netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

21 odpowiedzi3 375 wyświetleńzałożony przez evelyn, 03.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

hej.
mam 21 lat i za 2 miesiące wychodzę za mąż. oczywiście moi rodzice są przeciwni, bo za młoda jestem, zmarnuję sobie życie itd. z tatą jeszcze daje jednak radę się jakoś dogadać,ale z mamą...ostatnio rozmawiałyśmy i temat zszedł na ślub. spytała się po co mi to i czy uważam, że mój chłopak naprawdę mnie kocha. odparłam że tak. wtedy ona mnie wyśmiała, powiedziała, że zawsze byłam naiwna i że skoro on znalazł sobie głupią co mu będzie sprzątać, gotować i jeszcze chętnie dupy da to się żeni...myślałam że z siebie wyjdę. powiedziałam, że nie musi się już starać i przychodzić na ślub...tylko chyba chciałabym, to odkręcić..w końcu to moja mama a ślub jest jeden...
tylko że jej zachowanie jest co najmniej dziwne. ona nie może się pogodzić z tym, że dorosłam, że ukladam sobie z mężczyzną. kiedyś przyjechała do nas (już mieszkamy razem) na tydzień i raz przyłapała nas na tym jak się całowaliśmy. oczywiście wyszła z pokoju (z miną wielce urażonej), a później nie zmarnowała okazji żeby powiedzieć mojemu chłopakowi jakim to jest bezwstydnym zbokiem (bo miał rękę na moich piersiach).
co zrobić, żeby zmieniła swoje zachowanie, zrozumiała, że już nie jestem małą dziewczynką? i jak powiedzieć jej, żeby jednak przyszła na ten ślub, bo chyba bardzo ją zniechęciłam...

2

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Matka wyraziła swoją opinię, może nazbyt wulgarnymi słowami, ale trochę racji ma.  Wyciągnij rękę do matki, ona to zaczęła, sądzę jednak, że jej pierwszej byłoby trudniej.

Dobrze przemyślałaś swoją decyzję? Przerażasz mnie, jesteś taka młoda!

3 Ostatnio edytowany przez słoniątko (2013-03-03 21:03:16)

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Twoja Matka może po prostu być zazdrosna. Wiem, trochę to dziwnie brzmi, ale do tej pory byłaś "tylko" jej... Równie dobrze, może widzieć w Twoim przyszłym mężu coś, czego Ty sama, zakochana, nie zauważasz.

Jak długo znasz swojego wybranka? Ile jesteście ze sobą? jak długo mieszkacie razem?

Czy Twoi rodzice są jedynymi ludźmi, którzy są przeciwni temu ślubowi?

Przemyśl raz jeszcze swoją decyzję. Młodziutka jesteś, a Twoja mama chce dla Ciebie dobrze. Idź do niej, ale nastrój się pozytywnie! Bądź spokojna i nie daj się wyprowadzić z równowagi. Wyjaśnij jej swój punkt widzenia, zapytaj o jej argumenty. Niech je wyjaśni. A jeśli znowu Cię wyśmieje, przypomnij jej, że Ty również masz uczucia.

To chyba jedyne co możesz zrobić.
Powodzenia!

4

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Spróbuj najnormalniej w świecie porozmawiać i postarać się wytłumaczyć mamie co myślisz i czujesz w związku z jej zachowaniem smile

5

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

mama moze sie nie szczypała ze slowami, ale wyrazila cos, o czym pewnie pomysli wiele osob, ktore przeczyta twoj watek.... nie wolisz sie najpierw wyksztalcic, zapravowac na własne pieniadze, wlasne doswiadczenia zyciowe? kiedy twoje kolezanki beda studiowac, pracowac, szukac swojego miejsca w zawodowym swiecie, ty faktycznie bedziesz sprzatac, gotowac i prac majty... zreszta pewnie juz to robisz...

6

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Bardolka, a czy mając męża nie można już się kształcić i pracować? Po ślubie to już tylko pranie majtów zostaje?

7

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

a czy kształcenie jest ważniejsze od miłości? poza tym po ślubie też mogę studiować...a co do tego prania, sprzątania, gotowania i innych prac domowych- to nie jest tak, że ja ciągle siedzę w domu i bez przerwy coś robię..

8 Ostatnio edytowany przez rebel (2013-03-03 23:56:19)

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Evelyn jestem Twoją rówieśniczką, to Ci napiszę jak ja to widzę.
Zazwyczaj (piszę zazwyczaj, bo tak się zdaża często) że jeśli rodzice nie akceptują naszego chłopaka/narzeczonego/znajomych to mają jakiś konkretny powód. To nie bierze się z niczego.
Kolejna sprawa - rodzice zawsze chcą dobrze, tylko sposób w jaki nam - młodym- to przekazują, woła czasami o pomstę do nieba.
Wiem co mówię, bo sama niedawno wyszłam za mąż, a na początku naszej znajomości miałam 'przejścia' z rodzicami. Mieli swoje obawy, które się nie potwierdziły, a teraz wprost uwielbiają mojego męża. Tak więc, nie martw się, sytuacja może ulec zmianie.

Poza tym dziewczyny, nie wiem o czym mówicie z tym 'praniem majt'.
Mam męża i prowadzę praktycznie takie samo życie jak moje koleżanki rówieśniczki.
Może tylko z tą różnicą, że ja pracuję, zarabiam na swój dom, a one w większości studentki, które mają chwilę wolnego balują za pieniążki rodziców.
Pranie majt, sprzątanie, gotowanie - jeżeli tam macie, to Wam szczerze współczuję. U nas obowiązki dzielimy prawie na pół. Piszę prawie, bo ja pracuję mniej niż mąż (godzinowo).


Mam tylko do Ciebie kilka pytań Autorko.
Czym się aktualnie zajmujesz? Praca, szkoła? Gdzie mieszkacie, wynajmujecie coś?

9

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Jeśli masz konkretny zawód, pracujesz, masz swoje pieniądze, to nie widzę problemu we wczesnym małżeństwie.
Niezależność - to jest najważniejsze dla kobiety, moim zdaniem oczywiście.
Jesteś niezależna?

Mama pewnie się boi fiaska Twojego małżeństwa, tego że zostaniesz z niczym w razie gdyby nie wyszło.
Ale jeśli jesteś niezależna, to nie ma czego się bać, bo sobie poradzisz w razie czego. Czy tak?

Czego Twoi rodzice się boją? Konkretnie. Zapytaj ich.
Może ich sprzeciw jest uzasadniony troską o Ciebie?

Miłość miłością, ale trzeba mieć plan na życie w razie gdyby się skończyła.
Tu, na forum, wiele jest takich historii, że najpierw wielka milość, dziecko, a potem dziewczyna zostaje bez zawodu, bez pracy, bez szans na godne życie, za to ze złamanym sercem.
To Ci nie grozi?

Jeśli Ci to nie grozi, to uspokój swoją mamę. Powiedz jej, że chcesz by dzieliła z Tobą Twój wielki dzień, że jesteś dorosła i świadoma tego co może się w życiu zdarzyć.

10 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2013-03-04 03:21:52)

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Matka prawdę Ci powie, tylko czasami dobiera słowa i zdania, jak zając dobierający się do dupy jeża...

Porozmawiaj z mamą,wypytaj ją o jej obawy...wiele dziewczyn dało Ci dużo świetnych rad smile

Więc mogę ci tylko zyczyć pomyślności w ułożeniu sobie zycia.

11 Ostatnio edytowany przez TSE (2013-03-04 15:49:02)

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Sprzątanie, pranie i gotowanie to obowiązki, które wykonuje się również będąc panną wink

Evelyn.: Trudno jest odpowiedzieć na pytanie czy ważniejsza jest miłość, czy kształcenie. To zależy od człowieka, jego podejścia do życia i priorytetów. Ja wiem jedno - miłością garnka nie zapełnisz, ale małżeństwo i samorozwój nie stoją w sprzeczności.
Tak naprawdę skoro ze sobą mieszkacie, to ślub niewiele nowego wniesie do waszego życia. Zmieni się wam stan cywilny, po oczach zacznie bić plask obrączek, jeżeli to ślub cywilny to uregulujecie normy prawne, jeżeli kościelny to te bardziej duchowe, ale wciąż będziecie zasypiać w tym samym łóżku i grzać wodę na herbatę w tym samym czajniku. Skoro się kochacie, a Ty ufasz swojemu narzeczonemu, to pobierzcie się. Bądźcie sobie partnerami, kształtujcie się, pracujcie, wspierajcie się w niepowodzeniach, dzielcie radości, stwórzcie sobie, i swoim ewentualnym dzieciom dobre warunki do życia. Cieszcie się sobą, życiem, dorabiajcie się, a na pełną rodzinę przyjdzie odpowiednia pora. Może troszkę zbaczam z tematu, ale naczytałam się na tym forum trochę historii, i doszłam do wniosku, że lepiej zapobiegać niż leczyć. tongue

Co do mamy - jedyne co możesz zrobić to wyciągnąć rękę, cofnąć swoje słowa, przeprosić i spokojnie porozmawiać. Mama albo Twoją skruchę uzna i przyjdzie na ślub, albo uniesie się dumą i nie przyjdzie.

12 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2013-03-04 20:12:21)

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Moja siostra wyszła za mąż mając 21 lat, jej mąż 22... Teraz będzie 14ta rocznica ich ślubu i "o dziwo" małżeństwo trwa dalej i ma się w świetnej kondycji.

To, że ktoś nie jest gotowy na daną chwilę do poważnego związku jakim jest małżeństwo, nie oznacza, że inna osoba w tym samym wieku, nie może być w pełni świadoma takiej decyzji i nie obawia się zawarcia małżeństwa.
Tu nie chodzi o wiek.
Spójrzcie ile tutaj Kobiet, Mężczyzn po 30tce, którzy pobierają się, łączą w nowe związki i im to nie wychodzi.
Tu chodzi o dojrzałość emocjonalną.

Ktoś wspomniał o pewności...
Nigdy nie ma pewności.
Bo żeby związek funkcjonował "poprawnie" należy nad nim wspólnie pracować.
A jeżeli chodzi o autorkę, to jeszcze wszystko przed nią.

Jeżeli chodzi o Matkę autorki, to od razu staje przede moimi oczami Mamunia mojej znajomej.
Nawet w dniu ślubu, kiedy ta miała na sobie suknię ślubną, tamta psioczyła jej do ucha, że robi głupotę, że to błąd, że jej przyszły mąż to kretyn, nic nie warty patałach, leń, że będzie przez niego płakała etc. etc. etc.
I co?
Zaraz będzie 10lat ich małżeństwa/pobrali się gdy Ona miała 22 lata, On 23/.
Żyją, pracują, wychowują dwójkę fajnych dzieciaków, szanują się a Matka nadal psioczy...
Oczywiście, jak w każdym małżeństwie sa też konflikty mniejsze i większe, ale jeżeli partnerzy potrafią ze sobą rozmawiać to można wiele wspólnie zwojować smile

13

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Evelyn - nie gniewaj się, ale piszesz temat, którego tytuł brzmi: zabroniłam matce przychodzić na mój ślub - chyba nie tak postępuje dojrzała osoba ... w dodatku zaraz stwiedzasz, że jednak się z tego wycofujesz.

A czy po ślubie nie da się kształcić i pracować? Oczywiście że da się, ale ja wchodząc w związek wolałabym być niezależna, mieć jakiekolwiek zaplecze " w razie czego". Żeby, jakby się coś zle ułożyła, nie zostać z niczym...

Odpowiedz szczerze w tym wątku na moje pytanie: dlaczego ewenutalnie ślub nie mógłby poczekać rok lub dwa lata? Tylko całkiem szczerze ...

14

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

powiedziałam jej to w nerwach...wątpie aby każdy dał rade się opanować w takiej sytuacji...ona całe życie mnie krytykuje.
nie chcemy czekać ze ślubem bo się kochamy, może banalnie to brzmi, ale tak jest.obydwoje, ja i mój chłopak uważamy ślub za ważną część życia. to cudowne być w takim 'oficjalnym' związku,a nawet nosić obrączki...z jednej strony ślub niby nic nowego nie wnosi, a jednak jeszcze bardziej łączy ludzi. po prostu uważamy, że nie warto czekać, skoro już możemy się pobrać.
a jeśli chodzi o 'w razie czego' to hmmm..wątpie, abyśmy się rozstali, po pierwsze. wiem że dam sobie radę, bo już miałam kilka trudnych doświadczeń w życiu. rzeczy materialne zawsze dają się jakoś zorganizować. ale nie martwię się o to bo wiem, że będziemy razem.

15 Ostatnio edytowany przez evelyn (2013-03-04 22:19:47)

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...
rebel napisał/a:

Evelyn
Mam tylko do Ciebie kilka pytań Autorko.
Czym się aktualnie zajmujesz? Praca, szkoła? Gdzie mieszkacie, wynajmujecie coś?

mieszkamy u mojego chłopaka (w bloku). ja studiuję i na chwilę obecną udaje mi się utrzymać z obrazów, bo maluję, wykonywania biżuterii, ozdobnych przedmiotów..para moich znajomych ma sklepik z rękodziełem i tam to sprzedaje.

16

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...
evelyn napisał/a:

a jeśli chodzi o 'w razie czego' to hmmm..wątpie, abyśmy się rozstali, po pierwsze. wiem że dam sobie radę, bo już miałam kilka trudnych doświadczeń w życiu. rzeczy materialne zawsze dają się jakoś zorganizować......

Nie zapieraj się, że się nie rozstaniecie, bo różnie w życiu się układa.
Oby Tobie jak najlepiej;)

A to mieszkanie to jest chłopaka?
Podsumujmy: mieszkasz u chłopaka, który praktycznie Cię utrzymuje, nie masz stałej pracy.
W razie rozstania lub rozwodu zostaniesz z  niczym. Może to martwi Twoją mamę?

17

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Miałam podobny problem z mamą , mam 22 lata teraz jestem już rok po ślubie, mam małą córeczkę i jestem szczęśliwa. Ze śłubem też było bardzo podobnie.Twoja mama po ślubie będzie patrzyła na to wszystko inaczej , daj jej trochę czasu żeby się przyzwyczaiła, jak zobaczy że wszystko Ci się układa , niczego nie brakuje i że jesteś szczęśliwa to zmieni do was podejście. Ona się po prostu martwi ... a ja w Ciebie wierze i wiem że Wam się uda i że po jakimś czasie mama pogodzi sięz nową sytuacją wink

Pozdrawiam

18

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

evelyn ale nie odpowiedzialas na moje pytanie, ja nie pytalam o to, dlaczego chcecie wziac slub, tylko dlaczego ewentualnie slub NIE MOZE ZACZEKAC roku czy dwoch. Ponawiam więc pytanie.

19 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-03-05 12:22:19)

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

A nie przesadzacie troszkę z tymi ostrzeżeniami i zagrożeniami bijącymi ze wszystkich stron, które miałyby dotknąć Autorkę? wink

Mam wrażenie, że te ostrzeżenia pojawiają się przez sam fakt, że Autorka ma 20 lat. Jakby napisała to samo ale była po 30-tce, to by inaczej została "oceniona". A dlaczego? Otóż...

Co do kwestii posiadania "stałej pracy"... a kto dziś ją posiada i może być w stu procentach pewny jutra? W dobie kiedy 1/3 ludzi w Polsce pracuje na śmieciówkach?
Bez przesady. Przecież Autorka napisała, że utrzymuje się sama, co jakoś przeszło bez echa. A w jej wieku to się chwali. Wiem, bo pamiętam, że jak zaczęłam pracę zawodową w wieku 19 lat, to większość moich rówieśników nie miało żadnej pracy, ani nawet pomysłu, co chcieliby robić... A ona ma talent, robi ozdoby, potrafi je sprzedać i się z tego utrzymać. Dla mnie wystarczy. Według mnie ważniejsze od "stałej" pracy w danym momencie są pewność siebie, przebojowość i wiara we własne siły, że zawsze tę pracę jakąś lepszą/gorszą znajdę. Bo praca nawet ta "stała" dziś jest, a jutro jej nie ma. A za pół roku może być znów i to dużo lepsza od poprzedniej.

Co do kwestii "mieszkania u chłopaka". W większości małżeństw, kiedy ktoś miał wcześniej mieszkanie np. po babci, od rodziców, po rodzicach, z wygranej w toto lotka, czy skądinąd, to właśnie ktoś mieszka u kogoś. No i co z tego smile To znaczy, że są nieodpowiedzialni i mają się martwić codziennie, że "a jaaak się rozwiodą, to zostaną z niczym". Uważam znów, że to przesada. Mnie by to nie przeszkadzało, choć akurat ja mieszkam "u siebie". Ale gdybym mieszkała w mieszkaniu mojego Męża, to jednak uważałabym je za nasze wspólne. Nie miałabym chyba kompleksu na tym tle, że w razie czego mieszkanie jest jego... I tak samo mój Mąż nie ma teraz kompleksu, że mieszka "u mnie". Ja uważam, że mieszkamy u siebie, bo jesteśmy MAŁŻEŃSTWEM.
A jak młode małżeństwo kupuje kawalerkę na kredyt na 30 lat, to też w przypadku rozwodu jest problem z jej podziałem, spłatą i też nie ma tu idealnych rozwiązań...

No i co do teorii "nie mów, że się nie rozstaniesz, bo nigdy nie wiadomo". No jasne, że nie wiadomo, ale też jesli ktoś ma ideały i wie, że chce nad związkiem pracować to ma duże szanse, że mu się uda. Nie ma co demonizować. Ja jestem pare lat starsza od Autorki, dużo później też wzięłam ślub (w sensie później, bo w późniejszym wieku, ale męża przed ślubem znałam króciutko) a też mówię, że się nie rozstanę i planuję dotrzymać obietnicy złożonej przed ołtarzem smile Tak wiem, brzmi to banalnie i górnolotnie, bo przecież "życie to nie je bajka", ale ja właśnie taki mam plan i mój mąż też - nie rozstać się smile

Ja z ostatnich postów Autorki wnioskuję, że jest to osoba, która raczej wie czego chce, radzi sobie w życiu i ja jej - Tobie evelyn - życzę Wszystkiego Dobrego. Jesli czujesz, że to jest TO, to rób jak Ci serce (ale rozsądek też smile) dyktuje smile

20 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-03-05 12:36:07)

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...
rebel napisał/a:

Evelyn Kolejna sprawa - rodzice zawsze chcą dobrze, tylko sposób w jaki nam - młodym- to przekazują, woła czasami o pomstę do nieba.

Oj tu bym się kłóciła smile
Znam mnóstwo głupich rodziców (przepraszam za epitet, ale taka prawda), którzy chcą dobrze, ale głównie dla siebie. Są egoistyczni, czepialscy, wzbudzają w dzieciach poczucie winy, szantażują, nie potrafią dzieci wspierać, tylko całe życie dołują.

To mit, że rodzic dla dziecka zawsze chce dobrze i że jego rady wynikają z dobroci serca.
W przypadku mądrych rodziców raczej tak i wtedy nawet jak ich nerwy poniosą, to można przymknąć na to oko i na formę w jakiej coś mówią. Ale rodzice to tylko ludzie - jedni są mądrzy, drudzy zakompleksieni i przez to nie ufają w dobre wybory własnych dzieci, jeszcze inni nie mogą się odnaleźć w swojej roli, mają problemy emocjonalne i widzą tylko czubek własnego nosa.

Nie mówię, że rodzice evelyn tacy są, bo nie wiem, ale tu na forum, w tym dziale dziewczyny często piszą o takich rodzicach, którzy mimo, że mają 60-tkę na karku ciągle jeszcze zachowują się jak rozhisteryzowane dzieci w fazie buntu 2-latka... niestety.

21

Odp: Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Zgadzam się z Szarlot.
Poza tym autorka nie pytała czy 21 lat to odpowiedni wiek na ślub, tylko jak pogodzić się z mamą.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Powiedziałam matce, że ma zakaz wstępu na mój ślub...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026