Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Ciekawy artykuł znalazłem w sieci na temat "kobiecej solidarności".

Pisałem już na tym Forum o kobiecej wzajemnej wrogości, o upokarzaniu "głupiej baby", psychicznie, a niekiedy także i fizycznie, przez inne kobiety (głównie stojące wyżej od niej w hierarchii społecznej lub zawodowej, choć oczywiście nie tylko).

Kobiety się nie znoszą. Ja sam widziałem kilka tygodni temu, jak pewna "pani" (że ją tak łagodnie określę), próbowała skręcić w jedną z uliczek w prawo, zajeżdżając mi drogę z lewej strony i...gwałtownie skręcając w prawo (już nawet fakt nie włączenia kierunku, w takim przypadku jest mało istotny). Już nie chodzi o to że "wcisnęła się na chama", ale o sam fakt gwałtownego skrętu w prawo, w sytuacji gdy ja nie byłem pewien, czy ona mnie tylko wyprzedza, czy też próbuje "prześcignąć". Do głowy mi nie przyszło że może skręcać w tak głupi sposób. Nic się nikomu nie stało, choć na pewno podniosła mi ona ciśnienie, to raczej staram się zachowywać (w miarę), kulturalnie (w szczególności do kobiet), ale, nagle zdarzyło się coś niesamowitego.

Na przeciwległym pasie zatrzymał się czerwony seat, z którego wysiadła młoda kobieta. To co się stało było dla mnie zadziwiające, mianowicie zaczęła krzyczeć w kierunku tej pierwszej (niedoszłej sprawczyni co najmniej kolizji): "TY GŁUPIA BABO! Naucz się jeździć, kto dał ci prawo jazdy", zaczęła ją wymyślać i jej ubliżać. Mnie zatkało. Ale to tylko jeden z przykładów kobiecej solidarności i wzajemnej współpracy. (choć akurat, jeśli chodzi o "kobiece umiejętność prowadzenia pojazdów mechanicznych", to mógłbym na ten temat nawet napisać książkę. Ostatnio nawet widziałem ciekawy przypadek. Kobieta próbowała wjechać przez bramę na swoją posesję - i...wjechała. Wjechała wyśmienicie. Kierunkowskaz rozbity, urwany zderzak, lusterko rozbite w drobny mak i wgnieciona cała lewa, przednia część pojazdu. Od jednego uderzenia w słup bramy - ewidentnie jakaś specjalistka musiała być (To co zrobiła owa kobieta po "wszystkim", też mnie zadziwiło. Nie znajdując zapewne słów opisujących jej geniusz - uznała że słowa są zbędne i od razu uderzyła w...szloch. Jestem ciekaw miny jej faceta - bezcenne doświadczenie)


"Dzieje kobiety to dzieje najgorszej tyranii, jaką znał świat, tyranii słabego nad silnym. To jedyna tyrania, która się nie kończy."

jak pisał Oscar Wilde


Babki po prostu się "genetycznie" nie znoszą i uprzykrzają sobie życie na różne sposoby. Wystarczy spojrzeć na historyczne relacje kobiet. Największe kobiety u władzy były zawsze bardziej męskie niż kobiece, przykład?

Hatszepsut - kobieta faraon (XV wiek p.n.e.), która zawsze chciała być pokazywana i przedstawiana na świątynnych hieroglifach i w oficjalnej tytulaturze, jako mężczyzna. Nosiła sztuczną brodę, zaś swe piersi obwiązywała, by ukazać bardziej męską sylwetkę.

Valeria Messalina - żona cesarza rzymskiego Klaudiusza (I wiek n.e.). Zgłosiła się na ochotniczkę...do domu publicznego (nie mówiąc nikomu kim naprawdę jest), by uprawiać nierząd z wieloma mężczyznami, podczas gdy jej maż podbijał Brytanię. Uśmierciła co najmniej jedną ze swych niewolnic (ulubioną), która wiedziała o wszystkim - Myrthale.

Fredegunda - okrutna władczyni Neustrii (jedna z dzielnic dzisiejszej Francji), żona króla Chilperyka I (VI wiek). Najpierw była jego niewolnicą, potem nałożnicą z wreszcie postanowił ją poślubić. Okazała się niezwykle krwawą tyranką. Namówiła męża do zamordowania jego poprzedniej żony - Galswinty, oraz synów z pierwszego małżeństwa króla z Audoverą. Jej zbrodnie nie miały końca - paliła kobiety na stosie, jeśli padło na nich podejrzenie o uprawianie magii. Skazała na śmierć trzy piastunki jej synka Teodoryka, który zmarł w wyniku powikłań zdrowotnych, o jego uśmiercenie. Spaliła je jednocześnie na stosie.

Elżbieta Batory - jej przypominać chyba nie trzeba (XVI/XVII wiek). "Wampirzyca", która "chłeptała" krew swych służących - tylko i wyłącznie kobiet, lub dziewcząt. Na jej polecenie wysysano z nich krew, by hrabina Batory, mogła się w niej kąpać (wierzyła że krew pomorze jej zachować wieczną młodość i piękno).

I wiele, wiele innych kobiet w historii


Ja oczywiście wiedziałem od dawna o owej wzajemnej niechęci przedstawicielek płci pięknej względem siebie, teraz znalazłem w sieci ciekawy artykuł opisujący tę niezwykłą "przypadłość". Ponieważ nie mogę umieszczać linków, to jedynie zacytuję z niego kilka wybranych fragmentów, Oto one:

"W naturze dziewcząt leży wyjątkowe okrucieństwo wobec przedstawicielek swej płci, często niedawnych przyjaciółek"

"Kobiety nałogowo kradną sobie mężów, kochanków i pracę. Wykazują się autodestrukcją i autoagresją na niewyobrażalną skalę"

"Victoria Burbank, antropolog z University of California, przebadała 1370 kobiet z całej Ameryki, reprezentujących najróżniejsze profesje. 91 proc. skarżyło się, że największe szykany spotkały je ze strony innych kobiet. Zaledwie 17 proc. Polek (badania CBOS) chciałoby ściśle współpracować z kobietami, a aż 30 proc. naszych rodaczek uważa za nie do przyjęcia uznanie zwierzchności innej kobiety (podobnie myśli 42 proc. Francuzek)".

"Niemiecki badacz Eckhard Voland z Uniwersytetu w Giessen wysunął tezę, że niechęć teściowych do synowych ma wytłumaczenie genetyczne. Zdaniem naukowca, teściowe mogą podejrzewać, że dziecko synowej jest bękartem. Ta niepewność powoduje podświadomą niechęć do nowej córki".

"Od kiedy mężczyzna stracił patriarchalną pozycję, kobiety straciły "wspólnego wroga". Coraz więcej kobiet robi karierę, a na tym polu każdy jest rywalem. Nie występują jednak przeciwko mężczyznom, bo ich reakcja mogłaby być stanowcza i ostra. Wolą uderzyć w inne kobiety, bo wiedzą, jak je ranić".


Najbardziej jednak dziwią teorie feministek, które twierdzą iż fakt że kobiety wzajemnie się nienawidzą, to oczywiście wina...mężczyzn. Oddajmy głos naczelnej feministce pani Szczuce:

"Jest wiele dziedzin, dzięki którym mężczyźni mogą trenować solidarność, grę zespołową. Kobiety najczęściej nie mają życiowych doświadczeń bycia w kolektywie. Często nie myślimy o tym, że same możemy przejąć rolę liderki. Nie mogąc mieć władzy, negatywnie oceniamy te, które tę władzę posiadły, bo im zazdrościmy. Tłumimy energię, żeby w końcu skierować ją przeciwko sobie lub innej kobiecie, bo tylko ta metoda "wypuszczenia" jej nie pozbawia nas kobiecości w oczach otoczenia".


Wszystko więc wina mężczyzn, gdyż ciemiężą kobiety, a one biedne nie mogą zacząć się wzajemnie integrować. Wróćmy jednak do tekstu:

"A któż zabrania dziś kobietom wstępowania do armii, któż zabrania im "trenować solidarność"? Może problem "równoupośledzenia kobiet" i ich agresji wobec siebie tkwi gdzie indziej? Mężczyźni odziedziczyli po praojcach gen odpowiedzialności: za los swój i swej rodziny. Rynek narzucił im współpracę. Ten sam rynek - jak się wydaje - podzielił kobiety. Dlatego zapewne rację ma Phyllis Chessler, odżegnująca się dziś od fałszywej kobiecej solidarności, twierdząc: "Kobiety są już na tyle silne, by nie tylko przyznać się do rasizmu, nieprzychylności i homofobii, ale przede wszystkim do seksizmu. Nowa fala feminizmu powinna uznać fakt, że nie jesteśmy moralnie lepsze od mężczyzn. Mało tego, wspólnie z nimi musimy się zmierzyć z wyzwaniami współczesności".



Panie i Panowie z Forum - co sądzicie na temat owego "kobiecego mizoginizmu"?


Bardzo bym chciał poznać wasze zdanie!


POZDRAWIAM

Ci vis pacem, para bellum - Chcesz pokoju, gotuj się do wojny!
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Hatszepsut - kobieta faraon (XV wiek p.n.e.), która zawsze chciała być pokazywana i przedstawiana na świątynnych hieroglifach i w oficjalnej tytulaturze, jako mężczyzna. Nosiła sztuczną brodę, zaś swe piersi obwiązywała, by ukazać bardziej męską sylwetkę.

Dziwne, że musiała w ten sposób podkreślać swój autorytet w świecie o patriarchalnej mentalności?

Valeria Messalina - żona cesarza rzymskiego Klaudiusza (I wiek n.e.). Zgłosiła się na ochotniczkę...do domu publicznego (nie mówiąc nikomu kim naprawdę jest), by uprawiać nierząd z wieloma mężczyznami, podczas gdy jej maż podbijał Brytanię. Uśmierciła co najmniej jedną ze swych niewolnic (ulubioną), która wiedziała o wszystkim - Myrthale.

Henryk VIII Tudor, miał 6 małżonek, niektóre z nich skazywał na śmierć, jak mu było wygodnie i generalnie cnotliwością nie grzeszył. Podobnie zresztą jak wielu wielkich tego świata, którzy zmieniali partnerki jak rękawiczki- więc rozwiązłość zarzucać wpływowym kobietom, podczas gdy przykłady mężczyzn pokazują to samo? Hipokryzja?

Elżbieta Batory - jej przypominać chyba nie trzeba (XVI/XVII wiek). "Wampirzyca", która "chłeptała" krew swych służących - tylko i wyłącznie kobiet, lub dziewcząt. Na jej polecenie wysysano z nich krew, by hrabina Batory, mogła się w niej kąpać (wierzyła że krew pomorze jej zachować wieczną młodość i piękno).

Vlad Palownik, jego przypominać chyba nie trzeba, ble, ble, ble....

I wiele, wiele innych mężczyzn w historii.

Odpijać piłeczkę dalej? Chyba nie ma sensu.

3

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Jak dla mnie Twój post jest właśnie mizoginistyczny.

Coś w stylu ' Kopernik też była kobietą' - tylko na odwrót: może ...'Hitler też była kobietą'?

Nie widzę sensu, aby podpierać tezę o współczesnej kobiecie skrajnymi przykładami kobiet znanych z historii, które aby utrzymać się w patriarchalnym świecie, musiały naśladować zachowania mężczyzn.
Jakoś nie twierdzisz, że wiek XXI nie będzie czasem mężczyzn tylko dlatego, że poprzedni wiek wydał  Berię i Pol Pota etc.??

Zgadzam się, że XXI wiek nie będzie wiekiem kobiet - jesteśmy zapatrzeni tylko na cywilizację Zachodu, która powoli przemija.
Za to w świecie muzułmańskim, nikłe są szanse, aby kobieta nabrała jakichkolwiek praw, co dopiero mówić o dominacji.  I to na pewno nie w tym stuleciu.

4 Ostatnio edytowany przez Primus (2013-08-03 19:23:32)

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą
piekny_nick napisał/a:

Dziwne, że musiała w ten sposób podkreślać swój autorytet w świecie o patriarchalnej mentalności?

Nie musiała, wierz mi Piękny-Nick, naprawdę nie musiała. Po pierwsze żyła w społeczeństwie w którym kobiety miały bardzo wysokie prawa i przywileje w porównaniu np. do antycznej Grecji czy Starożytnego Rzymu. Kobiety w egipskim społeczeństwie były naprawdę wyzwolone. Miały możliwość dziedziczenia. Synowie np. z reguły dostawali w spadku po rodzicach ziemię, córki domy, meble lub klejnoty (choć oczywiście nie było to regułą). Kobiety egipskie mogły i dziedziczyły również majątki ziemskie, powiem więcej - zachowały się dokumenty, mówiące o dziedziczeniu przez kobiety całych nomów.

W Starożytnym Egipcie kobiety miały prawo wybrać sobie np. zawód i dbać o własną karierę. Kobiety wychodzące za mąż, miały prawo do rozporządzania wniesionym do małżeństwa posagiem, który...był jej własnością (niespotykane nigdzie indziej), choć oczywiście mogła go ofiarować małżonkowi.

Rozwód był formalnością (i to zarówno dla mężczyzny jak i kobiety), należało w gronie rodzinnym po prostu oznajmić "On nie jest już moim mężem" ,lub "Ona nie jest moją żoną". Mało tego, jeśli rozwodu zażądała kobieta, mąż musiał zwrócić jej wspomniany wyżej posag, który wniosła do związku i który powierzyła jego "opiece" (od początku do końca małżeństwa uważany był za JEJ własność, a mąż jedynie nim rozporządzał). W przypadku rozwodu - dzieci pozostawały zawsze pod opieką matki.

Zupełnie inaczej było np. w starożytnej Grecji, a szczególnie w demokratycznych Atenach. Tam kobiety były zamknięte w "pokojach kobiet", zwanych gyneceum. Czasami wolno im było wychodzić z domu by np. odwiedzić przyjaciółki. Jeśli mąż sprowadzał sobie hetery - przeważnie ucztowano w pomieszczeniu zwanym andron - kobiety musiały siedzieć w gyneceach, wraz z córkami, niewolnicami i przyjaciółkami. W przypadku rozwodu, też jak w Egipcie był formalnością, wystarczyło po prostu w gronie rodzinnym zakomunikować o chęci rozstania, ale...taka możliwość przysługiwała jedynie mężczyznom. W czasach Peryklesa (za namową jego kochanki Aspazji), wprowadzono przepis, który by ukrócić plagę rozwodów - gdyż rozwodzący się mężczyźni, żenili się głównie po to by zdobyć posag żony - potwierdzał co prawda łatwość rozwodu dla mężczyzn, ale...zmuszał ich do oddania żonie całego posagu. To niewątpliwie zahamowało "plagę rozwodów", ale niewiele poprawiło pozycję kobiet. Mężczyźni znaleźli bowiem inną "furtkę", mianowicie jeśli małżonek publicznie oskarżył żonę o niewierność, mógł zachować jej posag, w ramach zadośćuczynienia. Kobiety musiały więc bardzo się pilnować i nie wzbudzać podejrzeń.

Jeśli zaś to kobieta chciała rozwodu, no to tu już zaczynały się schody. Musiała udać się do urzędnika zwanego archontem eponimem i przekonać go by zechciał zająć się sprawą jej rozwodu. Dlaczego? Kobieta nie mogła bowiem uczestniczyć w procesie sądowym. Ciekawym jest tu przypadek Fryne.

Fryne, słynna z piękności kurtyzana grecka z IV wieku p.n.e., urodzona w Tespiach beockich, ale zamieszkała w Atenach, gdzie najpierw sprzedawała kapary, potem grała na flecie a na koniec zdobyła sławę i fortunę jako kurtyzana. W rzeczywistości nazywała się Mnesarete, lecz dla białości jej cery nadano jej przydomek Fryne - co po grecku znaczy "ropucha". Na święcie Posejdona w Eleusis rozpuściła włosy i weszła nago do morza, co natchnęło Apellesa do namalowania jej jako Afrodyty Anadyomene (czyli wynurzającej się z morskiej toni). Podobno była tez modelką do posągu Afrodyty z Knidos - dzieła Praksytelesa. W Delfach - świątyni boga Apollona, gdzie przyszłość przepowiadała słynna kapłanka zwana Pytią - ufundowała sobie swój własny złoty posąg. Zdobyła tak wielką fortunę że zaproponowała Tebańczykom pokrycie kosztów odbudowy murów miejskich, pod warunkiem jeśli umieszczą nad bramą wjazdową napis: "Wzniesione przez Aleksandra, odbudowane przez kurtyzanę Fryne". Tego było już za wiele, została publicznie oskarżona o bezbożność i sądzona przez sąd ateńskiego areopagu. Jej obrońca, sławny mówca Hypereides, gdy skończyły mu się argumenty by ocalić jej życie (za bezbożność jedna była tylko kara - śmierć), po prostu zerwał z niej ubranie i pokazał ją nagą sędziom ze słowami: "Czy takie ciało zasługuje na śmierć?". Została uniewinniona, lecz straciła cały swój majątek.

W przypadku rozwodu jednak dzieci ZAWSZE pozostawały pod opieką ojca, a żona odchodziła do domu ojca, lub...innego męskiego opiekuna jej rodziny. W porównaniu z Egiptem, to właśnie w Grecji panowała "patriarchalna mentalność".

Nawet harem faraona, był czymś zupełnie innym niż znane nam z opowiadań czy historii owe miejsca odosobnienia kobiet. Haremy władców egipskich nie były odizolowane od świata. Były to pełne życia, otwarte miejsca, które kobieta mogła opuścić, lub przyjąć swych krewnych.

I jeszcze jedna rzecz - Hatszepsut nie była pierwszą (jak się powszechnie sądzi), kobietą/faraonem na tronie Egiptu. Przed nią panowały już Merneit (XXX wiek p.n.e.), Nimaathapi (XXVIII wiek p.n.e.), Heteferes (XXVI wiek p.n.e.), Nebet (XXIV/XXIII wiek p.n.e.), Nitokris (XXII wiek p.n.e.), Neferusobek (XVIII/XIX wiek p.n.e.), Ahhotep (XVI wiek p.n.e.) i wiele innych. Żadna nie próbowała upodabniać się do mężczyzn - Hatszepsut była pierwszą kobietą, chcącą rządzić jako mężczyzna.

Ci vis pacem, para bellum - Chcesz pokoju, gotuj się do wojny!

5 Ostatnio edytowany przez Primus (2013-08-03 19:18:09)

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą
lotte napisał/a:

Jak dla mnie Twój post jest właśnie mizoginistyczny.

Coś w stylu ' Kopernik też była kobietą' - tylko na odwrót: może ...'Hitler też była kobietą'?
Nie widzę sensu, aby podpierać tezę o współczesnej kobiecie skrajnymi przykładami kobiet znanych z historii, które aby utrzymać się w patriarchalnym świecie, musiały naśladować zachowania mężczyzn.

Wybacz nie chciałem Cię urazić. Napisałem ten tekst w dobrej wierze, pragnąc dociec co kryje się za wzajemną kobiecą niechęcią

Pozdrawiam.

Ci vis pacem, para bellum - Chcesz pokoju, gotuj się do wojny!

6

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Bardzo ciekawe, tylko jak te rozwody maja sie do wspolczesnego swiata?

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

7 Ostatnio edytowany przez AdrianDąbrowski (2013-08-03 20:45:02)

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Mówiłem że Primus jest mizoginistą z resztą jak Oscar Wilde który jednak(a może także) był gejem.

To co napisałeś primus to tylko jest dowodem na to że feminiści mają pełne ręce roboty, a antykobiece prawo stworzyli hiper-szowinistyczne samce i religia nie ma tu nic do tego bo jest fikcją, i jednym  z narzędzi mizoginistycznych szowinistów!!!
Tym swoim tematem tylko mi uzmysłowiłeś że że moja robota ma sens.

adlernewman napisał/a:

Bardzo ciekawe, tylko jak te rozwody maja sie do wspolczesnego swiata?

No własnie

"Świat ludzi ma dwa skrzydła - jedno to kobiety, a drugie mężczyźni. Ptak nie może latać dopóki oba skrzydła nie są jednakowo rozwinięte. Jeśli jedno skrzydło pozostanie słabe, lot jest niemożliwy. Dopóki świat kobiet nie stanie się równy świat u mężczyzn w dochodzeniu do cnót i doskonałości, nie można osiągnąć pomyślności i dobrobytu tak, jak należy."

8

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą
lotte napisał/a:

Jak dla mnie Twój post jest właśnie mizoginistyczny.
Coś w stylu ' Kopernik też była kobietą' - tylko na odwrót: może ...'Hitler też była kobietą'?
Nie widzę sensu, aby podpierać tezę o współczesnej kobiecie skrajnymi przykładami kobiet znanych z historii, które aby utrzymać się w patriarchalnym świecie, musiały naśladować zachowania mężczyzn.

AdrianDąbrowski napisał/a:

Bardzo ciekawe, tylko jak te rozwody maja sie do wspolczesnego swiata?

No własnie

Po raz kolejny nie zostałem zrozumiany.

I wtedy i teraz zachowania kobiet nie zmieniły się nawet o jotę.

Kobiety nie muszą naśladować "męskich zachowań", niech naśladują "zachowania innych kobiet", ja jestem za tym aby kobieta pozostała kobietą, a nie babo-chłopem, by potem jej wypominać dlaczego ci "wredni mężczyźni", zmusili ją do zachowań antykobiecych. Masło maślane.

Lotte, AdrianieDąbrowski - mnie chodzi o to, że jest problem, a tym problemem jest wzajemna niechęć (mówiąc łagodnie), kobiet względem siebie. Czy sądzicie że gdybym nie napisał tego tematu - problem by zniknął, rozwiał się, rozpłynął? Ja sądzę inaczej. Uważam że o takich sprawach należałoby mówić głośniej i więcej, inaczej...nic się nie zmieni. Kobiety nadal będą się prześladować, a feministki zwalać to na mężczyzn. To jest chore wg. mnie.

AdrianDąbrowski napisał/a:

Mówiłem że Primus jest mizoginistą z resztą jak Oscar Wilde który jednak(a może także) był gejem.
Tym swoim tematem tylko mi uzmysłowiłeś że że moja robota ma sens.

Nie jestem żadnym mizoginistą. Co to jest mizoginizm? Definicja z Wikipedii: "Mizoginia lub mizoginizm - nienawiść albo silne uprzedzenie w stosunku do płci żeńskiej. Często bywa też przyrównywany do antykobiecego seksizmu lub mizoandryzmu. Generalnie jest uważany za stosunek mężczyzny wobec kobiet, ale niewykluczona jest sytuacja, w której również kobieta może cechować się postawą mizoginistyczną". Oto definicja mizoginizmu.

Zastanawiam się dlaczego zawsze ludzi o odmiennych poglądach oczernia się, wmawiając im nieprawdę w żywe oczy? To jest dla mnie niezrozumiałe.

Ja nie jestem mizoginistą gdyż nie odczuwam uprzedzenia czy niechęci do płci pięknej. Ja je po prostu uwielbiam. Uwielbiam patrzeć na kobiety, z nimi przebywać rozmawiać. Powiem więcej, od jakiegoś czasu staram się namówić kobiety do rozmów na tematy polityczne. Nie udaje mi się to nie tylko w kontaktach ze znanymi mi osobiście kobietami, lecz także z dziewczynami na forach internetowych (wielu forach). Doszedłem do wniosku że moje poświęcenie jest zbędne - kobiety nie znoszą polityki (ja zresztą też nie cierpię tego bagna). Nie obchodzi ich wiele spraw, a jeśli już, to jedynie powierzchownie, bez wgłębiania się w zagadnienie. Faceci zaś bardzo chętnie lubią politykować i rozprawiać o polityce, politykach itd.

Nie rozumiem też tego fenomenu. Nie rozumiem jak wprowadzić parytety, w sytuacji gdy wolne kobiety, w wolnym kraju nie chcą rozmawiać na tematy, które w jakiejś tam mierze dotyczą także ich samych. Zupełnie nie wiem o co więc chodzi feministkom?

Ja myślę Adrianie że powinieneś już wziąć się do roboty, przed tobą dłuuuga praca. Tylko żebyś w końcu nie uznał iż jest to jedynie "syzyfowy trud".

Pozdrawiam.

Ci vis pacem, para bellum - Chcesz pokoju, gotuj się do wojny!

9

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Facet, Twoje przyklady sie maja nijak do Twojej tezy.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

10 Ostatnio edytowany przez Primus (2013-08-03 22:20:27)

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą
adlernewman napisał/a:

Facet, Twoje przyklady sie maja nijak do Twojej tezy.

Dlaczego nijak. To jak wg. Ciebie byłoby "właściwie"?

Zresztą to nie są "moje tezy", ja tylko przytaczam tekst. Linku podać nie mogę, gdyż "nie mam uprawnień". Gdybym go podał, może nie atakowalibyście mnie za "grzechy niepopełnione".

Ci vis pacem, para bellum - Chcesz pokoju, gotuj się do wojny!

11

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą
Primus napisał/a:

...Zastanawiam się dlaczego zawsze ludzi o odmiennych poglądach oczernia się, wmawiając im nieprawdę w żywe oczy? To jest dla mnie niezrozumiałe....

Niezrozumiałe ponieważ analizujesz mizoginizm.
By zrozumieć analizuj oszołomizm. wink

12 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-08-07 13:07:45)

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Ja tylko napisze, ze przez wszystkie lata jak jestem kierowca, nigdy w życiu nie spotkałam się z tym aby kobiety kłóciły się o sytuacje na drodze. Za to widziałam wielu mężczyzn, a i ze 3 razy nawet z kijami baseball'owymi, okładających się wzajemnie bo jeden drugiemu zajechał drogę. W takim razie gdzie ta męska solidarność?

I w ogóle co ma piernik do wiatraka?

A w "dowody" historyczne, nawet nie chce mi się zagłębiać smile.

Great minds discuss ideas.
Average minds discuss events.
Small minds discuss people.

by Eleanor Roosvelt

13

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Dyskusja już troszkę ostygła, więc dyskretnie przemyślę sobie post Primusa wink

Primus napisał/a:

Kobiety się nie znoszą. Ja sam widziałem kilka tygodni temu, jak pewna "pani" (że ją tak łagodnie określę), próbowała skręcić w jedną z uliczek w prawo, zajeżdżając mi drogę z lewej strony i...

Sytuacje na drodze i relacje między kierowcami wykraczają, według mnie, poza prostą zależność między płciami. Stres za kółkiem dotyczy wszystkich, agresywne zachowania nie mają już związku z jedną płcią. Opisałeś, jak jedna kobieta krzyczy na drugą, ale nie budowałabym na podstawie jednej sytuacji uogólnienia odnośnie stosunków między kobietami. (Tak, my też możemy być agresywne.)
Założenie bezgranicznej solidarności płci nie dotyczy żadnej z nich, aktualnie można zaobserwować dystansowanie się jednostek ludzkich bez względu na płeć.


Primus napisał/a:

Babki po prostu się "genetycznie" nie znoszą i uprzykrzają sobie życie na różne sposoby.

Skoro już ruszasz genetykę, to zauważ, że w czasach pierwotnych relacji kobiety wychowywały wspólnie dzieci i podejrzewam, że także spierały się o dominację. Istotny jest fakt, że w samolubnym świecie genów wszyscy ludzie walczą o przetrwanie.

Primus napisał/a:

Największe kobiety u władzy były zawsze bardziej męskie niż kobiece

Aleksander Wielki sypiał z mężczyznami, Stalin uwielbiał dzieci, Hitler zajmował się sztuką. Zachowania "męskie" i "damskie" regulowane są gospodarką hormonalną.

Primus napisał/a:

"Kobiety nałogowo kradną sobie mężów, kochanków i pracę. Wykazują się autodestrukcją i autoagresją na niewyobrażalną skalę"

Mężczyźni nałogowo kradną sobie żony, kochanki i prace. Wykazują się agresją w stosunku do pozostałych przedstawicieli swojej płci już we wczesnym dzieciństwie. Niemal to samo zdanie i jest tak samo prawdziwe - nie widzę sensu w generalizowaniu.

Primus napisał/a:

"Jest wiele dziedzin, dzięki którym mężczyźni mogą trenować solidarność, grę zespołową. Kobiety najczęściej nie mają życiowych doświadczeń bycia w kolektywie. Często nie myślimy o tym, że same możemy przejąć rolę liderki(...)."

W Twoim cytacie p.Szczuki nie widzę ani jednego zdania mówiącego o podkreślanej przez Ciebie winie mężczyzn. Mężczyźni uprawiają sporty grupowe, kobiety może mniej, bo przyjęło się, że "kobiecie nie wypada", na szczęście nasze polskie siatkarki nie przejmują się stereotypami smile Gdzie tu nienawiść wobec mężczyzn? Nie warto uznawać zdania jednej feministki za zdanie wszystkich kobiet. Bądźmy humanistami, nie szowinistami.

Primus napisał/a:

"Nowa fala feminizmu powinna uznać fakt, że nie jesteśmy moralnie lepsze od mężczyzn. Mało tego, wspólnie z nimi musimy się zmierzyć z wyzwaniami współczesności"

Zgadzam się w pełni z tym zdaniem smile Żadna z płci nie jest moralnie lepsza z natury. Problemy kobiet i mężczyzn stają się problemami wspólnymi. Ani kobieta, ani mężczyzna, nie postrzegają siebie samych bez przerwy jako istotę seksualną, tzn. osobowość jest ważniejsza niż płeć sama w sobie. Wyczulenie części kobiet w kontekście ich płci to tylko jedno ze zjawisk wynikających z wielowiekowego dyskryminowania grup społecznych (ten temat można rozwinąć o dyskryminację np. grup etnicznych, gdzie po wielopokoleniowych atakach wyrobił się odruch doszukiwania się agresji nawet tam, gdzie jej nie ma. Temat rzeka.).

Primus napisał/a:

Panie i Panowie z Forum - co sądzicie na temat owego "kobiecego mizoginizmu"?

Nazwałabym to bezlitosną kobiecą konkurencją - nie zaprzeczę istnienia takiego zjawiska. Mężczyźni również konkurują ze sobą, część z nich walczy o dominującą pozycję w grupie, co prowadzi do szybkiej eskalacji zjawiska i równie szybkiego zakończenia próby sił. Konflikty między kobietami mogą być skryte i długoterminowe, próba sił odbywa się po prostu w nieco inny sposób.

14

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

XX30 i Huxley, z przykrością muszę stwierdzić - to nie jest tylko moja opinia. Gdyby to było tylko moje zdanie, nie poświęcałbym czasu na takie głupoty. To widać, niekiedy jest przykryte "grubą warstwą pudru", ale jak poobserwujesz pewne sceny z udziałem kobiet, które ze sobą "współpracują", to...ręce opadają.

Co ciekawe, ja lubię obserwować takie sytuacje, nie wnikając (chyba że już muszę), i nie wtrącając się w rozmowę, lub wzajemną "wymianę uszczypliwości", po płaszczykiem serdeczności.

I to nie jest opinia którą wyrobiłem sobie teraz, niedawno - to jest obserwacja którą widzę od "małego", i nie wśród moich pań (a przynajmniej - nie tylko), ile wśród kobiet które znam jedynie z widzenia - jak choćby moje pracownice.

Żeby jednak udowodnić iż nie jest to moja osobista opinia (nie chcąc cytować i przytaczać masy linków na ten temat), ograniczę się tylko do jednego filmiku (tu jest to pięknie opisane/opowiedziane:

http://www.youtube.com/watch?v=wczceHOFkLM&feature=player_embedded

Pozdrawiam.

Ci vis pacem, para bellum - Chcesz pokoju, gotuj się do wojny!

15 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-08-12 12:57:16)

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Zgodze sie i juz dawno mowilam ze to kobitea kobiecie wilkiem jest.
Wszystkie takie moralistki a kazda flirtuje lasi sie do parntera drugiej , nie mowie o pracy .
Na piekna kobiete zawsze znajda haka"
Na niezalezna kobiete tez .
Tak naprawde dalej sa niewolnicami mezczyzn - tylko w bardziej cywilizowany sposob.
Widze to rowniez u siebie w pracy , pracuje rowiez z mezczyznami , dwuch atrakycjnych meskich facetow swietnie sie dogaduje razem , mniej atrakycjny czuje sie gorszym samcem , ale jako przyjaciel potrafi sie sprawdzic.
Dwie piekne kobiety ,  w glebi sa tak naprawde o siebie zazdrosne itd itd.
Moim zdaniem , nic nie zalezy od plci , ale od swiadomosci zycia i glebokiej odpowiedzialnosci za siebie.
..ALE TO MOJE ZDANIE i szanuje zdanie innych.
Kazdy ma swoje przemyslenia .
Kobiety czesciej kieruja sie emocjami , a mezczyzni logika, stad tyle roznic, moze wynikac , a wystarczy szanowac siebie i innych.

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

16

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą
Primus napisał/a:

I jeszcze jedna rzecz - Hatszepsut nie była pierwszą (jak się powszechnie sądzi), kobietą/faraonem na tronie Egiptu. Przed nią panowały już Merneit (XXX wiek p.n.e.), Nimaathapi (XXVIII wiek p.n.e.), Heteferes (XXVI wiek p.n.e.), Nebet (XXIV/XXIII wiek p.n.e.), Nitokris (XXII wiek p.n.e.), Neferusobek (XVIII/XIX wiek p.n.e.), Ahhotep (XVI wiek p.n.e.) i wiele innych. Żadna nie próbowała upodabniać się do mężczyzn - Hatszepsut była pierwszą kobietą, chcącą rządzić jako mężczyzna.

Bzdura, to były regentki, zasadnicza różnica też w naszej kulturze.
Regentka może rządzić jak król, ale nie ma tej samej tytulatury, tych samych insygniów. Analogicznie u nas Jadwiga była 2 lata KRÓLEM Polski.

Dalej też podajesz dużo historycznych ciekawostek, ale nie do końca sprawdzonych i potwierdzonych naukowo - Waleria Messalina np. nie poszła pracować w burdelu, a wyzwała na swoisty pojedynek najsłynniejszą rzymską kurtyzanę: rywalizowały, która z nich zaspokoi więcej mężczyzn. Messalina wygrała.

Erzsebet Bathory jest obecnie pośmiertnie oczyszczana z zarzutów i aktualnie najpopularniejszą tezą jest, że jej rzekome mordowanie setek dziewcząt to spisek hrabiego Thurzo, jej politycznego przeciwnika.

Fredegundy nie znam, ale na ile znam wczesnośredniowieczną moralność, bardzo się dziwię, że nie została świętą. Cyryl, który podburzył tłum do bestialskiego rozszarpania Hypatii na strzępy, z zazdrości o jej popularność i polityczne wpływy, został świętym.




Ogólnie moje przedmówczynie mają rację. Równie dobrze można założyć temat, że faceci to świnie, bo Aleksander Wielki w napadzie szału zabił swojego najlepszego przyjaciela, bo Henryk VIII zabijał nie tylko żony, ale i politycznych przeciwników, nawet jeśli wcześniej twierdził, że ich kochał (Tomasz Morus), bo Hitler i Stalin w ogóle zabijali jak leci niemalże.



Owszem, bywają kobiety-mizoginki, ale to żadna zasada odnosząca się do ogółu.

17

Odp: Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą
Vian napisał/a:

Owszem, bywają kobiety-mizoginki, ale to żadna zasada odnosząca się do ogółu.

Nie Vian, nie ma w ogóle kobiet-mizoginistek. a przynajmniej ja nie znam żadnej która by się z tym zadeklarowała. Kobiety są po prostu wobec siebie wredne i tyle, nawet najlepsze przyjaciółki ranią się tak, jak nigdy nie zraniliby się najlepsi przyjaciele, czy w ogóle "faceci".

Vian napisał/a:

Bzdura, to były regentki, zasadnicza różnica też w naszej kulturze.
Regentka może rządzić jak król, ale nie ma tej samej tytulatury, tych samych insygniów. Analogicznie u nas Jadwiga była 2 lata KRÓLEM Polski.

Dalej też podajesz dużo historycznych ciekawostek, ale nie do końca sprawdzonych i potwierdzonych naukowo - Waleria Messalina np. nie poszła pracować w burdelu, a wyzwała na swoisty pojedynek najsłynniejszą rzymską kurtyzanę: rywalizowały, która z nich zaspokoi więcej mężczyzn. Messalina wygrała.

Erzsebet Bathory jest obecnie pośmiertnie oczyszczana z zarzutów i aktualnie najpopularniejszą tezą jest, że jej rzekome mordowanie setek dziewcząt to spisek hrabiego Thurzo, jej politycznego przeciwnika.

Fredegundy nie znam, ale na ile znam wczesnośredniowieczną moralność, bardzo się dziwię, że nie została świętą. Cyryl, który podburzył tłum do bestialskiego rozszarpania Hypatii na strzępy, z zazdrości o jej popularność i polityczne wpływy, został świętym.

Nie wszystkie wymienione przeze mnie "faraonki", były regentkami, nie była nią np. Neferusobek.

Waleria Messalina "pracowała w burdelu", to o czym Napisałaś Vian, oczywiście miało miejsce, ale nie było wyjątkiem.Messalina wymykała się w nocy do domu publicznego, gdzie normalnie "pracowała", pod imieniem Lacisca. Tak przynajmniej została "sportretowana" przez antycznych rzymskich historyków (ile w tym prawdy? - nie wiadomo, ale w każdej plotce jest ziarnko prawdy).

Co do Elżbiety Batory, to owszem część zarzutów była zmyślona, jak choćby kanibalizm hrabiny, która miała ponoć "pożreć" żywcem swoją młodą służkę. Jednak większość zarzutów była prawdziwa, tym bardziej, że jeszcze przed rozpoczęciem swych zbrodni, biła i głodziła swe służące.

Co się tyczy Cyryla pełna zgoda. Być może wchodziła tu zazdrość o wpływy Hypatii w społeczeństwie aleksandryjskim, oraz fakt, że była ona poganką. Jej publiczne upokorzenie, miało być ostatecznym zwycięstwem nad "pogańskimi bożkami". Wygląda że była jedynie pionkiem w potężnej dziejowej zawierusze, która zmiatała dawny świat i miała stworzyć nowy.

Oczywiście postępowanie Cyryla nie miało nic wspólnego z nauczaniem Jezusa (jeśli przyjmiemy, że Jezus był rzeczywiście tym, za kogo Go uważamy). Wiele rzeczy jest niejasnych w życiorysie Chrystusa, wiele jest bardzo dziwnych, niewytłumaczalnych i niepojętych dla ludzkiego umysłu.

Chrześcijanie na całym świecie wierzą, że Jezus był - "Synem Boga", który umarł na krzyżu za nasze grzechy". Być może jest to "po części" prawda, tym bardziej, że Jezus ponoć wcale tego nie dementował: "Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się o mnie". Możemy te słowa interpretować w sensie duchowym, jako określenie Nieba, gdzie dusze ludzkie trafiają po swej śmierci, ale...możemy je także interpretować w sensie dosłownym, materialnym, nie mającym nic wspólnego z "duchowym niebem", a z naszą materialistyczną rzeczywistością.

Pozdrawiam.

Ci vis pacem, para bellum - Chcesz pokoju, gotuj się do wojny!

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy XXI wiek będzie wiekiem kobiet? NIE, kobiety do tego nie dopuszczą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018