Moja mama zwariowala? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Moja mama zwariowala?

Witam, potrzebuję opinii i rady w sprawie kolejnych "pomysłów" mojej matki. Zacznę w skrócie moja mama lat45+ wychowuje samotnie moją siostrę lat 13. Ja mieszkam osobno od nich już parę lat. Moja mama od lat była sama z wyboru po wielu nieudanych eksperymentach. Mówiła, że jej tak jest dobrze i że jakby się miała kiedykolwiek z kimś związać to tylko po to by facet ułatwił jej życie, by wspierał finansowo, nie jest dla niej ważna jego obecność itp czyli jednym słowem kogoś kto zabierze od niej jej problemy. W ciągu ostatnich 10 lat trafiali się przypadkowi kandydaci z internetu, ale szybko kończyła z nimi znajomość. Moja mama ma bardzo trudny charakter, wybuchowy, a wręcz agresywny. Sama o sobie mówi, że jest borderline (chociaż chyba nie wie co to do końca znaczy, w każdym razie nie widzi w sobie problemu)
Problem się zaczął gdy tego lata poznała przez internet Pana, który mieszka we Francji. O jego istnieniu się dowiedziałam gdy pewnego dnia poprosiła mnie bym wzięła siostrę na weekend bo jedzie na randkę (do innego miasta w PL) bo on przylatuje by ją poznać. Wszystko było by ok, gdyby po tej ich randce nie postanowili być  oficjalnie "parą". Nic tylko się cieszyć, ale ja zaczęłam się mocno niepokoić gdy tuż po powrocie oznajmiła, że już mają takie plany na przyszłość, że na wiosnę/lato 2019 ona ma zamiar do niego przeprowadzić wraz z siostrą, kotem,psem, ze wszystkimi rzeczami, meblami i sprzętem. Zamurowało mnie, nie skomentowałam tego (przyczynę opiszę niżej). On opłacił jej kurs francuskiego. Kilka tyg później on zaprasza ją (i siostrę) na 2 dni do siebie na wycieczkę. Niby było ok, ale mama wraca sfrustrowana, że on ani słowem już nie wspomniał o "wspólnych" planach. Dodam, że jest starszy od niej i ma żonę i dorosłe dziecko (starsze ode mnie czyli ok 30 lat), z którymi już nie mieszka, ale wspiera ich finansowo. Ogólnie sytuacja z żoną jest dwuznaczna w mojej ocenie, ale nie wnikam już w to.

Po powrocie mama robi mu na odległość sceny, że co z ich planami dlaczego zachowuje tak jakby nie planował nic . On na to, że owszem kiedyś chce, ale może za rok, że jeszcze zawcześnie na takie rozmowy. Zrobiła mu piekielną ponoć awanturę (a facet z opowieści typ pantoflarza) zgodził na wszystko co tylko się dało. Nalega też by w końcu załatwił rozwód, na co on się zgodził, ale sprawę przeciąga do dziś. Kilka tyg później on jakby trochę otrzeźwiał i próbował z nią porozmawiać że nie rozumie po co cały ten pośpiech i ultimatum, że albo on bierze ją do siebie szybko albo ona z nim zrywa. On martwi się też o to jak jej córka by miała tam poradzić bez znajomości języka , poza tym będzie miał spore problemy finansowe w przyszłym roku. Mama znowu robi mu mega awanturę, on ponownie godzi na wszystko, nawet wysyła jej to na piśmie że już nie cofnie swoich słów (na żądanie mamy) (cyrk po prostu)

Mijają kolejne tyg jest u nich wszystko happy, planują już gdzie jakie meble będą stać, co trzeba kupić "do wspólnego domu". Rezygnuje z abonamentow różnych tv int, tel. W szkole u siostry już poinformowała o przeprowadzce. Jestem w szoku jak można aż tak szybko i radykalnie planować przyszłość z kimś kogo się widziało raz czy dwa. Zawsze taka była :-/

Martwię się bardzo o siostrę. Wchodzi w okres dojrzewania i ma okres buntu. Zawsze była najlepszą uczennicą w klasie, w tym roku po tych przygodach mamy strasznie się opuscila w nauce. Wagaruje (za wiedzą mamy), udaje nieraz chorą o czym mi otwarcie się przyznawała). Mama dzwoni do mnie z płaczem "zrób coś przemów jej do rozsądku" bo sama nie umie z nią rozmawiać. Pojawili się straszne sceny zazdrości o niego (a na razie komunikacja jest tylko na odległość). Chodzi w depresyjnym nastroju, mówi że życie nie ma sensu, że będzie lepiej jak zniknie itd. Siostra mówi wszystkim, że to przez to że nie radzi sobie z nauką i z rówieśnikami i jest zazdrosna o mamę (tu też wina mamy ale to osobna historia). W dużej części dlatego, że mama jej wybiła do głowy (jeszcze przed jego pojawieniem się) jak tu w PL jest źle, a za granicą to taki raj, że tam by ich było stać na wiele rzeczy, że tam są super szkoły, extra nauczyciele i szybko znajdzie fajne koleżanki. Siostra ślepo w to wierzy i to potęguje jej niechęć do obecnego życia.
Ręce mi opadają zdaję sobie sprawę jak to wszystko brzmi absurdalnie. Zna go "na żywo" łącznie przez 4 dni jak nie krócej :-/
Najgorsze że wiem (z licznych doświadczeń) że nie da się jej nawet zasugerować że robi coś mało rozsądnie albo za szybko. Będzie mnie tylko atakować, wyzywać, wpadnie we wściekłość i strzeli takiego focha, że wyrzeknie się mnie na kilka tyg, a nawet miesięcy jak już to wcześniej bywało. I to tylko dlatego z, że powiedziałam coś w stylu "mamo, proszę zastanów czy aby nie decydujesz na coś za szybko, może warto jeszcze rozeznać w sprawie... Kocham cię i martwię o ciebie". Koniec. nienawiść na kilka miesięcy, nawet życzeń mi na urodziny nie złożyła wtedy bo foch.
Proszę o radę czy mimo wszytko powinnam wyrazić swoje zdanie w nadziei, że coś może dotrze? Jak na razie na bieżąco robię wiele by "gasić pożar" pomiędzy nią a moja siostra, bo kłócą strasznie, rozmawiam neutralnie z siostrą o szkole i zachęcam do rozwoju. Unikam natomiast tematu przeprowadzki.
A może to ja przesadzam i zbytnio drsmatyzuje? Już sama nie wiem. Ona zachowuje jakby miała rację na milion procent :-/ Sama osobiście mam ochotę w ogóle odciąć od tego absurdu i nie rozmawiać z nią wcale. Chodzę zmartwiona i co kilka dni są takie rewelacje, gaszenie pożaru i prośby w stylu "zrób coś przecież jesteś dorosła"

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja mama zwariowala?

Twoja mama potrzebuje pomocy psychiatrycznej. To wygląda na bardzo zaawansowaną i nieleczoną chorobe dwubiegunową.

3

Odp: Moja mama zwariowala?

Eh niestety ona nie widzi problemu. Poza tym nigdy nie chciała słyszeć o żadnym psychologu ani lekarzu. Kiedyś się leczyła na depresję, ale przez krótki czas. Problem w tym, że nie da się pomóc komuś na siłę, kto nie chce a nawet nie widzi żadnego problemu. Jedyna możliwa forma "pomocy" dla niej to żeby ktoś za nią coś zrobił, załatwił, opłacił. A reszta może "spadać" ze swoimi radami. Na codzień funkcjonuje normalnie ma ok pracę, nie kwalifikuje na pewno na żadne przymusowe leczenie. Miałam z nią cholernie trudno, bo nie raz zrobiła mi piekło z życia, później potrzebowałam parę dobrych lat i niejakiej terapii by wyjść na prostą. Nauczyłam się żyć z nią tak, że żyję swoim życiem, pomagam w tym o co prosi, staram nie wtrącać w jej życie. Sama wiem że w zasadzie to nie mam rodziny, na pewno nie taką na którą mogę liczyć. Teraz bardziej martwię o siostrę. Bo cóż matka jest dorosła może sobie eksperymentować do woli. Ale takiemu dziecku może to zaszkodzić i to na resztę życia :-/

4 Ostatnio edytowany przez DoswiadczonyDaro (2018-12-18 14:28:07)

Odp: Moja mama zwariowala?

Czy możesz być rodziną zastępczą dla siostry? Jeśli tak składaj wniosek w Sądzie Rodzinnym. A może siostra może mieszkać z Tobą nieformalnie a mama będzie pomagać w jej utrzymaniu? To ogromny obowiązek ale i przecież siostra ma tutaj swoje środowisko a tam nawet nie zna języka. Matka rozumie dobro swojej córki? Jeśli nie potrzebny jest szantaż tzw. skuteczne postawienie sprawy.

A to, że mama chce ułożyć swoje życie to zupełnie normalne tylko, że normalnie to by sama wyjechała, siostra by tu skończyła szkołę, pojechała na wakacje w odwiedziny, wtedy mogła by się nauczyć języka i jakby chciała to by została. Dobro dziecka też trzeba brać pod uwagę. A jak coś nie wyjdzie, to matka będzie miała gdzie wrócić?

5

Odp: Moja mama zwariowala?

Raczej takiej opcji nie przewiduję, gdyż sama dopiero wstaję na tzw. nogi po studiach, żyję z partnerem w wynajmowanym niedużym mieszkaniu. Mamy ogrom własnych problemów (nasze rodziny nie pomagają w niczym, a czasem wręcz szkodzą), poza tym mamy w planach też wyjazd gdzieś za granicę, bo potrzebujemy bardzo pieniędzy m.in na drogie leczenie niepłodności. Z siostrą nie mam aż takich dobrych relacji by zachciała ze mną mieszkać. Poza tym to jest zbuntowana rozpieszczona na maxa nastolatka, z którą nawet własna matka już nie daje rady. Nie jestem gotowa na taki krok co dopiero mój partner...

Wspomnę, że to nie pierwsza taka akcja z jej strony. Kilka razy przeprowadzałam jak byłam dzieckiem z mamą do różnych krajów (nawet do innych kontynentów) bo kogoś tam poznała. Raz była w sytuacji gdy sprzedała dla faceta wszystko co miała (dom, samochód, wszystkie rzeczy) już była w drodze do niego gdy Pan napisał w sms, że jednak nie jest gotowy. Później ona sobie układała życie, a ja trafiłam w ręce babci o której istnieniu nawet nie miałam pojęcia, gdzie były opłakalne warunki. Ale to już inna historia...
W każdym razie siostra marzy  by wyjechać tam jak najszybciej za namową mamy, jest bardzo (aż za bardzo zżyta z mamą) i nie ma mowy by mieszkała ze mną "bo ja tak chce". Prawnie chyba też nie ma szans, bo w przeprowadzce nie ma nic nielegalnego...

6

Odp: Moja mama zwariowala?

Takie osoby zwykle nie chcą się leczyć. Kiedy mają haja (w czasie manii) wydają głupio pieniadze, znikaja z domu, wplatują się w romanse i wydaje im się, że są bogami. Potem nadchodzi depresja i zaczyna sie nowe piekło.

Jeżeli byłaby to samotna osoba, to stwierdziłabym, że jeżeli nie chce się leczyć, to jej sprawa, ale ona ma niepełnoletnią córkę, która absolutnie nie powinna być pod jej opieką. Zgłosiłabym to do kuratora, który może zmusic ja do leczenia pod zagrożeniem odebrania córki.

7

Odp: Moja mama zwariowala?

Problem w tym, że kurator wątpię by coś wskurał. W przeszłości już miała kuratora (bo uznali, że dzieje mi się krzywda), który przychodził do niej raz na jakiś czas na herbatkę porozmawiać. Ale to były zupełnie inne problemy bo byłam bita i znęcała się psychicznie nade mną itd. Efekt był taki, że zastraszała mnie na tyle, że zawsze musiałam mówić że "już wszystko u nas dobrze", a mama jeszcze wychodziła na tą biedną, samotną wykorzystaną przez partnera alkoholika. A wcale nie było dobrze tylko gorzej.
Po latach widzę, że się zmieniła. Nie podnosi już ręki na dziecko, nie stosuje aż takich wyzwisk co w mój adres, chociaż bywa porywcza i wulgarna dalej, sporo krzyczy. I żyje czasem jakby w swoim świecie. Poza tym obiektywnie nic złego nie robi dba o dom, chodzi do pracy, nie pije (już), interesuje dzieckiem, pomaga w odrabianiu lekcji. Z zewnątrz "wzór matki"

8

Odp: Moja mama zwariowala?

Ana, może nie pije już i nie bije, ale znęca sie psychicznie nad Twoją siostrą. Żadne dziecko nie powinno doświadczać skutków choroby psychicznej w takim stanie.

Ja bym to mimo wszystko zgłosiła i domagała się przynajmniej przymusowej obserwacji w szpitalu.

9

Odp: Moja mama zwariowala?
Beyondblackie napisał/a:

Takie osoby zwykle nie chcą się leczyć. Kiedy mają haja (w czasie manii) wydają głupio pieniadze, znikaja z domu, wplatują się w romanse i wydaje im się, że są bogami. Potem nadchodzi depresja i zaczyna sie nowe piekło.
rki.

Nie sądzę by to miała. Po prostu często zachowuje strasznie nieodpowiedzialnie. Nie na swój wiek. Elementy choroby psychicznej przewiduje. Raczej określiłabym to, że żyje w swoim świecie i tak wierzy w ten swój świat, że odetnie się id każdego kto śmie cokolwiek powiedzieć. Ma swoje niespełnione marzenia i szuka jakiejkolwiek formy realizacji za wszelką cenę. Np. Zawsze marzyła o własnym biznesie (nawet kiedyś tam coś prowadziła), ale nie chce jej się samej brać odpowiedzialność to przez ostatnie lata wystarczy by ktokolwiek rzucił hasło "a może byśmy razem coś otworzyli" (nieważne że to jakiś przypadkowy koleś obcokrajowiec którego zna od kilku dni) to koniec- klapki na oczy, już by szła legalizować firmę chciała na nnie wymusić bym wnioskowała w swoim imieniu o dotację UE itd. Jakiekolwiek sugestie odbierała jako atak, że po prostu jestem zazdrosna, że będę do końca życia nieudacznicą, bo na nic w życiu mnie nie stać tylko na bycie pesymistką. Ostatecznie kończyło to wielkim klapsem, kłótnią z potencjalnym kandydatem. Mnie nigdy nie przeprosiła za swoje zachowanie. I tak już było ze 3-4 razy w ciągu ostatnich 4 lat

10 Ostatnio edytowany przez AnaBel2019 (2018-12-18 15:13:48)

Odp: Moja mama zwariowala?
Beyondblackie napisał/a:

Ana, może nie pije już i nie bije, ale znęca sie psychicznie nad Twoją siostrą. Żadne dziecko nie powinno doświadczać skutków choroby psychicznej w takim stanie.

Ja bym to mimo wszystko zgłosiła i domagała się przynajmniej przymusowej obserwacji w szpitalu.

Może i racja. Tylko mi działy się o wiele gorsze rzeczy ( i co najciekawsze przyznawała się do wszystkiego) nikt nie był mi w stanie pomóc. Nie raz np. wyrzucała mnie z domu za byle błahostke, biła, szantażowała itd nie chcę mi się wszystkiego opowiadać nawet. Całkowicie na mnie zwaliła opiekę nad siostra wtedy, że miałam zero życia, bo ona wolała imprezować itp. Ale to już było dawno temu.

Siostra w porównaniu z tym ma raj na ziemi. Oczywiście było masę błędów wychowawczych, ale w inną stronę - zbytnie wyręczanie we wszystkim, wręcz usługiwanie. Tak ją do siebie "przywiązała", że dalej śpią razem, i wszystko robią razem (siostra nie ma swoich koleżanek czy kolegów za bardzo).
Czasem wręcz jestem zazdrosna o tak różne losy u tej samej matki. Eh. No i było by całkiem ok, gdyby nie ten pomyslz tym facetem taki absurdalny. Czy tylko mi się to wydaje absurdalne? :-/ już sama się gubię

11

Odp: Moja mama zwariowala?

Słuchaj, może i to nie choroba dwubiegunowa, a zaburzenie osobowości, ale to jest w stanie stwierdzić tylko lekarz psychiatra. A do tego potrzeba przymusowej obserwacji psychiatrycznej.

12

Odp: Moja mama zwariowala?
Beyondblackie napisał/a:

Słuchaj, może i to nie choroba dwubiegunowa, a zaburzenie osobowości, ale to jest w stanie stwierdzić tylko lekarz psychiatra. A do tego potrzeba przymusowej obserwacji psychiatrycznej.

Rozumiem problem. Ale na jakiej podstawie mogłabym czysto teoretycznie wnioskować o przymusowe leczenie? "moja mama poznała kogoś i chce przeprowadzić za granicę" brzmi to trochę kiepsko :-/
Poza tym na ile wiem to na przymusowe leczenie sąd kieruje wyłącznie isiby które stanowią fizyczne zagrożenie dla siebie lub innych.

Jakieś inne rady prócz zamknąć matkę w szpitalu?... Już sama się czuję zatruta tą sytuacją

13

Odp: Moja mama zwariowala?

Za radą przyjaciół i partnera uznałam, że nie powinnam jej nic mówić (co ja o tym wszystkim myślę), bo to i tak da tylko tyle, że przestanie do mnie odzywać na długo. I wyjdę na tą najgorszą. Z drugiej strony ciąży mnie taka relacja gdzie muszę siedzieć cicho, nie odzywać i uśmiechać na każde jej zawołanie. W przeszłości już nie raz mówiłam jej, żeby nie pytała mnie o żadne już rady, skoro zaczyna na mnie wyżywać za każdym razem gdy tylko usłyszy coś co nie jest "po jej myśli". Serio dla własnego psychicznego komfortu mam ochotę w ogóle przestać się odzywać. Nie mam sił słuchać kolejne miesiące tego absurdu. Za około 2 tygodnie ja i mój partner mamy oficjalnie poznać tego Pana. Mam udawać że jest ok? Można to w ogóle nazwać "układaniem sobie życia?" jak dlw mnie z tym Panem też jest mocno coś nie tak i to mnie niepokoi. Nie jest to normalne zachowanie dojrzałego mentalnie 50+ Pana

14 Ostatnio edytowany przez paslawek (2018-12-18 15:40:22)

Odp: Moja mama zwariowala?
AnaBel2019 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Słuchaj, może i to nie choroba dwubiegunowa, a zaburzenie osobowości, ale to jest w stanie stwierdzić tylko lekarz psychiatra. A do tego potrzeba przymusowej obserwacji psychiatrycznej.

Rozumiem problem. Ale na jakiej podstawie mogłabym czysto teoretycznie wnioskować o przymusowe leczenie? "moja mama poznała kogoś i chce przeprowadzić za granicę" brzmi to trochę kiepsko :-/
Poza tym na ile wiem to na przymusowe leczenie sąd kieruje wyłącznie isiby które stanowią fizyczne zagrożenie dla siebie lub innych.

Jakieś inne rady prócz zamknąć matkę w szpitalu?... Już sama się czuję zatruta tą sytuacją

Inna rada jest lub może Tobie wydać się okrutna i nieludzka .

Sama jeszcze potrzebujesz pomocy.

Odetnij  się od matki zajmij się sobą swoim życiem

Twoja mama jest mega toksyczna nie wygrasz z jej nieleczonym uzależnieniem od alkoholu (samo nie picie to za mało, Twoja mama
znajduje inne zastępcze odloty) plus być może dwubiegunówka potencjalnie bardzo niebezpieczne połączenie to już wiesz.

Możesz jeszcze naświetlić sprawę w szkole siostry , rezultat trudny do przewidzenia .

Jak to nic nie da to tylko  twarda miłość z Twojej strony będzie ratunkiem dla Ciebie .

Może być bardzo ciężko dlatego Ty bardzo potrzebujesz wsparcia.

Sama widzisz że to "gaszenie pożarów" to tylko przedłużanie choroby.

Wiem że szkoda Ci siostry to trudne.

15

Odp: Moja mama zwariowala?

Możesz wnioskować o przymusową obserwację ze wględu na to, że stanowi zagrożenie dla Twojej siostry.

16

Odp: Moja mama zwariowala?
paslawek napisał/a:
AnaBel2019 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Słuchaj, może i to nie choroba dwubiegunowa, a zaburzenie osobowości, ale to jest w stanie stwierdzić tylko lekarz psychiatra. A do tego potrzeba przymusowej obserwacji psychiatrycznej.

Rozumiem problem. Ale na jakiej podstawie mogłabym czysto teoretycznie wnioskować o przymusowe leczenie? "moja mama poznała kogoś i chce przeprowadzić za granicę" brzmi to trochę kiepsko :-/
Poza tym na ile wiem to na przymusowe leczenie sąd kieruje wyłącznie isiby które stanowią fizyczne zagrożenie dla siebie lub innych.

Jakieś inne rady prócz zamknąć matkę w szpitalu?... Już sama się czuję zatruta tą sytuacją

Inna rada jest lub może Tobie wydać się okrutna i nieludzka .

Sama jeszcze potrzebujesz pomocy.

Odetnij  się od matki zajmij się sobą swoim życiem

Twoja mama jest mega toksyczna nie wygrasz z jej nieleczonym uzależnieniem od alkoholu (samo nie picie to za mało, Twoja mama
znajduje inne zastępcze odloty) plus być może dwubiegunówka potencjalnie bardzo niebezpieczne połączenie to już wiesz.

Możesz jeszcze naświetlić sprawę w szkole siostry , rezultat trudny do przewidzenia .

Jak to nic nie da to tylko  twarda miłość z Twojej strony będzie ratunkiem dla Ciebie .

Może być bardzo ciężko dlatego Ty bardzo potrzebujesz wsparcia.

Sama widzisz że to "gaszenie pożarów" to tylko przedłużanie choroby.

Wiem że szkoda Ci siostry to trudne.


Właśnie nie wydaje mi się to okrutne przynajmniej nie tak jak kiedyś. Już miewałam w życiu okresy kiedy nie utrzymywałam z nią kontaktu, bo nie mogłam tolerować dalszych upokorzeń i ataków na mnie z jej strony. Zafundowała mi takie dzieciństwo, że sama potrzebowałam terapii po tym wszystkim. Dało to o tyle rezultaty, że zrozumiałam, że nie jestem od tego by uszczęśliwiać swojej matki. Jeszcze z trudem, ale nauczyłam mówić jej nie. Wchodziłam w toksyczne relacje aż w końcu sobie tego wszystkiego nie poukładałam w głowie. Teraz już od 4 lat jestem w szczęśliwej wartościowej relacji. Szczerze chętnie zerwałabym z nią kontakt jeśli miałaby znowu zacząć swoje jazdy. Problem pogłębia, że to niestety jedyna moja rodzina już nie mam ojca, dziadków, wujków itd (albo ich nie znam). Siostra tak samo. Nie chcę by kiedykolwiek czuła to przez co ja przechodziłam heh. Boję się że moja bierna postawa dodatkowo nakręca matkę, że robi słusznie. Z drugiej stronie jest faktycznie w jakimś amoku,  w ogóle nie ma cienia wątpliwości. Mówi że to jej ostatnia szansa na lepsze życie i nie da tego sobie odebrać żadnej tam prawieexżonie. A jak nie ten to znajdzie sobie kogoś bardziej zdecydowanego. Wstyd mi za nią. Wstyd mi jaki daje przykład młodszej. Normalna matka w tym wieku to dopytuje wnuków i raczej chce by rodzina trzymała razem. Tym czasem ona już dawni zapowiedziała, że przy ewentualnych wnukach nie mam co na nią liczyć, bo przecież ona ma swoje życie, gdzie jrj6tam pieluchy w głowie:-/ Sama ciągle nalegała bym ja jechała za granicę lub mój partner, by przygotować jej za granicą grunt do życia

17 Ostatnio edytowany przez paslawek (2018-12-18 16:27:59)

Odp: Moja mama zwariowala?
AnaBel2019 napisał/a:
paslawek napisał/a:
AnaBel2019 napisał/a:

Rozumiem problem. Ale na jakiej podstawie mogłabym czysto teoretycznie wnioskować o przymusowe leczenie? "moja mama poznała kogoś i chce przeprowadzić za granicę" brzmi to trochę kiepsko :-/
Poza tym na ile wiem to na przymusowe leczenie sąd kieruje wyłącznie isiby które stanowią fizyczne zagrożenie dla siebie lub innych.

Jakieś inne rady prócz zamknąć matkę w szpitalu?... Już sama się czuję zatruta tą sytuacją

Inna rada jest lub może Tobie wydać się okrutna i nieludzka .

Sama jeszcze potrzebujesz pomocy.

Odetnij  się od matki zajmij się sobą swoim życiem

Twoja mama jest mega toksyczna nie wygrasz z jej nieleczonym uzależnieniem od alkoholu (samo nie picie to za mało, Twoja mama
znajduje inne zastępcze odloty) plus być może dwubiegunówka potencjalnie bardzo niebezpieczne połączenie to już wiesz.

Możesz jeszcze naświetlić sprawę w szkole siostry , rezultat trudny do przewidzenia .

Jak to nic nie da to tylko  twarda miłość z Twojej strony będzie ratunkiem dla Ciebie .

Może być bardzo ciężko dlatego Ty bardzo potrzebujesz wsparcia.

Sama widzisz że to "gaszenie pożarów" to tylko przedłużanie choroby.

Wiem że szkoda Ci siostry to trudne.


Właśnie nie wydaje mi się to okrutne przynajmniej nie tak jak kiedyś. Już miewałam w życiu okresy kiedy nie utrzymywałam z nią kontaktu, bo nie mogłam tolerować dalszych upokorzeń i ataków na mnie z jej strony. Zafundowała mi takie dzieciństwo, że sama potrzebowałam terapii po tym wszystkim. Dało to o tyle rezultaty, że zrozumiałam, że nie jestem od tego by uszczęśliwiać swojej matki. Jeszcze z trudem, ale nauczyłam mówić jej nie. Wchodziłam w toksyczne relacje aż w końcu sobie tego wszystkiego nie poukładałam w głowie. Teraz już od 4 lat jestem w szczęśliwej wartościowej relacji. Szczerze chętnie zerwałabym z nią kontakt jeśli miałaby znowu zacząć swoje jazdy. Problem pogłębia, że to niestety jedyna moja rodzina już nie mam ojca, dziadków, wujków itd (albo ich nie znam). Siostra tak samo. Nie chcę by kiedykolwiek czuła to przez co ja przechodziłam heh. Boję się że moja bierna postawa dodatkowo nakręca matkę, że robi słusznie. Z drugiej stronie jest faktycznie w jakimś amoku,  w ogóle nie ma cienia wątpliwości. Mówi że to jej ostatnia szansa na lepsze życie i nie da tego sobie odebrać żadnej tam prawieexżonie. A jak nie ten to znajdzie sobie kogoś bardziej zdecydowanego. Wstyd mi za nią. Wstyd mi jaki daje przykład młodszej. Normalna matka w tym wieku to dopytuje wnuków i raczej chce by rodzina trzymała razem. Tym czasem ona już dawni zapowiedziała, że przy ewentualnych wnukach nie mam co na nią liczyć, bo przecież ona ma swoje życie, gdzie jrj6tam pieluchy w głowie:-/ Sama ciągle nalegała bym ja jechała za granicę lub mój partner, by przygotować jej za granicą grunt do życia


Nie jesteś mamą dla swojej matki i siostry mimo że sprawiasz z tego co czytam wrażenie bardzo dojrzałej dziewczyny ,ale tytanów nie ma jak wiesz,zapasowego życia też.
Znam to jakby z dwóch stron pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej jestem alkoholikiem i narkomanem co prawda nie ćpam i nie pije od wielu wielu lat pomimo tego ze się leczyłem ( z pewnymi przerwami bo czułem się już mocny)to i tak przez 7-8 pierwszych lat pakowałem się w w chore związki i różne odloty.
Nasłuchałem się i napatrzyłem ,także wiem o czym piszesz.
Wiem jakie to trudne.Wiem też że nie jestem bogiem i cudotwórcą.

.

18

Odp: Moja mama zwariowala?

Ale jakoś z Twojego postu nie przebija wściekłość i nie ma w Tobie żalu czy agresji w stosunku do matki, co jest trochę dziwne po takiej traumie jak przeszłaś. W każdym razie czytając to co piszesz, wyczuwa się raczej troskę nie tylko o siostrę ale i matkę. Być może już przepracowałaś temat na terapii i może to dobrze.
Ja w każdym razie poradziłabym Ci dwa rozwiązania : mówić otwarcie co o tym myślisz, chociażby ze względu na siostrę, żeby ją ochronić przed głupotą i ryzykiem jakie chce zafundować jej matka. Żebyś kiedyś nie miała do siebie pretensji, że mogłaś temu zapobiec i nic nie zrobiłaś. Poza tym czas już pokazać matce, że jesteś dorosłą osobą, która jest świadoma jej zachowania, nie godzi się z nim.
Drugie wyjście, to zacząć żyć swoim życiem i nie interesować się co robi matka - skoro i tak nie masz żadnego wpływu na jej decyzję.
Zwróć uwagę, że Twoje życie jest skoncentrowane na niej, co zrobi albo nie zrobi, czy się odzywa czy nie odzywa itd. A gdzie jesteś Ty ? To ona powinna troszczyć i martwić się o Ciebie a nie odwrotnie. Więc zajmij się sobą, swoim partnerem i urządzaniem sobie życia.

19

Odp: Moja mama zwariowala?

Miałam trochę podobny problem, gdy moja prawie 50-letnia matka oznajmiła, że chce mieć dziecko i zaczęła starać się o dziecko z partnerem poznanym przez internet.
Przeszło jej.

Ogólnie musisz uświadomić sobie jedno, to ona jest Twoją matką, a nie Ty jej. Co oznacza, że ona jest dorosła i podejmuje samodzielne decyzje, które Tobie nie muszą się podobać.
ALE.

Jest jeszcze siostra. Uważam, że powinnaś gdzieś zgłosić, że siostra nie jest odpowiednio traktowana, opisać problem, powiedzieć o podejrzeniach choroby matki. MUSISZ.
To Twoja siostra. Jeśli tego nie zrobisz, będziesz się potem obwiniała. Uwierz mi.

Ja bym to zgłosiła w MOPS-ie. Ew. tam pokierują Cię dalej. Nie mogłabym tego tak zostawić.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

20

Odp: Moja mama zwariowala?

Autorko
Nie wydaje mi się, aby Twoja mama miała dwubiegunówkę. Ona zafiksowała się na marzeniu o lepszym życiu i zrobi wszystko, aby osiągnąć swój cel. Bez rozsądku, bez rozumu, bez empatii wobec córki.
Podejrzewam, że to postawi na swoim A tam zakończy się to z wielkim hukiem, bo pan przejrzy na oczy.
Deklaracje pisemne nie mają żadnej wartości, matka może zostać na lodzie.
Niestety moim zdaniem Ty nic nie możesz zrobić, poza powiedzeniem jej wprost i dosadnie, co o tym myślisz, mimo iż z góry wiadomo, że nie posłucha. Niech chociaż matka zostawi sobie jakieś zaplecze w Pl, by miała gdzie wracać. Ogólnie dramat, bardzo współczuję i powiem, że krew mnie zalewa, bo szkoda mi Ciebie i siostry (:

21

Odp: Moja mama zwariowala?
mallwusia napisał/a:

Autorko
Nie wydaje mi się, aby Twoja mama miała dwubiegunówkę. Ona zafiksowała się na marzeniu o lepszym życiu i zrobi wszystko, aby osiągnąć swój cel. Bez rozsądku, bez rozumu, bez empatii wobec córki.
Podejrzewam, że to postawi na swoim A tam zakończy się to z wielkim hukiem, bo pan przejrzy na oczy.
Deklaracje pisemne nie mają żadnej wartości, matka może zostać na lodzie.
Niestety moim zdaniem Ty nic nie możesz zrobić, poza powiedzeniem jej wprost i dosadnie, co o tym myślisz, mimo iż z góry wiadomo, że nie posłucha. Niech chociaż matka zostawi sobie jakieś zaplecze w Pl, by miała gdzie wracać. Ogólnie dramat, bardzo współczuję i powiem, że krew mnie zalewa, bo szkoda mi Ciebie i siostry (:

Dokładnie uważam, że właśnie w tym tkwi jej problem. Mój natomiast tkwi w tym, że przy własnej matce nie mogę być sobą, wyrażać swojego zdania jeśli nie chcę być odtrącona. O ile jej fochy umiem przeżyć o tyle trudno, że później matka np zabrania siostrze widywać ze mną albo ją wykorzystuje coś w rodzaju "przekaż siostrze, że.... Bo ja jestem na nią wściekła i nie będę z nią rozmawiać" wtedy to dopiero krew mnie zalewa, próbowałam to zwalczać, rozmawiać z mamą, mówić o swoich uczuciach. Próbowałam już wszystkiego- na nic.

To że może zostać na lodzie to ona wie. Podczas tych awantur próbowała wyegzekwować (nie wprost, ale wymownymi sugestiami) by on swoje nowe mieszkanie przepisał na nią w razie gdyby coś mu się stało tam (nie wnikam dokładnie pewnie chodziło jej o testament) i robiła też mu sugestie żeby w razie gdyby jej tam się coś stało to by moja siostra nie musiała automatycznie wracać do Polski (nie wiem nawet o co jej chodziło- o adopcję? :-/) w każdym razie już się pogodziła powoli z tym, że mieszkania jego nie odziedziczy przynajmniej na razie.
Przeraża mnie przede wszystkim ten facet. Powiedzcie co trzeba mieć w głowie w takim wieku żeby myśleć takimi kategoriami? Że niby zakochał? Ale tak na odległość aż do tego stopnia? Też jest jakiś nienormalny...

22 Ostatnio edytowany przez justa_pl (2018-12-19 07:35:20)

Odp: Moja mama zwariowala?
AnaBel2019 napisał/a:

Przeraża mnie przede wszystkim ten facet. Powiedzcie co trzeba mieć w głowie w takim wieku żeby myśleć takimi kategoriami? Że niby zakochał? Ale tak na odległość aż do tego stopnia? Też jest jakiś nienormalny...

A dlaczego jest nienormalny ? Szuka związku. Kobieta go zauroczyła i naobiecywał jej tego, czego oczekiwała. Jak na razie to tylko gadanie a od gadania, obiecanek do robienia - długa droga. Skoro matka tak się zachowuje, to pewnie ta znajomość skończy się jak wszystkie inne. Najgorsze, żeby po wyjeździe na lodzie nie została, bo nie myślę, żeby obcy człowiek i jego rodzina " podarowali" Twojej matce swój dorobek .

23

Odp: Moja mama zwariowala?

Autorko
Skoro matka ma gdzieś Twoje uczucia, odpuść i zajmij się sobą. Nic z Twojej szarpaniny z nią i tak nie wyniknie, poza stresami dla Ciebie.
Ja bym jej teraz napisała wszystko w liście. Unikniesz wtedy pyskówki, wylożysz swoje racje punkt po punkcie.

24

Odp: Moja mama zwariowala?
mallwusia napisał/a:

Autorko
Skoro matka ma gdzieś Twoje uczucia, odpuść i zajmij się sobą. Nic z Twojej szarpaniny z nią i tak nie wyniknie, poza stresami dla Ciebie.
Ja bym jej teraz napisała wszystko w liście. Unikniesz wtedy pyskówki, wylożysz swoje racje punkt po punkcie.

List to bardzo dobry pomysł moim zdaniem racje to jedno i jak Ty AnaBel się czujesz z tym wszystkim.

25

Odp: Moja mama zwariowala?
AnaBel2019 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Autorko
Nie wydaje mi się, aby Twoja mama miała dwubiegunówkę. Ona zafiksowała się na marzeniu o lepszym życiu i zrobi wszystko, aby osiągnąć swój cel. Bez rozsądku, bez rozumu, bez empatii wobec córki.
Podejrzewam, że to postawi na swoim A tam zakończy się to z wielkim hukiem, bo pan przejrzy na oczy.
Deklaracje pisemne nie mają żadnej wartości, matka może zostać na lodzie.
Niestety moim zdaniem Ty nic nie możesz zrobić, poza powiedzeniem jej wprost i dosadnie, co o tym myślisz, mimo iż z góry wiadomo, że nie posłucha. Niech chociaż matka zostawi sobie jakieś zaplecze w Pl, by miała gdzie wracać. Ogólnie dramat, bardzo współczuję i powiem, że krew mnie zalewa, bo szkoda mi Ciebie i siostry (:

Dokładnie uważam, że właśnie w tym tkwi jej problem. Mój natomiast tkwi w tym, że przy własnej matce nie mogę być sobą, wyrażać swojego zdania jeśli nie chcę być odtrącona. O ile jej fochy umiem przeżyć o tyle trudno, że później matka np zabrania siostrze widywać ze mną albo ją wykorzystuje coś w rodzaju "przekaż siostrze, że.... Bo ja jestem na nią wściekła i nie będę z nią rozmawiać" wtedy to dopiero krew mnie zalewa, próbowałam to zwalczać, rozmawiać z mamą, mówić o swoich uczuciach. Próbowałam już wszystkiego- na nic.

To że może zostać na lodzie to ona wie. Podczas tych awantur próbowała wyegzekwować (nie wprost, ale wymownymi sugestiami) by on swoje nowe mieszkanie przepisał na nią w razie gdyby coś mu się stało tam (nie wnikam dokładnie pewnie chodziło jej o testament) i robiła też mu sugestie żeby w razie gdyby jej tam się coś stało to by moja siostra nie musiała automatycznie wracać do Polski (nie wiem nawet o co jej chodziło- o adopcję? :-/) w każdym razie już się pogodziła powoli z tym, że mieszkania jego nie odziedziczy przynajmniej na razie.
Przeraża mnie przede wszystkim ten facet. Powiedzcie co trzeba mieć w głowie w takim wieku żeby myśleć takimi kategoriami? Że niby zakochał? Ale tak na odległość aż do tego stopnia? Też jest jakiś nienormalny...


Normalny , nienormalny - jakie to ma znaczenie i co określa ten stan ??? tongue

Myślę że tak jak Ty poradziłaś sobie z życiem, tak siostra i matka sobie poradzą smile.

Nie można komuś pomóc kto tej pomocy nie chce !
I trzeba pamiętać że osądzamy innych życie przez pryzmat swoich potrzeb/ norm. … to ze ktoś żyje inaczej.... jego sprawa .



uważam że należy się skupić na sobie , nie uratujesz świata …. zresztą ten świat wcale czasami ratunku nie potrzebuje tongue

Jak nie chcesz stracić rodziny... to ich akceptuj, nawet jeśli nie podoba Ci się jak żyją. Bo to właśnie jest ta akceptacja …. i ich życie . .. nam się nie podoba  ale  akceptujemy  prawa innych do życia po swojemu.... nawet z błędami  tongue

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018