Witam,
Jestem w zwiazku od 7 miesiecy ( z przerwami ). Mojemu facetowi strasznie przeszkadza jakiekolwiek towarzystwo mezczyzn przy mnie. Powiedzial,ze nie umie tego wytlumaczyc,ze ufa mi,wie, ze go nie zdradze ale nie moze zniesc faktu,ze jakis facet jest przy mnie,nawet starzy znajomi. Nie moge isc z zadnym kumplem na piwo,pogadac,pisac sms-ow,nic.
Kilkukrotnie zrywal ze mna z tego powodu,ale zawsze do siebie wracalismy. Czym to moze byc spowodowane ? Moze sam ma cos na sumieniu ? Sama nie wiem co mam myslec.
Ja mam 20 lat,on 31.
Z gory dzieki za pomoc.
Podobne tematy
Uciekaj. Zaczyna się od kolegów, potem będą koleżanki, a na końcu wyjście po chleb bedzie "niebezpieczne".
Powód jest taki, że on ma 3 dychy na karku i doskonale zdaje sobie z tego sprawę, a ty masz 20 lat
I Twoi koledzy są mniej więcej w Twoim wieku. Czuje się zagrożony. Zamiast sobie z tym poradzić, podbudować poczucie własnej wartości i się ogarnąć (bo to jest JEGO problem, że ma takie jazdy), to on Ci zakazuje spotkań z kolegami. Pamiętaj, nikt Ci niczego nie może zakazać albo nakazać. Jesteś dorosła.
Twój partner ma kompleksy, może złe doświadczenia.. nie ufa Ci.
Jeśli go kochasz, porozmawiaj z nim o tym szczerze. Spraw aby Ci zaufał: bierz go ze sobą na takie spotkania z kumplami- niech ich pozna, niech zobaczy jak się zachowujesz w ich obecności, że może Ci ufać.
Od problemów się nie ucieka - tylko się je wspólnie rozwiązuje.
Tzn mam wrazenie, ze gdy gdzies wychodze to on mysli,ze mam go gdzies, ze wole towarzystwo innych niz jego.A tak wcale nie jest! Po prostu nie wyobrazam sobie spedzac czasu tylko z jedna osoba 24/7 ,tym bardziej, ze ejstem osoba,ktora lubi czasami gdzies wyjsc,poznac nowych ludzi, dla niego to nienormalne. Powiedzial, ze on potrafi spedzac czas tylko przy mnie a ja przy nim nie.Ciagle sie o to klocimy. Czy mozliwe, ze to przez to, ze wychowywal sie bez ojca?
jeśli na początku związku stawia ci takie ograniczenia, próbuje kontrolować, odciąć cię od znajomych (wprawdzie tylko mężczyzn ale jednak) to szansa jedna na milion że sytuacja się poprawi
ewidentnie ma problem ze sobą, z patologiczną zazdrością. coś takiego byloby jeszcze akceptowalne u nieopierzonego nastolatka który dopiero uczy się związków ale nie u dojrzałego mężczyzny.
uciekaj, nie pakuj się w związek z chorym facetem
jeśli on uważa że powinnaś być tylko i wyłącznie z nim 24/7 to jest chore. Ma problem jeśli wychodzisz bez niego - to też jest chore.
Najlepsze co możesz zrobić dla siebie to ewakuować sie z tego związku
Najlepsze co możesz zrobić dla niego to skontaktować go ze specjalistą - psychiatrą
7 2013-11-01 20:47:46 Ostatnio edytowany przez Czarna2020 (2013-11-01 20:49:19)
Problem w tym, ze juz nie raz sie rozstawalismy ale tesknilismy za soba tak bardzo ,ze do siebie wracalismy. W pewnych momentach bylam pewna, ze moge sie dla niego poswiecic , nie wychodzic nigdzie, nie poznawac nowych osob ,byc tylko z nim itp.Ale ten stan trwal jakis czas,po czym wychodzila moja prawdziwa natura i nie moglam tego dluzej zniesc. Najgorsze, ze on nigdzie nie chodzi,na piwo z kumplami itp. Jak razem mieszkalismy po pracy wracal od razu do domu,ja na niego czekalam. Teraz mieszkamy oddzielnie ale planujemy wspolne zamieszkanie ponownie,bo i mnie i jemu nie odpowiada zycie na "odleglosc".
Z jednej strony nie moge zaakceptowac jego zachowania,a z drugiej nie potrafie odejsc od niego. Bo na codzien,gdy wszystko jest w porzadku jest najlepszym facetem na swiecie,nigdy kogos takiego nie poznalam.Dogaduje sie z nim jak z nikim innym. Nikt inny nie interesuje mnie w sensie innym niz kolezenskim.Ale mimo ,ze mu to mowie , jest jak jest.
Nie chce psuc tego ,co bylo przez te 7 miesiecy. to moj pierwszy zwiazek, dlatego nie wiem jak to powinno wygladac i sama sie w tym wszystkim gubie, nie wiem kto ma racje... ;( On twierdzi, ze widocznie ja nie doroslam do prawdziwego zwiazku, bo zachowuje sie jak dziecko i nie wiem jak powinien wygladac zwiazek z prawdziwego zdarzenia.
to moj pierwszy zwiazek, dlatego nie wiem jak to powinno wygladac i sama sie w tym wszystkim gubie, nie wiem kto ma racje... ;( On twierdzi, ze widocznie ja nie doroslam do prawdziwego zwiazku, bo zachowuje sie jak dziecko i nie wiem jak powinien wygladac zwiazek z prawdziwego zdarzenia.
no kochana, to że to jest twój pierwszy związek wiele tłumaczy. Jak to powinno wyglądać? Na pewno nie tak. Związek to nie są żądania, ograniczenia i poświęcanie się. Związek to radość i zaufanie. W dobrym związku nie jest problemem że rozmawiasz z kolegą, czy wyskoczysz gdzieś bez partnera.
Może nie dojrzałaś, bo jesteś młodziutka, może powinnaś dać sobie czas żeby dojrzeć.
Wydaje mi się że twój partner wmawiając ci niedojrzałość próbuje tobą manipulować i udowodnic ci, że on ma rację i sklonić do postępowania wg jego zasad. Może właśnie dlatego związał się z tak młodą osobą. Może próbuje wychowac cię do swoich wyobrażeń.
Na pewno tym zachowaniem nie dowodzi swojej dojrzałości.
9 2013-11-01 21:31:21 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-11-01 21:42:05)
Problem w tym, ze juz nie raz sie rozstawalismy ale tesknilismy za soba tak bardzo ,ze do siebie wracalismy. W pewnych momentach bylam pewna, ze moge sie dla niego poswiecic , nie wychodzic nigdzie, nie poznawac nowych osob ,byc tylko z nim itp
czyli rezygnować z normalnego życia młodej osoby w imię czego? spokoju, zadowolenia go? spełnienia jego wymagań? tego chcesz od życia? chcesz dać się ograniczyć, zamknąć w domu, zrezygnować z tego co lubisz? może zaproponuj żeby założył ci smycz albo gpsa z podsłuchem, żeby mógł cię w pełni kontrolować ![]()
wiesz, zaangażowałam się w ten wątek, bo przypomina mi to moją historię z czasów kiedy miałam 20 lat. Zaczeło się niewinnie, od sprawdzania mi telefonu, co wydawało mi się niedopuszczalne, ale pozwoliłam na to bo go "kochałam" potem były awantury o połączenia od kolegów, o póżniejszy powrót do domu, o to że nie chciałam żeby odbierał mnie z uczelni po zajęciach... W międzczasie (czyli kiedy byłam grzeczna) był opiekuńczy i cudowny jak nikt inny ![]()
hej "czarna" - zrywal kilkakrotnie ale WRACALISMY Ty Kochana w wypowiedzi juz jestes "do kupy" z nim.. postaw warunki - ok uwazasz, ze ... co ze bluzka miala rekaw do nogi do pepka czy .. ? wysluchaj go i ktorejs z kolezanek.. jesli jego zazdrosc nie ma podloza.. uciekaj.. zabroni pudru nakladac a sam potem za dekoltami sie bedzie slinil :-) przepraszam grono meskie ale tak mialam - moj na streaptese po kryjomu a ja mialam zawsze za duzy dekold:-) :-)
Radzę ci uciekać czym prędzej.. w końcu oszalejesz przez to ciągłe kontrolowanie ! Pomyśl o tym, że jeszcze całe życie przed Tobą !
Chcesz poznawać nowych ludzi, bo to nie jest "TEN".
Sory, też nie byłabym zadowolona, gdyby mój facet chadzał z koleżankami na piwo. Nie chodzi o jakieś zamknięcie czy terror, czy izolację. Ale co chcesz robić? Będąc w związku imprezować, poznawać nowych ludzi i spotykać się z kolegami?
Po prostu jesteś dla niego za młoda, macie inne oczekiwania od drugiej osoby i inne oczekiwania wobec związku. Radzę odpuścić.
Tylko facet, który ma kompleksy tak postępuje. Nie jest pewny siebie, więc obawia się, że każdy inny facet potencjalnie może mu ciebie zabrać. Ja bym zerwała, nie wyobrażam sobie by mój mężczyzna zabraniał mi kontaktu z przyjaciółmi....
14 2013-11-13 11:39:58 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2013-11-13 11:46:34)
Chcesz poznawać nowych ludzi, bo to nie jest "TEN".
Sory, też nie byłabym zadowolona, gdyby mój facet chadzał z koleżankami na piwo. Nie chodzi o jakieś zamknięcie czy terror, czy izolację. Ale co chcesz robić? Będąc w związku imprezować, poznawać nowych ludzi i spotykać się z kolegami?
Po prostu jesteś dla niego za młoda, macie inne oczekiwania od drugiej osoby i inne oczekiwania wobec związku. Radzę odpuścić.
Podpisuję się pod tymi słowami...
Czytam ten wątek i trochę zadziwia mnie ta masa życzliwych, "nakręcających" rad by ...uciekać, kopnąć w d... faceta, bo "zaborczy", bo psychiczny, bo...
A wszystko wyjaśniła właśnie Baziula. To nie tak, że facet świruje, tylko najnormalniej nie pasują do siebie. Także uważam, iż bycie w związku i szlajanie się samej na imprezy, spotykanie i poznawanie nowych gości "przyjaciół" - to mało dobrze świadczy o podejściu do własnego partnera. Inne priorytety. Autorka widać potrzebuje się wyszumieć, pobawić życiem, a jej aktualny partner - wbrew wszelkim tu nieprzychylnym i krzywdzącym opiniom - ma trochę dojrzalsze podejście do kwestii "bycia razem".
Sugerowanie rzekomych kompleksów, doszukiwanie się zaborczości - to trochę "na wyrost" dokopywanie facetowi, którego nie znamy. A może wszystko trochę inaczej wyglądałoby, gdyby to on sam tu opisał wszystko. Może autorka ...nazbyt swobodnie się zachowuje gdy jest sama i stąd jego sprzeciwy? Wszystko to tylko dywagacje...
Być może za jakiś czas autorka sama zmieni swoje spojrzenie na "ograniczenia w związku". Póki co - jest dość młodą osobą, nie gotową jeszcze na coś poważnego ![]()
Mój facet też zabraniał mi posiadania kolegów,co z tego?Nie brakuje mi tego-mam Jego.
Nowych ludzi poznajemy razem.Może tu byłby klucz do twojej sytuacji,facet czułby się pewniej.
Jeżeli natomiast nie masz zamiaru zrezygnować z poznawania ludzi solo,to nie pasujecie do siebie,macie inne oczekiwania.Nie ma sensu tkwić w takim związku bo na dłuższą metę może być to męczące.
16 2013-11-13 13:09:20 Ostatnio edytowany przez Czarna2020 (2013-11-13 13:22:47)
To nie jest kwestia juz samych kolegow. Ostatnio jak powiedzialam, ze chce isc do kolezanki na babski wieczor ,to powiedzial, ze nie po to gna codziennie z pracy do domu zeby wieczorem siedziec sam! Twierdzil, ze teraz widzi,ze kolezanka jest wazniejsza od niego,ze wszystko jest wazniejsze od niego,a to bzdura totalna...
Jak juz opadly te pierwsze emocje to powiedzial takim chamskim tonem, ze skoro tego chce to tak bedzie i on tez nie zamierza wracac z pracy prosto do domu, ze bedzie lazil po pubach,do kolegow. Wygladalo mi to na zwykla probe zrobienia mi na zlosc. Jak sie zgodzilam i powiedzialam,ze absolutnie mi to nie przeszkadza i nie zamierzam niczego mu zabraniac to sie obrazil. Na ogol jest tak, ze jak sie o cos poklocimy,to on strzela focha. A dla mnie to jest nie do wytrzymania,jak lezy obok i sie nie odzywa albo zlewa mnie totalnie i on o tym wie. W ten sposob zawsze mnie karze,wtedy ja przepraszam,lagodze sytuacje.Zawsze tak bylo.
Nie wiem juz kiedy mu wierzyc a kiedy nie,raz jest miedzy nami super,a nastepnego dnia byle drobiazg doprowadza go do szalu albo fochowania.Np niedawno,napiszcie co o tym myslicie,tylko bez smiechow prosze...
Tak sobie postanowilismy, ze kupimy wibrator i ok. Caly dzien mu pisalam jak to bedzie fajnie itp,ze nie moge juz sie doczekac.
Wieczorem on przyniosl ziolko,no to zapalilam,on nie chcial. No i zmulilo mnie strasznie,stracilam ochote na seks,jeszcze jemu ciagle gadalam jakies glupoty. No i zaczal mi robic wyrzuty ,ze tyle mu naobiecywalam a teraz co,zaczal krzyczec ze juz sie nie da tak w balona zrobic, ze teraz on tez tak bedzie robil. Jak mu powiedzialam,ze sam tez nie byl taki swiety ( bo ciagle cos obiecywal a pozniej zapominal) to sie wsciekl,wzial ten wibrator i wyrzucil za okno!! Krzyczal,ze nie chce wiecej tego widziec w domu. Wzial jaranie i tez wyrzucil przez okno,zapowiedzial,ze nigdy wiecej juz nie ma palenia. Do tego wydarl sie na caly dom, ze dla mnie wszelkie uzywki sa wazniejsze od niego,ze jak widze browara albo jaranie to sie trzese jak pie**olnieta - doslownie.Nie odzywal sie do mnie caly wieczor.Ja probowalam z nim rozmawiac,przepraszalam go, chcialam tylko zeby byl normalny,jak wczesniej ale byl nieugiety.
Nastepnego dnia nie odzywal sie wcale. Pisalam do niego sms-y,namawialam go zeby juz ochlonal,to napisal,ze juz w porzadku. Ale po chwili znowu zaczal swoje fochy. Napisal sms-a ze pije piwo z kumplami. Odpisalam cos w stylu ''a ze mna tez sie dzis napijesz''? Odpisal ,ze nie bo nie chce miec kaca. Chociaz nigdy piwa nie odmawial,juz wiedzialam,ze nadal jest zly i mu nie przeszlo.Wiec napisalam, ze nie dla mnie takie robienie sobie na zlosc i zeby pil ile chce.
To go chyba wkurzylo ,bo napisal ''jak sobie chcesz,ide po materaz i bede spal w pracy,jak masz mnie gdzies to ja tez bede,na h*j mi to,znowu mam sie w**rwiac i widziec jak masz mnie gdzies.Nie,juz za duzo tego bylo''.
Po chwili napisal ''jade do domu,nie po to place czynsz zeby spac w pracy''
Takie akcje sa srednio co 2 tygodnie. Moze on mial racje,nie wiem. Czy Wasi faceci tez by tak zareagowali na cos co ja zrobilam? Wg mnie to nie bylo az takie straszne ,zeby tak sie zachowywal..
Wiem,obiecalam mu i sie nie wywiazalam,ale do cholery,on robil wiele gorsze rzeczy a to i tak ja zawsze przepraszalam i probowalam z nim rozmawiac...Juz jest ok ale atmosfera nie jest juz taka jak byla...
Nie wiem co mam robic,moze rzeczywiscie do siebie nie pasujemy.
Dodam jeszcze, ze juz wczesniej zdarzalo sie ze rzucal rzeczami,nie kontrolowal swojego zachowania,psul mi telefony,laptopa, takze nie zdziwilo mnie to ze wyrzucil wibrator. Jak juz troche ochlonal i zobaczyl, ze troche mnie to dotknelo,powiedzial '' co, strzelisz focha o kawalek gumy''? Nie chodzilo mi o kawalek gumy,tylko jego zachowanie. Po raz 50 obiecal wczesniej, ze sie zmieni. Po tym jak postanowilismy ze zalozymy rodzine,bedziemy miec dzieci mial sie niby zmienic.Tiaa..pokazal to dwa dni temu. Cieszyl sie tylko w chwili jak o tym rozmawialismy ( on bardzo chce dziecko i slub ) ,wtedy byl wniebowziety,mowil jak to bardzo mnie kocha,ze juz zawsze bedziemy razem.Pare dni pozniej chcial sie pakowac i wyprowadzic do pracy z powodu wyjscia do kolezanki. Po prostu nie wiem juz co jest prawda a co fikcja,bo takich sytuacji bylo za wiele.
Tak w skrocie opisalam..Napiszcie co myslicie,bo on ciagle obwinia mnie za ta akcje z wibratorem, ze sie nie wywiazalam,a mnie to strasznie meczy ;(
Czarna2020, to, co opisałaś jest przykre. Raz - rzeczywiście do siebie nie pasujecie. Dwa - ten chłopak ma jakieś zawirowania emocjonalne i zachowuje się infantylnie, jak rozkapryszony szczaw. I on ma 30 lat? Serio?. Trzy - wzajemnie się wykończycie psychicznie w niedługim czasie... Myślałem, że ten facet zachowuje się w miarę normalnie, bo z pierwszego opisu nie wynikało, że ma takie ...jazdy. Cóż, przykro mi, ale mając jaśniejszy obraz całości - marne szanse na wspólna przyszłość...
18 2013-11-13 13:41:17 Ostatnio edytowany przez Czarna2020 (2013-11-13 13:43:35)
Kosmiczny nick : On mi zawsze powtarzal, ze wszelkie klotnie byly przeze mnie, bo zawsze sie wokol mnie krecili inni mezczyzni,dlatego kolegow nie moglam miec,pisac z nikim na facebooku czy gg. PRzestalam to robic zeby bylo miedzy nami dobrze. A tu znowu kolejny powod do klotni! Niedawno zamieszkalismy razem po raz 4,w innym miejscu, bo zawsze jak sie rozstawalismy to on sie wyprowadzal a mnie nie bylo stac na oplaty. Mialo byc ok ,a znow zaczyna sie to samo. Najgorsze, ze gdy jest dobrze,to jest miedzy nami wspaniale,nie znam drugiego takiego czlowieka,z ktorym tak bym sie dogadywala,wszystko mi w nim wtedy pasuje i podoba. Do momentu az '' nie zrobie czegos glupiego'' i jest awantura. Dlatego tak ciezko mi sie od niego uwolnic. Moja matka miala podobne przeboje z ojcem,tylko ze on byl jeszcze gorszy...Nie wiem czy to podswiadomie wybralam akurat takiego faceta ale nie chce przezywac tego co matka.
Mam jeszcze pytanko, czy Wasi faceci tez sie obrazaja jak odmawiacie stosunku ? Jak odmowie i nie podam zadnego sensownego powodu to przestaje sie do mnie odzywac,twierdzi,ze ''jak mu sie chce to nie moze spac i fukcjonowac i powinnam to zrozumiec,ze co mi zalezy''. A seks jest codziennie! czasem rano i wieczorem,czy to malo ? Sorry za pytania ale jestem niedoswiadczona,to moj pierwszy partner seksualny i nie wiem jak to powinno wygladac
19 2013-11-13 14:33:45 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-11-13 14:35:30)
Twoim notorycznym błędem jest to że za wszystko przepraszasz,on zrobił coś źle- to ty przepraszasz.Może ma facet zaniżoną samoocenę skoro porównuje siebie do używek
Za bardzo mu się chyba taka sytuacja spodobała,niedługo będziesz go przepraszała że w ogóle istniejesz.Nie pasujecie do siebie kompletnie
Wielu partnerów moich koleżanek obrażało się jak odmówiły seksu-ale przecież zmuszać się na siłę bo on tak chce(bez sensu). Ja nie mam z tym problemu,pod względem seksualnym dobraliśmy się idealnie,każdemu z nas jest potrzebny codziennie(rano,wieczór).
Te 4 wyprowadzki i zostawianie Cię na lodzie(bo zakładam że wiedział że nie będziesz miała z czego zapłacić)nie zmusiły Cię kiedykolwiek do refleksji?
Twoim notorycznym błędem jest to że za wszystko przepraszasz,on zrobił coś źle- to ty przepraszasz.Może ma facet zaniżoną samoocenę skoro porównuje siebie do używek
Za bardzo mu się chyba taka sytuacja spodobała,niedługo będziesz go przepraszała że w ogóle istniejesz.Nie pasujecie do siebie kompletnie
Wielu partnerów moich koleżanek obrażało się jak odmówiły seksu-ale przecież zmuszać się na siłę bo on tak chce(bez sensu). Ja nie mam z tym problemu,pod względem seksualnym dobraliśmy się idealnie,każdemu z nas jest potrzebny codziennie(rano,wieczór).
Te 4 wyprowadzki i zostawianie Cię na lodzie(bo zakładam że wiedział że nie będziesz miała z czego zapłacić)nie zmusiły Cię kiedykolwiek do refleksji?
Zastanawialo ale ja akurat jestem taka, ze bardzo szybko mi zlosc odchodzi,przeciwnie do niego.On potrafi pamietac bardzo dlugo przykre sytuacje,pozniej wypominac,jego obrazanie sie trwa dlugo,mi mija praktycznie od razu.Dlatego tak nie moge zniesc jego fochow, bo chcialabym normalnie porozmawiac,pozartowac,poprzytulac sie,jak zawsze. I dlatego biore wszystko na siebie,byle bylo tylko normalnie.
Pewnie to blad,ale wczesniej gdy na jego fochy zareagowalam tym samym ,czyli olewka w niego,nie wytrzymal i sie wyprowadzil.Po prostu sie boje, ze zrobi to samo. Nie mam ustabilizowanej sytuacji finansowej,moze troszke tez tego sie obawiam,ze znow kolejna przeprowadzka,juz nie mam sil na to...
Jak wcześniej - uciekaj dziewczyno, masz całe życie przed sobą!
Jedyną sensowną decyzją będzie odejście,wiem że tej myśli możesz nawet do Siebie nie dopuszczać.Ale zastanów się czy tak wyobrażasz sobie Swoje życie?Jak będziecie mieć dzieci,nie będą Cię męczyć jego fochy?A jak zostawi Ciebie i dzieci?Nie będziesz miała za co opłacić czynszu,wyżywienia.A jaśnie książę,kiedy już mu się odfoszy,raczy zrobić Ci przysługę i wróci.Po czym znowu coś mu nie będzie pasować i tak w kółko.Spójrz w przyszłość tego związku i odpowiedz Sobie samej na pytanie- Czy warto?
Czarna, dziewczyno, masz dopiero 20 lat jesteś w związku 7 mc, już 4 razy się rozstawaliscie a Ty tu piszesz o zakładaniu rodziny i dziecku? Z kimś kto Cię tresuje, szantażuje, obraza się, kto chce mieć nad Toba kontrolę? On ma 30 lat i nie licz na to, że się zmieni.
A co do tych wypowiedzi krytycznych odnośnie tego, że chcesz się bawić, poznawać nowych ludzi i mieć kolegów. Przecież to normalne, kto to widział zamykać się w domu dlatego, że się z kimś jest. Taka symbioza nigdy nie jest dobra. Odejdź , wyprowadz się i nie pozwól sobie na szantaże a już na pewno nie godz się na ślub i dziecko bo będzie tylko gorzej.
ODEJDŻ od niego. Facet jest ohydny. To on nie dorósł do związku, nie potrafi stworzyć prawdziwej, głębokiej relacji z drugą osobą, opartej na miłości, zaufaniu i przyjaźni. On się nie zmieni - to dorosły, ukształtowany człowiek.
Wziął sobie młodziutką, naiwną gąskę (bez urazy) i wychowuje Cię pod własne dyktando. Chce Cię urobić. Jest mega niedojrzały i faktycznie może mieć jakieś zaburzenia, z pewnością też wie, że u kobiet w swoim wieku raczej powodzenia mieć nie będzie, bo starsze kobiety, bardziej doświadczone szybko się poznają na takim idiocie. Dlatego znalazł se 20latkę, którą modeluje jak figurkę z gliny.
Czarna, nie pozwól na to. Bycie z nim zrujnuje Ci psychikę.
W związku nie ma miejsca na takie jazdy.
I OCZYWIŚCIE, że będząc w związku, można mieć znajomych, także płci przeciwnej, wychodzić z nimi, prowadzić własne życie. Duszenie się 24/7 jest niezdrowe i toksyczne.
A Twój facecik? Dorosły chłop, ale jara zielsko jak przygłupi nastolatek, niszczy Twoje rzeczy - jak możesz mu na to pozwalać?, urządza awantury, jest chorobliwie zazdrosny, chce, żebyś całkowicie zrezygnowała dla niego z życia. Takich typów kopie się w tyłek jak najszybciej.
Intuicja słusznie Cię ostrzega. Zerwij z nim i oblej to szampanem, zmarnowałaś już z nim ponad pół roku, nie marnuj więcej czasu.
25 2013-11-14 09:03:47 Ostatnio edytowany przez Czarna2020 (2013-11-14 09:24:40)
Hej dziewczyny,to ja ponownie..
Macie racje , postanowilam, ze juz dlugo z nim nie pobede. Dam sobie tylko czas na uporzadkowanie sytuacji finansowej ( zebym po raz kolejny nie zostala bez srodkow do zycia ) i odejde.
Wczorajsza sytuacja juz mnie w tym upewnila. Umowilismy sie, ze spedzimy fajny wieczor,przy winie.Co chwile mi powtarzal ''no idz juz do tej kapieli,idz,idz''.Powiedzialam,ze zaraz pojde,spokojnie.On na to takim chlodnym tonem ''to ja ide spac''. Jak przyszlo co do czego,zasnal o godzinie 21.30, kiedy zawsze szedl spac po 23. Wrocilam z kapieli,to probowalam go obudzic ( podobna sytuacja do poprzedniej,tylko tym razem zamiana rol . Powiedzial przez sen, ze znowu obiecalam i nic z tego, ze tyle mu kazalam czekac i ze zmeczony jest praca. (WTF?!) . Rano oczywiscie nabral ochoty, 10 min i po wszystkim. Czasami czuje sie jak maszynka do seksu, nie wazne kiedy ja chce ( i czy w ogole chce) ,tylko on,straszny egoista.
Wiecie,nie chodzi mi o to, ze zasnal,mogl byc zmeczony,rozumiem to. Ale gdybym ja cos takiego zrobila,to wiem, ze bylaby mega awantura. A w swoim zachowaniu nic zlego nie widzi,to mnie tak boli.
Ogolnie coraz gorzej jest miedzy nami.Mysle, ze nie ma sensu tego ciagnac. To co tu napisalyscie mowila mi tez moja mama o nim, ze taki czlowiek sie nie zmieni, ze jest ''furiatem''.
Powinnam wczesniej jej posluchac.
Tylko facet, który ma kompleksy tak postępuje. Nie jest pewny siebie, więc obawia się, że każdy inny facet potencjalnie może mu ciebie zabrać. Ja bym zerwała, nie wyobrażam sobie by mój mężczyzna zabraniał mi kontaktu z przyjaciółmi....
a jesli ma sie podstawy myslec ze z tymi niby przyjaciolmi sypia, to co wtedy ?
jak ktos jest latwy i lgnie do facetow to lgnac bedzie caly czas.
natchniona napisał/a:Tylko facet, który ma kompleksy tak postępuje. Nie jest pewny siebie, więc obawia się, że każdy inny facet potencjalnie może mu ciebie zabrać. Ja bym zerwała, nie wyobrażam sobie by mój mężczyzna zabraniał mi kontaktu z przyjaciółmi....
a jesli ma sie podstawy myslec ze z tymi niby przyjaciolmi sypia, to co wtedy ?
jak ktos jest latwy i lgnie do facetow to lgnac bedzie caly czas.
Wiesz, niektórzy wszędzie widzą podstawy, nawet jak ich nie ma. To facet ma ze sobą problem, nie autorka wątku.
Czarna - Dlaczego ty nie szanujesz własnych potrzeb i pozwalasz by jakiś pajac też ich nie szanował? Kim on niby jest żeby zabraniać Ci kontaktów ze znajomymi, obrażać się jak pięciolatek, szantażować Cię i traktować jak gumową lalkę? Dojrzały emocjonalnie, normalny facet nie postępuje w ten sposób. W ogóle jak ty możesz być tak naiwna żeby planować dzieci z kimś, kto w ciągu kilku miesięcy zrywa z Tobą i wraca kiedy mu się podoba. Jakby mój facet choć raz mnie tak potraktował, to byłby definitywny koniec związku. Zacznij się cenić, nie zachowuj się jak popychadło. On się na Tobie wyżywa, a ty go przepraszasz? Porąbało Cię? W ogóle on odchodzi i wraca kiedy chce, a ty to znosisz. Nie dość, że on jest chory na głowę, to ty go za to zachowanie nagradzasz - dajesz mu czego chce. Przepraszasz, ulegasz itp. Zacznij wymagać szacunku do siebie i przede wszystkim odejdź od tego pajaca.
Z tym paleniem trawy mnie w ogóle rozwaliło. Mnie się kiedyś zdarzyło niechcący przedobrzyć z alkoholem - rzygałam, ledwo stałam na nogach, miałam trudności z oddychaniem. Mój facet opiekował się mną cały ten wieczór i następny dzień, gdy miałam meeega kaca. Nie powinnam tyle pić, ale stało się i to nie jest powód żeby mi robić wyrzuty z jakiegokolwiek powodu, bo przecież nikt nie jest święty. Jak się zdarzy, że nie mam ochoty na seks, to nie strzela focha, tylko się pyta, czy aby dobrze się czuję i czy wszystko ok. Mamy wspólnych znajomych, ale mamy też każde swoich - nikt nikomu nie zabrania wychodzić. Ostatnio była sytuacja, że on chciał iść na imprezę do znajomych, których dawno nie widział. Ja miałam wtedy do niego przyjechać, więc początkowa opcja była, że pójdziemy razem. Jak się okazało, że trzeba będzie spać na podłodze w jakiejś salce i że pijaństwo będzie straszliwe to mnie się przestał uśmiechać udział w imprezie, gdzie nie znam większości ludzi, a mój facet doprowadzi się pewnie do stanu, w którym go widzieć nie lubię. No to ustaliliśmy, że ja spędzę ten wieczór u niego w domu, a on niech idzie, przecież nas nie zbawi jeden wieczór spędzony osobno. Ja się nie będę męczyć na tej imprezie, on nie musi z tego rezygnować i wszyscy zadowoleni. Jak widać można. Nikt nikogo nie podejrzewa o zdradę.