gwarantowane mi nie tylko przez Konstytucję RP, lecz także przez międzynarodowe akty prawne i ich obowiązywanie jest powszechne. W katalogu przejawów dyskryminacji jest wskazana między innymi dyskryminacja ze względu na płeć.”
Gdańszczanka pyta też, czy właściciele i pracownicy mają jakiś problem z kobietami.

Następnie pisze, że po opuszczeniu salonu razem z przyjacielem udali się do innego salonu fryzjerskiego, gdzie zostali przyjęci bez problemu.

„Okazuje się, że jednak można nie mieć problemu z płcią klienta, nawet, gdy goli się męskie brody.”

Kobieta uważa, że sytuacja, która ją dotknęła, była karygodna i nigdy nie powinna była się zdarzyć.

„Wskazanie, że jakiś salon fryzjerski jest męski i tylko męski, jest co najmniej niepoważne. Gdybym miała taką ochotę, mogłabym chodzić do męskiego fryzjera i obcinać się „na chłopaka”. Jestem klientem takim jak każdy inny człowiek i tak samo płacę za usługę. To, że jestem kobietą nie znaczy, że obowiązuje mnie zakaz wstępu w różne miejsca, nawet przeznaczone do typowo męskich usług.”

Na końcu swojego listu pisze o tym, że otacza ją ciemnogród.

„Walczmy o prawa kobiet, o zwykły szacunek i równe prawa. Żyjemy w XXI wieku, a mam wrażenie, że otacza nas jakiś ciemnogród. Kobietom, jak każdemu człowiekowi, należy się poszanowanie i równość wobec prawa. Nie godzę się na takie traktowanie i dlatego napisałam tego maila. Ja sama nie jestem w stanie wyegzekwować respektowania prawa przez innych, bo nie mogę nałożyć jakichkolwiek sankcji na tego typu miejsca, ale media i inne kobiety mają tę siłę. Może jeśli ktoś napisze o takim zachowaniu, w końcu przestaniemy się spotykać z poniżaniem i gorszym traktowaniem.” – kończy wyproszona z lokalu tylko dla mężczyzn gdańszczanka.


Nikt jej chyba nie powiedzial, ze istnieje to forum, gdzie w regulaminie jest nawet mowa, ze faceci sa inaczej traktowani.

Chociaz fakt, zakazu wstepu nie ma lol

56

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Na mojej siłowni jest podział na dwie części. Ogólnodostępną dla wszystkich i taką tylko dla kobiet. Jakoś nie widziałem żeby ktoś z facetów się tam pchał albo robił aferę, że wisi tabliczka "tylko dla kobiet". Chcą być same ze swoim cellulitem, to są wink Do naszej części przychodzą te fajniejsze lol

57

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Podpisuję się pod wszystkim co koleżanki i koledzy powiedzieli. Pamiętam dobrze wątek: Nie chcę widzieć gołych piersi nad talerzem! Generalnie zdania tam były podzielone. Myślę jednak, że nie każdy chciałby oglądać podobne sceny przy jedzeniu. Co ma w takiej sytuacji zrobić właściciel? Wyprosić głupio, bo nie wypada. Jednocześnie pozostali klienci się skarżą. Wpisanie podobnego zakazu w regulamin restauracji automatycznie rozwiązuje wszelkie podobne sytuacje

58

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
szakisz napisał/a:

Podpisuję się pod wszystkim co koleżanki i koledzy powiedzieli. Pamiętam dobrze wątek: Nie chcę widzieć gołych piersi nad talerzem! Generalnie zdania tam były podzielone. Myślę jednak, że nie każdy chciałby oglądać podobne sceny przy jedzeniu. Co ma w takiej sytuacji zrobić właściciel? Wyprosić głupio, bo nie wypada. Jednocześnie pozostali klienci się skarżą. Wpisanie podobnego zakazu w regulamin restauracji automatycznie rozwiązuje wszelkie podobne sytuacje

Pokaż mi kogoś, kto przed wejściem do restauracji czyta jakiś regulamin...
A poza tym, kogoś kto się do niego nie stosuje również trzeba by było wyprosić... no, ale sam napisałeś, że "wyprosić głupio, bo nie wypada".
A jak ktoś jest bardzo wyczulony w temacie swoich przywilejów i swobód obywatelskich to i tak zrobi awanturę o dyskryminację wink

59

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
adiaphora napisał/a:

Jestem za, jestem za, jestem za! smile
Marzę, żeby były domy bez dzieci. Tu, gdzie mieszkam jest istny armagedon. Jak dzieciarnia wylegnie na podwórko to mlot pneumatyczny wydaje się być niczym relaksujaca muzyka... Przyznam, ze budzą się we mnie mordercze instynkty, gdy słucham tych wrzaskow za oknem.

Ja ostatnio też marzę o takim domu, bo od stycznia mam zza ściany istny koncert histerii przynajmniej 3 razy dziennie. Ale będę uczciwa, to nie tylko jest kwestia dziecka, to również kwestia mamy, która po prostu ma model komunikacji opartej na wrzasku i tak jak dziecko krzyczy na nią, tak ona krzyczy na męża. Makabra. Także jestem w pełni świadoma, że wybryki dzieci to wina rodziców, ale i tak chętnie przeprowadziłabym się do bloku bez dzieci i do restauracji "dla dorosłych" też bym chętnie poszła.

60

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Ja po sąsiedzku mam jednego wrzaskuna, zwróciłam uwage matce, ze dziecko ciągle płacze i ze juz byłam gotowa iść o 1 w nocy, żeby sprawdzić, co się dzieje, ze nikt dziecka nie uspokaja przez dobre pol godziny.
Bo różnie bywa. Jak sąsiedzi nie reagują, to źle i lament, ze dziecko katuja a nikt nic nie słyszy i nie widzi. A to dziecko na okrągło płacze, 5 rano, 1 w nocy... I zero reakcji ze strony rodziców. Chyba stosują metodę, ze samo przestanie jak się zmeczy.  Mamuska odparla mi, ze płacze bo taki mały nerwusek jest. Nie wyglądają na patologie, ale w tych tzw porządnych czasem gorsza zaraza jest.

61

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
adiaphora napisał/a:

Mamuska odparla mi, ze płacze bo taki mały nerwusek jest.

Większość dzieci nerwuskiem się staje, a nie rodzi, więc takie tłumaczenie ze strony mamusi aż prosi się, aby mamusia samej sobie krytycznie się przyjrzała. Oczywiście nie twierdzę, że jest to regułą, bo są dzieci nadpobudliwe czy z innymi problemami, ale i takie dziecko można skutecznie wyciszyć. Ponadto jeśli maluch nieustannie płacze, to wyraźnie ma takiś powód.

62 Ostatnio edytowany przez szakisz (2017-05-09 17:45:20)

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
bbasia napisał/a:

Pokaż mi kogoś, kto przed wejściem do restauracji czyta jakiś regulamin... A jak ktoś jest bardzo wyczulony w temacie swoich przywilejów i swobód obywatelskich to i tak zrobi awanturę o dyskryminację wink

To że ludzie nie czytają to nie znaczy, że regulaminu nie ma. To jest kluczowe, zwłaszcza w sytuacji gdy właśnie ktoś zechce pójść do sądu i zrobić aferę na całą Polskę tongue

63

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!
cslady napisał/a:

Dziś z kolei czytałam artykuł opisujący zachowanie dzieci w kociej kawiarni w Trójmieście oraz brak reakcji ze strony rodziców, którzy zapewne sami nie są nauczeni w jaki sposób powinno się traktować zwierzęta. W komentarzach pojawiło się wiele wątpliwości dotyczących zasadności przebywania małych dzieci w tego typu miejscach.

Aż mną zatrzęsło kiedy przeczytałam ten artykuł. Jakiś dzieciak wpychał kotu piórko do uszu, inna dziewczynka stwierdziła, że "trzeba kota obudzić, bo ona zapłaciła i kot musi ją zabawiać". Oczywiście rodzicom nie przyszło do głowy, żeby pilnować swoich pociech, bo przecież "muszą się wybiegać". Swoją drogą, idea fajna, ale chyba nie przemyśleli tego do końca. Małe dzieci (zwłaszcza w dużej grupie) i koty to niezbyt dobre połączenie. Ciekawe, czy ubezpieczyli się na ewentualność pozwów gdy zwierzak zadrapie dziecko? Koty lubią spokój i nie znoszą nachalnego "miziania", no a niektórzy rodzice uważają swoje pociechy za święte krowy, którym wszystko wolno.

Sama jestem za zakazem wstępu dla dzieci w niektórych miejscach, ale moim zdaniem za taki stan rzeczy odpowiadają wyłącznie rodzice - nie pilnują dzieci, traktują restaurację jak plac zabaw i uważają, że kelnerki nie mają nic lepszego do roboty niż niańczenie ich rozbrykanej gromadki. Szkoda tylko, że cierpią na tym odpowiedzialni rodzice, którzy potrafią zająć się swoim dzieckiem w przestrzeni publicznej.

64 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-05-09 19:13:30)

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

właściciele kociej kawiarni to chyba zbyt duzi optymiści. Ja bym w życiu nie wpuściła do takiego lokalu dzieciaków.  Zywe zwierzęta to nie maskotki, ktore można miziać, głaskać i tarmosić, kiedy dusza zapragnie. Czy to nie jest stres dla zwierząt? Idea takiego lokalu jest dla mnie mało zrozumiała. Ciągle przewija się tłum obcych ludzi, czy to takie fajne dla tych kotów? Ja bym raczej na ich miejscu była w stresie, że ciągle jakies obce łapy mnie dotykają hmm

65 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-08-29 22:56:09)

Odp: Zakaz wstępu dla dzieci!

Dobrze, że znalazłem, bo już miałem tworzyć osobny temat:)

Tak oto pewna knajpa w Poznaniu "Parma i Rukola" oficjalnie ogłosiła na swoim profilu na FB, że nie bedzie obsługiwać klientów z dziećmi poniżej 6 roku życia. W sieci rozgorzała mocna dyskusja, już kilka portali umieściło niezależnie artykuły na ten temat na swoich stronach. Wśród opinii pochwalających zasadność podjętej decyzji, jest o dziwo wiele opinii rodziców czy ludzi ogólnie przywykłych do/lubiących dzieci. Podkreślają oni, że czasami moment ciszy i spokoju jest tym najbardziej wyczekiwanym w ciągu całego dnia i warto znależć takie miejsca, gdzie nasze pragnienie może się spełnić.

Powiem szczerze, że moja opinia może się wydawać mocno nieobiektywna. Z racji faktu, że dobrowolnie zrezygnowałem w życiu z posiadania dzieci, co więcej sama ich obecność mnie dość mocno irytuje( wybaczcie Drogie Mamy!), nie mówiąc o sytuacjach, kiedy zaczynają się głośno zachowywać, każda taka sytuacja jest mi jak najbardziej na rękę. Wszyscy, którzy krytykowali wydaną decyzję, zapomnieli o kilku istotnych sprawach. Wszystko sprowadza sie do tego, że niektórzy rodzice, mając dzieci, zapominają chyba o całym Bożym świecie."Wychowując" je w specyficzny, swój tylko właściwy sposób, nie mają na uwadze komfortu innych gośći, nie potrafią przyjąć krytyki skierowanej w stronę swoich pociech, nie poczuwając się jednocześnie do winy, kiedy dziecko coś zbroi. Nie wiem, jak długo wcześniej dochodziło do takich incydentów, ale wprowadzenie takiego zakazu nie mogło nastąpić nagle, pod wpływem jednego przypadku. Czy ktoś dbający o swój interes, wydając taką decyzję, od razu powinien być szufladkowany i oskarżany o  brak empatii i dyskryminację? Wiadomo, że dzieci nie są do końća winne, ale kiedy rodzic odmawia zapłacania za szkody wyrzadzone w lokalu przez niesforne dziecko, to co w takim razie zostaje? Ponadto spożywanie posiłku powinno kojarzyć się z miłą atmosferą a nie z wrzaskami, płaczem i dzieciaczkami goniącymi pomiędzy stolikami.
Sam kiedyś miałem (nie)ciekawą sytuację. Siedziałem w orientalnej knajpie w jednym z większych polskich miast. Czekając na zamówienie, widziałem jak wchodzi rodzinka z dwójką dzieci. Usiedli sobie wygodnie i o ile młodszy nie sprawiał problemu, to własnie starszy( coś koło 5-6 lat) zaczął się zachowywać w typowy sposób, jaki sprawia że mam ochotę wyjść. Krzyki, wrzaski, dziwne dźwięki wydawane przez chłopaczka i rzucanie piłką tenisową po lokalu(!). Wszystko było fajnie, ale moment, w którym gość był łaskaw uspokoić dzieciaka, nadszedł wtedy, jak owa piłka wylądowała na moim stoliku jakieś 10 cm od mojego talerza...
Jako że jestem dość wyrozumiałym i spokojnym człowiekiem, nie podniosłem nawet głosu, ale w środku temperatura mi się trochę podniosła.
W każdym razie, jak tylko będę kiedyś w Poznaniu, to się tam wybiorę smile

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026