Zaburzenie osobowości borderline - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zaburzenie osobowości borderline

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 58 z 136 ]

Temat: Zaburzenie osobowości borderline

Zaburzenie borderline, charakteryzujące się przede wszystkim skrajnymi wahaniami emocji, dotyczą ok. 1% populacji.

Osoby z tego typu zaburzeniem osobowości wplątują w niestabilne, lecz bardzo intensywne związki. Zachowują się impulsywnie i nieprzywidywalnie nawiązując przelotne romanse, trwoniąc pieniądze, nadużywając alkoholu czy narkotyków. Często zmieniają decyzje, a nawet całościową postawę wobec sytuacji czy osób - od miłości do nienawiści. Nie zważają na zagrożenia, uprawiając sporty ekstremalne i nierozsądnie jeżdżac samochodem. Nie respektując norm społecznych, wybuchają gniewem i agresją w pracy lub w gronie najbliższych. Zdarzają im się również zachowania autoagresywne.

Życie rodzinne, towarzyskie, zawodowe z osobą borderline jest wyjątkowo trudne, a często niemożliwe.

Czy zdarzało Wam się obserwować osoby o podobnej specyfice funkcjonowania?
Jak powinno radzić sobie z nimi otoczenie - rodzina, znajomi, współpracownicy?
Uważacie, że ten typ osobowości częściej dotyczy kobiet czy mężczyzn?

Zapraszam do rozmowy.

Jestem psychologiem, seksuologiem i terapeutą. W codziennej pracy prowadzę poradnictwo i terapię w zakresie zaburzeń życia seksualnego kobiet i mężczyzn, także terapię par i małżeństw. Oferuję również E-poradę psychologiczno-seksuologiczną drogą meilową - anonimowość gwarantowana!

http://dobre-rozmowy.pl Gabinet psychologiczno-seksuologiczny w Gdańsku.
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-03-30 12:10:47)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

borderów można podzielić na dwie grupy: z agresją na zewnątrz (wobec innych) i do wewnątrz (wobec siebie). Przy czym najczęściej obie te "wersje" nie występują w stanie czystym, będzie przewaga jednego z rodzajów agresji, ale również elementy drugiego. Do stałych zachowań borderów należy też szantażowanie bliskich samobójstwem i to nie tylko werbalne, ale i podejmowanie "prób samobójczych" - zastosowałem cudzysłów, ponieważ te próby są tak robione, żeby się nie udały.

Ja mam wrażenie, jako człek doświadczony w życiu z borderem, że są to ludzie dążący do autodestrukcji, zniszczenia siebie i wszystkiego co w ich życiu jest pozytywne. Życie z taką osobą, to siedzenie na beczce prochu. Związek z borderem nie ma najmniejszych szans na powodzenie, jeśli border nie chce się leczyć (psychoterapia + farmakoterapia).

Przyznam, że nie do końca jest dla mnie jasne zakwalifikowanie BPD do zaburzeń, a nie chorób. Bo przyczyny borderline są nie tylko środowiskowe, ale i genetyczne (BPD jest dziedziczne). Stwierdzono też szereg zmian w mózgach osób z borderline.

Taka ciekawostka: borderline często jest mylone, również przez psychiatrów, z Chorobą Afektywną Dwubiegunową, która - zwłaszcza w wydaniu rapid cycling - ma objawy niemal identyczne z BPD.

Co do BPD i płci, to nasze uważanie nie ma tu nic do rzeczy, bo o ile dobrze pamiętam, wśród borderów jest nadreprezentacja kobiet.

3 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-03-31 23:39:22)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Szczerze mówiąc, bardzo w to wątpię, by mylenie osobowości borderline z chorobą afektywną dwubiegunową było częste, zwłaszcza wśród psychiatrów.

Zaburzenia nastroju to jedno, zaburzenia osobowości to coś zupełnie innego (przy czym jedno nie wyklucza drugiego) i nie wyobrażam sobie, żeby wykształcony specjalista mógł mylić jedno z drugim. Bo to mniej więcej tak, jakby napisać, że lekarze często mylą ślepotę z czkawką.

Odróżnianie jednostek diagnostycznych z poszczególnych, zwłaszcza dużych i głównych w psychopatologii grup zaburzeń, doświadczonemu diagnoście zazwyczaj nie sprawia żadnego problemu.

Temat borderline staje się coraz modniejszy.
Ciekawe, czy będzie z tym podobnie, co z ADHD - odkąd wynaleziono zespół nadpobudliwości psychoruchowej, cierpi na niego co drugie dziecko...

4 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-01 00:19:19)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Panie Wojciechu
na obserwacji szpitalnej pewnie nie ma problemu z diagnozą. Ale czym innym są 15 minutowe wizyty raz na miesiąc w gabinecie, zwłaszcza gdy leki na ChAD przecież działają - bo są też pomocniczo używane przy BPD.
Sam Pan też wie, że ChAD ChAD-owi nierówny, nie zawsze są jakieś np. urojenia wielkościowe.
Przykładowo, moja ex leczyła się przez lata i żaden psychiatra nie wpadł na to, żeby ją wysłać na testy do psychologa. Być może z jej diagnozą był też taki problem, że w ostatecznie okazało się, że ona takie Wash & GO, czyli dwa w jednym (BPD + ChAD)... Ale to wyszło dopiero w szpitalu.

Ale przez te moje doświadczenia często wchodzę na fora dla borderów i chadowców i wiem jakie problemy są z ich diagnozowaniem. Zresztą prowadzono badania wśród niemieckich psychiatrów i okazało się, że 45% z nich nie była w stanie prawidłowo rozpoznać choroby afektywnej dwubiegunowej, rozpoznając zamiast niej schizofrenię lub zaburzenie schizoafektywne. I podobnie jest z diagnozowaniem BPD.

5 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-04-01 00:53:42)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Szanowny Panie,
problem jest mi nieznany, ale jeśli ma Pan takie doświadczenia... cóż, faktycznie, myślę, że najpoważniejsza przyczyna to te 15 - minutowe wizyty... Co zdarzyć się może chyba tylko u lekarza (nie słyszałem, żeby psycholog przyjmował pacjenta na 15 minut, ale to już zupełnie inny, rozległy temat).

Co do "badań wśród niemieckich psychiatrów"... proszę mieć duży dystans do takich rewelacji. Zwykle czemuś one służą, sam naczytałem się wielu bzdur, a kiedy widzę wyniki w procentach, to zwykle od razu tracę ochotę na dalsze czytanie. Po prostu ludzie coś muszą publikować, żeby zdobywać stopnie i tytuły naukowe, taka jest proza naukowego życia.

Poza tym - choroba psychiczna, jakakolwiek, nie daje żadnych objawów, które można by było włożyć pod mikroskop i powiedzieć: "tak, to z pewnością bakterie takie a takie". Ciężko jest więc przyjąć jakieś jednoznaczne kryterium, według którego ocenia się jakość diagnozy (być może metoda sędziów kompetentnych, ale to zawsze kryterium słabsze, niż w bardziej ścisłych naukach). Innymi słowy, jeśli ktoś twierdzi, że niemieccy psychiatrzy nie potrafili rozpoznać CHAD - skąd jest taki pewien, że w określonym przypadku była to rzeczywiście CHAD? Widział to w laboratorium? Rozpoznania lekarskie często zmieniają się z hospitalizacji na hospitalizację i nie wynika to koniecznie z nieudolności diagnosty - bardzo często jest wynikiem tego, że problemy psychiatryczne należą do zjawisk bardzo niespecyficznych, wieloobjawowych i zmiennych w czasie. Bardzo często także liczne pojedyncze problemy nakładają się na siebie.

Kolejna sprawa jest taka, że z praktycznego punktu widzenia nie zawsze jest tak bardzo istotne uściślenie rozpoznania - dla przykładu wyróżniamy przynajmniej kilkanaście rodzajów zaburzeń osobowości, ale ich leczenie (dyskusyjne zresztą) i tak w gruncie rzeczy sprowadza się do tych samych procedur terapeutycznych.

Zmiany w zakresie diagnozy często podyktowane są także względami czysto praktycznymi - jeśli np. pacjent powinien poleżeć w szpitalu nieco dłużej, niż początkowo planowano, czasem trzeba zmienić rozpoznanie, ponieważ fundusz zdrowia umożliwia różny czas hospitalizacji w zależności od rozpoznania. I wówczas osoba z uzależnieniem od alkoholu (wolno leżeć 3 tygodnie*) nagle, nie wiadomo dlaczego, staje się chora na "organiczne zaburzenia nastroju" (wolno leżeć 4 tygodnie*) albo coś jeszcze innego. Czasami rozpoznanie zmieniane jest po to, by osoba chorująca mogła otrzymać receptę na lek refundowany. Bo inna diagnoza tego nie umożliwia.
Są to detale, o których zazwyczaj nie wiedzą osoby spoza branży, oczekujące ścisłej, jednoznacznej diagnozy w rodzaju "zespół cieśni nadgarstka".
A takich tajników jest jeszcze wiele innych.

* - nie wiem, czy w tym zakresie coś nie uległo zmianie.

6

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

to badanie psychiatrów było robione na podstawie kwestionariusza smile I okazało się, że niemal połowa nie rozpoznała objawów CHAD. Tu ma Pan dokładniej:
http://www.dwubiegunowa.net.pl/artykul.php?ks=5

I Pan pisze z punktu widzenia psychologa, a zazwyczaj pacjent trafia najpierw do psychiatry. Moja ex leczyła się u 4 psychiatrów i dopiero ostatni wpadł na pomysł wysłania jej do szpitala, zaś dopiero w szpitalu zetknęła się po raz pierwszy z psychologiem. Po 14 latach psychiatrycznego leczenia.

A jak wyglądały wcześniej wizyty u psychiatry na prowincji? 15 minut, to może nawet przesadziłem. Dwa scenariusze:

1.
- Jak się pani czuje?
- Lepiej.
- To wypiszę to samo i spotykamy się za miesiąc.

2.
- Jak się pani czuje?
- Gorzej, mam nastroje depresyjne.
- Myśli samobójcze?
- Nie.
- To dołożymy fluoksetynę i spotykamy się za 2 tygodnie.

7

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Nie wiem z czego to wynika, chyba z braku dobrych specjalistów w naszym kraju, ale u mojego byłego lekarze orzekli najpierw schizofrenię, potem ChAD i na tej drugiej diagnozie poprzestali...Dlaczego takie problemy w diagnozowaniu?

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

8

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

JEJKU JEJKU BOZE TO CO TERAZ PRZECZYTALAM MNIE ROZJASNILO BOZE TO NIE ZE MNA JEST PROBLEM TYLKO Z NIM TO ZACHOWANIE TA AGRESJA TO WPADANIE W ZLOSC ZMIANA POSTAWY WOBEC TYCH KTORYCH KOCHA .....

9

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

normalnie to co jest tu opisane to moje zycie z "tym" czlowiekiem...mam pytanie czy psychologowie sa za darmo czy mozna isc do pierwszego lepszego o porade??czy cos sie placi?? czy zglaszcze sie do centrów t.j. PSYCHTEKA??

10 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-04-04 18:27:43)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Hmmm,
to właśnie podstawowy problem z popularyzacją psychologii i psychopatologii - ludzie natychmiast zaczynają diagnozować się nawzajem.
Przy odrobinie dobrej (albo złej) woli objawów zaburzeń osobowości można doszukać się niemal u każdego. Wynika to stąd, że różnica pomiędzy osobą zdrową a zaburzoną jest głównie ilościowa. Oznacza to, że wszelkie "zaburzenia" charakterystyczne dla osób rzeczywiście zaburzonych występują w nieszkodliwym stopniu u wszystkich ludzi. Ich natężenie u osób o zaburzonym charakterze jest po prostu przesunięte w kierunku wartości bardzo skrajnych.
Proszę jednak pamiętać, że nie każda osoba zachowująca się w sposób niepoprawny musi od razu cierpieć na zaburzenia osobowości. Tymczasem w sytuacji konflitków interpersonalnych wyjątkowo łatwo jest doszukać się u partnera "zaburzeń osobowości" - kiedy ludzie się kłócą, mają nieporozumienia, zachowują się w sposób nietypowy, często przykry, raniący czy krzywdzący. Gwarantuję, że partner, zwłaszcza z podręcznikiem psychopatologii w ręce, mógłby dokładnie tak samo zdiagnozować osobę diagnozującą.

Czasami (a nawet bardzo często) ludzie po prostu do siebie nie pasują. Nie oznacza to, że którekolwiek z nich ma zaburzoną osobowość - są po prostu źle dobrani i ciągłe konflikty wynikają właśnie z występujących między nimi różnic.

Dlatego proszę zostawić diagnozowanie specjalistom. To, że opisywane w podręcznikach objawy zaburzeń brzmią znajomo nie oznacza, że wszyscy wokół nas cierpią na jakieś zaburzenia psychiczne czy emocjonalne.

11

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Dokładnie tak. ale dlaczego jest tak, ze specjaliści nie potrafia odróznic schizofrenii od choroby dwubiegunowej?

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

12

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
motylek79 napisał/a:

Dokładnie tak. ale dlaczego jest tak, ze specjaliści nie potrafia odróznic schizofrenii od choroby dwubiegunowej?

Potrafią, potrafią - tylko na to potrzeba czasu i współpracy - człowiek nie maszyna, śrubokrętem nie naprawisz i miarką nie zmierzysz smile

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

13 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-04-04 20:07:01)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

No tak, może i masz racje, ze człowiek to skomplikowana istota. Diagnoza jednakże powinna być prawdziwa. Kiedyś w polskiej publicznej tv oglądalam program o człowieku, u którego zdiagnozowano schizofrenię i brał leki przez około 20 lat na te chorobę, po czym zdiagnozowano go ponownie, stwierdzając że w ogóle na schizofrenię nie choruje i nie chorowal. Leki jednak dokonały juz swojego...coż farmakologia zawsze jest szkodliwa i ma skutki uboczne...

Natomiast nie rozumiem, jak mozna człowiekowi, mam tu na mysli mojego byłego chłopaka, powiedziec że ma schizofrenię paranoidalna, a po jakims czasie, ze to choroba dwubiegunowa, a nie schizofrenią.
Ja osobiście na miejscu lekarzy bylabym bardziej ostrożna w stawianiu diagnoz. Potrzeba więcej czasu i obserwacji na postanowienie diagnozy i rozpoczecie leczenia farmakologicznego.

Nawiasem mówiac, każdy chyba z nas ma jakies objawy czy schizofrenii czy choroby dwubiegunowej, ale czy to oznacza że jesteśmy chorzy? chyba nie, skoro te objawy są częściowe tylko i mieszcza sie w jakiejs dozwolonej normie?

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

14

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
motylek79 napisał/a:

Nawiasem mówiac, każdy chyba z nas ma jakies objawy czy schizofrenii czy choroby dwubiegunowej, ale czy to oznacza że jesteśmy chorzy? chyba nie, skoro te objawy są częściowe tylko i mieszcza sie w jakiejs dozwolonej normie?

Ten właśnie problem starał się nam powyżej wyjaśnić Pan Wojciech. Nie jest tak, że przejawiając w niewielkim stopniu objawy danego zaburzenia jesteśmy od razu osobami zaburzonymi. Nawet zdrowy człowiek w pewnych okolicznościach może zachowywać się w sposób charakterystyczny i wskazujący na pewne nieprawidłowości, ważny jest więc stopień nasilenia i wskaźnik na ile zachowanie odbiega od normy, dopiero przy znacznym odchyleniu możemy mówić o faktycznym zaburzeniu.

I wracając do rozważań dlaczego niektórzy mają problem z właściwą oceną i nazwaniem zaburzenia... Nie wiem, nie jestem specjalistą, jeśli więc błądzę proszę mnie poprawić, ale wydaje mi się, że czasem granica pomiędzy jednym a drugim bywa dosyć płynna, co niestety bez dogłębnego poznania pacjenta, popartego zresztą doświadczeniem, może nastręczać trudności w postawieniu właściwej diagnozy. Jeśli więc ktoś nie zadaje sobie trudu, aby dociec jaka jest prawdziwa przyczyna takich czy innych zachowań, nie przeprowadza bardzo szczegółowego wywiadu, nie poświęca na zbadanie chorego wystarczająco dużej ilości czasu, a wspomniane czynności wykonuje bardzo pobieżnie, nie ma się co dziwić, że błędy się zdarzają. Pan Wojciech mówi ,,zostawmy diagnozowanie specjalistom", niemniej czy każda osoba nosząca miano psychologa będzie faktycznym specjalistą? W każdym wszak zawodzie na pewno znajdą się tacy, których nazwać możemy mistrzami, podobnie jak i ci drudzy, partacze.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

15 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-04-04 21:34:34)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Trudno jest mi wypowiadać się za wszystkich specjalistów. Diagnostyka psychologiczna i psychiatryczna to naprawdę nie to samo, co zbadanie zbieżności kół w samochodzie. Dlatego nie jest łatwo sformułować jednoznaczne rozpoznanie, zwłaszcza w niektórych przypadkach. Obraz kliniczny zaburzeń zmienia się ponadto w czasie i coś, co z początku mogło wyglądać na schizofrenię, niekoniecznie musi nią być.
Rozpoznania zmienia się poza tym z najróżniejszych przyczyn, co dość szczegółowo opisałem w jednym z poprzednich postów.

Kolejny raz apeluję o krytyczne myślenie - "Kiedyś w polskiej publicznej tv oglądalam program o człowieku, u którego zdiagnozowano schizofrenię i brał leki przez około 20 lat na te chorobę, po czym zdiagnozowano go ponownie, stwierdzając że w ogóle na schizofrenię nie choruje i nie chorowal" - programy w TV, zwłaszcza na niektórych kanałach, przedstawiają naprawdę wstrząsające historie, zazwyczaj zresztą podkręcone tak, by wywoływały jak największe emocje (czy zauważyli Państwo może, że wszelkim programom towarzyszą reklamy? To taki bardzo charakterystyczny szczegół). I tak sobie myślę - jeśli błędnie zdiagnozowali, że "chorował", jaką mamy pewność, że obecna diagnoza "nie choruje i nie chorował" jest słuszna i prawdziwa? Programy telewizyjne zawsze czemuś służą (moim zdaniem przede wszystkim taniej, a zyskownej sensacji).

W 1986 roku miała miejsce katastrofa w Czarnobylu. Proponuję Państwu proste ćwiczenie - proszę poczytać sobie raporty na ten temat, przygotowane przez różne kręgi i organizacje:
- jeśli poczytają Państwo raport Światowej Organizacji Zdrowia, okaże się, że katastrofa miała jakieś, dość ściśle określone, negatywne skutki ekologiczne, społeczne itd.
- jeśli poczytają Państwo raport Greenpeace, okaże się, że na skutek katastrofy w Czarnobylu na Ziemi od dawna nie istnieje życie
- jeśli poczytają Państwo raport przygotowany przez komisje działające na zalecenie ówcześnie istniejącego ZSRR okaże się, że katastrofy w ogóle nie było.

Telewizja i inne massmedia to naprawdę jeden, ogromny akt manipulacji. Na dobrą sprawę nigdy nie jesteśmy w stanie określić, kiedy i dlaczego ktoś usiłuje nam wcisnąć potworne bzdury. Tym bardziej, że nic mu za to nie grozi.

Oczywiście, że zdarzają się błędy w diagnozie. I wynika to z wielu przyczyn. Jeśli lekarz ogląda pacjenta przez kwadrans w gabinecie, naprawdę nie można się dziwić, że diagnoza pozostawia wiele do życzenia. Tym bardziej, że nawet podczas obserwacji szpitalnej czasami trudno jest ściśle określić problem. Psychiatria to nie geometria.
Problemy psychopatologii jasno i zrozumiale wyglądają w podręczniku. W konfrontacji z żywym pacjentem wszystko przestaje być takie oczywiste.
Jeżeli w kontekście choroby afektywnej dwubiegunowej występują objawy typowo psychotyczne można zapewne pomylić ją ze schizofrenią. I czasami trzeba miesięcy czy nawet lat na weryfikację diagnozy.

Często zauważam także jeszcze jedno, bardzo moim zdaniem istotne, zjawisko. Ktoś leczący się na jakąś dolegliwość skarży się, że chadzał przez czas jakiś do pewnego lekarza i lekarz ten w ogóle mu nie pomógł. Poszedł więc do następnego i ten następny, usłyszawszy o zaleceniach poprzedniego, złapał się za głowę: "panie, co on za leki panu przepisał!!!"  Pacjent jest zły i niezadowolony, że tyle czasu i pieniędzy stracił na wizyty u pierwszego lekarza, skoro ten drugi (nareszcie prawdziwy specjalista!) od razu (!) zauważył, że i diagnoza, i leczenie są do niczego. Dziwi mnie trochę, że tacy pacjenci nie zastanawiają się, co by było, gdyby odwiedzili trzeciego lekarza... Bo podejrzewam, że trzeci odsądziłby od czci i wiary drugiego.
Nieco podobnie, jak zauważyłem, jest z naprawianiem samochodów - każdy kolejny mechanik ma swoją filozofię i miesza z błotem swojego poprzednika.
Dlatego proponuję co chwilę - miejmy do wszystkiego zdrowy i krytyczny dystans.

16

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Z diagnozami jest różnie...ostatnio sporo czytam o różnych schorzeniach z powodu problemów, jakie ma przyjaciółka. I często to, co czytam mogę odnieść do samej siebie, chociaż póki co niczego u mnie "nie znaleziono";) Moim zdaniem psychologia jest bardzo delikatna i tylko specjaliści i to często nie odrazu, mogą postawić diagnozę. Łatwo się pomylić, a różnie bywa też ze współpracą samego chorego.

Diagnoza diagnozą, ale czy czy moglibyśmy wrócić do głównego wątku? Nieco czytałam o tym zaburzeniu osobowości, niestety wszystkie informacje mają charakter internetowy i są powierzchowne. Traktuję je z dużą dozą ostrożności. Czy ktoś z Was lub Pan Wojtek mógłby polecić właściwą literaturę w tym temacie?

Interesuje mnie też efektywność leczenia chorego. Są strony, gdzie uważa się, że jest ona na bardzo niskim poziomie, ale znalazłam, również informacje, że pomimo, że wcześniej tak uważano, obecnie osiąga się dość dobre rezultaty w terapii borderów. Jakie są rokowania (oczywiście przeciętne, bo każdy przypadek jest inny) dla chorych?

Czy ktoś z Was nadal żyje z taką osobą i ma doświadczenie w terapii chorego? I ważna rzecz, czy choroba tej osoby jest powiązana z jakimiś uzależnieniami?

17

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Zylam z taką osobą (ChAD) przez 1,5 roku, ale przekroczyło to moje siły. Nie wiem jak przebiega teraz leczenie, gdyż pozostał mi kontakt sporadyczny. Wiele czynników się nałozyło, również społecznych i myśle, że zamiast lepiej jest zwyczajnie gorzej...:(

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

18

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Motylku z tego co pisałaś wcześniej, to Twój były chłopak miał chorobę afektywna dwubiegunową, a nie borderline. To różne choroby. Mogę się mylić, ale ta pierwsze ma chyba gorszy przebieg. Popraw mnie, jeśli się mylę.

19

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Kurcze.. ja mamcos takiego ... moglabym porozmawiac z toba na gadu-gadu albo cos? Od dawna miewam problemy z opisanymi przez ciebie sytuacjami . A jesli chodzi np. o moja agresywnosc to juz wgle bez komentarza ... czasem tego nie kontroluje  moje gg.17474054

20

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Nie czytałam wszystkich wpisów, tylko pierwszy. Osobiście poznałam kiedyś osobę z borderline, kobietę. Jej zachowanie było tak zahwiane i w pewnym sensie niezrównoważone, że spędzając z nią dużo czasu łatwo było zauważyć, iż jest jakaś inna. Co chwile zmianiała swoje życiowe decyzje, raz twierdząc, że dany pomysł jest genialny, a za chwile, że jest beznadziejny. Co do ludzi też co chwilę zmieniała opinię na ich temat, raz angażując się i uwielbiając ich, a po paru dniach nienawidząc i wypowiadając negatywne osądy. Miała kontrowersyjne poglądy, często wprawiających innych w zdumienie. Często też wchodziła w nowe romanse, jej zachowanie w tych kwestaich było dość ryzykowne. Bywała często agresywna nawet w miejscach gdzie zazwyczaj nie ma miejsca na niekontrolowane emocje.

Nie mam już kontaktu z tą osobą, znajomą.

21

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
02 napisał/a:

Motylku z tego co pisałaś wcześniej, to Twój były chłopak miał chorobę afektywna dwubiegunową, a nie borderline. To różne choroby. Mogę się mylić, ale ta pierwsze ma chyba gorszy przebieg. Popraw mnie, jeśli się mylę.

Nie wiem. Pogubilam sie w tym, ale raczej tak - od mega entuzjazmu po mega depresję, ze skłonnością do destrukcji wszystkiego wokół + lęki, fobie, ale i nadwrażliwość i ogromna empatia- mniej więcej tak to wyglądało. I dałoby się z tym egzystować aż do momento, gdy nie naraża to bezposrednio życia innych, a tak też niestety bylo + ogromnie nieodpowiedzialne zachowania...:(

CHAd a borderline to zapewne 2 rozne sprawy. Borderline wydaje mi się, iż jest to zamiłowanie do życia z adrenalina, nieco na krawędzi, z ryzykiem, szybko i namietnie, a tak zyja ludzie silni. Ci z CHAd chyba sa słabi.

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

22

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Hej,

Cierpie na zaburzenie typu Borderline (od jak dawna? - nie wiem....mnie zdaje sie, ze od zawsze).

WIECEJ O MNIE NA FORUM W WATKU: BORDERLINE  -(NALEZY SZUKAC POD:STRES, LEK, NERWICA, DEPRESJA)

W powyzszym watku znajdziecie opis moich problemow i doswiadczen.

Teraz kilka innych przemyslen i wiadomosci:

Na poczatku myslalam o sobie, ze jestem inna, dziwna, ze moze to wiek dorastania? a moze skutki wychowania w nienormalnej atmosferze? obecnosc w moim zyciu "ojca"- tyrana i despoty? - .... ale to wszystko trwalo, bezustannie! - i trwa po dzis dzien.

Moi rodzice nigdy nie zaproponowali mi wizyty u psychiatry, wedlug nich wszystko co robilam, robilam na zlosc im i calej rodzinie. Nie rozumieli kiedy mowilam, ze nie panuje nad soba, nie panuje nad gniewem, agresja i innymi aspolecznymi zachowaniami, nie widzieli albo nie chcieli zauwazyc mojego wolania o pomoc...

Pierwszy raz do psychiatry zabral mnie narzeczony (obecnie maz) kiedy mialam 18 lat (dzis mam 25). Poczatkowo diagnoza brzmiala - gleboka depresja. Spedzilam w gabinecie kilkanascie minut i wyszlam z recepta na Anafranil, stawialam sie na wizyty kontrolne i po dluzszym czasie zazywania leku bez widocznej poprawy udalam sie ponownie do lekarza i poprosilam o zmiane leku. Moja sugestia zostala przyjeta- lekarz potraktowal mnie setralina - niestety ten lek rowniez okazal sie nieskuteczny. Rok temu trafilam do innej placowki, pani doktor poswiecila mi duzo czasu poniewaz widziala, ze jestem na skraju obledu i o wlos od odebrania sobie zycia. Dostalam Mirzaten - lek nasenny stosowany rowniez u osob z zaburzeniami laknienia (wazylam wtedy 43 moze 44 kg. a moja normalna waga to 50 do max.52 kg.) Lek dziala super, wystapila u mnie wyrazna poprawa juz po tygodniu zazywania - niestety efektem ubocznym byla nadmierna sennosc w ciagu dnia, nie moglam pracowac bo oczy same mi sie zamykaly i czasami zdazalo mi sie wrecz usnac na biurku w pracy. Ponadto przytylam, dopadal mnie wilczy glod - chcialam wrocic do mojej normalnej wagi ale to co sie ze mna stalo spowodowalo, ze wygladalam jak wieloryb (58 kg) i zaczelo sie bledne kolo!!! Z jednej strony mialam lek, ktory poprawial mi nastroj a z drugiej jak patrzylam w lustro to znowu dopadaly mnie doly.

Obecnie znowu jestem na setralinie, wydaje mi sie, ze po polrocznym zazywaniu mirzatenu moj organizm ustabilizowal sie na tyle by moc zaobserwowac dzialanie Asertinu. Na pewno w moim przypadku niezbedna jest terapia ( dostalam zalecenie wziecia udzialu w terapii indywidualnej), bardzo chcialabym zaczac spotkania jednak obecnie przebywam za granica z powodu choroby mojego meza (w tym miejscu chcialabym przeprosic za brak polskich znakow- nie jest to wynikiem mojego niedbalstwa). Setralina daje nie wiele ale bez niej trace panowanie nad soba, gore bierze zlosc, staje sie zwierzeciem...

Krotko mowiac powyzsza choroba (czy tez zaburzenie) stanowi wyzwanie zarowno dla chorego jak i otoczenia. Wiem, ze nie jest z nami latwo.... wiem, ze czesto zamiast podziekowania slyszycie gniew, padacie ofiarami naszej agresji - ale wiem, ze tylko dzieki naszym partnerom jestesmy w stanie zawalczyc o normalnosc, potrzebujemy wsparcia, potrzebujemy zrozumienia, co nie znaczy, ze kazdy wybuch ma nam uchodzic na sucho! Potrzebujemy milosci, akceptacji i cierpliwosci- w koncu nie my nalozylismy na nasze barki ciezar jakim jest BDP.

Polecam ksiazke "Uratuj Mnie" Rachel Reiland - to daje nadzieje, pokazuje ze warto!  W tym miejscu chcialabym podziekowac mojemu mezowi ... jesli to czytasz, mam nadzieje, ze widzisz jak wdzieczna jestem Tobie za milosc.

Winna bo inna?

23

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Z tego z pisze Fallen_Angel nie do końca rozumiem Borderline...:(

Co do CHAD to przebieg jest chyba bardziej drastyczny, a narażanie życia innych osób to ekstremalna sytuacja i zycie z kims takim to bezustanna kontrola nad ta osoba, jak nad małym dzieckiem...

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

24

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
motylek79 napisał/a:

Z tego z pisze Fallen_Angel nie do końca rozumiem Borderline...:(

Co do CHAD to przebieg jest chyba bardziej drastyczny, a narażanie życia innych osób to ekstremalna sytuacja i zycie z kims takim to bezustanna kontrola nad ta osoba, jak nad małym dzieckiem...

(O BDP): Masz racje, tego nie da sie zrozumiec - to trzeba poczuc.
Jednym z objawow BDP jest niestabilnosc emocjonalna...i niestety czasem bywam duzym, nieodpowiedzialnym dzieckiem. :'(

(O CHAD): Przebieg bez watpienia jest bardziej drastyczny, mam w rodzinie osobe z choroba dwubiegunowa i u niej golym okiem widac odchyly....delikatnie mowiac.  Ludzie z BDP swietnie sie maskuja, boja sie odrzucenia i niezrozumienia a jednoczesnie wolaja o pomoc. Watpie czy choc 5% ludzi, ktorzy mnie znaja podejrzewa, ze zmagam sie z borderem.

Winna bo inna?

25

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Mnie zastanawia czy z czlowiekiem z CHAD można żyć? Moj eks do dzis jest sam, choć próbował się wiązać. Ja tez nie dałam rady...

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

26

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Sorry ale według mnie osoba, która ma borderline nie jest w stanie tego ukryć. Cała jej osobowość krzyczy i jest barwna. Osoba z borderline to jak aktor jednego dnia przyjacielski, towarzyski, następnego posępny i nienawidzący ludzi, za chwilę wrzeszczący bez powodu, a potem płaczący. Jednego dnia ma genialny plan na swoje zycie, o którym mówi z powagą i ogromnym przekonaniem, a następnego stwierdza, że tak naprawdę celem jego życia jest cos co stoi w zupełnym zaprzeczeniu do tego co myślał wcześniej, po chwili rozpaczy stwierdza, że może podejmie się leczenia w poradni, a po paru godzinach jedzie za miasto i znika na kilka dni. Poczym kupuje pędzle i stwierdza, że będzie malować. Poczym dochodzi do wniosku, że taką sztuką zajmują się tylko szaleńcy itp. Ciągle za czymś goni i nie potrafi tego uchwycić, bo nie ma pojęcia co chce złapać.

Fallen_Angel, czy u Ciebie zdiagnozowano borderline? Czy wiesz dlaczego jesteś tak często agresywna? Z tego co opisałaś wynika, że często masz stany depresyjne i jesteś bardzo agresywna. Czy masz jeszcze jakiś inne objawy? Osoby z tym zaburzeniem często są agresywne z powodu lęku, atak to jest ich mechanizm obronny. Odbierają czasem rzeczywistośc w sposób "skrzywiony" i niekiedy są przekonane o tym, że ktoś chce je zaatakować nawet jełśi tak rzeczywiście nie jest i dlatego reagują  w sposób niespodziewany, impulsywny.
Ich związki są bardzo burzliwe, pełne rozstań i powrotów. Potrafią wchodzić w bardzo ryzykowne sytuacje.

27

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Do etniczna:

Zdiagnozowano u mnie borderline w osrodku leczenia nerwic i zaburzen behawioralnych na ul. Lenartowicza 14 w Krakowie, przechodzilam przez jakies testy komputerowe a pozniej mialam sesje z psychiatra - wtedy zdiagnozowal u mnie borderline. Wczesniej przez wiele lat bylam leczona na depresje.

Co do Twojej opinii zgadzam sie calkowicie i to, co piszesz o zachowaniach z BDP jest prawda. Sama nie wiem ilu rzeczy nie dokonczylam, ile planow na przyszlosc porzucilam zanim na dobre sie za nie zabralam.

Nie wiem co mysla o mnie inni, wiem ze zyje na hustawce i zmagam sie z uczuciem pustki. Jestem chodzacym oksymoronem - to wiem na pewno.
Pytalas o inne objawy, opisalam je w kolejnym watku na forum - BORDERLINE.

Moja konkluzja jest taka: ja jestem zaburzona a Ty jestes osoba z zewnatrz, punkt widzenia zalezy od punktu patrzenia - co nie znaczy, ze obydwie nie mamy racji smile

Winna bo inna?

28

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
motylek79 napisał/a:

Mnie zastanawia czy z czlowiekiem z CHAD można żyć? Moj eks do dzis jest sam, choć próbował się wiązać. Ja tez nie dałam rady...

Czy da sie zyc z takim czlowiekiem? Hm... to zalezy jaka jest druga polowka, jesli nie jest zaburzona w jaki kolwiek sposob to na pewno bedzie jej latwiej. Nie potrafie obiektywnie odpowiedziec na to pytanie bo to zawsze ja bylam strona z problemem psychicznym w zwiazku.

Moge wypowiedziec sie na przykladzie mojego malzenstwa, dopoki moj maz byl zdrowy i mial do mnie cierpliwosc to bylo ok - ja mialam swoje wyskoki, on cierpliwie czekal az mi przejdzie i laskawie podejde i powiem, ze mu "wybaczam" (tak, tak... to nigdy nie byla moja wina w moim mniemaniu, nie przepraszalam a wybaczalam).
Obecnie od roku walczymy o jego zdrowie i zycie i jest ciezko - jestem na drugim koncu swiata, moja corka i rodzina sa w Polsce a my sie tutaj zmagamy z przeciwnosciami losu - jak wiele razy postanawialam juz pakowac bagaze i rezerwowac bilet powrotny?  ile razy mowilam, ze ja juz nie moge tak dluzej? ile razy mowilam, ze nasze malzenstwo nie ma sensu? - na prawde nie potrafie tego zliczyc, ostatnio staram sie nad soba panowac bo w koncu doszlam do tego, ze przeciez On przez tyle lat zmagal sie ze wszystkimi nieprzyjemnosciami jakie niesie ze soba zwiazek z osoba z BDP, teraz potrzebuje mojej pomocy i musze sobie dac na wstrzymanie. Czas w koncu dorosnac i stanac na wysokosci zadania...przeciez go kocham do jasnej cholery! - tak to sobie tlumacze. Z moimi postanowieniami jest krucho.... ale wierze, ze potrafie nie tylko brac ale tez dawac z siebie.

Z mojego doswiadczenia zycie z osoba chora na CHAD czy tez z osoba z BDP jest porownywalne z siedzeniem na bombie - nigdy nie wiesz kiedy nastapi wybuch i jak wielka bedzie jego sila.

Dodam, ze kobieta z mojej rodziny z CHAD w przyplywie zlosci chwycila za pistolet i zaczela strzelac do meza (na szczescie nikt nie ucierpial ale to dowodzi, o strasznym odkorbieniu hmm ). Coz... kazdy z partnerow musi zadac sobie pytanie czy chce tak zyc, jakie ryzyko na siebie bierze i czy warto.

Winna bo inna?

29

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Fallen Angel, mozesz pomyśleć o mnie źle, ale jak zakończyłam związek z osobą chorą na CHAD poczułam ulgę...było dokładnie tak jak mówisz- codziennie budziłam  się z obawą, co mój chłopak dziś wykombinuje, jakie będzie miał odloty, jaki obciech przed znajomymi mi zafunduje, jak niekonwencjonalnie się zachowa, czy czasem nie zagazuje mieszkania (dosłownie), czy nie wyjedzie w Polske na 2 tygodnie nie mowiac nikomu dokad i po co, czy nie zaprosi do domu nieznajomych z ulicy, czy nie odda bezdomnemu swoich ostatnich pieniedzy w przyplywie empatii...Ale to co wymieniłam nie bylo najgorsze - czlowiek ten nie jest w stanie pracować i sam na siebie zarobić, gdyż nie umie się skupić na jednej rzeczy nawet przez 5 minut...:(

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

30

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Etniczna
border nie tylko potrafi się maskować, ale też potrafi świetnie ludźmi manipulować. Jeśli trzeba, to będzie osobą przebojową, a jeśli jest inna potrzeba, to małą skrzywdzoną biedroneczką, której wszyscy chcą pomagać. Do tego jest kłamcą pierwszej klasy.
Trzeba też pamiętać, że border nie potrafi kochać dojrzale, to jest tylko miotanie się między uwielbieniem a nienawiścią do danej osoby. Gdzieś czytałem, że 70% partnerów osób z BPD sama po jakimś czasie wymaga psychoterapii. Niestety, ale związek z borderem wykańcza psychicznie.

31 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-04-12 17:20:09)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Ach, te Pańskie procenty, Panie Lupus... smile

32 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-12 18:22:15)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Sz. Panie
Co do poprzednio podawanych przeze mnie procentów, to chyba dostatecznie pokazałem Panu, że to nie mój wymysł. Może dla Pana być to niemiłe, że tak wielu kolegów po fachu okazało się laikami, ale to nie moja wina.

Co do procentów dotyczących partnerów osób z BPD, to też nie moja informacja. Zaczerpnąłem ją z jednej z najlepszych w necie stron o BPD, gdzie napisano:

"Przebywanie w bliskiej relacji z osobą mającą BPD wpływa destruktywnie ? z powodu huśtawek nastroju, które wpływają również na innych, jej wewnętrznego bólu, projekcji (projekcja: przypisywanie własnych wad innym), skłonności do krytykowania innych, nierealistycznego-uproszczonego-niestabilnego spojrzenia na świat, niestabilności emocjonalnej, jej ucieczek od osób na których jej zależy; osoby z BPD potrafią kochać kogoś w jednym momencie i nienawidzić i niszczyć 15 minut później ? a atak ze strony bliskiej osoby, która mówi że kocha, bywa wyniszczający. Ok. 70% ludzi, którzy troszczą się o osobę mająca BPD, wcześniej czy później, również wymaga pomocy psychologicznej."
http://bpd.szybkanauka.net/

33

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

motylku,

ja Cie nie tylko nie potepiam ale i rozumiem...

Co do przyplywow empatii i naiwnosci przytocze anegdote dot. mnie: jakies 1.5 roku temu jechalam samochodem za miasto, zjezdrzalam akurat z autostrady i zobaczylam, ze na boku stoi samochod a jego kierowca wymachuje do innych uczestnikow drogi. Nagly impuls nakazal mi sie zatrzymac i sprawdzic czy nie potrzebuje pomocy. Okazalo sie, ze potrzebowal pomocy - opowiedzial mi piekna angielszczyzna, ze jedzie na targi do Berlina i akurat skonczyla mu sie benzyna a nie maja gotowki, poczatkowo nie chcialam uwierzyc, jednak w koncu sie zlamalam bo przyszlo mi na mysl, ze moze ja kiedys bede potrzebowala pomocy. Suma summarum wcisnal mi "zloto" a ja dalam mu za to 200 zl. Nie wiem sama czy wierzylam, czy chcialam wierzyc w jego uczciwosc - po powrocie do miasta poszlam do jubilera i poprosilam o ekspertyze i okazalo sie, ze moge sie z tym udac na zlom smile

W myslach zwyzywalam sie od naiwnych idiotek ale wyciagnelam z tego 2 wnioski: 1. wolalabym te pieniadze przeznaczyc na biedne dzieci, 2. juz nigdy nie pomoge w takiej sytuacji, byc moze przejde obok na prawde potrzebujacego ale nauczke dostalam i koniec z altruizmem (przynajmniej przy takich zdarzeniach smile)

Winna bo inna?

34

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Do panow:

Nie ukrywam, ze milo sie czyta takie drobne zlosliwosci, dzieki nim bierzacy watek nie jest az tak monotonny big_smile

Winna bo inna?

35 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-04-12 20:55:17)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Szanowny Panie Lupus,
Pan mnie chyba nie zrozumiał - następnym razem dam dziesięć uśmiechniętych buziek, zamiast jednej.
Co do moich kolegów po fachu - szczerze powiedziawszy ich błędy mnie ani ziębią, ani grzeją, koncentruję się bardziej na własnej pracy i zapewne również zdarzają mi się błędy.

Ja rozumiem i podejrzewam, że te procenty to nie Pański wymysł (zapewne to wymysł kogoś innego) - obawiam się tylko, że zbyt daleko zapędza się Pan w swoich ocenach, będąc Osobą spoza branży (chyba, że dysponuje Pan wiedzą specjalistyczną, a ja o tym nie wiem). Usiłowałem wcześniej wyjaśnić pewne niuanse diagnostyki klinicznej i pokazać, że to, co uważa Pan za błędy czy nieudolność, może wynikać z zupełnie innych zjawisk.

Ja na przykład nie oceniam sukcesów i porażek diagnostycznych onkologów, bo onkologia to dla mnie teren zupełnie obcy, niezależnie od tego, ile "najlepszych w necie" stron na temat raka zdarzyło mi się przeglądać. Przyznam się zresztą szczerze, że Internet w ogóle uważam za dosyć kiepskie źródło rzetelnych informacji.


Co do pytania o literaturę nt. borderline - widziałem ostatnio co najmniej kilka świeżych, dość ciekawie zapowiadających się pozycji książkowych, ale żadnej z nich nie miałem jeszcze okazji przeczytać. Jeśli uda mi się z którąś zapoznać - zapewne Państwu polecę.

36

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Wojciech Imielski napisał/a:

Przyznam się zresztą szczerze, że Internet w ogóle uważam za dosyć kiepskie źródło rzetelnych informacji.

Problem polega na tym, że dla przeciętnego śmiertelnika źródło jedyne. I dobrze, że jest. A mówić, że kiepskie... Zależy gdzie się szuka. Jeśli Pan ma jakieś zastrzeżenia do stronki szybkanauka.net, to może Pan poleci lepszą, albo choć napisze, co tam jest niedorzecznego?

A może, korzystając z tego, że mamy fachowca, dowiemy się tego jakie problemy mogą mieć partnerzy borderów? Np. czy prawdą jest (czytałem to w kilku miejscach i sam nie wiem co o tym myśleć), że taki partner może się "upodobnić" do bordera, czyli wykazywać pewne zachowania związane z BPD? Mi to trochę wygląda na mądrość ludową (z kim przestajesz, taki się stajesz), ale interesowałby mnie Pana opinia.

37

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Zapewne skorzystamy, przynajmniej ja! big_smile

...Lupus pewnie tez, bo wyglada mi na glodnego wiedzy - musi wiedziec jak walczyc z paskudnymi borderami, czosnek na nas niestety nie dziala big_smile
(ps. Lupus naucze sie na bledzie Pana Wojciecha i napisze od razu: zartowalam smile)

Winna bo inna?

38 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-12 22:07:31)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Ciekawy wątek, czytam sobie, bo też interesuje się psychologią itp - tak amatorsko.
Fallen Angel myślę, że Twój przypadek daje nadzieje chorym, że mając BDP można być w związku małżeńskim , choć wiadomo - łatwo nie jest.
Najgorsze jest to, że BDP nie da się całkowicie wyleczyć, tylko zaleczyć, ale z wiekiem z tego co się orientuje objawy chyba słabną podobnie jak przy ADHD. tylko wiadomo, ze to inna bajka.
Zycze duzo sily bo na pewno nie jest Wam latwo

mysle, ze partnerzy borderow na pewno cierpia... a czy sie upodobniaja.. mysle ze moze tak byc ale nie znam sie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

39

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Fallen_Angel
nie walczę z borderami, raczej żal mi tych ludzi, bo ich życie jest przerąbane i to nie z ich winy. Ale przerąbane jest też życie ich partnerów. W każdym razie, ja już się na takie "miody" nie piszę smile

40

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Lupus napisał/a:

Fallen_Angel
nie walczę z borderami, raczej żal mi tych ludzi, bo ich życie jest przerąbane i to nie z ich winy. Ale przerąbane jest też życie ich partnerów. W każdym razie, ja już się na takie "miody" nie piszę smile

no ja tez im wspolczuje
musi byc im bardzo ciezkie
a najgorsze jest toi ze nawet oni chca kochac i byc kochani .. i musi byc im ciezko...

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska
Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Lupus napisał/a:

Problem polega na tym, że dla przeciętnego śmiertelnika źródło jedyne.

Z moich obserwacji wynika, że niemal w każdej miejscowości (lub w najbliższym otoczeniu) jest księgarnia i biblioteka... Ale może się mylę. Lub też nie we wszystkich obsługują przeciętnych śmiertelników.
Zgadzam się, że Internet to źródło najłatwiej dostępne, z pewnością jednak nie jedyne i nie najlepsze.

Lupus napisał/a:

Jeśli Pan ma jakieś zastrzeżenia do stronki szybkanauka.net, to może Pan poleci lepszą, albo choć napisze, co tam jest niedorzecznego?

Nie, nie mam żadnych zastrzeżeń, nawet nie odwiedzałem tej strony (chyba, że artykuł, który niegdyś Pan polecał, jest właśnie stamtąd), tym bardziej więc jej nie krytykuję. Uważam po prostu, że Internet jest źródłem bardzo niepewnym, bo niekontrolowanym (albo bardzo słabo kontrolowanym) i niemal każdy może zamieszczać w sieci to, co chce. "Przeciętny śmiertelnik" natomiast zwykle nie dysponuje stosownymi narzędziami, pozwalającymi oddzielić ziarno od plew, zwłaszcza, jeśli temat wykracza poza znane mu obszary wiedzy. Ale to moje własne zdanie i dalszą dyskusję na ten temat uważam na niecelową. Nie odsądzam również Internetu od czci i wiary (gdybym odsądzał, nie wymądrzałbym się na tym Forum) - chodzi o to, by nie ufać za bardzo informacjom znalezionym w sieci.

Co do polecania - jak wyżej, polecam księgarnie i bliblioteki a także poszczególnych specjalistów z określonej dziedziny. Wiele można dowiedzieć się od nauczycieli akademickich, zwłaszcza, jeśli przy okazji są praktykami w swoim zawodzie. 

Lupus napisał/a:

A może, korzystając z tego, że mamy fachowca, dowiemy się tego jakie problemy mogą mieć partnerzy borderów?

W tym akurat zakresie jest Pan poniekąd zorientowany lepiej, niż ja (to żadna kpina - skoro żył Pan z taką osobą, to wie Pan najlepiej). Ja mogę na ten temat najwyżej teoretyzować.

Lupus napisał/a:

Np. czy prawdą jest (czytałem to w kilku miejscach i sam nie wiem co o tym myśleć), że taki partner może się "upodobnić" do bordera, czyli wykazywać pewne zachowania związane z BPD? Mi to trochę wygląda na mądrość ludową (z kim przestajesz, taki się stajesz), ale interesowałby mnie Pana opinia.

Z całą pewnością może się upodobnić (zjawisko pewnego "przejmowania" psychopatologii od osób z najbliższego otoczenia jest zjawiskiem każdemu praktykowi znanym), jednak w mojej ocenie o wiele bardziej prawdopodobne są zachowania komplementarne, a nie symetryczne. Jeśli więc osoba zaburzona charakterologicznie atakuje, partner może cofać się do defensywy. Jeśli robi wyrzuty - partner czuje się winny, tłumaczy się. Jeśli osoba zaburzona zaniedbuje codzienne sprawy, partner przejmuje odpowiedzialność itd.

Proszę nie podejrzewać mnie o przekonanie o własnej nieomylności - ja również staram się wyciągać wnioski z Państwa doświadczeń i korzystać z dostarczanych przez Państwa informacji (tak jest zawsze, psycholog uczy się również od swoich pacjentów, klientów czy po prostu rozmówców). Poza tym - w moim prywatnym przekonaniu miarą specjalisty jest również świadomość własnej niewiedzy i umiejętność przyznania się do niej.

42

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Wojciech Imielski napisał/a:

Z moich obserwacji wynika, że niemal w każdej miejscowości (lub w najbliższym otoczeniu) jest księgarnia i biblioteka... Ale może się mylę. Lub też nie we wszystkich obsługują przeciętnych śmiertelników.

Może i ma Pan rację, nie wiem, nie sprawdzałem, ale to dlatego, że nie mieszkam w wielkim mieście, a na prowincji w bibliotekach dominują Harlequiny (vox populi, vox Dei smile )

Wojciech Imielski napisał/a:

W tym akurat zakresie jest Pan poniekąd zorientowany lepiej, niż ja (to żadna kpina - skoro żył Pan z taką osobą, to wie Pan najlepiej). Ja mogę na ten temat najwyżej teoretyzować.

Czasem jak się patrzy na siebie, to się nie widzi.

Wojciech Imielski napisał/a:

Z całą pewnością może się upodobnić (zjawisko pewnego "przejmowania" psychopatologii od osób z najbliższego otoczenia jest zjawiskiem każdemu praktykowi znanym), jednak w mojej ocenie o wiele bardziej prawdopodobne są zachowania komplementarne, a nie symetryczne. Jeśli więc osoba zaburzona charakterologicznie atakuje, partner może cofać się do defensywy. Jeśli robi wyrzuty - partner czuje się winny, tłumaczy się. Jeśli osoba zaburzona zaniedbuje codzienne sprawy, partner przejmuje odpowiedzialność itd.

To że pozostając w takim związku przejmuje się pewne zachowania (choćby dla samoobrony) to ja wiem świetnie. Zwłaszcza z moim charakterem (na zasadzie, sam może i nie zacznę, ale jak ktoś zaczepki będzie szukał, to ją znajdzie).
Chodziło mi raczej o to, czy to upodobnienie może trwać, mimo że związek z borderem się skończył? A jeśli tak, to jak można to sprawdzić?

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Szanowny Panie,
jeśli partner jest osobą zasadniczo zdrową i o zdrowej, zintegrowanej osobowości, nie wyobrażam sobie, by ewentualnie "przejęte" zachowania mogły trwać nadal, po rozstaniu. Bo przecież w trakcie trwania związku są one tylko zjawiskiem o charakterze reaktywnym (w reakcji na zachowanie osoby zaburzonej). Należy bezwzględnie odróżniać zaburzenia osobowości od zaburzeń zachowania, co nie zawsze jest sprawą łatwą, biorąc pod uwagę, że tym pierwszym zawsze towarzyszą te drugie, ale odwrotnie - niekoniecznie.

Jak to sprawdzić? Nie bardzo rozumiem, skąd się biorą i na czym polegają Pańskie wątpliwości w tym zakresie - musiałby Pan napisać coś więcej. Jednak zawsze odradzam ludziom zbytnie grzebanie w sobie samym - jak wielokrotnie pisałem, zaburzenia osobowości to zjawiska z takiej kategorii, że przy odrobinie inwencji można je znaleźć u każdego.

Przy okazji - zauważyłem, że lekarz psychiatra zawsze musi każdemu coś "wybadać". Może wynika to z charakteru medycyny jako dziedziny nauki, nie wiem. Wiem, że również wielu psychologów czuje się w obowiązku koniecznie skomplikować życie pacjenta, wmawiając mu czasem niestworzone rzeczy. Moją naczelną zasadą jest starożytna prostota i ekonomia poznawcza, dlatego też zawsze zalecam przede wszystkim zdrowy rozsądek i umiarkowanie w zakresie szukania dziury w całym. Bo nasze życie jest samo w sobie wystarczająco skomplikowane. A tymczasem na skutek, nie zawsze odpowiedzialnej, popularyzacji psychologii bardzo wiele zasadniczo zdrowych osób doszukało się u siebie najrozmaitszych "zaburzeń".

Z całą pewnością życie z człowiekiem zaburzonym osobowościowo to dla zdrowej osoby koszmar. Myślę, że najbardziej szkodliwe może być wyniesione z takiego związku przekonanie, że nie warto angażować się w jakikolwiek związek kolejny lub też, że każda osoba może być (lub jest) zaburzona. Czy nie ma Pan czasem poczucia, że z każdą kolejną, ewentualną partnerką jest być może coś nie tak? (Nie twierdzę, tylko pytam).

44

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Wojciech Imielski napisał/a:

Z całą pewnością życie z człowiekiem zaburzonym osobowościowo to dla zdrowej osoby koszmar. Myślę, że najbardziej szkodliwe może być wyniesione z takiego związku przekonanie, że nie warto angażować się w jakikolwiek związek kolejny lub też, że każda osoba może być (lub jest) zaburzona. Czy nie ma Pan czasem poczucia, że z każdą kolejną, ewentualną partnerką jest być może coś nie tak? (Nie twierdzę, tylko pytam).

Nie mam zamiaru wchodzić w związki, m.in. dlatego, że zawsze mogę znowu trafić na osobę z BPD, a to mój największy koszmar. Inna rzecz jest taka, że mój związek nie trwał jak większość związków z borderami, kilka miesięcy czy najwyżej kilka lat, lecz lat kilkanaście. Wchodziłem w niego jako bardzo młody człowiek. I sam nie wiem jaki to ma wpływ na mnie.
A poza tym... samemu nie jest mi źle, wręcz przeciwnie. Najpierw trudno mi było do tego przywyknąć, zwłaszcza że w związku z osobą chorą/zaburzoną zbyt wiele uwagi poświęca się takiej osobie. Ale z czasem doceniłem niezależność, możliwość liczenia się tylko ze sobą, brak odpowiedzialności za drugą osobę. Chcę to pracuję, chcę to się bawię i nikomu nic do tego smile

45 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-04-12 23:40:25)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Pozwolicie Panowie, że się włączę w dyskusję?

To bardzo dobra rada Pana Wojciecha - przesadne grzebanie się w samym sobie  jest szkodliwe. Gdybyśmy teraz wszyscy z tego forum poszli do psychologa to pewnie u każdej osoby znalazlby choć jedno mniej lub bardziej intensywne zaburzenie charakterystyczne do Borderline czy CHAD.

Według mnie, prawdą jest iż jak się jest z kims w związku to się do tej osoby z czasem lekko upodabnia, ale CHAD czy Borderline nie są zaraźliwe i nie zachoruje się na nie jak się żyje z chorą osobą. Przypuszczam jednak, że są to zaburzenia dziedziczne, co zauważyłam na przykladzie mojego byłego partnera - jego matka wykazywała podobne objawy, ojciec z kolei był zupelnie zdrowym i twardo stąpającym po ziemi czlowiekiem.

Uważam że ludzie z CHAD sa wartościowi, wrażliwi i inteligentni ale sama choroba, na którą raczej nie mają wplywu ich totalnie niszczy. I nie tylko ich - takze z wolna ich bliskich - rodzinę, partnerów.

Lupus - skoro żyleś z zaburzoną osobą tyle lat to musiało zostawić w Twojej glowie  ślad, w sensie lęków , nie ma silnych na to....
Moje 1, 5 roku z chlopakiem z CHAD (moim pierwszym chlopakiem) takie obawy zostawiło w mojej glowie. Odcięłam się zupelnie od niego i tamtych spraw (dopiero teraz mi przypomnieliście w tym temacie), bez poczucia winy, ale pamięc o tym zostaje i  lęk na przyszłość też..

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

46 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-12 23:45:16)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Lupus napisał/a:
Wojciech Imielski napisał/a:

Z całą pewnością życie z człowiekiem zaburzonym osobowościowo to dla zdrowej osoby koszmar. Myślę, że najbardziej szkodliwe może być wyniesione z takiego związku przekonanie, że nie warto angażować się w jakikolwiek związek kolejny lub też, że każda osoba może być (lub jest) zaburzona. Czy nie ma Pan czasem poczucia, że z każdą kolejną, ewentualną partnerką jest być może coś nie tak? (Nie twierdzę, tylko pytam).

Nie mam zamiaru wchodzić w związki, m.in. dlatego, że zawsze mogę znowu trafić na osobę z BPD, a to mój największy koszmar. Inna rzecz jest taka, że mój związek nie trwał jak większość związków z borderami, kilka miesięcy czy najwyżej kilka lat, lecz lat kilkanaście. Wchodziłem w niego jako bardzo młody człowiek. I sam nie wiem jaki to ma wpływ na mnie.
A poza tym... samemu nie jest mi źle, wręcz przeciwnie. Najpierw trudno mi było do tego przywyknąć, zwłaszcza że w związku z osobą chorą/zaburzoną zbyt wiele uwagi poświęca się takiej osobie. Ale z czasem doceniłem niezależność, możliwość liczenia się tylko ze sobą, brak odpowiedzialności za drugą osobę. Chcę to pracuję, chcę to się bawię i nikomu nic do tego smile

A ze tak zapytam , jak dales rade te kilkanascie lat, nie miales wczesniej mysli o odejsciu ??

jezeli wcale nie leczyla sie to musiales byc silny psychicznie bo ja znam historie ze chlopak byl z dziewczyna ona wykazywala rozne objawy boderline, on mial tak dosc tego wszystkiego ze nawet swiat z nia nie spedzal , mimo ze ona bardzo chciala, on po prostu chcial by sie leczyla i widziec jej zmiane lecz ona tego nie zrovbila i chyba zerwali po kilku latach
ja sie temu czlowiekowi nie dziwie bo jak nie leczyla sie to mial prawo nie chciec swiat z nia spedzac i w koncy zerwac.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

47 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-04-13 00:00:02)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Truskaweczko
leczyła się i przerywała, aż sytuacja podbramkowa - znaczy np. Lupus miał dość i chciał się rozejść, wtedy jej próba samobójcza. Potem niby ona już wszystko rozumie i będzie się leczyć, po czym jakiś czas się leczyła (nawet i kilka lat), niby było OK i znowu porzucenie leczenia, cyrk od nowa. Jakoś nie potrafiłem być konsekwentny i zawsze jak podejmowała leczenie, wybaczałem to co było wcześniej. Mój błąd, bo każdy kolejny jej wybryk był grubszego kalibru. Jakby tak kombinowała: "Aha, to wytrzymał, to sprawdzimy czy i to wytrzyma". Aż przyszedł taki moment, że przeszła samą siebie smile

48

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Lupus napisał/a:

Truskaweczko
leczyła się i przerywała, aż sytuacja podbramkowa - znaczy np. Lupus miał dość i chciał się rozejść, wtedy jej próba samobójcza. Potem niby ona już wszystko rozumie i będzie się leczyć, po czym jakiś czas się leczyła (nawet i kilka lat), niby było OK i znowu porzucenie leczenia, cyrk od nowa. Jakoś nie potrafiłem być konsekwentny i zawsze jak podejmowała leczenie, wybaczałem to co było wcześniej. Mój błąd, bo każdy kolejny jej wybryk był grubszego kalibru. Jakby tak kombinowała: "Aha, to wytrzymał, to sprawdzimy czy i to wytrzyma". Aż przyszedł taki moment, że przeszła samą siebie smile

No rozumiem , leczyla sie pewien czas, wiec miales nadzieje na zmiane, ze nie bedzie juz tak jak wczesniej . Gorzej gdyby nie leczyla sie wcale to chyba bys dlugo nie wytrzymal wink no ale to tez zalezy od konkretnej osoby
a mieliscie dzieci ?

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

49 Ostatnio edytowany przez vinnga (2011-04-16 16:30:33)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Kurde Lupus bo normalnie zaczynam Ci wspolczuc, biedaku smile - a tak serio to rzeczywiscie miales wulgaryzm, wiem jak u mnie z tymi postanowieniami poprawy bywa...
Jakis czas temu wpadlam na pomysl i wytatuowalam sobie na rece napis przypominajacy mi o tym by juz chorobliwie nie klamac, moze Ty powinienes sobie napisac "nie kazda kobieta ma BDP"?? big_smile na pewno znalazlbys jakas nie skazona hehe

Winna bo inna?

50 Ostatnio edytowany przez Lena (2011-04-16 16:35:24)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
truskaweczka19 napisał/a:

Ciekawy wątek, czytam sobie, bo też interesuje się psychologią itp - tak amatorsko.
Fallen Angel myślę, że Twój przypadek daje nadzieje chorym, że mając BDP można być w związku małżeńskim , choć wiadomo - łatwo nie jest.
Najgorsze jest to, że BDP nie da się całkowicie wyleczyć, tylko zaleczyć, ale z wiekiem z tego co się orientuje objawy chyba słabną podobnie jak przy ADHD. tylko wiadomo, ze to inna bajka.
Zycze duzo sily bo na pewno nie jest Wam latwo

mysle, ze partnerzy borderow na pewno cierpia... a czy sie upodobniaja.. mysle ze moze tak byc ale nie znam sie.

Truskaweczko,

Czy ja wiem? Czy nazwalabym to nadzieja? Hmm... to po prostu zycie, jedni walcza inni nie.
Gdyby moj maz mnie nie kochal, nie kochal miloscia z gatunku "pomimo wszystko" to nie bylo by zadnych szans na nasze malzenstwo bo ja potrafie wszystko wulgaryzm  hmm 
Na szczescie moj maz potrafi tupnac noga i umie sobie ze mna radzic, nie daje sobie "wejsc na glowe" - a uwierz, ze to potrafie... Aaaa i moze fakt, ze jest ode mnie 10 lat starszy?  Tak, to bez watpienia daje mu madrosc zyciowa i dystans do moich wyskokow, nie daje sie stlamsic.

Niestety nie kazdy ma w sobie tyle milosci i tyle sily do drugiej polowki... Nie ma innego przepisu na szczescie, jak odnalezienie wlasnego miejsca na Ziemi, jak odnalezienie osoby, dla ktorej chcesz sie starac, walczyc, chcesz byc.

Moje zycie to troche taka syzyfowa praca - niose na barkach ciezar choroby, podazam na szczyt stroma, waska sciezka i juz prawie tam jestem....gdy nagle zaczyna dochodzic do glosu moje drugie "ja" - a ono nie jest ani tak przyjemne, ani kulturalne jak jawi sie Wam w moich postach.
Ale jesli chcialabys pogadac o drugiej stronie medalu - zapytaj Lupusa, widac ze doswiadczenie solidnie dalo sie mu we znaki big_smile

Winna bo inna?

51 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-04-13 15:42:45)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Fallen Angel  wysoki mozna znosic i tolerowac, ale nie wyskoki ktore sa zagrozeniem dla zycia/zdrowia bliskich osob. Mam nadzieje ze Ty kontrolujesz na tyle swoje zaburzenia ze takowych nie masz...i wtedy jakos pewnie da sie z tym funkcjonowac.

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

52 Ostatnio edytowany przez vinnga (2011-04-16 16:29:04)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Nie podpalam, nie grabie i nie gwalce big_smile a tak serio jestem tylko zagrozeniem dla zdrowia psychicznego moich bliskich, jedyne co mam na sumieniu to ryzykowna jazde samochodem, taaaaaaaak jak ja kocham ta adrenaline, ten dzwiek silnika, moment startu i uczucie wciskania w fotel.... rozmarzylam sie, a wracajac do tematu to dostalam solidna wulgaryzm od meza i poki co jestem grzeczna (ale znam siebie na tyle by wiedziec, ze moja natura chochlika da o sobie znac tongue)

Winna bo inna?

53

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

a dajesz rade w pracy? bo mojego ex wyrzucali z kazdej, dlatego ze wszystko partolił, tłumacząc ze nie może się skoncentrować na zadaniach i ma natłok mysli w głowie...

Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie....

54 Ostatnio edytowany przez Lena (2011-04-16 16:31:03)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Nie pracuje, dogladam naszych inwestycji.
Pracowalam przez rok -nie wyrzucili mnie, sama odeszlam bo spowodowalam kryzys w moim malzenstwie, wpedzilam meza do szpitala, sama sie zalamalam i nie bylam w stanie chodzic do pracy.

Jako pracownik bylam na prawde ok, sumienna, obowiazkowa, dokladna - nie moglam tylko zniesc glupich bab, nie wytrzymywalam z nimi psychicznie...nie mogly sie wulgaryzm do mojej organizacji pracy i wydajnosci to zaczely skupiac sie na moim wygladzie i slyszalam np. ze to nie wybieg, ze przychodze do pracy jak na rewie mody, raz mialam za wysokie obcasy, raz nie odpowiednia bluzke, fryzure lub makijaz - obled!!!!!! I wulgaryzm  lazily do szefa i wulgaryzm  na mnie, pozniej jak juz sie balwan zorientowal co sie dzieje to mnie przepraszal i bylo mu glupio ale tego juz sie nie dalo naprawic, mam uraz. Krotko mowiac nie moge pracowac dla kogos, bo czuje sie niedoceniana.
Ale mam pare milych wspomnien i ewidentnym plusem tego doswiadczenia bylo poznanie mojej jedynej, wymarzonej przyjaciolki smile (doceniam ten fakt baaaaaaaardzo bo zawsze lepiej dogadywalam sie z facetami a kobiety mnie nie cierpia hmm)

Winna bo inna?

55

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Fallen_Angel napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Ciekawy wątek, czytam sobie, bo też interesuje się psychologią itp - tak amatorsko.
Fallen Angel myślę, że Twój przypadek daje nadzieje chorym, że mając BDP można być w związku małżeńskim , choć wiadomo - łatwo nie jest.
Najgorsze jest to, że BDP nie da się całkowicie wyleczyć, tylko zaleczyć, ale z wiekiem z tego co się orientuje objawy chyba słabną podobnie jak przy ADHD. tylko wiadomo, ze to inna bajka.
Zycze duzo sily bo na pewno nie jest Wam latwo

mysle, ze partnerzy borderow na pewno cierpia... a czy sie upodobniaja.. mysle ze moze tak byc ale nie znam sie.

Truskaweczko,

Czy ja wiem? Czy nazwalabym to nadzieja? Hmm... to po prostu zycie, jedni walcza inni nie.
Gdyby moj maz mnie nie kochal, nie kochal miloscia z gatunku "pomimo wszystko" to nie bylo by zadnych szans na nasze malzenstwo bo ja potrafie wszystko spieprzyc hmm 
Na szczescie moj maz potrafi tupnac noga i umie sobie ze mna radzic, nie daje sobie "wejsc na glowe" - a uwierz, ze to potrafie... Aaaa i moze fakt, ze jest ode mnie 10 lat starszy?  Tak, to bez watpienia daje mu madrosc zyciowa i dystans do moich wyskokow, nie daje sie stlamsic.

Niestety nie kazdy ma w sobie tyle milosci i tyle sily do drugiej polowki... Nie ma innego przepisu na szczescie, jak odnalezienie wlasnego miejsca na Ziemi, jak odnalezienie osoby, dla ktorej chcesz sie starac, walczyc, chcesz byc.

Moje zycie to troche taka syzyfowa praca - niose na barkach ciezar choroby, podazam na szczyt stroma, waska sciezka i juz prawie tam jestem....gdy nagle zaczyna dochodzic do glosu moje drugie "ja" - a ono nie jest ani tak przyjemne, ani kulturalne jak jawi sie Wam w moich postach.
Ale jesli chcialabys pogadac o drugiej stronie medalu - zapytaj Lupusa, widac ze doswiadczenie solidnie dalo sie mu we znaki big_smile

Myślę, że nie tylko kwestia miłości, choć raczej też. Niektórzy mogą kochać, lecz nie wytrzymać z taką osobą i zdecydować o rozstaniu. Nie każdy ma tyle siły, to normalne. Jednak cieszę się, że Ty odnalazłaś swoje szczęscie. . choć na pewno przez choprobę nie jest Ci łatwo.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

56

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Nie jest latwo, chociaz chyba nie jestem az tak beznadziejnym przypadkiem bo cos tam do mnie dociera smile, staram sie - nie zawsze wychodzi, ale probuje....

Widze, ze jestes mila, mloda osoba, ktora jest pelna empatii! Nie oceniasz, probujesz zrozumiec. Mam nadzieje, ze spotkasz swoja milosc i zycze Ci rowniez bys wraz z wiekiem nie stracila wiary w ludzi. smile

Winna bo inna?

57

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Fallen_Angel napisał/a:

Nie jest latwo, chociaz chyba nie jestem az tak beznadziejnym przypadkiem bo cos tam do mnie dociera smile, staram sie - nie zawsze wychodzi, ale probuje....

Widze, ze jestes mila, mloda osoba, ktora jest pelna empatii! Nie oceniasz, probujesz zrozumiec. Mam nadzieje, ze spotkasz swoja milosc i zycze Ci rowniez bys wraz z wiekiem nie stracila wiary w ludzi. smile

Dzięki, mam faceta i oby jak najdłużej razem smile

Tak, nie oceniam, nie jestem z tych tongue

Pozdrawiam smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

58

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Post kieruje do Pana Wojciecha!

Chciałam zapytać, czy istnieje możliwość trafnie zdiagnozowania osoby po dwóch sesjach terapeutycznych trwających po 45 min?

Kolejne pytanie, czy to w ogóle jest w kompetencji psychologa stawiać diagnozę? Rozumiem, że psycholog może poinformować pacjenta o swoich przypuszczeniach, podejrzeniach. Może postawić wstępną diagnozę, ale czy nie powinien jednak namawiać pacjenta do skonsultowania tego z lekarzem? Albo postawić taką diagnozę przynajmniej po miesiącu spotkań dając sobie czas na poznanie pacjenta?
(Ja osobiście uważam, iż psycholog w odróżnieniu od psychiatry ma faktycznie czas i możliwości aby dobrze poznać pacjenta i tym samym ma większą możliwość postawienia trafnej diagnozy. Wizyta trwająca u psychiatry 15 min z pewnością nie da lekarzowi pełnego obrazu klinicznego pacjenta, jednak w leczeniu trwającym ponad rok myślę, że już tak.)

W przypadku zdiagnozowania u pacjenta borderline czy nie należałoby pacjentowi zasugerować, że oprócz psychoterapii powinien on również wziąć pod uwagę leczenie farmakologiczne, co tym samym zmusza pacjenta do odwiedzenia dodatkowo psychiatry?

Co może być powodem, że psycholog po dwóch wizytach rozpoznaje u pacjenta borderline, skoro z "karty pacjenta" wynika, iż był wcześniej leczony na nerwicę? Czyżby ci wcześniejsi lekarze, psychologowie byli w błędzie? Czyżby ta osoba zawsze miała borderline tylko to ukrywała? Czy nagle po latach walki z nerwicą nabawiła się borderline?


Czy mogła to być forma prowokacji, jakiś rodzaj technik terapeutycznych?

Czy to nie jest trochę tak, że wszystkich trudnych pacjentów wrzuca się do jednego worka z napisem "borderline"? Gdyż psychologowie w ten sposób wszelkie trudności z nawiązaniem dialogu z pacjentem mogą zrzucić na borderline i tym samym na pacjenta?
Słyszałam o czymś takim, że zazwyczaj jak psycholog ma już "serdecznie dość" pacjenta to często jest on diagnozowany jako
borderline.

Posty [ 1 do 58 z 136 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zaburzenie osobowości borderline

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018