jest kobieta z ktora znam sie od bardzo dlugiego okresu czasu, chyba juz z 20 lat!? wlasciwie od dziecinstwa jestem nia zauroczony, nie wiem czy jest to dobre okreslenie, ale nie o styl tutaj chodzi. mozna powiedziec, ze sie przyjaznimy, choc nie do konca jestem przekonany o mozliwosci istnienia przyjazni mesko-damskiej, w kazdym razie przez caly ten czas pomimo kilku dluzszych lub krotszych przerw, dluzszych i krotszych fochach i obrazach, jej zwiazkach, moich romansach caly czas widujemy sie ze soba. od 3 miesiecy znowu zaczelismy sie czesciej spotykacj, wlasciwie od momentu kiedy po 6 miesiacach bez rozmowy sie zobaczylismy spotykamy sie ze soba praktycznie codziennie. problem w tym, ze nie rozmawiamy ze soba wogole o uczuciach i relacjach miedzy soba, np. nigdy mnie nie zapytala dlaczego przez pol roku nie chcialem sie z nia widywac i gdyby nie pewna sytuacja pewnie dalej by tak bylo. stalo sie inaczej i kolejny raz przezywam to samo, spotykamy sie ze soba, spedzamy ze soba czas, rozmawiamy o wszystkim oprocz tego co wydaje sie dla mnie byc najistotniejsze. nie mam pojecia co ona do mnie czuje, czego oczekuje etc. ja nie potrafie rozpoczac z nia takiej rozmowy. z kazdym innym, z nia nie potrafie a najbardziej chce. strasznie stresuje mnie taka sytuacja, niepewnosc, ciagle zastanawianie sie nad tym czy ona robi cos po prostu po przyjacielsku czy sugeruje mi cos... obled! nie potrafie jej traktowac jak innych kobiet, nie wiem dlaczego rozum nie pozwala mi dac jej nic wiecej niz ona mi oddaje, pewnie to jakies moje korby przeszlosci, ale nie daje sobie z tym rady. mam do was prosbe jezeli dobrneliscie do konca napiszcie mi poprostu szczera opinie na ten temat. moze wy kobiety sprobujecie pomoc mi zrozumiec.
dziekuje!