Od jakiegoś czasu straciłam chęć do życia, nic mnie nie cieszy i jakoś życie straciło sens. W domu nie jest za ciekawie tata nie żyje ponieważ zginoł w wypadku samochodowym a mama po śmierci taty się załamała często płacze pomimo że tata nie żyje już 2 lata. Ja też nie mogę się dalej pozbierać po tym do tego odszedł ode mnie mój chłopak na którym zawsze polegałam który zawsze mnie wspierał w moich problemach i po śmierci taty. No a teraz nie mam się komu zwierzyć z moich problemów. Bardzo mnie zabolało gdy odszedł bo ja naprawdę kochałam jak nikogo innego. Do tego teraz w ogóle nie idzie mi w szkole, ledwo zdałam do następnej klasy straciłam przyjaciół i część znajomych, jestem bardziej zamknięta w sobie stałam się bardziej złośliwa arogancka trochę nieprzyjemna. Do tego mama zaczyna coraz częściej sięgać po alkohol. Chodzą mi już różne myśli po głowie i zastanawiam się czy nie zakończyć już swojego życia czy się po prostu nie zabić bo nie widzę wyjścia z tej sytuacji. A tak to raz na zawsze ze sobą skończę i to będzie najlepsze rozwiązanie bo i tak nawet nikt się nie przejmie co się ze mną stało.
Podobne tematy
Problemy są po to, żeby je rozwiązywać. Każda ciężka sytuacja z jaką się spotykamy w życiu jest po to, żebyś z nią walczyła, dzięki czemu stajesz się silniejsza. Masz "doła" to przestań "kopać"....Jak sobie masz teraz poradzić? Skup się najpierw na osobie, która jest dla Ciebie najbliższa, jest nią w tym momencie Twoja mama. Na niej teraz spoczywa odpowiedzialność za całą rodzinę, więc to Ty powinnaś wykazywać się wsparciem, chociażby poprzez rozmowę, spacer. Dlaczego sięga po alkohol? Z powodu zagubienia i samotności. Więc bądź przy niej i dawaj jej pozytywną energię do życia...Ale najpierw musisz "naprawić" siebie. Tak, byłaś z chłopakiem, on był Twoim wsparciem teraz jesteś sama i najlepiej z tego wszystkiego się zabić...proste. Ale wiesz co, czasami zamiast się użalać nad losem ,warto postawić się całemu światu i przede wszystkim sobie i powiedzieć: dam radę!!!!moje szczęście nie może być od nikogo uzależnione!!!! bo żebyś mogła być szczęśliwa, to najpierw musisz zaakceptować siebie. Wyjdź do ludzi. Zrób coś dobrego dla siebie i innych (np. dla mamy...chociaż ją uściskaj i powiedz: mamo, będzie dobrze, jesteśmy silnymi kobitkami poradzimy sobie!!).
A chłopak...jak nie ten to będzie następny. Za rok będziesz się śmiać ze swoich obecnych przemyśleń....mogę Ci to zagwarantować
.
Ps. Przeczytaj koniecznie książkę Beaty Pawlikowskiej " W dżungli życia" ....gwarantuję Ci, że dostaniesz po tej lekturze pozytywnego kopa
) A więc działaj, nie użalaj się...!!!!