netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Bardzo trudny związek....

19 odpowiedzi2 660 wyświetleńzałożony przez nieznajomy1991, 25.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bardzo trudny związek....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Bardzo trudny związek....

Witam. Z góry napisze że sam nie wiem co ja tu robie ale mam taką załamke,i nie wiem co mam z sobą zrobić że postanowiłem tutaj szukać pomocy... śmieszne... Jestem chłopakiem mam 21 lat pare dni temu rozstałem się z dziewczyną gdy dowiedziałem się że firtuje z innym. Przybliże troche cały etap naszego związku. A więc poznaliśmy się w zawodówce w tej samej klasie było to w wrzesniu 2009 r. po miesiącu spotykania zaczeliśmy być razem, i odrazu był problem. Miała koleżanke lekkich obyczajów lekko mówiąc, robiła to na prawo i lewo z każdym poprostu strzęp jakich mało, walczyłem prawie rok czasu z koleżanką bo miała zły wpływ na moją dziewczyne i związek. Ciężko było ale wkońcu sama jej przyjaciółka poległa na swoich urodzinach gdy się upiła i zwyzywała moją dziewczyne że podrywa jej faceta, a poprostu gadali. I od tego czasu miałem spokój. Dziewczyna zaczeła pracowac w hotelu jako kelnerka, dorabiać, i na jednym weselu poznała dj-wodzireja, trwało to chwile  i mnie zdradziła, ja w tym samym czasie wszystko czułem w związku było coraz gorzej, poznałem też dziewczyne i w sumie po dwóch spotkaniach zostawiłem dziewczyne dla niej bo myślałem że się zakochałem, rozstaliśmy się potem dowiedziałem się o jej zdradzie, i  że teraz się prowadzi z dwoma żonatymi z tym dj i jeszcze innym.... ja byłem w sielance bo wydawało mi się że poznałem dziewczyne która mnie rozumie jest po przejściach z byłym facetem ma dziecko i coś w głowie, ale szybko się okazało że ma skrzywienie po związku i się mną zabawiła. Po jakimś czasie  wróciłem do swojej dziewczyny ale było ciężko cały czas jej wypominałem na każdym kroku, ale tak jakoś przetrwaliśmy było niby dobrze 2 lata. Ogólnie przez sam początek związku była chorobliwa zazdrość potraciliśmy znajomych i tylko razem na imprezy chodziliśmy... No i jakiś rok temu poszliśmy z jej koleżanką z pracy jedną i drugą która była z narzeczonym,  i ta koleżanka z narzeczonym to moja koleżanka z gimnazjum, zaiskrzyło coś i się tak potoczyło że kilka dni pisania z nią i zostawiłem swoją dziewczyne dla jej koleżanki ona zostawiła narzeczonego ślub odwołali, no i było dobrze 2-3 tygodnie też myślałem żę się zakochałem, ale ze swoją byłą dziewczyną tzn tą z początku chodziliśmy razem do szkoły zaocznej i jak się po 3 tygodniach zobaczyliśmy coś mi wróciło i zaczołem mieć mętlik w głowie, tej dziewczynie z którą aktualnie byłem wszystko mówiłem o swoich uczuciach rozmawialiśmy szczerze wycierpiała się przezemnie morze łez wylała, wiem że bardzo ją skrzywidziłem bo przezemnie rozwaliłem jej 6 letni związek, chodź sama tego nie żałuje bo jej chłopak ją bił, utrzymywała go itp więc coś dobrego w tej histori było. No i znowu wróciliśmy do siebie ale wczesniej przeprowadziliśmy szczerą rozmowe, głównie ja mówiłem, bo po tym drugim razie jak zostawiłem dziewczyne dla innej i to jej koleżanki dotarło domnie jak ją zobaczyłem po 3 tygodniach i paru dniach myślenia że jedyną kobietą którą kochałem to jest własnie ta którą zostawiałem. Wybaczyla mi tzn oboje sobie powiedzieliśmy że się naprawde kochamy na zabój, że pomimo jej zdrad i mojego zostawiania dla innych wracamy do siebie, i obiecujemy zacząć wszystko od nowa bez wytykania ty zrobiłeś to ja tamto. No i wróciliśmy naprawde czułem że ją Kocham, wynajeliśmy wkońcu razem mieszkanie, lecz trwało to tylko miesiąc gdyż problem z pracą był umnie:/ i zamieszkaliśmy umnie z moją matką. Dodam jestem jedynakiem matka nie żyje z ojcem po rozwodzie są bo był alkocholikiem. I zaczoł się problem od mieszkania umnie matka o wszystko się trzepiała gdzie nie miała oco płaciliśmy jej normalnie, wszystko miało być ok sama do rodziny z mojej strony mówiła że mnie nie wyganiała że mogliśmy tu zamieszkać itp, ale to tylko dobra śpiewka do rodzinki fakty okazały się takie jak powiedziała moja kobieta że zaraz będzie szukać o wszystko i tak było. Następny problem to jej przyjaciółka. Ta koleżanka która była właśnie na tej imprezie gdzie zaiskrzyło z tą drugą dziewczyną, ona po tym jak zostawiłem swoją partnerke była przy niej podtrzymywała na duchu przenocowywała ją, poprostu na non stopie, naprawde wporządku koleżanka się okazała. Jakoś nie było spięć aż do czasu jak domnie napisała czy może sobie wziąść moją kobiete na domówke, wyszło z tego że nie poszła moja bo poprostu unas to nie trybiło. Wtedy jej przyjaciółka zarzuciła focha i zauwarzyłem że zmieniło się jej podejście do naszego związku. Szybko się okazało że się nie myliłem, poszliśmy po jakimś czasie na impreze z nią i z moimi 2 kolegami, byliśmy w klubie ale jej się nie podobało wiec zmieniliśmy tam gdzie chciała, gdzie w połowie drogi z klubu do klubu koledzy wyrazili opinie żeby tam wrócić gdzie byliśmy bo dobrze było to wzieła wydarła się żebyśmy spierdalali one sobie same pójdą, wtedy ogarnołem sytuacje i powiedziałem żeby się ogarneła że razem przyszliśmy to razem wrócimy. I w klubie po godzinie kumple znowu zaproponowali żeby wrócić, i wtedy znowu jej przyjaciółka z mordą żebyśmy wypierdalali że one tu zostają itp ja widząc jak moja kobieta nic się nie odzywa jest pod jej wpływem wkurw*** i poszłem z kolegami się bawić, potem na następny dzień gadaliśmy o tym i jakoś się wyjaśniło. Ostatnia sprawa co do jej przyjaciółki byłem w pracy do 22, ona skonczyła o 15 i pojechała do niej do pracy posiedzieć, Pracuje w alko do 24. Pisaliśmy smsy i jej napisałem żeby sobie na tramwaj zdążyła ona o 20 mi napisała że za 30 minutek sie zbiera to napisałem że już nie przeszkadzam że sie w domu spotkamy, no i o 22.30 jestem w domu a jej nie ma dzwonie nie odbiera, pisze gdzie jest, odp ze wróci z koleżanką, poprostu w momencie dostałem ciśnienia jakiegoś wstrząsu jade tam, przyjeżdzam a tam mojej nie ma.... ja taki wku*** ta koleżanka powtarza wkułko że ona się nie wtrąca że nie ma nic wspólnego itp w naszych sprawach, dzwonie do swojej nie odbiera kazałem kolezance zadzwonic odebrała oczywiście w nerwach pytam sie gdzie jest, 2 przystanki od domu odpowiada, dojezdzam pod dom dzwonie czekasz pod domem, ona że wsiada w tramwaj od słowa do slowa wrociłem do tej kolezanki bo powiedziała ze tam czeka, i mi powiedziała ze do jej kolezanki obok z baru przyszly 2 znajome i z nimi sobie wódke wypiły i akurat jak przyjechałem to poszła je odp na przystanek, a jak dzwoniłem w nerawch to chciała w domu wyjasnic, tylko ja tego nie rozumiem ze nie dało sie napisac słuchaj pije z dziewczynami wódke przyjedz pomnie czy coś w tym stylu, i tak samo słowa jej przyjaciółki na non stopie ze sie nie wtraca itp, gdzie mogła powiedzieć że  zaraz wróci poszła dziewczyny odprowadzić....  No i sprawa dobiega konca bo pare dni temu sprawdziłem jej telefon, tam smsy do tej przyjaciołki ze od soboty nie moze przestac o nim myślec ze chce mnie zostawić, ze jest taki przystojny, i ze załuje ze na spotkaniu nie zapytała kto do niego dzwonił czy kogoś ma bo sie taki dziwny zrobił... Akurat była spakowana do domu do powrotu bo podjelismy decyzje ze wraca przez swirowanie mojej matki to wyprowadziła sie wcześniej, i wyjasniła mi że pare dni przychodził do niej do pracy po bułki i tu pogadali ona wyszła z inicjatywą zeby sie spotkac w sobote gdzie znowu byłem w pracy, a ona była cały dzien w domu u siebie bo miała gadać z rodzicami o powrocie, i wieczorem wysyłała mnie na impreze ze ona sobie musi przemyślec itp, no to moge sobie przypuszczać czy w ten dzien co piła wódke faktycznie ją piła czy się już z nim nie dymała, i  czy wtedy w sobote tez tego nie robiła.... Ogólnie w naszym związku był problem z zaufaniem, i ja byłem nerwowy troche, szczególnie po alkocholu, ale pracowałem nad tym. Tłumaczyła mi się że nie bajerowała z facetem tylko chciała z kimś pogadać się wyżalić on jej doradził ze to życie jej nie ma sensu i dlatego ona sama w sobie podjeła decyzje o wyprowadzce, i mi powiedziała że wie ze i tak nic z tego nie bd bo jest za przystojny itp zalosne uswiadomiła mi ze jesli bym nie przeczytał smsów to jak by jej nie wyszlo to by była zemną dalej.... Wmawiała mi że powody to są głównie matka moja, ale przyznała się że chodzi o przyjaciółke, no i dzisiaj miała się spotkać z tym fagasem żeby sie dowiedziec czego on od niej chce, ale twardo nie bajerowała z nim... Przepraszam ze tak chaotycznie napisane, i z błędami, ale jestem kłębkiem nerwów nie wiem co mam z sobą zrobić, Nie moge sobie z tym poradzić że po 3 latach prawie naprawde sobie uświadomiłem że ją Kocham pomimo tych żeczy co robilismy wracaliśmy do siebie, i obiecywaliśmy ze nie wracamy do przeszłości, że chcemy zeby wyszło, jak by mnie faktycznie Kochała to mogli byśmy dalej byc szczesliwi mieszkać osobno.... Dodam jeszcze że jestem facetem który nie uznaje utrzymywania kobiety, kazdy sobie rzepke skrobie pewnie to też było powodem, ten ma 27 lat dobra prace dobre auto... ja nie mam nic.. Powiedzcie co o tym sądzicie, jedno jest pewne powrotu juz nie bedzie.

2

Odp: Bardzo trudny związek....

Sadze że powinienes zakonczyć ten rozdział w zyciu . Znalezc sb inna i byc wobec niej uczciwy , a o tamtej zapomniec . I tak by wam nic poważnego nie wyszło bo juz oboje nie mieliscie do sb zaufania i jak widac wolała innego  . Po co tkwic w czyms co nie ma przyszłosci  . A poza tym do tej samej rzeki sie nie wchodzi  po raz drugi, a ty weszłes po raz trzeci i nic Ci z tego nie przyszło i historia sie bd powtarzac ,chyba ze to definitywnie zakonczysz .

3

Odp: Bardzo trudny związek....

Jasne ja to wiem że nie ma szans już być, tylko chciał bym się dowiedzieć czy tak z ogółu co napisałem to jakie temu mogą być naprawde powody gdzie ja błąd popełniłem, i jak się otrząsnąć po takich przejściach jak się samemu w sobie zrozumiało że ją Kocham, imprezuje od 3 dni tylko że to jest imprezowanie z przymusu, bo ochoty nie mam ale nie chce siedzieć sam:( mam strasznego doła

4

Odp: Bardzo trudny związek....

Mam taką ochote spotkać się z tym chłopem w wiadomym celu, tylko że wiem ze to nic nie zmieni:/:(

5

Odp: Bardzo trudny związek....

Gdzie ty blad popelniłes? Zdradziles ja 2 razy i odeszłes . Po prostu nie pasowaliscie do sb i nie ma co sie zadreczac . Nie masz ochoty to nie imprezuj proste . Przejdzie CI

6

Odp: Bardzo trudny związek....

Nie przespałem się z żadną dziewczyną jak poznałem to odeszłem więc nie wiem czy to jest zdrada.... sad

7

Odp: Bardzo trudny związek....

No to nie zdradziles co nie zmienia faktu ze odeszłes  do innej teraz ona zrobiła to samo . Przynajmniej wiesz jak sie czuła .  Musisz pogodzic sie z tym innej opcji nie ma

8

Odp: Bardzo trudny związek....

Fakt faktem też sobie tak to tłumacze że dostałem to co sam zrobiłem, ale też nie chce zapomnieć o tym że to ona pierwsza zdradziła, i od tego się zaczeło wszystko... brak zaufania itp... Nie jestem narcyzem ale wzbudzałem zainteresowany u dziewczyn nieraz na siłowni na imprezie jak byłem z kobietą, a teraz poprostu czuje się zerem niczym nie wartym, powiedz mi myślisz że teraz powinienem zmienić nastawienie na przyszłość jeżeli chce mieć normalny związek, żeby płacić za dziewczyne nie patrzeć na pieniądze? Zawsze robiłem tak że musiałem odłożyć jakiegoś grosza na czarną godzine, mi wypomina to że to jest chore już sam nie wiem,

9

Odp: Bardzo trudny związek....

placic czyli jej wszystko sponsorowac ?  wiadomo kupic cos od okazji czy zaprosic gdzies to wskazane ale nie codziennie i nie od tego zalezy udany zwiazek . Chyba nie chcesz zeby laska była z Tb dla kasy .
Co miało byc chore ze kase odkladałes ?

10

Odp: Bardzo trudny związek....

To że zawsze z wypłaty musiałem coś odłożyć na konto, że jak straciłem prace i myśleliśmy o wakacjach to powiedziałem że jej nie moge pożyczyć bo zapłace za dwie osoby i prawie kasy nie bd miał roboty, a co jak ona straci.... no zawsze byłem zdania tego że utrzymywać kobiety nie mam zamiaru, na początku na 1 rocznice zorganizowałem restauracje bukiet róż przejażdka dorożką po rynku i podjazd pod restauracje ale po jej zdradzie nigdy taki nie byłem już...

11

Odp: Bardzo trudny związek....

To jak myślisz powinienem ją całkiem usunąć ze swojego życia zero kontaktu??

12

Odp: Bardzo trudny związek....

No to sam widzisz . Skoro nie masz kasy  to dziewczyna musi zrozumiec . Nie ciezko wydac , gorzej z zarobieniem . Sa wazniejsze wydatki niz wakacje czy cos . Kiedys sam zrozumiesz ze ten zwiazek i tak skazany był na porazke . Zabraklo wam dwóch rzeczy bez których by sie nie obyło zaufania i szacunku . Bez tego kazdy zwiazek sie sypie a ty masz okazje zbudowac teraz cos trwałego i postepuj inaczej tym razem bo widzisz ze zle rzeczy co wyrzadzilismy innym do nas wracaja.

13

Odp: Bardzo trudny związek....

Tak wlasnie zrob . Moze to nie jest latwe ale to  jest najlepsze rozwiazanie . Ja zawsze tak robie i zawsze mi to wychodzi na dobre a jak ja usuniesz ze swojego zycia to szybciej zapomnisz o niej . I nie mysl wiecej co zrobiles nie tak , tylko tak po prostu musiało byc .

14

Odp: Bardzo trudny związek....

Tylko jak teraz nie myśleć o tym że np teraz gada sobie z tym kolesiem? Że np bd razem itp jeszcze najśmiesznejsze jest to że w dzień w którym smsy przeczytałem byliśmy na siłowni razem i pytałem czy mnie kocha że ja ją bardzo kocham odpowiedziała że kocha;(

15

Odp: Bardzo trudny związek....

jak chcesz pogadac to zostaw jakis kontakt do sb

16 Ostatnio edytowany przez nieznajomy1991 (2013-07-25 19:17:49)

Odp: Bardzo trudny związek....

...

17

Odp: Bardzo trudny związek....

Moim zdaniem oboje nie dorośliście emocjonalnie do związku. Ona cię zdradzała, a ty rzucałeś ją na krótkie okresy czasu. Nie myśl sobie, że byłeś/jesteś lepszy od niej, bo fundowałeś jej niezły quasi miłosny roller-coster.  Skoro jak sam napisałeś powrotu nie ma, to myślę, że jedynym, co warto teraz zrobić, to wyciągnąć wnioski na przyszłość. i odciąć się od niej. Chyba, ze chcesz, żeby trzymała twoje genitalia w zamrażarce na czarną godzinę. Pozdrawiam.

18

Odp: Bardzo trudny związek....
nieznajomy1991 napisał/a:

To że zawsze z wypłaty musiałem coś odłożyć na konto, że jak straciłem prace i myśleliśmy o wakacjach to powiedziałem że jej nie moge pożyczyć bo zapłace za dwie osoby i prawie kasy nie bd miał roboty, a co jak ona straci.... no zawsze byłem zdania tego że utrzymywać kobiety nie mam zamiaru, na początku na 1 rocznice zorganizowałem restauracje bukiet róż przejażdka dorożką po rynku i podjazd pod restauracje ale po jej zdradzie nigdy taki nie byłem już...

powiedz mi myślisz że teraz powinienem zmienić nastawienie na przyszłość jeżeli chce mieć normalny związek, żeby płacić za dziewczyne nie patrzeć na pieniądze?

No nie mogę! Co to za myślenie. Pozwolę sobie: kobieta to też człowiek i musi sobie radzić w życiu, sama na siebie zarabiać, a jak będziesz wychodził z założenia, że żeby stworzyć normalny związek, to trzeba być czyimś sponsorem, to sorry kolego, ale przyciągniesz do siebie specyficzne kobiety. Akurat w tej kwestii pozostań przy swoich przekonaniach. Oczywiście niektórym pannom może się to nie podobać, bo przecież tak jest wygodnie, gdy ktoś inny płaci za wszystko, ale nie daj z siebie robić jelenia. Nie mówię tu o postawieniu czasem kina, tylko o regularnym 'kieszonkowym na życie'.
A to, że musisz odkładać, że czasem nie masz kasy na widizimisię - ot, życie.
Moim zdaniem:
1. Odciąć się  od niej, chociaż tymczasowo, ale na wszystkich frontach. Aż obudzisz się z czystym umysłem i nie będziesz o niej myślał i wyobrażał sobie co  robi z kim itp.
2. Zastanowić się, czego chcesz teraz - bycia samemu, bycia w związku, przygodnego seksu.
3. Wyciągnąć wnioski z tamtego związku.

19

Odp: Bardzo trudny związek....

Troche mnie nie było ponieważ komputer się zepsuł jak się wali to się wali:) Ale dodając do tego co pisałem to miałem cały czas kontakt przyjechała 3 dni temu po reszte żeczy potem pojechała się z nim spotkać, zapytałem wieczorem jak po skłamała że ją olał bo ma dziewczyne, wczoraj się z nią widziałem chciałem wrócić wylecieć za granice spróbować tak zwany akt desperacji, tego czego się dowiedziałem że po wzięciu odemnie żeczy pojechała do domu przyjechał po nią pojechali na spacer, pocałowali się oświadczył że mogą spróbować ale tak na wyje*** i teraz pojechał na sunrise i powiedział że wyłancza telefon i strasznie się w niego wkręciła twierdzi że wie że będzie cierpiała itp ale nie umie inaczej, i w sobote wieczorem pojechała do innego kolegi po 12 w nocy i zaczeła się z nim bzykać po złości sobie jemu nie wiem komu sama tego nie rozumie twierdzi że sama się siebie brzydzi, byłem w szoku wielkim szoku, no ale cóż, dzisiaj jej dogryzalem oczywiście taki mam charakter, ale powiedziałem żebyś nie raniła tego chłopa bo podobno u tego co była w nocy to się wkręcił w nią a ona wie że nic nie bd, a ona na to że jak bd chciała to będzie ranić bo ona też była raniona... dotarło domnie że jest poprostu szczotą jakich mało a ja kogoś takiego pokochałem.... ale cóż teraz się otrząsnołem w miare cały tydzień był ciężki, dzisiaj była zrobić badanie krwi na ciążę, jutro ide wyniki odebrać, mam nadzieje że nic z tego nie będzie, a nawet jak tak to oświadczyłem że jedynie jak mi udowodni że jestem ojcem to jej pomoge.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bardzo trudny związek....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026