Drogie Kobiety, chciałabym abyście mi pomogły. Mam 20 lat (tak wiem, jestem jeszcze bardzo młoda i całe zycie przede mna...), mam chłopaka-22lata. Jest to pierwszy mój poważny związek, wcześniej jakoś nie "ciągneło" mnie do facetów, poza tym nie wyobrażałam sobie byc z kimś na siłe. Jestem dziewczyną w miare spokojną, jakieś przygody na jedną noc itp to nie dla mnie. W końcu poznałam mojego obecnego chłopaka, nie wiedziałam że jeszcze istnieją tacy faceci na tym świecie, powiem szczerze że dogadujemy się zajebiscie, też jestem jego pierwszą dziewczyną. Jesteśmy ze sobą już 9 miesięcy.Chłopak zrobiłby dla mnie wszystko, czuje przy nim że zyje. Jestem najszczęśliwszą osobą na swiecie! Oczywiscie nikt nie zna przyszłości, ale my czesto o niej rozmawiamy jakby to było itp... wszystko układało sie dobrze...do wczoraj.
Mój chłopak przyjechał do mnie jak zwykle, wcześniej był na okresowych badaniach. Widziałam jego przerazenie w oczach, zapytałam co sie stało, okazało się że wykryto u niego przewlekłą chorobę genetyczną, jest ona wywołana zmutowaniem genu, moze ale nie musi to prowadzić do nowotworu. Szczerze mówiąc przeraziłam się, nie wiedziałam co mam zrobić, dziś cały dzień o tym myśle. nasz związek jest już w miare poważny, co będzie jeśli kiedys zdecydujemy sie na dziecko? ono też bedzie to miało. Przecież nie zerwie z chłopakiem z takiego powodu, jestem za silnie przywiązana emocjonalnie do niego, za bardzo sie kochamy, nie potrafiłabym zaprzestać temu wszystkiemu.
Dlaczego tak musi byc? że jak wszystko sie dobrze układa to nagle coś pojawia sie co wszystko psuje. Rozmawiałam o tym z rodzicami, powiedzieli że jestem dorosła, ze to moja decyzja co z tym zrobie, że jeszcze moge wszystko odwrócić i że jest wielu chłopaków na świecie, ale to nie jest dla mnie takie proste.
Prosze o jakieś poważne rady, bo robienie sobie żartów myśle że nie jest na miejscu.