netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Borderline to ściema

27 odpowiedzi10 375 wyświetleńzałożony przez Van Marquez, 07.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Borderline to ściema

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Borderline to ściema

Wątek zakładam dla osób zorientowanych w temacie BPD.
Zakładam, że wszyscy znamy objawy zaburzenia i nie będę ich tu przytaczał. W zamian chciałem posatwic śmiałą tezę jak w tytule.

Zaznaczę też, że byłem w dwóch związkach z kobietami o zdiagnozowanym BPD i zwłaszcza za drugim razem podchodziłem do sprawy poważnie. Jednak zastanówmy się... Diagnozę BPD stawia się generalnie osobom, które wykazują 6/9 objawów. Tymczasem na dobrą sprawę u wielu ludzi 6 tych cech częściej lub rzadziej występuje.

Któż z nas nie miał problemu z kontrolowaniem gniewu? Któż nie czuł pustki? Komuż nie przydarzyło się ranic partnera?
Któż w związku nie szukał czułości i zbliżenia? Kto jednocześnie w tym samym związku nie próbuje zachowac jakiegoś dystansu (dla dobra własnego czy związku, tym samym też dla dobra kochanej osoby)?

Oczywiście, że u jednych występuje to częściej, u innych rzadziej. W/g  mnie granicy jednak nie ma (może z wyjątkiem samookaleczeń).
Może po prostu niektórzy są skurwielami z natury? I po prostu nie potrafią uszanowac uczyc bliskiej im osoby? A mają fajną diagnozę i mogą mówic, że w ich zachowaniu nie ma granicy, że granice ma miec tylko partner?

Wiem, że nieco prowokacyjnie piszę, ale może też można spojrzec na to z innej strony czasem?

2

Odp: Borderline to ściema

Jestem tego samego zdania co Ty. Zresztą większość zaburzeń psychicznych powstało na skutek ewolucji społeczeństwa i biegania do doktorów z byle czym.

3

Odp: Borderline to ściema
Van Marquez napisał/a:

Wątek zakładam dla osób zorientowanych w temacie BPD.
Zakładam, że wszyscy znamy objawy zaburzenia i nie będę ich tu przytaczał. W zamian chciałem posatwic śmiałą tezę jak w tytule.

Zaznaczę też, że byłem w dwóch związkach z kobietami o zdiagnozowanym BPD i zwłaszcza za drugim razem podchodziłem do sprawy poważnie. Jednak zastanówmy się... Diagnozę BPD stawia się generalnie osobom, które wykazują 6/9 objawów. Tymczasem na dobrą sprawę u wielu ludzi 6 tych cech częściej lub rzadziej występuje.

Któż z nas nie miał problemu z kontrolowaniem gniewu? Któż nie czuł pustki? Komuż nie przydarzyło się ranic partnera?
Któż w związku nie szukał czułości i zbliżenia? Kto jednocześnie w tym samym związku nie próbuje zachowac jakiegoś dystansu (dla dobra własnego czy związku, tym samym też dla dobra kochanej osoby)?

Oczywiście, że u jednych występuje to częściej, u innych rzadziej. W/g  mnie granicy jednak nie ma (może z wyjątkiem samookaleczeń).
Może po prostu niektórzy są skurwielami z natury? I po prostu nie potrafią uszanowac uczyc bliskiej im osoby? A mają fajną diagnozę i mogą mówic, że w ich zachowaniu nie ma granicy, że granice ma miec tylko partner?

Wiem, że nieco prowokacyjnie piszę, ale może też można spojrzec na to z innej strony czasem?

Ja jestem książkowym przykładem, niezdiagnozowanym tongue Wiec w tym co piszesz, jest dużo prawdy.

4

Odp: Borderline to ściema
Van Marquez napisał/a:

Zaznaczę też, że byłem w dwóch związkach z kobietami o zdiagnozowanym BPD

No cóż, niektórzy lubią blondynki, niektórzy z tłumu kobiet wyłapują te z BPD wink

5

Odp: Borderline to ściema

Jeśli rozpatrywać wszelkie zaburzenia tylko na podstawie skrótowego opisu kryteriów diagnostycznych to większość z nich będzie wydawała się ściemą.
Dopiero jak poczytam o danym zaburzeniu więcej, te parę myślników z podręcznika diagnostycznego nabierze "głębszego" znaczenia.
Oczywiście istnieje też możliwość postawienia zbyt pochopnej diagnozy lub po prostu nie trafnej.

6

Odp: Borderline to ściema

Widzisz, to podobnie jak z ADHD - polecam wartościowy artykuł psychologa Pawła Droździaka pt. "Czy ADHD istnieje?". Zaczęłam się tym interesować, gdy przyszło mi zaznajomić się z tym tematem od strony zarówno pedagogicznej, jak i "obserwowalnej" u córki koleżanki. Martyna zachowywała się brawurowo, karygodnie miejscami, mama z nią poszła do psychologa i co? Wielkie UFFF - to ADHD! Już wiemy czemu Martyna wychodzi na dach szkoły, wszystko niechcący tłucze, umawia się z chłopakami 5 lat starszymi od siebie (12-latka) i pali papierosy przed blokiem.
Małej tak naprawdę - z moich obserwacji mówię - brakowało ojca oraz autorytetu; jej tata związał się z inną kobietą, stworzył sobie nowe dzieci, a mama nie dość, że nieporadna życiowo, to kompletnie niekonsekwentna, traktowała córkę jak powierniczkę-równolatkę. Ona próbowała zwrócić na siebie uwagę i to rozpaczliwie, jak i szukała na siłę akceptacji (starsi chłopcy) Jak tu nie mieć adhd? smile

7

Odp: Borderline to ściema
Iceni napisał/a:
Van Marquez napisał/a:

Zaznaczę też, że byłem w dwóch związkach z kobietami o zdiagnozowanym BPD

No cóż, niektórzy lubią blondynki, niektórzy z tłumu kobiet wyłapują te z BPD wink

Otoz to. Dagnoza jest pomocna i moze byc wskazowka dla samego zainteresowanego - ale nie powinna byc usprawiedliwieniem albo przepustką spoleczną. Van Marguez, chyba najlepiej nie brac pod uwage zadnych diagnoz u partnerek, tylko po prostu przygladac sie relacji "Ty - ona" i pilnowac swoich granic. Nie pozwalac na cos, co Cie rani albo boli.

Tak jak dziewczynka, o ktorej pisze Catwomen moze miec adhd, ale to nie znaczy, ze nie nalezy (i nie ) tzreba nad nia pracowac.

I tak samo jest z coraz bardziej powszechnym ZA (zespl Aspergera - kto mial do czynienia z ludzmi o zdiagn tym zesp, wie o co chodzi).

Najbardziej kontrowersyjny pod tym katem jest dla mnie temat dysleksji..

8

Odp: Borderline to ściema
Benita72 napisał/a:

Otoz to. Dagnoza jest pomocna i moze byc wskazowka dla samego zainteresowanego - ale nie powinna byc usprawiedliwieniem albo przepustką spoleczną.(...)

Tak jak dziewczynka, o ktorej pisze Catwomen moze miec adhd, ale to nie znaczy, ze nie nalezy (i nie ) tzreba nad nia pracowac.

I tak samo jest z coraz bardziej powszechnym ZA (zespl Aspergera - kto mial do czynienia z ludzmi o zdiagn tym zesp, wie o co chodzi).

Najbardziej kontrowersyjny pod tym katem jest dla mnie temat dysleksji..

Taka diagnoza to WSKAZÓWKA do odpowiednich reakcji czy działań (dla zainteresowanych i troszczącego się otoczenia
NIE tłumaczenie a pomoc. A jak człowiek "chce uderzyć psa to kij zawsze znajdzie" mówiono onegdaj smile dlatego nie bagatelizowałabym żadnego z powyższych problemów - przeciwnie, bacznie przyglądałabym się i szukałabym ODPOWIEDNICH metod postępowania.
ALE można zaprzeczać, czemu nie? Zależy CO się chce w ten sposób osiągnąć. ROZGRZESZENIE?

9

Odp: Borderline to ściema
Anhedonia napisał/a:

Taka diagnoza to WSKAZÓWKA do odpowiednich reakcji czy działań (dla zainteresowanych i troszczącego się otoczenia
NIE tłumaczenie a pomoc. A jak człowiek "chce uderzyć psa to kij zawsze znajdzie" mówiono onegdaj smile dlatego nie bagatelizowałabym żadnego z powyższych problemów - przeciwnie, bacznie przyglądałabym się i szukałabym ODPOWIEDNICH metod postępowania.
ALE można zaprzeczać, czemu nie? Zależy CO się chce w ten sposób osiągnąć. ROZGRZESZENIE?

Nie chodzi mi o rozgrzeszenie dla partnera osoby z "borderem", ale o właśnie o to by diagnoza nie była rozgrzeszeniem dla osoby tym dotkniętej. Niestety bowiem bywa tak, że po stwierdzeniu zaburzenia, pacjent przestaje się praktycznie kontrolowac, robi wszystko na co ma ochotę. Zrywa z dnia nadzień (w niektórych przypadkach też zdradza), robi wielkie afery z  byle powodu, wszystko tłumacząc zaburzeniem... W sumie cały margines społeczny w postaci morderców, złodziei, gwałcicieli, to też osoby zaburzone, a jednak stawia się im opór. Mało tego, wyroki sądowe, nawet jeśli łagodne, nie uwzględniają zwykle tego zaburzenia jako okolicznośc łagodzącą.
Oczywiście, że my rozmawiamy o sprawach delikatniejszych, w Polsce za zdradę czy porzucenie partnera nikt nie karze, ale chodzi o to by nie tłumaczyc w 100% takiego zachowania tylko zaburzeniem. Normy współżycia między ludźmi powinny byc podobne dla osoby zanurzonej, jak i zdrowej (lub niezdiagnozowanej...)

10

Odp: Borderline to ściema

"zaburzonej" miało byc:) Ale mówiąc dosadniej: człowieka tak postępującego jak w borderline określa się po prostu mianem złego człowieka. A po wystawieniu diagnozy, to już wszytko ma mu uchodzic? Może byc zły, coraz gorszy, bo ma świstek papieru???
Chodzi mi o to, że oprócz sprzyjającemu takiemu zachowaniu zaburzeniu, te osoby mają też często po prostu bardzo nieładne cechy charakteru, a często diagnoza i "grupa wsparcia" daje asumpt do eskalacji tych cech.

11

Odp: Borderline to ściema

Zgadzam się z autorem wątku. Zaburzenia psychiczne typu borderline to nie wyrok śmierci, z którym nic nie można zrobić. Ostatnio miałam spotkanie z psychologiem, chciałam po prostu porozmawiać, i potwierdziła to co czytałam o zaburzeniach: tak naprawdę nie można mówić o czystych zaburzeniach, bo człowiek jest tak złożonym indywiduum, że w znakomitej większości mając zaburzenia będzie miał jakiś miks różnych kategorii. Stąd stawianie diagnozy typu "borderline" jest właśnie traktowana jak usprawiedliwienie przez daną osobę. Warto skupić się na behawioralnych aspektach i pracować nad sobą. Niemal wszyscy jesteśmy jakoś zaburzeni bo nikt nie żyje w idealnym świecie pod kloszem. Jedni przeszli więcej, inni mniej, ale jako dorośli ludzie - odpowiadamy za swoje czyny ŚWIADOMIE.

12

Odp: Borderline to ściema
Van Marquez napisał/a:

"prostu bardzo nieładne cechy charakteru, a często diagnoza i "grupa wsparcia" daje asumpt do eskalacji tych cech.

Cechy charakteru, jak to piszesz - nieladne - moga wynikac (i wydaje mi sie, ze czesto wynikaja) wlasnie z charakteru zaburzen - osoby z otoczenia moga czuc sie manipulowane. Jednak nie jest to swiadome. I to jest pocieszajace - bo praca nad soba osoby z bordeline polega wlasnie na uswiadamianiu sobie, po co tak robi i co jej to daje. I moze to byc poczatek zmian. Dodam, ze to koszmarnie trudne.

A najgorsze, co moze robic wtedy otoczenie, to wlasnie utworzenie "grupy wsparcia" rozumianej jako klubu wzajemnej adoracji i dostarczania "głaskow po glowie".

13

Odp: Borderline to ściema
tańcząc w ciemnościach napisał/a:

...Stąd stawianie diagnozy typu "borderline" jest właśnie traktowana jak usprawiedliwienie przez daną osobę. Warto skupić się na behawioralnych aspektach i pracować nad sobą. Niemal wszyscy jesteśmy jakoś zaburzeni bo nikt nie żyje w idealnym świecie pod kloszem. Jedni przeszli więcej, inni mniej, ale jako dorośli ludzie - odpowiadamy za swoje czyny ŚWIADOMIE.

Choć zgadzam się CO DO zasady, to uważam, że państwo się zagalopowujecie smile zaburzenia miewają różne podłoża.
STAWIAĆ opór można zawsze i nie dać sobie wejść na głowę. Z innymi przypadłościami jest podobnie. Choćby z nadużywaniem alkoholu.
Tu nie trzeba szukać tłumaczeń a KONSEKWENTNIE nauczyć się DZIAŁAĆ w stosunku do w/w osoby. Albo się pożegnać i nie upraszczać tematu, nie "odwracać kota ogonem" - "bo syty głodnego nie zrozumie"... Ale chory KONSEKWENCJE zrozumie, jeżeli ich doświadczy.

14 Ostatnio edytowany przez enya (2013-08-09 17:00:34)

Odp: Borderline to ściema

Owszem wszystko zależy od danej osoby, zaburzenie zaburzeniem ale prawdą jest, że wiele osób tzn. zaburzonych jest zwyczajnie egoistycznych, niedojrzałych i nie ma usprawiedliwenia dla tych cech, zachowań.

Wszystko zależy od ogólniej dojrzałości jednostki, od jej samoświadomości i przede wszystkim od tego, czy taki ktoś bierze odpowiedzialnośc za siebie, za swoje życie i decyzje. Myślę, że nawet osoba zaburzona może być świadoma siebie, swoich zachowań, może nie być egoistyczna jednak często taką świadomość jak i wiedzę w przypadku osób zaburzonych zyskuje się m.in. poprzez terapię.

Druga sprawa, że osoby zaburzone są często bardzo egocentryczne, trudno im dostrzec kogoś innego gdyż są skupione wyłącznie na własnym poczuciu nieszczęścia, na własnych emocjach i ich wewnętrznych tragediach, często nie myślą co mogą czuć inni bo ich własna osoba jest dla nich całym światem.

Czy tego typu podejście takich osób to zwykła wredota, złośliwość, egoizm, czy jednak to efekt zaburzenia? To kwestia dyskusyjna...

Myślę, że osoby z borderline często faktycznie nie panują nad tym co się z nimi dzieje, to ludzie o zaburzonej, zahwianej tożsamości, którzy często naprawdę nie wiedzą jacy są. Nie wiedzą co lubią, co naprawdę ich pociaga, jacy są, czy jacy chcieliby być - ten brak integralności jest chyba ich największym dramatem i przyczyną uczucia lęku i odczuwanej pustki. Oni często nawet nie wiedzą jakiej są  orientacji seksualnej (w zależności od danej sytuacji lub osoby z jaką przebywają mogą być bardzo różni - gdyż ich własny obraz o samych sobie chłoną z zewnątrz), pozbawieni innych są jakby nijacy i desperacko potrzebjją kogoś, innej osoby żeby jakkolwiek istnieć, mieć poczucie własnej realności.
To osoby, które również mają nierealne oczekiwania wobec innych ludzi i nie potrafią jakby zrozumieć braku realności tych oczekiwań co powoduje, że w rezultacie ranią sami siebie. Rani ich, ich własny niedorzeczny sposób myślenia, postrzegania rzeczywistości.  Można powiedzieć, że osoby z borderline mają po części zaburzenia paranoiczne, po części narcystyczne, w tym nerwice i niekiedy stany psychotyczne.

Z pewnością każdy z nas odczuwał w życiu pustkę, czy lęk przed odrzuceniem jednak myślę, że odczucia zdrowych osób, a osób zaburzonych są zupełnie inne, nieporównywalne.
Pustkę odczuwamy często, każdy choć raz w zyciu odczuwał pustkę. Czesto odczuwamy ją jako poczucie straty, tesknoty za kimś, jako poczucia braku bliskości od innych. Natomiast wydaje mi się, że pustkę jaką odczuwają osoby z borderline jest porównywalna do poczucia braku istnienia, to wielkie nic, to dziura bez dna. To chaos i ogrmony lęk przezd nieistnieniem i ucieczka do nikąd od samego siebie.

15

Odp: Borderline to ściema

Każdy czasem kicha i czyści nos, więc przeziębienie to ściema? big_smile

Różnica polega na tym, że u borderów ich profil nie wynika bezpośrednio z wrodzonego temperamentu jak przykładowo u choleryków, a jest nabyte w wyniku traumatycznych przejść, głównie w okresie dojrzewania. Psychika sobie z nimi nie poradziła i wykrzywiła się w ten konkretny sposób. Mówienie, że to ściema, bo każdy ma wahania nastrojów to jak mówienie, że urazy kręgosłupa to ściema, bo każdego czasem bolą plecy.

16

Odp: Borderline to ściema

Wszystkie wystepujace w ludziach cechy sa normalne, w odpowiednim nasileniu, ale jak ostroznosc przeksztalca sie w paranoje, to juz mamy problem. I tak samo z borderline: chec bycia z druga osoba, potrzeba partnera jest jak najbardziej ok, ale ciagle poczucie absolutnej pustki, kiedy partnera brak, nie jest.

W skrocie, o zaburzeniach mowimy wtedy kiedy utrudniaja czy wrecz uniemozliwiaja normalne zycie.

17 Ostatnio edytowany przez Van Marquez (2013-08-10 12:21:41)

Odp: Borderline to ściema

Do Vian i do Adlernewman:
ja się zgadzam z Wami generalnie, chodzi mi tylko o to, że czasem diagnoza staje się przepustką do eskalacji... Przyczynia się paradoksalnie  do upajania się swą ciemną stroną, zamiast do walki o stabilizację emocji...

18

Odp: Borderline to ściema

Ach, naturalnie, ale tak jest w wielu przypadkach zaburzeń czy chorób. Borderzy i chorzy na chorobę afektywną dwubiegunową chyba szczególnie niechętnie się leczą, bo swój stan po lekach określają jako "zmulenie i brak uczuć". Jednocześnie często wymagają od bliskich zrozumienia i akceptacji swoich zachowań, bo przecież to nie ich wina, że są chorzy. Ale ich, że nie chcą się leczyć - coś za coś, tak to nie ma.

19

Odp: Borderline to ściema

Zgodze sie z Vian, ze czesto osoby chore leczyc sie nie chca (pokaz mi kogos z narcystycznym zaburzeniem osobowosci, kto mysli, ze ma problem!), ale prawda jest takze taka, ze tego typu zaburzenia sa bardzo ciezkie do leczenia. Rola lekow jest tutaj niewielka; w wiekszosci potrzebna jest dlugotrwala terapia, ktorej wynik nie zawsze jest taki na jaki liczymy. Chodzi tu w koncu o zmiane osobowosci- czyli prawdziwy hardcore.

20

Odp: Borderline to ściema

Adlernewman, narcyzi to jeszcze-jeszcze, ale o chcącym się poważnie leczyć psychopacie (dla niewiedzących - zaburzenie dyssocjalne) to serio nie słyszałam ;-)

A z borderami i dwubiegnunowymi to w sumie powinnam uzupełnić, że oni w sumie chcą się leczyć ale nie farmakologicznie (a leczenie farmakologiczne w tych wypadkach jest z reguły zwyczajnie konieczne) i wtedy kiedy im jest źle. Z tym, że za jakiś czas robi im się lepiej i leczenie leci w kąt do czasu aż znów im się robi źle i muszą zaczynać od początku.

21

Odp: Borderline to ściema

Dużo wypowiedzi... raptem kilka cennych... te, które najbardziej zakrawają o domorosłą psychologie pozwole sobie ciachnąć tu i teraz.. kolejność przypadkowa wink

1. Borderline to niestety nie ściema... a świat bywa czarno biały.. kolory szarości to skutek pracy nad sobą nie zaś naturalnego stanu rzeczy.. to o czym pisze autor jest jedynie jego subiektywną, emocjonalną oceną dwóch przypadków (sick!;)) i owszem... po części prowokacją.. wymienione symptomy prosto od Dr. google to tylko słowa i hasła.. nie masz pojecia o czym piszesz do końca i jaki wymiar ma na prawdę słowo pustka dla osoby zaburzonej... nie wiesz czym jest gniew i złość z punktu widzenia BPD i jak to jest funkcjonować na co dzień kiedy się więcej analizuje, myśli i czuje... jak to jest kiedy masz zaburzoną czasoprzestrzeń co jakiś czas i mylisz świat realny z własną projekcją.. zaburzony obraz samego siebie.. jak cholernie trudne są relacje z ludźmi - bo to ludzie dostarczają emocji... nie wiesz.. bo nie możesz... z racji tego że nie masz przypadłości (przynajmniej zdiagnozowanej;)) zwanej pogranicznym zaburzeniem osobowości.. kropka.
2. Owszem są osoby, które samą diagnozę traktują jako usprawiedliwienie dla swojego zachowania i zamiast walczyć o siebie, chodzić na terapie, pracować nad swoimi słabościami spoczywają na laurach, na zasadzie: przecież ja jestem zaburzony, ja MOGĘ eskalować, mogę masakrować siebie i innych, to nie moja wina itp. itd. poniekąd karmią tym samym "demona" i z braku troski o siebie pozwalają sobie nie więcej... takie zachowanie nie ma usprawiedliwienia i nie mówię, że nie zdarza mi się pacnąć na drugą stronę i sobie pofolgować.. zdarza.. ale na szczęście orientuje się w porę i nie dopuszczam do sytuacji w której "to coś" przejmuje kontrole nade mną i moim życiem.. to ja kontroluje bowiem zaburzenie - nie ono mnie.. taka heca..
3. Borderline to nie choroba - to zaburzenie.. nie ma magicznej pigułki, którą ktoś może przepisać i której przyjmowanie regularne powoduje naprawę, poprawę... ktoś napisał, że leczenie farmakologiczne jest koniecznie.. to kompletna bzdura wink jedyne co pomaga jest wzięcie swojej własnej dupy w troki, terapia i jeszcze raz terapia.. nieustawiczne kontrolowanie swoich emocji, reakcji i zachowań.. z czasem staje się naturalne i proste.. ale jest zapierdolem... i można normalnie funkcjonować w społeczeństwie, mieć fajną prace, pasje i życie, kochać i być kochanym.. kwestia wyboru.. co ważniejsze... borderline które się hoduje i karmi? czy osoba, która ma borderline i dba o siebie?
4. Borderline przyciąga "choroby".. innymi słowy osoby, które mają czystą formę bez dodatków to mniejszość.. jam mniejszość - choć miewam stany depresyjne (miewam), choć miewam lęki (miewam) nikt i żaden porządny lekarz nie przepisze mi lekarstw... nawet jeśli... czy ja bym chciała chodzić nafaszerowana i nieogarniająca? czy ja bym chciała tłumić moje myśli i być amebą? nie jestem wygodnicka.. i lubię moją głowę, nawet jeśli płata figle wink co ciekawe.. nikt praktycznie, poza kilkoma bardzo bliskimi osobami, nie wie, że mam borderline... nie chwalę się tym... mało kto rozumie problem.. a stereotypy (patrz ten post...) są przerażające..
5. Autor napisał, że osoby mające BPD często są świniami w życiu codziennym wink innymi słowy.. mają wredne charaktery, są złymi osobami i takie tam... a poza tym wszystko z nimi jest ok wink czy w takim razie borderline = skurwysyn? spłycanie do potęgi... wyjaśnię... są osoby out i in... są osoby, które swoje zaburzenie hodują w środku, robiąc różne dziwne rzeczy i zadając ból sobie... ból w znaczeniu dosłownym i mniej dosłownym.. bólem i karaniem się może być nawet przypadkowy sex.. ale także cięcie się czy wyniszczanie psychiczne, fizyczne.. nie ma tutaj mowy o byciu wrednym człowiekiem... chyba, że w stosunku do samego siebie... takie osoby z natury są mało zainteresowane krzywdzeniem innych... balast jest na nich samych.. one są ofiarami.. samych siebie poniekąd.. osoby typu "out" to inna bajka... karmią się innymi... karzą innych (tak naprawdę karząc siebie) ... zawsze zastanawiałam się co zdrowsze wink do tej pory nie wiem wink
6. Każdy jest na swój sposób zaburzony... każdy ma jakiś tam balast... ale (na szczęście) nie każdy ma borderline... to nie dar...
7. Enya - brawo za wypowiedź smile
8. Nie każdy kto ma borderline ma tym samym traumatyczne przeżycia z dzieciństwa.. skąd się bierze zaburzenie? do tej pory nikt do końca nie ustalił mimo prób.. ale fakt.. dom jako taki ma na to wpływ bezpośredni i relacje w nim.. co nie znaczy, że musi być źle słownikowo (bywa często...) .. przykład: jestem wychuchaną, kochaną zbyt i rozpieszczaną całe moje życie... nigdy nie dostałam nawet klapsa i nigdy nie miałam kary.. nawet jak rozwaliłam cała kolekcję filiżanek z XIX wieku mamy bo tak wink brak granic? brak autorytetów? brak rozróżnienia między tym co dobre a złe? brak konsekwencji? system nagród non stop... kara? ewentualnie odesłanie do wanny żeby się uspokoić wink duże oczekiwania.. perfekcjonizm narzucony.. i niemożność sprostania najmniejszej porażce.. bo jak? skoro ja przecież jestem idealna i jak to? tongue

Jeśli coś innego przyjdzie mi do głowy.. dopiszę wink na razie tyle i na szybko

22 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-10 21:12:24)

Odp: Borderline to ściema
Catwoman napisał/a:

Ona próbowała zwrócić na siebie uwagę i to rozpaczliwie, jak i szukała na siłę akceptacji (starsi chłopcy) Jak tu nie mieć adhd? smile

To ja w takim razie  powątpiewam dosyc mocno czy aby napewno diagnoza adhd zostala slusznie postawiona-wątpie w tym opisanym  przypadku, wg mnie mylnie (choc specjalistą zadnym nie  jestem, ale swoje co nie co wiem w tym zakresie)

Delusion napisał/a:

3. Borderline to nie choroba - to zaburzenie.. nie ma magicznej pigułki, którą ktoś może przepisać i której przyjmowanie regularne powoduje naprawę, poprawę... ktoś napisał, że leczenie farmakologiczne jest koniecznie.. to kompletna bzdura wink jedyne co pomaga jest wzięcie swojej własnej dupy w troki, terapia i jeszcze raz terapia.. nieustawiczne kontrolowanie swoich emocji, reakcji i zachowań.. z czasem staje się naturalne i proste.. ale jest zapierdolem... i można normalnie funkcjonować w społeczeństwie, mieć fajną prace, pasje i życie, kochać i być kochanym.. kwestia wyboru.. co ważniejsze... borderline które się hoduje i karmi? czy osoba, która ma borderline i dba o siebie?

generalnie podobnie myśle

23

Odp: Borderline to ściema
Delusion napisał/a:

ktoś napisał, że leczenie farmakologiczne jest koniecznie.. to kompletna bzdura

Ja to napisałam i kompletnie się z Tobą nie zgadzam. ;-)
Pogadamy o tym?

Borderline przyciąga "choroby".. innymi słowy osoby, które mają czystą formę bez dodatków to mniejszość.. jam mniejszość - choć miewam stany depresyjne (miewam), choć miewam lęki (miewam) nikt i żaden porządny lekarz nie przepisze mi lekarstw...

Ja bym powiedziała, że w borderze mogą wystąpić epizody depresyjne, nerwicowe, lękowe, psychotyczne. Że współwystępuje z reguły z innymi syndromami i chorobami, np. DDD/A, PTSD, ChADem to swoją drogą, ale nawet jeśli nie współwystępuje a pojawiają się jedynie wyżej wspomniane epizody, to i tak nie znam lekarza, który by nie przepisał leków jeśli ten epizod byłby o wystarczającym nasileniu, więc nie mam pojęcia, jakich Ty znasz lekarzy, serio.

jedyne co pomaga jest wzięcie swojej własnej dupy w troki, terapia i jeszcze raz terapia..

Hm... to może na przykładzie. Ostatnie moje spotkanie ze znajomym borderkiem polegało na bieganiu za nią po moście (przy jednoczesnej próbie zagadania przez telefon), bo "ziemia ucieka", zakończone kurczowym uczepieniem się barierki, wrzaskami, groźbami o wyskoczeniu przez tę barierkę, machaniem jakimś szpikulcem, którym w końcu mnie dziabnęła (na szczęście jestem dość puchata, to nic mi się nie stało). Zakończyło się to oczywiście hospitalizacją z diagnozą epizodu psychotycznego. Jak w takiej sytuacji widzisz "wzięcie dupy w troki i terapię", bo moim zdaniem do terapii, do choćby próby terapii, trzeba być zdolnym, a ktoś, komu "ucieka podłoga" zwyczajnie do niej zdolny nie jest bez leków. I epizodyczne psychozy, mniej lub bardziej intensywne, wcale nie są czymś absolutnie wyjątkowym w przypadku borderline, z tym się trzeba liczyć.

są osoby out i in... są osoby, które swoje zaburzenie hodują w środku, robiąc różne dziwne rzeczy i zadając ból sobie... ból w znaczeniu dosłownym i mniej dosłownym.. bólem i karaniem się może być nawet przypadkowy sex.. ale także cięcie się czy wyniszczanie psychiczne, fizyczne.. nie ma tutaj mowy o byciu wrednym człowiekiem... chyba, że w stosunku do samego siebie... takie osoby z natury są mało zainteresowane krzywdzeniem innych...

Przede wszystkim są jeszcze takie z typem mieszanym czyli czasami przejawiają zachowania acting-out, a czasami acting-in, zwykle z przewagą jednego z nich.
Po drugie to wyżej opisane było typu acting-in, tylko co z tego? No ja wiem, że nie miała zamiaru mnie nijak zranić, mam świadomość, że posłuchanie jej próśb to był mój wybór, ale ciężko jednak powiedzieć, że nikogo swoim zachowaniem nie zraniła, począwszy od tego, że sporo osób się o nią martwiło, a skończywszy na bądź co bądź fizycznym uszkodzeniu mnie. Serio, nie trudno sobie wyobrazić, że przeciętny Kowalski czy Kowalska w pewnym momencie będzie miała tego dość i szalejącego bordera zostawi, bo zwyczajnie będzie zbyt wykończony kolejnymi sytuacjami. Acha, oczywiście moja koleżanka-border śmiertelnie się na mnie obraziła za wezwanie policji i hospitalizację co zapewne swoją drogą by mnie psychicznie zraniło gdyby nie to, że to ani moja pierwsza taka akcja ani dziesiąta.

Zresztą bordery acting-out to też nie wredne z natury suki i skurwiele, zwyczajnie wychodzą z założenia, że najlepszą obroną jest atak i ranią ze strachu przed zranieniem, wykorzystują i manipulują, bo podświadomie wierzą, że jak tego nie zrobią, to ten ktoś ich wykorzysta i zmanipuluje. No ale jednak ranią, tak?

Nie każdy kto ma borderline ma tym samym traumatyczne przeżycia z dzieciństwa..

To "traumatycznie" to nie napisałam tak w ścisłym znaczeniu, miałam przez to na myśli również przypadki w rodzaju opuszczenie przez rodzica/ów, przemoc fizyczną lub/i psychiczną, zaniedbywanie dziecka na różne sposoby albo przeciwnie - nadmierna kontrola i nierealistyczne wymagania. Chodziło mi raczej o to, że nie spotkałam bordera, które by powiedziało "miałam zupełnie szczęśliwe, normalne dzieciństwo i okres dojrzewania".

24 Ostatnio edytowany przez porannie (2013-08-11 13:16:49)

Odp: Borderline to ściema

czy o nowotworze też tak fachowo byście pędzili w diagnozach, poradach?

skąd pomysł o powiązaniu bpd z okresem dojrzewania? proszę jakiś link, nazwisko autorytet ???

skąd pomysł na leczenie lekami bpd? to nie choroba a zaburzenie i to bardzo dużo mówi kiedy się rozróżnia

nie słyszałam by ktokolwiek LECZYŁ  bpd

a co się komu miesza - wiadomo terapia z leczniem to raz, a dwa lecznie chorób towarzyszących bpd

jeśli to pomogło komuś zacząć szukać by wiedzieć to świetnie

zawsze mówicie o ludziach i ich życiowym problemie dramatycznym w przypadku bpd czy adchd więc warto mieć pokorę

25

Odp: Borderline to ściema
porannie napisał/a:

czy o nowotworze też tak fachowo byście pędzili w diagnozach, poradach?

Nie, bo onkologii nie studiowałam.

skąd pomysł o powiązaniu bpd z okresem dojrzewania? proszę jakiś link, nazwisko autorytet ???

http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_chwiejna_emocjonalnie_typu_borderline#Etiologia

skąd pomysł na leczenie lekami bpd?

Czytaj, proszę, ze zrozumieniem.
Nie napisałam o leczeniu BPD, ale o leczeniu epizodów psychotycznych, lękowych, depresyjnych etc etc, które pojawiają się w przypadku bpd.

26

Odp: Borderline to ściema

ktoś napisał, że leczenie farmakologiczne jest koniecznie.. to kompletna bzdura
Ja to napisałam i kompletnie się z Tobą nie zgadzam. ;-)
Pogadamy o tym?

Nie ma tutaj o czym za bardzo dyskutować.. lekarstwa w przypadku borderline są ostatecznością i przepisuje się jeśli ktoś na prawdę nie jest w stanie funkcjonować "normalnie" na co dzień... to dotyczy zaburzenia, które jest przeważnie "wzbogacone" o jakiś shit... jeśli ktoś ma przy okazji depresje, chorobę afektywną dwubiegunową, psychozy, nerwicę lękową, silne ataki paniki, zaburzenia odżywiania itp. itd. I nie mówię tutaj o jednodniowym epizodzie, tylko o formie stałej, która tym samym przeszkadza w codziennym życiu i kontaktach z otoczeniem... chcesz mi powiedzieć, że wymyślono lekarstwo,  które sprawia, że jego regularne przyjmowanie mnie "naprawi i zmieni"? wink że będę wówczas innym, lepszym człowiekiem dla samej siebie i otoczenia? heh wink niestety... tylko ja mogę to uczynić... poprzez systematyczną terapie i pracę nad sobą wink czy może lepiej zażywać stabilizatory nastroju? antydepresanty i jeszcze walnąć coś jebutnego na noc żeby się dobrze spało? wink każdy ma prawo wyboru... można iść na łatwiznę (podkreślam, że mówię o "czystej" formie zaburzenia) faszerować się tabletkami, w ogóle najlepiej olać wówczas terapię regularną wink (znam... oj znam...) można też konfrontować się z własnymi słabościami na trzeźwo... kwestia decyzji, priorytetów i sprawa indywidualna
Leczenie farmakologiczne NIE JEST ZAWSZE KONIECZNE - jest dopuszczalne, jest częste ale nie obowiązkowe kropka.


"Borderline przyciąga "choroby".. innymi słowy osoby, które mają czystą formę bez dodatków to mniejszość.. jam mniejszość - choć miewam stany depresyjne (miewam), choć miewam lęki (miewam) nikt i żaden porządny lekarz nie przepisze mi lekarstw..."
Ja bym powiedziała, że w borderze mogą wystąpić epizody depresyjne, nerwicowe, lękowe, psychotyczne. Że współwystępuje z reguły z innymi syndromami i chorobami, np. DDD/A, PTSD, ChADem to swoją drogą, ale nawet jeśli nie współwystępuje a pojawiają się jedynie wyżej wspomniane epizody, to i tak nie znam lekarza, który by nie przepisał leków jeśli ten epizod byłby o wystarczającym nasileniu, więc nie mam pojęcia, jakich Ty znasz lekarzy, serio.

Owszem, można też tak napisać... "epizody"... z tym, że co kwalifikuje epizod do tego, żeby stał się powodem leczenia farmakologicznego? to, że raz na miesiąc jest mi smutno i za chwile mija? to że czasami mam o sobie kiepskie zdanie i patrząc w lustro nie do końca się sobie podobam? to, że jestem cholerykiem raz na czas i mam wkurw na wszystkich i wszystko? takim tokiem rozumowania - każdy człowiek powinien się faszerować wink i to nie powody do biegania po recepty... Pisałaś o nasileniu... to słowo klucz.. u mnie sztuczki i kruczki pojawiają się na tyle rzadko i są na tyle znośne, że musiałabym kłamać i je eskalować (ręczę... potrafiłabym wink) żeby ktoś przepisał mi lekarstwa... i zaufaj mi... znam sporo BPD, którzy tak właśnie postępują... pigułka na to, pigułka na tamto a później jeszcze to popić jakimś alko i jest zajebiście wink
Raz w życiu dostałam aż 3 recepty na raz - przepisał je lekarz psychiatra po 15 minutach rozmowy (mój lekarz wyjechał na wakacje i było to jakieś 5 lat tamu.. dawno), który notabene już nie prowadzi praktyki (odebrano mi uprawienia) - wówczas przyznaje... było dość kiepsko.. sytuacja życiowa nieco mnie przerosła i zwyczajnie się posypałam, będąc kłębkiem smutku, który bał się przez kilka dni wyjść z domu... nie spałam , nie jadłam... chciałam porozmawiać o tym.. zamiast tego wysłano mnie do apteki wink lekarstwa, które mi przepisano i dawki były na tyle źle dobrane, że jak wrócił z urlopu mój terapeuta to kazał mi całość odstawić i tak już zostało... ps. lekarstwa przyjmowałam tydzień, wstawałam z łóżka tylko po to żeby iść do łazienki.. byłam warzywem, nie myślałam tylko spałam... ale za to jakie miałam piękne sny wink i jak czas szybko płynął wink

"jedyne co pomaga jest wzięcie swojej własnej dupy w troki, terapia i jeszcze raz terapia.."
Hm... to może na przykładzie. Ostatnie moje spotkanie ze znajomym borderkiem polegało na bieganiu za nią po moście (przy jednoczesnej próbie zagadania przez telefon), bo "ziemia ucieka", zakończone kurczowym uczepieniem się barierki, wrzaskami, groźbami o wyskoczeniu przez tę barierkę, machaniem jakimś szpikulcem, którym w końcu mnie dziabnęła (na szczęście jestem dość puchata, to nic mi się nie stało). Zakończyło się to oczywiście hospitalizacją z diagnozą epizodu psychotycznego. Jak w takiej sytuacji widzisz "wzięcie dupy w troki i terapię", bo moim zdaniem do terapii, do choćby próby terapii, trzeba być zdolnym, a ktoś, komu "ucieka podłoga" zwyczajnie do niej zdolny nie jest bez leków. I epizodyczne psychozy, mniej lub bardziej intensywne, wcale nie są czymś absolutnie wyjątkowym w przypadku borderline, z tym się trzeba liczyć.

Masz ciekawą znajomą wink przykład dość obrazowy i bardzo przejaskrawiony... co nie znaczy, że nie możliwy wink ale jeśli uważasz, że każdy z borderline ma tego typu epizody to jesteś w wielkim błędzie wink aczkolwiek jestem w stanie sobie coś takiego wyobrazić... na szczęście na wyobrażeniu się kończy wink to z czym się absolutnie zgadzam to to, że do terapii należy "dorosnąć" i być zdolnym... to temat złożony zwłaszcza w przypadku BPD..
Mam wrażenie, że umknął Ci jeden aspekt mojej wypowiedzi.. pisałam o osobach, które ogarniają swoje życie i przy okazji mają BPD.. nie o takich przypadkach jak Twoja znajoma.. Twoja znajoma naturalnie potrzebuje wspomagania farmakologicznego - terapii kiedy będzie na nią gotowa..
Przy okazji.. nie znam dwóch takich samych przypadków borderline... są jakieś mianowniki... cechy, wyznaczniki.. i to by było na tyle


"są osoby out i in... są osoby, które swoje zaburzenie hodują w środku, robiąc różne dziwne rzeczy i zadając ból sobie... ból w znaczeniu dosłownym i mniej dosłownym.. bólem i karaniem się może być nawet przypadkowy sex.. ale także cięcie się czy wyniszczanie psychiczne, fizyczne.. nie ma tutaj mowy o byciu wrednym człowiekiem... chyba, że w stosunku do samego siebie... takie osoby z natury są mało zainteresowane krzywdzeniem innych..."
Przede wszystkim są jeszcze takie z typem mieszanym czyli czasami przejawiają zachowania acting-out, a czasami acting-in, zwykle z przewagą jednego z nich.
Po drugie to wyżej opisane było typu acting-in, tylko co z tego? No ja wiem, że nie miała zamiaru mnie nijak zranić, mam świadomość, że posłuchanie jej próśb to był mój wybór, ale ciężko jednak powiedzieć, że nikogo swoim zachowaniem nie zraniła, począwszy od tego, że sporo osób się o nią martwiło, a skończywszy na bądź co bądź fizycznym uszkodzeniu mnie. Serio, nie trudno sobie wyobrazić, że przeciętny Kowalski czy Kowalska w pewnym momencie będzie miała tego dość i szalejącego bordera zostawi, bo zwyczajnie będzie zbyt wykończony kolejnymi sytuacjami. Acha, oczywiście moja koleżanka-border śmiertelnie się na mnie obraziła za wezwanie policji i hospitalizację co zapewne swoją drogą by mnie psychicznie zraniło gdyby nie to, że to ani moja pierwsza taka akcja ani dziesiąta.

Nie napisałam nigdzie że in i out się wykluczają.. wink napisałam ogólną charakterystykę dwóch typów zachowań... i owszem przeważnie jest tak, że jedno z nich przeważa - co zresztą pozwala na zamknięcie w owe ramki wink To wyżej dla mnie to było OUT wink przy okazji desperacka próba zwrócenia na siebie uwagi...jasne, że nie chciała Cię skrzywdzić, jasne, że siebie też nie... "zwyczajnie" coś pacnęło (COŚ) i stało się... gdyby to było IN to zapewniam Cię, że most i szpikulec nie miał by miejsca.. to było zbyt widowiskowe i zbyt na pokaz... to był akt manifestacji... na zewnątrz... wink swoją drogą nie wiem co takiego musiało się stać, że to wszystko nabrało aż takiego rozpędu... owszem, owszem... czasami to tylko/aż głowa i myśli.. ale do takich jazd raczej potrzebny jest "zapalnik".. nie wyobrażam sobie, żeby w komfortowej, bezpiecznej sytuacji podczas spotkania z koleżanką bez powodu (mniejsza o racjonalność jego...) skakać po moście z tępym narzędziem, wymachiwać nim i grozić, że się skoczy... coś tutaj mi nie pasi...
To, że się obraziła śmiertelnie? cóż... okazałaś się wrogiem w jej pojmowaniu świata... "zdradziłaś" ją...

Zresztą bordery acting-out to też nie wredne z natury suki i skurwiele, zwyczajnie wychodzą z założenia, że najlepszą obroną jest atak i ranią ze strachu przed zranieniem, wykorzystują i manipulują, bo podświadomie wierzą, że jak tego nie zrobią, to ten ktoś ich wykorzysta i zmanipuluje. No ale jednak ranią, tak?

Jestem bardziej out nie in... bywam wredna i nie jestem w dupę milusia... zdarzyło mi się zranić kogoś raz czy dwa wink zdarzało się częściej jak byłam młodsza i pozwalałam sobie na folgowanie... czas przeszły...
Nie jestem natomiast pozbawioną serca, bezduszną, wykorzystującą i manipulującą suką wink ten fragment kipi nienawiścią.. jest totalnym uproszczeniem i jakaś dewaluacją.. czytając takie oto wypowiedzi ludzie myślą później stereotypami i przypinają etykiety... żal...


"Nie każdy kto ma borderline ma tym samym traumatyczne przeżycia z dzieciństwa.."
To "traumatycznie" to nie napisałam tak w ścisłym znaczeniu, miałam przez to na myśli również przypadki w rodzaju opuszczenie przez rodzica/ów, przemoc fizyczną lub/i psychiczną, zaniedbywanie dziecka na różne sposoby albo przeciwnie - nadmierna kontrola i nierealistyczne wymagania. Chodziło mi raczej o to, że nie spotkałam bordera, które by powiedziało "miałam zupełnie szczęśliwe, normalne dzieciństwo i okres dojrzewania".

Tu się zgadzam big_smile

27

Odp: Borderline to ściema

"czy o nowotworze też tak fachowo byście pędzili w diagnozach, poradach?"

Piszę tylko i wyłącznie o moich osobistych doświadczeniach z BPD - moja wiedza to efekt przebywania w moim towarzystwie oraz osób mi podobnych... a przebywam ponad 30 lat i jeśli mogę komuś pomóc, podzielić się czymś.. nie widzę problemu... co nie znaczy, że narzucam mój punt widzenia wink piszę o tym co znam...

"skąd pomysł o powiązaniu bpd z okresem dojrzewania? proszę jakiś link, nazwisko autorytet ???"

To powszechnie znana teoria i niestety jeden z kluczowych wyznaczników zaburzenia... autorytet? chociażby Otto Kernberg? wpisz proszę w google: Etiologia pogranicznego zaburzenia osobowości.. niestety nie mogę wkleić linku, ponieważ jestem tutaj nowa wink


"skąd pomysł na leczenie lekami bpd? to nie choroba a zaburzenie i to bardzo dużo mówi kiedy się rozróżnia; nie słyszałam by ktokolwiek LECZYŁ  bpd; a co się komu miesza - wiadomo terapia z leczniem to raz, a dwa lecznie chorób towarzyszących bpd; jeśli to pomogło komuś zacząć szukać by wiedzieć to świetnie"

Sporo o tym w moim poprzednim poście.. wink i tak, owszem masz racje... samego BPD się nie leczy farmakologicznie - nie ma cudownego leku w tym względzie... to nie choroba - choć ponoć ma się to zmienić w klasyfikacji... samo borderline (bez chorób towarzyszących) występuje... ale w mniejszości.. wersja wzbogacona natomiast jest powszechniejsza.. i na choroby towarzyszące zaburzeniu, niektórzy muszą przyjmować leki...

28

Odp: Borderline to ściema

Ja  Kuba wtedy 24 lata ( nigdy nie miałem dziewczyny na dlużej) ona Małgosia 26 lat wiem że to dziwnie zabrzmi ale pierwszy raz spotkaliśmy się w psychiatryku w Kościanie kiedy pojechałem z kolegami odwiedzić fajną  koleżankę ale  cierpiąca na podobne zaburzenie. W czasie odwiedzin przyszła do nas usiadła obok piękna tajemnicza ale smutna zamknięta w sobie. Parę miesięcy później napisałem do niej po pijaku rozmowa mało się kleiła ale była intensywna 2 ciszy i wysłała mi swoje zdjęcie kiedy odwiedzałem tę sama koleżankę ale tym razem w Poznaniu tam również okazało się że jest  Małgosia tym razem bardziej żywa spodziewała się  że przyjedziemy z kolegami więc seksownie się ubrała w szorty miała na sobie ''opaskę z kocimi uszkami'' była pobudzona rozmowna ja milczałem bylem nieśmiały. Jeszcze w ten sam dzień znów pisaliśmy ze sobą zapraszała mnie zacząłem przychodzić do szpitala HCP na dział chorób afektywnych kobiecych było to dziwne jednak podobała mi sie tak że miałem to gdzieś i po prostu tam przychodziłem. Oprócz mnie przychodził tam do niej starszy facet typowy brudas '' skinhead'' około 40 lat który się z nią przytulał był zły że do niej przychodzę ale nic nie oił potem urwali kontakt bo podobno namawiał ją do seksu. Zacząle ją odwiedzać robić prezenty ( papierosy czekoladki itd) sprawiała wrażenie łatwej chętnej ne seks typowej dziewczyny do 'zaliczenia'' ale kiedy poznałem ja lepiej zaczęło mi sie robć jej żal po prostu zacząłem współczuć zakochałem się. Później wyjechała do Torunia do krewnych tam wywinęła i zamknęli ją w tamtejszym psychiatryku. Pisaliśmy dużo ze sobą itd. ale poznała na oddziale kolejnego starszego faceta około 40 i mieli romans ( tylko całowali się) kiedy się o tym dowiedziałem wyznałem jej że jestem zakochany i zależy mi na niej a ona odpowiedziała  że nie spodziewała się tego i że nie nadaje się do związku że lubi mnie ale żebym nie robił sobie nadziei. Ja zakochany jeździłem do niej odwiedzać ją z Poznania do Torunia itd mimo wszystko. Kiedy przenieśli ją do Poznania odwiedzałem ją częściej nadal sprawiała wrażenie kusicielki a kiedy wyszła spędzaliśmy ze sobą czas mieszkała  podobnie jak Ja blisko Poznania  .Kontaktowaliśmy się często głównie dzięki temu że mam samochód. Było wspaniale romantycznie miło ale okazało się że Gosia ma tendencje do brania narkotyków. Często namawiała na amfetaminę itd. dowiedziałem się że wcześniej jeździła na Woodstock i aż ciarki mnie przechodziły kiedy wyobrażałem sobie co tam robiła. Potem przez dłuższy czas nie byla w szpitalu więc dużo ze sobą przebywaliśmy pogłębiając swoją więź ale niestety z jej wahaniami nastroju. W miedzy czasie miała dwie próby samobójcze ( przedawkowanie tabletek) za drugim razem kiedy napisała mi SMS pożegnalny zareagowałem skontaktowałem się z jej niczego nie świadomym bratem którego parę dni wcześniej poznałem i udało się szybko interweniować. Znów ją odwiedzałem w szpitalu i sprawiała wrażenia bardziej czułej w stosunku do mnie. Mówiłem ze chce z nią być żebyśmy chociaż spróbowali ale ona unikała tego mówiła że mnie lubi że chce ze mną spędzać czas ale że nie potrafi być z nikim w związku. Spędzaliśmy razem czas przechadzając się po Poznaniu jeżdżąc nad jeziora chodząc w fajne miejsca z rożnymi znajomymi było fajnie czuć było ze nasza relacja się zacieśnia Zaprzyjaźniłem się z jej 15 letnim bratem z którym razem ją wtedy uratowaliśmy, mamy do teraz dobre relacje. Chodź nie bylismy jeszcze razem byłem o nią zazdrosny ciągle podejrzenia że z kimś na boku romansuje całuje się itd. ( raz ośmieliłem się przejrzeć jej telefon i zauważyłem dziwne wiadomości typu " piszesz się na nocke " albo ''czy przyjedziesz z jakaś koleżanka bez żadnych kolegów"   Po skromnej imprezie u mnie w domu mama wysłała ją znów do Kościana ( miejsca gdzie ją spodkalem pierwszy raz) ponieważ miała być wcześniej w szpitalu ale coś nie wyszło. Odwiedzałem ją robiłem zakupy itd. w pewnego dnia kiedy rozmawialiśmy przez telefon powiedziała mi ze mama załozyla jej implant antykoncepcyjny ponieważ podejrzewała że uprawia seks z tym starszym penerem z którym sie spotykała na początku i przyznała się ze z nim sypiała ale twierdziła że nic między nimi nie było. Dla mnie to było jednoznaczne i chociaż tego do końca nie chciałem powiedziałem że urywam z nią kontakt i zablokownalem na facebooku. Gosia wydzwaniała prosiła o drugą szanse mowila że jestem dla niej ważny. Złamała mnie i dałem jej tą szanse. Wyznała że coś do mnie czuje że nie wie czy to miłość czy zauroczenie ale że jestem jej potrzebny chciała żebym jak najszybciej przyjechał oraz zdradzila swój sekret że tata ją molestował seksualnie kiedy miała 5 lat. Kiedy Przyjechałem pociągiem (auto było akurat zepsute) od razu pocałowała mnie ubóstwiała poszliśmy razem do jej pokoju przytulając się i całując do tego stopnia że pielęgniarki które to zauważyły przypadkiem wpisały jej do akt szpitalnych ze uprawialiśmy seks. Potem odwiedziłem ja kolejny raz a później spotykaliśmy sie kiedy wyszła ze szpitala za każdym razem zbliżając się do siebie fizycznie coraz bardziej. Aż weszliśmy w związek. W między czasie pokazała mi że przychodzą do niej SMS z propozycjami seksu niby nie wiedziała o co chodzi ale zacząłem mieć podejrzenia czy czegoś mi nie mówi. Związek  na początku był bardzo namiętny lecz po paru zbliżeniach zaczęło coś się dziać jak by miała wyrzuty sumienia depresje czy coś w tym stylu z czasem ku memu zaskoczeniu sama określiła nasz związek jako ''luźny''. po naszej ostatniej nocy kiedy odwoziłem ja do domu stwierdziła że mnie nie kocha ale bardzo bardzo lubi. Dzień puniej trafiła znow do psychiatryka (HCP w Poznaniu) i zaczęła pisać zę ma depresje potem żebyśmy nie brnęli w to bo jest żałosna lafirynda i umie tylko ranić. Kiedy Odwiedziłem ją w szpitalu mimo że nie chciała na początku wyprosiła mnie lecz po moim wyjściu kazała szybko wracać i znów się przytulaliśmy i całowaliśmy w poczekalni zasnęliśmy przytuleni kiedy siedziała mi na kolanach. Dzień później kiedy znów ją odwiedziłem niespodziewanie przyszedł jej tata po 2 latach ciszy a ona jakby nigdy nic rzuciła mu się w ramiona rozmawiali itd pożegnałem się  zostawiłem ich samych. Kiedy zapytałem jej potem przez Messenegera czy to prawda że ją molestował stwierdziła ze babcia tak mówiła ale jej nie wierzy. Parę dni później stwierdziła że musi ze mną zerwać kontakt bo to ma na nią '' zły wpływ'' że ma nadzieje że będę szczęśliwy i zablokowała mnie na facebooku. Kiedy kontaktowałem się z nią na inne sposoby napisała że ją nękam a ja zagroziłem że jeśli ze mną nie porozmawia z 4 oczy o co chodzi powiem jej mamie że ją ciągnie do narkotyków. Gosia wyprzedziła mnie opowiedziała mamie farmazony że jestem dilerem i popaliła wszystkie mosty ( z wyjątkiem jej brata który mnie zna lubi i nadal mamy kontakt). Do teraz nie mogę do siebie dojść i nie wiem dlaczego to się tak potoczyło. Chodź zdaje sobie sprawę że to był toksyczny związek momentami było tak wspaniale że nie mogę się pogodzić z rozstaniem i codziennie o niej myślę.

Tak wygląda w skrócie historia J i M spod Poznania.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Borderline to ściema

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026