Witajcie,
Pierwszy raz korzystam z tego rodzaju pomocy, ale moze warto sprobowac. Mam taki malutki problem z komunikacja z mama. Nie tylko ja, bo inni ludzie rowniez, ale na mnie jakos najczesciej trafia. Otoz moja mama jest kobieta absolutnie pozbawiona samokrytyki i uwaza, ze zawsze ma racje. W sytuacji, gdy czlowiek chce wypowiedziec sie na prowadzony temat inaczej lub poprostu sie nie zgadza- zaczyna sie horror. I naprawde w pelnym tego slowa znaczeniu. Najpierw jest delikatne narzucanie woli i zdania, potem sa nerwy i krzyki, a na koniec jak mama nie jest w stanie czlowieka przegadac najzwyczajniej w swiecie sie obraza. Na tematy rodzinne, swojego zwiazku, czyli te ,,ciezkie,, to juz staram sie omijac. Z tego robi sie najwieksza tragedia, bo wchodzi na ambicje, obraza sie i bierze na litosc. Najgorzej jest jednak, gdy wejdzie na tate, a ja stane w jego obronie. Zaczyna sie placz, ze tak naprawde to nikt nie wiem jaki jest tata itd... Przy czym tata nie ma juz wlasnego zdania, bo woli nie ryzykowac. Nie kupuje nic bez wiedzy mamy. Nigdzie nie chodzi sam i nigdy sie nie jest przeciwny. Szary czlowiek.
Jak mam zachowywac sie w stosunku do mamy. Boje sie czasami wyrazic swoje zdanie i nastepstw za tym idacych. Dodam jeszcze, ze mama lubi obgadywac innych, a potem wmawiac dookola kazdemu, ze ona w zyciu zlego slowa na drugiego czlowieka nie powiedziala. I wiele innych podobnych sytuacji. Temat rzeka.
Co radzicie. Raczej przemilczec pewnie rzeczy, czy dac sie stlamsic jak tata i brat. Nie mieszkamy razem, ale mamy czeste i dosyc bliskie kontakty.
Pozdrawiam :)